Kaleidoscope of Death

Rozdział 21 – Matka i dzieci36 min. lektury

Musiał przyznać, że umiejętność zaśnięcia bez najmniejszego problemu pomimo dość niesprzyjających okoliczności, była naprawdę wspaniała.

Tej nocy nic mu się nie śniło. Lin Qiushi spodziewał się, że tak jak ostatnio coś wydarzy się już pierwszej nocy. Wcześniej by nawet nie pomyślał, że będzie mógł spać spokojnie przez całą noc, a obudzi się o poranku.

Gdy wstali, czekało na nich śniadanie przygotowane przez gospodynię. Matka trojaczków była niezwykle miła i gościnna, a posiłek pachniał absolutnie wybornie. Początkowo jednak wszyscy siedzieli przy stole bez ruchu i ani jedna osoba nie dotknęła swoich pałeczek, aż w końcu Ruan Nanzhu wziął pierwszy kęs jedzenia.

Niezłe – zauważył Ruan Nanzhu. – Czemu tak się na mnie gapicie? Dlaczego nie jecie?

A to jest jadalne? – zastanawiała się Xu Xiaocheng, która miała cienie pod oczami i wyglądała, jakby nie spała dobrze ostatniej nocy. – Nie ma problemu z tym jedzeniem?

Ruan Nanzhu prychnął.

Nawet gdyby był, to i tak musisz jeść. A może planujesz przez kilka dni pić tylko wodę?

Cóż, miał rację. W końcu nie było innych źródeł pożywienia w tym budynku.

Po długim i intensywnym namyśle, wszyscy się z nim zgodzili, wzięli pałeczki i zaczęli jeść śniadanie. W międzyczasie trojaczki wyszły ze swojego pokoju. Miały na sobie dokładnie te same krwistoczerwone sukienki, włosy związały w warkoczyki, a ich identyczne twarze nie wyrażały żadnych emocji. Od samego początku nie okazywały żadnych uczuć wobec nieznajomych, którzy przybyli bez żadnego ostrzeżenia. Sprawiały wrażenie, jakby byli dla nich zaledwie powietrzem.

Tang Yaoyao w końcu nie mogła znieść tych martwych spojrzeń. Cicho zapytała:

Dzieci, jak się nazywacie?

Gdy to pytanie padło z jej ust, trzy pary oczu wpatrzyły się bez mrugnięcia w Tang Yaoyao. Nie można było znaleźć w nich ani śladu życia, a czarne tęczówki były całkowicie pozbawione jakichkolwiek uczuć. Ci, którzy to zauważyli, natychmiast stali się niewytłumaczalnie przerażeni i zdenerwowani.

Nie mogę tak po prostu powiedzieć komuś obcemu swojego imienia – powiedziała dziewczynka stojąca na środku. – A nawet gdybym ci powiedziała, to i tak byś nas nie rozróżniła.

Tang Yaoyao zaniemówiła na chwilę.

Ach, rozumiem…

Jeśli nam nie powiesz, to skąd możesz mieć pewność, że was nie rozróżnimy? – odezwał się nagle siedzący z boku Ruan Nanzhu. Nie wydawał się ani trochę przestraszony tą dziwną trójką obcych dzieciaków. Z gracją odłożył pałeczki, które trzymał w dłoni, a jego ton był zimny i beznamiętny. – Powinnyście być uprzejme wobec gości, którzy przychodzą do waszego domu, nie uważacie?

Słysząc to, dziewczynki wymieniły między sobą spojrzenia. W końcu ta pośrodku zdecydowała się przemówić. Przedstawiła je:

Nazywam się Xiao Yi, to jest Xiao Shi, a tamto Xiao Tu.

Słysząc ich imiona, Lin Qiushi prawie się opluł jedzeniem. Wasza matka jest naprawdę powierzchowna, skoro dała wam takie byle jakie imiona! – pomyślał.

Pozostali lekko się uśmiechnęli.

Skoro ci powiedziałam, musisz je zapamiętać, okej? – dodała Xiao Yi.

Ruan Nanzhu przyjrzał się im uważnie, po czym nagle wyciągnął rękę i pogłaskał Xiao Yi po czubku głowy. Uśmiechnął się delikatnie.

Oczywiście, zapamiętam. –Poklepał drugą dziewczynkę po ramieniu. – A teraz biegnijcie. Wasza matka zrobiła śniadanie.

Trojaczki radośnie odeszły.

Dziwne przeczucie dręczyło Lin Qiushiego. Miał wrażenie, że coś było strasznie nie tak z ostatnim zdaniem wypowiedzianym przez młodszą dziewczynkę. Po co miałaby im mówić, że muszą zapamiętać ich imiona? A co ważniejsze, co się stanie, jeśli się pomylą? Jednak Ruan Nanzhu wyglądał na niezwykle pewnego siebie. Być może faktycznie będzie umiał je rozróżnić.

Stając twarzą w twarz ze sceptycznym Lin Qiushim, Ruan Nanzhu nie zadał sobie trudu wyjaśnienia czegokolwiek. Wypił ostatni łyk mleka ze swojego kubka i oznajmił:

Chodźcie. Zejdźmy na dół.

Było już trochę późno, kiedy przybyli tu poprzedniego wieczoru, dlatego nie odważyli się eksplorować tak daleko. Zbadali tylko dach i najwyższe piętro. Decydując się skorzystać ze światła dziennego, Ruan Nanzhu zaproponował, aby zeszli na dół i sprawdzili, czy w tym piętnastopiętrowym budynku nie mieszkają inni lokatorzy.

Krew pokrywająca ciało Zeng Ruguo wciąż nie została zmyta. Sądząc po jego zmęczonej minie, prawdopodobnie nie spał ostatniej nocy. Po wysłuchaniu sugestii osoby uznanej za liderkę zniżył głos do szeptu i zapytał Lin Qiushiego, czy może mu potowarzyszyć w łazience, ponieważ chciał wziąć kolejny prysznic.

Lin Qiushi otwarcie wyraził swój podziw.

Obaj widzieliśmy to coś wczoraj, a ty wciąż masz jaja, żeby tam iść? Po prostu musisz się z tym pogodzić. Weź gorącą wodę i polej nią twarz, jeśli naprawdę musisz. Twoje życie jest ważniejsze niż utrzymanie czystości.

Co widzieliście? – zaciekawiła się Tang Yaoyao, podsłuchując ich rozmowę.

Kiedy wczoraj Zeng Ruguo brał prysznic, coś przykleiło się do słuchawki. Nie jestem do końca pewien, co to było, ale trochę przypominało zwłoki dziecka.

Tang Yaoyao mruknęła ze zrozumieniem.

Kiedy Xu Xiaocheng usłyszała relację Lin Qiushiego, zaczęła płakać. Pomiędzy ciężkimi szlochami oświadczyła, że nigdy więcej nie wejdzie do łazienki, aby wziąć prysznic. Kątem oka spojrzała na Tang Yaoyao, doznając szoku na widok jej niewzruszonego wyglądu.

Tang Yaoyao powiedziała chłodnym tonem:

Jeśli jesteś stale narażona na straszne rzeczy, zaczynasz się do tego przyzwyczajać. Tak czy siak, nikt nie umarł, co oznacza, że nie ma w tym nic groźnego, więc czego mamy się bać?

Jej słowa zawierały odrobinę prawdy. Lin Qiushi zjadł ciasteczko, a po skończeniu otrzepał okruszki z rąk.

Cóż, nieważne. Po prostu lepiej tam nie chodzić.

Ostatecznie Zeng Ruguo był kimś, kto cenił swoje życie. Po chwili wahania postanowił nie iść do łazienki i zamiast tego wziął gorącą wodę z umywalki w swoim pokoju, niechętnie wycierając twarz tak dokładnie, jak tylko mógł.

Ruszajmy, by rozejrzeć się na dole. – Ruan Nanzhu wstał ze swojego miejsca i wyszedł z pokoju, a pozostali podążyli za nim.

Żelazne drzwi tego samego koloru chroniły każdego wejścia w tym budynku. Wszystkie miały odcień cynobru, a farba pokrywająca powierzchnię była upstrzona plamami. Nikt nie wiedział, od ilu lat były w użyciu. Na klatce schodowej leżały sterty węgla i gruzu, co sprawiało wrażenie, że to miejsce było zamieszkane.

Jednak po szybkim zbadaniu terenu Ruan Nanzhu stwierdził, że nie mieszka tu ani jedna osoba.

Skąd to wiesz? – zapytała Tang Yaoyao. – Choć rzeczywiście jest tu trochę za cicho.

Ponieważ brakuje tu najważniejszych obiektów – stwierdził Ruan Nanzhu.

Czyli czego? – naciskała dziewczyna.

Śmieci. Kosze na śmieci na każdym piętrze są puste.

To dość dobrze wyjaśniło sprawę. Tang Yaoyao w końcu skinęła głową ze zrozumieniem.

Czyli w całym tym budynku jest tylko jedna rodzina, która mieszka na ostatnim piętrze? Szczerze mówiąc, to też nie wydaje się zbyt prawdopodobne.

Ruan Nanzhu podniósł wzrok i spojrzał w górę.

To zupełnie nieprawdopodobne. Istnienie każdego świata opiera się na logice i zdrowym rozsądku, a przynajmniej do pewnego stopnia. Niemożliwe jest, aby pusty budynek po prostu pojawił się przypadkowo. Musi być jakiś powód, dla którego nikt tutaj nie mieszka. – Było to podobne do przypadku poprzedniego świata, tej górskiej wioski. Chociaż rozgrywające się w niej sceny były przerażające, to w tak okropnym miejscu nadal mieszkali ludzie. Ci pozornie nieistotni „mieszkańcy” mogą okazać się dość znaczący, ponieważ mogą być w stanie dostarczyć im istotnych informacji.

Idźmy dalej – zasugerował Lin Qiushi. – Czy nie zostało nam jeszcze sześć pięter?

Światła na klatce schodowej były dość słabe, ale gdy szli w zbitej grupie, przenikający ich strach stopniowo znikał, choć nie opuścił ich całkowicie. Gdy dotarli na czwarte piętro, w końcu znaleźli ślady ludzkiego życia — w niepozornym rogu znajdowało się nadgryzione jabłko, dostrzeżone przez Lin Qiushiego.

Czy to ogryzek jabłka? – Lin Qiushi początkowo podejrzewał, że musiał coś źle zobaczyć albo że umysł płatał mu figle. Niemniej jednak, gdy podszedł bliżej, zdał sobie sprawę, że to rzeczywiście było jabłko. Suche, małe, nieapetyczne i nieatrakcyjne pod każdym względem, jaki można sobie wyobrazić.

Rzeczywiście – potwierdziła cicho Xu Xiaocheng. – Czy to możliwe, że ktoś tu mieszka?

Na pierwszy rzut oka czwarte piętro nie różniło się niczym od pozostałych, ale ten jeden ogryzek jabłka wyraźnie odkrywał jego odmienność. Ruan Nanzhu natychmiast postanowił zapukać do wszystkich mieszkań, żeby sprawdzić, czy ktoś mieszka w którymś z nich.

Lin Qiushi szedł wzdłuż korytarza, pukając knykciami we wszystkie mijane drzwi. W końcu, gdy zapukał do tych znajdujących się przy oknie, usłyszał odgłosy kroków wewnątrz.

Na szczęście ściany tego starego budynku z biegiem czasu były w coraz gorszym stanie. Gdyby było to nowsze budownictwo z optymalną izolacją akustyczną, Lin Qiushi z pewnością nie usłyszałby tego cichego szurania.

Wygląda na to, że ktoś tu jest. – Lin Qiushi zatrzymał się w miejscu. – Usłyszałem dźwięk dochodzący ze środka.

Po usłyszeniu tego wszyscy zebrali się wokół. Tang Yaoyao zapukała dwa razy.

Czy jest ktoś w środku?

W odpowiedzi zapadła cisza, jakby dźwięk, który Lin Qiushi usłyszał za drzwiami, był jedynie halucynacją.

Czy jest ktoś w środku? – Tang Yaoyao podniosła głos. – Dopiero co się tu wprowadziliśmy i chcemy o coś zapytać…

Pukała wielokrotnie przez długi czas, ale mimo wszystko nie było odpowiedzi.

Yu Linlin, jesteś pewny, że się nie przesłyszałeś?

Jestem pewien – nalegał Lin Qiushi. – Na pewno coś słyszałem. Chyba że dźwięk dochodził zza okna?

Jednak na zewnątrz nie było nic oprócz gęstej, ciemnej mgły, która wszystko ukrywała przed ich wzrokiem.

Ruan Nanzhu przyjrzał się drzwiom.

Zamek jest stary, łatwo go będzie otworzyć.

Lin Qiushi z zaskoczenia otworzył szeroko usta.

Wiesz, jak coś takiego zrobić?

Ruan Nanzhu wzruszył ramionami.

Życie mnie do tego zmusiło.

Lin Qiushi zamilkł, myśląc: „Co takiego zrobiło ci to życie?”.

Powiedziawszy to, wyjął spinkę z włosów, uklęknął na ziemi i zaczął majstrować przy zamku. Jednak nim mógł pokazać jakiekolwiek rezultaty, prezentując jedną z umiejętności, do których zmusiło go życie, drzwi gwałtownie się otworzyły. Niesamowicie zaniepokojona i przerażona twarz pojawiła się po drugiej stronie.

Co robisz?

Ruan Nanzhu nie okazał ani odrobiny paniki czy poczucia winy, pomimo bycia złapanym na gorącym uczynku. Wstał i uśmiechnął się bardzo słodko.

Dzień dobry. Niedawno się wprowadziliśmy i chcielibyśmy zadać panu kilka pytań, czy to w porządku?

Za progiem stał młody mężczyzna z nieuczesanymi włosami. Na początku jego oczy były pełne czujności i obaw, ale po dostrzeżeniu niewiarygodnie zwodniczego kobiecego wyglądu Ruan Nanzhu, jego królewskiej aury i nieszczerego, ale uroczego uśmiechu, nieuchronnie się rozluźnił.

Obawiam się, że nic nie wiem, więc nie będę mógł odpowiedzieć na żadne pytanie.

Proszę pana. – Piękne oczy Ruan Nanzhu błyszczały od łez, sprawiając, że serca wszystkich zabiły szybciej na widok jej delikatnej piękności. – Czy naprawdę nie może pan zrobić nam tej małej przysługi?

Mężczyzna niezręcznie przełknął ślinę i się zawahał.

C-cóż, o co chcesz zapytać?

Ruan Nanzhu od razu przeszedł do konkretów.

Dlaczego w tym budynku nie mieszkają żadni inni lokatorzy?

Zniżając głos, mężczyzna ponuro odparł:

Mówiliście, że jesteście tu nowi i dopiero się wprowadziliście, prawda? Pospieszcie się i wynoście się z tego budynku. Ten budynek jest przeklęty. Każdy, kto tu zostaje, nie żyje długo…

A ta rodzina mieszkająca na ostatnim piętrze?

Nikt nie wiedział, co tak zdenerwowało mężczyznę, ale bez żadnego ostrzeżenia wpadł w histerię.

Mówiłem, żebyście się wynosili! Tu mieszkają demony! Demony! – Dysząc ze złości, wciągał duże, przerywane hausty powietrza. Chciał zamknąć drzwi, ale dwóch mężczyzn z grupy je złapało, przytrzymując je w miejscu i blokując.

Co masz na myśli, mówiąc „demony”? – zażądał odpowiedzi Ruan Nanzhu.

Wy nie wiecie? Rodzina mieszkająca na ostatnim piętrze… oni są demonami!

To oświadczenie wszystkich sparaliżowało. Wykorzystując ich konsternację, mężczyzna zatrzasnął drzwi.

Co on ma na myśli? – zapytała z niedowierzaniem Tang Yaoyao, wciąż nie rozumiejąc, co się właśnie wydarzyło. – Nie mówcie, że ta, która przydzieliła nam to zadanie, nie jest nawet człowiekiem?

Ruan Nanzhu pokręcił głową na znak, że nie wie, a pozostali milczeli.

Lin Qiushi nagle coś zauważył.

Wydawało mi się, że rozlał coś przy drzwiach…? Czy to krew?

Wszyscy pochylili głowy, patrząc we wskazane miejsce. Podłoga przed drzwiami mężczyzny była pokryta jakąś ciemną, niepokojącą substancją, która wyglądała podobnie do zakrzepłej krwi przyklejonej do czarnej, brudnej podłogi. Gdyby ktoś nie zwrócił uwagi, z pewnością by tego nie zauważyli, gdyż kolorem ledwo co odróżniała się od posadzki.

To naprawdę krew – potwierdziła Tang Yaoyao po przykucnięciu i dokładnym obejrzeniu tego miejsca. – Jednak nie wiem, czy to ludzka krew, czy krew czegoś innego. Ma już parę lat.

Ta krew została rozlana tu celowo – stwierdził Lin Qiushi.

Jak to?

Gdyby ten człowiek nie zrobił tego umyślnie, to na pewno już by to posprzątał. Spójrz, nie ma tu żadnych śmieci. Żadnych skrawków gazet ani ulotek nigdzie w pobliżu. – wyraził swoją opinię Lin Qiushi, wywnioskowawszy to po zbadaniu otoczenia. – Co oznacza, że właściciel jest kimś, kto kocha czystość i organizację.

Masz rację – zgodziła się po chwili namysłu Tang Yaoyao. – Ale jaki to ma cel? Aby odeprzeć zło?

Lin Qiushi nie odpowiedział. W rzeczywistości, gdy tylko zobaczył krew, pierwszą myślą, jaka przebiegła mu przez głowę, była bajka zapisana na kartce — Ptak-Straszydło.

Gdy siostra weszła do pokoju, w którym znajdowały się zmasakrowane zwłoki, jajko, które trzymała w rękach, natychmiast upadło na ziemię i ubrudziło się krwią. Jednak wciąż nie był pewien, czy krew rozlana na ziemi miała jakiś związek z tą makabryczną bajką.

Kontynuując poprzednie zadanie, grupa zeszła na dół. Wkrótce odkryli kolejny zajęty pokój, tym razem na pierwszym piętrze. W środku mieszkała starsza pani z poważnymi problemami ze słuchem. Długo walili w drzwi, aż w końcu kobieta otworzyła je i wyjrzała. Wszyscy próbowali się z nią porozumieć, ale nie mogli nawet odbyć normalnej dyskusji. Próba wymienienia kilku słów skończyła się frustracją, więc szybko się poddali. Bez względu na to, jakie pytania zostały zadane, druga strona odpowiadała tak samo. Jedna strona uporczywie pytała: „Babciu, czy wiesz, dlaczego nikt nie mieszka w tym budynku?”, a starsza kobieta powtarzała tę samą irytującą odpowiedź: „Już jadłam”.

Było tak, jakby dialog utknął w niekończącej się pętli. W końcu wszyscy po prostu mieli dość tej rozmowy, która od początku była bezsensowna.

Budynek miał czternaście pięter, a tylko dwa pokoje z licznych dostępnych były zajęte — jeden na czwartym piętrze, a drugi na pierwszym. Niemniej jednak wszyscy przynajmniej coś zyskali z poszukiwań – pod drzwiami obu zajętych mieszkań znaleźli ślady rozpryskanej krwi.

Czuję, że to może być ważna wskazówka. – Tang Yaoyao cicho omówiła swoje podejrzenia ze wszystkimi, gdy jedli lunch. – Co o tym myślicie? Spróbujemy ochlapać progi krwią?

Skąd weźmiesz krew? – zapytał nagle Ruan Nanzhu.

Myślę, że znajdę jakieś zwierzę lub coś takiego.

A pod czyimi drzwiami planujesz ją rozchlapać? Pod swoimi?

Bezpośrednio skonfrontowana z groźnie imponującym Ruan Nanzhu, Tang Yaoyao nie była w stanie nawet pisnąć, ale mówiąc szczerze, nie były potrzebne żadne słowa – wyraźnie po prostu nie miała odwagi pokropić krwią swoich drzwi. W końcu nikt nie wiedział na pewno, czy był to jedynie sposób odstraszania złych duchów, czy też był to warunek śmierci.

Nawet jeśli nie pochwalasz moich metod, nie musisz być w tym tak agresywna. – Tang Yaoyao była wyraźnie urażona jego upomnieniem. – A może masz lepszy pomysł, którym chcesz się z nami podzielić?

Nie. – Ton Ruan Nanzhu był beznamiętny i niezainteresowany.

Tang Yaoyao zgrzytała zębami ze złości. Musiała to przyznać, że choć jej przeciwniczka wyglądała na dość silną i zaciekłą, była również niesamowicie atrakcyjna. Wystarczyło, że siedziała i nic nie robiła, a i tak ludzie czuli się przy niej swobodnie. Gdy omawiali swoje plany, oczy wszystkich były przyklejone do Ruan Nanzhu, zwłaszcza mężczyzn. Wszyscy patrzyli na nią sugestywnie, lubieżnie. Z drugiej strony nie wiedzieli, że Ruan Nanzhu był w rzeczywistości pułapką, prawdziwym mężczyzną z dziwnym hobby przebierania się za kobietę.

Co teraz zrobimy? – zapytała Tang Yaoyao.

Czekamy.

Na co czekać?

Oczywiście czekamy, aż coś się wydarzy. Jednak jeśli naprawdę chciałabyś najpierw spróbować rozchlapać trochę krwi na drzwiach, to proszę bardzo. Nie mam nic przeciwko.

Tang Yaoyao nie chciała kontynuować tej dyskusji. Po jej gniewnym milczeniu widać było, że w pełni odrzuca ten pomysł.

Xu Xiaocheng wyglądała, jakby znów miała się rozpłakać, ale gdy tylko napotkała spojrzenie Ruan Nanzhu, łzy, które groziły, że spadną, nagle zniknęły. Po powstrzymaniu łez i stłumieniu szlochu słabo wyszeptała:

Czy te trojaczki naprawdę są ludźmi? Wyglądają tak strasznie!

Kto wie – odpowiedział Ruan Nanzhu. – Na razie nie możemy być tego pewni.

Jak głosi przysłowie: „o wilku mowa”. Gdy tylko zaczęli rozmawiać o trojaczkach, trzy małe dziewczynki tajemniczo pojawiły się za nimi. Lin Qiushi zauważył je jako pierwszy. Był zupełnie nieprzygotowany na widok trójki dzieci stojących ręka w rękę w drzwiach, więc stwierdzenie, że prawie umarł ze strachu, to mało powiedziane.

Kiedy przyszłyście?

Dziewczynki milczały. Lin Qiushi powtórzył pytanie, ale zamiast usłyszeć odpowiedź, spotkał się z dociekliwością.

Czy wiesz, kim jestem?

Co? – wypalił odruchowo Lin Qiushi.

Wiesz, kim jestem? – powiedziała inna dziewczynka.

W pokoju nagle zapadła niezręczna, niespokojna cisza. Napięcie rosło, ostatecznie doprowadzając Tang Yaoyao do nerwowego chichotu.

Przepraszam, kochane, ale my, dorośli, prowadzimy teraz poważną rozmowę – uspokajała. – Bądźcie dobre i postarajcie się nie sprawiać kłopotów, okej?

Więc nie wiesz, kim jestem? – zapytała ostatnia dziewczyna.

Och, wiem. – Żartobliwy głos Ruan Nanzhu przerwał ogłuszającą ciszę. Podniósł się i podszedł do dziewczynek, kucając przed jedną z nich i czule ściskając jej policzek między palcami. – Ty jesteś Xiao Yi.

Xiao Yi mrugnęła bardzo powoli.

Ty jesteś Xiao Shi – kontynuował Ruan Nanzhu, wskazując na dziecko po prawej.

Xiao Shi uśmiechnęła się szeroko.

A ty jesteś Xiao Tu. – Ruan Nanzhu skończył je identyfikować. – Czy dostaniemy nagrodę za prawidłowe odgadnięcie?

Twoją nagrodą jest zabawa z nami! – Xiao Yi zachichotała radośnie. Jej usta rozciągnęły się w szerokim uśmiechu, a różowe wargi rozchyliły się, odsłaniając schludne rzędy perłowo-białych zębów. Widok ten przyprawił ich o dreszcze. – Naprawdę, naprawdę cię lubię, starsza siostro!

Też bardzo cię lubię – odpowiedział Ruan Nanzhu, podnosząc się. – Teraz biegnijcie i bawcie się ze sobą. Starsza siostra ma ważne dorosłe sprawy do załatwienia.

Słysząc ten rozkaz, trojaczki niespodziewanie się odwróciły i posłusznie opuściły pokój. Wszyscy obserwowali tę scenę z oszołomieniem na twarzach, zastanawiając się, jak Ruan Nanzhu udało się je rozróżnić.

Ruan Nanzhu leniwie wrócił do stołu. Spokojnie się usadowił i widząc ich zszokowane miny, nonszalancko wyrzucił z siebie jedno słowo:

Zgadłem.

Wszyscy oniemieli.

Lin Qiushi pomyślał, że byłoby jeszcze bardziej niewiarygodne, gdyby ktoś mu uwierzył. Po prostu nie był przekonany, że Ruan Nanzhu rozróżnił je na podstawie przypadkowych zgadywanek. Musiał mieć jakąś metodę i po prostu prawdopodobnie nie chciał jej ujawnić.

Cały czas myślałam, że coś jest nie tak z tymi trojaczkami – mruknęła Xu Xiaocheng. – Wyglądają tak strasznie.

Rzeczywiście, są dość przerażające. – Ruan Nanzhu chwilę się zastanowił. – Ale raczej są ludźmi. Przynajmniej wydają się być ciepłe i mają temperaturę ciała człowieka.

Sprawdził to, gdy uszczypnął policzek małej dziewczynki.

Zostało jeszcze sześć dni – przypomniała Tang Yaoyao. – Co waszym zdaniem wydarzy się w dniu ich urodzin?

Oczekiwanie na podaną datę było torturą. Praktycznie przypominało czekanie na nadejście nowego roku.

W tym momencie Lin Qiushi znał już członków swojego zespołu dość dobrze. Wyłączając Xu Xiaocheng, Tanga Yaoyao i Zeng Ruguo, którzy przedstawili się pierwszego dnia, były jeszcze dwie osoby — weteran Zhang Xinghuo i nowicjusz Zhong Chengjian. Zhang Xinghuo po raz trzeci wkraczał do świata drzwi, a Zhong Chengjian powiedział, że to jego pierwszy raz. Obaj byli dość introwertyczni i rzadko zabierali głos podczas dyskusji.

Następne dwa dni minęły spokojnie. Bazując na ostatnich wydarzeniach, czy raczej ich braku, Lin Qiushi założył, że finał rozegra się w dniu urodzin trojaczków. Jednak nieoczekiwany incydent nagle zburzył spokój.

Ktoś umarł.

Osoba ta zmarła na szczycie schodów. Jej ciało zostało pocięte na kilka kawałków ostrym narzędziem. Gęsta krew płynęła po stopniach, spływając po nich i wypełniając każdą szczelinę swoim ciemnym, karmazynowym kolorem, by ostatecznie utworzyć czarne plamy na ziemi.

Gdy Lin Qiushi usłyszał mrożący krew w żyłach krzyk Xu Xiaocheng, pobiegł w pośpiechu w jej stronę. Zanim dotarł na miejsce, usłyszał jej pełne żalu wycie:

Ktoś umarł! Ktoś umarł…!

Po usłyszeniu tego pierwszą reakcją Lin Qiushiego było znalezienie Ruan Nanzhu. Jednak ledwo się odwrócił, gdy zobaczył go stojącego tuż obok, czule patrzącego na niego z uśmiechem. Używając łagodnego tonu, Ruan Nanzhu wyszeptał:

Czego szukasz?

Jego piękna twarz i wzruszający uśmiech były zwodnicze. Choć Lin Qiushi wiedział, że to facet, nie potrafił uspokoić szybkiego bicia serca. W obliczu namiętnego spojrzenia tego mężczyzny, jego serce automatycznie zaczęło bić jak szalone.

To nic takiego. – Lin Qiushi niezręcznie odwrócił wzrok. – Szukałem tylko ciebie.

Uśmiech Ruan Nanzhu stał się szerszy, bardziej czuły.

Nie musisz się o mnie tak bardzo martwić.

Razem weszli na szczyt schodów i wkrótce zobaczyli, jak bardzo chaotyczne było zachowanie ich towarzyszy. Xu Xiaocheng nawet położyła się na podłodze, szlochając mocno.

Łaaa, to takie straszne! Takie straszne! – Kobieta zobaczyła, że nadchodzą i szybko podniosła się na nogi. – Poszatkowano ją na kawałki…

Z powodu okropnych doświadczeń z poprzedniego świata, Lin Qiushi nie był tak przestraszony czy zaniepokojony jak pozostali. Podszedł na szczyt schodów i w końcu dostrzegł ciało, o którym mówiła Xu Xiaocheng, ale samo spojrzenie sprawiło, że mimowolnie wciągnął przestraszony oddech.

To jest…

Ruan Nanzhu zmarszczył brwi.

Wszyscy zakładali, że to będzie jedno z nich i z pewnością nie spodziewali się zobaczyć okaleczonych zwłok małej dziewczynki. Chociaż wszyscy mieli pewne wątpliwości, a samo ciało zostało bezlitośnie poćwiartowane do tego stopnia, że nie dało się go rozpoznać, ubrania wystarczyły, by zidentyfikować ją jako jedną z trojaczków.

Ciało małej dziewczynki zostało groteskowo zmasakrowane. Podarte fragmenty odzieży były splątane z kawałkami mięsa i kończynami, lśniącymi od gęstej krwi, która powoli sączyła się z odsłoniętych organów i kości. Cała podłoga była umazana resztkami cuchnącej ludzkiej tkanki i skóry. Taki widok był nie tylko przerażający, ale również ohydny.

Ugh… – Zeng Ruguo okazał się słabszy od Xu Xiaocheng, jeśli chodzi o trupy. Rzucił tylko jedno spojrzenie na makabryczną scenę i zwrócił ostatni posiłek.

Lin Qiushi zaś był wyjątkowo spokojny. Przesunął wzrokiem po rozwalonych flakach i odkrył, że głowa odturlała się w kąt. Tak jak podejrzewał, makabryczne zwłoki rzeczywiście należały do jednej z trojaczków.

Jak to możliwe? – Tang Yaoyao nie była w stanie tego zrozumieć. Szczerze mówiąc, uważała, że śmierć tej dziewczynki była absurdalna. – Jak to możliwe, że pierwszą osobą, która umiera, jest NPC?

Kto ją zabił? – Drżenie niskiego głosu Xu Xiaocheng ujawniło, jak bardzo była przerażona. – Nawet nic nie słyszeliśmy…

Ktoś został bezlitośnie zamordowany, a mimo to ani jedna osoba na tym piętrze nie usłyszała żadnego dźwięku.

Aaaaaach! – Za nimi rozległy się pełne rozpaczy krzyki. Lin Qiushi rzucił okiem do tyłu i dostrzegła matkę trojaczków. Starsza kobieta miała na sobie fartuch i zdawała się być w trakcie przygotowywania dla nich lunchu. Ale po ujrzeniu zwłok córki, jej poćwiartowanego ciała, rozrzuconych wnętrzności, poszarpanych tkanek i odciętej głowy, całkowicie się załamała. Cicho osunęła się na ziemię i wydała z siebie przenikliwy lament. – Och, moja córko, moja biedna córko! Umarłaś tak nędznie, tak nędznie! Ach, kto cię zabił, moja biedna córeczko!

Lin Qiushi miał już zrobić krok naprzód, ale Ruan Nanzhu nagle wyciągnął rękę, ostatecznie mu to uniemożliwiając.

Poczekaj chwilę – rozkazał. – Nie idź tam.

Lin Qiushi zdziwił się jego słowami.

Spójrz na jej buty – dodał Ruan Nanzhu.

Mężczyzna pochylił głowę i przyjrzał się butom matki dziewcząt. Szybko odkrył, że podeszwy wydawały się być czymś poplamione. Sądząc po kolorze, substancja mogła być jedynie krwią. Skrzywił się.

Pozostali nie zauważyli tego szczegółu. Wszyscy tylko spoglądali ze współczuciem na płaczącą matkę, która właśnie straciła swoje dziecko.

Tang Yaoyao podeszła, by powiedzieć jej kilka uprzejmych słów pocieszenia, gdy nagle kobieta w szale chwyciła ją za ramię.

To byłaś ty! To musiałaś być ty! Jesteście tu jedynymi obcymi. To wy musieliście zabić moją biedną córkę! – Siła jej uścisku była przerażająca. Tang Yaoyao aż krzyknęła z bólu. Chcąc uciec, z całej siły uparcie próbowała jej się wyrwać, lecz szybko odkryła, że nie w tym starciu najmniejszej szansy.

To nie ma nic wspólnego z nami. Robisz mi krzywdę! Puść mnie… Aaach! – Tang Yaoyao wkrótce wydała z siebie żałosny krzyk.

Pozostali w końcu rzucili się do pomocy. Zhang Xinghuo z całej siły odepchnął matkę dziewczyny, ostatecznie uwalniając Tang Yaoyao z jej uścisku.

Wszystko w porządku? – zapytał zaniepokojony Zhang Xinghuo.

Nic mi nie jest. – Oczy Tang Yaoyao były przepełnione przerażeniem. Po podciągnięciu rękawa zobaczyła pięć ciemnofioletowych śladów na ramieniu, pozostawionych przez palce kobiety. – Jest taka silna…

Och, moja biedna córka, moja biedna córka. – Kobieta dalej płakała, klęcząc teraz na ziemi.

W tym samym czasie dwie mroczne postacie pojawiły się przy drzwiach tuż za nią. Lin Qiushi zmrużył oczy i skupił uwagę na tych osobach. Szybko odkrył, że to pozostałe dziewczynki. Nagle z trojaczków stały się bliźniaczkami.

Wyrazy ich identycznych twarzy były przerażająco obojętne, gdy zerkały na scenę przez szparę w drzwiach. Choć ich własna siostra krwi zginęła tak tragicznie, na twarzach dziewcząt nie widać było najmniejszej zmiany, ani śladu żalu, a nawet nie zadały sobie trudu, by wyjść z pokoju i pocieszyć własną matkę. Stały nieruchomo przez chwilę, zanim zniknęły niemal tak nagle, jak się pojawiły. Gdyby nie fakt, że Ruan Nanzhu również je zauważył, Lin Qiushi podejrzewałby, że pogarsza mu się wzrok albo ma jakieś urojenia.

Kobieta spędziła dużo czasu, szlochając na ziemi. Gdy cierpliwość wszystkich była bliska wyczerpania, w końcu przestała płakać, cicho podniosła się na nogi i odwróciła się na piętach, szybko wracając do środka. Po kilku minutach wróciła z mopem i torbą w każdej ręce.

Och, moja córko, moja biedna, biedna córeczko. Mama zabierze cię teraz do domu, okej? – Westchnęła i z łagodnością, którą można znaleźć u każdej kochającej matki, czule podniosła wszystkie porozrzucane kończyny córki i umieściła je w torbie, tak jakby to były zakupy. Następnie pochyliła głowę, skupiając się na wycieraniu krwi i flaków.

Choć jej włosy pozostały w nieładzie, kobieta do końca była opanowana. Ostrożnie pakując każdy kawałek, powoli pozbyła się krwistej mazi, która kiedyś była jej córką.

Wszyscy, którzy obserwowali tę scenę, natychmiast pobledli, a bardziej wrażliwi, zaczęli odczuwać mdłości narastające głęboko w trzewiach.

Chodźmy coś zjeść. – Pomimo takiego incydentu Ruan Nanzhu zachował spokój.– Umieram z głodu.

Jak możesz chcieć teraz jeść? – Oczy Tang Yaoyao niemal wyskoczyły jej z orbit po usłyszeniu słów Ruan Nanzhu. Patrzyła na niego z niedowierzaniem, jakby miała przed sobą potwora. – Zwłaszcza po zobaczeniu czegoś takiego…

Takie rzeczy zdarzają się cały czas. Gdybym za każdym razem traciła apetyt, to czy w końcu nie umarłabym z głodu?

Tang Yaoyao chciała odpowiedzieć, ale Ruan Nanzhu nie chciał już słuchać tego, co miała do powiedzenia. Złapał Lin Qiushiego za ramię i wciągnął go do pokoju.

Usiedli przy stole i zaczęli jeść suchy chleb. Z myślami błądzącymi gdzie indziej, przygnębiony Lin Qiushi pochłonął pieczywo, nie skupiając się na jego smaku – a raczej na jego braku. Po chwili wykrztusił:

Co jest nie tak z ich matką?

Przypuszczam, że zarąbała swoją „biedną córeczkę” na śmierć – zgadywał Ruan Nanzhu. – Miała krew na całych butach. Poszczęściło się jej, że tylko my to zauważyliśmy.

Ale dlaczego miałaby coś takiego zrobić? – Lin Qiushi był raczej zszokowany. – Poza tym cały czas myślę o tym, jak posprzątała to ciało. Można było odnieść wrażenie, że jest w tym dość wprawiona.

Ruan Nanzhu pocierał brodę w zamyśleniu, ale nie odezwał się.

Ta kobieta wydawała się być ekspertem w tego typu czynnościach: wkładała większe kawałki zmasakrowanego ciała do worka, a następnie zamiatała mniejsze skrawki i resztki. Jej zręczne ruchy sprawiały wrażenie, jakby po prostu wykonywała jakieś nieistotne, prozaiczne prace domowe.

W trakcie ich dyskusji w pobliżu drzwi rozległy się ciche kroki. Lin Qiushi obejrzał się i zobaczył, że drżąca Xu Xiaocheng weszła do środka. Dziewczyna po raz pierwszy była świadkiem tak przerażającej sceny. Cała jej twarz była biała jak papier i lekko się zachwiała, zanim usiadła. Mocno zakryła usta i nie wydała ani jednego dźwięku.

Lin Qiushi już miał coś powiedzieć, by ją pocieszyć, ale Ruan Nanzhu właśnie odwrócił głowę w jej stronę i łagodnie się do niej zwrócił:

Dobra dziewczynka, nie płakałaś. Nie bój się. Nie pozwolę ci umrzeć.

Xu Xiaocheng słabo skinęła głową, jakby była kruchym pisklęciem zbierającym ziarna z ziemi. Wyglądała, jakby wręcz paliła się do wskoczenia w bezpieczne objęcia Ruan Nanzhu i skurczenia się w jego ramionach, które niewątpliwie mogłyby ją osłonić przed wszystkimi okropnościami tego świata. Jednak zapytała jedynie:

Starsza siostro, czy ta osoba jest również twoim kolejnym klientem?

Klient? Lin Qiushi był oszołomiony po usłyszeniu tego słowa w odniesieniu do siebie samego.

Nie – zaprzeczył natychmiast Ruan Nanzhu – To mój chłopak. Razem będziemy cię chronić.

Usłyszawszy to, Xu Xiaocheng odetchnęła z ulgą, po czym przeniosła wzrok na Lin Qiushiego, wpatrując się w niego pełnymi zaufania i podporządkowania jasnymi oczami.

Lin Qiushi, który był teraz znany jako chłopak królowej, nagle poczuł się zawstydzony i onieśmielony. Rzucił okiem na piękną twarz Ruan Nanzhu i z jakiegoś powodu zakręciło mu się w głowie, niczym manifestacja euforii. Ucieszył się, że w końcu doświadczył, jak to jest mieć tak śliczną dziewczynę. Oczywiście mógł delektować się tym niebiańskim uczuciem tylko przez ułamek sekundy, ponieważ rzeczywistość wkrótce runęła na niego z hukiem. Szybko przypomniał sobie coś ważnego — jak do cholery wyglądał w świecie drzwi?

Podczas gdy Ruan Nanzhu wciąż próbował uspokoić Xu Xiaocheng, Lin Qiushi użył pretekstu, by pobiec do toalety. Gdy tam dotarł, pierwszą rzeczą, jaką zrobił, było spojrzenie na siebie w lustrze. Jego oczom pojawiła się zupełnie nieznajoma twarz.

Był to młody mężczyzna z parą oczu w kolorze brzoskwini, które lekko wygięły się w dół na końcach, nadając mu niezwykle łagodny wygląd. Jego nos był drobny i prosty, a usta naturalnie wygięte do góry, na stałe ułożone w ciepłym, miłym uśmiechu — była to twarz, na której nie dało się wykryć ani cienia agresji powszechnie spotykanej u mężczyzn.

Każda dziewczyna, która zobaczyłaby tę twarz, poczułaby się po prostu swobodnie i bezpiecznie. Najlepszym określeniem, które mogłoby zostać użyte do opisania go w tej chwili, byłoby „wiecznie samotny typ młodszego brata”.

Cóż, przynajmniej nie jestem brzydki, prawda?

Po chwili kontemplacji swojego nowego wygląd, Lin Qiushi w końcu wyszedł z łazienki. Xu Xiaocheng zdążyła się już uspokoić. Chociaż nie wiedział, jak Ruan Nanzhu ją pocieszył, przynajmniej jej nastrój znacznie się poprawił.

Och, zanim zapomnę, muszę ci coś powiedzieć – powiedział Ruan Nanzhu. – Na wypadek, gdyby któraś z trojaczków przyszła do ciebie i zapytała o swoje imię, zostawiłem na ich ciałach ślady, które pomogą ci je rozpoznać.

Jakie ślady? – Lin Qiushi przechylił głowę na bok i bezmyślnie spojrzał na towarzysza.

Drobny proszek, który widać tylko pod kątem – odpowiedział Ruan Nanzhu. – Xiao Shi ma puder na ramieniu, Xiao Tu na czubku włosów, a Xiao Yi jest czysta. – Po poinformowaniu go o swoim triku, wzruszył ramionami i dodał: – Ale cóż, skoro teraz jest o jedną mniej, powinno być łatwiej.

Kiedy to zrobiłeś? – Lin Qiushi spojrzał na niego kątem oka.

Kiedy się przedstawiły. Dostarczyły nam wtedy pewnych informacji. Gdy nas przepytują, nie możemy się pomylić i musimy odpowiedzieć poprawnie. Jeśli proszą nas o ich identyfikację, również nie możemy popełniać żadnych błędów.

Czy powiedziałeś o tym komuś jeszcze?

Ruan Nanzhu pokręcił przecząco głową.

Na razie ich nie poinformowałem. Nie jesteśmy w stanie ustalić, czy pozostali są przyjaciółmi, czy wrogami, powinniśmy traktować ich wszystkich jak wrogów.

W połowie dyskusji Xu Xiaocheng poszła do toalety. Lin Qiushi postanowił wykorzystać tę chwilę, aby zapytać Ruan Nanzhu, co miał na myśli, mówiąc „klient”.

To po prostu odnosi się do kogoś, kto zapłacił mi za ochronę. – Wskazał palcem w kierunku łazienki. – Widzisz ją? Wygląda raczej zwyczajnie, całkiem przeciętnie, prawda? W rzeczywistości jest wielką gwiazdą. Na pewno widziałeś już któryś z jej filmów.

Nie potrafił jej rozpoznać nawet po tym, jak powiedziano mu, że jest wielką gwiazdą.

To również nie jest jej pierwszy raz w świecie drzwi – wyjawił Ruan Nanzhu. – Nawet gdy walczysz z duchami lub demonami, musisz pamiętać, aby chronić się również przed swoimi kolegami z drużyny.

W tym momencie przerwał, ponieważ pozostali weszli do środka.

Lin Qiushi dostrzegł wśród przybyłych Tang Yaoyao.

Jestem zaskoczona, że w ogóle możecie po tym jeść. – Głos Tang Yaoyao był lodowaty. – Musicie być bardzo odważni, co?

Cóż, nie wiem, jak ty, ale ja wolałabym umrzeć z pełnym żołądkiem. Nie jestem fanem umierania z głodu – odparł lekceważąco Ruan Nanzhu, po czym wziął kolejny kęs chleba, który trzymał w długich, smukłych palcach. Pieczywo wyglądało na mdłe i pozbawione wyrazu, ale sposób, w jaki Ruan Nanzhu żarliwie je pochłonął, sprawił, że wydawało się, że to rarytas pełen niewyobrażalnych smaków. – Chcesz trochę?

Zanim Tang Yaoyao zdążyła cokolwiek powiedzieć, przerwał jej stojący obok niej mężczyzna. Zhang Xinghuo skinął głową i powiedział:

Chodź, lepiej zjedzmy. Ja też jestem dość głodny.

Wszyscy więc usiedli przy stole i zaczęli zajadać się chlebem, który mieli przed sobą.

Coś na pewno wydarzy się dziś wieczorem – powiedziała Tang Yaoyao, pocierając ramiona. Ciemne siniaki, które wykwitły na jej skórze, gdy została złapana przez starszą kobietę, wydawały się dość poważne. – Każdy powinien zachować ostrożność. Najlepiej nie wychodźcie z pokoi, o ile to możliwe.

Kto do cholery zabił tę małą dziewczynkę? – Zeng Ruguo zadrżał ze strachu i niepokoju. – Czy to… Czy to naprawdę mogło być jedno z nas? – Na koniec tego zdania westchnął ciężko, po czym cicho mruknął do siebie: – Dzięki Bogu, że mieszkam sam.

Prawie natychmiast pozostali spochmurnieli. Miny Zhang Xinghuo i Zhong Chengjiana stały się wyjątkowo ponure. Nie próbowali nawet ukryć ostrożnych spojrzeń, którymi się nawzajem obdarzali.

Doszukujesz się w tym zbyt wiele. Na pewno nie zabił jej żaden człowiek – odparł chłodno Ruan Nanzhu. – Zastanów się przez chwilę. Gdyby to rzeczywiście był ktoś z nas, czy naprawdę wierzysz, że nie krzyczałaby o pomoc? A poza tym wszyscy mieszkamy na tym samym piętrze. Nie ma mowy, żebyśmy przegapili takie zamieszanie.

Logika zawarta w jego słowach uspokoiła emocje wszystkich obecnych, lekko rozpraszając paranoję i pesymizm unoszące się w powietrzu.

Tang Yaoyao spojrzała na Zeng Ruguo i nagle zapytała:

Ach, racja. Zapomniałam cię wcześniej zapytać, ale co dokładnie widziałeś w tej mgle?

Reakcja Zeng Ruguo była niezbyt pogodna. Cała krew odpłynęła mu z twarzy, strach się ukazał w szeroko otwartych oczach, a jego mina stała się złowieszcza. Jego usta zadrżały, gdy je lekko uchylił, tylko po to, by zamknąć je ponownie, gdy nie wydobyło się z nich żadne słowo. W końcu, po długiej chwili, zebrał się w sobie i z wielkim trudem udało mu się wykrztusić:

Wszystko… martwe… mnóstwo… ruszających się trupów…

W pokoju zapadła przytłaczająca cisza. Nikt nie odezwał się po wysłuchaniu jego niezrozumiałego bełkotu.

Lin Qiushi w duchu się radował i po cichu chwalił samego siebie, potajemnie klepiąc się po plecach za to, że nie miał odwagi rzucić wyzwania tej ciemnej mgle. Chociaż mężczyzna opisał swoje doświadczenia w zaledwie kilku słowach, każdy mógł sobie żywo wyobrazić piekielną scenę, która była ukryta za ciemnością.

W trakcie dyskusji matka trojaczków pojawiła się ponownie. Nikt nie wiedział, kiedy wróciła. Wymieniła swój brudny fartuch na czystszy i trzymała w rękach dużą miskę.

Z jej wnętrza unosiły się białe kłęby.

Na pewno jesteście głodni, prawda? Cóż, na szczęście zrobiłam wam coś pysznego! – Szybko podeszła do stołu i postawiła na nim gorącą miskę. – Skosztujcie, dobrze?

To była miska gęstej zupy z wieloma składnikami, ale najbardziej rzucającym się w oczy składnikiem były ogromne klopsiki. Było ich mnóstwo – niektóre opadły na dno miski, inne pozostały na powierzchni, a niektóre nawet lekko się unosiły. Wszystkie dodawały zupie bogatego smaku, dając początek intensywnemu aromatowi, który unosił się w całym pomieszczeniu.

A jednak ani jedna osoba nie poruszyła pałeczkami, gdy zobaczyła te świeże klopsiki. Zamiast tego, jedyną rzeczą, która się poruszała, był wyraz ich twarzy, stopniowo pochmurniejący i wykrzywiający się w grymasie świetnie odzwierciedlającym emocje, które wkrótce opanowały serca wszystkich — czyste przerażenie i całkowitą odrazę.

Tłumaczenie: Ashi

Tom I Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32

Tom II
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53

Tom III
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77

Tom IV
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95

Tom V
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Rozdział 114
Rozdział 115
Rozdział 116
Rozdział 117
Rozdział 118
Rozdział 119
Rozdział 120
Rozdział 121
Rozdział 122
Rozdział 123
Rozdział 124
Rozdział 126
Rozdział 126

Tom VI
Rozdział 127
Rozdział 128
Rozdział 129
Rozdział 130
Rozdział 131
Rozdział 132
Rozdział 133
Rozdział 134
Rozdział 135
Rozdział 136
Rozdział 137
Rozdział 138
Ekstra 1
Ekstra 2
Ekstra 3
Ekstra 4
Ekstra 5
Ekstra 6
Ekstra 7
Ekstra 8
Ekstra 9
Ekstra 10

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: