Kaleidoscope of Death

Rozdział 89 – Nagły wypadek18 min. lektury

Śmierć jego dziewczyny była dla Wu Qiego oczywistym ciosem.

Lin Qiushi bał się o niego, więc często się z nim kontaktował. Jednak Wu Qi pozostał obojętny, najwyraźniej myśląc wyłącznie o śmierci ukochanej. Z dnia na dzień wyglądał na coraz bardziej wychudzonego i nawet Lin Qiushi, który widział go zaledwie kilka dni temu, kiedy wpadł z wizytą, był zaskoczony jego wyglądem.

– Wszystko w porządku, Wu Qi? – zapytał z troską.

Mężczyzna siedział na sofie, wpatrując się w telefon w dłoni. W odpowiedzi na pytania Lin Qiushiego zachowywał dystans. Dopiero po chwili powoli pokręcił głową.

– Wu Qi… – Nie wiedział, jak pocieszyć przyjaciela, który właśnie stracił bliską osobę.

Kiedy Lin Qiushi po raz pierwszy przybył do tego miasta zupełnie sam, praktycznie całkowicie zostawił za sobą przeszłość. Miał chłodną osobowość, przez co nigdy nie nawiązał zbyt wielu bliskich relacji. Tylko tę jedną. Lin Qiushi wciąż pamiętał, jak zemdlał w domu z gorączką. To Wu Qi odkrył, że nie poszedł do pracy, osobiście przyjechał i zabrał go do szpitala.

Pamiętał o tych wszystkich drobiazgach. Dzięki temu jego relacja z Wu Qim stawała się coraz lepsza. Ale nigdy nie przypuszczał, że przyjaciel znajdzie się w takiej sytuacji.

Ruan Nanzhu również kontynuował śledztwo. Jego zakres obejmował głównie szpitale – zazwyczaj osoby, które wiedziały, że wkrótce umrą, na coś się leczyły, a nagłe wyzdrowienie pacjenta ze zdiagnozowaną ciężką chorobą było dziwne, jakkolwiek by na to nie patrzeć.

Jednak gdy Lin Qiushi czekał na wyniki śledztwa Ruan Nanzhu, pewnego wieczoru odebrał telefon od Wu Qiego.

– Lin Qiushi, już wiem, już wiem! – Mężczyzna brzmiał na bardzo podekscytowanego.

Słysząc jego ton, Lin Qiushi był zaskoczony.

– Co odkryłeś?

– Wiem, dlaczego skoczyła! To przez drzwi, przez drzwi! – Wydawał się obawiać, że Lin Qiushi nie zrozumie, więc nie dawał mu dojść do słowa. – Jeśli będę bliski śmierci, mogę przez nie wejść!

Lin Qiushi poczuł dreszcz na plecach. Zrozumiał, co Wu Qi miał na myśli.

– Uspokój się na chwilę!

Jednak było już za późno. Wu Qi się rozłączył. Kiedy Lin Qiushi do niego oddzwonił, jego telefon był wyłączony.

Zbliżał się świt, a Lin Qiushi wciąż leżał w piżamie w łóżku. Zupełnie się tym nie przejmował, wstając z łóżka i wybiegając z domu. Po drodze zadzwonił pod numer 110 i powiedział, że jego przyjaciel zamierza popełnić samobójstwo.

Godzinna jazda samochodem nigdy nie wydawała się tak długa. Zanim Lin Qiushi dotarł do domu Wu Qiego, policja już tam była. Przy drzwiach stało nawet kilku gapiących się sąsiadów, rozmawiających na korytarzu. Lin Qiushi odepchnął ich na bok, dysząc i wbiegł do mieszkania bez chwili wytchnienia. Tam zobaczył wszystko.

W salonie wszędzie była krew. Wu Qi leżał na sofie, zupełnie nieruchomy. Lin Qiushi usłyszał, jak ktoś go woła, ale sprawiał wrażenie, jakby był w transie. Podszedł do przyjaciela, wyciągnął rękę i sprawdził, czy Wu Qi oddycha.

Nie oddychał. Wu Qi nie żył.

Dowiedziawszy się o tym, Lin Qiushi czuł się, jakby oszalał. Nie wiedział nawet, jak powinien zareagować. To był drugi raz, kiedy był świadkiem śmierci kogoś znajomego. Pierwszy był Li Dongyuan, którego nie znał zbyt dobrze i nie miał z nim aż tak bliskich relacji. Tym razem był to Wu Qi, jego wieloletni dobry przyjaciel. I, co ciekawe, nie zginął nawet w drzwiach, lecz w nierozsądnej próbie samobójczej, by się do nich dostać.

Lin Qiushi powoli się cofnął. Poczuł zawroty głowy.

– Przepraszam, ale kim pan jest? – Do jego uszu dobiegł czyjś głos. Wyglądało na to, że to policjanci, którzy przybyli tu pierwsi, o coś go pytali.

– To ja wezwałem policję. – Lin Qiushi również usłyszał swój głos, ale brzmiał, jakby dochodził z daleka. Nie był nawet pewien, czy to on wypowiedział te słowa. – Jestem jego przyjacielem…

Następnie miejsce zdarzenia zamknięto, a policja rozpoczęła dochodzenie w sprawie przyczyny zgonu.

Wu Qi podciął sobie nadgarstki. Kiedy dzwonił do Lin Qiushiego, był już bliski śmierci. Przecięcie żył było bolesnym sposobem na śmierć. Rana musiała być głęboka, a jeśli krew zakrzepła, konieczne mogło być nawet dodatkowe nacięcie lub dwa.

Nie miał pojęcia, jak długo stał przed blokiem. Wiedział tylko, że w pewnym momencie pojawił się też Ruan Nanzhu. W chwili, gdy tam dotarł, położył dłoń na jego ramieniu. Lin Qiushi spojrzał w stronę przyjaciela i zobaczył tę piękną twarz.

– Wszystko w porządku, Qiushi? – W głosie Ruan Nanzhu słychać było troskę.

– Nic mi nie jest. – Lin Qiushi pokręcił głową. – Nie sądziłem, że naprawdę coś takiego zrobi.

Ruan Nanzhu nie odezwał się, tylko lekko pogłaskał go po plecach dłonią, chcąc go pocieszyć.

Lin Qiushi zwiesił głowę. Zaśmiał się gorzko.

– Chcę zapalić.

Po chwili milczenia Ruan Nanzhu wyjął cukierka z kieszeni, rozpakował go i włożył mu do ust.

– Zjedz cukierka. To lepsze niż palenie.

Słodki, owocowy smak rozpłynął się w ustach Lin Qiushiego, który westchnął głęboko.

– Myślę, że ktoś wrobił Wu Qiego.

Z tego, co o nim wiedział, Wu Qi nie był osobą, która tak łatwo popełniłaby samobójstwo.

– Dowiemy się.

Lin Qiushi potarł kącik oka. Jeśli śmierć dziewczyny Wu Qiego wzbudziła w nim niechęć do tych ludzi, to samobójstwo przyjaciela przemieniło te uczucia w nieopisaną furię.

Tej nocy wrócił bardzo późno. Po powrocie długo przewracał się z boku na bok w łóżku, nie mogąc zasnąć. W końcu wstał i podszedł do komputera. Włączył go. Ktoś wysłał mu prywatną wiadomość na forum – to był Gu Longming, którego przeprowadził przez ostatnie drzwi.

Gu Longming: Braciszku Linlin, nie śpisz?

Lin Qiushi przeczytał tę wiadomość i natychmiast przypomniał sobie o mięśniaku w spódniczce. Odesłał mu ciąg kropek.

Gu Longming: Braciszku Linlin, dlaczego nic nie mówisz?

Na koniec dodał nawet nieśmiałą minkę.

Lin Qiushi: Mów po ludzku.

Gu Longming: Co tam, stary? Co u ciebie?

Dlaczego ta scena wydawała się Lin Qiushiemu nie do końca taka, jak powinna?

Gu Longming: Jak się goi rana? Po tym, jak ta kobieta mnie zraniła, spędziłem cały miesiąc w szpitalu. Wyszedłem dopiero kilka dni temu.

Lin Qiushi powiedział, że już z nim wszystko w porządku. Przeszedł przez więcej drzwi niż Gu Longming, więc naturalnie był bardziej wytrzymały. Chociaż jego obrażenia były poważniejsze, dość szybko opuścił szpital.

Gu Longming: Dobrze, że już wyzdrowiałeś. Bardzo się o ciebie martwiłem.

Lin Qiushi: Po prostu powiedz to, co chcesz powiedzieć.

Gu Longming: No więc… Czy mogę do cię poprosić o pomoc z następnymi drzwiami?

Lin Qiushi czytał słowa Gu Longminga w milczeniu przez chwilę. Następnie napisał: Zobaczymy, kiedy nadejdzie czas.

To, że nie odrzucił go od razu, było już samo w sobie dobre. Poza tym Gu Longming był zabawnym facetem – paplał o jakimś nieprzyjemnym zdarzeniu, a Lin Qiushi od czasu do czasu mu odpowiadał. Rozmawiali do około szóstej rano, kiedy to Ruan Nanzhu zapukał do jego drzwi.

Gdy otworzył, pierwsze słowa Ruan Nanzhu brzmiały: „znalazłem”.

Lin Qiushi natychmiast wstał z krzesła.

– Co się stało?

Ruan Nanzhu pomachał Lin Qiushiemu.

– Chodź ze mną.

Lin Qiushi poszedł za przyjacielem do jego sypialni, tylko po to, by odkryć, że w jakiś sposób wszedł w posiadanie komputera Wu Qiego.

– Spójrz. – Ruan Nanzhu wskazał na ekran.

Lin Qiushi pochylił się i zobaczył, co było na ekranie.

To był bardzo znajomy widok: wiadomości prywatne na forum… Z tego samego, z którego przed chwilą korzystał. Rozmówca opowiedział Wu Qiemu o mechanizmie drzwi, a na koniec dodał, że umierający mogą przez nie wejść.

Wu Q: czy to prawda?

Odpowiedź: Oczywiście, że to prawda. Twoja dziewczyna została zabita przez kogoś w środku.

Wu Qi: Dziękuję, zrozumiałem. Dziękuję.

Każdego innego dnia Wu Qi nie uwierzyłby tej osobie. Jednak śmierć jego dziewczyny była ewidentnie ogromnym ciosem – nie miał nawet najmniejszych podejrzeń i po prostu uwierzył.

Lin Qiushi czytał zapis czatu, zaciskając dłoń w pięść.

– Dlaczego to zrobili… – powiedział cicho. Nie wystarczyło im zabicie dziewczyny Wu Qiego, musieli też dorwać i jego?

– Życie w ich rękach nic nie znaczy. Qiushi, uspokój się.

Lin Qiushi spojrzał na Ruan Nanzhu. Prawda była taka, że był spokojny. Myślał, że nigdy w życiu nie był tak spokojny.

– Chcę wiedzieć, kim oni, do cholery, są.

Ruan Nanzhu skinął głową.

– Już prawie. Potrzebujemy tylko trochę więcej czasu. – Chociaż sortowanie dokumentacji szpitalnej było łatwe, wyłuskanie osób z wewnętrznymi powiązaniami ze szpitalem nie było takie proste.

Jednak Ruan Nanzhu był pewien, że ich znajdzie. Potrzebował tylko trochę czasu.

– Czy mogę wziąć ten komputer? – zapytał Lin Qiushi, spoglądając na czat.

– Jasne.

W końcu należał do jego przyjaciela. Lin Qiushi wziął laptopa, odwrócił się i wyszedł. Ruan Nanzhu obserwował plecy przyjaciela, a w jego oczach malował się niepokój. Od początku uważał go za kogoś niecodziennego. Sytuacja z Wu Qim całkowicie ujawniła naturę tej niezwykłości.

Lin Qiushi był wściekły, ale wciąż zachowywał przerażający spokój. W krótkim czasie udało mu się opanować emocje. Szczerze mówiąc, gdyby to Ruan Nanzhu stanął w obliczu czegoś takiego, mógłby nie poradzić sobie tak dobrze.

Kilka dni później Lin Qiushi wziął udział w pogrzebie Wu Qiego.

Był zupełnie zwyczajny. Widział, jak rodzice przyjaciela szlochają z całego serca podczas ceremonii. Jego pierwszą myślą nagle była jego własna śmierć – czy gdyby umarł, to ktoś by go opłakiwał?

Ruan Nanzhu przyszedł z nim i zdawał się przejrzeć myśli Lin Qiushiego. Położył dłoń na jego ramieniu.

– Jesteśmy tutaj – powiedział łagodnie. – Nawet jeśli mnie zabraknie, zostanie Cheng Qianli, Chen Fei… Zawsze będzie ktoś, kto będzie za tobą płakał – oświadczył Ruan Nanzhu.

Lin Qiushi nieco się rozluźnił.

– Mhm.

Po pogrzebie wyszli razem, ale przy drzwiach kroki Lin Qiushiego nagle ucichły. Spojrzał na tłum z niepokojem na twarzy.

– Co się stało? – zapytał Ruan Nanzhu.

– Mignął mi ktoś znajomy… – Jego wzrok przesunął się po tłumie. – Jakbym kiedyś go widział.

Ruan Nanzhu zmarszczył brwi.

– Przyjaciel Wu Qiego?

– Skoro jest na pogrzebie, to pewnie tak. – Lin Qiushi przez chwilę nie mógł sobie przypomnieć, skąd wzięła się ta zażyłość. Dopiero gdy byli już w samochodzie, nagle sobie przypomniał. – Chyba poznałem go na urodzinach dziewczyny Wu Qiego. Siedzieliśmy przy jednym stole, ale Wu Qi powiedział mi na ucho, że go nie lubi.

Ponieważ ten mężczyzna za bardzo spoufalał się z jego dziewczyną.

Wyraz twarzy Ruan Nanzhu natychmiast stał się poważny.

– Jesteś pewien?

– Jestem pewien – powiedział Lin Qiushi. – Tak właśnie było.

Ruan Nanzhu skinął głową na znak zrozumienia. Widząc poważną minę Lin Qiushiego, nie mógł się powstrzymać – musiał wyciągnąć rękę i uszczypnąć go w czubek ucha.

Bez żadnego powodu Lin Qiushi został uszczypnięty, a jego ucho mimowolnie drgnęło w odpowiedzi. Ruan Nanzhu nie mógł się oprzeć temu widokowi i dalej szczypał.

– Ruan Nanzhu, co to za zły nawyk! – rzucił zirytowany Lin Qiushi, zanim jego koniuszek ucha zrobił się cały czerwony. Nie mógł się uchylić, jakkolwiek by się starał.

– Cóż, twoje ucho jest po prostu zbyt urocze, wiesz? – stwierdził z samozadowoleniem mężczyzna.

Nieważne, nieważne. Ten człowiek nie przyjmuje żadnych protestów! – pomyślał Lin Qiushi.

Odkrycie Lin Qiushiego dało Ruan Nanzhu nowy kierunek śledztwa. Postępy w poszukiwaniach przyspieszyły.

Pewnego popołudnia, trzy dni później, w końcu przyniósł stos dokumentów do pokoju Lin Qiushiego. Ten czytał forum, gdy rzucono przed nim stertę papierów.

– Znalazłem.

Lin Qiushi wstrzymał oddech – po czym przysunął akta i zaczął je szybko przeglądać. Na jednym z nich zobaczył nieznane mu nazwisko: Cue Xueyi.

Wewnątrz znajdowały się zapisy z życia Cue Xueyi, z których najważniejsza była jego dokumentacja medyczna. Miał raka płuc. Kiedy postawiono mu diagnozę, lekarz stwierdził, że sytuacja nie wygląda dobrze – miał przerzuty i zostały mu najwyżej trzy miesiące.

Jednak w ciągu ostatnich kilku dni stan fizyczny Cue Xueyiego nagle się poprawił. Jakby wstrzyknięto mu w ciało panaceum, rak płuc w stadium zaawansowanym zmienił się we wczesne.

Lin Qiushi sam tego doświadczył. Wpatrywał się w akta.

– Okłamał He Shuangyę? – Tak miała na imię dziewczyna Wu Qiego.

– Nie każdy ma tyle szczęścia – powiedział Ruan Nanzhu – żeby trafić na organizację, do której pasuje. Niektórzy po prostu mozolnie przedzierają się przez piąte czy szóste drzwi. Nie znają zasad panujących za drzwiami i nie wiedzą nawet, że forum istnieje.

Lin Qiushi był w stanie szybko przystosować się do drzwi, ponieważ wprowadził go Ruan Nanzhu. Spotkanie go było wybawieniem, ale He Shuangya nie miała tyle szczęścia.

– Przedśmiertne słowa He Shuangyi wskazują, że wiedziała coś o kradzieży drzwi, ale Cue Xueyi najwyraźniej był przygotowany. Możemy przypuszczać, że okłamał He Shuangyę. Zwykli ludzie, gdy wiedzą, że nie można zabijać za drzwiami, tracą czujność w obecności znajomych. Być może Cue Xueyi w ten sposób ją zmanipulował…

– I później skontaktował się z Wu Qim?

– Zabicie czyjejś dziewczyny wywołuje wyrzuty sumienia. Równie dobrze można uciąć problem u źródła – zadrwił. – Wygląda na to, że ten Cue Xueyi jest bezwzględny.

Lin Qiushi przycisnął palce do zdjęcia wroga, a jego oczy niemal wywierciły w nim dziurę.

– Czy jest jakiś sposób, żeby…

Chociaż Lin Qiushi nie dokończył, Ruan Nanzhu zrozumiał, co miał na myśli.

– Oczywiście, że tak – odparł, wskazując na komputer. – To forum to baza danych. Jeśli organizacja Cue Xueyiego będzie potrzebowała nowych osób, poszuka ich właśnie tutaj. Musimy tylko czekać.

– Okej – powiedział Lin Qiushi, wzdychając.

Z powodu tego, co wydarzyło się z Wu Qim, atmosfera w rezydencji była ciężka od kilku dni. Lin Qiushi zszedł na dół i od razu zobaczył kłócących się Zhuo Feiquana i Cheng Qianliego.

Zhuo Feiquan to brat Luo Qianshan z dziewiątych drzwi Cheng Yixiego. Jego twarz była ponura, gdy spiorunował wzrokiem Cheng Qianliego.

– Zadaję ci pytanie, dlaczego nie odpowiadasz?!

– Co chcesz, żebym powiedział? – Nadal trzymał Tosta w ramionach i nie interesowało go, o czym mówił Zhuo Feiquan.

– Czy porwałeś mojego klienta? Czego, do cholery, chcesz?!

– Już ci mówiłem, nie jestem Cheng Yixie, jestem Cheng Qianli!

– Przestań, kurwa, udawać, przecież widzę, że jesteś Cheng Yixie!

Cheng Qianliego zatkało. Znów to samo? Już dawno nikt mnie nie pomylił z bratem!

Lin Qiushi obserwował z boku, szczerze rozbawiony.

– To naprawdę Cheng Qianli – powiedział w końcu.

Zhuo Feiquan spojrzał na niego podejrzliwie, wciąż wyraźnie niedowierzając.

– Naprawdę, to Cheng Qianli – powtórzył Lin Qiushi. – Cheng Yixie wyszedł dziś rano i jeszcze nie wrócił.

– Co do cholery? Ten drań powiedział, że będzie na mnie tutaj czekał!

– Oni naprawdę bardzo się różnią. Naprawdę nie widzisz?

– Są identyczni – mruknął Zhuo Feiquan.

Lin Qiushi nie mógł powstrzymać się od chichotu. Cheng Qianli z frustracji klepnął swojego Tosta w tyłek, a pies spojrzał na niego żałośnie, jakby chciał powiedzieć: „Dlaczego mnie uderzyłeś? To boli, wiesz?”.

Po tym, jak Cheng Yixie odkrył tożsamość Zhuo Feiquana, nie przestawał robić mu na złość. Zhuo Feiquan stał się nawet stałym bywalcem rezydencji przez jakiś czas. W końcu nawet Ruan Nanzhu nie wytrzymał i przeprowadził z Cheng Yixie poważną rozmowę, która ostatecznie rozwiązała sytuację.

Jednak dziś Cheng Yixie najwyraźniej był w złym humorze i znów zrobił na złość Zhuo Feiquanowi.

Po wyjściu mężczyzny Cheng Qianli mruknął coś pod nosem, zastanawiając się, dlaczego jego brat ciągle z nim zadziera. Czy było w nim coś wyjątkowego?

Słysząc to, Lin Qiushi przypomniał sobie naszyjnik ze zdjęciem jego siostry, który wisiał na szyi Zhuo Feiquana. Pomyślał, że pod pewnymi względami rzeczywiście był wyjątkowy.

Po potwierdzeniu planu z Lin Qiushim Ruan Nanzhu zarzucił przynętę na forum. Założył konto i zaczął udawać, że jest nowicjuszem. Oczywiście, wymagało to pewnej sztuki. Nie wystarczyło napisanie prostego oświadczenia. Styl Ruan Nanzhu był stonowany, czasami odpowiadając na posty kilkoma prostymi pytaniami. Zarówno w jego działaniach, jak i między wierszami było coś amatorskiego, co sugerowało, że kryjąca się pod tym pseudonimem osoba nie jest doświadczonym graczem. Lin Qiushi mógł tylko przyglądać się z boku.

– Czy to naprawdę zadziała?

– Oczywiście, że tak – powiedział Ruan Nanzhu. – Myślisz, że jak Gu Longming cię oszukał?

Lin Qiushi przez chwilę milczał. Czy to nie dlatego, że jestem naiwny?

– Jeśli mnie zauważyli, na pewno się temu przyjrzą – powiedział Ruan Nanzhu. – Ale to nic, załatwiłem sobie prawdziwą tożsamość podpiętą pod to konto. Nawet jeśli będą się w to zagłębiać, nie będzie to miało większego znaczenia.

– Więc jak ich oszukamy, kiedy wejdziemy przez drzwi? – zapytał Lin Qiushi. Byli już graczami wysokiego poziomu i po wejściu do środka natychmiast zostaliby zdemaskowani.

– Nie musimy ich oszukiwać. Kiedy nadejdzie czas, na pewno wejdziemy do ich drzwi.

Lin Qiushi był zaskoczony. Po namyśle stwierdził, że to prawda. Aby przyciągnąć nowicjuszy, musieli obiecać pomoc profesjonalisty, który ich przeprowadzi przez drzwi. A jeszcze bardziej atrakcyjna była obietnica profesjonalisty, że dzięki niemu przeskoczy się o kilka poziomów, jak w przypadku Xia w drzwiach z lustrami. Nowicjusze w większości dawali się oszukać.

Ruan Nanzhu był niczym doświadczony myśliwy, czekając, aż ofiara złapie przynętę. Nie był niecierpliwy ani płochliwy. Wystarczyło, że zastawił kuszący wabik i już wkrótce przyciągnął uwagę zainteresowanych.

Lin Qiushi obserwował to z podziwem.

– Ruan Nanzhu, jeśli kiedykolwiek zajmiesz się oszustwami internetowymi, naprawdę możesz na tym sporo zarobić.

– Czyż nie zarobiłem już fortuny bez uciekania się do oszustw?

– Naprawdę cię nie podejrzewają?

– Oczywiście, że mnie podejrzewają, ale i tak złapią haczyk. Nie ma pośpiechu. Będziemy działać powoli.

Lin Qiushi był, szczerze mówiąc, bardzo pod wrażeniem.

Rozmowy szły w żółwim tempie. Grupa, jak się wydawało, nabrała pewności siebie po tym, jak odkryli „prawdziwą” tożsamość Ruan Nanzhu i zaczęli ujawniać pewne informacje. Na przykład fakt, że mogli przeprowadzić go od razu przed drzwi wyższego poziomu.

Ruan Nanzhu początkowo zachowywał się z pewną ostrożnością. To była normalna reakcja, bo w końcu nikt tak łatwo nie wierzył ludziom poznanym przez internet. Kontynuował to do momentu, aż osoba po drugiej stronie podała mu mnóstwo przykładów oprowadzania ludzi po drzwiach, a nawet spróbowała spotkać się z nim osobiście.

W aktach Ruan Nanzhu opisano go jako pracownika biurowego, nadmiernie ostrożnego i płochliwego. Kogoś, kto w ogóle nie wyróżniał się z tłumu.

Tego typu osoby były ulubionym celem różnych organizacji.

Lin Qiushi spojrzał na Ruan Nanzhu.

– Ale ty nie jesteś przeciętny, bez względu na to, jak na ciebie patrzę – stwierdził. Rysy twarzy mężczyzny były oszałamiające i przyciągały uwagę wszędzie.

Lin Qiushi nie spodziewał się, że Ruan Nanzhu w odpowiedzi obdarzy go dziwnym uśmiechem.

– Qiushi, jak ci idzie falset?

Lin Qiushi nagle miał bardzo złe przeczucie.

Tłumaczenie: Ashi

Tom I Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32

Tom II
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53

Tom III
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77

Tom IV
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95

Tom V
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Rozdział 114
Rozdział 115
Rozdział 116
Rozdział 117
Rozdział 118
Rozdział 119
Rozdział 120
Rozdział 121
Rozdział 122
Rozdział 123
Rozdział 124
Rozdział 126
Rozdział 126

Tom VI
Rozdział 127
Rozdział 128
Rozdział 129
Rozdział 130
Rozdział 131
Rozdział 132
Rozdział 133
Rozdział 134
Rozdział 135
Rozdział 136
Rozdział 137
Rozdział 138
Ekstra 1
Ekstra 2
Ekstra 3
Ekstra 4
Ekstra 5
Ekstra 6
Ekstra 7
Ekstra 8
Ekstra 9
Ekstra 10

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: