Kaleidoscope of Death

Rozdział 46 – Miłość Li Dongyuana26 min. lektury

Przyjemne ciepło rozlało się po jego ciele na myśl o tym, że ktoś mu szczerze ufał. Ruan Nanzhu usiadł bliżej Lin Qiushiego i powoli zaczął mu tłumaczyć.

Skoro umierasz z ciekawości, wygląda na to, że nie mam innego wyjścia, jak tylko powiedzieć, co włożyłem ci do kieszeni.

Lin Qiushi spojrzał z oczekiwaniem na przyjaciela, czekając na jego odpowiedź. Po długiej chwili ciszy Ruan Nanzhu rozchylił wąskie usta i cicho wyjawił:

To była wskazówka Yang Meishu.

Jej wskazówka? Masz na myśli tę notkę z krótkim wierszem? – Dowiedziawszy się, co to za przedmiot, Lin Qiushi doszedł do kolejnego wniosku. Lekki podziw i niedowierzanie przemknęły przez jego rysy twarzy, gdy szepnął: – Pomyśleć, że można je w ten sposób wykorzystać. – Gdyby nie ten skrawek papieru, z pewnością zostałby wciągnięty z powrotem do tego okropnego świata drzwi przez tę kobietę.

To prawda – potwierdził Ruan Nanzhu. Następnie położył palec na ustach i delikatnie doradził: – Musisz pamiętać, żeby zachować to w tajemnicy.

Lin Qiushi posłusznie skinął głową.

Wiem.

Tego typu notatki są absolutnie wyjątkowe. Nie tylko dostarczają niezwykle szczegółowych wskazówek, ale także posiadają jedną bardzo przydatną i istotną funkcję, to jest zdolność do odparcia każdego ataku ze strony dowolnego stworzenia w świecie drzwi. Jestem pewien, że możesz sobie wyobrazić, jak niezwykły jest taki przedmiot, zwłaszcza użyty w krytycznym momencie. Jednak gdyby więcej osób się o tym dowiedziało…

Lin Qiushi wyraźnie zrozumiał znaczenie słów rozmówcy.

Aby zdobyć te specjalne wskazówki, Yang Meishu wykorzystała warunki śmierci w świecie drzwi, aby zabić swoich towarzyszy z drużyny. Po tym, jak wszyscy inni zginęli, pozostawiając ją jako jedyną ocalałą, była niezwyciężona, dopóki nie zdecydowała się wrócić do rzeczywistości, co dawało jej mnóstwo czasu na spokojne poszukiwanie wskazówek. Na dodatek miała nawet gwarancję otrzymania amuletu ratującego życie. To było naturalne, że ludzie podejmowali tak wielkie ryzyko, zwłaszcza jeśli oznaczało to, że odniosą jeszcze większe korzyści. Kto wiedział, ile razy Yang Meishu popełniła tak odrażające czyny, aby zdobyć te wskazówki, zanim spotkał ją koniec.

Tylko kilka osób jest tego świadomych – powiedział Ruan Nanzhu. – Ta sprawa nigdy nie powinna ujrzeć światła dziennego.

Rzeczywiście, czegoś tak niebezpiecznego nie można było ujawnić. Gdyby wszyscy zorientowali się, że te specjalne notatki mają takie zastosowanie, współpraca ze sobą w świecie drzwi nie wchodziłaby w grę. Zamiast zjednoczyć się, życzyliby sobie, aby ich bliźni umarli jak najszybciej. Taka możliwość była straszna. Lin Qiushi był przerażony na samą myśl. Gdyby wszyscy członkowie drużyny w świecie drzwi byli dokładnie tacy jak Yang Meishu…

To herezja. Ci, którzy zdecydują się podążać tą krętą ścieżką zła, prędzej czy później sami się zniszczą. – Ruan Nanzhu westchnął. – Widziałem już trzy osoby bawiące się w ten sposób losem. Jedna nawet przeszła już przez ósme drzwi.

Jest ktoś aż taki wspaniały? – Lin Qiushi był odrobinę ciekaw tożsamości tej osoby.

Każdy, kto może przejść przez swoje ósme drzwi, jest wspaniały. Ale oczywiście… jego śmierć będzie o wiele bardziej tragiczna niż większości.

Och…

Idź już spać. – Ruan Nanzhu wyciągnął rękę i czule pogłaskał Lin Qiushiego po głowie. – Jesteś zmęczony.

Lin Qiushi nie wiedział, czy śmiać się, czy płakać, widząc, że Ruan Nanzhu traktuje go jak dziecko, mimo że był dorosłym mężczyzną.

Tak jak nie powinno się swobodnie dotykać talii kobiety, tak samo nie powinno się tak po prostu dotykać głowy mężczyzny.

Słysząc to, Ruan Nanzhu nie odpowiedział. Po prostu wyciągnął rękę i lekko ścisnął talię Lin Qiushiego. Chociaż nie wywierał zbyt dużego nacisku, delikatna skóra mężczyzny była zbyt wrażliwa. Nawet lekkie szturchnięcie palcem sprawiło, że Lin Qiushi miał ochotę wybuchnąć śmiechem. Wiercił się, unikając niegrzecznych rąk przyjaciela.

Przestań! Przestań! Mam łaskotki!

Jesteś bardzo szczupły.

Nie tak jak ty.

Idealna sylwetka Ruana Nanzhu była prawdziwym powodem zazdrości. Jego proporcje były naprawdę niesamowite, ramiona szerokie i silne, wyrzeźbione mięśnie brzucha dobrze zdefiniowane, a ich pięknie wyrzeźbione linie biegły wzdłuż szczupłej, wąskiej talii. Oczywiste było, że było to wynikiem regularnych ćwiczeń.

Trening ciała jest kluczowy. Ćwicz dalej, a będziesz w stanie uciec przed każdym duchem, który cię goni – powiedział Ruan Nanzhu. – Wyciągnij wnioski z błędów bohaterów horrorów, którzy zawsze muszą złapać oddech po zrobieniu zaledwie dwóch kroków.

Lin Qiushi uważał, że słowa Ruan Nanzhu były całkiem rozsądne… gdyby był w stanie biec odrobinę szybciej, być może nie zostałby dogoniony przez tę kobietę w świecie drzwi. Postanowił zacząć ćwiczyć i dążyć do uzyskania ciała takiego jak jego towarzysz.

Po pogawędce Lin Qiushi wrócił do swojego pokoju, aby dobrze się wyspać.

Nie miał następnego dnia nic do roboty, więc postanowił wpaść do szpitala na badania kontrolne, aby dowiedzieć się, w jakim stadium jest jego nowotwór wątroby.

Kilka dni później dostał wyniki. Oczy lekarza niemal wyskoczyły z orbit, gdy przeczytał wyniki badań. Natychmiast skontaktował się z Lin Qiushim, pytając o leczenie, któremu się poddał, ponieważ jego stan nie tylko był niezwykle stabilny, ale i znacznie się poprawił. Po tym lekarz poprosił, by ponownie wpadł do szpitala, aby przeprowadzić szczegółowe badanie fizykalne i zebrać więcej informacji.

Lin Qiushi taktownie odmówił. Gdyby naprawdę był cudem medycznym, z pewnością pozwoliłby im zbadać się tyle razy, ile by chcieli, zwłaszcza jeśli jego przypadek mógłby przyczynić się do wielkich postępów w medycynie. Jednak zmiany, których doświadczało jego ciało, wykraczały poza zakres nauki i rzeczywistości. Nie mógł powiedzieć swojemu lekarzowi, że powodem jego drastycznej poprawy było to, że dosłownie uciekał przez wrota piekła.

W ciągu ostatnich kilku dni mieszkańcy willi zaczęli wchodzić do świata drzwi jeden po drugim. Większość z nich poszła, ponieważ przyjęli zlecenia, ale niektórzy po prostu wybrali się na poszukiwania wskazówek.

W tym momencie Lin Qiushi, który nudził się niemiłosiernie, będąc jedyną osobą kręcącą się bez celu po willi, głaskał miękki, okrągły tyłek Tosta, oglądając telewizję. Przerzucał kanały jeden po drugim, gdy przypadkiem trafił na wywiad z Tan Zaozao.

Niepozorna dziewczyna, która spała jak robak z tyłkiem wysoko w powietrzu, teraz siedziała wdzięcznie przed kamerą i uśmiechała się, odpowiadając na wszystkie pytania gospodarza.

Kiedy ostatni raz płakałaś? – zapytał prowadzący.

Tan Zaozao odgarnęła włosy do tyłu i zaśmiała się uroczo.

Chyba ostatni raz płakałam, kiedy musiałam odegrać scenę płaczu.

Zakładam, że od dłuższego czasu nie płakałaś szczerze?

Rzadko płaczę. Uważam, że łzy nie rozwiązują żadnych problemów.

Lin Qiushi przypomniał sobie obrzydliwy, płaczliwy wygląd Tan Zaozao – te gęste strużki śluzu, łez i śliny spływające po jej twarzy, gdy szlochała okropnie. Nie mrugnąwszy okiem, nacisnął przycisk pilota, szybko zmieniając kanał.

Dziś w willi nie było ani jednej osoby. Wieczorem Cheng Qianli i jego starszy brat bliźniak w końcu wrócili do domu, kompletnie wyczerpani.

Gdzie byliście? – zastanawiał się Lin Qiushi.

Przyjęliśmy zlecenie – odpowiedział zmęczonym tonem Cheng Qianli. – Człowieku, nigdy w życiu nie spotkałem kogoś tak lekkomyślnego. To śmieszne, ile razy sami sobie wykopali grób.

Czyli nie przeżyli?

Cheng Qianli skinął głową ze smutkiem.

Zapłata zmarła razem z nimi.

Lin Qiushi wyraził głębokie współczucie.

Cheng Yixie przywitał Lin Qiushiego lekkim skinieniem głowy, po czym poszedł na górę. Cheng Qianli opadł na sofę i z ciężkim westchnieniem wspomniał, że następnym razem oceni potencjał klienta, zanim zaakceptuje jakiekolwiek zlecenie. Nie chciał mieć do czynienia z żadnymi podejrzanymi idiotami – istniały lekarstwa na chorobę, ale nie było żadnego magicznego specyfiku na głupotę.

A tak w ogóle, przypomniałem sobie, że wciąż niewiele mi powiedziałeś o stronie, na której możemy przyjmować zlecenia – powiedział Lin Qiushi.

Cheng Qianli usiadł, przysunął do siebie laptopa i go uruchomił. Po chwili klikania odwrócił ekran do przyjaciela.

To jest ta strona internetowa. Możesz albo przyjmować klientów, albo prosić o zlecenia. Oczywiście większość pracy, którą otrzymujemy, pochodzi z prywatnych kanałów. Szukamy tutaj roboty jedynie wtedy, kiedy chcemy zdobyć więcej wskazówek lub szlifować nasze umiejętności czy coś takiego.

Lin Qiushi przeglądał stronę internetową. Była zaskakująco bardzo aktywna. Większość postów pisano anonimowo, a ci, którzy byli skłonni zaakceptować zlecenie, musieli wysłać do klienta prywatną wiadomość. Większość postów wyraźnie opisywała wymagania zleceniodawcy i wszelkie inne warunki wstępne, a także kwotę, którą był skłonny zapłacić.

Kiedy osiągniesz poziom brata Ruan, w końcu nie będziesz już zawracał sobie głowy zleceniami z zapłatą poniżej siedmiu cyfr. – Cheng Qianli położył ręce za głowę i opadł na kanapę. – Nie wspominając o tym, że każda osoba, którą wybrał, jest niesamowita. Jeśli dobrze pamiętam, jeden z jego klientów jest nawet wielką gwiazdą, choć nie jestem pewien, o kogo dokładnie chodzi.

Lin Qiushi skinął głową.

Cheng Qianli ziewnął i powiedział Lin Qiushiemu, aby poprzeglądał sobie tę stronę, po czym poszedł do swojego pokoju spać.

Przerwa między poprzednimi drzwiami a nadchodzącymi była najbardziej relaksującym czasem, w którym można było naprawdę się odprężyć i odstresować. A przynajmniej Lin Qiushi tak myślał.

Pewnego ranka Chen Fei nagle podszedł do niego, gdy przygotowywał śniadanie dla wszystkich i zapytał:

Czy nie jesteś zestresowany?

Zestresowany? – Lin Qiushi nie zrozumiał. – Dlaczego miałbym być zestresowany?

Nie czujesz nic, wiedząc, że zbliżają się twoje następne drzwi? Już niedługo wejdziesz do swoich szóstych drzwi, prawda?

Lin Qiushi pokręcił głową, wskazując, że wcale nie czuje się zestresowany. Jeśli nadszedł czas na kolejny etap, to mógł jedynie zacisnąć zęby i go przejść. Nie było od tego ucieczki, ani nawet sensu niepotrzebnie się tym stresować.

Widząc, że Lin Qiushi nie udaje odważnego ani lepszego od pozostałych, Chen Fei uniósł kciuk i pochwalił:

Jesteś naprawdę niesamowity.

Przechylając głowę w całkowitym oszołomieniu, Lin Qiushi nie wiedział, co sądzić o tym komplemencie. A przynajmniej dopóki kilka dni później do zespołu nie dołączył kolejny nowicjusz.

Nowo przybyły okazał się dość przystojnym mężczyzną po trzydziestce. Niestety, jego urodę psuły wyrazy niepokoju i strachu, które permanentnie zniekształcały jego twarz.

Tę osobę przyprowadził Yi Manman. Lin Qiushi zazwyczaj nie zwracał uwagi na nowicjuszy, dopóki nie przeszli kilku drzwi niskiego poziomu, nie zdobyli wielu wskazówek i nie zamieszkali w willi. Dopiero po spełnieniu tych wymagań uznawał ich za nowych członków zespołu. To był częściowo powód, dla którego Li Dongyuan z Białego Jelenia zdołał w jego oczach zostać jednym z nich – oczywiście prawdziwym powodem, dla którego został tak łatwo zaakceptowany jako oficjalny członek Obsydianu, było to, że Ruan Nanzhu potrzebował darmowej siły roboczej.

Nowo przybyły nazywał się Qin Budai – dość interesujące imię, oznaczające „niepokonany”. Niestety, jego charakter i zdolności były co najwyżej przeciętne. Od kiedy postawił stopę w willi, był nieustannie mentalnie na krawędzi.

Lin Qiushi jadł smażone bułeczki wieprzowe, gdy się pojawił. W ostatnich dniach wszyscy zakochali się w bułeczkach wieprzowych Lin Qiushiego. Miały przepyszne nadzienie i były usmażone do perfekcji. Więcej niż hojna ilość nadzienia była owinięta w miękką, cienko rozwałkowaną skórkę. Kuszące zapachy towarzyszyły dźwiękom skwierczenia na gorącej patelni. Chrupiące na zewnątrz i wspaniale wilgotne w środku, te smażone na patelni bułeczki wieprzowe były eksplozją smaku bogatego bulionu i wykwintnie delikatnego mięsa.

Cheng Qianli potrafił pochłonąć trzydzieści bułeczek na raz. Lin Qiushi z kolei był nieco bardziej powściągliwy, niemniej jednak potrafił zjeść ich więcej niż tuzin.

Teraz jednak zazwyczaj radosna i swobodna atmosfera została zredukowana do dość dziwnej sytuacji, w której nieszczęśliwy przybysz siedział przy stole w jadalni, podczas gdy reszta gości patrzyła na niego bezradnie, kontynuując chrupanie smażonych przysmaków.

Trzy pytania. – Yi Manman wyciągnął palce. – Możesz zadać tylko trzy pytania.

Co to właściwie za drzwi?

Kto wie. Myślisz, że nadal bym tu siedział, gdybym wiedział, czym są te drzwi?

Jak dokładnie powstały?

Yi Manman milczał.

Gdzie dokładnie znajdują się te drzwi…?

Zanim zdążył dokończyć, Yi Manman przerwał mu ze zbolałą miną.

Bracie, czyż nie chciałeś zapytać „dokąd dokładnie prowadzą te drzwi” jako ostatnie pytanie?

Qin Budai skinął głową.

Jesteś filozofem czy kim? Nie możesz zadać jakichś sensownych pytań?

– …Uważam jednak, że to pytanie jest dość znaczące.

Yi Manman był na granicy wyrwania sobie włosów z głowy. Pozostali zaczęli go bezlitośnie drażnić.

Wybrałeś niesamowitego nowicjusza do nauczania, Yi Manman.

Następnie zwrócili uwagę na Lin Qiushiego i szczerze chwalili dobre oko Ruan Nanzhu. Słysząc to, Lin Qiushi nie wiedział, czy śmiać się, czy płakać.

Później jednak Cheng Qianli prywatnie powiedział Lin Qiushiemu, że przyprowadzanie nowicjuszy takich jak Qin Budai było rosyjską ruletką. To, czy udało im się przetrwać pierwsze kilka drzwi, zależało wyłącznie od losu, więc najlepiej było nie przywiązywać się do nich, dopóki nie przeszli kilku drzwi.

Jak powiedział Cheng Qianli: „Jeśli przywiążesz się do nich za bardzo, będziesz jeszcze smutniejszy, kiedy umrą”.

Lin Qiushi początkowo myślał, że będzie miał teraz chwilę wytchnienia, ale oczekiwania nieco odbiegały od rzeczywistości. Jedno było pewne: z pewnością nie spodziewał się, że pewna nieoczekiwana i niemile widziana osoba wpadnie do ich willi pewnego dnia.

Właśnie wrócili ze spaceru z Tostem, gdy zauważyli Ruan Nanzhu siedzącego na sofie ze swoją beznamiętną miną. I o dziwo, tuż obok niego siedział uroczy mężczyzna o dziecięcych rysach twarzy. Nie trzeba dodawać, że byli z nim więcej niż zaznajomieni – to był Li Dongyuan, mężczyzna, który udawał nowicjusza, aby zinfiltrować Obsydian.

Ruan Nanzhu, musisz dotrzymać słowa! – nalegał Li Dongyuan.

Pewnie – mruknął obojętnie Ruan Nanzhu.

W takim razie możemy to uznać za załatwione. – Nagle usłyszał, jak drzwi się otwierają i natychmiast odwrócił głowę, z zapałem patrząc w stronę wejścia. Jednak jedynie westchnął z żalem, widząc Lin Qiushiego i Cheng Qianliego.

No to do zobaczenia w następnych drzwiach – przypomniał Li Dongyuan. – Nie zapomnij o swojej obietnicy!

Ruan Nanzhu obojętnie skinął głową.

Li Dongyuan wstał i wyszedł.

Do zobaczenia później.

Ruan Nanzhu nie zadał sobie trudu pożegnania się z nim i po prostu w milczeniu obserwował, jak wychodzi.

Dlaczego on tu przyszedł, starszy bracie Ruan? – Cheng Qianli nie miał dobrego zdania na temat tego faceta. Już samo to, że razem z Lin Qiushim byli jedynymi osobami w willi, które nie wiedziały o całej sprawie, było wystarczająco upokarzające. Co więcej, musiał przeżywać na nowo wstyd i cierpienie za każdym razem, gdy przypominał sobie moment, w którym Cheng Yixie pogardliwie wyśmiał jego IQ, a wszystko dlatego, że był zupełnie nieświadomy planów Li Dongyuana. Niedopowiedzeniem było, że był przepełniony niewytłumaczalną wściekłością i nienawiścią do tego mężczyzny.

Chce z nami współpracować – odpowiedział Ruan Nanzhu.

Pracować z nami? On naprawdę chce z nami pracować?! – Cheng Qianli nie mógł uwierzyć własnym uszom.

Tak – powiedział Ruan Nanzhu. – Nawet jest skłonny podzielić się z nami swoimi zapasami.

Twarz Cheng Qianliego wykrzywiła się w okropnym grymasie, jakby właśnie zjadł kwaśną cytrynę.

Naturalnie jest pewien haczyk. – Ruan Nanzhu spokojnie kontynuował: – W zamian za to wszystko, poprosił o współpracę z Zhu Meng przynajmniej raz w miesiącu.

Cheng Qianli i Lin Qiushi zaniemówili. Patrząc na kamienny wyraz twarzy Ruan Nanzhu, popadli w jeszcze głębsze, niezręczne milczenie.

W końcu Cheng Qianli nie mógł już dłużej powstrzymywać swoich emocji. Upadł na podłogę i wybuchnął gromkim śmiechem. Łzy niekontrolowanie płynęły mu po policzkach, gdy histerycznie się śmiał.

O mój Boże! O mój Boże! Li Dongyuan jest cholernie głupi czy co?! Zhu Meng?! Kim właściwie jest ta Zhu Meng! Bahaha!

Ku zaskoczeniu wszystkich Ruan Nanzhu zachowywał się tak, jakby to go w ogóle nie obchodziło. Kompletnie obojętny, powiedział:

Lin Qiushi, pójdziesz ze mną. Upewnij się, że niczego nie ujawnisz, kiedy nadejdzie czas.

Lin Qiushi przytaknął, powstrzymując uśmiech.

Na początku myślał, że Li Dongyuan po prostu goni za Zhu Meng dla zabawy, ale wkrótce odkrył, że ten facet nie może być bardziej szczery i zakochany. Pomimo uświadomienia sobie, że jego tożsamość została dawno ujawniona, nadal wykonywał po kilka telefonów do willi w nadziei na rozmowę z nią. Gdy ktoś odbierał, nieustannie nagabywał, aby przekazano słuchawkę Zhu Meng.

W końcu wszyscy się zirytowali, więc całkowicie zlikwidowali telefon stacjonarny w willi i natychmiast wpisali jego numer na czarną listę w swoich komórkach, ale oczywiście Li Dongyuan nie chciał się poddać i uparcie kontynuował starania o miłość swojego życia. Lin Qiushi był szczerze ciekaw, jaką zrobi minę, gdy zorientuje się, że Zhu Meng to tak naprawdę Ruan Nanzhu.

Niezadowolony Ruan Nanzhu nie zawracał sobie głowy Cheng Qianlim, który umierał ze śmiechu – po prostu wstał i odszedł. Chociaż Ruan Nanzhu był nieziemsko piękny, nikt w prawdziwym świecie nie pomyślałby nawet, aby skojarzyć kogoś tak zimnego jak on z tą młodą damą.

Cheng Qianli w końcu przestał się śmiać jak szaleniec. Leżąc na sofie, ocierając łzy i łapiąc oddech, wycharczał:

Jak Li Dongyuan mógł tak bardzo polubić Zhu Meng? Człowieku, on jest zajebisty.

Mówiąc szczerze, Lin Qiushi uważał to za całkiem zrozumiałe – można nawet powiedzieć, że w pewnym stopniu mu współczuł.

Gdybyś od początku nie wiedział, że Zhu Meng to Ruan Nanzhu, czy również byś jej nie polubił? – Cheng Qianli odruchowo chciał zaprzeczyć, ale Lin Qiushi szybko mu przerwał: – Zastanów się.

Po chwili namysłu Cheng Qianli zamilkł.

Rzeczywiście, praktycznie niemożliwe było, aby nie poczuć się przyciągniętym do tak wyjątkowej kobiety jak Zhu Meng. Była inteligentna, piękna i niezwykła – to praktycznie najdoskonalsza kochanka, o jaką można by prosić. Gdyby Zhu Meng naprawdę istniała, to z pewnością…

Nie, stop! Nawet o tym nie myśl! Sam kopiesz dla siebie dół! Cheng Qianli energicznie pokręcił głową i uderzył się w policzki, szybko wyrzucając tę okropną wizję ze swojego umysłu.

Od kiedy Ruan Nanzhu zgodził się współpracować z Li Dongyuanem, ten bezczelny facet zaczął codziennie przychodzić do willi, jakby to miejsce było jego własnością.

Sam się częstował ich jedzeniem. Bez pytania używał ich internetu. Jak bezwstydny darmozjad, korzystał ze wszystkiego, z czego się dało, a gdy sprawy nie szły po jego myśli, wykorzystywał swoją żałosną, dziecięcą twarz dla własnych celów, udając, że jest prześladowany.

Na szczęście mieszkańcy tej willi byli samowystarczalnymi jednostkami, których takie próby nie wzruszyły. Nie współpracowali z innymi ani nie pozwalali mu chodzić sobie po głowach. Lu Yanxue, która miał raczej porywczy temperament, podeszła bezpośrednio do Li Dongyuana i złośliwie powiedziała:

Jesteś dwudziestoośmioletnim dorosłym mężczyzną. Przestań zachowywać się jak niewinny młody chłopiec i zachowuj się właściwie, jak na swój wiek. To obrzydliwe.

Niby z której strony wyglądam na dwadzieścia osiem lat! Oczywiste jest, że nie wyglądam na tyle! – odparł ze złością Li Dongyuan.

Lin Qiushi był zszokowany.

Masz dwadzieścia osiem lat?

Pomyśleć, że ten mężczyzna był od niego starszy!

No i co z tego, że mam dwadzieścia osiem lat? Mężczyźni w tym wieku to marzenie każdej kobiety! – warknął w odpowiedzi.

Z boku Chen Fei bezlitośnie zadał ostatni cios, podczas gdy Li Dongyuan już leżał na ziemi.

Dongyuan, przestań być niegrzeczny dla naszego Qiushiego. Może i jesteś od niego starszy, ale on jest od ciebie wyższy.

Li Dongyuan zamilkł. Czy da się kogoś zabić życzliwością?

Jakkolwiek na to nie patrzeć, przywódca jednej organizacji uciekający codziennie do innej był dość niespotykany, ale Li Dongyuan był wyjątkowo gruboskórny, więc nikt nie mógł nic z tym zrobić.

Aby zapobiec utracie kontroli nad Li Dongyuanem, Ruan Nanzhu w końcu wziął sprawy w swoje ręce.

Zhu Meng lubi opanowanych mężczyzn.

Po tym wybryki Li Dongyuana przycichły, ale niestety ulga nie trwała długo. Kłopoty i frustracje, które nastąpiły po tym krótkotrwałym spokoju, przyniosły jeszcze więcej bólu głowy. Genialny Li Dongyuan z łatwością zrozumiał osobowość każdej osoby w tej willi i szybko znalazł swój dar niebios – Lin Qiushiego.

Cheng Qianli był trochę zbyt tępy, a pozostali zbyt spostrzegawczy i bezkompromisowi. I tak Lin Qiushi, który miał raczej łagodne usposobienie, stał się głównym celem nękania.

Każdego dnia Lin Qiushi był poddawany niekończącym się pytaniom o Zhu Meng – to była prawdziwie bolesna tortura. Wytrzymał to przez kilka dni, ale jego nietolerancja wobec takich zagrywek ostatecznie go pokonała. Nie mogąc tego dłużej znieść, postanowił porozmawiać o tej sprawie z Ruan Nanzhu w cztery oczy.

On cię nęka? – Ruan Nanzhu natychmiast odłożył przedmiot, który trzymał w rękach, gdy tylko to usłyszał. Odwrócił się, by stanąć twarzą w twarz z Lin Qiushim. – Pokaż mi swój telefon.

Lin Qiushi wykonał polecenie.

Po przeczytaniu wiadomości na telefonie twarz Ruan Nanzhu stała się złowrogo ciemna. Z bezdusznym szyderstwem powiedział:

Zignoruj go. Zajmę się tym.

Lin Qiushi przybrał bezradny wyraz twarzy.

A co jeśli dowie się, że jesteś Zhu Meng?

Jeśli się dowie, to się dowie. W każdym razie nie może nic z tym zrobić. – Oddał telefon. – Po prostu spróbuj to wytrzymać jeszcze trochę.

Lin Qiushi skinął głową.

Nie wiedział, co zrobił Ruan Nanzhu, ale Li Dongyuan rzeczywiście przestał go nękać już następnego dnia. W rzeczywistości mężczyzna nie tylko przestał – nawet skontaktował się z Lin Qiushim i przeprosił, mówiąc, że szczerze zastanowił się nad swoim zachowaniem i wykroczeniami.

Lin Qiushi myślał nad tym, jaką możliwą metodę Ruan Nanzhu zastosował, aby trzymać go w ryzach, gdy usłyszał, jak Li Dongyuan kończy swoje przeprosiny jednym zdaniem:

Więc jeśli już nie jesteś na mnie zły ani zirytowany, to czy możesz powiedzieć Zhu Meng, żeby do mnie zadzwoniła?

Lin Qiushiego zatkało.

To jak?

Co powiedziała Zhu Meng? – zapytał w końcu Lin Qiushi.

Li Dongyuan zachichotał głupio, jak idiota, którego IQ było znacznie poniżej sześćdziesięciu.

Po prostu mnie przeklęła. Tak miło było słyszeć, jak tak przeklina, eheheh.

Lin Qiushiego zatkało po raz drugi. Li Dongyuan, jak to możliwe, że jesteś taki łatwy?

Nigdy w życiu nie byłem szczęśliwszy. Ojej, chciałbym, żeby znowu mnie przeklęła.

Słuchając mdłego szczęścia sączącego się z głosu Li Dongyuana, Lin Qiushi nagle przypomniał sobie okrutny, ponury wyraz twarzy Ruan Nanzhu. Przez chwilę nie wiedział, czy współczuć mężczyźnie, czy złożyć mu najlepsze życzenia.

Inne kobiety prawdopodobnie odrzuciły go, ponieważ był niższy od nich. A jednak po raz kolejny gonił za wyższą kobietą, która w rzeczywistości ukrywała pod spódnicą broń większego kalibru od jego własnej…

Lin Qiushi nie zawracał sobie głowy słuchaniem dalszej paplaniny Li Dongyuana i po prostu zakończył rozmowę.

Tego popołudnia żartobliwie opowiedział o tej sprawie Cheng Qianliemu. Chłopak zamilkł na trzy sekundy, pogrążony w myślach, zanim powiedział:

Szczerze mówiąc, nigdy nie rozumiałem, dlaczego nasz szef nosi damskie ubrania, ale myślę, że teraz czaję.

Och?

Kto do cholery uwierzyłby, że Zhu Meng jest starszym bratem Ruan, jeśli nie widział tego na własne oczy?

Lin Qiushi przypomniała sobie niezwykle melodramatyczną Zhu Meng ze świata drzwi i porównała ją do przytłaczająco zimnego Ruan Nanzhu, po czym westchnął.

To prawda.

Warunkiem współpracy Białego Jelenia z Obsydianem była współpraca Zhu Meng i Li Dongyuana. Umówiona „randka” miała się odbyć w przyszłym tygodniu. Jak nowobogacki szczyl, który nie miał lepszego pomysłu na wydanie pieniędzy, Li Dongyuan wcisnął Lin Qiushiemu ogromną stertę banknotów i poprosił go, aby zaniósł je Zhu Meng, wskazując, że chce, aby kupiła cokolwiek zechce.

Ruan Nanzhu nie mógł być bardziej obojętny. Spokojnie zauważył:

Nic dziwnego, że Li Dongyuan jest nadal singlem.

Słysząc wypowiedź Ruan Nanzhu, Cheng Qianli, którego głupota była nie do uratowania, bez lęku powiedział:

Ale ty też jesteś singlem, starszy bracie Ruan.

Usta Lin Qiushiego drgnęły gwałtownie, gdy próbował powstrzymać śmiech.

Zanim Ruan Nanzhu zdążył się zdenerwować, Cheng Yixie szybko podbiegł, by zabrać tego bachora. W tym momencie Cheng Qianli zdał sobie sprawę, że zapuścił się na zakazany teren i wypowiedział słowa, których nie powinien był wypowiadać. Cicho jak przestraszona mysz, ukradkiem się oddalił.

Zabawne, prawda? – Spokojny głos Ruan Nanzhu rozległ się obok Lin Qiushiego, który nie odważył się podnieść głowy i pokazać mu swojego wyrazu twarzy.

Lin Qiushi wyraźnie usłyszał głębokie dudnienie ciemnej, nadchodzącej burzy w śmiertelnie spokojnym głosie Ruan Nanzhu. Spróbował szybko go uspokoić.

Starszy bracie Ruan, różnisz się od Li Dongyuana! On nie może znaleźć dziewczyny, a ty po prostu jej w ogóle nie szukasz!

Ruan Nanzhu spojrzał na niego bez wyrazu i nic nie powiedział.

Lin Qiushi powoli zaczął się kurczyć pod wpływem jego spojrzenia, ale mówił dalej:

Nie wspominając o tym, że jest różnica między aktywnym poszukiwaniem kogoś a biernym czekaniem…

Czy kiedykolwiek miałeś dziewczynę?

Lin Qiushi zamilkł.

Ani jednej?

Lin Qiushi spalił się ze wstydu. Szczerze mówiąc, on też naprawdę chciał znaleźć sobie dziewczynę, jednak zawsze był zasypywany nauką i pracami domowymi, kiedy był w szkole, i praktycznie codziennie pracował po godzinach, odkąd skończył szkołę. Przy takim grafiku niby kiedy miał znaleźć sobie dziewczynę?

Cóż, czyż to nie cudowne?

Niewytłumaczalne uczucie smutku nagle ogarnęło Lin Qiushiego. Żył ponad dwadzieścia lat, a mimo to wciąż był singlem. Nigdy w życiu nie miał ani jednej dziewczyny, a teraz umierał. Myśląc o tym, stwierdził, że jego sytuacja była dość żałosna.

Nastrój Ruan Nanzhu wydawał się znacznie się poprawić. Bez grama szczerości, radośnie pocieszał Lin Qiushiego.

Nie martw się, jakoś się ułoży. Nawet jeśli nie znajdziesz sobie dziewczyny w przyszłości, zawsze ktoś będzie u twojego boku.

Kot?

Ruan Nanzhu oniemiał. Po długiej chwili milczenia wstał i poklepał go po ramieniu.

Sam to rozgryź – powiedział w końcu, po czym odwrócił się na pięcie i odszedł.

Lin Qiushiego zatkało. Co miał przez to na myśli? Koty też są poza moim zasięgiem?

Właśnie wtedy przechodził obok Kasztan. Na widok Lin Qiushi, uroczo zamruczał. Chociaż wciąż wiele brakowało, by znów stał się niezwykle uczuciowy wobec niego, przynajmniej nie opierał się tak bardzo jak wcześniej. Lin Qiushi natychmiast złapał niewinnego małego kociaka.

Miau miau miau?

Niech tata cię przytuli. – Wtulił głowę w miękki brzuch i głęboko wciągnął powietrze.

Słabo pomiaukując z irytacji, Kasztan uderzył Lin Qiushiego w głowę swoimi miękkimi, pulchnymi łapkami. Po przytuleniu kota mężczyzna przez chwilę czule go głaskał, zanim niechętnie wypuścił tę śliczną małą pociechę ze swojego uścisku.

Cóż, może nie mam dziewczyny, ale przynajmniej mam ślicznego kota – Lin Qiushi pomyślał sobie z przyjemnością, z uwielbieniem patrząc na oddalającego się Kasztana. Co więcej, kiedy wziął pod uwagę tragiczną historię miłosną Li Dongyuana, szczerze poczuł, że on sam nie jest wcale tak nieszczęśliwy czy żałosny.

Li Dongyuan, który badał kolejną wskazówkę, nagle kichnął. Inni wokół niego zapytali, czy się przeziębił, ale mężczyzna tylko potarł nos i zmarszczył brwi.

Ktoś musiał źle o mnie mówić! – powiedział, po czym zachichotał głupio: – Może to była moja urocza mała Meng Meng?

Szefie, czyś ty oszalał? – pomyśleli jego towarzysze.

Tłumaczenie: Ashi

Tom I Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32

Tom II
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53

Tom III
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77

Tom IV
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95

Tom V
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Rozdział 114
Rozdział 115
Rozdział 116
Rozdział 117
Rozdział 118
Rozdział 119
Rozdział 120
Rozdział 121
Rozdział 122
Rozdział 123
Rozdział 124
Rozdział 126
Rozdział 126

Tom VI
Rozdział 127
Rozdział 128
Rozdział 129
Rozdział 130
Rozdział 131
Rozdział 132
Rozdział 133
Rozdział 134
Rozdział 135
Rozdział 136
Rozdział 137
Rozdział 138
Ekstra 1
Ekstra 2
Ekstra 3
Ekstra 4
Ekstra 5
Ekstra 6
Ekstra 7
Ekstra 8
Ekstra 9
Ekstra 10

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: