Stworzenia, które wybiegły ze świątyni, wkrótce wróciły, ciągnąc za sobą kogoś, kogo bardzo dobrze znali. Było dokładnie tak, jak podejrzewał Ruan Nanzhu – Xu Jin ukradkiem podążała za nimi w dżungli.
Wyglądała żałośnie. Została schwytana przez kilka potworów i wywleczona z dżungli wbrew swojej woli. Mieszanka czystego przerażenia i paniki zabarwiła jej rysy, a żałosne wołanie o pomoc wylewało się z jej ust bez końca. Gdyby nie zobaczył w nocy, jak zdziera z siebie skórę, Lin Qiushi pewnie spróbowałby ją uratować. Jednak teraz nie poruszył ani jednym mięśniem. Po prostu patrzył, jak potwory wciągnęły kobietę aż na szczyt drewnianej platformy i pchnęły ją przed oskórowaną młodą dziewczynę.
– Ratujcie mnie! Ra-ratujcie mnie, ach…! – Widząc Lin Qiushiego i Ruan Nanzhu stojących obok niej, jej pierwszą reakcją było błaganie o pomoc. Smarki i łzy spływały jej po twarzy i wyglądało, jakby była kilka sekund od omdlenia.
Ruan Nanzhu patrzył na nią obojętnie, nie wykazując najmniejszej chęci pomocy.
Xu Jin rozpaczliwie chciała wyrwać się ze szponów potworów, ale jej ręce i nogi były związane. Oskórowana dziewczyna podtrzymywała swoje ciało dłońmi, powoli czołgając się w stronę siostry. Następnie wyciągnęła ramiona i przycisnęła swoje zakrwawione dłonie do jej twarzy, a jej palce zacisnęły się w szpony.
– Oddaj mi to, oddaj mi to…!
– Achhhhhhhhhhhh!!! – Żałosny wrzask wyrwał się z gardła kobiety. Xu Jin walczyła jak wściekłe zwierzę, gdy zobaczyła, że siostra sięga w jej stronę. Zakrzywione palce wbiły się głęboko w jej ciało. Następnie dziewczyna pociągnęła mocno, a w powietrzu rozbrzmiał ostry dźwięk rozrywania – tak po prostu skóra Xu Jin została z niej zdarta.
– Aaaaaaaaaaaaaaa! Nie, nie, nie, starsza siostro, przestań, aaaaaaa! – Każdy normalny człowiek dawno by już nie żył, ale Xu Jin wciąż stawiała opór, walcząc z całych sił. Właściwie, zdawała się odzyskiwać siły z każdą mijającą sekundą, a głęboki strach w jej oczach stopniowo zaczął ustępować, wkrótce zastąpiony inną intensywną emocją, którą Lin Qiushi wyraźnie rozpoznał — skrajną nienawiścią.
W końcu kobieta została w całości oskórowana. Tuląc zdobycz w ramionach, jakby była drogocennym skarbem, dziewczynka chichotała radośnie. Jej przenikliwy śmiech był pełen czystej rozkoszy.
Spojrzenie Xu Jin padło na zepsuty bęben, a paląca uraza w jej oczach stawała się coraz silniejsza.
– Dlaczego to robisz? Czy nie zgodziłaś się już mi go dać?! Obiecałaś mi…!
– Zamknij się, kłamczucho! – ryknęła dziewczyna i pochłonęła ją mordercza złość. Bęben pod nią dudnił gwałtownie, wydając grzmiący huk. Była niesamowicie wściekła i wyglądała, jakby chciała pożreć stojącą przed nią osobę. – Och, moja siostrzyczko. Moja najdroższa, najbardziej ukochana siostrzyczko. Czy masz pojęcie, ile wycierpiałam, szukając cię wzdłuż i wszerz? Gdzie byłaś? Gdzie byłaś?!
Xu Jin, która również stała się bezskórnym stworzeniem, nie potrafiła odpowiedzieć na pytania starszej siostry. Nawet teraz wyglądała o wiele starzej od niej i nikt nie zgadłby, że są bliźniaczkami.
– Na szczęście, wróciłaś. W końcu wróciłaś – mówiąc to, ostrożnie wyprostowała cienką skórę i ostrożnie nałożyła na swoje ciało. Czysta błogość ogarnęła jej rysy, jakby w końcu mogła założyć długo oczekiwaną suknię ślubną. – Moja droga siostrzyczko, czy kiedykolwiek, choćby przez krótką chwilę, tęskniłaś za mną po tym jak mnie tak zostawiłaś?
Gdy tylko ten pas skóry zetknął się z ciałem dziewczyny, zaczął się przekształcać i łączyć z nią, stopniowo dopasowując się do jej figury. Jej sylwetka zaczęła się zmieniać i z krwawego, oskórowanego potwora, wkrótce stała się piękną młodą dziewczyną. Teraz wyglądała dokładnie jak bliźniaczki, które Lin Qiushi widział na zdjęciu.
W tym momencie Xu Jin i jej siostra całkowicie zamieniły się miejscami. Xu Jin była naga, jej mięśnie i tkanki odsłonięte, a jej oczy płonęły goryczą i nienawiścią, ale nie mogła sprzeciwić się stojącej przed nią osobie.
Teraz, po przywdzianiu nowej skóry, dziewczyna chichotała rozkosznie i przeciągała się tuż przed Xu Jin. Rozkazała potworom, aby zmusiły jej siostrę do uklęknięcia, po czym podniosła rękę i delikatnie pogłaskała ją po głowie. Roześmiała się radośnie.
– Nie bój się, moja droga siostrzyczko. Przygotowałam dla ciebie tyle wspaniałych rzeczy. Jeśli tylko wrócisz, starsza siostra ci wybaczy. Spójrz… – mówiąc to, entuzjastycznie klasnęła w dłonie.
Lin Qiushi poczuł, jak ziemia pod jego stopami drży. Spojrzał w dół i natychmiast spanikował na widok wijącej się podłogi. Połacie skóry, które zostały zszyte, by stworzyć dach świątyni, zaczęły wydawać jęki bólu, jakby były żywe. Było tak, jakby pierwotne umierające dusze zostały uwięzione w tych kawałkach, a teraz zmuszono je do oddychania i życia w koszmarze.
– Hehehe… – Dziewczyna uśmiechnęła się z zadowoleniem na dźwięk pełnych udręki jęków. Złapała Xu Jin za głowę i powiedziała z promiennym uśmiechem: – Pospiesz się i okaż im trochę wdzięczności. Jak mogłabym cię znaleźć, gdyby nie oni?
Oczywiście Xu Jin odmówiła. W końcu, gdyby Lin Qiushi nie zabrał jej bębna, nie goniłaby ich aż tutaj i nie zostałaby złapana przez starszą siostrę.
– Szybko, mów. Mów! – Uśmiech dziewczyny stopniowo przeobraził się w szalony, złowrogi wyraz. – Czemu teraz jesteś taka cicha, co? Myślałam, że lubisz gadać! Powiedziałam, mów! – Agresywnie chwyciła ramię Xu Jin i szarpnęła mocno, niemal je odrywając.
Xu Jin krzyknęła z bólu i trzęsąc się z nienawiści, wykrztusiła:
– Dziękuję…
Dziewczyna zaczęła się śmiać po raz kolejny.
– Skoro już ją znalazłaś, czy mogłabyś nam powiedzieć, gdzie są drzwi? – zapytał Ruan Nanzhu.
Dziewczyna skinęła głową na jego słowa, po czym wyciągnęła rękę w stronę rozmówcy.
– Daj mi ten kościany flet. To moja kość. – Następnie czule pogłaskała złamaną nogę Xu Jin, a w jej oczach pojawiło się współczucie. – Moja droga siostrzyczko, twoje kości. Gdzie ukryłaś swoje własne kości?
Xu Jin pokręciła głową.
– Nie ukryłam ich nigdzie. To ci ludzie się ich pozbyli.
Dziewczyna nagle przestała się śmiać. Jej twarz wyglądała jak z marmuru, była całkowicie pozbawiona emocji. Spojrzała zimno na Xu Jin i rzuciła lodowato:
– Skoro tak, pożyczę ci trochę kości, żebyś mogła ich użyć w międzyczasie. Kiedy wszyscy będą martwi, odetnę im nogi i dam ci ich łydki.
Xu Jin milczała. Obecnie nie miała skóry na ciele, więc ledwo mogli dostrzec jakiekolwiek rysy lub emocje na jej przerażającej twarzy, ale Lin Qiushi był pewien, że teraz była całkowicie wystraszona.
Dziewczyna wzięła od nich kościany flet i poruszyła nadgarstkiem, przecinając powierzchnię dachu i odsłaniając ukryte pod nim czarne, żelazne drzwi.
– Droga wolna. – Dziewczyna wskazała wrota gestem ręki i obdarzyła ich uprzejmym uśmiechem.
Ruan Nanzhu podszedł do żelaznych drzwi, wyciągnął klucz i je otworzył. W tej samej chwili na ziemię spadł mały kawałek papieru. Natychmiast schylił się, by go podnieść.
– Chodźmy. – Po tych słowach Ruan Nanzhu ruszył przez drzwi, a Cheng Qianli podążył za nim. Lin Qiushi był trzeci w kolejce, ale gdy tylko miał zrobić krok w przód, młoda dziewczyna nagle podbiegła do niego i mocno uderzyła go w plecy.
Lin Qiushi przez chwilę był zaskoczony, dopóki nie usłyszał, jak mówi:
– Ona bardzo cię lubi, ale ja wcale cię nie lubię.
Plecy bolały go od uderzenia, ale nie odważył się tam zostać dłużej. Bez chwili wahania przeszedł przez drzwi.
Po przejściu przez niekończący się tunel nareszcie znaleźli się w rzeczywistości.
Chociaż w końcu udało mu się wrócić do realnego świata, Lin Qiushi czuł się okropnie. Już miał otworzyć usta i coś powiedzieć, gdy zaczęło kręcić mu się w głowie. Zatoczył się do tyłu, jego umysł wirował, a wzrok się rozmazywał. Upadł na ziemię.
***
Ciemność. Niekończąca się ciemność. Po bezcelowym dryfowaniu w tej zimnej, ciemnej próżni przez wieczność, Lin Qiushi w końcu ujrzał promyk światła.
Gdy tylko się obudził, zobaczył Ruan Nanzhu trzymającego telefon i kłócącego się z kimś po drugiej stronie. W przeciwieństwie do świata drzwi, w prawdziwym świecie miał zawsze stoicki wyraz twarzy i nie dało się podważyć jego słów. Jego ton był beznamiętny, słowa kąśliwe i przebiegłe, a postawa nieznośnie dominująca. W ciągu kilku sekund jego rozmówca został całkowicie spacyfikowany.
– Obudziłeś się? – Kiedy Ruan Nanzhu zobaczył, że Lin Qiushi się obudził, natychmiast się rozłączył.
Lin Qiushi skinął głową i ze zdziwieniem zapytał:
– Co mi się stało…
– Ostre zapalenie płuc. Prawie zabrano cię na OIOM.
Ponieważ oberwał tuż przed opuszczeniem tamtego świata, Lin Qiushi spodziewał się, że zachoruje lub dozna obrażeń, ale nie miał pojęcia, że konsekwencje będą aż tak poważne.
– Ta mała suka. – Ruan Nanzhu był w złym humorze. – Przynajmniej odnieśliśmy z tego jakieś korzyści.
– Korzyści?
Ruan Nanzhu wyjął coś z kieszeni i podał to Lin Qiushiemu.
Był to gruby dziennik, a jego okładka wyglądała znajomo. Lin Qiushi obrócił go w dłoni i szybko zdał sobie sprawę, że to pamiętnik, który znaleźli na szczycie pagody. Ku zaskoczeniu Ruan Nanzhu był w stanie go ze sobą wyciągnąć.
Lin Qiushi otworzył dziennik i go przekartkował, tylko po to, by zobaczyć, że zawartość się zmieniła. Teraz znajdowały się w nim piękne, żywe obrazy, które zdawały się opowiadać jakąś historię. Odnosił wrażenie, że kartki również są z innego tworzywa. W dotyku przypominały nieco owczą skórę, ale na podstawie doświadczeń w świecie drzwi domyślił się, że strony prawdopodobnie nie były zrobione z owcy.
– Normalnie nie można zabrać przedmiotów ze świata drzwi, jednak istnieją pewne wyjątki. Niektóre przedmioty, takie jak kolczyk lub dziennik udaje się stamtąd wynieść. Wszystko, co można ze sobą zabrać, jest bardzo wyjątkowe.
Lin Qiushi uważnie przestudiował dziennik.
– Co jest takiego wyjątkowego w tym notatniku?
– Jeszcze nie wiem. Musiałbym to zbadać. Skoro go znalazłeś, powinieneś go zatrzymać.
Lin Qiushi już miał zamiar odmówić, ale właśnie wtedy do jego towarzysza zadzwoniła kolejna osoba. Spojrzał na numer, wstał i wyszedł z sali, aby odebrać.
Lin Qiushi pochylił głowę i ponownie otworzył dziennik. Po przejrzeniu książki odkrył, że opowiadała historię dwóch sióstr.
Wszystko zaczęło się w odległej górskiej wiosce, gdzie całe życie kręciło się wokół ceremonii ofiarnych. Zgodnie z tradycją, co jakiś czas wybierano najczystszą dziewicę spośród wszystkich młodych kobiet w wiosce jako ofiarę. Aby zadowolić bogów, dziewica była żywcem obdzierana ze skóry, którą wykorzystywano do zrobienia pięknego, karmazynowego bębna. Następnie umieszczano instrument w wysokiej wieży, gdzie pochowano tysiące innych.
Relacja sióstr była bardzo bliska, serdeczna i pełna miłości. Młodsza siostra była pełna życia i optymizmu, promienna jak olśniewające słońce. Starsza siostra była piękna i niesamowicie mądra, chłodna jak kuszący księżyc. Jednak pewnego dnia nadeszło nieszczęście i młodsza siostra zwróciła uwagę kapłana.
Zabrano ją siłą z domu, oskórowano i zrobiono z niej bęben.
Starsza siostra zdała sobie sprawę, że jej młodsza siostra zaginęła, więc zaczęła uporczywie jej szukać wszędzie, gdzie się dało. Niestety, nie był to koniec tej tragicznej historii, a dopiero początek.
Młodsza siostra przeżyła. Nie tylko udało jej się uniknąć śmierci, ale w dodatku stała się bezskórną abominacją. Obudziwszy się w głębi pagody, zaczęła wędrować po wiosce, polując na tych, którzy byli sami i zdzierając ich skóry, aby nosić je jako swoje.
Jednak młodsza siostra wkrótce odkryła, że skóra mieszkańców wioski jej nie pasuje. Potrzebowała innej, idealnie dopasowanej. Oczywiście pierwszą osobą, która przyszła jej na myśl, była jej starsza siostra bliźniaczka, jej idealna druga połówka.
Tkając sieć kłamstw i oszustw, młodsza siostra, która przeobraziła się w makabrycznego potwora, zwiodła starszą siostrę do świątyni. Wykorzystując sytuację, z łatwością zdarła z niej skórę, okrywając nią własne ogołocone ciało. Obawiając się, że starsza siostra będzie za nią gonić, odcięła jej obie nogi.
I tak oto nieszczęsna starsza siostra została porzucona w świątyni.
Jednak tak jak młodsza siostra, która została obdarta ze skóry, nie umarła, tak oszukana starsza siostra również przeżyła. Paląca nienawiść i uraza wryły się głęboko w jej serce i umysł, zżerając jej duszę i stopniowo zamieniając ją w przerażającego potwora. Stworzyła nawet flet ze swoich piszczeli i zaczęła manipulować innymi ofiarami, których skóry ukradziono.
Niestety, świątynia ograniczała jej możliwości. Starsza siostra była tam uwięziona, dzień po dniu, czekając, czekając i czekając… nieustannie czekając na dzień, w którym będzie mogła odzyskać swoje ciało.
Z biegiem czasu młodsza siostra, która zazdrościła skóry starszej siostrze, stała się dorosła.
I właśnie w tym momencie Lin Qiushi i pozostali weszli do ich świata.
Skończył czytać całą historię, po czym spokojnie zamknął książkę. Jego palce przesunęły się po okładce i stronach, pocierając i badając, ale nadal nie mógł zrozumieć, co było tak wyjątkowego w tym dzienniku.
W tym momencie Ruan Nanzhu skończył rozmawiać, wszedł z powrotem do sali i zapytał:
– Jak się czujesz?
Lin Qiushi kaszlnął kilka razy i powiedział:
– Dobrze.
Ruan Nanzhu usiadł obok niego i przeanalizował jego obecną sytuację:
– Teraz jesteś oficjalnie przy swoich piątych drzwiach. Mając to na uwadze, twoje następne drzwi prawdopodobnie pojawią się jakoś za pół roku, tak mniej więcej. Wykorzystaj ten czas na rekonwalescencję i zadbanie o siebie… – Nagle przerwał w połowie zdania. – Twoje obrażenia były nieoczekiwane. Miałem inne plany, ale wygląda na to, że na razie można je tylko odłożyć.
– Jakie plany? – zdziwił się Lin Qiushi.
– Teraz to nie ma znaczenia. Nie ma sensu rozmawiać z tobą o moich planach, jeśli jeszcze nie wyzdrowiałeś.
Lin Qiushi czuł, że te słowa były dość ważne, ale Ruan Nanzhu przed nim nie był tą samą osobą, co w świecie drzwi. Chociaż nadal był zimną pięknością, w pewnym sensie teraz przypominał bardziej przeszywającą lodową statuę, która emanowała mrożącą krew w żyłach groźną aurą.
Gdyby to był świat drzwi, Lin Qiushi z pewnością miałby odwagę naciskać, by uzyskać odpowiedzi. Jednak stając twarzą w twarz z zimnym Ruan Nanzhu w prawdziwym świecie, tylko skinął głową i nie zadawał już żadnych pytań.
Być może zdając sobie sprawę, że Lin Qiushi się obudził, Cheng Qianli wkrótce wszedł na oddział z koszem owoców. Potrząsając głową, spojrzał na niego i westchnął przesadnie
– Qiushi, naprawdę masz pecha, wiesz o tym? Większość ludzi nie odnosi obrażeń w świecie drzwi.
– To prawda. Generalnie większość ludzi nie zostałaby ranna, ale natychmiast by umarła – wtrącił się słuchający z boku Ruan Nanzhu, psując zabawę i nastrój Cheng Qianliego.
– …Starszy bracie Ruan, jesteś taki podły.
Niedługo po przybyciu Cheng Qianliego, Ruan Nanzhu odebrał kolejny telefon i pośpiesznie wyszedł.
Widząc, jak bardzo jest zajęty, Lin Qiushi zapytał o sytuację.
– To nic wielkiego – powiedział Cheng Qianli. – Po prostu Biały Jeleń zaczął pytać o tożsamość Zhu Meng. Ta organizacja jest w rzeczywistości dość duża i zazwyczaj są w stanie znaleźć lub rozwiązać wszystko, czego szukają lub co badają. Ale na pewno nigdy nie zorientują się, że Zhu Meng jest naszym szefem.
– …Och, rozumiem.
Szczerze mówiąc, gdyby Lin Qiushi nie zobaczył tego na własne oczy, nigdy by nie zgadł, że melodramatyczna Zhu Meng była w rzeczywistości przebierającym się za kobietę Ruan Nanzhu.
Lin Qiushi musiał leżeć w szpitalnym łóżku przez cały miesiąc, a wszystko dlatego, że jakaś dziewczyna pchnęła go w plecy. Kiedy w końcu wrócił do willi, pierwszą rzeczą, jaką zrobił, było pobiegnięcie prosto do Kasztana.
Kot leniwie odpoczywał na sofie. Na widok Lin Qiushiego obnażył kły i pazury niczym waleczny tygrys, wyrażając wobec niego ogromną pogardę. W ciągu kilku sekund wstał, odwracając głowę i machając ogonem, aż w końcu odskoczył i zostawił Lin Qiushiego wpatrzonego ze smutkiem w jego oddalającą się postać.
Lin Qiushi był bliski łez i niemal załamał się na miejscu.
Dopiero gdy Cheng Qianli stanął przed nim, trzymając Tosta w ramionach i pozwolił mu dotknąć puszystego psiego tyłka, Lin Qiushi w końcu się uspokoił. Tost wysunął swój pulchny zadek w kształcie bochenka, który był unikalny dla corgich i spojrzał figlarnie na niego, a jego czarne, paciorkowate oczy błyszczały dziecięcą niewinnością. Serce Lin Qiushiego zostało głęboko poruszone i ostatecznie nie zrobił nic drastycznego.
Kilka dni po powrocie do willi odebrał telefon od swojego bliskiego przyjaciela, Wu Qi. Przez telefon Wu Qi powiedział Lin Qiushiemu, że podejrzewa, iż został w jakiś sposób wciągnięty w jakąś piramidę finansową i jest teraz kontrolowany przez nielegalną organizację marketingu wielopoziomowego. Dodał, że musi zobaczyć na własne oczy, czy Lin Qiushi jest zdrowy i bezpieczny, a jeśli ten odmówi spotkania się z nim, nie będzie miał innego wyjścia, jak zgłosić to policji.
Bezradny Lin Qiushi uznał, że najlepiej będzie poinformować Ruan Nanzhu i pozwolić mu zdecydować, jaki będzie właściwy sposób działania. Ku zaskoczeniu wszystkich ten bez problemu zgodził się na prośbę Lin Qiushiego.
– Jednak zdecydowanie radzę, żebyś nie mówił mu wszystkiego – dodał Ruan Nanzhu. – Chyba że chcesz trafić do szpitala psychiatrycznego.
– Czy coś takiego miało już miejsce?
Ruan Nanzhu wskazał w stronę Yi Manmana, który kłócił się z Cheng Qianlim.
– Zrobiliśmy wszystko, aby go uwolnić.
Lin Qiushi dowiedział się, że gdy tylko Yi Manman zamieszkał w tej willi, opowiedział rodzinie o całej sytuacji, nie szczędząc szczegółów. W rezultacie jego rodzina uwierzyła, że prowadzili tu piramidę finansową i oszukiwali niezliczoną rzeszę osób. Aby powstrzymać Yi Manmana przed dalszym zboczeniem z prawej ścieżki, umieścili go w szpitalu psychiatrycznym bez żadnego ostrzeżenia. Ostatecznie Ruan Nanzhu musiał wykorzystać swoje powiązania, aby zmusić ich do uwolnienia go.
Lin Qiushi nie spodziewał się takiego rozwoju akcji. Z drugiej strony, gdyby ktoś inny opowiedział mu o tych wszystkich rzeczach, których do tej pory sam doświadczył, istniało osiemdziesięcioprocentowe prawdopodobieństwo, że nie uwierzyłby mu.
– No cóż, w takim razie zastanowię się, co mu powiedzieć – stwierdził Lin Qiushi.
Ruan Nanzhu mruknął na zgodę. Po chwili ciszy zapytał:
– Czy nie musisz wyjaśnić sytuacji swoim rodzicom?
– Nie ma takiej potrzeby. I tak nie mam dobrych relacji z rodziną.
Przyjaciel skinął głową na znak zrozumienia i wyszedł.
Rodzice Lin Qiushiego rozwiedli się, gdy był w szkole podstawowej i go zostawili. Każde z nich zdecydowało się zamieszkać ze swoją nową rodziną, więc dorastał ze swoją babcią ze strony ojca. Gdy wyjechał na studia, babcia zmarła i nie zależało mu już na niczym. Czuł, że wszystko go opuściło i nic innego nie wiązało go z tym miejscem. To był jeden z głównych powodów, dla których przeprowadził się do miasta – nie miał żadnych miłych wspomnień ze swojego tak zwanego rodzinnego gniazda.
Kilka dni później Wu Qi faktycznie podjechał do willi, w której mieszkał Lin Qiushi, planując zostać na weekend. Kiedy podszedł do drzwi, wydawało się, że ma przy sobie coś, czym mógłby się bronić. Pełen podejrzeń i obaw, ostrożnie podążył za przyjacielem do salonu.
Chen Fei i pozostali wiedzieli o tych odwiedzinach. Widząc, jak wchodzi na palcach z podniesioną gardą, nie mogli powstrzymać się od śmiechu.
Ale ten bachor, Cheng Qianli, naprawdę prosił się o lanie. Gdy tylko Wu Qi wszedł, pobiegł do drzwi i zamknął je, po czym zwrócił się do Lin Qiushiego i syknął:
– Jak mogłeś po prostu przyprowadzić tu kogoś bez zapowiedzi?
Lin Qiushiego zatkało.
– Ahem, więc skupiamy się głównie na budowaniu naszego biznesu offline, ponieważ w ten sposób o wiele łatwiej jest rekrutować zdolnych członków. A teraz, przyjacielu, czy jesteś zainteresowany zarabianiem łatwych pieniędzy? Chodź tutaj, pokażę ci, jak…
Podejrzliwość w oczach Wu Qi się nasilała, a oniemiały Lin Qiushi nie wiedział, czy ma się śmiać, czy płakać.
Na szczęście w tym momencie pojawił się starszy brat Cheng Qianliego. Podszedł do niego i natychmiast złapał go za ucho, mocno ściskając. Z beznamiętnym wyrazem twarzy się odwrócił. Odchodząc, przeprosił Lin Qiushiego i jego towarzysza.
– Przepraszam, wygląda na to, że zapomniałem zamknąć tego głupca w szopie.
Cheng Qianli nieustannie wył z bólu, ale nie odważył się wystąpić przeciwko starszemu bratu. I tak po prostu, płaczący Cheng Qianli, który czuł się niewiarygodnie skrzywdzony niesprawiedliwym traktowaniem, jakiego doświadczał, został zaciągnięty na górę przez swojego brata, a Tost dołączył do zabawy, głośno skamląc i wyjąc z ekscytacji, gdy radośnie dreptał obok nich.
Lin Qiushi spróbował wszystkich przedstawić.
– Wu Qi, to był mój przyjaciel. On naprawdę lubi żartować. Tak czy inaczej, to moi współlokatorzy. A to mój przyjaciel, Wu Qi.
Chen Fei i Yi Manman przywitali Wu Qiego przyjaznym uśmiechem, nim wrócili do swoich zajęć. Wu Qi przez chwilę oglądał dom, ale nie znalazł niczego szczególnie podejrzanego lub niepokojącego. Mimo to nadal miał pewne wątpliwości, więc nalegał na wejście na górę, aby szybko się rozejrzeć. Po drodze zapytał Lin Qiushiego, czy bierze udział w jakichś lekcjach lub warsztatach, aby dowiedzieć się więcej o tym, jak działa firma.
–…Nie, po co miałbym brać lekcje? Już powiedziałem, że to nie jest piramida finansowa ani jakaś wielka operacja marketingu wielopoziomowego. Nie ma tu żadnych podejrzanych interesów.
– Naprawdę? – Wu Qi zmrużył oczy. – To dlaczego nie kontaktowałeś się ze mną przez ostatni miesiąc?
– Byłem chory – wyjaśnił Lin Qiushi. – Musiałem zostać w szpitalu przez jakiś czas… – W rzeczywistości w normalnych okolicznościach jego obrażenia i objawy pozwoliłyby mu na rekonwalescencję na oddziale przez trzy do pięciu miesięcy. Ale możliwe, że drzwi zmieniły konstytucję jego ciała, pozwalając mu na dość szybki powrót do zdrowia. Nie minął nawet miesiąc, zanim wypisano go ze szpitala. Lekarz, który się nim opiekował, był zdumiony, wykrzykując, że przypadek Lin Qiushiego to cud medyczny. Zapytał go nawet, czy jest zainteresowany udziałem w badaniach klinicznych.
Lin Qiushi stanowczo odmówił, a doktor wyraził wielki żal z tego powodu. Z ciężkim sercem niechętnie go puścił, ale dodał, że powinien natychmiast wrócić i go znaleźć, jeśli kiedykolwiek zmieni zdanie co do udziału w badaniach.
Lin Qiushi w odpowiedzi mógł tylko krzywo się uśmiechnąć.
– Dlaczego nie powiedziałeś mi, że jesteś chory? – Wu Qi poczuł się zirytowany, gdy usłyszał tę historię. – Lin Qiushi, naprawdę uważasz mnie za swojego przyjaciela?!
Lin Qiushi wiedział, że popełnił błąd, więc pośpiesznie przeprosił. Minęło sporo czasu, nim gniew Wu Qiego opadł.
Gdy kontynuowali swoją bezmyślną rozmowę pełną nieporozumień, drzwi wejściowe zostały otwarte po raz kolejny. Ruan Nanzhu wrócił z wypadu, a za nim podążał młody mężczyzna, mający na oko około dwudziestu lat. Wyglądał trochę jak lalka, był niesamowicie słodki i uroczy.
– Starszy bracie Ruan, czy to nowicjusz? – zapytał Chen Fei, widząc gościa.
– Tak. – Ruan Nanzhu krótko przedstawił drugą osobę. – To Zhang Mian.
Zhang Mian wydawał się mieć bardzo przyjazną i pogodną osobowość. Uśmiechał się do wszystkich i przywitał każdego z osobna.
– Chen Fei, idź z nim i daj mu lekcję. Koniecznie pokaż mu, jak się tu poruszać – poinstruował Ruan Nanzhu.
Chen Fei mruknął na zgodę, po czym wstał i poprowadził nowoprzybyłego na górę.
Lin Qiushi skupiał się na przybyszu, gdy nagle zdał sobie sprawę, że rozmowa między Ruan Nanzhu i Chen Feiem brzmiała niezwykle podejrzanie, zwłaszcza dla uszu osoby z zewnątrz. Natychmiast odwrócił głowę, by stanąć twarzą do Wu Qiego. Mina jego przyjaciela już wyrażała niezadowolenie.
– Czy nie mówiłeś, że nie bierzesz tu żadnych lekcji?
Lin Qiushi nie wiedział, co powiedzieć. Jak właściwie miał wydostać się z tego bałaganu?
Gdy próbował coś wymyślić, Ruan Nanzhu podszedł w ich kierunku. Zatrzymał się tuż przed Wu Qim i wyciągnął rękę.
– Ruan Nanzhu.
Wu Qi, który miał zaledwie 176 centymetrów wzrostu, był jak słaba mysz w obecności tego mężczyzny, który górował nad nim ponad czternaście centymetrów. Uścisnął dłoń Ruan Nanzhu i się przedstawił.
– Wu Qi.
– Jestem przyjacielem Lin Qiushiego i zapewniam cię, że będę się nim bardzo dobrze opiekował. Nie musisz się o nic martwić – uspokoił go Ruan Nanzhu. Mówił bardzo naturalnie, jakby ćwiczył te kwestie wiele razy. Lekko uniósł brodę. – Jesteś również bardzo mile widziany, aby nas odwiedzić w każdej chwili.
