Kaleidoscope of Death

Rozdział 83 – Nafta17 min. lektury

Choć przyzwyczaił się już do takich scen, oglądanie ich za każdym razem stanowiło wyzwanie dla jego nerwów.

Gospodyni rozgrzała wok, a następnie włożyła do niego mięso, które trzymała w rękach. Tam, gdzie spotkało się z tłuszczem, rozlegał się skwierczący dźwięk. Następnie poczuli cuchnący swąd smażonej, spalonej ludzkiej tkanki. Wyraz twarzy Gu Longminga wyrażał wiele uczuć, chociaż mężczyzna odetchnął z ulgą – skoro gospodyni je przypaliła, oznaczało to, że przynajmniej nie jedli ludzkiego mięsa na obiad.

Mięso wrzucono do garnka, a tłuszcz szybko przetopił się na smalec. Mięśnie zostały zwęglone na czarno, a następnie wydrążone szpatułką przez gospodynię.

Lin Qiushi obserwował układ domu i działania kobiety. Natychmiast zrozumiał, co robiła – wydobywała tłuszcz z ciał. Wyglądało na to, że w ten sposób tworzyła paliwo do lamp naftowych.

Zgodnie z oczekiwaniami, gdy wok wypełnił się gorącym, czystym smalcem, kobieta odwróciła się, by przynieść stojącą obok lampę, napełniła ją i jednocześnie włożyła knot do maleńkiego korpusu lampy.

Lin Qiushi przypomniał sobie lampę naftową w ich pokoju. Była identyczna jak ta, którą kobieta trzymała teraz w rękach. Prawdopodobnie zrobiono je w ten sam sposób.

Gdy kobieta wylewała olej, z wnętrza domu dobiegł płacz dziecka. Lin Qiushi przestraszył się i patrzył, jak gospodyni się odwraca i wchodzi do środka. Chwilę później wyniosła niemowlę owinięte w czerwone pieluszki, tuląc je w ramionach.

Z powodu kąta nie mógł naprawdę zobaczyć twarzy niemowlęcia. Widział jednak wyciągnięte ramiona, które były okropnie blade i zabarwione dziwną zielenią. W ogóle nie wyglądały jak ręce normalnego dziecka.

Nie płacz, nie płacz. – Kobieta kołysała niemowlę, pocieszając je łagodnym głosem.

Lin Qiushi nie odważył się podejść zbyt blisko, obawiając się, że mogłaby go zobaczyć przez okno.

Przechadzała się po pokoju przesiąkniętym zapachem smalcu. Jej ton i zachowanie były łagodne. Powoli się odwróciła, aż Lin Qiushi zobaczył dziecko, które trzymała.

Jak przypuszczał, nie było żywe.

Jego twarz wydawała się być zbyt długo zanurzona w wodzie, przez co stała się nabrzmiała i blada. Oczy miało spuchnięte w cienkie linie, źrenice praktycznie niewidoczne, a jego duże, krwistoczerwone usta były rozwarte w zawodzących krzykach. Lin Qiushi przyjrzał się dokładnie gąszczowi zębów w tych ustach – żaden człowiek takich nie miał. Twarz dziecka była również poprzecinana zielonymi żyłkami, co jeszcze bardziej podkreślało jego nieludzkość.

Lin Qiushi poczuł, jak Gu Longming chwyta go mocno za ramię. Odwrócił się, by spojrzeć i zobaczył, że jego towarzysz jest okropnie przestraszony. Miał zamiar powiedzieć mu, żeby nie ściskał tak mocno, gdy zobaczył gospodynię idącą w kierunku drzwi. Szybko się odwrócił i pociągnął Gu Longminga do kryjówki. Dopiero gdy zobaczyli kobietę wynoszącą niemowlę z podwórka, obaj wypuścili oddech.

Wchodzimy? Rzucić okiem? – zaproponował Gu Longming, choć wyglądał na przestraszonego.

Lin Qiushi spojrzał na drzwi.

No to chodź.

Uch… czy mogę stanąć na straży przy drzwiach?

Oczywiście.

Nie zamierzał zmuszać Gu Longminga, by dotrzymał mu towarzystwa, ale w końcu, po chwili oczekiwania, mięśniak postanowił wejść za nim, aby poszukać wskazówek. Powiedział, że jeśli ta kobieta naprawdę wróci, to stanie na straży nic nie zmieni, a lepiej będzie, jeśli po prostu odwrócą się i szybko uciekną.

Przeszli przez uchylone drzwi, weszli do domu i zaczęli szybko szukać wskazówek. Ponieważ gospodyni mogła wrócić w każdej chwili, Lin Qiushi nie chciał się ociągać. Gu Longming przeszukał pierwsze pomieszczenie, a on poszedł dalej.

Pokój nie był duży. W środku znajdowała się mała kołyska, ale dziwne było to, że obok niej stała półka. Na niej stłoczono mnóstwo lamp naftowych i chociaż był dzień, wszystkie były zapalone.

Lin Qiushi miał zamiar dokładniej się temu przyjrzeć, gdy usłyszał ciche kroki przy drzwiach. Wiedział, że to musiała być gospodyni, więc złapał Gu Longminga za ramię, by dać mu sygnał do wyjścia.

Gu Longming zrozumiał i wybiegł z budynku wraz z nim. Właśnie skręcili za róg, gdy gospodyni otworzyła drzwi na podwórze. Niemowlę w jej ramionach już nie płakało, ale Lin Qiushi widział, że wokół ust dziecka pojawił się czerwony pierścień, jakby maluch coś obgryzał…

Dobry chłopiec, dobry chłopiec. – Kobieta wróciła do domu i zaczęła uważnie się rozglądać. Na jej twarzy pojawił się wyraz podejrzliwości.

Lin Qiushi zauważył, że sytuacja nie wygląda dobrze.

Idź! – powiedział do towarzysza.

Pobiegli wzdłuż muru, prosto w stronę wyjścia z dziedzińca.

Należy im się uznanie za tak szybką reakcję, ponieważ zaledwie minutę po tym, jak przeszli przez drzwi, gospodyni zatrzasnęła ciężką kłódkę. Gdyby byli odrobinę wolniejsi, z pewnością zostaliby uwięzieni na dziedzińcu.

Nawet spokojny Lin Qiushi odetchnął z ulgą.

Wracajmy – powiedział Gu Longming. – Już prawie południe i wiesz…

Lin Qiushi zmrużył oczy.

Możesz jeszcze jeść? Czy nie wyglądałeś, jakbyś miał zaraz zwymiotować?

Ludzie są z żelaza, a ryż jest ze stali, jak będziemy głodni, strach się na nas zwali. I, tak czy inaczej, nie jemy ludzi, więc w porządku jest trochę zjeść, prawda?

Jasne – odparł zirytowany Qiushi.

I tak poszli do jadalni. Kiedy przybyli, wszyscy inni skończyli już jeść. Yan Shihe i Xiao Qian rozmawiali, stojąc z boku – Lin Qiushi słyszał, jak rozmawiają o kulturze i zwyczajach miasta.

Wyglądało na to, że Gu Longming był naprawdę głodny. Po przyniesieniu miski ryżu zaczął go pochłaniać wielkimi kęsami.

Yan Shihe spojrzał na nich i podszedł do Lin Qiushiego.

Późno przyszliście. Jedzenie jest prawie zimne.

Mhm, późno wstałem.

Oczy Yan Shihe błysnęły, wyraźnie nie wierząc w tę wymówkę. W porządku. Bycie wystarczająco wyluzowanym, by zaspać w takim świecie, było praktycznie niemożliwe.

Jednak Lin Qiushi nie przejmował się tym, czy ktoś w to wierzył, czy nie, bo nawet jeśli nie, to co z tego?

Znaleźliśmy nową wskazówkę, co powiesz na wymianę? – Yan Shihe usiadł obok. – Przecież nie jesteśmy wrogami…

Jaką macie wskazówkę?

Odnośnie boga rzeki.

Lin Qiushi odłożył pałeczki, które trzymał w rękach.

Co chcesz wiedzieć?

Chcę wiedzieć, dokąd przed chwilą poszliście i co widzieliście.

Lin Qiushi patrzył na niego, nie odzywając się.

Yan Shihe się zaśmiał.

Dobrze. Tak naprawdę, Xiao Qian widziała, jak zmierzaliście w stronę kwatery gospodyni. Weszliście do środka, prawda? Chcę tylko wiedzieć, co jest w jej domu…

Ty mów pierwszy – poprosił szczerze Lin Qiushi. – Jeśli próbujesz mnie oszukać jakąś bzdurą, obawiam się, że trudno będzie ci zrozumieć wskazówkę, której chcesz.

Dobra. Znajdźmy jakieś ustronne miejsce. – Spojrzał na Gu Longminga, który wciąż ciężko pracował nad pochłanianiem jedzenia. Wyraźnie nie stracił apetytu. – Chociaż to, co odkryliście, nie wydaje się aż tak straszne.

Lin Qiushi mógł tylko patrzeć na swojego towarzysza. Nie wiedział, co powiedzieć. Gu Longming w końcu opróżnił miskę, wytarł usta i oznajmił z godnością:

Jedzenia się nie marnuje!

Jesteś pełny?

Zjadł już trzy całe miski ryżu, ale teraz tylko zacisnął zęby.

Chyba mi wystarczy!

No sorry, że nie możesz cieszyć się tym urlopem all inclusive w spokoju – pomyślał Lin Qiushi.

Wyszli z jadalni i znaleźli wolny pokój. Gdy już tam weszli, zaczęli wymieniać się wskazówkami.

Jeśli dobrze pamiętam, wy też poszliście do świątyni, prawda? – zapytał Yan Shihe. – Widzieliście tabliczki dla dzieci?

Tak. Chcesz powiedzieć, że te dzieciaki to bogowie rzeki? – powiedział Lin Qiushi, szybko łapiąc temat.

Jesteś bystry – odparł Yan Shihe. – Zazwyczaj zmarłych dzieci nie można czcić w świątyniach przodków, ale te są inne. Nie są już dziećmi, a bogami.

Z tego powodu ich tablice umieszczono wyżej niż niektórych starszych miasta.

Poza tym nie wiem, czy zauważyłeś jedną z pozostałych tabliczek – powiedział Yan Shihe. – Jest na niej napisane Yu Caizhe.

Lin Qiushi i Gu Longming pokręcili głowami na znak, że nie wiedzą, o co chodzi.

Yan Shihe uśmiechnął się na to.

Najpierw powiedz nam, co widziałeś w domu. Potem opowiem ci o Yu Caizhe. W końcu obie strony powinny wykazać się odrobiną szczerości, prawda?

Lin Qiushi zastanowił się przez chwilę.

Widzieliśmy, jak gospodyni smażyła w woku zwłoki zaginionych wczoraj wieczorem osób.

Yan Shihe usiadł.

Smażyła? Po co niby smażyła ludzi?

Xiao Qian, która stała u jego boku, natychmiast pobladła.

Ona chyba nas tym nie karmi, prawda?

Zwykły człowiek, nawet jeśli nie widział lamp naftowych, bardzo łatwo dałby się wprowadzić w błąd tym opisem.

Lin Qiushi uśmiechnął się, ale nic więcej nie wyjaśnił.

Kim jest Yu Caizhe? – zapytał zamiast tego.

Yan Shihe wiedział, że spotkał godnego siebie przeciwnika. Chociaż stojąca przed nim osoba wyglądała łagodnie i niegroźnie, Lin Qiushi nie wydawał się łatwym celem.

Czy wiesz, że właściciel tej posiadłości również nazywał się Yu?

Gu Longming nie zrozumiał.

To była jego tabliczka?

Nie – powiedział Yan Shihe. – To tablica jego syna. Znalazłem księgę genealogiczną ich rodziny w jednym z pokoi.

To syn gospodyni? Więc on też został bogiem rzeki? – Mówiąc o synach, Lin Qiushi przypomniał sobie tamto blade niemowlę. Czy to dziecko mogło być tym Yu Caizhe, o którym mówił Yan Shihe? Jeśli już został bogiem rzeki, dlaczego wrócił do gospodyni? Zmarszczył brwi. Było coś, czego nie rozumiał.

A co ze smażeniem? Co robiła ze smażonymi ciałami? – Yan Shihe się zaśmiał. – I nie uwierzę, że jemy te trupy.

Czemu nie? – Gu Longming prychnął. – Przecież nigdy nie jadłeś prawdziwego trupa, prawda?

Oczywiście, że nie.

Nie wiedział dlaczego, ale Lin Qiushi miał przeczucie, że Yan Shihe kłamie. Rzecz jasna, nie powiedział tego na głos.

Widzieliśmy, jak wytapiała tłuszcz z ciał i robiła z nich lampy naftowe – powiedział zamiast tego.

Yan Shihe zmarszczył brwi.

Lampy naftowe? Takie, jakie mamy w pokojach?

Tak – potwierdził Lin Qiushi. – Dokładnie takie.

Yan Shihe zapadł w krótkie milczenie, po czym znów otworzył usta.

Jaka jest funkcja tych lamp naftowych?

Lin Qiushi pokręcił głową, okazując swoją ignorancję.

Yan Shihe otrzymał informacje, których chciał. Wstał i skierował się do wyjścia.

W takim razie już pójdziemy. – Kiedy spojrzał na Gu Longminga, w jego oczach pojawiło się trochę więcej kpiny. – Jeśli nadal jesteś głodny, możesz wrócić i jeść dalej.

Gu Longming nie zadał sobie trudu odpowiedzi, po prostu podwinął rękaw, odsłaniając umięśnione przedramię, i uśmiechnął się szyderczo.

Yan Shihe odwrócił się i odszedł. Jego postać widziana z tyłu wyglądała na nieco zestresowaną. Lin Qiushi uważał to za całkiem zabawne.

Do cholery, czy on jest idiotą, czy co? – syknął Gu Longming. – Umie tylko czepiać się tego biednego, słabego i bezbronnego licealisty.

Lin Qiushi w milczeniu odwrócił wzrok od muskularnego ramienia chłopaka.

Informacje, które otrzymał od Yan Shihe, były bardzo przydatne. Przynajmniej Lin Qiushi wiedział teraz coś konkretnego o tym rzekomym bogu rzeki. Jednak gdy wciąż rozważali związek między dwoma odkryciami, dowiedzieli się, że Yan Shihe już wszystkim opowiedział o lampach podczas kolacji. Nie owijał niczego w bawełnę.

Większość ludzi przestała jeść z powodu jego słów. Dwóch nowicjuszy wybiegło za drzwi i zaczęło wymiotować – kto wie, co przyszło im do głowy.

Wszystkie lampy naftowe są zrobione ze smalcu uzyskanego z trupów – oznajmił Yan Shihe. – Chociaż nadal nie wiem, co te lampy robią, pomyślałem, że najlepiej będzie poinformować o tym wszystkich.

Gu Longming był bardzo niezadowolony z faktu, że Yan Shihe wygadał ich wskazówkę, więc jego wyraz twarzy był cały czas ponury. Lin Qiushi po prostu cicho jadł.

Niektórzy z tych, którzy usłyszeli tę nowinę, natychmiast wybiegli. Wyglądało na to, że planują pozbyć się tych lamp.

Lin Qiushi zerknął na Yan Shihe i przypadkiem spotkał jego spojrzenie. Mężczyzna uśmiechnął się słabo do Lin Qiushiego, po czym odwrócił wzrok.

Co on, do cholery, myśli, że robi? – W drodze powrotnej niezadowolenie Gu Longminga z Yan Shihe osiągnęło szczyt. – On tak po prostu powiedział to wszystkim?!

Z drugiej strony Lin Qiushi odkrył cel Yan Shihe.

On chce tylko wiedzieć, co robią te lampy naftowe.

W jakim sensie?

Mówiąc wprost, lampy naftowe mogą mieć albo dobry wpływ, albo zły, więc Yan Shihe potrzebuje ludzi, którzy je przetestują.

Gu Longming najwyraźniej w końcu zrozumiał.

Masz na myśli to, że celowo wystraszył tych ludzi, żeby wyrzucili swoje lampy?

Tak.

A co jeśli… co jeśli to one przyciągają duchy?

Czy pamiętasz jeszcze pokój, który oglądaliśmy dziś rano?

Pamiętam… – Pokój, który przejrzeli, należał do dwóch zaginionych osób.

Lampa naftowa w tym pokoju była pusta.

Oczy Gu Longminga się rozszerzyły. Całkowicie zapomniał o tym szczególe.

Yan Shihe pamiętał, więc postawił na inną opcję. – Lin Qiushi powoli otworzył drzwi. – Świat za drzwiami zawsze jest hazardem. Wyrzucić lampę, czy nie, obie opcje dają 50% szans przetrwania. Chce znać właściwą odpowiedź, więc stawia na szali życia innych ludzi. – Kiedy to powiedział, w jego wyrazie twarzy pojawiła się odraza.

To dlaczego im nie powiemy…

Lin Qiushi przechylił głowę, nieco zirytowany.

Ponieważ my również nie wiemy, które działanie jest odpowiednie. A co jeśli zatrzymanie lampy jest złym pomysłem?

Gu Longming nie miał na to odpowiedzi.

Obaj weszli do pokoju i ich spojrzenia natychmiast padły na stojącą na stole lampę naftową.

Więc ją zostawiamy? – wymruczał Gu Longming, podchodząc do niej. Wyciągnął rękę, podniósł lampę, ale nagle się zatrzymał. – Czekaj, czy ktoś podmienił nam lampę?

Ktoś ją podmienił? – Lin Qiushi spojrzał na przedmiot, ale nie zobaczył niczego dziwnego ani niepokojącego.

Tak. – Gu Longming był pewien. – Pokażę ci, jeśli mi nie wierzysz.

Sięgnął do kieszeni i zaczął grzebać, aż wyłowił przedmiot. Gdy Lin Qiushi zobaczył, co dokładnie z niej wyjął, mógł tylko przyglądać się oszołomiony.

Poczekaj, jak tam byliśmy, to ty nie…

Tak – powiedział Gu Longming. – No wiesz, już tam byliśmy i w ogóle.

W ręku Gu Longminga była dodatkowa lampa. Smalec w środku już stężał w mlecznobiałą pastę. Niewątpliwie zabrał tę lampę z pokoju gospodyni, gdy wkradli się do jej domu. Lin Qiushi wpatrywał się w nią i nie wiedział, co powiedzieć.

Heheheh, dobrze, że miałem dar przewidywania. – Gu Longming był bardzo podekscytowany. – Chodź tu i spójrz. Czy kolor naszej lampy naftowej nie różni się od tego?

Lin Qiushi podszedł bliżej i odkrył, że kolory rzeczywiście się różnią. Ale różnica była bardzo niewielka – ich stara lampa była trochę bledsza. Bez porównania nie zauważyłby tej drobnej różnicy.

Mam rację? – powiedział Gu Longming. – Moje oczy nie igrają ze mną, prawda?

Nie, skądże. – Lin Qiushi wziął lampę z ręki Gu Longminga. – Chcę zajrzeć do innych pokoi.

Chciał porównać ją z innymi.

Razem, tak?

Wyszli z budynku, ale zobaczyli, że gospodyni w czerwonej sukience pojawiła się niespodziewanie i stała cicho na środku dziedzińca, tyłem do ich pokoju.

Gu Longming poczuł się trochę zawstydzony i nie przyglądał się jej zbyt długo, ale Lin Qiushi zauważyła, że trzymała w ramionach kolejny czerwony kocyk. To był ten sam, którego używała do owijania niemowlęcia w ciągu dnia, jednak teraz był pusty.

Lin Qiushi i Gu Longming poszli do innych pomieszczeń, porównali lampy i dokonali w końcu jakiegoś odkrycia. Lampy w pokojach, w których płakało martwe dziecko, były rzeczywiście identyczne z tą w ich pokoju – innymi słowy różniły się od tej, którą ukradli z pokoju gospodyni.

Sądząc po tym, co wydarzyło się poprzedniej nocy, tego typu lampa przynosiła katastrofę. Tylko lampy naftowe zrobione z ludzi były bezpieczne.

Choć rozgryźli tę zagadkę, nadal czuli się trochę nieswojo. W końcu do oświetlenia pokoju używali tłuszczu ze swoich pobratymców.

Tej nocy ani Gu Longming, ani Lin Qiushi nie zapalili lampy. Poszli wcześnie spać i leżeli w łóżku, gawędząc.

Mięśniak mówił dużo i dobrze opowiadał niestworzone historie o interesujących spotkaniach, jakie miał w prawdziwym świecie, a Lin Qiushi słuchał z entuzjazmem.

Zanim poszli spać, Lin Qiushi wstał, żeby wyjrzeć przez okno.

Na zewnątrz było zupełnie ciemno. Tylko w dwóch pokojach paliły się lampy – jeden należał do Yan Shihe, a drugi do starszej pary. Wszystkie pozostałe pokoje były ciemne. Ich właściciele najwyraźniej wyrzucili lampy naftowe albo je zostawili, ale ich nie zapalili.

Lin Qiushi wrócił do łóżka. Zamknął oczy i próbował zasnąć. Miał jednak wiele spraw na głowie i nie mógł sobie z nimi poradzić. Delikatne kroki za oknem wystarczyły, by obudzić go z płytkiego snu.

Otworzył oczy i zobaczył czarny pokój. Z okna wpadało tylko słabe światło księżyca, rozlewając swoją biel na podłogę. Przez papier w oknie Lin Qiushi zobaczył rząd sylwetek. Sądząc po ich wysokości i kształcie, wydawały się należeć do dzieci. Słysząc ten dźwięk, nie mógł nie przypomnieć sobie tego, co pojawiło się na korytarzu poprzedniej nocy – rząd dzieci, trzymających się za ramiona i powoli idących do przodu.

Najgorsze było to, że Lin Qiushi ponownie usłyszał drapanie paznokci.

Ponieważ kobieta poprzedniej nocy zrobiła dziurę w oknie, w ciągu dnia Lin Qiushi dokładnie ją zakleił. Leżał teraz w łóżku z sercem w gardle. Ten cichy dźwięk był jak sznur — w każdej chwili mógł zacisnąć się wokół czyjejś szyi i szarpnąć w górę.

Ten dźwięk trwał długo, zanim w końcu ucichł. Wydawało się, że istota na zewnątrz zdała sobie sprawę, że papier się nie podda, więc stopniowo odeszła w stronę innego pokoju.

Eksperyment Yan Shihe również przyniósł rezultaty – lampy naftowe wykonane z ludzkich ciałrzeczywiście nie były dla nich szkodliwe, a wręcz przeciwnie, stanowiły ochronę.

Gdy miał już odetchnąć z ulgą, kątem oka dostrzegł w oknie znacznie większy cień – to była gospodyni. Stała prosto i patrzyła przez cienką szybę. Lin Qiushi wstrzymał oddech, nagle przypominając sobie lampę, która sama z siebie zapaliła się poprzedniej nocy.

Dlaczego lampa się zaświeciła? Czy mogła istnieć ukryta przyczyna śmierci inna niż rodzaj nafty? Gdy Lin Qiushi o tym pomyślał, stojąca na stole lampa nagle rozbłysła ponownie jasnym blaskiem światła…

Tłumaczenie: Ashi

Tom I Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32

Tom II
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53

Tom III
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77

Tom IV
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95

Tom V
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Rozdział 114
Rozdział 115
Rozdział 116
Rozdział 117
Rozdział 118
Rozdział 119
Rozdział 120
Rozdział 121
Rozdział 122
Rozdział 123
Rozdział 124
Rozdział 126
Rozdział 126

Tom VI
Rozdział 127
Rozdział 128
Rozdział 129
Rozdział 130
Rozdział 131
Rozdział 132
Rozdział 133
Rozdział 134
Rozdział 135
Rozdział 136
Rozdział 137
Rozdział 138
Ekstra 1
Ekstra 2
Ekstra 3
Ekstra 4
Ekstra 5
Ekstra 6
Ekstra 7
Ekstra 8
Ekstra 9
Ekstra 10

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: