Kaleidoscope of Death

Rozdział 47 – Lekcja dramatyzmu26 min. lektury

Jeśli Zhu Meng naprawdę kogoś nie lubiła, nie marnowała swoich słów, a tym bardziej nie mówiła o nim źle – wolała po prostu od razu dokonać zemsty. Chociaż tamten facet, Li Dongyuan, wydawał się zmienić swoje zachowanie po tym, jak się zakochał w Zhu Meng, to Lin Qiushi wciąż nie mógł zapomnieć, że spiskował przeciwko nim. Gdyby nie jego szczęście, być może wszyscy wpadliby w ręce Li Dongyuana i jego pułapkę.

Ci, którzy przekroczyli ósme drzwi, wcale nie byli uczciwi ani mili, a można to było powiedzieć w szczególności o Li Dongyuanie, którego charyzmatyczny wygląd w świecie drzwi zupełnie różnił się od jego nieszkodliwego wizerunku z dziecięcą twarzą w realnym świecie.

Następne drzwi, do których mieli z nim wejść, były czwartymi drzwiami jednego z członków Białego Jelenia. Nie wiedzieli dokładnie, kim on był, ale niezależnie od tego, Ruan Nanzhu już wcześniej otrzymał wskazówkę.

Na notatce było napisane tylko jedno słowo: Satchan.

Po otrzymaniu wskazówki Ruan Nanzhu natychmiast zabrał się do pracy, przeglądając wszystkie dostępne źródła, nim opowiedział Lin Qiushiemu, co znalazł. Satchan to japońska legenda uliczna, która została skomponowana do rymowanki dla dzieci. Legenda głosiła, że młoda uczennica została potrącona przez nadjeżdżający pociąg w zimową noc – rozciął ją na pół, a ona powoli wykrwawiła się, ostatecznie tragicznie umierając. Kilka dni po wypadku ktoś napisał o niej piosenkę. Tekst brzmiał następująco:

Satchan tak naprawdę nazywa się Sachiko,

ale odkąd była mała, mówiła na siebie Satchan.

Och, jakie to zabawne!

Satchan naprawdę kocha banany,

ale może zjeść tylko połowę swoich ulubionych bananów.

Och, jakie to żałosne!

Satchan odeszła w dalekie miejsce

I wkrótce o mnie zapomni.

Och, jaki jestem samotny, Satchan!

Jednakże osoba, która napisała tę piosenkę, wkrótce tajemniczo zmarła, a dolna połowa jej ciała zaginęła. Piosenka miała jeszcze jedną, ostatnią zwrotkę: „Straciłam swoje nogi, więc czy nie dasz mi swoich?”. Mówiono, że Satchan zawsze odwiedzała tych, którzy śpiewali tę piosenkę i urywała im nogi.

Usłyszawszy historię wskazówki, Lin Qiushi potarł dłonie i powiedział:

To jest naprawdę przerażające.

Nie jest takie złe. – Ruan Nanzhu z kolei uważał, że to wcale nie jest straszne. – Tym razem wskazówka jest całkiem użyteczna i zwięzła. Przynajmniej powiedziała nam o jednym bardzo ważnym warunku śmierci.

Cóż, to prawda – zgodził się Lin Qiushi. – Więc kiedy wejdziemy?

Za trzy dni. Jesteś gotowy?

Mniej więcej.

Dobrze.

W ciągu kilku następnych dni Lin Qiushi, który już założył swoją specjalną bransoletkę, po prostu włóczył się po willi, podczas gdy Ruan Nanzhu, który dawno przebrał się w damskie ciuchy, kontynuował przygotowania. To było naprawdę niesamowite, jak naturalnie w nich wyglądał – jakby się w nich urodził. Lin Qiushi widział go wiele razy w przebraniu, więc był już do tego prawie przyzwyczajony. W głębi duszy myślał, że żeńska wersja Ruan Nanzhu jest zbyt piękna… oczywiście, tylko o tym myślał i nie odważył się powiedzieć tego na głos.

Trzy dni minęły dość szybko. Lin Qiushi oglądał telewizję, spokojnie oczekując nadejścia drzwi, gdy nagle poczuł nienormalną zmianę wokół siebie. Niebawem zdał sobie sprawę, że wszyscy obecni w willi rozpłynęli się w powietrzu.

Wstał z sofy i otworzył najbliższe drzwi. Oczywiście, powitał go znajomy korytarz.

Trzy z dwunastu drzwi były zapieczętowane. Lin Qiushi zrobił krok naprzód i pociągnął za klamkę czwartych z nich.

Żelazne wrota zaskrzypiały ciężko, gdy się otwierały. Obraz przed oczami Lin Qiushiego szybko się zniekształcił i zanim się zorientował, szedł czarnym szlakiem. Ciemną ścieżkę zasłaniał gęsty całun szeleszczących liści. Rozejrzał się wokół i szybko ustalił swoją lokalizację – był w akademii otoczonej schludnymi budynkami szkolnymi. W tej chwili pierwsze promienie porannego słońca musnęły horyzont nieba, a dziwny spokój okrył świat. Jedynymi dźwiękami, które można było usłyszeć, były słabe szepty łagodnego wiatru, delikatnie muskającego liście na czubkach drzew.

Lin Qiushi ostrożnie ruszył dalej, wkrótce napotykając mężczyznę obserwującego otoczenie. Chociaż nie wyglądał znajomo, to miał przeczucie, że to jeden z jego towarzyszy. Zawahał się na chwilę, zdjął bransoletkę z nadgarstka i zawołał go.

Mężczyzna się odwrócił i uśmiechnął do Lin Qiushiego.

Ty też wszedłeś przez drzwi?

Lin Qiushi mruknął potakująco, po czym niepewnie wypowiedział tajny kod, który ustalili.

Przyjacielu, czy lubisz żuć gumę o smaku miodowym?

Tak – odpowiedział mężczyzna. – Ale muszę uważać na mój wrażliwy czwarty ząb.

Li Dongyuan? – zapytał Lin Qiushi.

Mężczyzna skinął głową.

Lin Qiushi?

Potwierdziwszy swoją tożsamość, uścisnęli sobie dłonie. Chociaż było mu to już wiadome, Lin Qiushi musiał przyznać, że wygląd Li Donyuana w świecie drzwi i w świecie rzeczywistym był zupełnie inny. W świecie drzwi był znacznie wyższy i nie było śladu po jego słodkiej, dziecięcej buzi. Chociaż emanował szczególną delikatnością, można było wyraźnie dostrzec w nim ukrytą imponującą prezencję.

Idźmy dalej. Miejscem spotkania powinien być budynek szkoły – uznał Li Dongyuan, który miał doświadczenie w takich sytuacjach. Następnie dodał: – Moje imię tutaj to nadal Meng Yu. Nie zwracaj się do mnie inaczej.

Nazywam się Yu Linlin – odparł Lin Qiushi.

Gdy szli do celu, wdali się w krótką rozmowę o światach drzwi. Oczywiście obie strony były bardzo ostrożne, omawiając ten temat – gdy wszystko zostanie powiedziane i zrobione, nadal będą przeciwnikami, więc nie chcieli ujawniać zbyt wiele.

Zbliżając się do budynku szkoły, Lin Qiushi dostrzegł około ośmiu lub dziewięciu osób stojących nieopodal.

Pięciu mężczyzn i cztery kobiety. Czyli jest nas jedenaścioro. – Li Dongyuan omiótł wzrokiem tłum. – Zhu Meng też powinna tam być.

Poszukajmy jej.

Tak naprawdę rozpoznał „Zhu Meng” od razu, ponieważ był najwyższy spośród czterech obecnych kobiet. Miał na sobie pastelową sukienkę, którą Lin Qiushi widział wcześniej, a do piersi przypiął kryształową broszkę z królikiem.

Podniósł głowę i uśmiechnął się słodko, gdy podeszli, a jego oczy wygięły się w urocze półksiężyce. Serce Lin Qiushiego zabiło mocniej na widok jego piękna.

Li Dongyuan nie zareagował z tak przesadnym podekscytowaniem, jak w prawdziwym świecie. Zapytał jedynie:

To ona?

Lin Qiushi skinął głową.

Piękna jak zawsze – pochwalił szef Białego Jelenia.

Lin Qiushi pomyślał sobie, że byłoby miło, gdyby zareagował tak samo łagodnie, gdy Zhu Meng przeklinała go w prawdziwym świecie.

Podeszli do tłumu, tylko po to, by zobaczyć wściekłego osobnika, ryczącego i atakującego wszystkich naokoło. Lin Qiushi przyzwyczaił się do takich widoków. Prawdopodobnie myślał, że został porwany, a sytuacja, w którą się wpakował, to jakiś cholerny program telewizyjny.

Tym razem było dwoje nowych przybyszów – mężczyzna i kobieta. Twarz kobiety była biała jak ściana, przez co wyglądała, jakby miała zemdleć, a mężczyzna nie wyglądał lepiej od niej. Na skraju załamania nerwowego, ci dwoje ostrożnie wypytywali wszystkich, domagając się odpowiedzi na swoje pytania, gdzie są, kim są, dlaczego tu są, jak mogą zadzwonić na policję…

Jeśli nikt nic nie zrobi, to ja to zrobię! – Po ciagłych wrzaskach, które zostały całkowicie zignorowane, mężczyzna w końcu wybuchnął i wściekle oświadczył, że odejdzie. Pozostali po prostu spojrzeli na niego z litością lub niecierpliwością, ale nikt się nim nie przejął.

Lin Qiushi początkowo chciał go powstrzymać, ale Li Dongyuan złapał go za ramię i lekko pokręcił głową.

Dlaczego? – zapytał.

Nie bój się, prędzej czy później wróci.

Och.

Rzeczywiście, było tak, jak powiedział Li Dongyuan. Nie minęło nawet pięć minut, odkąd mężczyzna wściekle odmaszerował w dal, nim wrócił, z wyrazem twarzy jeszcze gorszym niż w chwili odejścia. Wyglądał, jakby w ciągu następnej sekundy miał zemdleć. Bóg jeden wiedział, jakie straszne rzeczy tam zobaczył.

W każdym razie uspokoił się i nie przeszkadzał już innym swoimi hałaśliwymi okrzykami.

Kiedy grupa stanęła pod dachem budynku szkoły, jej członkowie zaczęli się ze sobą mieszać, powoli zbliżając się do najładniejszej i najbardziej sympatycznej osoby w grupie, delikatnie się jej przedstawiając.

Lin Qiushi i pozostali w końcu mieli okazję spotkać się z Ruan Nanzhu.

Ruan Nanzhu obdarzył ich pięknym uśmiechem i się przywitał:

Nazywam się Zhu Meng. A wy?

Meng Yu. – Li Dongyuan wyciągnął rękę w stronę „dziewczyny”.

Ruan Nanzhu nie uścisnął jego dłoni i po prostu przeniósł swoją uwagę na Lin Qiushiego. Bezradność przemknęła przez twarz mężczyzny.

Yu Linlin. – Pod pełnym urazy spojrzeniem Li Dongyuana, chwycił wyciągniętą dłoń i potrząsnął.

Nazywam się Xia Rubei. – Osoba, z którą Li Dongyuan wszedł do drzwi, była młodą damą. Kobieta miała wygląd słabej, delikatnej piękności, a także wydawała się posiadać raczej łagodną i potulną osobowość. – Nie mogę się doczekać współpracy z wami.

Ruan Nanzhu się rozpromienił.

Ja też.

Stali w miejscu przez wieki, aż wewnątrz budynku rozbrzmiał dzwonek, oznajmiający rozpoczęcie zajęć. Niezliczeni uczniowie zgromadzili się na terenie szkoły i jeden po drugim wchodzili do środka. Żaden z nich nie okazał zaskoczenia na widok grupy dorosłych. Wkrótce w ciemnych oknach szkoły zaczęły zapalać się światła, gdy uczniowie wchodzili do klas.

Gdy wszyscy zastanawiali się, co powinni zrobić, przyszedł mężczyzna w średnim wieku, aby ich powitać. Przedstawił się jako dyrektor szkoły i powiedział, że zaprowadzi ich do akademika.

Poczekajcie cierpliwie jeszcze kilka dni. Wszyscy będziecie mogli zacząć pracę, gdy uczniowie napiszą egzaminy końcowe. – Po chwili marszu nauczyciel dodał: – Jednak ostatnio teren szkoły nie był spokojny, więc bądźcie ostrożni…

Nie jest spokojnie? – zapytał ktoś. – Co masz na myśli, mówiąc, że nie jest spokojnie? Co się stało?

Dyrektor szkoły milczał i po prostu pokręcił głową, całkowicie unikając odpowiedzi. W końcu zaczął się irytować nieustannymi pytaniami, więc warknął:

Ta sprawa was nie dotyczy.

Tłum ucichł.

Lin Qiushi szybko odkrył ich tożsamość po wysłuchaniu dyrektora. Najwyraźniej byli grupą renowatorów, których szkoła poprosiła o przeprojektowanie klas. Chcieli odnowić stary budynek, więc skontaktowali się z zespołem wykonawców i poprosili o wykonanie tej usługi po zakończeniu egzaminów. Jednak nikt nie wiedział, ile dni do nich pozostało…

Dyrektor szkoły zaprowadził ich do starego budynku internatu. Była to raczej przestarzała rotunda z kilkoma piętrami. Na każdym piętrze była tylko jedna łazienka, a na korytarzach poniewierały się śmieci.

Na razie będziecie musieli zadowolić się tym miejscem – oświadczył dyrektor szkoły. – Nie będziecie musieli tu długo zostać…

Czy nikt inny tu nie mieszka? – zastanawiał się Li Dongyuan. – Tylko my?

W naszej szkole jest wielu nauczycieli, a ten internat pierwotnie nie był wystarczająco duży, aby pomieścić ich wszystkich, przez co stał się raczej bezużyteczny. Ten budynek i tak miał zostać zburzony, więc wszyscy już się wyprowadzili. W każdym razie będziecie tu przebywać tylko tymczasowo, mam więc nadzieję, że wytrzymacie to przez kilka dni.

Atmosferę tego brudnego akademika można by opisać tylko jako obrzydliwą i nieprzyjemną. Sufity były pokryte pajęczynami, ściany poplamione czarną zgnilizną i nierozpoznawalnymi plamami, a podłogi zasłane wszelkiego rodzaju śmieciami. Całkowicie niezamieszkane i absolutnie zaniedbane – kto by pomyślał, ile lat to miejsce obumierało.

Dyrektor szkoły dał im klucze, po czym wspomniał, że stary budynek szkolny, który mają odnowić, znajduje się tuż przy placu zabaw, dając im do zrozumienia, że mogą go obejrzeć, kiedy tylko znajdą czas.

Nie zaprowadzisz nas? – zapytał Ruan Nanzhu. – W końcu nie znamy terenu szkoły.

Bardzo subtelna zmiana zaszła w wyrazie twarzy dyrektora szkoły na pytanie Ruana Nanzhu. Ostatecznie po prostu pokręcił głową, stwierdzając, że ma zajęcia do poprowadzenia. Jak mógłby im pokazać drogę do starego budynku szkoły, skoro ledwo potrafił znaleźć wolną chwilę w swoim grafiku? Jeśli naprawdę chcieli iść, muszą iść sami. Ponadto gorąco zasugerował, aby oglądali to miejsce tylko w ciągu dnia… Chociaż nie podał wprost powodu, to nie było takiej potrzeby, ponieważ wszyscy dobrze znali go w swoich sercach.

Po tych ostatnich słowach dyrektor szkoły odszedł pośpiesznie, nie oglądając się za siebie. Jego postawa świadczyła o wyraźnej niechęci do dalszego angażowania się w ich sprawy.

Li Dongyuan, który opierał się o barierkę i żuł gumę, zamyślił się i mruknął:

Ten NPC jest całkiem interesujący.

Co jest w nim interesującego?

NPC raczej nie boją się śmierci. A tu wystarczy spojrzeć na tego człowieka, żeby stwierdzić, że bardzo się czegoś boi.

Lin Qiushi nie zrozumiał do końca, co Li Dongyuan miał na myśli, więc nie kontynuował rozmowy.

Świat jest ogromnym miejscem pełnym tajemnic i cudów. Coś takiego nie powinna być dla nas zaskoczeniem – zauważył obojętnie Ruan Nanzhu. – Obejrzyjmy nasze pokoje.

W akademiku były tylko pokoje czteroosobowe z dwoma łóżkami piętrowymi w każdym z nich.

Mając to na uwadze, najwłaściwszym krokiem byłoby podzielenie się na trzy grupy.

To miejsce jest tak obskurne i duszne. Wszędzie czuć smród pleśni. Aż mnie mdli. – Gdy tylko weszła do pokoju w akademiku, Xia Rubei, osoba, którą przyprowadził Li Dongyuan, zaczęła cicho narzekać.

Żebracy nie mogą przebierać. Przyzwyczaj się do tego – powiedział Li Dongyuan. – Poza tym nie zostaniemy tu na długo.

Ruan Nanzhu nie czepiał się pokoju. Wdrapał się na posłanie nad łóżkiem Lin Qiushiego, wyciągnął rękę i dotknął koca.

Nie wiem, jak długo to miejsce było zaniedbane, ale koce są zimne i wilgotne.

Li Dongyuan natychmiast zaproponował:

Ogrzeję je dla ciebie.

Słysząc to, usta Xia Rubei zadrżały. Można było wnioskować, że prawdopodobnie myślała o oczywistej różnicy między nimi, zastanawiając się, dlaczego nie jest traktowana tak samo jak Zhu Meng. Rzuciła okiem na „przeciwniczkę”, zanim opuściła wzrok. Chociaż czuła się raczej zgorzkniała i rozdrażniona, nadal starała się powstrzymać, nie chcąc pokazywać brzydkiej strony swojej osobowości.

Oczywiście, Ruan Nanzhu zawsze był bardzo wrażliwy na emocje innych. Już na pierwszy rzut oka wyraźnie dostrzegł wewnętrzny niepokój Xia Rubei. Jego oczy błyszczały oczywistą złośliwością, gdy machnięciem ręki przywołał Lin Qiushiego.

Linlin, pomóż mi się rozgrzać.

Lin Qiushi milczał przez chwilę. Nie był mu obcy wyraz twarzy Ruan Nanzhu. Chociaż początkowo nie zdawał sobie sprawy z tego, co się dzieje, to w chwili, gdy dostrzegł twarz towarzysza, od razu wiedział, że tamten knuje coś absolutnie niedobrego.

Dobrze. W takim razie rozpalę ogień – powiedział Lin Qiushi.

Och, jak miło z twojej strony, Linlin – zanucił Ruan Nanzhu.

Lin Qiushi wstał, by wyjść na zewnątrz, gdy nagle zatrzymał go Li Dongyuan. Ten długo i uważnie mu się przyjrzał, zanim stanowczo oświadczył:

Ja pójdę.

Lin Qiushiego zatkało.

Mengmeng, poczekaj na mnie.

Po tych słowach pobiegł na korytarz, żeby przynieść trochę węgla na opał.

Po zobaczeniu tego, nastrój Xia Rubei stał się jeszcze gorszy. Szybko odkryli, że wcale nie była miłą, otwartą i łagodną damą, którą udawała. W chwili, gdy Li Dongyuan opuścił pokój, porzuciła wszelkie pozory i prychnęła, pogardliwie, szyderczo i drwiąco:

Wy, ludzie z Obsydianu, jesteście tacy wybredni i słabi. Pomyśleć, że naprawdę musiałaś sprawić kłopoty bratu Li, żeby rozgrzał twój koc, tylko dlatego, że ci się nie podobał. Jakie to absurdalne.

Ruan Nanzhu natychmiast przyłożył palec do ust, gdy usłyszał, co miała do powiedzenia. Udając przestraszonego i zaniepokojonego, delikatnie uciszył dziewczynę, a następnie nerwowo wyszeptał:

Cicho. To brat Meng, nie brat Li. Twój głos jest tak donośny! Co jeśli ktoś cię teraz usłyszy?

Twarz Xia Rubei stała się o kilka odcieni ciemniejsza, a żyły na jej czole praktycznie nabrzmiały z czystej wściekłości. Patrząc, jak purpurowieje ze złości, Lin Qiushi poczuł trochę współczucia. Jednak kiedy szef postanowi odegrać dramat, to kto mógłby go powstrzymać?

Li Dongyuan w końcu rozpalił ogień. Rozgrzewając koc dla Ruan Nanzhu, powiedział:

Kiedy powinniśmy sprawdzić stary budynek szkoły?

Po południu – odpowiedział Ruan Nanzhu. – Najpierw coś zjedzmy, zanim pójdziemy do budynku szkoły, żeby poszukać wskazówek.

Brzmi nieźle. – Li Dongyuan skinął głową na znak zgody.

Podczas gdy mężczyzna kontynuował suszenie koca, Lin Qiushi postanowił obejrzeć pokój. Ku zaskoczeniu wszystkich, był dość przestronny – niestety, zniszczenia, jakie czas wyrządził temu miejscu, odciągały uwagę od tego aspektu. Farba na ścianach łuszczyła się, a ponad połowa tynku odpadła z sufitu, odsłaniając czarne zbrojenia.

Do ich pokoju przylegał nawet mały balkon. Gdy przez niego wyjrzał, powitał go jedynie zarośnięty trawnik, a nieco dalej widać było bramę główną. Wydawało się, że budynek znajdował się na samym skraju terenu szkoły.

Lin Qiushi rozejrzał się po raz ostatni. Naprawdę nie spodziewał się znaleźć niczego podczas drugich oględzin, ale kto by pomyślał, że odkryje dziwny przedmiot przyklejony do szafki. To był czerwony papierowy talizman. Został przymocowany do najgłębszej części mebla i dość łatwo go było przeoczyć, jeśli nie zwracało się na niego szczególnej uwagi.

Tutaj jest talizman – oznajmił Lin Qiushi.

Talizman? – Ruan Nanzhu wstał i podszedł od drugiej strony, by zobaczyć przedmiot, na który wskazywał Lin Qiushi. – Tsk. Jakie kłopotliwe.

Wyraz twarzy Li Dongyuana też nie był zadowolony.

Czy jest tylko jeden?

Na razie znalazłem tylko ten jeden – odparł Lin Qiushi.

Po szybkim przeszukaniu odkryli ich więcej. Każde z nich znalazło podobne talizmany w swoich szafkach nocnych. Co więcej, każdy z nich był mocno przymocowany w głębi mebla i nie dało się ich usunąć w całości.

Ach…są nawet pod łóżkiem – zawołała Xia Rubei ze łzami w oczach. – Co to w ogóle jest? To takie straszne.

Podnosząc materac, zobaczyła niezliczone krwistoczerwone papierowe talizmany naklejone na drewniane deski, warstwa po warstwie, aż pokryły całą wolną przestrzeń. Już sam widok sprawił, że dreszcze przeszły im po kręgosłupach. Jednak najstraszniejszą częścią tego wszystkiego było to, że musieli spać na tych łóżkach…

Ruan Nanzhu podszedł, żeby rzucić okiem. Następnie przechylił głowę na bok i powiedział:

Uważam, że te talizmany mają odpędzać złe duchy.

Li Dongyuan spojrzał na niego.

Widziałaś je już wcześniej?

Widziałam, ale nie mogę sobie przypomnieć gdzie dokładnie.

W takim razie zostawimy je na swoich miejscach.

Przeciętny człowiek skuliłby się ze strachu na widok tych przerażających talizmanów i natychmiast je zerwał – w rzeczywistości nawet tchórze nie zatrzymaliby się, by pomyśleć, zanim rozszarpaliby wszystkie w histerii. Xia Rubei, mała dziewczynka, której odwaga była jeszcze mniejsza, nie była inna. Gdyby Li Dongyuan nie powstrzymał jej na czas, bez wątpienia dawno by je pozrywała.

Po obejrzeniu całego pokoju nadszedł prawie czas na lunch. Wychodząc z pokoju, natknęli się na grupę ludzi, którzy zostali przydzieleni do innego pokoju, kłócących się między sobą.

Czy ty, kurwa, oszalałeś? Po jaką cholerę trzymasz te rzeczy?! Co jeśli są przeklęte i przywołują duchy! – W rękach mówcy leżała zmięta sterta czerwonych papierowych talizmanów. Wyglądało na to, że inni też znaleźli je w swoich pokojach.

Druga osoba była równie niezadowolona, jeśli nie bardziej.

Jeśli boisz się, że przywołają duchy, to podrzyj te po swojej cholernej stronie! Ja się ich nie boję! Mówisz, że one przyciągną złe duchy, ale ja jestem pewny, że będą przed nimi chronić!

Pieprzony psychol! Żadne moje słowa nie docierają do twojej grubej czaszki! Nie mogę już z tobą dyskutować! Wiesz co, po prostu tam śpij! I tak nie chcę dzielić pokoju z kimś takim jak ty! Xiao Qin, przeniesiemy się do pokoju obok. – Mężczyzna z nienawiścią wyrzucił talizmany do kosza na śmieci. – Odpędza złe duchy, jasne. Naprawdę w to wierzysz, co? Powiedz mi, który NPC nie cieszy się na naszą śmierć? A ty mówisz, że próbują nam pomóc odpędzić złe duchy? Bzdura. – Po tym ostatnim stwierdzeniu mężczyzna odwrócił się i zabrał dziewczynę do następnego pokoju. Trzasnął mocno drzwiami, a na korytarzu rozległ się głośny huk.

Ruan Nanzhu i pozostali byli świadkami tego zamieszania od początku do końca. Xia Rubei, która była już dość przestraszona, stała się jeszcze bardziej przerażona. Drżącym głosem zapytała z obawą:

Starszy bracie Meng, myślisz, że mogą mówić prawdę? A co jeśli te rzeczy naprawdę przyciągną duchy…

Zanim Li Dongyuan zdążył odpowiedzieć, Ruan Nanzhu oparł się o Lin Qiushiego, wtulił głowę w jego ramię i zaskomlał tym samym przestraszonym tonem, którego użyła Xia Rubei:

Starszy bracie Linlin, tak bardzo się boję.

Lin Qiushi nic nie odpowiedział. Czego się boisz? Czy boisz się, że nie zostaniesz przyjęty do wymarzonej szkoły teatralnej ze swoim talentem?

Gdy tylko Ruan Nanzhu przytulił się do Lin Qiushiego, Li Dongyuan natychmiast odwrócił głowę i spojrzał na niego, jakby chciał go zasztyletować.

Nie ma sensu tak na mnie patrzeć, bracie – pomyślał Lin Qiushi.

Widząc, że Li Dongyuan całkowicie ją ignoruje, Xu Rubei z urazą ugryzła się w dolną wargę. Ból zniekształcił jej rysy twarzy i zdawała się być na skraju płaczu. Gdyby to był poprzedni świat, być może Li Dongyuan by ją pocieszył. Niestety dla niej, to był świat, w którym istniał Ruan Nanzhu, mężczyzna, który grał rolę bohaterki lepiej niż jakakolwiek prawdziwa kobieta. Już sam jego niewytłumaczalnie urzekający wygląd i smutne, spuszczone oczy wystarczały, by wzbudzić litość innych. Łzy błysnęły w tych pięknych kryształowych oczach. Delikatnie przygryzł dolną wargę i cicho wyszeptał:

Postaram się, żeby się nie bać.

To był niewątpliwie dokładnie ten sam wyraz twarzy, ale wpływ nie mógł być bardziej odmienny. Niszczycielska moc Ruan Nanzhu była po prostu siłą, z którą nie można było się nie liczyć. Chociaż Lin Qiushi wyraźnie wiedział, że stojąca przed nim osoba była mężczyzną, który był jeszcze bardziej męski od niego, nadal nie mógł powstrzymać się od wyciągnięcia ręki, by dotknąć jego ramion, czule go pocieszając i zapewniając:

Zostaw wszystko mnie.

Oczywiście Li Dongyuan również był podatny na te sztuczki. Jego obecny wyraz twarzy wręcz krzyczał, że nie może się doczekać, by odciąć brudną rękę Lin Qiushiego, która spoczywała na ramieniu Ruan Nanzhu, i zastąpić ją swoją własną.

Mężczyźni nie wiedzieli, że Ruan Nanzhu i Xia Rubei potajemnie komunikują się za pomocą oczu.

Xia Rubei: Niezła jesteś, ale poczekaj chwilę, a się doigrasz.

Ruan Nanzhu: Nie mam nic przeciwko czekaniu. Boże, jesteś taka przerażająca.

W każdym razie Lin Qiushi nie mógł być bardziej nieświadomy cichej walki między Xia Rubei i Ruan Nanzhu. Nadal był pochłonięty rozmyślaniem nad przeznaczeniem tych talizmanów. Zastanawiał się, czy naprawdę miały odpędzać zło, czy jednak faktycznie powinni je podrzeć i jakie konsekwencje by wtedy ponieśli.

Niedługo nadszedł czas na lunch. Rozmawiali między sobą, idąc na stołówkę.

W szkole było dość wielu uczniów, więc można było się spodziewać, że stołówka będzie wypełniona po brzegi. To był pierwszy raz w świecie drzwi, kiedy Lin Qiushi trafił na normalną, wesołą scenę. W obliczu takiego ożywienia na chwilę zapomniał, że tak naprawdę znajduje się w świecie koszmarów.

Uważam to za przerażające – oznajmił Ruan Nanzhu. – Kto wie, co ukrywają przed nami! O ile w ogóle są ludźmi.

Li Dongyuan nie odpowiedział. Z uprzejmym uśmiechem zmienił temat i zapytał, co chciałby zjeść.

Zjem wszystko, co zje mój starszy brat Linlin.

Li Dongyuana zatkało.

Proszę, przestań tak na mnie patrzeć, bracie. Przysięgam, że jestem niewinny – pomyślał Lin Qiushi.

W końcu usiedli przy stole z miskami świeżego makaronu. Porcja Ruana Nanzhu nieco różniła się od reszty – był jedynym, który miał dwa jajka – jajka, które Li Dongyuan specjalnie dla niego przyniósł.

Xia Rubei zobaczyła dodatkowe jajko i zazgrzytała zębami tak mocno, że prawie je połamała. Była mocno zainteresowana Li Dongyuanem, ale ten nigdy nie odpowiedział na jej zaloty, nie mówiąc już nawet o spojrzeniu w jej stronę. Naprawdę wierzyła, że w końcu ustąpi pod jej uporczywymi działaniami, ale wtedy ta okropna kobieta o imieniu Zhu Meng nagle wtargnęła do ich życia. Bez względu na to, jak piękna była ta kobieta, w głębi duszy wciąż była kompletną suką – i szczerze mówiąc, Xia Rubei nigdy nie spotkała dziewczyny, której sukowatość mogłaby przewyższyć jej własną.

Ruan Nanzhu spokojnie zajadał się jajkami, po czym wyraził swoją wdzięczność Li Dongyuanowi.

Li Dongyuan promieniał i serdecznie odpowiedział:

Najważniejsze, że jesteś szczęśliwa.

Ruan Nanzhu odpowiedział mu tylko jednym, sugestywnym zdaniem:

Oczywiście, to białe coś było pyszne, ale byłabym o wiele szczęśliwsza, gdybym mogła spróbować jajek brata Linlina.

Li Dongyuan zamilkł.

Wyraz twarzy Lin Qiushiego zamarł. Już zdał sobie sprawę, że nie może uciec od teatralnych scen Ruan Nanzhu, ale dlaczego jego ciało musiało zostać w ten sposób wychowane? Ruan Nanzhu, czy możesz mówić wyraźnie i nie powodować niepotrzebnych nieporozumień?

Podczas posiłku spytali siedzących obok uczniów, czy ostatnio coś wydarzyło się w szkole.

Większość z nich była raczej zdezorientowana po usłyszeniu pytania. Pierwszą godną uwagi reakcję uzyskali dopiero gdy zapytali ucznia z trzeciej klasy. Po usłyszeniu pytania wyraz jego twarzy natychmiast się zmienił i szybko zaprzeczył, że cokolwiek wie. Następnie pośpiesznie wstał z tacą z posiłkiem, chcąc wyjść.

Jednak Li Dongyuan zablokował mu drogę ucieczki.

Uczniu, jeszcze nie skończyliśmy z pytaniami. – Li Dongyuan uśmiechnął się łagodnie, a wyraz jego twarzy nie mógł być milszy czy bardziej nieszkodliwy. Jednak groźnie przytłaczająca aura, którą emanował, nie była ani trochę miła czy delikatna. – Takie odchodzenie od rozmówcy nie jest zbyt uprzejme. Nie uczono cię manier?

Nie ma sensu pytać mnie o to. Jeśli naprawdę chcesz wiedzieć, co się stało, po prostu idź do biblioteki szkolnej i poszukaj gazet z ostatnich kilku dni – odparł chłodno uczeń.

Ruan Nanzhu uniósł brew.

Czego się boisz?

Dzieciak pokręcił głową, nie śmiąc odpowiedzieć.

Lin Qiushi zauważył, że ręce ucznia, które ściskały tacę z posiłkiem, lekko drżały, gdy mówił. Chociaż udawał spokój, każdy mógł stwierdzić, że był bardzo przerażony.

Nieważne. Zostawmy go w spokoju. – Ruan Nanzhu machnął ręką lekceważąco. – Do zobaczenia później.

Li Dongyuan zmarszczył brwi, najwyraźniej chcąc coś powiedzieć, ale ostatecznie zamilkł. Po prostu puścił ucznia, pozwalając mu odejść.

Uczeń klasy 3-31 – zauważył Ruan Nanzhu. – Chociaż nie znamy jego imienia, możemy łatwo znaleźć go w każdej chwili.

Skąd wiedziałaś? – Xia Rubei spojrzała na Ruan Nanzhu ze zdziwieniem.

Ruan Nanzhu wskazał na swoją klatkę piersiową.

Nie widziałaś przyczepionej na jego piersi plakietki z numerem identyfikacyjnym? Wszystko było na niej napisane.

Xia Rubei zamilkła.

Ojej, więc tego nie zauważyłaś?

Dziewczyna milczała dalej.

Wszystko w porządku. Przynajmniej jedno z nas to zauważyło. – Celowo rzucił obrzydliwie szeroki, nieszczery uśmiech w stronę Xia Rubei, szczerząc się świętoszkowato.

Xia Rubei niemal rozpłakała się z frustracji i wściekłości na bezwstydność Ruan Nanzhu.


1. Klasa 3-3 to nasz odpowiednik klasy 3c. Druga liczba oznacza rok nauki, a pierwsza to symbol danej klasy, np. 2-3 to klasa 3b, 4-1 to klasa 1d, etc.

Tłumaczenie: Ashi

Tom I Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32

Tom II
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53

Tom III
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77

Tom IV
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95

Tom V
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Rozdział 114
Rozdział 115
Rozdział 116
Rozdział 117
Rozdział 118
Rozdział 119
Rozdział 120
Rozdział 121
Rozdział 122
Rozdział 123
Rozdział 124
Rozdział 126
Rozdział 126

Tom VI
Rozdział 127
Rozdział 128
Rozdział 129
Rozdział 130
Rozdział 131
Rozdział 132
Rozdział 133
Rozdział 134
Rozdział 135
Rozdział 136
Rozdział 137
Rozdział 138
Ekstra 1
Ekstra 2
Ekstra 3
Ekstra 4
Ekstra 5
Ekstra 6
Ekstra 7
Ekstra 8
Ekstra 9
Ekstra 10

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: