Gdy Lin Qiushi rzucił się biegiem na dół, białe ramię, które wysuwało się z wnętrza kapelusza, podążyło za nim. Widząc to, nie odważył się zostać dłużej w tym domu i uciekł na zewnątrz.
Właściciel sklepu był zdziwiony, widząc Lin Qiushiego wybiegającego gorączkowo z budynku, więc zapytał zdezorientowany:
– Dlaczego tak się spieszysz? Czy coś się stało?
Lin Qiushi ciężko dyszał, wskazując na wnętrze budynku.
Wyraz twarzy właściciela sklepu był niepewny. Lin Qiushi wyjął telefon i wpisał kilka słów: Czy to dziecko jest naprawdę twoim synem?
– Co masz na myśli? – zapytał zaskoczony mężczyzna.
Lin Qiushi powiedział mu prawdę: Głowa mu odpadła.
Wtedy właściciel natychmiast odwrócił się, by wejść do domu, a on nie był w stanie go zatrzymać. Jednak kiedy mężczyzna otworzył drzwi, Lin Qiushi był zszokowany, widząc, że chłopiec, któremu przed chwilą odpadła głowa, siedział na sofie i bawił się swoimi zabawkami. Robił dokładnie to samo, co wcześniej, gdy wszedł do tego domu.
– Co dokładnie się stało? – Widząc, że z jego synem wszystko w porządku, właściciel sklepu odwrócił się, by wypytać Lin Qiushiego, jeszcze bardziej zdziwiony niż wcześniej.
Lin Qiushi spojrzał na chłopca, potem na jego ojca i pokręcił głową. Na koniec odszedł, nic nie mówiąc. Nie wiedział, czy to tylko jego błędne przekonanie, czy też był zbyt przewrażliwiony, ale spojrzenie dzieciaka było wręcz palące, jakby niechętnie patrzył, jak odchodzi.
Po opuszczeniu sklepu Lin Qiushi odwiedził domy innych dzieci.
W tym czasie spotkał się z kilkoma innymi osobami z grupy. Nie wydawali się mieć dobrego wrażenia na jego temat, a raczej niemej dziewczyny, którą udawał, i nawet nie raczyli go powitać. Tylko kobieta, która wydawała się mieć łagodny temperament, zatrzymała się, aby wymienić z nim kilka słów.
– Nie mogliśmy spotkać się z żadnym z dzieci. Wygląda na to, że wszystkie zostały ukryte przez rodziców. – Dziewczyna miała na imię Dong Tianwei. – Nie idź, to bezcelowe.
Lin Qiushi był nieco zdziwiony: Co masz na myśli, mówiąc „ukryte”?
– Nawet ich nie widzieliśmy. Wszyscy ludzie tutaj są bardzo zamknięci w sobie. Jeśli ich dzieci znikną, cała rodzina będzie zrujnowana. Ponadto wygląda na to, że w tym mieście nie dopuszcza się rozwodów, więc mogą żyć w poczuciu winy przez resztę życia.
Lin Qiushi był zaskoczony, ale potem sobie coś przypomniał: Nie wolno im się rozwodzić?
– Tak jest. Gdzie jest ten mężczyzna, który zawsze jest z tobą? Dlaczego ci nie towarzyszy? Jesteś taka krucha, co jeśli coś ci się stanie?
Lin Qiushi zignorował jej pytania: Czy są jakieś wyjątki?
Dong Tianwei zastanowiła się przez chwilę.
– Chyba nie? Dwie rodziny, które odwiedziłam, skakały sobie do gardeł, a mimo to nie wykazywały żadnych zamiarów rozwodu.
Lin Qiushi skinął głową i podziękował Dong Tianwei, po czym odszedł.
Kobieta patrzyła, jak się oddala, jakby chciała coś jeszcze powiedzieć, ale ostatecznie zachowała milczenie.
– Dlaczego aż tyle jej powiedziałaś? – wtrąciła się jej towarzyszka.
Dong Tianwei westchnęła.
– Czy to nie jest dobra rzecz, jeśli przeżyje jeszcze jedna osoba?
Lin Qiushi poszedł prosto w kierunku domu, w którym mieszkał Lauren.
Po przybyciu na miejsce i zadzwonieniu do drzwi spotkał jego ojca, mężczyznę w średnim wieku o nieprzyjemnym temperamencie, od którego czuć było odór alkoholu.
– Czego chcesz? – warknął.
Lin Qiushi: Chciałam zapytać, kiedy dokładnie zaginęła twoja córka.
– Hmph! Czy plakat z informacją o zaginięciu nie wisi na placu? Nie możesz tam pójść i sprawdzić tego osobiście, zamiast zawracać mi głowę?
Lin Qiushi: Chciałam tylko lepiej zrozumieć sytuację.
Po wpisaniu tych słów Lin Qiushi przypomniał sobie, że obecnie jest w roli młodej kobiety. Wypuścił parę żałosnych łez, kopiując Ruan Nanzhu, zastanawiając się, czy będzie to miało jakiś wpływ.
Ku zaskoczeniu wszystkich, ta sztuczka zdziałała cuda. Postawa ojca Laurena złagodniała.
– Jakieś dwa dni temu, myślę…
Lin Qiushi: Gdzie zaginęła?
– Chyba w domu.
Lin Qiushi usłyszał niepewność w jego głosie: Jesteś pewien, że zniknęła w domu?
Ojciec Laurena zastanowił się nad tym.
– Nie jestem. Trochę czasu minęło, zanim odkryłem, że zaginęła. Kto wie, kiedy i gdzie się to stało.
Lin Qiushi: Czy mogę więc być bezczelna i zapytać, kiedy twoja żona wróci do domu?
Niespodziewanie postawa ojca Lauren natychmiast stała się wroga na wzmiankę o jego żonie. Nie tylko nie odpowiedział na pytanie, ale też przeklął i zatrzasnął mu drzwi przed nosem.
Wpatrując się w zamknięte drzwi, Lin Qiushi pogrążył się w kontemplacji. Doszedł do strasznej hipotezy. Niebo zaczęło ciemnieć, więc postanowił wrócić do gospody, zanim podejmie decyzję.
W drodze powrotnej minął plac. Nie był zbyt duży i wszystkie sklepy wokół niego były zamknięte, pozostawiając jedynie uczucie pustki. Tablica z plakatami o zaginionych osobach szczególnie rzucała się w oczy.
Lin Qiushi podszedł do niej i uważnie obejrzał plakaty informujące o zaginięciu. W sumie były już cztery plakaty, trzy z nich wisiały już dość długo, a jeden został przyklejony wczoraj. Nagle coś go podkusiło, by jeden z nich zerwać.
Plakat nie był przyklejony do tablicy zbyt mocno, więc łatwo go było zdjąć. Ostrożnie go oglądając, Lin Qiushi nagle odkrył coś nowego…w rzeczywistości składał się z dwóch warstw.
Dwa arkusze papieru zostały razem sklejone i to dość mocno. Próbował je rozdzielić, ale udało mu się usunąć tylko jeden róg. Zirytowany Lin Qiushi zerwał wszystkie plakaty i wepchnął je do kieszeni, po czym odszedł, jakby nic się nie stało. Oczywiście, gdy popełniał ten wandalizm, pobieżnie obejrzał każdy z plakatów i odkrył, że wszystkie były dwuwarstwowe.
Szybko wróciwszy do gospody, Lin Qiushi dostrzegł Ruan Nanzhu siedzącego na sofie w recepcji na pierwszym piętrze i pogrążonego w myślach.
Lin Qiushi stanął przed nim i poklepał go po ramieniu. Ruan Nanzhu uniósł wzrok.
– Wróciłaś?
Lin Qiushi skinął głową i wskazał na górę.
– Zmęczona? Dobra, chodźmy spać razem.
Stojący obok ludzie patrzyli na nich z dziwnymi minami.
Lin Qiushi, spojrzał na towarzysza, komunikując się wzrokiem: Czy możesz mówić w sposób, który nie powoduje nieporozumień?
Ruan Nanzhu bezczelnie udawał, że nie widzi.
Wrócili do swojego pokoju. Gdy drzwi się zamknęły, Lin Qiushi znów mógł mówić, więc szybko powiedział:
– Kiedy zerwałem plakat, żeby przyjrzeć mu się bliżej, odkryłem, że ma dwie warstwy. Zobaczmy, czy możemy je rozdzielić.
Biorąc plakaty od Lin Qiushiego, Ruan Nanzhu zaproponował rozwiązanie:
– Jeśli namoczymy je w wodzie, powinniśmy być w stanie je rozdzielić, ale nie wiem, czy słowa się nie rozmyją.
– Najpierw przetestujmy to na jednym z nich.
Poszli do łazienki i postanowili poczekać, aż plakaty trochę nasiąkną ciepłą wodą, zanim spróbują je rozdzielić. Podczas oczekiwania, Lin Qiushi zapytał, czy Ruan Nanzhu dokonał jakichś nowych odkryć w fabryce konserw.
Wpatrując się w miskę przed nimi, Ruan Nanzhu przez chwilę milczał, zanim przemówił:
– O mało nie zabrałem ze sobą tego cylindra.
Lin Qiushi był zaskoczony.
– Ech?
– Rozglądałem się wokół, gdy nagle ten kapelusz spadł z gałęzi drzewa przede mną. Nie wiem, jaką dziwną moc posiada, ale moja ręka już go dotykała, gdy w końcu udało mi się ocknąć.
Lin Qiushi odetchnął z ulgą.
– Na szczęście nie przyniosłeś go ze sobą.
Ruan Nanzhu skinął głową.
– To przecież szóste drzwi.
Następnie mężczyzna krótko opowiedział, co jeszcze znalazł w fabryce konserw. Powiedział, że mieli szczęście, że nie zjedli żadnej ryby w puszce, ponieważ podejrzewał, że konserwy były zrobione z zaginionych dzieci. Znalazł trochę świeżego mięsa w maszynie do konserwowania, a także na innym drzewie ciało dziecka, które zmarło w wyniku powieszenia.
Ruan Nanzhu oczywiście nie dotknął ciała i kontynuował poszukiwania, jakby go nie widział.
– A co z tobą? Znalazłeś coś?
– Myślę, że podeszliśmy do tego od złej strony. – Lin Qiushi opowiedział mu, co przeżył w sklepie. – Jak myślisz, kim było to dziecko?
– Zdecydowanie nie jest człowiekiem – odpowiedział Ruan Nanzhu. – Plakat się oddzielił.
Wyciągnął rękę i wyjął plakat z miski.
Klej, który trzymał arkusze papieru razem, rozpuścił się. Teraz łatwo się rozdzieliły.
Po zobaczeniu tego, co było na drugiej kartce papieru, Lin Qiushi był w szoku. Na odwrocie plakatu o zaginionej osobie znajdował się kolejny. Słowa się rozmazały, ale Lin Qiushi rozpoznał osobę na zdjęciu… to był mężczyzna z ich grupy, który zniknął po założeniu cylindra.
Oddzielenie pozostałych dało ten sam rezultat. Na odwrocie trzech z nich znajdowały się plakaty ogłaszające zaginięcie członków ich własnej grupy. Od pozostałych różnił się jedynie plakat siostry Laurena – przyklejona do niego karta była pusta.
Ruan Nanzhu wpatrywał się w plakaty, marszcząc brwi.
– À propos… odkąd przybyliśmy do tego miasta, nie widzieliśmy ani jednego dziecka, prawda?
Ruan Nanzhu spojrzał na niego.
Na podstawie wyników swoich dochodzeń Lin Qiushi przedstawił mu swoją hipotezę.
– Widzieliśmy jedynie siostrę Laurena i syna właściciela sklepu, którego poznałem dzisiaj. Myślę, że z nimi było coś nie tak.
– Rzeczywiście coś jest nie tak z siostrą Laurena. Też odniosłem takie wrażenie.
– Co więcej, ktoś z naszych towarzyszy powiedział mi dzisiaj, że to miasto jest bardzo zamknięte i nie dopuszczają tu do rozwodów. Czy pamiętasz przeszłość Laurena…?
– Tak, jego matka wyszła ponownie za mąż.
– To bardzo dziwne. – Lin Qiushi siedział na sofie, gapiąc się na plakaty. – Powiedz, czy to możliwe, że w mieście nie ma…
Ruan Nanzhu dokończył zdanie Lin Qiushiego:
– Nie ma żadnych dzieci.
Patrząc na siebie, dostrzegli podobny wyraz w swoich spojrzeniach.
– Tak naprawdę są. – Ruan Nanzhu rozłożył karty, które zostały naklejone na odwrocie plakatów o zaginięciu dzieci. – To my. Wcieliliśmy się w role zaginionych dzieci.
Lin Qiushi milczał. Gromada dzieci ważących prawie po sto kilo.
– Kto w głębi duszy nie jest małą księżniczką?
– Ech, teraz gdy okazało się, że byliśmy biednymi dzieciakami przez cały czas, co to oznacza dla naszego przeżycia? Gdzie dokładnie jest klucz?
Ruan Nanzhu stuknął palcem w stół.
– Jeśli my jesteśmy „dziećmi”, to czy tutejsze dzieci mogą reprezentować coś innego?
– Co?
– Slendermanów.
Lin Qiushi natychmiast pomyślał o synu właściciela sklepu, którego twarz była pełna radości, nawet gdy odpadła mu głowa, i po chwili ciszy powiedział:
– To możliwe.
– Wciąż mamy pewne kwestie, których nie potrafimy wyjaśnić. Jeśli te dzieci są faktycznie slendermanami, to co ze znalezionymi trupami? Tak czy inaczej, zostawmy to na razie. Jest późno. Chodźmy spać.
Lin Qiushi spojrzał na ciemną noc za oknem i się zgodził.
W świecie poza drzwiami nieprzespanie całej nocy nazywano kultywacją duszy. Za drzwiami, jeśli próbowałeś czuwać, była duża szansa, że trafisz bezpośrednio do niebios. Naprawdę oszczędzało to prób i udręk kultywacji.
Miał nadzieję, że uda mu się spokojnie przespać noc, nie śniąc nic. Jednak nie zawsze możemy mieć wszystko, co chcemy. Lin Qiushi obudził się w połowie nocy.
Usłyszał głos płaczącego dziecka.
Szloch wypełniony był urazą, gdy przedostał się zza okna do wnętrza uszu Lin Qiushiego. Podniósł się z łóżka i zobaczył, że Ruan Nanzhu wciąż śpi. Z jakiegoś dziwnego powodu poczuł gorycz żony cierpiącej na bezsenność, która wstała i zobaczyła, że jej mąż śpi szczęśliwie. Oczywiście to uczucie trwało tylko sekundę, ponieważ od razu szturchnął towarzysza, by go obudzić.
Ruan Nanzhu, oszołomiony, wymamrotał:
– Mhm?
– Nie mogę spać.
Mężczyzna wyciągnął rękę, objął nią szyję Lin Qiushiego i przyciągnął go do siebie.
– Bądź grzeczny, chodź do mnie.
Ramiona Ruana Nanzhu były silne i bardzo ciepłe, a z jego ciała wydobywał się lekki zapach. To było bardzo pomocne w zasypianiu.
Jednak dźwięk płaczu był coraz bliższy. Lin Qiushi nie mógł się powstrzymać i spojrzał w stronę okna.
To, co zobaczył, niemal sprawiło, że usiadł na łóżku ze strachu. Na oknie leżało dziecko. Było tak, jakby prawa grawitacji nie miały na nie wpływu i było przyklejone do powierzchni okna. Jego ręka poruszała się po szkle, jakby szukała szczeliny, przez którą mogłoby się wślizgnąć. Na ten widok Lin Qiushi nie mógł powstrzymać się od potajemnej radości z tego, że mieli zwyczaj zamykać okno każdej nocy.
Nadal skupiając się na widoku przed sobą, Lin Qiushi poczuł, jak ręce Ruan Nanzhu lekko dotykają jego pleców, a następnie powoli poruszają się w górę i w dół. Mężczyzna wyszeptał:
– Nie patrz już więcej.
– Och…
Ruan Nanzhu przesunął głowę w jego stronę, podniósł ręce i powiedział niezadowolony:
– Jeśli nie możesz spać, to spójrz na mnie.
Lin Qiushi spełnił jego życzenie.
– Czy jest ktoś ładniejszy ode mnie?
Lin Qiushi nie odezwał się już więcej.
Ruan Nanzhu oparł brodę na głowie towarzysza. Następnie, powoli pocierając twarzą o jego włosy, wymamrotał:
– Idź spać.
Mężczyzna praktycznie owinął się wokół całego ciała Lin Qiushiego. Jak bestia, która znalazła porzucone młode, pragnął go chronić. Lin Qiushi poczuł niewytłumaczalne poczucie bezpieczeństwa. Zamknął oczy i próbował ignorować płacz. Powoli wpadł w słodką krainę snów.
Kiedy obudzili się następnego dnia, byli praktycznie zwinięci w jeden kłębek. Pierwszą rzeczą, jaką Lin Qiushi zobaczył po otwarciu oczu, była twarz śpiącego Ruan Nanzhu. Musiał przyznać, że rzeczywiście był przystojny. Niezależnie od tego, czy był w świecie drzwi, czy w prawdziwym, zawsze miał zdolność przyciągania spojrzeń. Obecnie jego długie rzęsy poruszały się lekko w górę i w dół w rytm oddechu, jak skrzydła pazia królowej na granicy wzbicia się w powietrze.
Lin Qiushi przez chwilę obserwował go w milczeniu. Nie mogąc się powstrzymać, wyciągnął rękę, by dotknąć jego rzęs. Niespodziewanie, gdy tylko wyciągnął dłoń, oczy Ruan Nanzhu się otworzyły. Nie było w nich ani żadnych oznak senności, a zamiast tego pojawił się ślad uśmiechu.
– Dzień dobry.
Lin Qiushi pośpiesznie cofnął rękę i zachowywał się, jakby nic się nie stało.
– Dzień dobry.
Ruan Nanzhu uwolnił towarzysza z ramion, ziewnął i powoli wstał.
– Jak ci się spało wczoraj?
– Całkiem dobrze. – Wypełzł z łóżka i podszedł do okna. Jak się spodziewał, na szybie było mnóstwo małych odcisków dłoni. To, co widział poprzedniej nocy, nie było wymysłem jego zmęczonego mózgu.
Po ubraniu się poszli do jadalni. Na miejscu okazało się, że zaginęła kolejna osoba. Tym razem był to ktoś, kogo znali – towarzyszka Wang Tianxina, ta, którą oczarował.
Kiedy Lin Qiushi zorientował się, że zniknęła, Wang Tianxin wciąż spokojnie jadł śniadanie. Wyjął telefon i zaczął pisać: Towarzyszka Wang Tianxina zniknęła.
Przeczytawszy to, co napisał Lin Qiushi, Ruan Nanzhu wstał i podszedł do mężczyzny.
Ten był zaskoczony nagłym pojawieniem się Ruan Nanzhu. Dostał od niego solidne lanie, nie mogąc się obronić. Chociaż starał się zachowywać, jakby nic go nie ruszało, ton głosu i rozbiegane spojrzenie zdradzały jego najgłębsze uczucia.
– Czego… czego chcesz?
Ruan Nanzhu spojrzał na niego i powiedział zimnym głosem:
– Gdzie jest twoja towarzyszka?
Wang Tianxin przełknął ślinę, patrząc na rozmówcę. Cichym głosem powiedział:
– On ci nie wystarcza?
Tak przerażający mistrz przebieranek wciąż nie był wystarczający, by cię zadowolić?
Lin Qiushi, który był z boku, słyszał wszystko. Jego wyraz twarzy na sekundę się wykrzywił… co do cholery masz na myśli, mówiąc „on ci nie wystarcza”?!
– Ty zadajesz mi pytania, czy ja zadaję je tobie?
– Nie wiem. Nie wróciła wczoraj – odparł pospiesznie mężczyzna.
– I nic nie powiedziałeś?
– Nawet gdybym coś powiedział, to i tak nic by to nie dało… widać, że jej już z nami nie ma. – Jakby nie był usatysfakcjonowany tą odpowiedzią, cicho dodał: – Mówiłem jej, żeby nie szła do fabryki konserw, ale mnie nie posłuchała.
Do fabryki konserw? Na te kluczowe słowa Ruan Nanzhu zmarszczył brwi.
– Poszła do fabryki konserw? Kiedy?
– Wyszła rano.
– Też byłem w fabryce konserw. Jak to możliwe, że jej nie widziałem?
Wang Tianxin uśmiechnął się sucho.
– Skąd mam wiedzieć… może wybrała inną trasę? – To była kompletna bzdura. Miasto było niewielkie, a do fabryki prowadziła tylko jedna droga. Co więcej, nie była na tyle duża, żeby dwie osoby się w niej nie spotkały. Chyba że coś jej się stało po drodze.
Ruan Nanzhu zapytał, czy było coś nienormalnego w jej zachowaniu. Wang Tianxin pomyślał o tym przez chwilę, zanim odpowiedział, że poprzedniej nocy długo patrzyła przez okno, mówiąc, że słyszała płacz dziecka.
Lin Qiushi pomyślał o dziecku, które poprzedniej nocy przykleiło się do jego okna.
– Ale ja nic nie słyszałem – powiedział Wang Tianxin. – Mam całkiem dobry słuch, więc prawdopodobnie była zbyt zdenerwowana i jej się przesłyszało.
Lin Qiushi nie sądził, że się przesłyszała.
– Czy jest coś jeszcze?
Wang Tianxin pokręcił głową.
– Nie.
Lin Qiushi wstał i podszedł. Wang Tianxin bał się coraz bardziej, patrząc, jak się zbliża. Sposób, w jaki wymusił uśmiech, sprawiał, że wyglądał, jakby był na skraju łez.
Lin Qiushi napisał: Wczoraj była tam po raz pierwszy?
– Myślę, że tak – odpowiedział natychmiast Wang Tianxin.
Dong Tianwei, która siedziała z boku, wstała i wskazała na niego palcem.
– On kłamie! Wczoraj Liu Ya w ogóle nie poszła do fabryki konserw!
Liu Ya była imieniem towarzyszki Wang Tianxina.
Mężczyzna natychmiast próbował się bronić:
– Nie skłamałem! Naprawdę powiedziała mi, że idzie do fabryki konserw!
– Bzdura. Widzieliśmy ją, gdy poszliśmy porozmawiać z innymi dziećmi w mieście. Była z nią nawet dziewczyna, która miała siedemnaście lub osiemnaście lat – powiedziała Dong Tianwei. – Trzymały się za ręce i wyglądało na to, że mają dobry kontakt! Nie mów mi, że nie wiedziałeś!
– O czym ty mówisz? Nic o tym nie wiedziałem! Powtarzam tylko to, co mi powiedziała. Wyraźnie mówiła, że chce iść do fabryki konserw, skąd mam wiedzieć, dokąd poszła później! – odparł ze złością Wang Tianxin
Zaczęli się ostro kłócić. Sądząc po ich stanowczym nastawieniu, żadne z nich nie kłamało. Wyglądało na to, że pierwotnym celem podróży Liu Ya była fabryka konserw, ale po drodze spotkała coś jeszcze… na przykład dziwną dziewczynę.
Za każdym razem, gdy Lin Qiushi pomyślał o synu właściciela sklepu, przechodziły go dreszcze.
Napisał na telefonie: Z której rodziny pochodziła ta dziewczyna?
– Nie wiem… Nie jestem zbyt wrażliwa na różnice w twarzach białych ludzi… – Dong Tianwei wydawała się trochę zawstydzona. – Ale pamiętam jej fryzurę, miała włosy związane w kucyk. Nosiła różową sukienkę i wyglądała całkiem uroczo.
Lin Qiushi nagle o czymś pomyślał i wyjął z kieszeni plakaty zaginionych osób. Szybko znalazł to, czego szukał: dziecko, które zaginęło czwartego dnia, zdjęcie siostry Laurena.
Dong Tianwei spojrzała na zdjęcie oszołomiona.
– Tak, to ona. – Następnie zobaczyła słowo „Zaginiona” na plakacie. – Ona… ona jest jednym z zaginionych dzieci? Więc jak się znowu pojawiła… i trzymała Liu Ya za rękę… dokąd chciała ją zabrać…?
Kto by pomyślał? Dziecko, które zaginęło, prowadziło gdzieś kogoś za rękę – zdecydowanie nie trafiły do szczęśliwego miejsca.
Wszyscy ucichli na widok fotografii.
– Podejrzewamy, że w tym mieście nie ma w ogóle dzieci. – Ruan Nanzhu przekazał im swoje podejrzenia. – Więc jeśli zobaczycie dzieci, bądźcie ostrożni.
Wśród zebranych rozgorzała dyskusja.
– Poza tym nie zabierajcie ze sobą dziwnych rzeczy – dodał Ruan Nanzhu. – To może grozić śmiercią.
Gdy Ruan Nanzhu przemówił, Lin Qiushi spojrzał przez okno i natychmiast wstał. Niedaleko jadalni, w rzadkim lesie, pojawiła się szczupła postać. Stała we mgle i trudno było ją wyraźnie zobaczyć, ale od złudzenia przypominała slendermana.
Stał tam cicho, jakby ich obserwował, jakby ich strzegł.
Oczywiste było, że nie miał oczu, ale Lin Qiushi czuł, że jest obserwowany.
Wyciągnął rękę i pociągnął za rękaw Ruan Nanzhu, dając mu znak, żeby spojrzał na zewnątrz. Ale gdy tylko mężczyzna odwrócił głowę, stworzenie zniknęło.
– Co się stało?
Lin Qiushi napisał: Przed chwilą to coś stało na zewnątrz i nas obserwowało.
– Przed chwilą?
Lin Qiushi skinął głową.
– Och. To niech patrzy. W normalnych okolicznościach nie może wejść do środka. – Jego ton był lekki, jakby to, co się stało, było drobnostką, niewystarczająco ważną, by o tym wspominać. – A jeśli jednak może, to jest dość zdolnym potworem.
Lin Qiushi spojrzał na Ruan Nanzhu i nie odezwał się.
Pozostali nie byli tak spokojni jak oni. Gdy spojrzeli na zewnątrz, na ich twarzach ukazał się duszący strach.
Nikt nie wiedział, kiedy dokładnie będą mogli opuścić to przerażające piekło.
Tłumaczenie: Ashi
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32
Tom II
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53
Tom III
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77
Tom IV
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95
Tom V
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Rozdział 114
Rozdział 115
Rozdział 116
Rozdział 117
Rozdział 118
Rozdział 119
Rozdział 120
Rozdział 121
Rozdział 122
Rozdział 123
Rozdział 124
Rozdział 126
Rozdział 126
Tom VI
Rozdział 127
Rozdział 128
Rozdział 129
Rozdział 130
Rozdział 131
Rozdział 132
Rozdział 133
Rozdział 134
Rozdział 135
Rozdział 136
Rozdział 137
Rozdział 138
Ekstra 1
Ekstra 2
Ekstra 3
Ekstra 4
Ekstra 5
Ekstra 6
Ekstra 7
Ekstra 8
Ekstra 9
Ekstra 10