To coś pojawiło się tylko na chwilę, po czym szybko zniknęło na ich oczach i pozostawiło za drzwiami jedynie ciemność.
Gu Longming przełknął ślinę.
– Co… co to, do cholery, jest?
To na pewno nie był człowiek, bo żaden człowiek nie miał tak żółtych oczu.
– Nie wiem – powiedział Lin Qiushi. – Nie udało mi się zobaczyć.
Spojrzał na Ruan Nanzhu, ale zobaczył, że ten marszczy tylko brwi.
– To było humanoidalne stworzenie z łuskami na całym ciele – powiedział w końcu. – Miało żółte oczy…
– Czy to może być syrena? – Gu Longming pomyślał, że jeśli tak jest, to przynajmniej można w tym znaleźć odrobinę pocieszenia.
– Może. – Ruan Nanzhu uśmiechnął się do niego. – Taka o rybiej głowie.
Gu Longming zadrżał, gdy oczyma wyobraźni zobaczył obraz, który przedstawił mu Ruan Nanzhu.
Choć przed nimi była spora szpara w drzwiach, ich chęć wejścia do środka całkowicie zniknęła. Postanowili odejść. Zanim jednak wyszli, Ruan Nanzhu dokładnie zamknął za sobą drzwi.
– Nie znając sytuacji, na razie nie dotykajmy tego, co jest w środku.
Poświęcili czas na eksplorację innych miejsc na statku. Odkryli, że był w rzeczywistości dość duży, zdolny pomieścić setki osób. Pod pokładem ukryte były nawet działa, choć nigdzie nie widzieli amunicji.
Gdy przemieszczali się po statku, zbierając informacje, na górnym pokładzie wybuchło zamieszanie. Wyglądało na to, że komuś coś się stało.
Kiedy Lin Qiushi wybiegł na pokład, zobaczył dziewczynę, która wczoraj płakała najżałośniej, siedzącą w jedynej szalupie ratunkowej. Był z nią mężczyzna i oboje trzymali wiosła w dłoniach. Obok nich leżało mnóstwo świeżej wody i jedzenia – najwyraźniej chcieli uciec ze statku i odpłynąć o własnych siłach.
– Wracajcie! Zginiecie! – Obserwując tę dwójkę, tłum robił się coraz bardziej hałaśliwy. Wśród nich był życzliwy weteran, który przypominał im o zasadach, machając rękami i krzycząc: – Nie możecie iść nigdzie indziej! Naprawdę zginiecie! Wracajcie…
– Nie kłam! – krzyknęła dziewczyna, patrząc nienawistnie na statek pełen ludzi. – Jasne, popłynę z tobą, a ty na pewno zabierasz mnie w jakieś straszne miejsce! Spadam stąd!
Skończyła, myśląc, że weteran będzie ją dalej namawiać, ale nagle poczuła, że zapadła dziwna cisza. Wszyscy wpatrywali się w wodę morską pod szalupą ratunkową, w której siedziała, z niewysłowionym przerażeniem w oczach.
– Co? Na co się tak gapicie? – Dziewczyna też chyba coś wyczuła. Jej grdyka podskoczyła i powoli odwróciła się, by spojrzeć na wodę obok siebie.
Chociaż powierzchnia oceanu była spokojna, jej kolor wydawał się nieco dziwny. Głęboka czerń spowijała ocean pod nią, jakby coś… czaiło się tuż obok.
– Ach… – Dziewczyna zadrżała, patrząc na swojego towarzysza. – Pospieszmy się i płyńmy.
Dłoń towarzysza trzymającego wiosło również drżała, gdy w panice skinął głową w stronę dziewczyny. Oboje zaczęli wiosłować, próbując opuścić ten bezkresny ocean.
Kiedy wiosła w ich dłoniach zetknęły się z oceanem, woda pod ich maleńką łódką zafalowała. W tym momencie dziewczyna usłyszała dźwięk czegoś pędzącego przez wodę. Zanim zdążyła zareagować, z morza wyskoczył gigantyczny rybi ogon i z impetem uderzył w małą łódkę.
Szalupa roztrzaskała się od uderzenia, a oni wpadli do wody. Dopiero wtedy dostrzegła, jak wygląda gigantyczna ryba, która ich zaatakowała.
Widok był trudny do opisania. Zęby miała stłoczone i ostre jak igły, a gigantyczna, rozwarta paszcza mogła połknąć tę małą łódkę jednym chapsem. Ciało ryby miało wyblakłą, ciemnozieloną barwę. Nie potrafiła określić, jak duże było zwierzę. Wiedziała tylko, że dla tego stworzenia nie byłaby nawet przekąską.
Widzom oddechy zmarły w piersiach, kiedy zobaczyli, że szalupa się wywróciła.
Lin Qiushi zareagował najszybciej. W chwili, gdy łódka zatonęła, chwycił leżące w pobliżu koło ratunkowe i rzucił je w kierunku topielców.
Kotłując się w wodzie, kobieta ostatkiem sił chwyciła koło, podczas gdy Lin Qiushi pociągnął za linę, krzycząc:
– Trzymaj się!
Mieli przewagę wysokości, więc mogli zobaczyć całą rybę w wodzie. Sądząc po jej sylwetce, wydawała się co najmniej tak duża, jak statek, na którym się znajdowali. Nie wyglądała, jakby miała zamiar zaatakować, a jedynie przestrzegała przed ucieczką.
Pozostali również się otrząsnęli. Rzucili mężczyźnie kolejne koło ratunkowe, a następnie zrzucili drabinkę linową, żeby pomóc im wydostać się z oceanu.
Dziewczyna drżała na całym ciele, wchodząc na pokład, ale udało jej się przeżyć. Gdy znalazła się na pokładzie, osunęła się bezwładnie na ziemię, kompletnie bez słowa.
– Mówiłem ci, żebyś nie szła. – Lin Qiushi przypomniał sobie, że osoba, która to mówiła, nazywała się Song Yongning i była jednym z weteranów o łagodniejszym usposobieniu. Powiedział do dziewczyny: – Pospiesz się i idź się przebrać. Odpocznij.
– Co… co to jest? – Drżąca dziewczyna przypomniała sobie o tej gigantycznej rybie i odezwała się słabym głosem. – Po prostu krąży wokół statku? Czy zaatakuje?
Nikt nie znał odpowiedzi i każdy mógł tylko patrzeć na nią w milczeniu.
Te spojrzenia wytrąciły ją z równowagi, ale nie była w stanie nic zrobić. Mogła tylko otrzeć łzy i odejść z towarzyszem. Tym razem, na szczęście, sytuacja skończyła się tylko na strachu. Wyglądało na to, że była to lekcja dla nowicjuszy, którzy nie rozumieli zasad.
Lin Qiushi spojrzał jeszcze raz na ciemne wody i zobaczył, że olbrzymia ryba również zniknęła.
Widząc, że wszystko się uspokoiło, tłum stojący na pokładzie się rozproszył.
– Chodźmy – powiedział Ruan Nanzhu.
Lin Qiushi skinął głową.
Ten incydent wydawał się tylko nieistotnym przerywnikiem. Nie miał on żadnego wpływu na te drzwi.
Na lunch znowu była mdła sterta martwych ryb. Nie zjedli ani kawałka, tylko wzięli trochę makaronu do kajuty, żeby wymieszać go z sosem. Kiedy ludzie zobaczyli, że przynieśli ze sobą prowiant z zewnątrz, wszyscy rzucili spojrzenia pełne zazdrości.
Nawet jeden z młodych mężczyzn nie wytrzymał i podszedł, żeby bezczelnie prosić o łyżeczkę sosu. Ruan Nanzhu spojrzał na niego i łaskawie mu ją podarował.
– Dziękuję, dziękuję – powiedział mężczyzna. – Jestem Shen Juexin, jeśli będziesz potrzebowała pomocy, daj mi znać!
Nie wyglądał najlepiej. Jego skóra była woskowa i żółta, jakby cierpiał na jakąś poważną chorobę. Lin Qiushi go pamiętał. To on cierpiał na chorobę morską i do tej pory leżał w łóżku, więc to, że udało mu się zebrać i wstać, było naprawdę imponujące.
Spojrzenie Gu Longminga błądziło po jadalni. I jakby coś sobie przypomniał, jego wyraz twarzy stał się poważny. Po zakończeniu lunchu oznajmił, że ma pewną myśl.
Tak się złożyło, że Lin Qiushi musiał iść do łazienki, więc pozwolił im porozmawiać sam na sam, mówiąc, że wróci za chwilę. Znaleźli ukryty kąt w korytarzach statku i zaczęli cicho rozmawiać.
– Mengmeng – powiedział Gu Longming. – Pamiętasz ofiarę złożoną minotaurowi, o której była mowa we wskazówce?
– Tak – powiedział Ruan Nanzhu. – A co?
– W micie napisano, że ofiarą było siedmiu chłopców i siedmioro dziewcząt, a czyż nie jest nas tutaj czternaścioro? – Zawahał się na chwilę, zanim przemówił ponurym tonem: – Przeliczyłem właśnie osoby w jadalni i mamy dokładnie siedmiu mężczyzn i siedem kobiet!
Jednakże po wysłuchaniu wniosków Gu Longminga Ruan Nanzhu na chwilę zamilkł.
– Siedmiu mężczyzn i siedem kobiet…łącznie ze mną?
Gu Longming był zdumiony.
– Oczywiście, że wliczając ciebie.
„Kobieta” opierała się o barierkę i nic nie mówiła. Mięśniak podrapał się po głowie.
– Czemu nic nie mówisz?
Ruan Nanzhu zastanowił się przez chwilę, po czym skinął głową na Gu Longminga.
– Chodź. Pokażę ci coś naprawdę cennego.
Gu Longming wciąż był zdezorientowany, a co gorsza, gdy tylko podszedł bliżej, zobaczył, jak Ruan Nanzhu podciąga swoją spódnicę.
– O cholera! – Gu Longming natychmiast poczerwieniał. – Co ty, do cholery, robisz… chwila! – Zauważył nienaturalne wybrzuszenie, a jego spojrzenie zamarło. – Co to jest?
Ruan Nanzhu uśmiechnął się promiennie. Podchodząc do ucha Gu Longminga, przestał używać sztucznego głosu. Zamiast tego przemówił głębokim i magnetycznym tonem, głosem, który zdecydowanie należał do mężczyzny:
– Powiem ci sekret: tak naprawdę nie jestem dziewczyną Yu Linlina. Jestem jego mężczyzną.
Gu Longminga zatkało. Powiedzenie, że wyglądał, jakby uderzył go piorun, byłoby niedopowiedzeniem w stosunku do wyrazu jego twarzy. Wyglądał na przerażonego i spoglądał na Ruan Nanzhu, jakby patrzył na koniec świata.
– Więc nie ma siedmiu mężczyzn i siedmiu kobiet – powiedział Ruan Nanzhu. – No chyba że jakaś kobieta przebrała się za mężczyznę.
Gu Longming nie odpowiedział. Nadal się nie otrząsnął po tym ciosie.
Ruan Nanzhu poklepał go po ramieniu ze współczuciem.
– Hej, stary, nie spiesz się. Spokojnie, dasz radę.
Mięśniak milczał jeszcze przez długi czas, zanim w końcu wyraził swój żal.
– I miał czelność narzekać, że ubieram się jak licealistka. Phi. Głupek.
Ruan Nanzhu zamilkł. Przyjrzał się typowi sylwetki Gu Longminga i przez chwilę zastanawiał się, jak ta osoba wyglądałaby w przebraniu. Pomyślał, że przynajmniej miałby wspólny temat do rozmowy z Chen Feiem.
Lin Qiushi nie miał pojęcia, co się stało. Po wyjściu z łazienki zobaczył jedynie przygnębioną minę Gu Longminga.
– O co chodzi? Czy coś się wydarzyło? – zapytał.
– Nie – powiedział Ruan Nanzhu. – Powiedziałam mu tylko drobną prawdę.
Lin Qiushi chwilę się zastanowił, no bo skoro nic się nie stało, to skąd wziął się grymas Gu Longminga?
– Dobrze, co chciałeś powiedzieć wcześniej? – zapytał Lin Qiushi.
– Och, nic – powiedział Gu Longming. – Teraz to już nic.
Lin Qiushi był kompletnie zdezorientowany. Chciał zapytać o coś więcej, ale wtedy usłyszał przeraźliwy krzyk dochodzący z jadalni piętro niżej. Wymienili spojrzenia i natychmiast tam podbiegli. Zobaczyli osobę w jadalni, biegającą w kółko jak kurczak bez głowy.
– Co się stało? – zapytał Lin Qiushi.
– Zniknęła, zniknęła, zniknęła… – W oczach tej osoby malował się jedynie strach, a ona wciąż powtarzała tę samą frazę: – Zniknęła. Była tutaj, była tutaj…
– Uspokój się. Co się stało? Opowiedz nam szczegółowo, a może będziemy mogli pomóc!
Ta osoba spojrzała na Lin Qiushiego, po czym wyjąkała:
– Nie ma już kajuty. Nie ma naszej kajuty.
– Co masz na myśli? – Nagle coś zrozumiał. – Chodźmy to zobaczyć.
Ruan Nanzhu odwrócił się w pośpiechu, opuszczając jadalnię. Widząc otaczające ich pomieszczenia, w końcu zrozumieli, co oznaczały słowa tej osoby – poza jadalnią, położenie wszystkich pozostałych pomieszczeń uległo zmianie. Pokój, który miał znajdować się na końcu, pojawił się teraz w pobliżu jadalni, podczas gdy pokój, który znajdował się tuż obok, zniknął z pola widzenia, prawdopodobnie przeniesiony gdzie indziej.
Na widok takiej zmiany, w umyśle Lin Qiushiego natychmiast pojawiło się jedno słowo: Labirynt.
– Czyli o to chodzi – powiedział Ruan Nanzhu. – Jakież to zaskakujące.
– Ale dlaczego jadalnia się nie przesunęła? – Gu Longming uważał to za dziwne.
– Każdy labirynt potrzebuje punktu początkowego. – Lin Qiushi porządkował myśli. – Jadalnia jest prawdopodobnie właśnie takim miejscem.
– Gdzie więc jest koniec? – zapytał Gu Longming.
– Koniec jest tam, gdzie jest minotaur, oczywiście – powiedział Ruan Nanzhu. – Oczywiście, nie wiemy jeszcze, co to tak naprawdę tutaj oznacza.
Wszyscy inni również pospieszyli, żeby się zebrać. Bardziej wrażliwi zauważyli zmianę, zanim jeszcze dotarli do jadalni.
– Gdzie podział się mój pokój? Moja torba wciąż jest w środku! – Niektórzy wpadli w panikę natychmiast po odkryciu sytuacji, odwrócili się i uciekli. – Muszę znaleźć moją torbę!
Osoba ta pobiegła w kierunku swojej sypialni, ale czy uda jej się ją znaleźć, to już zupełnie inna sprawa.
Jednak w tak krótkim czasie numery pokoi wokół nich ponownie się przemieściły. Najpierw nad drzwiami pojawiła się cienka warstwa mgły. Potem zmieniły się numery drzwi. Lin Qiushi obserwował zegar i liczył, że kajuty przesuwały się mniej więcej co pięć minut.
Na szczęście byli przyzwyczajeni do noszenia swoich rzeczy przy sobie, w przeciwnym razie mogliby wpaść w panikę tak samo, jak pozostali.
Wydawało się też, że nikomu w środku nic się nie stanie. Wiedzieli o tym, ponieważ po tej rundzie zamian ktoś wyszedł z jednej kajuty.
Ta osoba też wyglądała na kompletnie zdezorientowaną, pytając:
– Czyż nie byłem na górnym pokładzie? – Spojrzał w prawo i w lewo, odkrywając, że stoi teraz obok jadalni. – Jak ja się tu znalazłem?
Nikt mu nie odpowiedział, bo cała uwaga skupiona była na niekończących się kajutach. Dusząca cisza rozprzestrzeniła się wśród tłumu niczym zaraza.
Lin Qiushi obserwował przesuwający się przed nim labirynt, ale tak naprawdę zastanawiał się nad treścią wskazówki i nad tym, co tak naprawdę oznacza słowo „minotaur”.
Z powodu tak nagłego rozwoju sytuacji wszyscy wpadli w panikę. Niektórzy jednak szybko się otrząsnęli i ponownie rozpoczęli śledztwo. To właśnie takie chwile najbardziej uwidaczniały różnice w sile psychicznej ludzi. Ci, którzy potrafili się szybko uspokoić, mieli największą szansę na przetrwanie.
Grupa Lin Qiushiego również próbowała odnaleźć pokój, w którym nocowali, ale im się nie powiodło. Kajuty zmieniały się co pięć minut, a sprawdzenie wszystkich w tak krótkim czasie było praktycznie niemożliwe. Większość ludzi poddawała się, wyczerpana.
Lin Qiushi również był trochę zmęczony bieganiem, więc odpoczywał na pokładzie i obserwował ocean.
Gdy niebo pociemniało, wyjący wiatr wywołał silne fale. Czarna, gęsta warstwa chmur naciskała z góry.
Gu Longming stał tuż obok Lin Qiushiego.
– Gdzie będziemy dziś spać? – zapytał. Klucz do wczorajszej kajuty był teraz zupełnie bezużyteczny, a on nawet zadał sobie trud, żeby go wymienić. Co za bezczelność.
– Każdy pokój się nada – powiedział Lin Qiushi. – Byle było w nim łóżko.
Gdy Lin Qiushi mówił, za nimi rozległ się odgłos kroków. Odwrócił się i zobaczył, że to nowicjuszka, która próbowała uciec wcześniej tego dnia. Stała nieopodal z wahaniem w oczach.
– Um… Yu Linlin…
– Czy mogę w czymś pomóc? – zapytał Lin Qiushi.
Dziewczyna szybko spojrzała na Ruan Nanzhu, po czym znów odwróciła wzrok. Wyglądała na zakłopotaną.
– Chciałbym z tobą o czymś porozmawiać na osobności, czy to w porządku?
Lin Qiushi spojrzał na Ruan Nanzhu. Byli partnerami, więc uszanuje jego decyzję w tej sprawie.
– Mengmeng?
– No dalej, idź. – Wyraz twarzy Ruan Nanzhu był pogodny i ani trochę niezmartwiony. Machnął nonszalancko ręką. – Wracaj szybko.
Lin Qiushi skinął głową i odszedł z dziewczyną.
Gu Longming stał obok niego i uśmiechał się szeroko.
– Nie martwisz się?
– O co mam się martwić? – odpowiedział Ruan Nanzhu.
– Oczywiście o to, że ktoś poderwie Linlina.
– Kto twoim zdaniem jest ładniejszy, ja czy ona?
– Ty. – Gu Longming był szczery.
Mimo że masz wielkiego penisa.
– Kto twoim zdaniem jest mądrzejszy, ja czy ona?
– Ty…
Ruan Nanzhu wzruszył ramionami.
– To nie tak, że Yu Linlin jest ślepy, więc o co mam się martwić?
Nie był jakąś dorastającą dziewczyną, która desperacko pragnie poczucia bezpieczeństwa. Wszyscy tu byli dorośli, więc po co więc zawracać sobie głowę taką dziecinną zazdrością? Gu Longming obdarzył Ruan Nanzhu uniesionym kciukiem na znak szacunku.
Lin Qiushi i ta dziewczyna przeszli na drugą stronę pokładu. Co chwila zerkała przez ramię, wyglądając na zaniepokojoną. Gdy byli już wystarczająco daleko od Ruan Nanzhu, w końcu otworzyła usta.
– Przepraszam, chciałam tylko zapytać, czy ty i ta dziewczyna jesteście razem?
Lin Qiushi skinął głową, przyznając:
– Tak, to moja ukochana. Jak masz na imię?
– Mów mi Xiao Mo. Pierwszy raz jestem w drzwiach. Czyli można tu przyprowadzać innych?
– Tak. Mogę ci w czymś pomóc?
Xiao Mo przełknęła ślinę.
– Ja… – zaczęła powoli. – Widziałam twoją dziewczynę i tego mężczyznę obok niej…
Lin Qiushi mrugnął. Wiedział, że Xiao Mo mówiła o Gu Longmingu.
– A co z nimi?
– Oni cię zdradzają! – powiedziała kobieta w pośpiechu. – Dziś po południu przechodziłam nieopodal nich i widziałam na własne oczy, jak podciąga spódnicę dla tego faceta!
Po wysłuchaniu słów Xiao Mo popadł w długie milczenie. Nikt nie wiedział lepiej od niego, co kryje się pod spódnicą Ruan Nanzhu.
– Nie kłamię! – Milczenie Lin Qiushiego najwyraźniej dało Xiao Mo złe wyobrażenie, więc szybko się wytłumaczyła: – Po tym, jak podciągnęła spódnicę, podeszła i szepnęła mu coś do ucha!
Lin Qiushi miał wszelkie powody, by sądzić, że dramatyczny Ruan Nanzhu po podniesieniu spódnicy stał podekscytowany i zapytał, czy Gu Longming uważa go za dużego.
To dlatego Gu Longming przez całe popołudnie wyglądał na tak zamroczonego. Sprawiał wrażenie, jakby miał coś do powiedzenia Lin Qiushiemu. Wyglądało na to, że rzeczywiście doznał miażdżącego ciosu w psychikę.
– Yu Linlin, nie denerwuj się… jesteś dobrym człowiekiem – powiedziała Xiao Mo z westchnieniem. – Gdybyś nie rzucił mi dziś tego koła ratunkowego, pewnie już bym nie żyła.
Wygląda na to, że podeszła do niego i powiedziała mu, czego była świadkiem, aby odwdzięczyć się za uratowanie jej życia tego ranka. Lin Qiushi chciał coś powiedzieć, ale nie wiedział, co byłoby stosowne.
– Rozumiem. Dziękuję – wydusił w końcu.
– Co… teraz zrobisz?
Lin Qiushi milczał przez chwilę, po czym powiedział:
– Co innego mogę zrobić? Oczywiście, że jej wybaczę.
Xiao Mo zatkało. W chwili, gdy Lin Qiushi przemówił, zdawało jej się, że na jego głowie jakby znikąd pojawiła się zielona czapeczka.
– Kocham ją, mimo wszystko. – Kochał go i tolerowała jego najbardziej szalone występki. Lin Qiushi ponownie podziękował Xiao Mo, odwrócił się, pomachał i wyszedł z wielkim rozmachem.
Twarz Xiao Mo drgnęła. Zajęło jej ponad minutę, zanim doszła do siebie. Po jego reakcji mogła wywnioskować, że najwyraźniej nie był to pierwszy raz, kiedy coś takiego się wydarzyło, co z kolei oznaczało, że Yu Linlin był przyzwyczajony do zdrady… Po dojściu do takiego wniosku, uczucia kobiety były dość złożone. Kiedy w końcu zeszła z pokładu, jej twarz wciąż była wykrzywiona.
– Co ci powiedziała? – zapytał Ruan Nanzhu zaraz po jego powrocie. Lin Qiushi rzucił mu wymowne spojrzenie.
– Prawdę o tobie.
– O mnie?
– Co robiłaś z Gu Longmingiem dzisiaj po południu?
Ruan Nanzhu i Gu Longming wymienili spojrzenia, a mięśniak nie mógł się powstrzymać:
– Yu Linlin, dlaczego nie powiedziałeś mi wcześniej?
– Co miałem ci powiedzieć?
– Że twoja dziewczyna jest facetem!
– Czy płeć ma znaczenie?
– Chyba nie… – mruknął Gu Longming.
– Czyli nie ma znaczenia, czy ci powiedziałem, czy nie. Robi się ciemno. Chodźcie, idziemy spać.
Ruan Nanzhu objął Lin Qiushiego i oparł głowę na jego ramieniu. Następnie obdarzył Gu Longminga bardzo specyficznym uśmiechem.
Gu Longming się skrzywił. Zhu Meng, proszę, przestań się uśmiechać. Uśmiechasz się jak jedna z tych konkubin niszczących dynastię, a Lin Qiushi to stuprocentowy cesarz, który popadł w obsesję.
Lin Qiushi rzucił Ruan Nanzhu spojrzenie, komunikując się wyłącznie za pomocą kontaktu wzrokowego: Dobrze się bawisz?
Ruan Nanzhu: Wyśmienicie.
Lin Qiushi: No to do dzieła.
Ruan Nanzhu: Och, kochanie, tak bardzo cię kocham.
Przy większej liczbie widzów królowa dramatyzmu Ruan Nanzhu całkowicie zatracał się w roli. Oswobodzenie się nie było już możliwe.
Tłumaczenie: Ashi
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32
Tom II
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53
Tom III
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77
Tom IV
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95
Tom V
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Rozdział 114
Rozdział 115
Rozdział 116
Rozdział 117
Rozdział 118
Rozdział 119
Rozdział 120
Rozdział 121
Rozdział 122
Rozdział 123
Rozdział 124
Rozdział 126
Rozdział 126
Tom VI
Rozdział 127
Rozdział 128
Rozdział 129
Rozdział 130
Rozdział 131
Rozdział 132
Rozdział 133
Rozdział 134
Rozdział 135
Rozdział 136
Rozdział 137
Rozdział 138
Ekstra 1
Ekstra 2
Ekstra 3
Ekstra 4
Ekstra 5
Ekstra 6
Ekstra 7
Ekstra 8
Ekstra 9
Ekstra 10