Późną nocą Lin Qiushi w końcu zapadł w sen, ale był on bardzo płytki. Ze względu na jego wyostrzony słuch nawet niewielkie ruchy mogły go obudzić.
Dzisiejsza noc nie była wyjątkiem. Kiedy spał, znów usłyszał dziwny dźwięk.
Na początku słaby i niewyraźny. Lin Qiushi chciał spać, więc trzymał oczy zamknięte. Jednak odgłos stopniowo stawał się coraz głośniejszy. Gdyby miał go opisać, powiedziałby, że brzmiał jak coś ciężkiego uderzającego o ziemię.
Gdy Lin Qiushi zastanawiał się, co to za dźwięk i czy powinien wstać, został całkowicie obudzony przez głośny huk. Był naprawdę zbyt głośny – nawet Ruan Nanzhu i Feng Yongle go usłyszeli.
– Co się dzieje? – mruknął Feng Yongle.
Ruan Nanzhu wiedział, że Lin Qiushi na pewno też już się obudził, więc powiedział tylko:
– To dochodziło zza okna.
– Może podejdziemy zobaczyć?
– Poczekajmy jeszcze chwilę.
Tak więc nadal leżeli w swoich łóżkach. Kilka minut później rozległ się kolejny głośny huk, tym razem znacznie bliżej nich.
Lin Qiushi usłyszał, jak Ruan Nanzhu siada na łóżku. Powoli schodził po drabince i wydawało się, że chce zobaczyć, co dzieje się za oknem. Lin Qiushi także wstał, żeby popatrzeć razem z nim.
Ruan Nanzhu spojrzał na niego, ale nic nie powiedział.
Wstali z łóżek i podeszli do okna. Obawiali się, że coś jest na zewnątrz, więc poruszali się ostrożnie.
– Tam nic nie ma. – Ruan Nanzhu spojrzał przez okno.
Nic? Lin Qiushi zaczął pisać: Brzmiało to jak coś ciężkiego uderzającego o ziemię.
– Uderzającego o ziemię?
Wyglądało, że wpadł na jakiś pomysł.
Gdy Ruan Nanzhu myślał, Lin Qiushi, który stał zwrócony twarzą do okna, zobaczył czarny cień, który przeleciał obok. Następnie rozległ się znajomy dźwięk – bum!
Tym razem Lin Qiushi w końcu wiedział, co to był za dźwięk. Ktoś skakał z piętra wyżej i z impetem uderzał o ziemię.
Ruan Nanzhu spojrzał przez okno jeszcze raz, tylko po to, by zobaczyć, że na ziemi leżały teraz połamane zwłoki. Ciało było częściowo ukryte w ciemności nocy, ale Lin Qiushi wyraźnie widział, że miało na sobie uniform pielęgniarki sanatoryjnej. Wokół tryskały litry krwi. Wydawało się, że wylądowała głową do przodu, a całe jej ciało dziwnie wykrzywiło się na twardym cemencie, wciąż powoli drgając.
To było źródło hałasu. Ruan Nanzhu przez chwilę obserwował zwłoki w milczeniu.
– A więc to jej – wymamrotał w końcu.
Lin Qiushi nie zrozumiał i spojrzał na niego zdziwiony.
– Miała na sobie czerwone buty na wysokich obcasach…
Gdy rozmawiali, poszarpane ciało pielęgniarki zaczęło się znowu poruszać. Jej nogi wyraźnie połamały się podczas upadku, więc ciągnęła się do przodu na rękach, by powoli wrócić do środka.
Feng Yongle również wstał i to był pierwszy widok, jaki zobaczył, gdy podszedł do okna. Zbladł i wypowiedział przekleństwo.
Ciało pielęgniarki szybko wpełzło z powrotem do budynku, w którym się znajdowali, a plamy krwi na podłodze zaczęły blednąć.
Gdy Lin Qiushi zastanawiał się, co będzie dalej, usłyszał szelest dochodzący ze schodów. Na szczęście dźwięk nie zbliżał się do nich, zamiast tego kierując się piętro wyżej.
Trzy minuty później cień wyskoczył przez okno. Rozległ się kolejny huk – pielęgniarka weszła do pokoju bezpośrednio nad nimi i znów wyskoczyła.
– Słyszałem, że ludzie, którzy popełniają samobójstwo, ciągle przeżywają na nowo scenę swojej śmierci – powiedział Feng Yongle, obserwując scenę przed sobą. – To przerażające.
– Tak, przerażające – przytaknął Ruan Nanzhu. Mimo że to powiedział, wcale nie brzmiał na przestraszonego.
Pielęgniarka kontynuowała swoje działania. Od lewej do prawej, skakała z praktycznie każdego pokoju w całym budynku. Dopiero gdy świt dotknął horyzontu, wszystko wreszcie się skończyło.
Ruan Nanzhu spojrzał na zegarek i powiedział, że już prawie pora śniadania.
Lin Qiushi praktycznie nie spał całą noc i był strasznie zmęczony. Ciągle ziewał i pocierał oczy.
Gdy zeszli do kawiarni, wpadli na kilku innych, którzy najwyraźniej również mieli za sobą bezsenną noc. Prawdopodobnie także oglądali samobójczynię.
– Jestem wyczerpany – poskarżył się Feng Yongle. – Może wrócimy później do pokoju, żeby się zdrzemnąć?
– Jasne – powiedział Ruan Nanzhu.
Lin Qiushi w myślach się zgodził. Dwa ciemne kręgi pod oczami sprawiły, że wyglądał jeszcze słabiej. Na stołówce Jiang Yingrui, który chciał dołączyć do drużyny, usiadł tuż obok. Uśmiechnął się, gdy ich zauważył. Lin Qiushi to zignorował, ale Ruan Nanzhu odwzajemnił uśmiech.
– Dzień dobry – powiedział Jiang Yingrui. – Dobrze spałaś wczoraj?
– Niezupełnie – odparł Ruan Nanzhu. – Nie słyszałeś tego hałasu?
– Oczywiście, że tak. – Jiang Yingrui przemówił do Ruan Nanzhu, patrząc na Lin Qiushiego. – Nie czuwałaś całą noc, prawda?
– Czuję się dobrze, ale Qiuqiu wydaje się mieć lekki sen. Nie mogła spać, więc dotrzymałam jej towarzystwa. Wszyscy spaliście?
– Oczywiście.
– Och, to imponujące. Czy wydarzyło się coś jeszcze?
– Nie. – Jiang Yingrui się uśmiechnął. – Jak ci się podoba śniadanie?
– Średnio. – Ruan Nanzhu odłożył łyżkę. – Co, nie uważasz, że jest pyszne?
Jiang Yingrui pokręcił głową, wyciągnął czekoladę z kieszeni i podał ją Ruan Nanzhu.
– Zjedz, jeśli jesteś głodna.
Lin Qiushi zobaczył tę czekoladę i spojrzał spokojnie na Jiang Yingruiego. Ten jakby nie zauważył jego spojrzenia.
– Pójdę już.
– Okej. – Ruan Nanzhu wziął czekoladę, wsunął ją do kieszeni i się uśmiechnął. – Do zobaczenia.
Jiang Yingrui odwrócił się i odszedł.
– Ta czekolada wygląda pysznie – powiedział Ruan Nanzhu. – Spróbujmy jej po drzemce. – Choć jego ton był spokojny, jakby rozmawiali o czymś nieistotnym, to Lin Qiushi dobrze go znał i wiedział, że w tym momencie był wściekły.
I powinien. Lin Qiushi otarł usta. Ten cholerny Jiang Yingrui! Kto wiedział, co takiego planuje?
Za drzwiami niektórzy kluczowi NPC dawali im wskazówki i zasady. Wskazówki były w większości prawdziwe, ale zasady wcale takie być nie musiały.
Na przykład, że można było jeść tylko w jadalni, a spożywanie posiłków poza nią było surowo zabronione. To tylko jedna z reguł, które podała im pielęgniarka.
Sądząc po pacjencie jedzącym makaron, który wczoraj wbił sobie widelec w oko, zasada zakazująca spożywania jedzenia na zewnątrz była prawdziwa.
To były już szóste drzwi, a Jiang Yingrui nie był nowicjuszem – mimo zasad, świadomie dał Ruan Nanzhu tę czekoladę. Naprawdę był podżegaczem.
Gdyby nie zauważyli lub nie pamiętali o wytycznych podanych przez pielęgniarkę i w rezultacie zjedliby tę czekoladę, to kto wie, co by się stało? Nawet gdyby nic się nie wydarzyło, to udowodniliby innym, że ta reguła nie musi być przestrzegana.
Po powrocie Ruan Nanzhu wyjął czekoladę i dokładnie ją obejrzał. Po potwierdzeniu, że to zwykła tabliczka czekolady, połamał ją na kawałki i utopił w toalecie.
Gdy to robił, Lin Qiushi stał obok niego i był trochę podejrzliwy. Wpisał na telefonie: Kiedy tu przybyłem, że Jiang Yingrui chciał ze mną współpracować.
– Zwrócił się do ciebie bezpośrednio?
Mh, odpowiedział Lin Qiushi. Bardzo bezpośrednio. Jakby… utkwił we mnie wzrok w tłumie. Nie do końca rozumiem. Czy jest we mnie coś godnego uwagi?
Na to Ruan Nanzhu dziwnie się uśmiechnął.
– Jak na pewien typ ludzi, z pewnością jesteś godny uwagi.
Lin Qiushi: Hmm?
– Wydaje się, że jest do mnie trochę podobny.
Lin Qiushi z zaciekawieniem obserwował Ruan Nanzhu.
– Obaj możemy zauważać pewne rzeczy.
Ta odpowiedź zaskoczyła Lin Qiushiego i chciał zapytać o więcej, ale Ruan Nanzhu nie był skory do kontynuowania tematu. Po namyśle przypomniał sobie ich pierwsze spotkanie. Wtedy pomyślał, że Ruan Nanzhu traktował go inaczej. Chociaż później wyjaśniono, że został pomylony z klientem, w głębi duszy nie wierzył, że Ruan Nanzhu faktycznie popełnił tak amatorski błąd.
Teraz miał odpowiedź na to pytanie.
Ruan Nanzhu miał zdolność widzenia pewnych rzeczy i było w nim coś, co przyciągnęło jego wzrok. Lin Qiushi zastanawiał się, co to było.
W międzyczasie mężczyzna pochylił się bliżej, lekko przygryzając wargami małżowinę ucha Lin Qiushiego.
– Oczywiście chodzi o twoją urodę, panno niemowo.
Lin Qiushi zadrżał, gdy to poczuł, i chciał się cofnąć, ale Ruan Nanzhu złapał go za ramię.
– Myślałeś, że co jest w tobie takiego wyjątkowego? – Ruan Nanzhu parsknął śmiechem. To bezczelne spojrzenie w ogóle nie pasowało do jego ładnej twarzy.
Przez moment Lin Qiushi nie potrafił stwierdzić, czy mówił poważnie, czy tylko udawał.
Na szczęście w tym momencie do drzwi zapukał Feng Yongle.
– Co tam robicie tak długo?
Ruan Nanzhu przepchnął się przez drzwi.
– Nie twoja sprawa.
Feng Yongle skrzywił się pod wpływem bezlitosnego spojrzenia Ruan Nanzhu.
– Ja… ja też muszę skorzystać z toalety – powiedział żałośnie.
– Twoje nerki są aż tak słabe w tak młodym wieku?
Mężczyznę zatkało.
– Aż taki jesteś żałosny?
– Chcesz spróbować? – warknął Feng Yongle.
Ruan Nanzhu spojrzał na chłopaka z chłodnym uśmiechem.
– A ty chcesz?
Wtedy Feng Yongle zwiędł, pobiegł do łazienki i udał, że nic nie powiedział.
Lin Qiushi obserwował z uśmiechem Ruan Nanzhu, który przybrał niewinny wyraz twarzy.
– Kochanie, nie patrz tak na mnie. Nie martw się, wciąż masz całe moje serce.
Chłopak nie dał się na to nabrać i wrócił do łóżka, aby odpocząć. Zdrzemnęli się przez godzinę, po czym wyszli, aby jeszcze trochę pozwiedzać sanatorium.
Feng Yongle dał im wskazówkę do tych drzwi. Ruan Nanzhu przyjął tę fuchę, ponieważ historia była dość szczegółowa, a świat wydawał się dobrze zbudowany.
Kiedy NPC podawał im informacje dotyczące klucza i wyjścia, Lin Qiushi i Ruan Nanzhu przypomnieli sobie pewien szczegół ze swoich badań nad wskazówką.
W sanatorium Waverly Hills znajdował się naprawdę wyjątkowy tunel. Kiedyś służył do transportu towarów, ale wraz ze wzrostem liczby zgonów zyskał nowe zastosowanie – transport zwłok.
Zawijali ciała w całun i wynosili je z budynku tą drogą. Jego pierwotna funkcja została ograniczona i stał się znany jako tunel śmierci.
– Ten tunel jest prawdopodobnie kluczową wskazówką – powiedział Ruan Nanzhu. – Jest 80% szans, że tam są drzwi.
Pielęgniarka powiedziała, że mają tylko siedem dni. Siedem dni do rozpoczęcia leczenia – to było wyraźne ostrzeżenie, aby znaleźć wyjście przed upłynięciem tego czasu.
Jeśli im się nie uda… kto wie, co się może wydarzyć.
– To tunel, musi być blisko ziemi. – Feng Yongle dołączył do analizy. – Czy powinniśmy szukać wzdłuż granicy sanatorium?
– Niekoniecznie jest blisko ziemi. – Ruan Nanzhu pokręcił głową. – Może być równie dobrze w którymś pokoju. To nie jest przecież normalny świat i nie trzeba przestrzegać praw architektonicznych. Najpierw sprawdźmy oryginalną lokalizację tunelu.
– W porządku – zgodził się Feng Yongle.
Lin Qiushi odkrył, że udawanie niemowy też było fajne. Nie musiał nic mówić, więc miał więcej czasu na myślenie.
Tunele Waverly pierwotnie znajdowały się na parterze budynku. Po dokładnych oględzinach niestety nic nie znaleźli.
Tak jak powiedział Ruan Nanzhu, lokalizacja tunelu uległa zmianie.
– Gdzie to może być? – powiedział Feng Yongle. – Budynek jest ogromny.
Ruan Nanzhu pokręcił głową w milczeniu.
Lin Qiushi napisał: Przeszukajmy piętro po piętrze. Możemy też poszukać innych wskazówek.
To była jedyna droga. Zaczęli od dołu, idąc w górę i szukając wskazówek.
W drodze na górę wpadli na inną grupę. W porównaniu z nimi wydawali się o wiele bardziej niespokojni, w końcu ani nie wiedzieli o tunelu, ani nie znali historii tego sanatorium. Aby znaleźć wyjście, musieli zacząć od najbardziej podstawowych oględzin. Lin Qiushi po raz kolejny uświadomił sobie, jak ważne są wskazówki przy drzwiach.
Na trzech piętrach nie znaleźli niczego godnego uwagi, tylko grupę bardzo zaburzonych pacjentów.
Sanatorium było okropnym miejscem. Pacjenci byli nawet usytuowani na korytarzach. Ciepły sezon minął, wiatr świszczący w środku był chłodny, ale pacjenci byli umieszczani tuż przy oknach – rzekomo pomagało im to oddychać świeższym powietrzem.
Lin Qiushi wiedział o tym z internetu, ale widząc to na żywo, nadal czuł się nieswojo… Traktowali ludzkie życia jak chwasty.
Na piątym piętrze udali się najpierw do legendarnego pokoju 502.
Na drzwiach wisiała wielka kłódka, ale to nie stało im na przeszkodzie, dzięki fantastycznym umiejętnościom Ruan Nanzhu. Mężczyzna z łatwością otworzył zamek, będąc uważnie obserwowanym przez oszołomionego Feng Yongle.
Drzwi otworzyły się po naciśnięciu klamki, odsłaniając zakurzony pokój. Wyglądał na dawno nieużywany i przypominał jakiś gabinet. To dlatego, że zamiast łóżek, były tam tylko regał i biurko.
Uwagę Lin Qiushiego przykuł fakt, że na półce stały książki. Wziął do ręki jedną z nich i odkrył, że to podręcznik medycyny. Okazało się, że większość z nich dotyczyła leczenia pacjentów. Po prostu ówczesne studia medyczne opierały się na całkowicie błędnych przekonaniach. Lin Qiushi pamiętał takie rzeczy jak upuszczanie krwi, które dziś ludziom wydają się absolutnie śmieszne.
– O cholera, co to jest! – Feng Yongle przeszukiwał szuflady, ale nagle się cofnął, wystraszony.
Lin Qiushi podszedł bliżej i zobaczył, że w szufladzie zostały ukryte wysuszone zwłoki. Ciało było małe, wyraźnie należało do niemowlęcia.
– Dlaczego to tutaj jest? – zapytał Feng Yongle. – Czy wskazówka nie mówiła… że aborcja się nie powiodła?
Nieudana aborcja w obecnych czasach nie była problemem i zabieg należało po prostu powtórzyć. Jednak w tamtych czasach, gdy wiedza na temat procedur medycznych była ograniczona, było to niemal śmiertelne. A co najważniejsze, dziecko było w rzeczywistości jedynie nieuznanym bękartem.
– Aborcja się nie powiodła – zauważył Ruan Nanzhu po chwili. – Trupowi tego niemowlęcia brakuje pewnej części.
Feng Yongle się skrzywił.
– Jesteś bardzo odważna.
Ruan Nanzhu milczał, a gdy Lin Qiushi myślał, że już nic więcej nie powie, zaskoczył ich oświadczeniem:
– To dziecko zostało niedawno tutaj schowane.
– Co? – Feng Yongle był zszokowany.
– Nie ma wokół niego kurzu. Jest całkiem czyste.
Wszystko inne w pokoju było pokryte warstwą białego pyłu. Ciało niemowlęcia było w rzeczywistości bardzo czyste, jakby ktoś je tam ostrożnie położył.
Lin Qiushi przeszedł dwa razy wokół martwego dziecka i odkrył zamkniętą szafkę pod szufladą. Pomachał do Ruan Nanzhu, wskazując na znalezisko.
Mężczyzna przykucnął i otworzył szafkę spinką do włosów.
Rozchyliła się, odsłaniając pudełko na buty. Ruan Nanzhu spojrzał na Lin Qiushiego, a następnie otworzył znalezisko. W środku znajdował się pojedynczy czerwony but na wysokim obcasie – identyczny jak ten, który widzieli wczoraj w holu.
W chwili, gdy otworzyli pudełko, Lin Qiushi nagle usłyszał chlipanie niemowlęcia. Zesztywniał i szybko zdał sobie sprawę, że dźwięk dochodzi z wnętrza szuflady.
Łaa, łaa! Wysuszone niemowlę otworzyło oczy. Jego ramiona i nogi również zaczęły się poruszać. Wyraźnie próbowało wydostać się z szuflady, ale Ruan Nanzhu zareagował szybko, zamykając ją z powrotem.
– Idziemy – powiedział Ruan Nanzhu.
Odwrócili się i wyszli jak jeden mąż. Nie zapomnieli o zatrzaśnięciu z powrotem zamka.
Gdy tylko opuścili pokój, płacz niemowlęcia ustał.
Na czole Feng Yongle pojawiła się cienka warstwa zimnego potu. Przełknął ślinę.
– Czy to dziecko może mieć związek z kluczem?
– Nie wiem – powiedział Ruan Nanzhu. – Ale możemy być pewni, że ma coś wspólnego z czerwonymi butami.
Rozmawiając, wrócili do swojego pokoju. Z powodu wczorajszego incydentu Lin Qiushi szczególnie uważał, aby sprawdzić numer drzwi przed wejściem. Gdy upewnił się, że cyfry na tabliczce się nie zmieniły, w końcu postanowił wejść.
Jednak chociaż ich drzwi nie zmieniły się na 502, te obok nich już tak. Lin Qiushi miał zamiar ostrzec sąsiadów, ale Ruan Nanzhu go powstrzymał.
– To pokój Jiang Yingruiego.
Kroki Lin Qiushiego się zatrzymały.
– Skoro tak bardzo cię lubi i dał mi tę czekoladę… – powiedział z dziwnym uśmiechem Ruan Nanzhu. – To powinniśmy mu dać prezent w zamian.
Lin Qiushi skinął głową na znak zrozumienia.
Jiang Yingrui zdecydowanie miał ukryty motyw, gdy dał im tę czekoladę. Lin Qiushi nie był tak naiwny, by uwierzyć w jego dobre intencje.
Feng Yongle również nie przejmował się tym, uznając, że wszyscy oprócz jego towarzyszy byli konkurencją. Cudza śmierć nie miała dla niego znaczenia. Wrócili więc do pokoju, aby omówić, co odkryli.
Jednak gdy rozmawiali, Lin Qiushi usłyszał ciche kroki przy ich drzwiach. Były bardzo lekkie – gdyby jego słuch nie był tak nadprzyrodzony, on też by tego nie usłyszał.
Początkowo pomyślał, że to powtórka z wczoraj, ale po chwili usłyszał inny cichy dźwięk przy drzwiach, jakby papier szorował o drewno.
Lin Qiushi gestem przerwał dyskusję Ruan Nanzhu i Feng Yongle. Wskazał na drzwi.
Jego przyjaciel zrozumiał, wstał i podszedł do drzwi, aby je otworzyć.
Odkrył zaskoczoną dziewczynę. Lin Qiushi pamiętał jej imię – Xue Zhiyun. To ona chciała do nich dołączyć, ale wczoraj została odprawiona z kwitkiem.
– Tak? – zapytał chłodno Ruan Nanzhu.
– N-Nic takiego. – Wyraz twarzy Xue Zhiyun był zaniepokojony. – Ja… po prostu chciałam przyjść i powiedzieć cześć.
Ruan Nanzhu spojrzał na drzwi, zauważając, że tabliczka z ich numerem pokoju zniknęła. Dziewczyna wyraźnie trzymała ją w dłoni, drugą rękę miała ukrytą za plecami, a ona sama nieznacznie się trzęsła.
– Co trzymasz w ręce? – Głos Ruan Nanzhu był bardzo lekki.
Drżenie Xue Zhiyun się nasiliło. Zadająca jej pytania osoba nie krzyczała i nawet nie wyglądała na szczególnie agresywną, ale dziewczyna była kompletnie przestraszona. Gęsia skórka przeszła jej po plecach.
– Co masz w ręku? – zapytał ponownie Ruan Nanzhu.
Lin Qiushi wiedział, że mężczyzna zaraz wybuchnie, więc rzucił się naprzód, by wyrwać dziewczynie przedmiot.
To była tabliczka z numerem pokoju. Nie dało się nie dostrzec wyraźnie zapisanego „502”.
Ruan Nanzhu zobaczył ten numer i się uśmiechnął. Wyciągnął rękę, złapał Xue Zhiyun za włosy i szarpnął jej twarz w górę, by spojrzeć jej w oczy.
– Xue Zhiyun, tak? Teraz cię znam… Nie, powinienem powiedzieć, że teraz znam was oboje.
Xue Zhiyun była tak przerażona, że aż się trzęsła, i ze łzami w oczach przepraszała Ruan Nanzhu.
Mężczyzna puścił ją i wziął tabliczkę od Lin Qiushiego. Brzmiał spokojnie, jak ocean przed burzą.
– Polecam spać osobno tej nocy, a najlepiej w kilku pokojach. – Zaczął się znowu uśmiechać. – W końcu kto wie, kiedy ten numer pojawi się na twoich drzwiach?
Gdy tylko skończył, Xue Zhiyun wybuchnęła szlochem, a on bezlitośnie zamknął drzwi.
Lin Qiushi spojrzał na zamknięte drzwi i zmarszczył brwi.
– Dlaczego mieliby to robić? Czy ludzie zamordowani w środku się nie mszczą?
– Oczywiście, że się mszczą, ale muszą wiedzieć, jak zginęli i kto ich zabił – odparł łagodnie Ruan Nanzhu.
Jeśli nie mieli pojęcia o tym, kto ich zabił, to na kim niby mieliby się mścić?
Tłumaczenie: Ashi
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32
Tom II
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53
Tom III
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77
Tom IV
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95
Tom V
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Rozdział 114
Rozdział 115
Rozdział 116
Rozdział 117
Rozdział 118
Rozdział 119
Rozdział 120
Rozdział 121
Rozdział 122
Rozdział 123
Rozdział 124
Rozdział 126
Rozdział 126
Tom VI
Rozdział 127
Rozdział 128
Rozdział 129
Rozdział 130
Rozdział 131
Rozdział 132
Rozdział 133
Rozdział 134
Rozdział 135
Rozdział 136
Rozdział 137
Rozdział 138
Ekstra 1
Ekstra 2
Ekstra 3
Ekstra 4
Ekstra 5
Ekstra 6
Ekstra 7
Ekstra 8
Ekstra 9
Ekstra 10