Kaleidoscope of Death

Rozdział 100 – Zhu Ruyuan18 min. lektury

Słowa Ai Wenruiego wywołały wahanie u całej trójki.

– Pójdę to sprawdzić – powiedział Lin Qiushi.

Podszedł do rzeźby i ostrożnie chwycił róg białego płótna. Następnie, bardzo delikatnie, uniósł je.

Biała tkanina opadła, odsłaniając przedmiot zawinięty w środku – pięknie rzeźbioną figurę. Posąg przedstawiał kobietę spoglądającą w dół i lekko się uśmiechającą. Siedziała na krześle i ubrana była w suknię. Z długimi włosami opadającymi na ramię, jej kształty były eleganckie i pełne życia, jakby w każdej chwili mogła naprawdę ożyć.

Chociaż Gu Longming miał niewielkie pojęcie o tej formie sztuki, to i tak był zafascynowany.

– Jest piękna…! – wykrzyknął.

Jednak po zobaczeniu posągu wyraz twarzy Ai Wenruiego całkowicie się zmienił. Cofnął się o kilka kroków.

– Nie… To źle! – wyjąkał.

– Co tutaj jest złego? – Lin Qiushi spojrzał na niego.

– Ta rzeźba wcześniej taka nie była! – Wyraźnie przerażony jej wyglądem, Ai Wenrui szybko przemówił: – Kiedy widzieliśmy ją wcześniej, miała tylko głowę, skąd wzięło się to ciało?!

– Co masz na myśli? – Oczy Gu Longminga się rozszerzyły. – Chodzi ci o to, że się powiększyła?

– Tak, jest dodatkowa część ciała… – powiedział Ai Wenrui. – Kiedy przyszliśmy wcześniej, żeby wyrazić życzenie, byłem pewien, że miała tylko głowę!

A teraz miała ciało. Nie dość, że miała ciało, to jeszcze wyglądała coraz bardziej jak żywa osoba. Dzięki Ai Wenruiemu, to, co początkowo było piękną statuą, teraz wydawało się dotknięte niesamowitością. Nawet delikatny uśmiech na jej twarzy stał się dziwny i przerażający.

– Jaka była sytuacja początkowa? Wyjaśnij to szczegółowo. – Lin Qiushi wciąż myślał, że Ai Wenrui coś ukrywa.

Chłopak z niepokojem przyjrzał się rzeźbie. Wydawał się nieco przestraszony.

– Czy możemy o tym tutaj nie rozmawiać?

– W porządku – zgodził się Lin Qiushi. On również uważał rzeźbę za niepokojącą.

Opuścili magazynek, zamykając za sobą drzwi. Nie zauważyli jednak, że po ich wyjściu delikatny uśmiech na twarzy wyrzeźbionej kobiety stopniowo zniknął, zastępując go chłodną obojętnością. Gipsowe oczy powoli mrugały.

Wrócili do głównej sali klubowej. Pocierając ramiona, Ai Wenrui wciąż odczuwał strach. Jego wzrok co chwila błądził w kierunku magazynku, wyraźnie obawiając się zmienionej rzeźby.

– Jaki rytuał wykonaliście? – zapytał Lin Qiushi.

– Starsza uczennica nas nauczyła! – powiedziała Ai Wenrui. – Dała nam po małej drewnianej lalce i kazała nam ochlapać je krwią. Potem wypowiedzieliśmy życzenie do rzeźby…

– Starsza uczennica? – zapytał Lin Qiushi. – Gdzie ona teraz jest?

Ai Wenrui spojrzał na zegarek.

– Prawdopodobnie jest jeszcze na zajęciach.

– Nic jej się nie stało? – Gu Longming trochę nie dowierzał. – Czyż ci, którzy proponują samobójcze plany, nie giną pierwsi w tego typu intrygach?

Ai Wenrui nie wiedział, jak zareagować na bezpośrednie oświadczenie Gu Longminga.

– Po tym wszystkim, co się wydarzyło, nawet z nią nie porozmawiałeś? – Lin Qiushi pomyślał, że coś jest nie tak. – Ona musi coś wiedzieć, prawda?

– Wszyscy byliśmy śmiertelnie przerażeni. Baliśmy się nawet spotkać. – Ai Wenrui ze zbolałym uśmiechem kontynuował: – Gdyby Xiao He i reszta chłopaków nie chodzili ze mną do tej samej klasy, nie chciałbym nawet widzieć ich twarzy.

Na wzmiankę o Xiao He duch Ai Wenruiego znów przygasł. Wydawało się, że powiązał śmierć kolegi ze swoją własną przyszłością.

Jeśli szybko nie zajmą się tą sprawą, śmierć Ai Wenruiego będzie tylko kwestią czasu.

– Chodźmy jej poszukać – powiedział Lin Qiushi. – Musi być kluczową postacią. Poza tym… – Wyciągnął z kieszeni grupowe zdjęcie. – Znasz ludzi na zdjęciu?

– Jasne – odpowiedział Ai Wenrui, rzucając okiem. – Oni… To oni jako pierwsi ochlapali lalki krwią.

– Ta ostatnia osoba nie brała udziału w akcji? – Lin Qiushi wspominał, że wśród grupy był ktoś, kto przeżył i miał szczęście.

– Nie zrobił tego. – Na to wspomnienie Ai Wenrui zdawał się wyczuwać, że coś jest nie tak. – To nie może być prawda… To jej najbliższy przyjaciel. Też tam był, ale dlaczego nie dołączył? – Podrapał się po głowie zmieszany. – A ja nawet wtedy nie zauważyłem…

Lin Qiushi spojrzał na zegarek. Ostatnie zajęcia tego dnia dobiegały końca i zbliżał się wieczór. Wieczorem nic nie będą w stanie załatwić.

– Zaprowadź nas, znajdźmy tę uczennicę. Chcę z nią porozmawiać – powiedział Lin Qiushi.

Ai Wenrui skinął głową.

Dziewczyna, podobnie jak oni, studiowała rzeźbę. Była na czwartym roku. Zajęcia odbywały się tuż obok boiska sportowego i dotarli tam bez większego wysiłku.

Gdy doszli do klasy, Lin Qiushi usłyszał dzwonek szkolny. Wtedy uczniowie zaczęli wychodzić na zewnątrz.

Ai Wenrui wystawił głowę, żeby zajrzeć do środka, ale po chwili nadal nie mógł znaleźć tego, kogo szukał.

– Opuściła zajęcia? A może coś się stało… – mruknął nieco zdziwiony.

– Znajdź ucznia, którego możesz zapytać.

– Mh. – Ai Wenrui skinął głową i zatrzymał wychodzącego ucznia. – Hej, znasz Zhu Ruyuan?

Czyli ta starsza uczennica miała na imię Zhu Ruyuan.

– Kogo? – Uczeń wyglądał na kompletnie zdezorientowanego. – Nie kojarzę.

Ai Wenrui był zaskoczony.

– Nie znasz jej?

Z niepokojącym przeczuciem rzucił się, by zatrzymać następnego ucznia i zapytał, czy zna Zhu Ruyuan.

Jednak wszystkich pięciu studentów, których o to zapytał, pokręciło przecząco głowami. Stwierdzili, że w ich klasie nie ma ani jednej studentki o takim imieniu.

To kompletnie wytrąciło Ai Wenruiego z równowagi, a na całym ciele pojawiła mu się gęsia skórka. Wyglądał na nieco wyczerpanego.

– Co… Jak mogą jej nie znać, przecież chodziła z tymi ludźmi na zajęcia!

Lin Qiushi zastanowił się chwilę, po czym wszedł do klasy, by zatrzymać nauczyciela. Zapytał, czy zna Zhu Ruyuan. Na dźwięk tego imienia wyraz twarzy nauczyciela uległ zmianie.

– Kim wy jesteście? Przychodzicie do naszej szkoły i zadajecie takie pytania, czego chcecie?!

– Szkoła zatrudniła nas do zbadania śmierci na terenie kampusu – wyjaśnił Lin Qiushi. Tożsamości podane im przez NPC z pewnością były pomocne w takich chwilach. – Wiesz, kim jest Zhu Ruyuan, prawda? Powiesz nam, co się z nią stało?

Nauczyciel wyraźnie się wahał.

– Ona… To, co jej się przydarzyło, było właściwie… dość powszechnie znane na kampusie. Ale z powodu rotacji uczniów, ludzie stopniowo przestali o tym mówić.

Ai Wenrui zrozumiał znaczenie słów nauczyciela. Zakrztusił się.

– Ma pan na myśli, że Zhu Ruyuan już…

– Tak, ona już nie żyje – powiedział nauczyciel. – I to od ponad pięciu lat.

Chłopak zaczął się trząść.

Obawiając się, że znów zacznie płakać, Gu Longming pospiesznie położył dłoń na jego ramieniu.

– Wszystko w porządku, nie martw się. Nadal tu jesteśmy – powiedział.

Ai Wenrui mruknął.

– Co się z nią stało? – zapytał Lin Qiushi.

– Studiowała rzeźbiarstwo – powiedział nauczyciel. – Chyba brała udział w jakimś konkursie organizowanym poza szkołą czy coś w tym stylu i brak dobrej oceny bardzo ją dotknął. Popełniła samobójstwo.

Wyjaśnienie nauczyciela było proste, ale sądząc po jego minie, sytuacja zdecydowanie taka nie była. Kiedy mówił, na jego twarzy malowało się przerażenie, jakby nie miał ochoty poruszać tego tematu.

– Samobójstwo? Jak to zrobiła? – Lin Qiushi nie zamierzał tak po prostu odpuścić. – Czy możesz nam podać więcej szczegółów?

– Ja też nie jestem pewien…

Naprawdę nie chciał o tym rozmawiać.

– Jeśli się tym nie zajmiemy, więcej uczniów może ucierpieć – powiedział Lin Qiushi. – Naprawdę nie wiesz? Wszystkie te dzieciaki mają dopiero dwadzieścia kilka lat, jeśli zostawimy je na śmierć w ten sposób…

Spojrzał na Ai Wenruiego, który znów zaczął cicho szlochać.

Być może sprawiły to słowa Lin Qiushiego, a może łzy Ai Wenrui, ale nauczyciel w końcu się poddał.

– Popełniła samobójstwo w szkole.

– W szkole? – Lin Qiushi był nieco oszołomiony.

– Tak, w szkole. A metoda… była dziwna – powiedział nauczyciel. – Brak nagrody był dla niej ogromnym ciosem, więc podcięła sobie żyły i zakrwawiła cały swój projekt… Zanim ją znaleźli, było już po niej.

Na wzmiankę o projekcie Lin Qiushi natychmiast pomyślał o tej rzeźbie.

– Widziałeś jej projekt? – zapytał pospiesznie.

– Tak, kiedyś – odparł nauczyciel. – To posąg kobiety. Całkiem ładny, ale brakowało mu duszy. Nic dziwnego, że nie nominowano go do nagrody. – Westchnął i powiedział z lekkim żalem: – Miała wiele do zaoferowania. Tak po prostu zniknąć, to naprawdę wielka szkoda. – Spojrzał na zegarek. – Muszę iść.

– Dziękuję. – Lin Qiushi wyraził wdzięczność.

Nauczyciel skinął głową, wziął torbę z pracami i opuścił klasę.

Odkąd dowiedział się, że jego koleżanka nie jest człowiekiem, Ai Wenrui doznał paraliżu i stał w bezruchu jak kukła. Gdy nauczyciel wyszedł, Gu Longming mocno uderzył go dłonią w plecy.

– Hej, bracie, wszystko w porządku?

– Nie czuję się w porządku…

– Jak długo była z wami? – zapytał Lin Qiushi.

– Nie wiem. Nie pamiętam – powiedział Ai Wenrui. – Myślę, że od samego początku przebywała w sali klubowej. Żartowaliśmy wtedy nawet, że w zasadzie uczyniła z niej swój dom… – Zadrżał. – Och, racja, ona nawet nie jest człowiekiem. To naturalne, że uczyniła z tego miejsca swój dom, prawda?

Lin Qiushi nie wiedział, co powiedzieć. Spojrzał w niebo.

– Chodźmy najpierw na kolację. Porozmawiamy o tym później.

Poszli do stołówki i zajęli się jedzeniem.

Przez cały czas Ai Wenrui zdawał się chcieć coś powiedzieć, ale dopiero gdy skończyli jeść, wymamrotał:

– Eee, gdzie spędzicie noc?

– W akademiku. – Rozumiejąc, co miał na myśli Ai Wenrui, Gu Longming zapytał: – O co chodzi? Nie chcesz chyba u nas spać, prawda?

– Nie mogę? – zapytał Ai Wenrui. – Nie możesz mnie po prostu wykorzystywać w ciągu dnia, a potem porzucić w nocy, kiedy już nie będę ci potrzebny. Nie będziesz taki okrutny, prawda?

Powiedział to z wyjątkową intensywnością, co wywołało dziwne spojrzenia ze strony uczniów. W końcu była to szkoła artystyczna – zarówno geje, jak i lesbijki byli tam dość powszechni, więc oczywiście myśli wszystkich szły w nieco dziwnym kierunku.

– Nie, nie potrzebuję cię… – Kiedy to powiedział, pomyślał, że może zostać źle zrozumiany, więc szybko wyjaśnił: – Jeśli chcesz, oczywiście możesz się do nas przyłączyć!

– To świetnie – powiedział Ai Wenrui. – W takim razie nie będę się krępował.

Lin Qiushi spojrzał na umęczoną minę Gu Longminga i miał ochotę się roześmiać.

Po kolacji wrócili do dormitorium. Pozostali członkowie grupy również stopniowo się pojawiali. Niektórzy wrócili do swoich pokoi, inni stali, odpoczywając na korytarzu. Sądząc po minach wszystkich, nikt nie poczynił dziś większych postępów.

Jednak Lin Qiushi uważał, że wszystko idzie dobrze, bo przynajmniej znaleźli kluczową postać – uczennicę czwartej klasy, która w ogóle nie powinna istnieć.

– Och, kto to jest? – zapytała z ciekawością śliczna młoda dama, którą Lin Qiushi pamiętał jako Zuo Sisi, gdy zauważyła towarzyszącemu im Ai Wenruiego. – Przyprowadziłeś tu NP… ucznia?

Prawdopodobnie chciała powiedzieć NPC, ale cofnęła to słowo, gdy miała je na końcu języka.

– Mh – powiedział Lin Qiushi. – Spodobał się Gu Longmingowi.

Mięśniaka zatkało.

– Och, lubisz się rozerwać, jak miło. – Zuo Sisi spojrzał raz na Gu Longminga. – Lepiej dbaj o swoje ciało, młodzieńcze.

Gu Longming, oniemiały, mógł tylko rzucić Ai Wenruiemu gniewne spojrzenie. Całkowicie niewinny chłopak chciał się wytłumaczyć, ale zwiądł pod wpływem tego spojrzenia.

Po powrocie do pokoju i umyciu się Lin Qiushi zaczęli analizować wskazówki z dzisiejszego dnia. Ta uczennica zdecydowanie nie była człowiekiem. Zinfiltrowała klub rzeźbiarski i namówiła uczniów, aby przystąpili do dziwnego rytuału, by spełnić swoje życzenia. I wszystkie życzenia się spełniły. Tyle że trzeba było zapłacić wysoką cenę – prawie wszyscy już nie żyli.

W tym pokoju były cztery łóżka. Ai Wenrui siedział na pryczy nad Gu Longmingiem, opierając się o kołdrę i wyglądając, jakby miał się zaraz udusić.

Gu Longming wyłowił skądś pomidora.

– Czego więc sobie wtedy życzyłeś? – mówił, przeżuwając go.

– Ja? – zapytał Ai Wenrui. – Moje życzenie było takie samo jak ich…

– Takie samo? – zapytał Gu Longming. – Czyli ty też zdobyłeś nagrodę, tak jak oni?

– Nie – odpowiedział szczerze Ai Wenrui.

– Nie udało ci się? – Gu Longming nie mógł w to uwierzyć. – Co, nawet siły nadprzyrodzone nie pomogły ci wygrać? Jak źle ci idzie rzeźbienie, stary?

– Nieźle! – wykrzyknął gniewnie Ai Wenrui. – Po prostu nie wziąłem udziału! – Westchnął. – Gdybym wygrał, to myślisz, że teraz bym tu siedział i z wami gadał?

Zdobywcy nagrody umierali jeden po drugim, każdy z powodu gorszego niż poprzedni. Gdyby Ai Wenrui wziął udział w konkursie, nie miałby szans na dotrwanie do drugiego semestru. Choć jego życzenie się nie spełniło, moc tego stworzenia zdawała się powoli rosnąć. Nadal próbowało go zaatakować.

Lin Qiushi wciąż oglądał zdjęcie z pochyloną głową.

– Szczęściarz na tym zdjęciu nazywa się Zhou Hanshan, prawda? – zapytał. Widział informacje o tej osobie w pliku z biblioteki.

– Tak – skinął głową Ai Wenrui. – Byli naprawdę blisko. Kto by pomyślał, że coś takiego się wydarzy? – Zastanowił się przez chwilę. – Ale naprawdę jest coś dziwnego w tym, co się wtedy wydarzyło.

– O co chodzi? – zapytał Lin Qiushi.

– Nie brał udziału w rytuale. – Ai Wenrui wspominał o tym już wcześniej, ale tym razem opowiedział o tym bardziej szczegółowo. – Patrząc na to teraz, to naprawdę dziwne, bo to on w ogóle wpadł na ten pomysł.

– Gdzie teraz jest? – zapytał Gu Longming.

– Chyba wciąż na kampusie – powiedział Ai Wenrui. – Jesteśmy na trzecim roku. Wkrótce musimy zacząć planować ukończenie studiów i szukać pracy. Wszyscy są zajęci jak diabli. Powinni nadal być na kampusie.

– On musi coś wiedzieć – powiedział Lin Qiushi. – Może mieć coś wspólnego z Zhu Ruyuan.

Ai Wenrui skinął głową.

– A tak przy okazji, ona nie będzie mnie teraz szukać, prawda…?

Ani Gu Longming, ani Lin Qiushi nie odpowiedzieli. Najwyraźniej żaden z nich nie mógł być tego pewien.

Zapadł wieczór, a cała szkoła pogrążyła się w ciemności.

Ai Wenrui wcześnie położył się spać i przewracał się z boku na bok, bo nie mógł usnąć. Prawdę mówiąc, Lin Qiushi też miał z tym problem. Po prostu nie lubił się ruszać, nawet jeśli nie mógł spać, bo ruch tylko dodawał mu energii.

Choć żaden z nich nie mógł zasnąć, Gu Longming nie odczuł tego w ogóle i wkrótce pokój wypełnił się dźwiękiem jego równego oddechu.

– Śpisz? – zapytał cicho Ai Wenrui.

– Nie – odparł po chwili milczenia Lin Qiushi.

– Nie mogę spać. Co mam zrobić…

– Zamknij oczy i przestań bawić się telefonem. Zaraz zaśniesz.

– Ale się boję – powiedział Ai Wenrui. – Boję się, że ona po mnie przyjdzie.

– Myślisz, że po ciebie nie przyjdzie, jeśli nie będziesz spał?

Ai Wenrui zamilkł. To faktycznie miało jakiś sens.

– Śpij – powiedział Lin Qiushi. – Błogosławieństwa czy nieszczęścia… cokolwiek ma nadejść, nadejdzie.

Być może te słowa rzeczywiście uspokoiły chłopaka, bo przekręcił się jeszcze kilka razy i zdawał się zasnąć. Lin Qiushi trzymał oczy lekko otwarte, na wpół śpiący i na wpół rozbudzony. W tym stanie mógł się obudzić przy najmniejszym dźwięku.

Łup, łup. Obudził go cichy stukot. Otworzył oczy w ciemności i spojrzał w stronę źródła dźwięku… To był sufit.

Wydawało się, że między nimi a tym hałasem była ściana, więc nie należało tego brać zbyt poważnie. Gdyby to było pierwsze piętro, wszystko byłoby w porządku, ponieważ na drugim piętrze mogliby się przechadzać ludzie. Jednak oni byli teraz na drugim piętrze, co oznaczało, że nad nimi… nie było nikogo.

Łup, łup. Pukanie nie ustawało.

Nasłuchując, Lin Qiushi miał złe przeczucie, ponieważ odgłosy przypominały kogoś leżącego na dachu i stukającego, jakby czegoś szukał.

Przypominając sobie coś, natychmiast wyczołgał się z łóżka. Podszedł do Ai Wenruiego i poklepał go, żeby go obudzić.

Wyrwany ze snu chłopak zobaczył twarz cudzą tuż obok swojej. Zaczął krzyczeć, ale jego usta zostały zakryte dłonią.

– Wstań z łóżka – powiedział mu cicho do ucha Lin Qiushi. – Nie odzywaj się, nie wydawaj żadnego dźwięku.

Ai Wenrui skinął głową, bo również usłyszał dziwne stukanie nad głową. Ten dźwięk zdecydowanie nie pochodził od człowieka, a jeśli to nie był człowiek… Pospiesznie zszedł z łóżka.

Ledwo zdążył wstać, gdy rozległ się głośny huk. Lin Qiushi spojrzał w górę i zobaczył, że sufit został całkowicie roztrzaskany przez gigantyczne popiersie. Spadło prosto na łóżko Ai Wenruiego, całkowicie odkształcając metalowe wezgłowie. Łatwo było się domyślić, że gdyby chłopak nadal leżał, spotkałoby go nieszczęście.

– Kurwa mać! – Gu Longming również się obudził, otworzył oczy i zapytał: – Co się dzieje?!

– Wstawaj szybko, coś się stało.

Gu Longming zerwał się z łóżka i zobaczył dziurę w suficie. Nie ona jednak była najstraszniejsza. Najbardziej przerażające było to, że z jej wnętrza wyraźnie wyłaniała się para wielkich, czarnych oczu. Nie miały twardówki, tylko ciemne źrenice i złowrogo przyglądały się wnętrzu pokoju.

Patrzyły, ale zdawały się nie znajdować tego, czego szukały. W ich spojrzeniu pojawiła się nuta wściekłości, zanim zniknęły w nocnym blasku.

Nikt w pokoju nie chciał rozmawiać. Gu Longming wpatrywał się w tę dziurę w milczeniu przez dłuższą chwilę.

– Kurczę, czy możemy jeszcze pospać? – wydusił w końcu.

– Nie mogę już spać. – Ai Wenrui znów miał ochotę płakać.

– Zmieńmy pokój. Już prawie ranek.

Na szczęście było mnóstwo wolnych pokoi. Cała trójka w milczeniu zebrała swoje rzeczy i przeszła do innego. Oczywiście, przed wyjściem Lin Qiushi poszedł obejrzeć rzeźbę, która roztrzaskała łóżko. Odkrył, że była praktycznie taka sama, jak te w bibliotece… Uważał, że ten duch również nie miał łatwego zadania. Musiał przyciągnąć posąg z tak daleka, żeby kogoś zabić.

Szybko zmienili pokój i w ogóle nie mogli zasnąć. Ai Wenrui siedział przy oknie, cicho patrząc na zewnątrz. Gu Longming zapytał, o czym myśli.

– Myślę sobie, co by było, gdybym tylko zapragnął czegoś innego – powiedział Ai Wenrui. – Powiedzmy, gdybym zażyczył sobie, że chcę żyć wiecznie… Czyż nie wygrałbym teraz? – Ai Wenrui był pełen żalu.

– Och, jasne – mruknął Gu Longming. – Ale czy nie pomyślałeś o tym, że istnieje wiele sposobów na życie? Czy ludzie w śpiączce nie są technicznie nadal żywi?

– …Racja. – Znów się zasmucił. – W takim razie nie powinienem był tego w ogóle robić. W horrorze nawet główny bohater nie spotyka dobrego zakończenia.

Gu Longming poklepał go po ramieniu.

– A może nie jesteś nawet głównym bohaterem.

– Zamierzam płakać.

– Nawet jeśli nie jesteś główną postacią, to i tak jesteś najważniejszym drugoplanowym męskim bohaterem! – dodał pospiesznie mięśniak.

Ai Wenruiego zatkało. Czyż drugoplanowe postacie w horrorach nie giną w o wiele straszniejszy sposób niż główni bohaterowie?!

Tłumaczenie: Ashi

Tom I Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32

Tom II
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53

Tom III
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77

Tom IV
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95

Tom V
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Rozdział 114
Rozdział 115
Rozdział 116
Rozdział 117
Rozdział 118
Rozdział 119
Rozdział 120
Rozdział 121
Rozdział 122
Rozdział 123
Rozdział 124
Rozdział 126
Rozdział 126

Tom VI
Rozdział 127
Rozdział 128
Rozdział 129
Rozdział 130
Rozdział 131
Rozdział 132
Rozdział 133
Rozdział 134
Rozdział 135
Rozdział 136
Rozdział 137
Rozdział 138
Ekstra 1
Ekstra 2
Ekstra 3
Ekstra 4
Ekstra 5
Ekstra 6
Ekstra 7
Ekstra 8
Ekstra 9
Ekstra 10

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: