Po prostym śniadaniu wszyscy opuścili jadalnię.
Wang Tianxin nie miał zamiaru wychodzić po tym, jak stracił towarzyszkę. Zawstydzony, powiedział jedynie, że chce wrócić do swojego pokoju.
– Wang Tianxin, myślisz o ukryciu się w swoim pokoju na cały dzień? – zapytał ktoś niezbyt miłym tonem.
Podczas nagłego przesłuchania, mimo że Wang Tianxin czuł się nieco zawstydzony, stanowczo odpowiedział:
– Tak, nie czuję się najlepiej, więc dzisiaj nie wychodzę.
Osoba, która go wypytywała, prychnęła.
– Zakładam, że w najbliższych dniach również nie będziesz się czuł najlepiej?
– Co to ma wspólnego z tobą? – zganił go wściekły i upokorzony Wang Tianxin. – I co z tego, że nie czuję się dobrze? Spróbuj poczuć się chorym razem ze mną, jeśli jesteś do tego zdolny!
Jego odpowiedź była wyjątkowo bezwstydna. Spojrzenia, które na niego padły, były pełne pogardy.
Z wyjątkiem dwóch osób, które były tam po raz pierwszy, większość grupy stanowili ci, którzy już wcześniej przeszli przez wiele drzwi i spotkali ludzi, którzy byli bezużytecznie bierni, jak Wang Tianxin.
Tacy nie podejmują żadnej inicjatywy, aby znaleźć informacje i są zainteresowani tylko własnym przetrwaniem. Nie robią nic jako część zespołu i są wyłącznie obciążeniem dla innych.
Ruan Nanzhu spojrzał na Wang Tianxina. Nie mając nic do powiedzenia, odszedł z Lin Qiushim.
– Nie jestem w najlepszym humorze, więc ktoś taki jak Wang Tianxin nie powinien nawet myśleć o opuszczeniu tego miejsca żywy – skomentował po wyjściu z gospody.
– Myślałem, że nie można zabijać ludzi w świecie drzwi? – zapytał Lin Qiushi.
– Jak przestrzegający prawa obywatel, taki jak ja, mógłby popełnić morderstwo? – odparł z półuśmiechem Ruan Nanzhu. – Jest tyle sposobów, by pozwolić komuś umrzeć, że nie muszę brudzić sobie rąk.
To była prawda. Światy za drzwiami były tak pełne niebezpieczeństw, że wydawało się, że ludzkie życie nie miało żadnej wartości.
– Jeśli pojawią się dwie lub trzy osoby takie jak on, istnieje duże prawdopodobieństwo całkowitej zagłady.
– Co masz na myśli?
– Pomyśl o tym. Ludzie lubią porównywać się ze sobą. Jeśli ciężko pracujesz, ryzykując życie, aby znaleźć informacje, podczas gdy ktoś inny nie robi nic poza chowaniem się w swoim pokoju, czy naprawdę możesz czuć spokój?
– To prawda…
Ruan Nanzhu nie kontynuował tematu, ale jego wyraz twarzy był bardzo wyraźny. Jeśli Wang Tianxin znów będzie sprawiał kłopoty, to naprawdę nie będzie mógł opuścić tych drzwi.
Ich plan na dziś zakładał ponowne odwiedzenie wszystkich dzieci w mieście. Chociaż Dong Tianwei powiedziała, że rodziny są zdecydowane ukrywać przed nimi swoje pociechy, Lin Qiushi uważał, że te mogą być ważnym elementem do rozwiązania tej zagadki. Przeszli przez miasto do szeregu podupadłych dwupiętrowych budynków.
Farba na ścianach w większości odpadła. Na rogach widać było słabe ślady erozji spowodowanej deszczem. Drzwi zamknięto na klucz, a małe podwórka oddzielono drutem kolczastym. Zarośnięte były gęstymi chwastami i szczerze mówiąc, gdyby nie światło padające z okien, to miejsce naprawdę nie wyglądałoby na zamieszkane przez ludzi.
Jednakże projekty architektoniczne tych budynków były bardzo podobne i wszystkie wzbudzały wrażenie, że „obcym wstęp wzbroniony”
Rano Lin Qiushi szczegółowo zapytał Dong Tianwei o sytuację tych rodzin. Kobieta odpowiedziała, że chociaż mogli wejść do domów bez problemu, nie widzieli żadnych dzieci. Postawa rodziców była również bardzo chłodna i odmawiali odpowiedzi na jakiekolwiek pytania.
– Czy przeszukałaś ich pokoje?
– Tak, zrobiliśmy to, ale nic z tego nie wynikło, bo dzieci nie było w środku.
Lin Qiushi zrozumiał, o co chodzi.
Gdy Lin Qiushi pogrążył się w myślach, Ruan Nanzhu zadzwonił do drzwi.
Chwilę później od drzwi dobiegł cichy, skrzypiący dźwięk. Starsza pani wychyliła głowę z mieszkania, a jej zamglone oczy rozejrzały się dookoła, po czym zatrzymały się przy wejściu, gdzie stali Lin Qiushi i Ruan Nanzhu.
Lin Qiushi początkowo myślał, że zapyta ich, dlaczego tu są, ale zamiast tego otworzyła na oścież drzwi i odwróciła się, by wrócić do budynku, jakby mówiąc im: „Nic wam nie powiem, ale róbcie, co chcecie”.
– Proszę pani! – zawołał Ruan Nanzhu. Starsza pani nie zwróciła na niego uwagi i jakby go nie usłyszała, wycofała się z powrotem do budynku. Ponieważ nie chciała z nimi rozmawiać, nie próbowali jej do tego zmusić.
Zanim weszli, rozejrzeli się po małym dziedzińcu, lecz nie znaleźli niczego przydatnego.
– Burmistrz wspominał, że ta rodzina ma siedmioletnią córkę. Obecnie nie ma plakatu informującego o jej zaginięciu. Jeśli informacje od burmistrza są poprawne, w tym domu na pewno jest dziecko, ale jest ukrywane przez rodzinę – powiedział Ruan Nanzhu.
Lin Qiushi skinął głową. Dong Tianwei powiedziała to samo.
Ruan Nanzhu otworzył drewniane drzwi i obaj weszli do domu.
– No to zobaczmy, czy uda nam się ją znaleźć.
Wnętrze było bardzo zagracone – wszędzie pełno było przypadkowych przedmiotów. Starsza pani, która otworzyła im drzwi, siedziała na bujanym fotelu i wyglądała, jakby zasnęła. Jedynym oświetleniem w całym pokoju była pojedyncza, mała żarówka zwisająca z sufitu, przez co miejsce wyglądało na ciemne i zniszczone.
– Rozdzielmy się. Jeśli na coś trafisz, wołaj – powiedział cicho Ruan Nanzhu. – W krytycznych momentach nie ma potrzeby martwić się tożsamością.
W końcu ta rola jest przeznaczona do oszukiwania ludzi. Jaki jest sens oszukiwania kogokolwiek po śmierci?
Lin Qiushi skinął głową. Wskazując na schody, napisał: Pójdę sprawdzić piętro.
Ruan Nanzhu mruknął na zgodę.
Kiedy Lin Qiushi powiedział, że idzie na piętro, starsza pani spojrzała na niego. Chociaż ten ruch był bardzo subtelny, Lin Qiushi i tak go dostrzegł. Zrozumiał wtedy, że dziecko powinno być ukryte gdzieś na górze.
Wspinając się po długich schodach, powoli dotarł na piętro.
Znajdowały się tam prawdopodobnie sypialnia i gabinet. Były tak zniszczone jak wszystko inne, ale ktoś wyraźnie dbał tutaj o porządek.
Lin Qiushi zbadał to miejsce pokój po pokoju, ale nie znalazł ani śladu dziecka w żadnym z nich. Sprawdził nawet w szafach i pod łóżkami, ale nadal nie dokonał żadnych odkryć.
To miejsce nie było zbyt duże, gdzie więc mogliby ukryć całego żywego człowieka? Nie mógł tego zrozumieć.
Gdy Lin Qiushi popadł w stan konsternacji, jego wyostrzony słuch wychwycił nieregularny dźwięk.
Brzmiało to jak drapanie paznokciami po drewnie. Było bardzo ciche, ale Lin Qiushi był pewny, że się nie przesłyszał. Obejrzał otoczenie i szybko zlokalizował źródło hałasu… kąt pokoju.
Lin Qiushi podszedł i zobaczył stojący w rogu drewniany kufer, który miał około pół metra wysokości. Biorąc pod uwagę jego rozmiar, nie pomieściłby osoby, ale z jego wnętrza rzeczywiście dobiegał hałas.
Mężczyzna pomyślał o tym przez chwilę i pochylił się, żeby to zbadać. Potwierdził, że to kufer był źródłem hałasu, ale był zamknięty i chroniony miedzianym zamkiem. Lin Qiushi zastanowił się nad tym przez chwilę, po czym postanowił wezwać Ruan Nanzhu na górę i poprosić go o otwarcie skrzyni.
– Dźwięk dochodzi stąd? – zapytał mężczyzna.
Lin Qiushi napisał na swoim telefonie: Tak, powinien prowadzić do ukrytego pokoju.
– W porządku. – Ruan Nanzhu przykucnął i zaczął otwierać zamek.
Nie był skomplikowany, więc Ruan Nanzhu otworzył go w ciągu kilku sekund. Jednak w momencie, gdy wieko zostało otwarte, oczy Lin Qiushiego rozszerzyły się na widok tego, co było w środku.
– Ach… ach… – Dziecko, którego ciało zostało zdeformowane, aby zmieścić się w kufrze, wydało cichy jęk. Było niemal całkowicie poskręcane i upchnięte ciasno w pudle przed nimi. Trudno było stwierdzić, czy żyje, czy nie.
Ruan Nanzhu zmarszczył brwi na ten widok.
Lin Qiushi zrobił krok naprzód, chcąc wyjąć dziecko, ale Ruan Nanzhu wyciągnął rękę, żeby go powstrzymać.
– Nie ma potrzeby, ona nie żyje.
– Co… ale… ona…
– Spójrz na jej szyję.
Lin Qiushi spojrzał we wskazane miejsce i zobaczył, że szyja dziecka była wygięta pod kątem dziewięćdziesięciu stopni. Normalna osoba na pewno by tego nie przeżyła, ale wszystko, co było niemożliwe w prawdziwym świecie, po tej stronie drzwi było możliwe. Dziecko spojrzało na nich czarnymi oczami z wyraźną urazą. Mruczało coś niezrozumiałego, jakby recytowało klątwę.
Lin Qiushi zaklął cicho.
– Sposób, w jaki ukrywają dzieci, jest naprawdę trudny do zrozumienia. – Gdy Ruan Nanzhu mówił, nagle za nimi rozległ się ryk.
Odwracając się, Lin Qiushi zobaczył stojącą w drzwiach starszą kobietę. Najwyraźniej widziała, jak Ruan Nanzhu i Lin Qiushi otwierają pudełko i krzycząc ze złości, rzuciła się na nich.
Kiedy Lin Qiushi zręcznie uskoczył jej z drogi, zauważył, że trzymała nóż.
– Uciekamy! – Ruan Nanzhu natychmiast ruszył, a Lin Qiushi podążył tuż za nimi, gdy pobiegli w stronę schodów. Po zbiegnięciu po schodach i wyjściu na podwórze myśleli, że starsza pani pójdzie za nimi, ale wewnątrz domu panowała dziwna cisza.
– Nie poszła za nami? – Lin Qiushi ciężko dysząc, był lekko oszołomiony, gdy obserwował wejście do domu.
– Nie sądzę. – Ruan Nanzhu również patrzył na wejście do domu. Po potwierdzeniu, że faktycznie nikt za nimi nie wyszedł, powiedział zdziwiony: – Czy powinienem wrócić i spojrzeć jeszcze raz?
– Myślisz, że to jest konieczne?
– Poczekaj tutaj. Wystarczy, jeśli pójdzie jeden z nas.
– Nie, lepiej, jeśli będziemy razem. Jeśli coś pójdzie nie tak, łatwiej będzie odeprzeć atak.
– W porządku.
Tak więc ci dwaj, którzy wybiegli, wrócili do środka. Tym razem byli bardzo ostrożni. Po uważnej obserwacji potwierdzili, że starszej pani nie było na dole, więc w końcu weszli do holu.
Obaj ostrożnie wspięli się po schodach na piętro. Przy wejściu do klatki schodowej Lin Qiushi usłyszał niepokojący dźwięk… cichy, ale wyraźnie słyszalny odgłos łamanych kości.
Ruan Nanzhu spojrzał na Lin Qiushiego. Było jasne, że on również to usłyszał. Podeszli do pokoju, w którym wcześniej byli. Stając w drzwiach, zobaczyli, co się dzieje w środku.
Starszą kobietę przytrzymywała para rąk wystających z drewnianego kufra. Ramiona były długie, smukłe i śmiertelnie blade. Oplatały staruszkę niczym węże i powoli wciągały ją do środka.
Kufer pierwotnie nie był zbyt duży, nie wspominając o tym, że był wypchany po brzegi. A jednak ramiona były niezwykle silne, więc połowa ciała starej kobiety została już wepchnięta do środka. Jej kości były wyraźnie połamane, a ciało drgało w nienaturalnej pozycji… ona również już nie żyła.
To był okropny widok. Na przedramionach Lin Qiushiego pojawiła się warstwa potu.
– Co powinniśmy zrobić? – zapytał.
Ruan Nanzhu milczał chwilę, zanim odpowiedział:
– Odwiedźmy inne domy.
– Mhm.
Po szybkim porozumieniu zamknęli za sobą drzwi i wyszli.
– Czy ta dziewczynka została wepchnięta do kufra przez tę starą kobietę, ponieważ ta bała się, że dziecko zostanie zabrane przez slendermana? – Lin Qiushi rozmyślał nad tym, co zobaczyli.
– Najprawdopodobniej.
To było rzeczywiście bardzo dziwne. Generalnie członkowie rodziny to byt, który miał chronić dzieci, jednak tutaj posunęli się tak daleko, że upchnęli córkę w małym kufrze, a tym samym ją zabili. Byli skłonni posunąć się tak daleko, aby ich dziecko nie zostało zabrane przez slendermana.
– Hej, czemu ta osoba wygląda tak znajomo? – Gdy szli do innych domów, Lin Qiushi dostrzegł znajomą postać. Po domyśleniu się, kim ona może być, był zaskoczony. – Czy to nie zaginiona towarzyszka Wang Tianxina?
Ruan Nanzhu spojrzał we wskazaną stronę.
– To naprawdę ona.
Stali na poboczu drogi, obserwując kobietę o imieniu Liu Ya przechodzącą przez opustoszałą alejkę w stronę zarośli. Wydawała się chłodna i nieobecna, zupełnie inna niż zwykle – była nieśmiała i lubiła się przymilać, a przynajmniej taka im się wydawała.
– Czy powinniśmy pójść za nią i zobaczyć, gdzie idzie? – zasugerował Ruan Nanzhu.
Lin Qiushi skinął głową.
Dlatego poszli za Liu Ya, mając nadzieję zobaczyć, dokąd dokładnie zmierza.
Kobieta ruszyła naprzód bez zatrzymywania się i szybko opuściła granice miasta, wkraczając w leśne zarośla. Były spowite mgłą i tylko mała ścieżka przed nimi była wyraźnie widoczna.
– Jeśli będziemy za nią podążać, czy przekroczymy granice tego świata? – zapytał cicho Lin Qiushi.
– Nie powinniśmy. Jest coś bardzo nie tak w jej obecnym stanie… Myślę, że nie jest już człowiekiem.
Lin Qiushi zacisnął usta. Już w chwili, gdy dowiedział się, że Liu Ya podążyła gdzieś za siostrą Laurena, było pewne, że spotkało ją nieszczęście. W końcu byli teraz w świecie za drzwiami, więc nawet jeśli kogoś zobaczyli, to niekoniecznie był prawdziwą „osobą”.
Martwiąc się, że Liu Ya ich zauważy, nie podążali za nią zbyt blisko. Przez mgłę Ruan Nanzhu zobaczył, że kobieta się zatrzymała. Wyciągnął rękę i pociągnął Lin Qiushiego, dając mu znak, żeby też się zatrzymał.
Stali w opuszczonym miejscu. Ruiny wokół nich wskazywały, że kiedyś było ono częścią głównego miasta. Wszędzie znajdowały się pozostałości budynków i kępy chwastów. To miejsce wydawało się być przesiąknięte dziwnym uczuciem pustki.
Liu Ya stała cicho pośród tego wszystkiego, jakby na coś czekała.
Lin Qiushi usłyszał szelest wydobywający się z gęstej mgły. Coś zdawało się nadchodzić. Kucnęli za kawałkiem rozpadającego się muru, wstrzymując oddech i nie śmiąc wydać najmniejszego dźwięku.
Wkrótce z głębi gęstej mgły wyłoniła się ciemna postać.
To była wysoka osoba ubrana w czarny garnitur i cylinder. Nie miała żadnych rysów twarzy. Jej oblicze było białe, a dłonie i stopy długie i cienkie, wijące się w jak węże. Powoli ruszyła do przodu i zatrzymała się przed kobietą.
Liu Ya w milczeniu patrzyła na stworzenie.
Następnie slenderman zrobił coś, czego Lin Qiushi się nie spodziewał. Sięgnął, by złapać cylinder, a następnie zaczął się poruszać, jakby chciał go zdjąć.
Jednak kapelusz wydawał się być przyklejony do głowy… Lin Qiushi usłyszał dźwięk przypominający rozdzieranie materiału. Slenderman najwyraźniej zerwał swoją skórę wraz z nakryciem głowy.
Scena wyglądała bardzo boleśnie. Lin Qiushi czuł się niezwykle nieswojo, po prostu obserwując rozwój wydarzeń.
Ruan Nanzhu delikatnie trzymał go za nadgarstek, uspokajając jego nerwy. Lin Qiushi chciał powiedzieć, że wszystko jest w porządku, ale bał się zwrócić uwagę wroga, więc odpuścił.
Po zdjęciu cylindra slenderman podał go Liu Ya.
Kobieta uroczyście wzięła zakrwawiony cylinder w swoje ręce. Pogłaskała go delikatnie i założyła na swoją głowę. Następnie jej ciało zaczęło przechodzić potworną transformację.
Zaczęła rosnąć, a jej dłonie i stopy stały się cienkie i długie. Jej skóra zbielała, a rysy twarzy zaczęły zanikać… Krótko mówiąc, Liu Ya zmieniała się w slendermana.
Po transformacji Liu Ya oryginalny slenderman krzyknął przeraźliwie. Otworzył usta, odsłaniając dużą, krwistoczerwoną jamę wypełnioną wieloma ostrymi i cienkimi zębami. Prawdę mówiąc, był to pierwszy raz, kiedy Lin Qiushi widział slendermana otwierającego usta.
Pierwotny potwór zaczął stawać się coraz krótszy i jakby cała woda została mu wyssana z ciała, stawał się coraz bardziej pomarszczony. Na koniec zamienił się w stertę czegoś przypominającego ludzką skórę, z której wyparowała cała tkanka, kości i płyny ustrojowe.
Sama Liu Ya całkowicie zmieniła się w slendermana. Jej ubranie zostało rozdarte podczas transformacji, więc pochyliła się, podniosła garnitur, który spadł na ziemię i założyła go element po elemencie. Pogłaskała znowu cylinder, dziwnie się zaśmiała i sięgnęła w dół, aby podnieść płat ludzkiej skóry.
Lin Qiushi obserwował, jak nowo narodzony slenderman włożył zdobycz do ust, połykając ją jednym kęsem.
To była scena, która miała obrzydzać i przerażać, ale uwaga Lin Qiushiego skupiła się na czymś innym: w kłębie skóry zobaczył błysk metalu. Chociaż chciał okłamać samego siebie, był pewien, że wiedział, czym był ten metalowy przedmiot… to z całą pewnością był klucz potrzebny do opuszczenia tych drzwi.
Klucz naprawdę znajdował się w ciele slendermana.
Przez pewien czas nastrój między Lin Qiushim i Ruan Nanzhu był ciężki.
Liu Ya, która po zjedzeniu skóry swojego poprzednika sprawiała wrażenie zadowolonej, odwróciła się i zniknęła w gęstej mgle. Po zobaczeniu znikającej postaci, Lin Qiushi i Ruan Nanzhu jednomyślnie odwrócili się, aby odejść. Dopiero gdy wrócili do miasta, mogli się zrelaksować.
Ruan Nanzhu miał bardzo uroczysty wyraz twarzy.
– Widziałeś to?
– Tak.
– Długie było, nie?
Wyraz twarzy Lin Qiushiego zamarł.
– Co było długie?
Ruan Nanzhu uśmiechnął się i nie odpowiedział.
Lin Qiushi dostrzegł ślad kpiny w jego uśmiechu. W końcu skrzywił się, zdając sobie sprawę, do czego odnosił się ten epitet.
– …aż tak uważnie się temu przyjrzałeś?
– Prawdę mówiąc, zostałem do tego zmuszony. Mój zmysł wzroku jest po prostu zbyt ostry.
– No i co? Cierpiałeś?
– Niezupełnie.
Bardzo dobrze. Bardzo niesamowite. Dzięki naszemu stalkerskiemu zachowaniu w końcu ustaliliśmy, że slenderman był mężczyzną, do tego mężczyzną z bardzo długą pewną częścią ciała. Naprawdę, ta informacja, którą uzyskaliśmy, jest bardzo cenna… – pomyślał ze smutkiem Lin Qiushi.
– Wygląda na to, że istnieje jednolity szablon transformacji w slendermana. – Po opowiedzeniu żartu Ruan Nanzhu powrócił do zadania. – Cylinder jest obiektem transmitującym moc.
– A co z kluczem?
– Są dwie możliwości. Pierwsza, pobić slendermana i wyciąć mu klucz z brzucha.
– W takim razie lepiej będzie, jeśli wybiorę opcję numer dwa. – Nie uważał, że jego umiejętności walki wystarczą, by pokonać to coś. Nawet dodając Ruan Nanzhu, uważał, że byłoby to ryzykowne.
– Opcja druga: działaj, gdy wirus jest w trakcie transmisji.
Lin Qiushi pogrążył się w zamyśleniu.
– Moim zdaniem kapelusz jest bardzo ważny, więc musimy działać, gdy pierwszy slenderman go zdejmie i przerwie transmisję – dodał Ruan Nanzhu.
– To ma sens.
To rozumowanie miało sens, ale prawdziwym problemem była metoda wykonania. Co gorsza, jeśli zawiodą, zapewne zginą na miejscu. Slenderman nie miał łagodnego usposobienia.
– To zadanie niekoniecznie należy tylko do nas dwóch – powiedział Ruan Nanzhu. – Chociaż informacje są ważne, nasze życie jest jeszcze ważniejsze. Możemy powiedzieć o naszych odkryciach pozostałym, a potem, gdy nadejdzie czas, będziemy działać razem.
Lin Qiushi uważał, że to, co powiedział Ruan Nanzhu, miało sens. W każdym razie, im więcej ludzi, tym więcej siły roboczej – jedna osoba więcej oznacza jedną opcję więcej. Jednak pozostawał pewien problem.
– Co jeśli nie będą chętni?
– Nie będą chętni? – Uśmiechnął się szyderczo. – Jeśli nie chcą się przydać, niech siedzą i czekają, aż śmierć ich dopadnie. – Spojrzał na Lin Qiushiego z bardzo poważnym wyrazem twarzy. – Obiecuję, że umrą przed nami.
Lin Qiushi uważał, że Ruan Nanzhu naprawdę nie żartował.
Obaj biegali cały dzień i w tym momencie byli trochę zmęczeni. Planowali wrócić do gospody i odpocząć.
Gdy przechodzili obok placu, Lin Qiushi zauważył, że plakaty, które zdjął, nie tylko pojawiły się ponownie na tablicy ogłoszeń, ale tym razem było ich o jeden więcej. Spojrzał na zdjęcie na dodatkowym plakacie: była to dziewczynka, którą opiekunowie wepchnęli do kufra.
– Ciągle myślę, że jesteśmy niczym zły omen – powiedział od niechcenia. – Dzieci, z którymi rozmawialiśmy, spotykają się z nieszczęściem.
Słysząc, co powiedział, Ruan Nanzhu odparł:
– Może tak rzeczywiście jest.
– Ech? Co masz na myśli?
– Może w rzeczywistości jesteśmy wspólnikami slendermana. Nie dość, że musimy w końcu stać się tymi potworami, to jeszcze musimy wytropić dzieci.
Lin Qiushi naprawdę myślał, że Ruan Nanzhu w końcu powiedział coś bardzo rozsądnego. Jednak nadal czuł, że o czymś zapomniał, o czymś, czego nie mógł sobie przypomnieć. Zacisnął usta, wyglądając na zmartwionego.
– Co się stało? – zapytał go Ruan Nanzhu.
– …czuję, że coś przeoczyłem. – To było dziwne uczucie. Choć mózg wyraźnie zapomniał, jego intuicja nieustannie mu o tym przypominała.
– Nie ma pośpiechu, możesz się spokojnie zastanowić.
Lin Qiushi skinął głową.
Obaj wrócili do gospody i od niechcenia coś zjedli.
Początkowo myślał, że Ruan Nanzhu od razu powie wszystkim o tej sprawie, ale ten ani słowem się nie odezwał.
Widząc zdziwioną minę Lin Qiushiego, dał logiczne wyjaśnienie.
– Poczekajmy, aż pójdziemy po klucz. W końcu mogą być tu ludzie, którzy staną się tą rzeczą. Nie przekazujmy wrogowi informacji.
– To prawda.
Siedział przy oknie, patrząc w dal. Nagle dotarło do niego, co zapomniał.
– Przypomniałem sobie! – krzyknął w przypływie szczęścia.
– Co?
– Przypomniałem sobie, co przeoczyłem. Czy pamiętasz, jak powiedziałem, że widziałem slendermana już kilka razy?
Ruan Nanzhu skinął głową na znak, że pamięta.
– Ci, których widziałem, nie nosili kapeluszy.
Jego towarzysz zmarszczył brwi.
– Chyba że w tym mieście jest w rzeczywistości dwóch slendermanów? – dodał Lin Qiushi, jakby sam nie dowierzał własnym słowom.
Ruan Nanzhu spojrzał na niego poważnie i powiedział cichym głosem:
– To bardzo prawdopodobne.
Jeśli tak było naprawdę, to sytuacja okazała się jeszcze straszniejsza, niż myśleli.
Tłumaczenie: Ashi
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32
Tom II
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53
Tom III
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77
Tom IV
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95
Tom V
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Rozdział 114
Rozdział 115
Rozdział 116
Rozdział 117
Rozdział 118
Rozdział 119
Rozdział 120
Rozdział 121
Rozdział 122
Rozdział 123
Rozdział 124
Rozdział 126
Rozdział 126
Tom VI
Rozdział 127
Rozdział 128
Rozdział 129
Rozdział 130
Rozdział 131
Rozdział 132
Rozdział 133
Rozdział 134
Rozdział 135
Rozdział 136
Rozdział 137
Rozdział 138
Ekstra 1
Ekstra 2
Ekstra 3
Ekstra 4
Ekstra 5
Ekstra 6
Ekstra 7
Ekstra 8
Ekstra 9
Ekstra 10