Kaleidoscope of Death

Rozdział 111 – Lalka Mary18 min. lektury

W plecaku nie było wiele. Lin Qiushi uspokoił drżące dłonie i bardzo szybko znalazł to, czego szukał – srebrny pistolet. Nie różnił się niczym od zwykłej broni, a w środku znajdowały się trzy naboje.

To był przedmiot, który odebrał innej osobie w drzwiach z lampami naftowymi. Chociaż jeszcze go nie użył, to domyślali się, że był to rzadki przedmiot zniszczenia, który można było wnieść do środka, i przez to był bardzo cenny.

Krzyk Hako Onny wcześniej rozległ się z kuchni, co oznaczało, że nie znajdowała się na piętrze. Stwór w skrzyni przed nimi był zatem prawdopodobnie Hakobito. A te można było zabić.

Mógł tylko podjąć ryzyko, ale nawet gdyby mu się nie powiodło, wciąż miał w zanadrzu ostatnią sztuczkę. W tym momencie Liang Miye nie mogła już dłużej utrzymać Ruan Nanzhu. Wyczerpała całą swoją siłę, udało jej się jedynie go nieco spowolnić. Spojrzała na niego z niepokojem w oczach.

Wziął głęboki oddech, wstał i odwrócił się w stronę skrzyni. Nacisnął spust.

Huk! Huk! Huk!

Po trzech głośnych strzałach rozległ się przeraźliwy krzyk. Kule z pistoletu Lin Qiushiego przebiły drewnianą skrzynię, robiąc trzy duże, czarne dziury w jej pokrywie. Ukryty w środku Hakobito krzyknął, a czerwona krew zaczęła sączyć się przez dziury, tworząc kałużę na ziemi.

Kroki Ruana Nanzhu nieco zwolniły z powodu tego zamieszania, lecz po chwili kontynuował pęd w kierunku skrzyni. Lin Qiushi poczuł ucisk w żołądku. Zaciskając zęby, rzucił się do przodu.

Liang Miye zobaczyła, co robi Lin Qiushi, i początkowo tylko mrugnęła, nie rozumiejąc. Ale gdy tylko zdała sobie z tego sprawę, zamarła kompletnie zszokowana.

– Linlin… Ty…

Zanim zdążyła dokończyć, zobaczyła, jak mężczyzna chwyta drewnianą pokrywę. Zanim Ruan Nanzhu zdążył się zbliżyć, otworzył skrzynię.

Choć był mentalnie przygotowany, serce Lin Qiushiego i tak stanęło w momencie, gdy otworzył wieko. Zobaczył, co było w środku… zgnieciony człowiek z połamanymi kończynami. Był upchnięty w dziwnej pozycji w ciasnym, małym pudełku, a jego oczy przybrały przerażająco szary kolor, jakby były po prostu dwoma czarnymi, szeroko otwartymi dziurami. Na czole miał dużą, krwawą ranę – najwyraźniej zrobioną przez kulę z pistoletu.

Lin Qiushi stał nieruchomo przez kilka sekund, zanim zdał sobie sprawę, że wszystko jest w porządku. Potem wypuścił długi, głęboki oddech, rozluźniając napięte ciało. Odwrócił się, by spojrzeć na Ruan Nanzhu, którego kroki również się zatrzymały.

Mężczyzna pozostał na swoim miejscu. Jego wyraz twarzy uległ zmianie, gdy stopniowo wyrywał się z dziwnego opętania. Chwilę później rozchylił usta i przemówił ochrypłym głosem:

– To… Co ja przed chwilą zrobiłem?

Kiedy Liang Miye usłyszała jego głos, wiedziała, że moc Hako Onny przestała działać. Podobnie jak Lin Qiushi, głęboko westchnęła i osunęła się na ziemię.

– Zhu Meng, prawie było po tobie!

– Ja… – wyjąkał nieco oszołomiony Ruan Nanzhu. Następnie, po kolejnej chwili milczenia, ostatecznie całkowicie uwolnił się od wpływu Hako Onny. – Dorwała mnie?!

– Tak. – Lin Qiushi spojrzał na niego. – Dobrze, że przyniosłem rekwizyt…

Nigdy wcześniej nie zdawał sobie sprawy z wagi rekwizytów, a teraz doskonale wiedział, że te rzeczy naprawdę mogą ratować życie. Gdyby nie broń, jedno z nich by zginęło.

Ruan Nanzhu uniósł rękę i ścisnął nasadę nosa. Wpatrywał się w skrzynię, którą otworzył Lin Qiushi, i zdawał się lekko zgrzytać zębami.

– Nawet jeśli mnie oczarowała, nie możesz tak po prostu otwierać skrzyni…

A co gdyby broń nie zadziałała? Czy wtedy Lin Qiushi nie byłby martwy?

– Byłem pewien, że Hakobito nie żyje. Dlaczego nie mogłem jej otworzyć? – powiedział spokojnie mężczyzna.

– Nie myśl sobie, że możesz mnie traktować jak Cheng Qianliego.

Ruan Nanzhu nie był idiotą i nie dawał się tak łatwo oszukać. Jak mógł nie wiedzieć, co zrobił Lin Qiushi?

Lin Qiushi również nie mógł być pewien skuteczności rekwizytu, więc położył na szali własne życie. Gdyby się nie udało, oddałby swoje życie za życie partnera.

– Jeśli obrazisz Cheng Qianliego, doniosę na ciebie jego bratu. – Lin Qiushi wstał z ziemi i spojrzał na skrzynię za sobą. – Możemy posprzątać ten bałagan, czy coś? Nie możemy go po prostu zostawić w naszym pokoju, prawda?

– Powinien zniknąć, jeśli na chwilę stąd wyjdziemy. – Liang Miye miała w tym duże doświadczenie.

– Świetnie, to porozmawiajmy o tym gdzie indziej.

Ruan Nanzhu wciąż nie wyglądał na zadowolonego, więc Lin Qiushi podbiegł do niego, przytulił mocno i pocałował, mówiąc, że naprawdę jest przerażony i gdyby nie pistolet, to sprawy potoczyłyby się bardzo, ale to bardzo źle.

Jednak wyraz twarzy Ruana Nanzhu pozostał ponury. Bez względu na to, jak Lin Qiushi go namawiał, milczał, najwyraźniej niezadowolony z tego, że otworzył skrzynię bez pytania go o zdanie.

Lin Qiushi ostatecznie nie mógł nic zrobić. Pozostało mu tylko mieć nadzieję, że w końcu przestanie się złościć.

Przeszli do innego pokoju i zaczęli omawiać, co się wydarzyło.

– Pamiętacie jeszcze zasady dla Hako Onny? – zapytał Ruan Nanzhu, marszcząc brwi. – Szczególnie tę o dzieleniu się informacjami?

– Tak – powiedziała Liang Miye. – Chcesz powiedzieć…

– Podejrzewam, że zasady obowiązujące w grze niewiele różnią się od tych, które panują tutaj.

– Jak to?

Podczas gry planszowej wszyscy siedzieli przy tym samym stole. Dzięki temu, gdy jeden z graczy wybierał kartę z pudełka, mógł zdecydować, czy chce się nią podzielić. Dzielenie się informacjami miało ogromną zaletę, gdyż wszyscy gracze znali położenie przedmiotów. Jednak gdy informacje były dzielone, osoba grająca Hako Onną również je otrzymywała i wiedziała, jakie przedmioty posiadają gracze.

– Czyli Hako Onna też wie wszystko, co ujawniliśmy? – Oczy Liang Miye się rozszerzyły. – Zgadza się, za każdym razem, gdy dzieliliśmy się informacjami, robiliśmy to w jadalni. Kuchnia jest tuż obok!

– Musi wiedzieć, bo inaczej by mnie nie wybrała – powiedział Ruan Nanzhu. – Przynajmniej na razie tylko ja zachowuję się, jakbym znał wszystkie zasady.

Gdyby udało jej się pozbyć Ruan Nanzhu, wszystkie kolejne ruchy Hako Onny stałyby się o wiele łatwiejsze, ponieważ nikt z graczy nie wiedziałby, co oznaczają moce zapisane na kartach.

– Czy to nie za bardzo przypomina oszustwo? – Lin Qiushi zmarszczył brwi. Drzwi nigdy celowo nie tworzyłyby ślepej uliczki, a czy nieznajomość zasad gry właśnie do tego nie prowadziła?

– Tak, właśnie dlatego myślę, że brakuje nam kluczowej informacji – powiedział Ruan Nanzhu. – Musi istnieć inny sposób poznania zasad gry. Albo nie udało nam się jeszcze znaleźć podręcznika, albo…

– Albo ktoś już go znalazł, tylko się nie przyznał! – wykrzyknęła Liang Miye. – Czy to możliwe?

Ruan Nanzhu skinął głową.

– Dlaczego ta osoba miałaby ukrywać zasady? – zapytał Lin Qiushi. – A raczej, skąd ma mieć pewność, że uda jej się samej wyjść przez te drzwi…

– To kwestia prawdopodobieństwa – powiedział Ruan Nanzhu. – Musi tylko upewnić się, że zginie jako ostatnia.

Gdy w drzwiach pozostawała tylko jedna osoba, zaczynały obowiązywać zasady ogólne i mogła otworzyć dowolną skrzynię, ponieważ osiągała stan nieśmiertelności.

Ani Lin Qiushi, ani Liang Miye nie zabrali głosu po usłyszeniu tego wytłumaczenia.

– Oczywiście to tylko moje przypuszczenie. – Ruan Nanzhu uniósł dłonie. – Może wszyscy się mylimy i poziom trudności drzwi po prostu znacznie wzrósł.

– Cholera – westchnęła Liang Miye. – Boję się nawet wyobrazić sobie, jak to jest wejść przez dziesiąte drzwi bez wskazówki…

Tym bardziej jedenaste.

Gdy tak rozmawiali, z korytarza dobiegło wołanie. Ktoś wołał Zhu Meng i Yu Linlina, pytając, czy wszystko w porządku. Wyglądało na to, że ktoś z dołu przyszedł, słysząc odgłos strzałów.

– Pójdę to sprawdzić – powiedziała Liang Miye, wstając.

– Jasne, powiedz im, że wszystko w porządku. Chcę z nim porozmawiać na osobności. – Mężczyzna wskazał na Lin Qiushiego.

Liang Miye wyczuła coś niepokojącego między nimi i wiedziała, że Ruan Nanzhu wciąż musi być zły na partnera za to, że wcześniej naraził się na niebezpieczeństwo.

– Dobrze, ale nie rozmawiajcie za długo – powiedziała z uśmiechem, po czym wstała, wyszła z pokoju i zamknęła za sobą drzwi.

Lin Qiushi nie wiedział, co Ruan Nanzhu zamierza powiedzieć, więc zanim zdążył przemówić, szybko wykonał ręką gest pauzy.

– Nanzhu, zanim cokolwiek powiesz, pozwól, że zadam ci jedno pytanie.

– Hmm?

– Gdyby mi się to samo przytrafiło, czy otworzyłbyś dla mnie skrzynię, zanim do niej dotrę?

Ruan Nanzhu zamilkł. Obaj znali odpowiedź na to pytanie.

Gdyby był tylko jeden kawałek czekolady, odłamałby połowę dla Lin Qiushiego i schował resztę. Jutro i tak też by mu ją dał.

– Więc się nie złość – powiedział Lin Qiushi, uspokajając towarzysza. – Obaj doskonale wiemy, co byśmy zrobili. Dobrze, Nanzhu?

– Chcę tylko, żebyś żył – powiedział Ruan Nanzhu. – A przynajmniej nie umieraj przeze mnie.

Obserwując oczy Ruan Nanzhu, Lin Qiushi cicho powiedział:

– Czy coś takiego zdarzyło się już wcześniej?

Mężczyzna zacisnął usta. Właśnie gdy Lin Qiushi myślał, że nie odpowie, skinął głową.

– Tak.

Lin Qiushi nie wiedział, co powiedzieć. Mógł tylko wyciągnąć ramiona i go przytulić.

– Miał trzyletnią córkę – powiedział Ruan Nanzhu. – Byłem wtedy jeszcze zbyt słaby.

Lin Qiushi nigdy nie słyszał, żeby Ruan Nanzhu wspominał o tych rzeczach, więc wiedział, że musiały być one głęboko zakorzenione w jego sercu przez bardzo długi czas. W takich chwilach słowa były kruche. Milczał, obejmując go tak mocno, jak tylko mógł, próbując dodać mu sił.

Z zewnątrz rozległo się pukanie do drzwi. Liang Miye zawołała:

– Skończyliście już? Mogę już wejść?

– Minęły dopiero trzy minuty, jak mogliśmy tak szybko skończyć? – odparł Ruan Nanzhu. – Za kogo mnie masz, za twojego szefa?

Liang Miye zatkało. Kolego, czy nie wiesz trochę za dużo?

Mimo tego i tak otworzyli drzwi. Liang Miye i Sun Yuanzhou stali na zewnątrz z nietęgimi minami. Zwłaszcza mężczyzna lustrował Ruan Nanzhu wzrokiem od góry do dołu, jakby próbował dostrzec na „jej” ciele jakieś oznaki dziwności.

Ruan Nanzhu całkowicie zignorował jego spojrzenie i wpadł prosto w ramiona Lin Qiushiego.

– Chciałeś czegoś?

– Ktoś znalazł kolejny przedmiot – powiedział Sun Yuanzhou. – Chcieliśmy zapytać, jak się go używa.

– Co takiego?

– Gaśnicę

Na dźwięk tego słowa oczy Ruan Nanzhu, Lin Qiushiego i Liang Miye rozbłysły.

– Co, to przydatny przedmiot? – Sun Yuanzhou również zauważył, że byli zadowoleni.

– Oczywiście – wyjaśnił Ruan Nanzhu. – Może powstrzymać jedną z akcji Hako Onny.

– Co masz na myśli? – zapytał Sun Yuanzhou. – Bądź bardziej precyzyjny.

– Dam ci przykład. Przed chwilą zostałam zaatakowana – powiedział Ruan Nanzhu. – Hako Onna użyła na mnie Otwórz to.

Sun Yuanzhou zadrżał.

– Że co? Jak to możliwe, że wciąż tu jesteś? Znalazłaś coś jeszcze?

– Nie, użyliśmy przedmiotu, który sami przynieśliśmy – powiedział Ruan Nanzhu. – Słyszałeś przed chwilą strzał, tak?

– Mh. – Sun Yuanzhou w końcu się uspokoił. – Kontynuuj.

– Gdy użyjesz gaśnicy, działanie mocy Hako Onny zostanie przerwane. To oznacza, że przez jedną rundę jej moc będzie bezużyteczna.

Sun Yuanzhou zastanowił się nad tym.

– Ile razy Hako Onna może użyć swoich mocy?

– Tego nie jesteśmy pewni – odparł Ruan Nanzhu. – W grze może użyć każdej mocy tylko raz, zanim będzie musiała odłożyć ją na stos kart. Musi zostać ponownie odkryta, żeby mogła znowu z niej skorzystać. – Stuknął palcem w brodę. – Ale nie wiemy, jak to działa za drzwiami.

– Och. – Sun Yuanzhou skinął głową.

– A właśnie – powiedział Ruan Nanzhu. – Mój przyjaciel znalazł nowy przedmiot, ale nie mów o tym nikomu innemu.

– Jaki? – Sun Yuanzhou nie spodziewał się, że dowie się czegoś takiego.

– To mała materiałowa zabawka zwana lalką Mary – powiedział Ruan Nanzhu. – To przedmiot, który ma pomóc Hako Onnie w przejściu na drugą stronę… Ale jeśli Hako Onna się dowie, będzie jeszcze gorzej.

– To dlaczego mi to mówisz? – Sun Yuanzhou rozejrzał się, marszcząc brwi. – Nie martwisz się, że ukrywa się w jednej ze skrzyń?

– Jest w kuchni – odparł Ruan Nanzhu. – Jeśli znajdziesz kości Hako Onny, musisz mi powiedzieć. Jak tylko pomożemy jej odejść, wszyscy będziemy mogli stąd wyjść.

– Okej.

Przed rozstaniem wymienili się jeszcze kilkoma informacjami. Po wyjściu Sun Yuanzhou Lin Qiushi spojrzał ze zdumieniem na partnera.

– Kiedy znalazłeś lalkę Mary?

Lalka Mary była ulubioną zabawką Hako Onny i jednym z najważniejszych przedmiotów w grze. Dzięki niej, po znalezieniu kości Hako Onny, mogli pomóc jej odejść, odblokować drzwi i wydostać się stąd.

– Nie znalazłem. – Ruan Nanzhu wzruszył ramionami.

Lin Qiushi mrugnął, a potem zrozumiał, co Ruan Nanzhu miał na myśli.

– Podejrzewasz…

– Cicho. – Ruan Nanzhu dał znak, żeby zachował ciszę.

Lin Qiushi nie powiedział nic więcej.

Obserwując ich interakcję, Liang Miye była kompletnie zdezorientowana. Ona również wiedziała, do czego służy lalka Mary, ale nie mogła pojąć, dlaczego Ruan Nanzhu chciał okłamać pozostałych, że już ją znalazł.

Wyglądało na to, że nie miał zamiaru niczego wyjaśniać, więc Liang Miye nie zadała już więcej pytań. Przecież jasne było, że nie zamierzał celowo sabotować pozostałych.

Dzień minął tak sobie. Nikt po południu nie otwierał skrzyń, więc nie wydarzyło się nic więcej godnego uwagi.

W porze obiadu Lin Qiushi wyczuł, że w całym domu panuje zła atmosfera. Ci, którzy nie jedli od dwóch dni, wręcz zielenieli z zazdrości, patrząc na siedzących przy stole.

Xiao Ji był już trochę zirytowany tym ich ciągłym gapieniem się i powiedział szczerze:

– Na co wam to? Czemu nie otworzycie swoich skrzyń i czegoś nie zjecie?

Dwa dni głodu były do zniesienia, ale trzy to już wyższy poziom. Szczerze mówiąc, drzwi naprawdę robiły wrażenie, skoro udało się wymyślić taką metodę, żeby ich zmusić do działania.

Lin Qiushi przypuszczał, że wytrzymają najwyżej jeszcze jeden dzień. Czwartego dnia ludzie na pewno załamią się pod presją i otworzą skrzynię.

– Wei Xiude, ty cholerny draniu! – Na widok Wei Xiude, który radośnie zajadał się jedzeniem, wygłodniałych i spanikowanych nowicjuszy ogarnęła jeszcze większa niechęć. – To ty nas tu sprowadziłeś i tak nas traktujesz? Nie mówiłeś, że jesteś doświadczony?!

W obliczu tych zarzutów mężczyzna pozostał zupełnie niewzruszony.

– Morderstwo jest zabronione za drzwiami. Jeśli zabijesz członka drużyny, to na pewno zginiesz, gdy ten stanie się duchem – odparł kompletnie opanowany.

Najwyraźniej chciał powiedzieć tym ludziom, że jeśli chcą go zabić, najpierw powinni dobrze ocenić swoje własne umiejętności. Wyglądało na to, że grupa pragnęła rozerwać go na strzępy, lecz nie mogła nic na to poradzić.

Po kolacji wszyscy się rozeszli.

Lin Qiushi i Ruan Nanzhu również wrócili do swojego pokoju i położyli się do łóżek, aby odpocząć.

W rezydencji przebywało w sumie dwadzieścia osób, z których jedenaście otworzyło skrzynie. Pozostałych dziewięć wciąż czekało. Trzy osoby stały się Hakobito, ale w ciągu dnia jednego się pozbył, więc zostały tylko dwa.

Dzisiaj nikomu nic złego się nie stało, ale Lin Qiushi przeczuwał, że jutro coś się wydarzy. W końcu głód potrafi doprowadzić ludzi do szaleństwa. Hako Onna z pewnością nie przepuści takiej okazji.

W tej chwili uwolnione zostały dwie moce Hako Onny. Były też dwa przedmioty: benzyna i gaśnica. Ich nagrodą za ten dzień była jedna cyfra kodu dostępu do sejfu.

Po zebraniu wszystkich informacji Lin Qiushi postanowił pójść spać. Ruan Nanzhu ponownie wślizgął się do jego łóżka, obejmując go w talii i cicho mrucząc:

– Talia Linlina jest taka wąska. Bardzo dobrze się ją trzyma.

Lin Qiushi pochylił się i go pocałował.

– Idź spać.

Ruan Nanzhu uśmiechnął się, zamknął oczy i zasnął.

Myśleli, że tym ludziom uda się wytrzymać przynajmniej do następnego dnia, ale gdy nadeszła północ, na dole rozległ się przeraźliwy krzyk.

Lin Qiushi zamarł, gdy został wybudzony ze snu. Dopiero gdy Ruan Nanzhu również się obudził, powiedział:

– Otworzyli skrzynię?

– Najprawdopodobniej. Ruan Nanzhu potarł oczy. – A myślałem, że wytrzymają do rana.

W lodówce było jedzenie, ale ci, którzy nie otworzyli skrzyń, również nie mogli go tknąć. Ci ludzie prawdopodobnie nie dotrwali do rana i, wygłodniali, otworzyli skrzynię. Wyglądało na to, że po prostu nie mieli szczęścia.

Krzyki dochodziły z kuchni. Kiedy Lin Qiushi tam dotarł, zobaczył młodą kobietę płaczącą na skrzyni i wołającą:

– Xiao Qian, Xiao Qian…

Lin Qiushi przypomniał sobie, że była jedną z nowicjuszek, których przyprowadził Wei Xiude. Cały czas przebywała w towarzystwie faceta, Xiao Qiana. Wydawali się sobie bliscy i najprawdopodobniej byli parą na zewnątrz.

– Xiao Qian, Xiao Qian! – Dziewczyna waliła z całych sił w drewnianą skrzynię, płacząc tak głośno, że całe jej ciało zdawało się drgać. Obok niej leżała kartka i na wpół zjedzony kawałek chleba.

Niewątpliwie było tak, jak przewidywali. Para nie mogła już znieść głodu i poszła do kuchni, wybierając dwie skrzynie do otwarcia. Jednego z nich wciągnęła do środka Hako Onna lub Hakobito.

Ruan Nanzhu podszedł do niej, schylił się i podniósł kartkę. Zobaczył, co było na niej napisane: Moja lalka Mary. Lin Qiushi również zobaczył słowa i gwałtownie wciągnął powietrze.

– To jest ta moc, którą otworzyli?

– To musiało się wydarzyć.

Ruan Nanzhu przynajmniej zdawał się być spokojny, chowając kartę jednym ruchem ręki.

Dziewczyna wciąż płakała i wkrótce kuchnia zapełniła się ludźmi. Sun Yuanzhou też tam był, podchodząc i pytając:

– Znalazł Hako Onnę czy jednego z Hakobito?

Dziewczyna nie odpowiadała, po prostu dalej waliła pięściami w skrzynię Sun Yuanzhou szarpnął ją, by wstała z podłogi.

– Czy możesz się w końcu obudzić? Jeśli naprawdę chcesz do niego dołączyć, po prostu otwórz tę skrzynię!

Kobieta zdrętwiała, odwróciła się i spojrzała za siebie. Jej szloch w końcu ucichł.

– W środku był Hakobito czy Hako Onna? – Sun Yuanzhou ponowił pytanie.

– Nie wiem.

– Jak możesz nie wiedzieć? – Mężczyzna zmarszczył brwi.

– Jadłam – powiedziała dziewczyna. – Odwróciłam wzrok na sekundę, a on został wciągnięty do środka.

Gdy tylko skończyła mówić, z wnętrza skrzyni dobiegł krzyk jej kochanka.

– Pomocy, boli! Xiao Mei, tak bardzo boli, proszę, pomóż mi…

To był całkowicie ludzki głos. W chwili, gdy kobieta go usłyszała, jej twarz zbladła. Odwróciła się i rzuciła się na skrzynię, ale Sun Yuanzhou mocno ją złapał.

– Wei Xiude, to ty ją tu przyprowadziłeś. Nic kurwa nie zrobisz?!

Wei Xiude tylko się uśmiechnął.

– Wszyscy tu jesteśmy dorośli. Dlaczego zawsze chcesz, żeby ktoś był odpowiedzialny?

– Ty skurwy…

Podwinął rękaw, gotowy do walki, ale ktoś obok niego go powstrzymał.

– Zapomnij o tym, nie zawracaj sobie głowy takim dupkiem – powiedział jego przyjaciel, choć sam wyraźnie był wściekły. – Prędzej czy później dostanie za swoje.

Sun Yuanzhou splunął pod stopy Wei Xiude.

Xiao Mei po prostu siedziała w milczeniu na ziemi, wpatrując się tępo w skrzynię przed sobą. Ruan Nanzhu obserwował ją przez chwilę, po czym powoli podszedł i powiedział jej coś do ucha.

Dopiero wtedy odrętwiały wyraz twarzy Xiao Mei stopniowo zniknął. Smutek przerodził się w furię, a ona sama rzuciła mroczne, mrożące krew w żyłach spojrzenie na odchodzącego Wei Xiude.

– Co jej powiedziałeś? – zapytał Lin Qiushi.

– Nic wielkiego – odparł Ruan Nanzhu. – Ludzie potrzebują jakiegoś celu w życiu, czy to szczęścia, czy gniewu.

Lin Qiushi zamilkł. Przez chwilę nie wiedział, co powiedzieć.

Tłumaczenie: Ashi

Tom I Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32

Tom II
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53

Tom III
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77

Tom IV
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95

Tom V
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Rozdział 114
Rozdział 115
Rozdział 116
Rozdział 117
Rozdział 118
Rozdział 119
Rozdział 120
Rozdział 121
Rozdział 122
Rozdział 123
Rozdział 124
Rozdział 126
Rozdział 126

Tom VI
Rozdział 127
Rozdział 128
Rozdział 129
Rozdział 130
Rozdział 131
Rozdział 132
Rozdział 133
Rozdział 134
Rozdział 135
Rozdział 136
Rozdział 137
Rozdział 138
Ekstra 1
Ekstra 2
Ekstra 3
Ekstra 4
Ekstra 5
Ekstra 6
Ekstra 7
Ekstra 8
Ekstra 9
Ekstra 10

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: