W pierwszą rocznicę dnia, w którym Ruan Nanzhu opuścił drzwi i wrócił do Lin Qiushiego, przygotował ucztę, kupił dwie butelki dobrego wina i opowiedział pewną historię, jakby była to zwykła opowieść – wszystko po to, by upamiętnić to wydarzenie.
Po wysłuchaniu opowieści Lin Qiushi milczał przez chwilę. A potem, widząc wyraz głębokiego zaniepokojenia na twarzy Ruan Nanzhu, w końcu zadał pytanie, z którym zmagał się wewnętrznie przez cały ten czas.
– Główny bohater twojej opowieści lubi ubierać się jak kobieta?
Ruan Nanzhu na chwilę zamarł, po czym spokojnie mruknął na potwierdzenie.
– Skąd się tego nauczyłeś? – zapytał Lin Qiushi. – Czyżby od obiektu jego uczuć?
Prawda była taka, że już rok temu domyślał się odpowiedzi na niektóre pytania. Po prostu nie przemyślał tego tak szczegółowo.
– Czy to pytanie jest ważne?
– A nie jest?
– Ale bardzo ważne?
Lin Qiushi nie powiedział już nic więcej, ale jego wyraz twarzy mówił jasno, że to ważne, bardzo ważne – był całkowicie pochłonięty tym pytaniem.
Ruan Nanzhu podniósł więc kieliszek wina i wziął łyk, po czym powiedział:
– Obiekt jego uczuć został kiedyś zmuszony do noszenia pończoch przez osobę wyżej postawioną w organizacji.
Lin Qiushi nadal słuchał w milczeniu.
– Wyglądało naprawdę dobrze…
Lin Qiushiego zatkało. I to wystarczyło?!
– Więc chciał to zobaczyć jeszcze raz – powiedział Ruan Nanzhu. – I im częściej je nosił, tym bardziej odkrywał, że to całkiem fajna zabawa.
Jak ta dramatyczna dusza mogła stać niewzruszona przed sceną? A kiedy już przebrała się za kobietę, jej możliwości aktorskie znacznie wzrosły…
Lin Qiushi ukrył twarz w dłoniach, nie wiedząc, co powiedzieć. Czy powinien winić kogoś innego za sprowadzenie Ruan Nanzhu na złą drogę? Jednak gdyby się nad tym zastanowić, czy nie czułby się trochę tak, jakby to on sam doprowadził go do ruiny…?
Nic dziwnego, że istniała tak duża rozbieżność między osobowością Ruan Nanzhu za drzwiami i w prawdziwym świecie. Lin Qiushi początkowo myślał, że pod wpływem drzwi rozwinął rozdwojenie jaźni, ale doszedł do wniosku, że on był taki od samego początku – ten facet po prostu uwielbiał odstawiać sceny.
Lin Qiushi wziął kolejny łyk wina i pogrążył się w ciszy.
Od czasu, gdy Ruan Nanzhu wrócił i dwunaste drzwi zostały zamknięte, zanikający efekt, który towarzyszył dwunastym drzwiom, zaczął powoli ustępować.
Ye Niao z entuzjazmem zapraszał go, by znów się z nim spotkał, a wszyscy w Obsydianie zdawali się znów pamiętać o jego istnieniu.
Lin Qiushi był ciekaw, dlaczego tak się działo, a Ruan Nanzhu, grający obok niego z padem w ręku, wpatrywał się w telewizor, gdy spokojnie powiedział:
– Dwunaste drzwi już nie istnieją, więc nie ma znaczenia, czy znikniemy, czy nie.
Lin Qiushi uniósł brew.
– Czy więc zniknięcie dwunastych drzwi ma jakiś wpływ na same drzwi?
– Może?
– Może?
Ruan Nanzhu mrugnął.
– Może teraz ludziom będzie łatwiej.
Lin Qiushi wybuchnął śmiechem, myśląc, że to chyba dobrze.
Chociaż po powrocie wszyscy z Obsydianu znów „pamiętali” Ruan Nanzhu, prawda była taka, że ich wspomnienia istniały jakby obok. To tak, jakby pamiętali istnienie tej osoby, ale ich emocje po prostu nie tworzyły już takich samych powiązań. Zachowanie Bai Minga było tego doskonałym przykładem – choć zdawał się wiedzieć, że Ruan Nanzhu to osoba, z którą powinien się przyjaźnić, za każdym razem, gdy ich odwiedzał, tak naprawdę przyjeżdżał do Lin Qiushiego.
W obliczu takiej sytuacji Ruan Nanzhu wcale się tym nie przejął. Wręcz przeciwnie, było mu to całkowicie obojętne.
– Obsydian prosi mnie, żebym przyszedł dziś wieczorem na kolację powitalną nowych członków. Chcesz iść z nami?
– Jasne.
Tego wieczoru postanowili pójść do Obsydianu po darmowe jedzenie i napoje.
Po przybyciu na miejsce zostali entuzjastycznie powitani, choć większość uwagi nadal koncentrowała się na Lin Qiushim. Ruan Nanzhu zupełnie się tym nie przejął – siedział na sofie i grał na telefonie.
W ciągu ostatnich kilku dni Obsydian przyjął kilku nowych członków. Wszyscy mieli być całkiem dobrzy i przeszli już piąte drzwi.
Nowo przybyli spojrzeli na Ruan Nanzhu i Lin Qiushiego, przy czym większość ich uwagi skupiła się na wyższym z nich — siedzący na sofie mężczyzna wyglądał pięknie niczym obraz.
Jego twarz była niemal pozbawiona wyrazu, a kruczoczarne rzęsy opadały nisko na oczy. Miał skórę bladą i gładką, a jego doskonałość wydawała się nieludzka.
– To jest? – zapytali przybysze, obserwując Ruan Nanzhu.
– Mój ukochany – odpowiedział Lin Qiushi, siadając przy stole. – Nanzhu, chodź coś zjeść.
– Mhm. – Ruan Nanzhu wstał, podszedł i usiadł obok partnera.
Po kolacji Ye Niao zawołał Lin Qiushiego, aby coś omówić.
Nie mając nic do roboty, Ruan Nanzhu przechadzał się korytarzami i włożył cukierka do ust. Jeden z nowoprzybyłych dołączył do niego, witając go pozdrowieniem.
– Tak? – zapytał Ruan Nanzhu.
– Nic takiego, chciałem po prostu z tobą pogadać.
Widząc, jak na niego patrzono, Ruan Nanzhu natychmiast zrozumiał intencje przybysza. W jego oczach pojawił się błysk zainteresowania.
Lin Qiushi wciąż był zajęty gdzie indziej, nie miał pojęcia, co się dzieje po stronie Ruan Nanzhu. Ye Niao zapytał go o tę grupę nowoprzybyłych. Był obecnym przywódcą Obsydianu i nie radził sobie jeszcze zbyt dobrze z doborem nowych członków.
– Ten nowicjusz jest dobry, ale jest babiarzem – powiedział Ye Niao. – Myślisz, że to duża wada?
– To nic poważnego, ale ktoś taki może łatwo narobić kłopotów.
– Jakich kłopotów? – Podrapał się po głowie. – Za drzwiami są same upiory, przecież nie będzie próbował ich poderwać.
– Za drzwiami są też żywi ludzie, nie pamiętasz?
– Och… fakt.
Rozmawiali jeszcze przez chwilę. Dopiero gdy Lin Qiushi wrócił do rezydencji, poczuł na sobie spojrzenie pełne potępienia. Podążając za jego źródłem, zobaczył, że nowicjusz patrzy na niego z pogardą w oczach.
Lin Qiushiego zatkało. Zapadła chwila ciszy, a gdy zrozumiał, co prawdopodobnie się wydarzyło, spojrzał na Ruan Nanzhu. Ten odwzajemnił jego spojrzenie z całkowicie niewinnym wyrazem twarzy. Zaczęli komunikować się wyłącznie za pomocą oczu.
Lin Qiushi: Nanzhu, jaki scenariusz przygotowałeś dla mnie tym razem?
Ruan Nanzhu: Powiem ci, jak wrócimy
Lin Qiushi: …Dobrze.
Obaj wstali i wyszli. Przez cały czas wzrok nowicjusza wbijał się w plecy Lin Qiushiego niczym cień, jakby pragnął wypalić tam dziurę.
Gdy już byli na zewnątrz, Ruan Nanzhu wślizgnął się na fotel kierowcy i nie mógł już powstrzymać śmiechu.
– Ten nowy nie jest najlepszy. Będzie miał kłopoty.
– Co mu powiedziałeś?
– Że jesteś absolutnym tyranem.
Lin Qiushi domyślił się, że taki będzie przebieg wydarzeń.
– Czy to cię aż tak uszczęśliwia? – zapytał zirytowany.
– Tak – przytaknął Ruan Nanzhu. – Teraz, kiedy nie wchodzę przez drzwi, nie mogę już odgrywać żadnej roli.
Stracił tak wielkie źródło radości!
– Dobrze, to najpierw powiedz mi, co tym razem wymyśliłeś.
Ruan Nanzhu ożył w mgnieniu oka i opowiedział całą historię. Wyraz twarzy Lin Qiushiego stał się bardzo zakłopotany. Wskazał na siebie.
– Tyran? – Następnie wskazał na Ruan Nanzhu. – Niewinny biały kwiatek, który został porwany siłą? Czyż nie odwróciłeś tu ról…
Ruan Nanzhu obserwował go swoimi ślicznymi oczami i po chwili namysłu powiedział:
– Jeśli chcesz coś zmienić, ja też nie mam nic przeciwko. Możemy spróbować następnym razem.
Lin Qiushi roześmiał się i odwrócił, by pocałować Ruan Nanzhu w usta.
– Wszystko jest w porządku. Najważniejsze, że jesteś szczęśliwy.
Ponieważ nie odwiedzali Obsydianu często, to ani Lin Qiushi, ani Ruan Nanzhu nie myśleli o nowicjuszu.
Dopiero kilka miesięcy później, na kolejnym spotkaniu Obsydianu, gdy zdążyli już całkowicie zapomnieć o tamtym scenariuszu, nowicjusz nagle rzucił się na Lin Qiushiego i zaczął go ostro krytykować.
– Nie możesz go tak traktować!
Lin Qiushi zadrżał i zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, ta osoba chwyciła i uniosła dłoń Ruan Nanzhu. Wskazał na ślad ugryzienia na nadgarstku mężczyzny, częściowo ukryty pod rękawem.
– Dlaczego musisz go tak dręczyć?!
Wszyscy ucichli na moment.
– Co próbujesz powiedzieć? – zapytał Lin Qiushi.
Nowicjusz prychnął.
– On cię nie lubi, więc musisz go tak upokarzać? Wszyscy są ludźmi. Po prostu masz trochę więcej doświadczenia.
Ruan Nanzhu spojrzał na ślady ugryzień na nadgarstku, które rzeczywiście były dziełem Lin Qiushiego. Tyle że powodem, dla którego w ogóle się tam znajdowały, było to, że nie dawał partnerowi w łóżku ani chwili wytchnienia. Do dziś pamiętał, jak jego Linlin wyglądał z łzami w oczach, patrząc na niego z zaczerwienionymi policzkami – jak przytłaczająca przyjemność sprawiło, że Lin Qiushi w końcu stracił panowanie nad sobą i ugryzł jego nadgarstek.
Lin Qiushi najwyraźniej pomyślał o tym samym i jego twarz pociemniała. Wstał, wyrywając obcemu rękę Ruan Nanzhu.
– Będę go traktować, jak mi się podoba. Co zamierzasz z tym zrobić?
– Jak śmiesz!
– Podoba mu się, że go tak traktuję. Prawda, Nanzhu? – Lin Qiushi chwycił ukochanego za podbródek i zmusił go, żeby spojrzał na niego. – Powiedz mu. Podoba ci się to?
Ruan Nanzhu przez chwilę milczał. Szczerze mówiąc, cholernie mu się to podobało. Opuścił więc głowę, potykając się, jakby był zmuszony oprzeć się o ramiona Lin Qiushiego.
– Podoba mi się – powiedział drżącym głosem.
Gdy przybysz zobaczył ten widok, wpadł w jeszcze większą wściekłość i rzucił się, by uderzyć Lin Qiushiego, ale Ye Niao stanął mu na drodze.
Sposób, w jaki Ye Niao na niego patrzył, był pełen współczucia, ale oczywiście był też bardzo apatyczny.
– Dość. Przestań.
– Pozwalacie mu tak gnębić ludzi? – wściekał się chłopak.
– Zapytam tylko o jedno. Ratujesz go, bo nie możesz tolerować zachowania Lin Qiushiego, czy też masz jakieś ukryte motywy wobec Ruan Nanzhu?
– Oczywiście, że nie toleruję jego zachowania!
Kiedy jednak to oznajmił, po jego spojrzeniu od razu można było zauważyć, że kłamie. Odkąd po raz pierwszy zobaczył Ruan Nanzhu, zafascynowała go jego wyrafinowana uroda, więc postanowił nawiązać rozmowę. A gdy dowiedział się o jego związku z Lin Qiushim, w jego głowie pojawiły się niewypowiedziane myśli.
– Bzdura – powiedział bez ogródek Ye Niao i wcale nie próbował ratować twarzy nowicjusza. – Wszyscy tu jesteśmy pieprzonymi mężczyznami, myślisz, że nie wiemy, co ci chodzi po głowie? Jeden chce uderzyć, a drugi chce być uderzony, myślisz, że potrzebują takiego białorycerzyka?
Nowo przybyły wciąż wyglądał na wściekłego, gdy to usłyszał i miał jeszcze coś do powiedzenia. Zobaczył jednak, jak Lin Qiushi chwyta Ruan Nanzhu i mówi:
– Idziemy.
Brwi Ruan Nanzhu zmarszczyły się, jakby coś go bolało, ale nie wezwał pomocy, tylko zacisnął usta w wąską linię.
– Nanzhu…! – ryknął nowicjusz. – Czekaj na mnie! Uratuję cię!
Lin Qiushi pomyślał: Okej, świetnie, czeka na ciebie, ale jeśli nie uda ci się go uratować, będziesz musiał nazywać mnie dziadkiem.
Ruan Nanzhu jeszcze nic nie powiedział. Zaczekał, aż wsiądą do samochodu, by unieść nadgarstek i się skrzywić.
– Qiushi, patrz. Ślady ugryzień, które zostawiłeś, jeszcze nie zniknęły.
Lin Qiushi spojrzał na niego, po czym zsunął niżej swój golf. Wskazał na szyję i powiedział:
– Och, myślisz, że masz prawo narzekać?
Szyja Lin Qiushiego była cała niebiesko-fioletowa. Każdy, kto nie wiedziałby lepiej, podejrzewałby przemoc domową, a to jedynie było to przeklęte zwierzę Ruan Nanzhu.
Na ten widok Ruan Nanzhu nie mógł się powstrzymać. Uniósł się w siedzeniu i wziął kolejny kęs.
– Po prostu smakujesz za dobrze.
– Smakuję za dobrze?
– Tak. W ustach przypominasz wysokiej jakości masło.
– To ja mam być tyranem! – warknął ze złością Lin Qiushi.
– Kto powiedział, że biedactwo nie może gryźć swojego tyrana? Kto ustanowił taką zasadę? Gryzę. Biorę dodatkowe kęsy.
Lin Qiushi nie potrafił wymyślić na to żadnej riposty, więc po prostu odpalił samochód.
Odkąd przestali przechodzić przez drzwi, nie mieli nic do roboty. Lin Qiushi się znudził i wrócił do swojego pierwotnego zawodu – założył firmę projektową. W końcu co jak co, ale pieniędzy mu nie brakowało.
Chociaż on mógł zrobić karierę, z Ruan Nanzhu było inaczej. W końcu nie skończył nawet liceum… Bardzo z tego powodu rozpaczał.
– Dopiero niedawno odkryłem, jak trudne może być życie poza drzwiami. Nie mam żadnego zabezpieczenia. Zobacz, za jakieś dziesięć lat, kiedy będę stary i brzydki, przestaniesz mnie kochać…
Lin Qiushi wpatrywał się w Ruan Nanzhu i bardzo chciał mu powiedzieć, żeby spojrzał na dziewięć cyfr na swoim koncie bankowym i trochę się uspokoił.
– Nie, muszę znaleźć pracę. Nie mogę się tak marnować.
– Co więc chcesz zrobić?
– Chcę zostać idolem! – wypalił Ruan Nanzhu.
Prawda była taka, że odkąd Ruan Nanzhu opuścił drzwi, jego osobowość stawała się coraz bardziej żywa. Wyglądało na to, że nie musiał już zmuszać się do bycia liderem Obsydianu, a Lin Qiushi dostrzegał w jego zachowaniu coraz więcej cech Zhu Meng i Ruan Baijie. Jednak to było bardzo dobrze. Niezależnie od tego, czy chodziło o osobowość Zhu Meng, czy Ruan Baijie, bardzo lubił obie.
Aby spełnić marzenie Ruan Nanzhu o zostaniu idolem, Lin Qiushi skontaktował się z Bai Mingiem i podzielił się z nim swoimi przemyśleniami, jednocześnie pytając, czy jego kochanek miałby jakiś sposób na wprowadzenie Ruan Nanzhu do świata rozrywki.
– Zwariowałeś, czy co? Masz takie urocze i słodkie życie, ale nie, chcesz zająć się rozrywką – odpowiedział Bai Ming.
– On nie ma nic do roboty.
– Gdzie jest teraz?
– Poszedł na zakupy. Mówił, że na kolację będzie gulasz.
Bai Ming westchnął z uczuciem.
– Czyż to nie miłe? Ugotujcie razem coś do jedzenia, wyjdźcie i się zabawcie. Szczęśliwe dni to te spokojne. Musisz to przemyśleć, człowieku, trudno jest się wyrwać z rozrywki, kiedy już się w nią wciągniesz. Oto ja, każdego dnia chcę, żeby mój ukochany się stamtąd wyrwał! Chociaż to tylko myśl…
– Och…
– Przemyślałeś to?
– Po prostu pozwól mu spróbować. Będzie gorzej, jeśli zacznie się nudzić.
– Dobrze. Znajdę czas, żeby go przedstawić.
Lin Qiushi skinął głową i sprawa została rozstrzygnięta.
Ruan Nanzhu wrócił z zakupami. Bai Ming spojrzał na gigantyczny kosz z warzywami w rękach mężczyzny i powiedział:
– Któż by pomyślał, że były przywódca Obsydianu zostanie zdegradowany do roli pana domu?
Wyraz twarzy Ruan Nanzhu stał się zimny.
– Chyba już pora, żebyś się zbierał.
– Nie zaprosisz mnie na kolację?
– Jesteś zaskoczony? Czy kiedykolwiek zatrzymałem cię na posiłek?
Bai Ming zbeształ Ruan Nanzhu za bezduszność, po czym odszedł. Lin Qiushi, obserwując ich, nie mógł powstrzymać się od śmiechu.
Mimo że miał wyrobione zdanie na temat Ruan Nanzhu, Bai Ming nadal był niezawodny, jeśli chodzi o załatwianie spraw. Kilka dni później Ruan Nanzhu miał już umówione przesłuchanie.
Kiedy Ruan Nanzhu powiedział, że chce zostać idolem, tak naprawdę żartował. Nie sądził, że Lin Qiushi potraktuje go poważnie. Jednak takie oddanie ze strony ukochanego sprawiło, że Ruan Nanzhu był niezmiernie szczęśliwy i po chwili namysłu udał się na przesłuchanie do Zhang Yiqinga.
Lin Qiushi był tego dnia zajęty i gdy wrócił do domu, zobaczył Ruan Nanzhu zajadającego się nasionami słonecznika.
– Jak poszło? – zapytał.
– Co?
– Twoje… przesłuchanie?
– Zhang Yiqing mówi, że zaczniemy zdjęcia w marcu.
– Dostałeś tę rolę?
– Tak, ale nie planuję robić tego zbyt długo. Po prostu się wygłupiam.
Przeciągnął się, po czym podszedł i objął Lin Qiushiego w talii, chowając twarz w jego ramieniu. Każdy jego kokieteryjny ruch był dobrze wyćwiczony.
– Jesteś zajęty już od dwóch miesięcy. Nie chciałbyś dotrzymać mi towarzystwa?
– Mogę ci dotrzymać towarzystwa. Dokąd masz ochotę pójść?
Ruan Nanzhu pomyślał o tym, po czym szepnął Lin Qiushiemu do ucha jakąś lokalizację. Słysząc to, mężczyzna się zarumienił.
– Czy nie możemy udać się gdzie indziej?
– Czyż nie jest tam miło? Tobie też się podobało. – Pogłaskał Lin Qiushiego po talii.
– W porządku.
Ruan Nanzhu uśmiechnął się szeroko. Miejsce, które wymienił, to wyspa, na której kiedyś spędzili wakacje. Nie trzeba było wielkiej inteligencji, żeby wykombinować, co dwoje młodych ludzi może robić na wyspie, ale tutaj wszyscy byli dorośli. Nie musieli się wstydzić takich rzeczy.
W kolejnym miesiącu Lin Qiushi kontynuował pracę nad własnymi projektami, podczas gdy Ruan Nanzhu pojechał grać na planie filmowym Zhang Yiqinga. Zaniepokojony, że za dużo pracuje, Lin Qiushi regularnie go odwiedzał. Ruan Nanzhu był zbyt wielkim draniem, żeby cokolwiek ukrywać, więc kiedy obsada i ekipa zapytały, kim jest Lin Qiushi, Ruan Nanzhu po prostu odpowiedział:
– To mój sugar daddy.
Kiedy Lin Qiushi po raz pierwszy usłyszał tę odpowiedź, był zszokowany.
– Czy wiesz, co oznacza „sugar daddy”?
– Jasne, że tak – powiedział Ruan Nanzhu. – Karmisz mnie i ubierasz.
Lin Qiushi tak naprawdę nie mógł temu zaprzeczyć.
Inni naturalnie patrzyli dziwnie na tak szczerego Ruan Nanzhu. Oczywiście, byli też tacy, którzy podziwiali jego bezpośredniość. Jednak jego to wszystko nic nie obchodziło. Traktował to jak hobby, a ten film jak rozrywkę.
Oczywiście zdecydowanie nie odważył się powiedzieć tego wprost przed Zhang Yiqingiem. W końcu był on reżyserem filmu i gdyby wiedział, co myśli Ruan Nanzhu, prawdopodobnie w ogóle nie wpuściłby go na plan.
Zdjęcia trwały ponad dwa miesiące. Ruan Nanzhu grał księcia obarczonego zemstą za swoją ojczyznę, który ginie tragicznie. Była to poruszająca i uwielbiana przez publiczność rola, która doskonale pasowała do jego pierwotnego temperamentu.
Podczas kręcenia ostatniej ważnej sceny, Lin Qiushi nawet poszedł zobaczyć ją na planie. W pełnym, tradycyjnym stroju Ruan Nanzhu prezentował się oszałamiająco pięknie. Widok tego, jak stawia czoła wielotysięcznej armii i podcina sobie gardło na szczycie murów miejskich, wywołał dreszcz nawet w jego sercu.
Zhang Yiqing zarządził cięcie, a Ruan Nanzhu pobiegł prosto do Lin Qiushiego, wciąż ubrany w kostium i zapytał, czy wygląda dobrze.
– Bardzo dobrze. – Lin Qiushi wpatrywał się w profesjonalnie ucharakteryzowanego Ruan Nanzhu, z jego wyrazistymi brwiami i niezrównaną urodą, a jego serce zabiło żałośnie. – Zawsze dobrze wyglądasz.
Ruan Nanzhu, rzecz jasna, dostrzegł podziw w spojrzeniu Lin Qiushiego i najwyraźniej o czymś pomyślał.
– Wracasz później do pracy?
– Mmm. Mam spotkanie około trzeciej – powiedział Lin Qiushi.
– W takim razie wróć dziś wcześniej do domu.
Lin Qiushi skinął głową. Naiwnie myślał, że to po prostu zwykły flirt, więc kiedy wrócił do domu tego wieczoru i zobaczył partnera siedzącego na kanapie, wciąż ubranego w guzhuang, wstrzymał oddech. Ruan Nanzhu wstał i podszedł, lekko dotykając czubka piekącego ucha Lin Qiushiego i pytając:
– Chcesz spróbować?
Chwila ciszy, zanim Lin Qiushi, którego głos był nieco mroczny i chrapliwy, mruknął potakująco.
Tej nocy zrobili coś niemożliwego.
Trzeba przyznać: czasami kochanek z pasją do aktorstwa przynosił mnóstwo niespodzianek. Choć wiązało się to z problemami, wady nigdy nie przyćmiewały zalet, a losy Lin Qiushiego były równie barwne, jak romantyczne seriale, które tak uwielbiały młode kobiety.
Zdjęcia do filmu Ruan Nanzhu dobiegły końca i wyjechali na dwumiesięczne wakacje na wyspę. Potem całkowicie zapomnieli o całym tym kręceniu. Zhang Yiqing chciał mu zaproponować więcej zleceń, ale Ruan Nanzhu stwierdził, że chciał się tylko pobawić i wolałby, żeby rozrywka nie stała się jego głównym zajęciem.
Wściekły Zhang Yiqing wyładował swoją złość na Bai Mingu, który uważał się za niewinnego, ale nie mógł nic zrobić w sprawie Ruan Nanzhu. Mógł jedynie przedstawić swoje pretensje Lin Qiushiemu.
– Do cholery, nie możesz trochę opanować tego swojego faceta? Mój ukochany ciągle powtarza, że Ruan Nanzhu marnuje obiecującego kandydata, a co ja mam na to odpowiedzieć? Ruan Nanzhu z radością rujnuje sobie karierę, co ja mam z tym zrobić?
– Och, naprawdę?
– Nawet nie spróbujesz z nim porozmawiać?
– Och, nie.
Bai Ming zamilkł. Jego wina. Naprawdę myślał, że może liczyć na przyjaciela. Wyraźnie mógł o tym zapomnieć. Jeśli chodzi o rozpieszczanie partnerów, ten drań Lin Qiushi był o wiele gorszy od niego!
Bai Ming poszedł, nie oglądając się za siebie. Lin Qiushi pogłaskał głowę, którą Ruan Nanzhu oparł na jego nodze, pytając swojego ukochanego, co chciałby dziś zjeść na kolację.
– A może zjem ciebie?
– Dobra, tak trzymaj. Patrz, jak wkurzyłeś Bai Minga.
Co go obchodził Bai Ming? On i Lin Qiushi bez przerwy robili do siebie maślane oczy.
– W takim razie zjedzmy coś z kuchni kantońskiej…
Gdyby Bai Ming nie odszedł, pewnie znów przeklinałby tę bezwstydną parę.
Tłumaczenie: Ashi
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32
Tom II
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53
Tom III
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77
Tom IV
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95
Tom V
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Rozdział 114
Rozdział 115
Rozdział 116
Rozdział 117
Rozdział 118
Rozdział 119
Rozdział 120
Rozdział 121
Rozdział 122
Rozdział 123
Rozdział 124
Rozdział 126
Rozdział 126
Tom VI
Rozdział 127
Rozdział 128
Rozdział 129
Rozdział 130
Rozdział 131
Rozdział 132
Rozdział 133
Rozdział 134
Rozdział 135
Rozdział 136
Rozdział 137
Rozdział 138
Ekstra 1
Ekstra 2
Ekstra 3
Ekstra 4
Ekstra 5
Ekstra 6
Ekstra 7
Ekstra 8
Ekstra 9
Ekstra 10