Głos Wu Qi załamał się, gdy serdecznie mu dziękował.
Po wypowiedzeniu tych słów Ruan Nanzhu odwrócił się, by spojrzeć na Lin Qiushiego, skinął mu głową, po czym odwrócił się na pięcie i wyszedł. Przez dłuższą chwilę wzrok Wu Qiego zatrzymał się na miejscu, w którym ostatnio widział tę wysoką postać i przez cały czas nie wydał ani jednego dźwięku. W końcu głęboko wypuścił powietrze.
– Teraz jestem oficjalnie przekonany, że nie wplątałeś się w żadne intrygi ani podejrzane interesy.
– Teraz mi wierzysz?
– Tak. – Wu Qi skinął głową. – Czy ktoś, kto tak wygląda, musi angażować się w podejrzane interesy lub piramidy finansowe?
– Mówisz, że nie jestem wystarczająco przystojny?
– Może i uważasz się za przystojnego, ale nadal jesteś przeciętny. Za to on… jest dosłownie skarbem narodowym! W rzeczywistości nawet najcenniejsze skarby nie mogą się z nim równać, ach!
Lin Qiushi nie potrafił zaprzeczyć. Wygląd Ruan Nanzhu rzeczywiście różnił się od wyglądu zwykłych ludzi. Gdyby Lin Qiushi musiał go opisać, powiedziałby, że przypomina boską nefrytową statuę, perfekcyjnie wyrzeźbioną i dopracowaną w każdym szczególe. Każda jego cecha, od kącika oka po ostre brwi, wydawała się być elegancko namalowana. Był naprawdę piękny i urzekający jak nefryt, jak tęcza, która zawsze pozostawiała ludzi w zachwycie nad swoją wspaniałością.
Chociaż trudno było wyjaśnić, co się właśnie wydarzyło, wszystkie podejrzenia Wu Qiego zostały natychmiast rozwiane. Lin Qiushi przygotował przepyszny posiłek dla przyjaciela jako przeprosiny za tak nagłe zniknięcie. Oczywiście poczęstował też pozostałych mieszkańców willi.
Nowo przybyły, który przyszedł z Ruan Nanzhu, również usiadł z nimi przy stole. Miał bardzo otwartą osobowość. Na szczęście on i Chen Fei wydawali się omawiać sprawy prywatnie, więc nie zadawał pytań, których nie powinien był zadać w obecności Wu Qiego.
Po jedzeniu Lin Qiushi pożegnał przyjaciela i w końcu się rozluźnił. Poczuł niezwykłą ulgę w sercu.
Lin Qiushi miał niewielu przyjaciół, a Wu Qi niewątpliwie był jednym z najbliższych. Naturalnie nie chciał, aby ich relacja została zrujnowana, ani by oddalili się od siebie z powodu tak błahych spraw.
Po odprowadzeniu Wu Qiego w końcu miał czas, aby porozmawiać z nowicjuszem, Zhang Mianem. Lin Qiushi zdał sobie sprawę, że Zhang Mian po raz pierwszy wszedł do świata drzwi i, tak jak on sam, w jakiś sposób spotkał Ruan Nanzhu.
Ruan Nanzhu najwyraźniej wykorzystał czas, w którym Lin Qiushi wracał do zdrowia, aby kilkakrotnie wybrać się do świata drzwi.
Lin Qiushi po prostu nie mógł pojąć, dlaczego tamten tak często odwiedzał świat drzwi. Mimo to miał przeczucie, że powód miał coś wspólnego z jego jedenastymi drzwiami.
Tłumaczenie: Ashi
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32
Tom II
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53
Tom III
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77
Tom IV
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95
Tom V
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Rozdział 114
Rozdział 115
Rozdział 116
Rozdział 117
Rozdział 118
Rozdział 119
Rozdział 120
Rozdział 121
Rozdział 122
Rozdział 123
Rozdział 124
Rozdział 126
Rozdział 126
Tom VI
Rozdział 127
Rozdział 128
Rozdział 129
Rozdział 130
Rozdział 131
Rozdział 132
Rozdział 133
Rozdział 134
Rozdział 135
Rozdział 136
Rozdział 137
Rozdział 138
Ekstra 1
Ekstra 2
Ekstra 3
Ekstra 4
Ekstra 5
Ekstra 6
Ekstra 7
Ekstra 8
Ekstra 9
Ekstra 10