Kaleidoscope of Death

Rozdział 101 – Odliczanie17 min. lektury

Z powodu nagłego ataku siedzieli w ten sposób całą noc w pokoju.

Następnego dnia Lin Qiushi wyszedł dopiero gdy zobaczył promienie słońca wlewające się na korytarz. Po opuszczeniu pokoju natychmiast poczuł gęsty, pierwotny zapach. Była to woń, którą znał – swąd krwi.

Coś się stało? – Gu Longming również wyczuł zapach i zaczął się niepokoić. – Skąd to dochodzi?

Lin Qiushi pociągnął nosem i ustalił kierunek źródła zapachu.

Wygląda na to, że to gdzieś na dole. Chodź, spójrzmy.

Zeszli po schodach i zobaczyli dwie osoby stojące przed pokojem najdalej po prawej. Drzwi były szeroko otwarte i to z tego właśnie pomieszczenia wydobywał się przenikliwy smród.

Co się stało? – zapytał idący przodem Gu Longming.

Ktoś umarł, prawda? – Ton Zuo Sisi był nieco obojętny. Najwyraźniej miała wysoką tolerancję śmierci. – Dwie osoby. Nie wiem, jak wywołali stan śmierci.

Gu Longming podszedł bliżej i zajrzał do środka. Jego twarz pobladła, a on wskazał na coś gestem ręki.

Ech…To jest naprawdę złe.

Lin Qiushi również podszedł.

Pozwól mi też spojrzeć.

Przez szparę mógł zajrzeć do pokoju. Wszystko było zalane krwią, a dwie martwe osoby stały na samym środku. Coś podmieniło ich głowy na dwa gipsowe popiersia, również pokryte zakrzepłą krwią. To był przerażający widok.

Gdzie są ich głowy? – zapytał Gu Longming. – Znaleźliście ich głowy?

Nie. – Zuo Sisi skrzyżowała ramiona. – Dopiero ich odkryliśmy.

Nikt nie wie, kim oni są? – zapytał Lin Qiushi.

Zuo Sisi pokręciła głową.

Nie wiem. Jeśli chcecie się dowiedzieć, pewnie będziecie musieli trochę poczekać. Niektórzy jeszcze się nie obudzili… Stójcie tu, ile chcecie, idę na śniadanie.

Ona i jej towarzysz odwrócili się i odeszli, całkowicie olewając zwłoki.

Czy wejdziemy do środka, żeby je obejrzeć? – zapytał cicho Gu Longming.

To miejsce w ogóle nie budziło pozytywnych emocji.

Chodźmy. – Lin Qiushi pomyślał, że na tych dwóch ciałach mogą znajdować się jakieś wskazówki, choć jeśli nie musieli tego robić, to on też nie chciał tam wchodzić.

Gdy rozmawiali, Ai Wenrui stał za nimi, drżąc ze zgrozy. Wyglądał niemal jak porażony prądem. Kiedy usłyszał, że Gu Longming wspomina o wejściu do środka, o mało nie krzyknął, mówiąc:

Nie wejdę, nie wejdę…!

Dość już, po prostu tu poczekaj. Nikt cię nie prosi, żebyś wszedł. – Gu Longming ani przez chwilę nie pomyślał, że Ai Wenrui miałby na to odwagę. Mówiąc to, zrobił pierwszy krok.

Wyglądało na to, że ktoś wcześniej już tu był, bo Gu Longming dostrzegł ślady stóp wzdłuż krawędzi pomieszczenia.

Lin Qiushi podszedł do zwłok i odkrył, że ciała uległy dziwnej transformacji. Choć były martwe, ani trochę nie zwiotczały. Wręcz przeciwnie, stwardniały jak cement, zachowując sztywność.

Ich głowy zostały fizycznie oderwane – nawet mięśnie na ich szyjach były widocznie ponadrywane. Gu Longming przeszukał pokój, ale nie mógł znaleźć ich głów.

Nie ma ich.

Lin Qiushi skinął głową na znak zrozumienia. Pochylił się nad dwoma trupami, aby przyjrzeć się im bliżej, ale nagle coś dostrzegł. Ostrożnie sięgnął do kieszeni jednego z nich i poklepał go po niej. Chwilę później wyciągnął z kieszeni maleńką drewnianą lalkę.

Lin Qiushi widział ją zaledwie wczoraj. Była to ta sama lalka, którą trzymali dwaj przyjaciele Ai Wenruiego z pewną różnicą – brakowało jej głowy.

Ta lalka również była poplamiona krwią. Lin Qiushi wyjął chusteczkę i ją w nią owinął. Identyczną odkrył na drugich zwłokach.

Oprócz drewnianych lalek w pokoju nie było żadnych innych wskazówek.

Lin Qiushi wyszedł z pokoju i pokazał Ai Wenruiemu lalki, które trzymał w rękach.

Wiesz, co to jest, prawda? Czy to twoich przyjaciół?

Gdzie je znalazłeś? – Na widok tych lalek Ai Wenrui szeroko otworzył oczy. – Pokaż mi je.

Lin Qiushi przekazał przedmioty. Po ich obejrzeniu na twarzy chłopaka pojawił się wyraz przerażenia.

Czy to nie jest figurka Xiao Su?

Lin Qiushi zmarszczył brwi.

Co masz na myśli? Wasze lalki się od siebie różnią?

Tak – powiedział Ai Wenrui. – Są inne. To lalka Xiao Su. Pamiętam, bo ta lalka nie miała głowy…

Gdzie jest twoja?

Wyrzuciłem ją – powiedział Ai Wenrui. – Kiedy zaczęło dochodzić do tych incydentów, wszyscy się przestraszyliśmy, więc znalazłam odludne miejsce i wyrzuciłem lalkę… To… to jest…

Czy ta lalka może mieć coś wspólnego ze sposobem, w jaki zginęli? – zapytał Gu Longming.

Lin Qiushi również o tym pomyślał, więc obaj spojrzeli na Ai Wenruiego. Słuchając ich rozmowy, chłopak wyraźnie coś sobie przypomniał, bo na jego twarzy natychmiast pojawił się grymas przerażenia.

Nie, nie ma mowy, prawda… Ale laleczka Xiao He, wszystko było z nią w porządku, prawda? To dlaczego on też nie żyje?

Kto ci powiedział, że z jego lalką jest wszystko w porządku? – zapytał Lin Qiushi.

Widziałem to. Wy też to widzieliście, prawda? Te, które trzymali… – powiedział Ai Wenrui.

To mogła nie być lalka Xiao He – powiedział Lin Qiushi. – Czy nie był wtedy obecny inny twój przyjaciel? On wciąż żyje. Czy nie mogła to być jego lalka?

Ai Wenrui zdawał się rozumieć, o co chodzi. Jego cera stawała się coraz bledsza, aż całkiem pobielała. Przygryzł wargi i, jakby straciwszy całą energię, powiedział przez mocno zaciśnięte zęby:

Nie wiem. Kiedy tam dotarłem, to nie mieli ich już w rękach.

Dlatego nie mógł być pewien, czy ta konkretna lalka należała do przekrojonego na pół Xiao He, czy do przyjaciela, który pierwszy wybiegł z pokoju.

Chodźmy poszukać informacji o Zhu Ruyuan – powiedział Lin Qiushi. – Jest też twoja figurka. Gdzie ją rzuciłeś?

Ai Wenrui pokręcił głową, a jego twarz dalej była blada.

Skąd mam wiedzieć, przecież ją wyrzuciłem…

Kto wiedział, w jakim teraz była stanie?

Dobra, przestań o tym myśleć. Skoro ją wyrzuciłeś, to ją wyrzuciłeś.

Przez długi czas Ai Wenrui nie wydawał żadnego dźwięku. Jego dusza zdawała się całkowicie opuścić ciało.

Lin Qiushi poczuł niewytłumaczalną czułość wobec tego dzieciaka i pogłaskał go po jego rozczochranej główce.

Chodź, jeśli szybko to załatwimy, to nie ma się o co martwić.

Ai Wenrui nie odpowiedział.

Zhu Ruyuan brała udział w incydencie pięć lat temu. Większość uczniów nie znała tego imienia, ale nauczyciele, którzy byli w szkole od dłuższego czasu, dobrze o niej wiedzieli. Nawet na samo wspomnienie jej imienia reagowali dość gwałtownie.

Lin Qiushi pytał o nią wszystkich napotkanych. Jeden z nauczycieli w końcu przekazał im kluczową informację.

Jeśli naprawdę chcecie wiedzieć, dlaczego nie zapytacie jej wychowawcy?

Och? Nadal jest w szkole? – zapytał Lin Qiushi.

Tak – powiedział nauczyciel. – Ale on już nie uczy. Jest bibliotekarzem.

Lin Qiushi natychmiast przypomniał sobie tamtego mężczyznę. Podziękował nauczycielowi i ruszyli w stronę biblioteki.

Najpierw muszę iść do łazienki. – Ai Wenrui wyglądał okropnie, odkąd dowiedział się o tej drewnianej lalce.

Lin Qiushi bardzo się zmartwił.

Jasne, idź. Będzie dobrze.

Mh. – Chłopak skinął głową.

Gdy wszedł do środka, Lin Qiushi spojrzał na Gu Longminga.

Co o nim myślisz?

Co myślę? Co masz przez to na myśli? – Po chwili wpatrywania się, Gu Longming pospiesznie dodał: – Nie lubię facetów…

Lin Qiushi starał się panować nad sobą, żeby nie wykrzywić twarzy.

Nie o to pytam!

Więc co masz na myśli? Och… Chodzi ci o to, czy Ai Wenrui jest godny zaufania? – zapytał Gu Longming. – Myślę, że zdecydowanie coś przed nami ukrywa, ale prawdopodobnie nie jest to coś szczególnie ważnego.

Mh. – Lin Qiushi zamilkł, zastanawiając się nad jakąś sprawą.

Ai Wenrui szybko poszedł i równie szybko wrócił; nie minęło dużo czasu, zanim z wnętrza dobiegł odgłos spłukiwania. Kiedy wyszedł, powiedział słabo do Gu Longminga:

Chyba mam biegunkę. Naprawdę źle się czuję.

Źle się czujesz? Chcesz, żebym cię niósł? – Ai Wenrui był chudy jak cholera, więc Gu Longming nie miał z tym żadnego problemu. To było jak noszenie worka ryżu. Lin Qiushi myślał, że chłopak odrzuci ofertę, ale ten skinął głową i się zgodził.

Gu Longming pochylił się i wziął go na barana, mówiąc:

Chodźmy, chodźmy, czas ucieka!

Lin Qiushi wydał z siebie dźwięk wyrażający zgodę. Ruszyli naprzód i właśnie mieli wejść do windy, gdy za nimi rozległ się przeraźliwy krzyk. W chwili, gdy go usłyszeli, Lin Qiushi i Gu Longming zesztywnieli, ponieważ brzmiało to jak wrzask Ai Wenruiego, który powinien być teraz z nimi.

Ty… Co niesiesz? – Lin Qiushi obejrzał się i zobaczył chłopaka stojącego przed łazienką i patrzącego na nich z przerażeniem.

Gu Longming wrzasnął i zrzucił z siebie to coś. Lin Qiushi usłyszał odgłos czegoś twardego uderzającego w podłogę. Spojrzawszy w dół, zobaczył figurkę, która upadła i się roztrzaskała.

Kurwa, kurwa, kurwa… – Gu Longming klął bez przerwy, bez końca oklepując się po plecach. – Cholera jasna, co to jest!

Lin Qiushi spojrzał na posąg i powoli się pochylił. Z jego fragmentów wydobył kilka odłamków i zmarszczył brwi.

To…

Podniósł odłamki i odkrył, że są wykonane z drewna. Ai Wenrui znowu zbladł. Zrobił kilka kroków do przodu, zobaczył, co trzyma Lin Qiushi, i wyjąkał:

To… to moja lalka.

Lin Qiushiego zatkało.

To moja lalka… – powtórzył chłopak.

Jego drewniana lalka została roztrzaskana na kawałki, których nie dało się złożyć z powrotem. Jeśli ich przypuszczenia były słuszne, on również umrze w ten sposób, opuszczając świat w częściach.

Lin Qiushi myślał, że na widok lalki Ai Wenrui się rozpłacze. Zamiast tego, wymusił uśmiech, choć wyglądało to jak łzawy grymas.

Czy ja także mam umrzeć?

Prawdę mówiąc, Lin Qiushi, który tak długo wchodził przez drzwi, rzadko widywał tak żywiołowego NPC. Czuł się nawet, jakby to była osoba z zewnątrz. Większość NPC za drzwiami była przerażająca lub przerażona, a jedynym, który zrobił na Lin Qiushim wrażenie, była Xu Jin, przebrana za osobę z zewnątrz.

Nie martw się, nic ci się nie stanie – pocieszał Gu Longming. – Chodźmy do biblioteki i jak najszybciej znajdźmy Zhu Ruyuan. Może uda nam się to szybko zakończyć.

Ai Wenrui milczał, tylko skinął głową.

Tym razem nie odważyli się na marudzenie. Cała trójka pobiegła do biblioteki.

Mężczyzna, którego poznali wcześniej, siedział właśnie przy recepcji i czytał książkę. Słyszał ich kroki, ale ani razu nie podniósł wzroku. Powiedział tylko spokojnie:

Akta są na górze. Nikt ich teraz nie przegląda.

Dzień dobry – powiedział Lin Qiushi. – Byłeś wychowawcą klasy Zhu Ruyuan, prawda?

Słysząc to imię, bibliotekarz zamarł. Błysk z jego oka zniknął.

Gdzie usłyszałeś to nazwisko?

Była twoją uczennicą, prawda?

Mh.

Opowiesz mi o niej? – Lin Qiushi wskazał na hol na pierwszym piętrze i niezliczoną ilość rzeźb w środku. – I o tych posągach.

Ona była moją uczennicą, a ja jej nauczycielem. To wszystko. Co chcesz wiedzieć?

Jak umarła? – zapytał Lin Qiushi. – A może raczej, czy jej śmierć miała coś wspólnego z tymi posągami?

Bibliotekarz odłożył książkę i powiedział spokojnie:

Popełniła samobójstwo. A co te posągi mają z nią wspólnego? Czy widziałeś już projekt Zhu Ruyuan?

Lin Qiushi pomyślał, że prawdopodobnie nie, ale potem przypomniał sobie rzeźbę ukrytą w sali ćwiczeń.

Posąg kobiety?

Tak. Wzorowała ją na sobie. Jest piękna, ale ma tylko piękno. Brakowało jej czegoś ważnego. – Wstał i wskazał na rzeźby w holu, które choć różniły się pozami, to wyglądały bardzo podobnie. – Tym rzeźbom jednak tego nie brakuje. Wszystkie są doskonałymi dziełami.

Lin Qiushi zamilkł.

Gu Longming był wyraźnie niezadowolony z tego, jak wychowawca się wywyższa.

Idealnie? Wyglądają praktycznie tak samo, jak mogą być idealne? – powiedział.

Wychowawca zaśmiał się tylko pogardliwie.

Wy nic nie rozumiecie.

Jaka była Zhu Ruyuan jako osoba? – pytał dalej Lin Qiushi.

Ona? Surowa twórczyni. – Bibliotekarz, jakby po prostu wypełniał swoje obowiązki, bez ogródek przekazał im informacje o dziewczynie. – Nie tolerowała żadnych wad…

Co zrobiła z wadliwymi dziełami? – zapytał Lin Qiushi.

Oczywiście je niszczyła – powiedział dyrektor szkoły. – Rzeczywiście, wadliwe dzieła nie mają żadnej wartości.

Więc kiedy odkryła, że rzeźba, która posłużyła za jej wzór, była wadliwa, zniszczyła samą siebie? – Jego wzrok padł na kieszeń koszuli wychowawcy. – Co masz w kieszeni?

Mężczyzna nie odpowiedział, jedynie spojrzał na niego chłodno.

Czy możesz mi pokazać, co masz w kieszeni?

Nadal się nie ruszał. Gu Longming jednak nie miał już cierpliwości, by czekać i szarpnął nauczyciela za kołnierz. Jego ruchy były brutalne. Najwyraźniej miał już dość tego żałosnego zachowania NPC.

Co ty robisz…! – krzyknął wychowawca. Zanim zdążył zareagować, Gu Longming włożył mu rękę do kieszeni i wyjął z niej przedmiot – drewnianą lalkę, taką samą jak te, które widzieli wcześniej.

Drewniana lalka?! – Oczy Ai Wenruiego się rozszerzyły. – Skąd to masz? Też od tej dziewczyny?!

Widząc lalkę ściśniętą między palcami Gu Longminga, dyrektor natychmiast się zdenerwował.

Oddaj ją… – powiedział, po czym wyciągnął rękę, żeby ją odzyskać.

Jednak Gu Longming nie puścił tak łatwo. Ciągnęli i szarpali, aż ta dziwna drewniana lalka rozpadła się na kawałki.

Aaaaach!! – Na ten widok nauczyciel wydał z siebie przeraźliwy ryk, a jego wyraz twarzy był przerażający jak diabli. – Oddaj mi to, oddaj mi to!

Gu Longming podskoczył i odruchowo puścił. Figurka upadła na ziemię.

Bibliotekarz podniósł ją w amoku, spojrzał na rzeźby na pierwszym piętrze, po czym rzucił się do ucieczki w panice, jakby goniły go duchy.

O cholera, po co mu to? Chyba że…

Jego oczy spotkały się ze wzrokiem Lin Qiushiego i jednocześnie dokończyli:

Chyba że on także wyraził życzenie?

Wyglądało jednak na to, że na to pytanie nie ma obecnie odpowiedzi. Źródłem wszystkiego wydawała się Zhu Ruyuan.

W trakcie ich rozmowy, Lin Qiushi nagle usłyszał dziwny trzask – jakby skały rozbijały się na kawałki. Natychmiast się rozejrzał, szukając źródła dźwięku. To był żyrandol na suficie pierwszego piętra – chwiał się, gotowy runąć.

Uciekajcie!

Lin Qiushi natychmiast złapał towarzyszy i pobiegł. Zrobił dwa kroki, a żyrandol rozbił się o podłogę. Było oczywiste, że gdyby nadal byli pod spodem, roztrzaskałoby ich na kawałki jak arbuza.

O jeden wypadek za dużo oznaczało, że to nie były wypadki. To nie był pierwszy raz, kiedy coś takiego się wydarzyło. Tamto szkło i żyrandol wydawały się częścią śmiertelnego odliczania. Mówiły Ai Wenruiemu, że jego życie weszło w ostatnią fazę i może zostać odebrane przez ghule w każdej chwili.

Nie wiem, co robić. – Ai Wenrui kucnął na podłodze, jakby strach wyssał z niego całą energię. – Czy umrę? Nie chcę umierać…

Czy jest coś jeszcze, o czym nam nie mówisz?

Chłopak zerknął na niego.

Sytuacja jest już tak zła. Jesteś prawie skończony, a nadal nam nie mówisz? – warknął Gu Longming.

Po chwili ciszy Ai Wenrui powiedział cicho:

Nie wiem, czy powinienem to powiedzieć, czy nie.

Dlaczego niby? – Lin Qiushi nie rozumiał.

Bo mi nie pozwolili – powiedział Ai Wenrui, opierając się o ścianę. – Kazali mi to zachować w tajemnicy. Myślałem, że będę to ukrywał na zawsze.

O co więc chodzi? – naciskał Gu Longming.

Pamiętacie gościa ze zdjęcia grupowego, który przeżył? Tego o imieniu Zhou Hanshan?

Lin Qiushi skinął głową.

On i Zhu Ruyuan spotykali się – powiedziała Ai Wenrui. – Umawiają się już od jakiegoś czasu… Przynajmniej pół roku.

Co? – Gu Longming nie mógł w to uwierzyć. – Spotykał się ze zmarłą osobą?

Tak, też myślałem, że to niewiarygodne. – Ai Wenrui wyglądał na zmęczonego. – Ale oni naprawdę się spotykali. Widziałam nawet, jak się całowali. Ale niewiele osób o tym wie, trzymają to w tajemnicy…

Lin Qiushi spokojnie czekał na kontynuację.

To on zaproponował, żebyśmy zagrali w tę grę. Powiedział, że i tak wszyscy się nudzimy, więc może zagramy w jedną ze szkolnych legend? Ktoś zaproponował, żebyśmy zagrali w nieśmiertelnego, ale nic się nie stało. Więc Zhu Ruyuan powiedziała, że zna jeszcze ciekawszą zabawę.

Czyli to ona przyniosła wszystkie te lalki?

Tak, są od niej, ale to klub rzeźbiarski, więc nikt się nie zdziwił. Nikt nie wziął sobie tego do serca. A potem Zhou Hanshan wyniósł tę rzeźbę z magazynu… – Z oczami spuszczonymi w dół, zdawał się starannie przypominać sobie, co właściwie wydarzyło się tamtego dnia. – Po tym chyba w ogóle nie widziałem Zhu Ruyuan. Zniknęła. – Ai Wenrui mówił wolniej, jakby z trudem powstrzymywał strach w sercu. – Stanęliśmy przed rzeźbą, rozcięliśmy sobie dłonie, rozsmarowaliśmy krew na lalkach i wypowiedzieliśmy życzenie… A potem życzenia się spełniły.

Ale ceną za spełnienie marzeń było każde z ich młodych żyć. Kiedy rzeźba została umieszczona w bibliotece, jedna osoba zmarła. Pełne żalu, niechęci wyrazy twarzy zmarłych zdawały się być wyryte w sztywnych fasadach tych rzeźb. To było przerażające.

Zhou Hanshan. To wszystko przez niego. – Ai Wenrui w końcu zdawał się wszystko rozumieć. – To on nas tego nauczył. Pomagał Zhu Ruyuan, więc… – Spojrzał w górę, nieco zagubiony. – Czy on wie, że jego dziewczyna nie żyje?

Czy on wie, czy nie, dowiemy się, jak go znajdziemy. – Gu Longming zacisnął dłonie w pięści. – Wykiwał swoich przyjaciół, żeby pomóc swojej dziewczynie? Co za skurwiel.

Gdzie on może teraz być? – zapytał Lin Qiushi.

Może w akademiku? Ale nie jestem pewny – odparł Ai Wenrui.

Tłumaczenie: Ashi

Tom I Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32

Tom II
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53

Tom III
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77

Tom IV
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95

Tom V
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Rozdział 114
Rozdział 115
Rozdział 116
Rozdział 117
Rozdział 118
Rozdział 119
Rozdział 120
Rozdział 121
Rozdział 122
Rozdział 123
Rozdział 124
Rozdział 126
Rozdział 126

Tom VI
Rozdział 127
Rozdział 128
Rozdział 129
Rozdział 130
Rozdział 131
Rozdział 132
Rozdział 133
Rozdział 134
Rozdział 135
Rozdział 136
Rozdział 137
Rozdział 138
Ekstra 1
Ekstra 2
Ekstra 3
Ekstra 4
Ekstra 5
Ekstra 6
Ekstra 7
Ekstra 8
Ekstra 9
Ekstra 10

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: