Chociaż Tan Zaozao chciała, aby Lin Qiushi pomógł jej przekonać Ruan Nanzhu, ten nie był w stanie tego zrobić. Wejście do świata drzwi nie było w końcu jak wakacje i zawsze wiązało się z ryzykiem. Gdyby coś się wydarzyło, wszystkie ich wcześniejsze wysiłki poszłyby na marne, a ich życie byłoby zagrożone.
Lin Qiushi nie wspomniał już o tym Ruan Nanzhu.
Lato powoli się skończyło, a pogoda zaczęła się ochładzać. Studenci byli na przerwie zimowej, a koniec roku zbliżał się wielkimi krokami.
Kilka osób z willi wróciło do swoich rodzinnych miast na nowy rok. Lin Qiushi początkowo myślał, że będzie jedyną osobą, która zostanie, ale niespodziewanie Ruan Nanzhu powiedział, że on również nie zamierza wyjeżdżać.
– Nie wyjeżdżasz? – zapytał zaskoczony Lin Qiushi. Nie znał przeszłości Ruan Nanzhu w prawdziwym świecie, ani nie wiedział, dlaczego w ogóle zaangażował się w te drzwi.
– Nie – powiedział Ruan Nanzhu. – W moim domu nie ma już prawie nikogo.
Lin Qiushi mruknął „Och”, ale nie naciskał dalej i zamiast tego opuścił głowę, zastanawiając się nad menu na dzisiejszy wieczór. Ruan Nanzhu nie był wybredny i wydawał się być zadowolony ze wszystkiego. Opieka nad nim była niesamowicie łatwa.
Lin Qiushi wpatrywał się w książkę kucharską, gdy coś przyszło mu do głowy. Po chwili wahania powiedział:
– Dobrze… Czy masz coś przeciwko, żebym zadał ci pytanie?
Ruan Nanzhu patrzył na swojego laptopa i nawet nie odwrócił głowy.
– Mów.
– Dlaczego wchodzisz przez drzwi?
Ruchy Ruan Nanzhu na chwilę zamarły. Zamknął laptopa, po czym spojrzał na towarzysza.
Lin Qiushi na chwilę został przytłoczony spojrzeniem przyjaciela. Miał zamiar powiedzieć „Tak tylko zapytałem. Nie musisz odpowiadać”, gdy usłyszał odpowiedź.
– Nie wiem.
– Ach?
Ruan Nanzhu mówił spokojnie, jakby to wszystko w ogóle nie miało znaczenia.
– Nie każdy musi znać powód, dla którego napotkał drzwi.
Lin Qiushi zastanowił się nad tym i uznał, że to całkiem rozsądne. Jak ktokolwiek mógłby wiedzieć, jak będzie wyglądała jego śmierć, jeśli jeszcze nie nadszedł na nią czas? Uznał też, że ma sporo szczęścia, ponieważ wiedział, na co umrze, więc oszczędzono mu tego zmartwienia.
– Nie ma o co pytać. – Ruan Nanzhu podniósł rękę, by spojrzeć na zegarek. – Już pora.
Lin Qiushi wiedział, że zamierzał wejść do kolejnych drzwi. Chciał go przekonać go, by odpoczął tej nocy, ponieważ był Nowy Rok, ale Ruan Nanzhu zniknął, zanim zdążył się w ogóle odezwać.
Zszedł na dół, żeby przygotować kolację.
W tym momencie w willi pozostały tylko trzy osoby. Oprócz nich był jeszcze Yi Manman, który siekał właśnie mięso w kuchni.
Gdyby zignorować łagodne spojrzenie Yi Manmana, trzeba by przyznać, że wyglądał absolutnie odrażająco, gdy ostrym nożem zamieniał mięso w miazgę w ciągu zaledwie kilku sekund.
Lin Qiushi nie wiedział, jakie zasady etykiety obowiązują podczas rodzinnych obiadów, więc postanowił sam przygotować pierogi i inne dania.
Przyniósł rybę, którą kupił parę dni temu i tymczasowo umieścił w stawie, przygotowując się do zabicia jej i zeskrobania łusek.
– Lubisz rybę wiewiórczą1? A może wolisz marynowaną? – Przypomniał sobie, że Ruan Nanzhu jadł wszystko, o ile dobrze smakowało.
– Obie brzmią świetnie, ale może zrób rybę wiewiórczą? Wygląda lepiej jako danie dekoracyjne.
Lin Qiushi skinął głową i zaczął podgrzewać olej.
Nagle zadzwonił dzwonek. Yi Manman zajmował się ciastem, więc nie mógł otworzyć drzwi. Lin Qiushi podszedł do drzwi i podejrzał obraz z kamery bezpieczeństwa, widząc tylko Tan Zaozao i Zhang Yiqinga.
Lin Qiushi zastanowił się przez chwilę i zadzwonił do Ruan Nanzhu. Nie wchodził do żadnych zaawansowanych drzwi, a z drzwi niskiego poziomu wracało się w ciągu kilku minut. Powinien już być z powrotem.
Jak się spodziewał, Ruan Nanzhu odebrał telefon i zapytał, co się dzieje.
– Tan Zaozao przyprowadziła Zhang Yiqinga – odpowiedział Lin Qiushi. – Czy powinienem ich wpuścić?
– Jasne – powiedział Ruan Nanzhu.
Lin Qiushi potwierdził i otworzył drzwi. Widząc go, Tan Zaozao krzyknęła:
– Szczęśliwego Nowego Roku, Qiushi!
Mężczyzna skinął głową.
– Wejdźcie i rozgośćcie się w salonie, ja muszę wrócić do kuchni. Nanzhu wie, że tu jesteście, więc po prostu poczekajcie chwilę.
– W porządku.
Zhang Yiqing podążał za Tan Zaozao. Wyglądał, jakby stracił trochę na wadze, a na jego szczęce był zielonkawy zarost. Wyglądał przerażająco, wyczerpany i zmęczony. Stał jednak z wyprostowanymi plecami, a jego wyraz twarzy nie był bardziej przyjazny niż wcześniej. Te szczegóły nadal sprawiały, że wydawał się nader dumny.
Lin Qiushi tylko pobieżnie na niego zerknął, zanim się odwrócił. Ta osoba nie miała z nim nic wspólnego i nie miał żadnego wpływu na to, czy Ruan Nanzhu zaakceptuje go jako klienta, czy nie.
Tan Zaozao i Zhang Yiqing siedzieli w salonie, a po chwili Ruan Nanzhu zszedł do nich z piętra. Dziś założył czarną koszulę bez kołnierzyka i ponieważ w willi było dość ciepło, nie założył nic na wierzch. Koszula była trochę obcisła, więc uwydatniała szerokość jego ramion i szczupłość talii, pokazując te idealne kształty. Dawno nie był u fryzjera, więc przydługie kosmyki włosów związał w kitkę.
Ruan Nanzhu podszedł do sofy i usiadł. Podniósł głożynę i wrzucił ją do ust.
– Mów.
Tan Zaozao gorzko się roześmiała.
– Nanzhu… przepraszam…
– Dlaczego przepraszasz? – Następnie zwrócił się do Zhang Yiqinga i powiedział niegrzecznym tonem: – Pospiesz się, jeśli masz coś ważnego do powiedzenia. Dzisiaj jest Nowy Rok. Nie mam zamiaru pozwolić obcym zostać na kolacji.
Zhang Yiqing zacisnął usta. Jego wyraz twarzy się naprężył i właśnie wtedy, gdy Tan Zaozao pomyślała, że jest wściekły, powiedział:
– Panie Ruan, jestem głęboko winny swojego wcześniejszego chamstwa. Mam nadzieję, że mógłby mi pan wybaczyć.
Ruan Nanzhu oparł się o sofę ze znudzonym wyrazem twarzy.
– Mów więc. Co spotkałeś w drugich drzwiach?
Zhang Yiqing westchnął.
– Naprawdę straszne rzeczy.
Był scenarzystą, więc potrafił realistycznie opisać swoją sytuację. Powiedział, że ludzie z Białego Jelenia byli niewiarygodni. Nie dość, że wskazówka była błędna, to zginęli szybciej niż on. Najgorsze było to, że drugie drzwi obejmowały scenariusz, w którym musieli uciekać, by ratować życie. Zhang Yiqing był w końcu zmuszony zaatakować swoich kolegów z drużyny.
Wyraz twarzy Ruana Nanzhu nie uległ zmianie, gdy słuchał.
– Zabiłeś kogoś?
– Nie – powiedział Zhang Yiqing. – Raniłem ich tylko tak, że nie mogli się ruszać, ale…
Ale w tamtym świecie bycie rannym było równoznaczne ze śmiercią. Kiedy drzwi zostały przez kogoś otwarte, wszystkie potwory szybko stawały się agresywne. Wtedy ci, którzy nie mogli się ruszyć, czekali tylko na swoją śmierć.
Ruan Nanzhu skinął głową na znak, że zrozumiał, po czym powiedział:
– Co planujesz zrobić tym razem?
Zhang Yiqing westchnął.
– Ja… chcę, żeby pan wybaczył mi moje poprzednie przewinienie. – W tym momencie był niesamowicie samokrytyczny. Ruan Nanzhu był piękny, a jako ktoś, kto był zaangażowany w środowisko rozrywkowe przez tak długi czas, w początkowo uznawał go wyłącznie za ozdobny kwiat we flakonie. Dodając oszczerstwa, które Biały Jeleń użył wobec Ruan Nanzhu…
– Co powiedział Biały Jeleń?
Zhang Yiqing nie odważył się wypowiedzieć tych słów wprost. Miał niezręczny wyraz twarzy, gdy powiedział:
– Bardzo brzydkie rzeczy…
– Nie ma nic złego w powtórzeniu ich słów.
Zhang Yiqing chrząknął.
– Powiedzieli, że oceniasz ludzi po wyglądzie… – Mówił bardzo taktownie, wyraźnie dając do zrozumienia, że Ruan Nanzhu ocenia swoich klientów po samej twarzy.
Ruan Nanzhu prychnął chłodno.
– Hm, teraz rozumiem.
Zhang Yiqing zaczął mówić coś więcej, ale przerwał. W końcu, nie mogąc dłużej znieść głuchej ciszy, odezwała się Tan Zaozao.
– Starszy bracie Ruan, czy mógłbyś pomóc starszemu bratu Zhang? On naprawdę nie zrobił tego celowo.
– Nie ma mowy. – Jego ton był pewny, czysty i pewny siebie.
Tan Zaozao westchnęła i wiedziała, że nie zdoła go przekonać.
– Mogę jednak polecić cię innej organizacji – powiedział Ruan Nanzhu.
– Jeszcze jednej?
Ruan Nanzhu dostrzegł konsternację w wyrazie twarzy Zhang Yiqinga.
– Spokojnie. Śmieci takie jak Biały Jeleń nie nadają się nawet do czyszczenia butów. Ale najpierw powinienem cię ostrzec.
– Hm?
– Przywódca tej organizacji jest twoim fanem. Ma trochę nierówno pod sufitem. Siedzi zamknięty w domu cały dzień i ogląda każdy film, który nakręcisz.
Zhang Yiqing kaszlnął sucho. Nie wiedział, dlaczego czuł się trochę zawstydzony.
– Jeśli wszystko jest jasne, to podam ci jego dane kontaktowe.
Tym razem Zhang Yiqing nie wahał się dłużej. Natychmiast skinął głową z aprobatą. Chociaż Ruan Nanzhu nie zabierze go osobiście, jego rekomendacja nie będzie niczym złym – przynajmniej polecona przez niego grupa będzie bardziej niezawodna niż Biały Jeleń. Na samo ich wspomnienie Zhang Yiqing wpadł w niewiarygodną wściekłość. Musiał nawet uratować jedną z osób, które miały go chronić.
– No dobra, robi się późno. Idźcie już. – Ruan Nanzhu spojrzał na zegarek i bez wahania ich odesłał.
Tan Zaozao podparła brodę dłonią, patrząc w stronę kuchni i niespodziewanie powiedziała:
– Starszy bracie Ruan, nie możemy zostać na kolację? Pachnie tak dobrze.
Lin Qiushi był właśnie zajęty smażeniem ryby, a cała willa wypełniła się jej aromatem.
– Nie – odparł bezlitośnie Ruan Nanzhu. – Wyjdź szybko.
Tan Zaozao zamilkła. Po każdym takim spotkaniu zaczynała tęsknić za wersją Ruan Nanzhu za drzwiami. Przynajmniej pani Ruan Baijie była odrobinę bardziej filantropijna niż jej męski odpowiednik.
Ponieważ nie udało im się wprosić na kolację, Tan Zaozao i Zhang Yiqing mogli tylko odejść.
Równocześnie z końcem dyskusji Lin Qiushi skończył smażyć rybę. Kiedy ją wyciągnął, zobaczył Ruan Nanzhu siedzącego samotnie na sofie.
– Wyszli?
Mężczyzna skinął głową.
– Och – powiedział Lin Qiushi. – Jaki farsz chcesz do swoich pierogów? Przygotowałem szczypiorek, kapustę i grzyby…
Ruan Nanzhu spojrzał na niego. Lin Qiushi miał na sobie fartuch i patrzył na niego z łagodnym wyrazem twarzy. Ciepłe promienie słońca świeciły na czubek jego głowy, odbijając się od jego policzków pomarańczowymi promieniami. Sprawiło to, że wyglądał bardzo delikatnie i miękko, z otaczającym go wyjątkowym poczuciem ciepła, które nie należało do świata śmiertelników.
Minęło bardzo dużo czasu, odkąd ktoś zadał mu to pytanie. Ruan Nanzhu odpowiedział dopiero po chwili.
– Kapusta.
Lin Qiushi nie zauważył, że Ruan Nanzhu zachowuje się dziwnie. Skinął głową, odwrócił się i wrócił do przygotowywania kolacji. Chociaż było ich w sumie tylko troje, świetnie się bawili, jedząc wspólny posiłek i obserwując zmierzch.
Później poszli odpalić na dachu fajerwerki kupione przez Yi Manmana. Lin Qiushi początkowo myślał, że Ruan Nanzhu nie spędzi z nimi czasu, ale niespodziewanie powiedział, że nie ma nic przeciwko takiej rozrywce.
Niebo było bardzo ciemne, gdy te piękne fajerwerki eksplodowały nad ich głowami. Gdzieś z daleka słychać było również odgłosy strzelających petard. Tej nocy nie musieli się martwić o pojawienie się jakichkolwiek potworów, ani o to, że nagle spotka ich śmierć.
Nadszedł nowy rok i gdy Lin Qiushi spojrzał w nocne niebo, zaczęła go wypełniać nadzieja na przyszłość.
Następnego dnia wszyscy zaczęli jedno po drugim wracać do willi. Cheng Qianli i Cheng Yixie wrócili pierwsi. Obaj przywieźli całkiem sporą ilość lokalnych produktów z ich rodzinnego miasta.
– Moja mama nalegała, żebym zabrał je ze sobą – mruknął Cheng Qianli. – Całe sześć kilo mięsa! Powiedziałem jej, żeby je wysłała pocztą, ale uparła się, że to nie to samo. Jak to możliwe, żeby nie było takie samo? Czy to dlatego, że mięso od kuriera nie jest doprawione słodkim zapachem mojego potu?
– Czy możesz przestać być obrzydliwy?
– Ech?! Jeśli uważasz, że to obrzydliwe, to tego nie jedz!
Według Yi Manmana rodzina Cheng Qianliego przygotowywała niesamowicie pyszne konserwy, zwłaszcza mięsne. Po pokrojeniu i ugotowaniu na parze pachniały smakowicie.
Smażony groszek był przepyszny, podobnie jak zupa. W każdym razie wszystko było bardzo mile widziane.
Kiedy zamieszkał z nimi Lin Qiushi, zapasy żywności praktycznie się skończyły, więc mogli tylko czekać na dostawę tegorocznej partii.
Cheng Qianli i Cheng Yixie pochodzili ze zwykłej rodziny. Gdyby nie natknęli się na drzwi, być może już dawno opuściliby ten świat z powodu swojej choroby. Jednak teraz są tutaj, choć w niebezpieczeństwie, ale przynajmniej jest cień nadziei.
Kto nie chciałby mieć tak przyjemnego życia? Lin Qiushi uśmiechnął się, patrząc na nich.
Po Nowym Roku trzeba było wrócić do pracy.
Ruan Nanzhu odszukał Lin Qiushiego, żeby z nim porozmawiać.
– Chcę jeszcze raz przejść przez szóste drzwi. Chcesz wejść ze mną? – Tym razem zapytał go o zdanie, zamiast powiedzieć mu wprost, kiedy wejdą.
– Czy to dlatego, że chcesz poszukać wskazówek do moich siódmych drzwi? – zapytał Lin Qiushi.
– Tak i nie. Właściwie mam już przy wskazówkę dotyczącą siódmych drzwi, ale nie wyglądają na zbyt przyjemne.
Lin Qiushi zastanowił się chwilę.
– Co to za wskazówka?
– To obraz – odparł Ruan Nanzhu, nie podając szczegółów. – Ale biorąc pod uwagę jego pochodzenie, prawdopodobnie jest to świat bez żadnych obowiązujących zasad.
– Bez żadnych zasad?
Ruan Nanzhu skinął głową i wyjaśnił:
– W miarę zbliżania się do ostatnich drzwi, zasady, których należy przestrzegać, będą stawać się coraz mniej istotne, aż w końcu ostatecznie zanikną.
Lin Qiushi był zszokowany.
– Czy to nie pozostawiłoby nas w ślepej uliczce?
– Dokładnie. Nie dano by ci czasu na zastanowienie się w najbardziej niebezpiecznym momencie i będziesz mógł polegać tylko na swoim instynkcie, więc…
– Hm?
– Musisz więc częściej przechodzić przez drzwi.
Rzeczy takie jak instynkt opierają się głównie na doświadczeniu. Dopiero po zobaczeniu tysięcy dziwnych incydentów w świecie drzwi człowiek wie, jak reagować na nietypowe sytuacje.
– W takim razie i tym razem pójdę. Z tobą przynajmniej jest bezpieczniej niż iść samemu. Jeśli będę więcej ćwiczył, to będę w stanie się uratować.
– Dobrze. – Ruan Nanzhu skinął głową na znak, że zrozumiał.
Dokładny czas przejścia przez drzwi nie został ustalony, ale Ruan Nanzhu powiedział mu, że wskazówką do tego świata jest nazwa miejsca: Sanatorium Waverly Hills.
Waverly Hills znajdowało się w stanie Kentucky w USA. Było to bardzo znane miejsce.
Sanatorium to zostało założone w 1910 r. i jego celem było zapewnienie opieki medycznej w trakcie epidemii gruźlicy. Jednak z powodu złego zarządzania stało się cmentarzem dla pacjentów.
Jak głoszą legendy, w sanatorium zmarła niezliczona liczba osób, a stosowane tam metody leczenia budziły grozę, jaką można spotkać jedynie w horrorach.
Lekarze mogli nawet wykonywać takie eksperymenty, jak wprowadzanie baloników do płuc pacjenta i wtłaczanie do nich powietrza, co powodowało ich zapadnięcie – wszystko po to, aby płuca mogły uzyskać więcej tlenu.
Oczywiście takie metody przynosiły tylko ból i śmierć. W sanatorium zmarło ponad osiem tysięcy osób. Na szczęście stopniowo opustoszało wraz ze spadkiem liczby pacjentów z gruźlicą.
Nie zostało całkowicie opuszczone i obecnie było wykorzystywane jako dom starców. Jednak starcy, którzy w nim mieszkali, byli stale torturowani. Rażenie prądem elektrycznym w tamtych czasach było uważane za tradycyjną metodę leczenia. Można sobie wyobrazić, że to miejsce zmieniło się w coś na kształt piekła.
Słysząc taką historię, każdemu włosy stanęłyby dęba. Niewiele trzeba było myśleć, żeby wyobrazić sobie przerażające incydenty, jakie rozegrały się w tym miejscu.
Po przeczytaniu informacji Lin Qiushi zapytał Ruan Nanzhu:
– Czy te drzwi to zlecenie otrzymane na forum?
–No tak, ty też możesz wejść na tę stronę i się rozejrzeć. Teraz masz kwalifikacje, aby przyjmować własne zlecenia, ale nie akceptuj ich zbyt często, ponieważ nie ma tam zbyt wielu wiarygodnych osób.
Lin Qiushi skinął głową na znak, że zrozumiał.
On również czasami tam zaglądał. Było tam mnóstwo dziwnych ludzi, a poza zwykłymi postami o poszukiwaniu pomocy czy klientów, opłaty były bardzo różne. Niektórzy z nich oferowali nawet swoje ciała jako zapłatę.
– Drzwi powinny się pojawić pierwszego dnia następnego miesiąca. Już wysłałem bransoletkę. Musimy czekać.
– W porządku. Rozumiem.
Pozostało ponad dwadzieścia dni do pierwszego dnia następnego miesiąca. Mieli mnóstwo czasu.
Odkąd wrócili ze swoich domów, Cheng Yixie zabrał Cheng Qianliego do kilku drzwi, chociaż wszystkie były niskiego poziomu i nie stanowiły zbyt dużego zagrożenia.
Cheng Qianli nadal bał się duchów, ale im bardziej się bał, tym bardziej Cheng Yixie nie pozwalał mu się ukrywać. Chłopak wierzył, że im dłużej na nie patrzył, tym mniej się bał.
To był trik, który Lin Qiushi uważał za skuteczny u normalnych ludzi, ale nie u kogoś z IQ Cheng Qianliego, więc wyraził poważne obawy. W końcu ten facet po kilku tygodniach potrafił nawet zapomnieć, jakie filmy oglądał. Często go łapał na oglądaniu tych samych tytułów.
– Nie oglądałeś tego wcześniej? – Pewnego razu Lin Qiushi nie mógł powstrzymać się od zapytania.
Cheng Qianli był zszokowany.
– Naprawdę? Dlaczego nie pamiętam?
– Czy masz pamięć złotej rybki? Mordercą jest A.
– Kurwa, nie zdradzaj zakończenia!
Lin Qiushi uznał, że naprawdę tego nie pamięta, więc odpuścił i westchnął, bo pomyślał, że nic dziwnego, iż Cheng Yixie ma tyle kłopotów z powodu swojego młodszego brata.
Po Nowym Roku nadeszły również wieści od Zhang Yiqinga. Skontaktował się z osobą, którą polecił Ruan Nanzhu i już przeszli razem przez jedne drzwi.
Zhang Yiqing wyraził zadowolenie z umiejętności tej osoby, ale stwierdził, że ma też wadę. Nie było to nic poważnego – po prostu był fanatykiem Zhang Yiqinga.
– Hahahahahahahaha… Popłakałam się ze śmiechu. – Tan Zaozao czkała, śmiejąc się i rozmawiając z Lin Qiushim. – Nie wiesz, ile się wtedy pośmiałam! Zhang Yiqing poszedł do niego, a on zaciągnął go na film, w którym zagrał sam Zhang Yiqing. Wiesz, jakie to było niezręczne?! Co więcej, wyjął nawet notatnik, w którym zapisał wszystkie swoje komentarze. Było tam co najmniej siedemdziesiąt do osiemdziesięciu tysięcy słów!
Lin Qiushi milczał. Miał ciarki żenady od samego słuchania.
– Miałam farta i przy tym byłam. Nigdy wcześniej nie widziałem Zhang Yiqinga tak przerażonego! Prawie umarłam ze śmiechu! Hahahaha! – Tan Zaozao uśmiechnęła się jeszcze szerzej. – Najśmieszniejsze jest to, że ponieważ Zhang Yiqing potrzebował jego pomocy, nie odważył się powiedzieć nic na głos!
Usta Lin Qiushiego wygięły się w uśmiechu.
– Nie było problemu z drzwiami?
– Oczywiście, że nie. Dobrze wiesz, że ludzie mają zupełnie inne podejście w świecie drzwi. Ten fanatyk był absolutnie niezawodny. A co z tobą? Czy wkrótce wybierasz się do jakichś drzwi?
Lin Qiushi skinął głową.
– Uważaj tam na siebie.
– Jasne.
Nie było łatwo wyjść żywym z szóstych drzwi, a teraz musiał wejść tam ponownie. Dla wielu ludzi to była tortura, szczególnie dla tych z kruchymi emocjami. To był powód, dla którego Ruan Nanzhu nie zmuszał go do pójścia.
Jednak zachowanie Lin Qiushiego często zadziwiało innych. To było tak, jakby dla niego śmierć nie była czymś trudnym do zaakceptowania. Niczym się nie przejmował. Oczywiście Ruan Nanzhu też był spokojny, ale do tej pory był w niezliczonej liczbie okropnych światów za drzwiami, więc to było zrozumiałe.
W istocie Ruan Nanzhu był normalny.
Jednakże Lin Qiushi nie czuł, żeby różnił się od innych ludzi. Taki był od małego i nigdy nie miał ochoty spróbować czegoś ekscytującego.
Podobało mu się zwyczajne życie i nie widział w nim nic złego.
Teraz, gdy nagle wciągnięto go do świata drzwi, Lin Qiushi również szybko się do tego przyzwyczaił i uczynił to swoją nową normą. Zawsze łatwo się dostosowywał do zmian.
Czas wejścia do środka się zbliżał. Ruan Nanzhu ponownie zabrał go do centrum handlowego.
– Nanzhu, nie muszę chyba nosić tych ubrań z poprzedniego razu? – zapytał ostrożnie Lin Qiushi, uzbrojony w doświadczenie.
– Nie – odparł Ruan Nanzhu, spoglądając na niego. Lin Qiushi zdążył odetchnąć z ulgą, gdy nagle mężczyzna dopowiedział: – Tym razem nałożysz sukienkę.
– Ech?! Ale nie ćwiczyłem głosu!
– Co jest nie tak w byciu niemową? – Jego ton był niezwykle spokojny, jakby nie mówił o niczym ważnym. – Czy to cię nie uszczęśliwia?
– …Nie.
– To naucz się być szczęśliwym z tego powodu.
Lin Qiushi praktycznie uklęknął przed Ruan Nanzhu.
Jego pamięć o drodze powrotnej do willi była niewyraźna. Grupa domowników otoczyła go z litościwymi spojrzeniami.
– Dlaczego… dlaczego to muszę być ja… – mruknął.
Cheng Yixie siedział na sofie.
– Ktoś z nas musi mieć pecha – skomentował chłodno, z najlżejszymi oznakami współczucia. To cud, że w ogóle się odezwał.
Lin Qiushiego zatkało.
– Po prostu to znieś, a to minie – wtrącił się Cheng Qianli.
Zirytowany Lin Qiushi postanowił wykorzystać pozostały czas na ćwiczenie głosu. Nie było powodu, aby był niemy przez wieki, skoro Ruan Nanzhu ma tak dziwne tendencje.
Ruan Nanzhu był bardzo zadowolony z proaktywności Lin Qiushiego.
– Masz silniejszy charakter niż Chen Fei.
Chen Fei prawie się wydarł, gdy to usłyszał. W drzwiach był muskularnym mężczyzną o 180 cm wzrostu. Nie nadawał się do przebierania się za kobietę. Po kilku rundach tortur ze strony Ruan Nanzhu wszyscy wokół myśleli o nim jak o zboczeńcu, który przebiera się za kobietę, kiedykolwiek wchodzi przez drzwi. Nawet po niezliczonych poświęceniach, teraz był traktowany w ten sposób… To naprawdę… niedopuszczalne! Chen Fei miał żałosny wyraz twarzy, chociaż jednocześnie można było mieć wrażenie, że powstrzymuje śmiech.
Ile czasu zajmie mu odwiedzenie Ruan Nanzhu od tego dziwnego hobby…?
1. Ryba wiewiórcza – znane danie kuchni Jiangsu, pochodzące pierwotnie z Suzhou. Przyrządza się je poprzez usunięcie ości i pocięcie jazgarza chińskiego w ozdobny kształt podobny do wiewiórki, a następnie zasmażenie w głębokim cieście i polanie sosem słodko-kwaśnym.
Tłumaczenie: Ashi
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32
Tom II
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53
Tom III
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77
Tom IV
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95
Tom V
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Rozdział 114
Rozdział 115
Rozdział 116
Rozdział 117
Rozdział 118
Rozdział 119
Rozdział 120
Rozdział 121
Rozdział 122
Rozdział 123
Rozdział 124
Rozdział 126
Rozdział 126
Tom VI
Rozdział 127
Rozdział 128
Rozdział 129
Rozdział 130
Rozdział 131
Rozdział 132
Rozdział 133
Rozdział 134
Rozdział 135
Rozdział 136
Rozdział 137
Rozdział 138
Ekstra 1
Ekstra 2
Ekstra 3
Ekstra 4
Ekstra 5
Ekstra 6
Ekstra 7
Ekstra 8
Ekstra 9
Ekstra 10