Zhang Mian wydawał się mieć bardzo wyluzowaną i przyjazną osobowość, a jego niewinna dziecięca twarz tylko podkreślała jego uroczą naturę. Za każdym razem, gdy się uśmiechał, dwa dołeczki wyłaniały się z kącików jego ust, sprawiając, że wyglądał słodko i anielsko.
Wszyscy w willi przyjęli go bardzo serdecznie. Wszyscy z wyjątkiem Cheng Qianliego.
– Nie lubię tego gościa ani trochę. – Dzień po przybyciu Zhang Miana Cheng Qianli natychmiast zaczął na niego narzekać. Jak zepsuta płyta, wyliczył wszystkie swoje skargi i dał upust całemu swojemu niezadowoleniu.
Z drugiej strony Lin Qiushi miał raczej dobre wrażenie o nowym koledze.
– Dlaczego go nie lubisz?
– Czy nie zauważyłeś, że brat Ruan zwraca uwagę tylko na niego, odkąd się pojawił? – mruknął Cheng Qianli. – On nawet nie zabiera nas już ze sobą do środka…
Lin Qiushi zamilkł.
Cheng Qianli niecierpliwie wpatrywał się w niego, czekając, aż ten się z nim zgodzi.
– Nie uważasz? – ponaglił.
– Wcale nie – odpowiedział szczerze Lin Qiushi. – Poza tym, czy nie byłoby dla nas lepiej, gdyby nie zabierał nas ze sobą cały czas? Chyba że wolisz tak często wchodzić do świata drzwi?
Kiedy Cheng Qianli o tym pomyślał… to musiał przyznać mu rację.
Jednak szczerze mówiąc, Ruan Nanzhu naprawdę traktował Zhang Miana dość wyjątkowo. Zabierał go ze sobą do światów drzwi przynajmniej trzy do czterech razy w tygodniu, a Zhang Mian również dość dobrze się zaadaptował. Bardzo szybko dostosowywał się do zmian między rzeczywistością a światami drzwi.
Jeśli chodzi o Lin Qiushiego, Ruan Nanzhu po prostu powiedział mu, żeby zadbał o swoje ciało lub trochę odpoczął.
Z perspektywy osoby z zewnątrz, Ruan Nanzhu wydawał się chcieć szkolić Zhang Miana, co wyjaśniałoby, dlaczego posunął się tak daleko, ciągle go ze sobą zabierając i ryzykując jego życiem. Jednak z punktu widzenia Lin Qiushiego, jego obecne działania były dziwne. Nie potrafił dokładnie określić, skąd wzięło się to niewytłumaczalne poczucie dziwności w tym momencie.
Pewnego ranka Zhang Mian niespodziewanie przywitał Lin Qiushiego, dyskretnie pytając, czy są tu jeszcze jacyś ludzie, których jeszcze nie poznał.
Lin Qiushi, który w tym czasie jadł śniadanie, był więcej niż zaskoczony tym przypadkowym pytaniem.
– Inni ludzie? Co masz na myśli?
– Czy są inni członkowie w tej organizacji? – Następnie roześmiał się szeroko, odsłaniając dwa śliczne dołeczki i wyglądając szczególnie uroczo. – Czy ich też nie widziałeś?
Lin Qiushi pokręcił głową.
– Och, brat Ruan zabrał mnie wczoraj na spotkanie z kilkoma innymi członkami. Więc byłem trochę ciekaw, ile osób jest w naszym zespole.
Ta sprawa była dość delikatna, więc nawet jeśli Lin Qiushi by coś wiedział, nie mógł mu nic powiedzieć. Szczerze mówiąc, i tak niewiele wiedział, ponieważ przez połowę czasu był trzymany w niewiedzy i nie marnował czasu na zadawanie zbędnych pytań. To powiedziawszy, mógł tylko pokręcić głową, wskazując, że nie wie.
Zhang Mian mruknął ze zrozumieniem i już o nic go nie wypytywał.
Pozostali stopniowo zaczęli zajmować wolne miejsca przy stole. Każdy z nich przywitał Zhang Miana, gdy tylko usiedli. Niebawem Lin Qiushego uraczyła najdziwniejsza scena, jaką kiedykolwiek zobaczył w tym domu. Z wyjątkiem kilku osób w pokoju, wszyscy śmiali się i rozmawiali radośnie z Zhang Mianem.
Cheng Fei się uśmiechał, Yi Manman się uśmiechał, a nawet Lu Yanxue się uśmiechała – wszyscy mieli wyryte na twarzach szczególnie szerokie i olśniewające uśmiechy. Ten dziwny widok sprawił, że Lin Qiushi przechylił głowę w całkowitym oszołomieniu.
Oprócz tego bachora, Cheng Qianliego, jedyną osobą, która nie uśmiechnęła się na widok Zhang Miana, był wiecznie pozbawiony wyrazu Cheng Yixie.
Lin Qiushi był kompletnie zdezorientowany. Przez chwilę nie potrafił przetworzyć sytuacji i nie wiedział, co ich dopadło.
Ruan Nanzhu i Zhang Mian przez kolejne tygodnie ściśle ze sobą współpracowali, ale w międzyczasie obydwaj znikali na jakiś czas.
Pewnego dnia Cheng Qianli podszedł do Lin Qiushiego prywatnie i zapytał go:
– Czy pijesz ocet1?
Lin Qiushi był wtedy zajęty przeglądaniem forum. Po tym, jak usłyszał pytanie Cheng Qianliego, natychmiast dopytał:
– Pić ocet? Jaki rodzaj octu? Czy mam teraz pić ocet? Zrobiliście pierogi czy coś?
Lin Qiushi, czy wszystko w porządku? – pomyślał Cheng Qianli.
Widząc, że Lin Qiushi naprawdę go nie zrozumiał, chłopak wyjaśnił:
– Czy nie jesteś sfrustrowany lub zirytowany tym, że brat Ruan zwraca uwagę tylko na tego nowicjusza? Mam na myśli, że pierwszym, który poradził sobie znakomicie w świecie drzwi i pierwszym, którego brat Ruan osobiście zauważył i na którego zwrócił szczególną uwagę, byłeś oczywiście ty, ale teraz…
– Ale przecież nie umawiamy się na randki czy coś? Czy chcesz powiedzieć, że ilość uwagi, jaką poświęca ludziom, powinna być przyznawana na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”? – odparł oszołomiony mężczyzna.
Cheng Qianli był zaskoczony.
– Naprawdę nie jesteś zazdrosny?
Lin Qiushi sceptycznie spojrzał na chłopaka, po czym zaproponował:
– Czy chciałbyś, żebym zawołał twojego starszego brata i poprosił go, żeby przykręcił tę luźną śrubkę w twojej głowie?
– Nie, dziękuję – wyrzucił z siebie Cheng Qianli. Na wzmiankę o starszym bracie natychmiast zbladł, a po kilku sekundach odwrócił się i odszedł.
Nie wiedział, czy Cheng Qianli poszedł porozmawiać o tej sprawie z Ruan Nanzhu, ale gdy tylko skończyli jeść kolację, mężczyzna niespodziewanie zawołał go na słowo.
Zapalając papierosa, jednego mu zaproponował.
Lin Qiushi uprzejmie odmówił, mówiąc:
– Mam raka wątroby… – Choć, szczerze mówiąc, do tej pory zupełnie o nim zapomniał.
– Och, przepraszam. – Ruan Nanzhu zgasił papierosa. – Znieś to jeszcze przez chwilę.
– Co?
– Nie powinno to zająć więcej niż tydzień.
Lin Qiushi nie nadążał za tym, co mówił jego towarzysz.
Ruan Nanzhu więcej nic nie powiedział. Jego spojrzenie oziębło, gdy odwrócił się, by spojrzeć na Zhang Miana, który uśmiechał się radośnie, swobodnie rozmawiając ze wszystkimi w pokoju. Następnie podniósł rękę i na chwile delikatnie położył ją na głowie Lin Qiushiego, zanim cicho odwrócił się na pięcie i odszedł.
Jeśli Lin Qiushi był na początku tylko lekko zdezorientowany, to pod koniec już całkowicie nie miał pojęcia, co tu się dzieje. Nawet gdy niezliczoną ilość razy odtworzył w myślach ich interakcję, nadal nie miał pojęcia, o czym mówił Ruan Nanzhu.
Z powodu częstych podróży do światów drzwi, ciało Zhang Miana wydawało się być na skraju wyczerpania, ledwo mogąc wytrzymać nieustanne niebezpieczeństwo. Jego ostatnia podróż była zdecydowanie najgorsza, ponieważ po powrocie musieli zabrać go do szpitala z powodu obrażeń. Wszyscy mieszkańcy willi złożyli mu wizytę i wyrazili swój szczery podziw dla niego.
Chen Fei i Lin Qiushi odwiedzili szpital razem. Zanim weszli do środka, Chen Fei kupił kosz owoców przy bramie. Chociaż to Lin Qiushi chciał go kupić, szybko został powstrzymany przez towarzysza.
– Nie musisz. – Chen Fei go powstrzymał. – Masz w tym inną rolę, prawda?
– …Rolę?
Chen Fei na moment zamarł na widok zdziwionego wyrazu twarzy Lin Qiushiego.
– Brat Ruan nic ci nie powiedział?
– A co miał mi powiedzieć? – W tej chwili Lin Qiushi naprawdę poczuł, że zachowanie wszystkich było jeszcze dziwniejsze niż zwykle.
– Zapomnij o tym. To nic ważnego. – Chen Fei wyglądał, jakby coś zrozumiał po zobaczeniu oszołomionego wyrazu twarzy przyjaciela. Westchnął ciężko i machnął ręką. – Daj mu jeszcze tydzień. Do tego czasu będzie po wszystkim.
Serio, o czym ty w ogóle mówisz? W tym momencie Lin Qiushi był już kompletnie zdezorientowany.
Na szczęście obrażenia Zhang Miana nie zagrażały jego życiu. Kiedy poszli go zobaczyć, wpadli na Ruan Nanzhu, który właśnie siedział przy szpitalnym łóżku i nad nim czuwał.
Zhang Mian uśmiechnął się słabo na ich widok.
Chen Fei natychmiast zaczął go rozpieszczać, pytając o jego samopoczucie i czy czuje się komfortowo. Wyraził nawet wielkie zaniepokojenie, mówiąc, że jeśli naprawdę nie może już dłużej podejmować ryzyka, powinien dać znać bratu Ruanowi. Chociaż był to konieczny krok dla wszystkich nowicjuszy chcących dołączyć do organizacji, mogli również zrobić wyjątek dla niego i wpuścić go tylnymi drzwiami.
Zhang Mian upierał się, że nadal jest w stanie dotrzymać kroku Ruan Nanzhu i wyraził nadzieję, że jak najszybciej zostanie oficjalnym członkiem zespołu.
Słysząc to, Chen Fei uśmiechnął się z głębokim uznaniem, przyznając, że od dawna nie spotkali tak zdolnego nowicjusza z wielkim potencjałem.
– Z pewnością będziesz w przyszłości ważnym filarem naszego zespołu.
Lin Qiushi, który cicho słuchał z boku, nie odważył się wypowiedzieć ani słowa. W porównaniu do Zhang Miana, który nie tylko miał determinację, by przejść przez żelazne drzwi, ale także potrafił pokonywać zaawansowanych bossów z wyróżnieniem, był jak bezgłowy kurczak, który po prostu wspinał się, próbując pokonać potwory niskiego szczebla w wiosce nowicjuszy…
Po odwiedzeniu Zhang Miana, Lin Qiushi pomyślał, że takie dni będą trwać jeszcze długo. W końcu Ruan Nanzhu wydawał się szczególnie zainteresowany tym nowym członkiem. Jednak z pewnością nie spodziewał się, że sześć dni po powrocie Zhang Miana ze szpitala do willi, ten nagle rozpłynie się w powietrzu.
Tego ranka Lin Qiushi zszedł na dół, żeby jak zwykle zjeść śniadanie, ale nie znalazł ani śladu Zhang Miana. Zauważył jednak, że wszyscy zachowują się normalnie, jakby nic niezwykłego się nie wydarzyło.
– Co się stało z Zhang Mianem? Z jakiegoś powodu w ogóle go dzisiaj nie widziałem.
Chrupiąc naleśniki, które zrobił Cheng Yixie, Chen Fei odpowiedział od niechcenia:
– Uciekł wczoraj wieczorem.
– Uciekł? – Lin Qiushi był oszołomiony. – Co masz na myśli, mówiąc, że uciekł? – To nie było tak, że byli jakąś organizacją handlującą ludźmi, więc co do cholery miał na myśli?
– Jest dokładnie tak, jak powiedziałem. Po prostu nie mógł już znieść tyrania z bratem Ruanem, więc uciekł – odparł nonszalancko mężczyzna.
Dlaczego Lin Qiushi czuł, że to nie jest cała historia i nadal umyka mu coś bardzo ważnego?
Właśnie wtedy na dół zszedł Ruan Nanzhu. Jak zwykle naturalnie wślizgnął się na miejsce obok Lin Qiushiego i nałożył sobie porcje naleśników, biorąc duże, powolne kęsy.
Lin Qiushi cały czas patrzył na niego zdezorientowany, a w jego umyśle kłębiły się niezliczone pytania. W końcu Ruan Nanzhu skończył jeść śniadanie i po wytarciu rąk wyjaśnił:
– Przyszedł, żeby nas zinfiltrować.
– …Zinfiltrować? – Lin Qiushiego zatkało.
– Jest z Białego Jelenia. To był nasz drogi przyjaciel, Li Dongyuan.
Zawsze miał dar do słów i ludzi, zawsze mówił tak elokwentnie i taktownie, zawsze dobierał każde słowo. Lin Qiushi w końcu zrozumiał, co się dzieje. Jego oczy rozszerzyły się, a niedowierzanie było wypisane na całej twarzy. Po prostu nie mógł w to uwierzyć.
– Li Dongyuan? Ten człowiek to był Li Dongyuan?!
Ruan Nanzhu skinął głową i ostrzegł:
– Sprawa jeszcze się nie skończyła, więc pamiętajcie, żeby niczego nie ujawniać.
Wszyscy przy stole skrzętnie skinęli głowami. Rozwiązawszy tę zagadkę, Lin Qiushi w końcu odkrył powód, dla którego zawsze uśmiechali się na widok Zhang Miana.
Ruan Nanzhu wyciągnął z kieszeni garść karteczek. Te małe notatki były strasznie znajome dla tych, którzy widzieli je wcześniej. W rzeczywistości każdy, kto choć raz je zobaczył, aż do śmierci nie byłby w stanie ich zapomnieć – w końcu były to jedyne wskazówki do światów za drzwiami. W tej chwili stos wskazówek był ułożony na środku dłoni Ruan Nanzhu, jakby się nimi przechwalał.
Lin Qiushi długo wpatrywał się w stos notatek i nie miał nic do powiedzenia. Pomyśleć, że przyszedł tu jako szpieg, ale został wykorzystany do roboty jak pies. Przypuszczam, że wrabianie infiltratora ma swoje zalety!
– Więc po co on tu w ogóle przyszedł? – Lin Qiushi nie mógł pojąć toku myślenia Li Dongyuana.
– Znaleźć kogoś. – Chen Fei skierował znaczący uśmiech w stronę Ruan Nanzhu. – Szukał Zhu Meng…
Ekhe, ekhe, ekhe! Lin Qiushi prawie udławił się własną śliną.
– Kiedy zdał sobie sprawę, że nigdzie nie może jej znaleźć, brat Ruan zdążył porządnie go wymęczyć i wykorzystać, całkowicie wycisnął go do cna… Zrozumiawszy, że nic tu nie wskóra i że sytuacja nie wygląda dla niego najlepiej, ukradł pudełko i uciekł. – Chen Fei zachichotał. – Miejmy nadzieję, że naprawdę nie wierzy, że ukradziona przez niego kartka zawiera prawdziwą wskazówkę.
Usta Ruan Nanzhu wygięły się w bezdusznym, szyderczym grymasie.
Widząc ten zimny uśmiech na jego twarzy, Lin Qiushi nagle przypomniał sobie jego minę po tym, jak odkrył, że Li Dongyuan ich oszukał, dając im fałszywy klucz. Mrożący wyraz, który obecnie zdobił jego twarz, był niemal identyczny.
– Więc o to chodziło! Dlaczego nikt mi nie powiedział? – Cheng Qianli wkurzył się, gdy dowiedział się całej prawdy. – To niesprawiedliwe, że wy musicie zgarnąć całą zabawę! Dlaczego ja też nie dostałem w tym roli?
Na jego pytanie Cheng Yixie rzucił Cheng Qianliemu beznamiętne spojrzenie i odpowiedział bez ogródek:
– Ponieważ twoje IQ jest równe temperaturze pokojowej, co czyni cię całkowicie niekompetentnym do realizacji planów. Jeszcze jakieś pytania?
Cheng Qianli poczuł się niezwykle skrzywdzony, więc przygnębiony pokręcił głową i znów ją opuścił, ze łzami w oczach skubiąc naleśniki.
Cheng Qianli i Lin Qiushi wydawali się być jedynymi osobami w willi, które nie były świadome całej sytuacji. Według ich słów, Cheng Qianli był, mówiąc wprost, zbyt głupi, aby zajmować się takimi sprawami. Jeśli tak było, czy to oznaczało, że wątpili również w jego inteligencję?
Podczas gdy rozmyślał nad tym, że został umieszczony w jednej grupie z naiwnym Cheng Qianli, Ruan Nanzhu, który zdawał się czytać w jego myślach, zapewnił:
– Po prostu nie mieliśmy wystarczająco dużo czasu.
Taa, jasne. Było więcej niż wystarczająco czasu, żeby mi powiedzieć!
Chociaż Zhang Mian zniknął, ich zadanie jeszcze się nie skończyło. W końcu musieli nadal sprawiać wrażenie, że są niesamowicie wściekli, że uciekł z notatką. I wtedy Obsydian, oficjalna organizacja kierowana przez Ruan Nanzhu, rozpoczęła kontratak i zaczęła szukać jego miejsca pobytu.
Oczywiście nie trwało to długo. Wkrótce Li Dongyuan z Białego Jelenia odkrył, że ukradziona przez niego notatka była całkowitym falsyfikatem. Co więcej, był teraz doskonale świadomy, że jego tożsamość została dawno ujawniona i że był po prostu wykorzystywany jako darmowa siła robocza przez wiele tygodni. Chociaż ostatecznie nie znalazł Zhu Meng, rozwścieczył go fakt, że został tak ośmieszony i tańczył, jak mu zagrano.
Wściekły Li Dongyuan zadzwonił do Ruan Nanzhu i zaczął go bezlitośnie atakować i przeklinać, gdy nagle jego rozmówca mimochodem wspomniał, że Zhu Meng jest z nim.
W jednej chwili ten wściekły, przeklinający demon przeobraził się w pełnego szacunku, słodkiego dżentelmena.
– Ach, moja droga Meng! – mruknął czule. – Ile masz lat? Masz męża? Spotkajmy się, moja droga. Zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia.
Lin Qiushi, który był wówczas obecny, dostał gęsiej skórki, gdy usłyszał mdły głos Li Dongyuana wręcz ociekający miodem.
Ruan Nanzhu natychmiast wyciszył telefon. Bóg jeden wie, jak długo Li Dongyuan paplał do siebie, zanim zdał sobie z tego sprawę.
– Pomyśleć, że naprawdę zakochał się w Zhu Meng. – Lin Qiushi spojrzał na obojętnego Ruan Nanzhu i nagle poczuł głębokie poczucie litości i żalu z powodu skazanej na niepowodzenie historii miłosnej Li Dongyuana, która nigdy nie mogła się ziścić.
– Uważasz, że Zhu Meng nie jest wystarczająco dobra? – zapytał Ruan Nanzhu.
– Jest idealna – odparł Lin Qiushi bez wahania. W końcu była tuż przed nim, więc nie mógł jej obgadywać. – Kto by się nie zakochał w Zhu Meng?
– Kto jest lepszy, Zhu Meng czy ja? – Sposób myślenia Ruan Nanzhu był nieco dziwny.
Lin Qiushi z pewnością widział niezliczoną ilość osób porównujących się z innymi, ale to pierwszy raz, kiedy widział kogoś porównującego się z samym sobą. Konfrontując się z uroczystym wyrazem twarzy Ruan Nanzhu, mógł tylko taktownie wyrazić, że każde z nich ma swoje zalety i nie ma potrzeby dokonywania żadnych porównań między nimi. Poza tym, bez względu na to, kto był lepszy, ostatecznie byli jedną i tą samą osobą.
Ruan Nanzhu mruknął z zadowoleniem, po czym odszedł.
Lin Qiushi bez słowa po prostu patrzył na oddalającego się mężczyznę, szczerze zastanawiając się, czy miał wszystko w porządku z głową.
Ruan Nanzhu najwyraźniej uczynił życie Li Dongyuana niezwykle nieszczęśliwym, a dokładniej piekłem na ziemi. Kiedy Li Dongyuan po raz pierwszy wziął notatkę, błędnie uznał ją za autentyczną wskazówkę i ostatecznie przyjął zlecenie. Jednak to nie było najgorsze. W rzeczywistości treść notatki przypadkowo odpowiadała okolicznościom świata drzwi, do którego wszedł, a on sam omal nie doświadczył tragicznego końca z powodu nieoczekiwanego obrotu wydarzeń.
Po tym Li Dongyuan zaczął nękać Ruana Nanzhu telefonami każdego dnia, atakując go osobiście za tę urazę. Jednak za każdym razem, gdy dzwonił, Ruan Nanzhu groził, że Zhu Meng nigdy więcej się do niego nie odezwie. W rezultacie Li Dongyuan w końcu się poddał.
Już samo to pozwalało wnioskować, że Li Dongyuan był człowiekiem chorym z miłości, głęboko zauroczonym kobietą, której nigdy wcześniej nie spotkał w prawdziwym życiu.
Lin Qiushi poczuł wobec niego litość, ale nie mógł powstrzymać się od chęci zobaczenia jego wyrazu twarzy, gdy uświadomi sobie, że jego ukochana Zhu Meng jest tylko oziębłym mężczyzną, którego tak nienawidzi.
Dzięki Li Dongyuanowi udało im się zdobyć wiele wskazówek dotyczących światów drzwi. Ponieważ Lin Qiushi nie wiedział dokładnie, jak działają te wskazówki, Chen Fei mu to wyjaśnił.
W normalnych okolicznościach osoby z notatkami były wysyłane do oddzielnych światów drzwi. Innymi słowy, maksymalnie jedna osoba ze wskazówką mogła pojawić się w danym świecie. Oczywiście, były wyjątki od tej reguły, jednak Chen Fei nie wdał się w szczegóły. Przypuszczalnie miały miejsce tylko w bardzo rzadkich, szczególnych okolicznościach.
Ludzie z notatkami zwykle wchodzili do drzwi, które odpowiadały otrzymanej wskazówce. To powiedziawszy, te karteczki były dość ważne dla przetrwania i były również podzielone według poziomu trudności. Weźmy na przykład niedawny okres, kiedy Ruan Nanzhu wykorzystał doszczętnie Li Dongyuana. Wszystkie drzwi, do których wchodzili, były stosunkowo łatwe i niższego poziomu, więc wskazówki do nich były również dość proste. Z drugiej strony, jeśli Lin Qiushi chciał wejść do swoich szóstych drzwi, musiałby użyć notatki, którą Ruan Nanzhu wcześniej uzyskał w piątych drzwiach. Jeśli wziąłby wskazówkę uzyskaną w drugich drzwiach do swoich szóstych drzwi, istnieje możliwość, że nie odpowiadałaby tematowi tych drzwi, czyniąc ją całkowicie bezużyteczną.
Właśnie z tego powodu Ruan Nanzhu tak często przyjmował zlecenia – aby zapewnić bezpieczeństwo swoim kolejnym klientom, musiał stale wchodzić do światów drzwi, aby otrzymywać więcej wskazówek.
Ryzyko i niebezpieczeństwa związane z tą pracą nie były żartem. Na szczęście Ruan Nanzhu był już dobrze zorientowany w tej dziedzinie.
Li Dongyuan wyszedł na kompletnego osła, będąc haniebnie przechytrzonym, więc można było powiedzieć, że Biały Jeleń i Obsydian teraz żywią do siebie głęboką wrogość. Jedyną rzeczą powstrzymującą Li Dongyuana przed zrzuceniem wszelkich pozorów i wypowiedzeniem im totalnej wojny była Zhu Meng. Mężczyzna nawet subtelnie zasugerował, że nie jest przeciwny współpracy, o ile udział w niej weźmie Zhu Meng.
– Brzmi nieźle – zgodził się apatycznie Ruan Nanzhu. Li Dongyuan przeszedł już przez swoje ósme drzwi, więc jego kwalifikacje i umiejętności były dość zadowalające. Z pewnością nie był kimś, na kogo można było patrzeć z góry. Mając to na uwadze, posiadanie kogoś takiego kalibru jako sojusznika niekoniecznie było wadą. A jeśli chodzi o to, czy kiedykolwiek zobaczy Zhu Meng… wszystko zależało od „jej” nastroju.
Po trzech miesiącach odpoczynku Lin Qiushi niemal całkowicie wyzdrowiał.
Będąc bezrobotnym od dłuższego czasu, martwił się o swoje utrzymanie, więc planował znaleźć tymczasową pracę. Jednak kto mógłby się spodziewać, że Ruan Nanzhu nagle poprosi go o konto i przeleje pół miliona?
Lin Qiushi tępo wpatrywał się w szokujące powiadomienie, które pojawiło się na ekranie, i wyjąkał:
– N-Nanzhu, co to jest?
– Koszty utrzymania.
– Czy nie powinienem sam odpowiadać za swoje wydatki i utrzymanie?
– To nie jest tak bez powodu. Moja klientka właśnie wchodzi do kolejnych drzwi i planuję zabrać cię ze sobą.
– Zabierasz mnie ze sobą? – Poczuł się trochę niezręcznie. – Ale boję się, że będę cię spowalniał.
– Zanim pokonasz bossa w dowolnej grze, zawsze musisz zdobyć więcej punktów doświadczenia i podnieść poziom swojej postaci. Im częściej wchodzisz do światów drzwi, tym więcej doświadczenia zyskujesz i bardziej przyzwyczajasz się do tego miejsca.
Lin Qiushi spojrzał niepewnie na Cheng Qianliego, który czytał właśnie powieść grozy z paskudnym wyrazem twarzy, co jakiś czas krzywiąc się ze strachu.
– Nie bierz Cheng Qianliego za przykład.
Słysząc, jak Ruan Nanzhu wypowiada jego imię, Cheng Qianli odwrócił głowę i zapytał:
– Bracie Ruan, wołałeś mnie?
– Mhm, po prostu cię chwalę – skłamał mężczyzna.
– Och, ehehehe. – Chłopak był z tego wyraźnie zadowolony.
Lin Qiushi ledwo co mógł znieść patrzenie na głupią twarz Cheng Qianliego bez uczucia strasznego zażenowania. Jak mógł być tak tępy?
Chociaż nieuchronnie ogarnęło go uczucie niepokoju i się zawahał, opanowana postawa Ruan Nanzhu zdołała go uspokoić i rozproszyć wszelkie wątpliwości, jakie kryły się w jego sercu.
Gdy wszystko sobie wyjaśnili, Ruan Nanzhu zabrał go na spotkanie z klientem następnego popołudnia.
Lin Qiushi początkowo myślał, że klient będzie zwyczajną osobą, a już z pewnością nawet sobie nie wyobrażał, że będzie to Xu Xiaocheng, którą wcześniej poznał w świecie drugich drzwi. Tak, ta sama Xu Xiaocheng, która w rzeczywistości była superpopularną gwiazdą, która teraz pojawiała się na pierwszych stronach gazet, Tan Zaozao.
W przeciwieństwie do nadmiernie potulnej Xu Xiaocheng ze świata drzwi, Tan Zaozao ze świata realnego była piękną, dojrzałą kobietą, która emanowała pewnością siebie i seksapilem. Jej gęste, długie włosy spływały jej po plecach łagodnymi falami, a elegancka szkarłatna sukienka podkreślała krągłości jej figury, podkreślając jej czarującą urodę i przyciągając wzrok.
Jej obecność była niesamowicie przytłaczająca. Trudno było konkurować z nią bezpośrednio, jednak Ruan Nanzhu nie był od niej ani trochę gorszy. Gdy siedzieli obok siebie, tworzyli niebezpiecznie uwodzicielski i oszałamiająco królewski obraz, przyciągając jeszcze więcej uwagi.
– Jak zawsze przystojny i nieskazitelny. Jesteś pewien, że nie chcesz rozważyć wejścia do branży rozrywkowej? – To było pierwsze zdanie, które wyszło z ust Tan Zaozao.
– Nie ma czego rozważać, skoro przemysł rozrywkowy się ze mną nie skontaktował – zbył ją jakby od niechcenia Ruan Nanzhu. – No cóż, to ktoś, kogo już wcześniej poznałaś, Yu Linlin.
Od samego początku Tan Zaozao nawet nie spojrzała na Lin Qiushiego – a przynajmniej do momentu, gdy usłyszała to imię. Prawie natychmiast skierowała na niego całą swoją uwagę. Spojrzenie w jej oczach stało się jeszcze łagodniejsze, gdy wspominała ich wspólne doświadczenie w świecie drzwi.
– Jesteś teraz o wiele słodszy niż po tamtej stronie.
– …Dziękuję. – Jako dorosły mężczyzna nie był zbyt szczęśliwy, że piękna kobieta nazwała go „słodkim”.
– Pójdzie z nami – powiedział Ruan Nanzhu. – Masz coś przeciwko?
– Jeśli to nie jest problem dla ciebie, to na pewno nie jest problemem dla mnie – odpowiedziała Tan Zaozao. – Nie mogę się doczekać naszej współpracy.
Ruan Nanzhu skinął głową.
Zaczęli rozmawiać między sobą o interesach, od negocjacji cen po ustalenie, kto zatrzyma wskazówkę dotyczącą kolejnych drzwi. Po zakończeniu narady i dojściu do porozumienia Tan Zaozao zaprosiła ich na obiad.
Było dość oczywiste, że Tan Zaozao była szczególnie zainteresowana Lin Qiushim. Wszystkie ich rozmowy podczas posiłku kręciły się wokół niego.
Ruan Nanzhu wydawał się tym dość zdenerwowany. Przerwał Tan Zaozao w środku jej wypowiedzi i szorstko stwierdził:
– Jeśli masz jakieś pytania, kieruj je do mnie. Wszyscy inni po prostu współpracują z tobą na mój rozkaz i nie ma potrzeby angażować się w pogawędki i wypytywać o ich życie.
Chociaż usta Tan Zaozao były wygięte w górę, jej oczy wcale się nie uśmiechały.
– Ale chciałabym lepiej poznać Linlina.
Ruan Nanzhu odłożył nóż i widelec.
– Najadłem się.
Lin Qiushi milczał. Ale wziąłeś tylko jeden kęs steka, który miałeś przed sobą!
Tan Zaozao też zamilkła. Ruan Nanzhu, naprawdę jesteś taki małostkowy!
W każdym razie, gdy Ruan Nanzhu powiedział, że jest pełny, to był koniec obiadu. Nie było miejsca na żadną dyskusję. Jednak gdy tylko wyszli ze stekowni, zaciągnął Lin Qiushiego do pobliskiej restauracji i zamówił stół pełen dań.
– Myślałem, że jesteś już najedzony?
– Znowu poczułem głód.
Lin Qiushiego zatkało. Jak możesz być tak bezwstydny?
Ruan Nanzhu czasami był dziecinny. Zamiast wchodzić w interakcję z dorosłym mężczyzną, Lin Qiushi czuł się, jakby miał przed sobą rozpieszczone dziecko i spełniał jego kapryśne życzenia. Westchnął bezradnie, ale nie rozwodził się już nad tym problemem.
Podczas posiłku Ruan Nanzhu ujawnił, że Tan Zaozao była traktowana inaczej niż jego pozostali klienci. Zazwyczaj, gdy odbierali zamówienia, nie spotykali się z klientami twarzą w twarz w prawdziwym świecie, jednak ona była wyjątkiem. Pierwotnie przedstawiła mu ją wspólna znajoma, nie wspominając o tym, że jej tożsamość i status były nieco bardziej wyjątkowe niż większości ludzi, dlatego też wchodził z nią w interakcje w prawdziwym życiu.
– Ale jeśli nie spotykasz się ze swoimi klientami, skąd wiesz, że wejdziesz przez te same drzwi co oni? – To był jedyny punkt, którego Lin Qiushi nie mógł pojąć.
Ruan Nanzhu wyjął z kieszeni kilka srebrnych bransoletek.
– Dzięki temu.
Wyglądały całkiem zwyczajnie, poza wyrytymi na nich nieczytelnymi runami. Lin Qiushi nie rozpoznał żadnego z bazgrołów. Powoli wyciągnął rękę i lekko dotknął jednej z ozdób, a lodowate uczucie zaiskrzyło na czubkach jego palców, spływając wzdłuż całego ramienia. Chłodna barwa bransolety sprawiała, że wyglądała, jakby została wykonana z płonącego lodu.
– Ta bransoletki… – zaczął Lin Qiushi. – Czy wziąłeś je zza drzwi?
–Tak, z jednego ze światów.
– Rozumiem – mruknął Lin Qiushi i cofnął rękę.
– Zazwyczaj można poprosić o pomoc na forum, ale abyśmy otrzymali zadanie, druga strona musi najpierw wpłacić dużą sumę pieniędzy jako zaliczkę. Oprócz tego musi zapłacić kaucję, która zostanie zwrócona, gdy klient odda bransoletkę.
– …Próbujesz zdominować branżę czy coś?
Ruan Nanzhu rozłożył szeroko ręce i wzruszył ramionami.
– W życiu nie ma nic za darmo. To naturalne, że musimy jakoś zarabiać. Przecież nie chcielibyśmy skończyć w nędzy.
To było całkiem rozsądne. Lin Qiushi skinął głową.
– Ale pół miliona to za dużo, ja…
Lin Qiushi miał właśnie powiedzieć, że nie potrzebuje aż tak dużo pieniędzy, ale mu przerwano.
– To cena za twoje życie. Mówisz, że twoje cenne życie jest warte o wiele mniej niż marne pół miliona?
Lin Qiushi oniemiał.
– Za każdym razem, gdy ktoś wchodzi przez te drzwi, naraża swoje życie na ogromne ryzyko. Istnieje nawet możliwość, że nigdy nie wyjdzie z tego żywy. Większość nawet po śmierci nadal chce zostawić coś po sobie dla żyjących ludzi w prawdziwym świecie, ludzi, których chce chronić.
Taka była prawda. Chociaż sam Lin Qiushi niekoniecznie troszczył się o świat, biorąc pod uwagę, że nie miał już żadnych innych więzi, które trzymałyby go w tym miejscu, rozumiał, co miał na myśli Ruan Nanzhu. Ci, którzy wiedzieli, że umrą, zawsze martwili się o bliskich. O swoje dzieci, swoich partnerów, swoich rodziców. To było naturalne, że jeśli umrą, nadal będą chcieli ich chronić, nawet jeśli ostatnią rzeczą, jaką zrobią, będzie jedynie pozostawienie im dużej sumy pieniędzy.
Biorąc to pod uwagę, Lin Qiushi z radością przyjął hojność Ruan Nanzhu.
– To będą trzecie drzwi Tan Zaozao. Wejdziemy za tydzień. Powiadomię cię o wskazówce jutro rano.
Lin Qiushi mruknął ze zrozumieniem.
– Praca z tobą będzie przyjemnością. – Ruan Nanzhu wyciągnął rękę w stronę Lin Qiushiego.
– Cała przyjemność po mojej stronie. Nie mogę się doczekać naszej współpracy. – Chichocząc, Lin Qiushi uścisnął dłoń towarzysza.
Kilka ostatnich razy Ruan Nanzhu po prostu zabrał Lin Qiushiego ze sobą do świata drzwi i to on mu pomagał. Jednak tym razem oficjalnie będą pracować razem, jako równi sobie. Chociaż Lin Qiushi nie mógł powstrzymać się od odrobiny niepokoju, to uczucie zmartwienia zostało przyćmione przez niewytłumaczalny przypływ ekscytacji, który rozkwitł mu w żołądku.
Rzeczywiście, światy za tymi drzwiami były okrutne i ponure, wręcz mrożące krew w żyłach. Jednak wiedząc, że są wokół niego ludzie, którzy się o niego troszczą, że zawsze jest ktoś, kto stanie tuż przy nim na dobre i na złe, poczuł, że wszystkie jego lęki zniknęły.
Nie miało znaczenia, czy stanął przed bogiem, diabłem, czy twarzą w twarz ze śmiercią. Było tak, jakby cała rozpacz na świecie przestała istnieć, zastąpiona przez aureolę nadziei, heroicznie lśniącą w opustoszałych cieniach, niczym czysty, piękny kwiat, który na zawsze rozkwitnie w ciemnych czeluściach piekła.
1. „Pić ocet” to slangowe określenie na bycie zazdrosnym.
Tłumaczenie: Ashi
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32
Tom II
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53
Tom III
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77
Tom IV
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95
Tom V
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Rozdział 114
Rozdział 115
Rozdział 116
Rozdział 117
Rozdział 118
Rozdział 119
Rozdział 120
Rozdział 121
Rozdział 122
Rozdział 123
Rozdział 124
Rozdział 126
Rozdział 126
Tom VI
Rozdział 127
Rozdział 128
Rozdział 129
Rozdział 130
Rozdział 131
Rozdział 132
Rozdział 133
Rozdział 134
Rozdział 135
Rozdział 136
Rozdział 137
Rozdział 138
Ekstra 1
Ekstra 2
Ekstra 3
Ekstra 4
Ekstra 5
Ekstra 6
Ekstra 7
Ekstra 8
Ekstra 9
Ekstra 10