Kaleidoscope of Death

Rozdział 28 – Początek28 min. lektury

Ruan Nanzhu szczerze cieszył się makaronem, który ugotował Lin Qiushi. Sumiennie zjadł całą porcję, aż nie zostało ani kropli bulionu.

I jak ci smakowało?

Było lepsze niż wszystko, co zrobiłeś w świecie drzwi. – Ruan Nanzhu z gracją otarł usta, po czym spojrzał na zegarek. – Przygotuj swoje rzeczy tak szybko, jak to możliwe. Przyjadę po ciebie po południu.

Okej. – Lin Qiushi skinął głową na znak zrozumienia.

Kiedy Ruan Nanzhu skończył mówić, wstał ze swojego miejsca, by wyjść. Kochany Kasztan podszedł do niego i zaczął żałośnie jęczeć, delikatnie owijając ogon wokół jego nogi. Z dużymi oczami, które ujawniały niechęć do rozstania, kot spojrzał na niego i cicho miauknął, jakby błagając, by został. Ogień w oczach Lin Qiushiego płonął gorąco, gdy z zazdrością obserwował tę scenę. Jednak, chociaż wiedział, że zazdrość to paskudne uczucie, nie mógł nic z tym zrobić. W końcu, kto powiedział Kasztanowi, żeby był takim kochanym kotem?

Lin Qiushi wynajmował to mieszkanie i pozostało mu jeszcze pół roku do końca umowy. Pierwotnie nie zamierzał opuszczać tego miejsca w najbliższym czasie, ale niestety plany się zmieniły. Tak naprawdę nie był typem miejskim, lecz zaczął studiować w mieście. Niedługo przyzwyczaił się do tego klimatu i stylu życia, a gdy skończył studia, nie zawracał sobie głowy wyprowadzką i po prostu tu został.

Lin Qiushi zaczął organizować wszystkie swoje rzeczy. Nie miał aż tak wielu ubrań, więc bez problemu spakował je w ciągu kilku chwil. Najtrudniejsze do spakowania były jednak niezliczone zeszyty i książki z uniwersytetu, które były zbyt ciężkie i uciążliwe, by zabrać je ze sobą. Przez długi czas się w nie wpatrywał, lecz po chwili wahania zszedł na dół, wezwał sprzątaczkę i kazał je wyrzucić.

Życie jest po prostu zbyt krótkie, aby się przejmować. Mimo wszystko każdy powinien zawsze postępować w sposób, który sprawi, że poczuje się całkowicie zadowolony i nie będzie żałował swojego życia. I jeśli to oznacza wyrzucenie kilku podręczników, niechaj tak będzie.

Po uporządkowaniu bagażu Lin Qiushi skontaktował się ze swoim przyjacielem Wu Qim i krótko poinformował go, że się przeprowadza.

Gdy Wu Qi o wszystkim się dowiedział, wykrzyknął w słuchawkę, że pomoże, ale Lin Qiushi natychmiast odmówił, mówiąc, że firma przeprowadzkowa już została wezwana i że nie musi się spieszyć.

Dokąd się przeprowadzasz? – zastanawiał się Wu Qi.

Na przedmieścia. Jak już się zadomowię, to cię zaproszę, żebyśmy mogli się spotkać – powiedział Lin Qiushi. – Na razie możesz wrócić do robienia tego, co robiłeś. Pracuj ciężko i nie wygłupiaj się za bardzo.

Lepiej nie zapomnij później wysłać mi adresu! – przypomniał mu Wu Qi. – Tak czy siak, dobrze, że zrezygnowałeś i postanowiłeś cieszyć się życiem. Kto przy zdrowych zmysłach wytrzymałby pracę po godzinach każdego dnia, tak jak ty! Nawet jeśli jesteś młody, i tak musisz dbać o swoje zdrowie i dobre samopoczucie, okej?

Mhm. – Lin Qiushi mruknął w odpowiedzi.

Około trzeciej po południu Ruan Nanzhu i Cheng Qianli przybyli do jego domu, aby pomóc mu zanieść bagaż do samochodu. Miauczącego kota również umieszczono w transporterze dla zwierząt, a następnie na tylnym siedzeniu samochodu.

Kiedy dotrzemy do willi, czy Kasztan naprawdę pozwoli mi się potrzymać?

Tak.

Lin Qiushi, czy wiesz, że teraz wyglądasz trochę jak żona porzucona przez męża?

Lin Qiushi nic nie odpowiedział na głos, ale w myślach odburknął: Nie, nie wiem. Nie miałem pojęcia i jestem ci szczerze wdzięczny za to, że mi o tym powiedziałeś.

Gdy jechali ścieżką, krajobraz wokół nich stopniowo stawał się cichszy i opustoszały. W końcu zjechali z autostrady, docierając do odosobnionej willi ukrytej głęboko w odległych przedmieściach.

To była druga wizyta Lin Qiushiego w tym miejscu. Kiedy wciągnął ciężki bagaż do środka, dostrzegł Cheng Yixie w salonie.

Cheng Yixie właśnie coś jadł. Nawet nie mrugnął okiem na ich przybycie. Z twarzą pozbawioną wszelkich emocji, powitał ich chłodno.

Lin Qiushi odruchowo spojrzał na Cheng Qianliego, który stał obok niego.

Musiał przyznać, że chociaż byli bliźniakami, ich temperamenty i style całkowicie się od siebie różniły. Cheng Qianli był irytująco aktywny i ekstrawertyczny, a jego mimika twarzy i gesty były ożywione i nieskrępowane. Z drugiej strony, Cheng Yixie był dość zdystansowany i introwertyczny – na pierwszy rzut oka wyglądał jak ktoś, z kim będzie strasznie trudno się dogadać.

Jak idą przygotowania? – zapytał Ruan Nanzhu.

Dobrze – odpowiedział Cheng Yixie. – Musisz jeszcze zajrzeć i sprawdzić szczegóły osobiście. Kiedy wyjeżdżasz?

Za kilka dni.

Cheng Yixie skinął głową, po czym odwrócił się na pięcie i odszedł.

Podsłuchawszy ich rozmowę, Lin Qiushi szepnął do Ruan Nanzhu:

Czy zamierzasz wejść przez drzwi za kilka dni?

Tak.

Czy to nie będzie niezwykle niebezpieczne? – Drugie drzwi Lin Qiushiego były potwornie przerażające i makabryczne, więc czy to nie oznaczało, że następne drzwi Ruan Nanzhu będą jeszcze straszniejsze?

Będzie dobrze – zapewnił Ruan Nanzhu. – Nie martw się za bardzo.

Był tak obojętny wobec tego wszystkiego. To tak, jakby nie wchodził do makabrycznego świata drzwi, ale zamiast tego wyjeżdżał na relaksujące wakacje. Jego ciało nie było ani trochę napięte i nie wykazywał absolutnie żadnych oznak niepokoju. Widok opanowanego Ruan Nanzhu uspokoił również Lin Qiushiego.

Chwilę później Ruan Nanzhu odpowiednio przygotował pokój dla Lin Qiushiego. Znajdował się on na trzecim piętrze, na samym końcu korytarza i dokładnie naprzeciwko pokoju Ruan Nanzhu.

Lin Qiushi natychmiast wniósł wszystkie swoje torby do swojego nowego lokum. Nie mógł się doczekać, aby uwolnić Kasztana z transportera.

Pomimo przeprowadzki do dziwnego, nowego otoczenia, kot nie czuł się wcale źle czy niekomfortowo. Radośnie pomachał swoim puszystym tyłkiem i szybko podskoczył do Ruan Nanzhu, zaczynając czule ocierać się o jego nogę i uroczo łapać jego spodnie, jakby błagając o przytulenie.

Ruan Nanzhu pochylił się i podniósł mruczącego Kasztana. Następnie usiadł na sofie, delikatnie kładąc kota na kolanach i skinął na Lin Qiushiego.

Chodź tutaj.

Z przekrwionymi oczami pełnymi zazdrości Lin Qiushi niespokojnie podbiegł do Ruan Nanzhu i błagał maniakalnie:

Nanzhu… Nanzhu! Pozwól mi go pocałować!

Cheng Qianli, który stał z boku i obserwował rozwój sytuacji, był zaskoczony. Lin Qiushi, czy ty naprawdę jesteś aż tak uzależniony od kotów?! – pomyślał.

Ruan Nanzhu spojrzał na Kasztana, po czym przeniósł wzrok na nowego współlokatora i powiedział:

Pocałuj go.

Jasne! – W myślach zwycięsko zacisnął pięść, a następnie ostrożnie wyciągnął rękę i lekko dotknął kota czubkiem palca. Ku jego miłemu zaskoczeniu Kasztan nie zaprotestował ani nie zaatakował go pazurami, co dla Lin Qiushiego, który od wieków nie miał tej przyjemności, już coś takiego było ogromnym postępem.

Nie było czasu do stracenia! Takiej okazji nie można było zignorować, bo kto wiedział, kiedy taka szansa się jeszcze pojawi! Lin Qiushi natychmiast wykorzystał ten moment i rzucił się na swojego kota, zanurzając twarz w miękkim futrze i głęboko wdychając jego zapach.

Kasztan zamiauczał i kilkakrotnie uderzył Lin Qiushiego w czubek głowy swoimi miękkimi, różowymi łapkami.

Ach, koty są naprawdę największym szczęściem w życiu! Każdy staje się szczęśliwy, gdy głaszcze koty. Nienawiść do kotów jest po prostu niemożliwa! Niemożliwe jest nigdy nie przytulić kota, niemożliwe jest nigdy nie pocałować kota przez całe życie. W takim przypadku lepiej umrzeć! Przytulanie kotów to jedyny sposób, aby pozostać zdrowym i żywym! Są jedynym powodem, dla którego ktoś chce żyć! Koty dają życie! Koty są życiem!

Po kilku miesiącach cierpień i prób pogłaskania swojego ukochanego Kasztana, które kończyły się ciągłymi rozczarowaniami, Lin Qiushi w końcu dostał to, czego pragnął, i stwierdzenie, że wzruszył się do łez, byłoby całkowitym niedopowiedzeniem.

O cholera! Co tu się dzieje? Wygląda na to, że zrobiło się bardziej niż trochę ekscytująco. – Nagle czyjś głos odbił się echem od drzwi, przerywając chwilę błogości Lin Qiushiego. Podczas gdy Lin Qiushi wciąż próbował zrozumieć, co sugeruje druga osoba, poczuł, jak Ruan Nanzhu wyciąga rękę, delikatnie chwyta garść jego włosów i delikatnie szarpie.

Lin Qiushi, nie przestawaj. Pozostań na kolanach. Pocałuj go jeszcze trochę i weź głębiej.

O kurwa! Klękaj dalej?! Całuj i weź głębiej?! – Mężczyzna gwizdnął z podziwem i zahuczał. – Robi się trochę gorąco i parno, co? Cholera, bracie Ruan, nie wiedziałem, że jesteś taki szalony!

Lin Qiushi milczał przez około trzy sekundy, zanim w końcu zdał sobie sprawę, co się dzieje. Do tej pory był całkowicie skupiony na Kasztanie, który leżał na kolanach Ruan Nanzhu, więc nie zauważył, jak ich pozycja wyglądała dla innych. Klęczał przed przyjacielem, a jego twarz była głęboko wciśnięta w pewne miejsce, gdy był zauroczony całowaniem i przytulaniem kota. Jakkolwiek na to patrzeć, ta sytuacja była niesamowicie… dwuznaczna pod każdym względem!

Lin Qiushi bez słowa podniósł się z ziemi i odwrócił, by spojrzeć na stojącą za nim osobę.

Widzieli się już raz, gdy wcześniej odwiedził willę. Jeśli dobrze pamiętał, mężczyzna ten nazywał się Yi Manman. Być może było to spowodowane ciężką urazą i goryczą, które ostro błyszczały w głębi oczu Lin Qiushiego, ale w chwili, gdy jego wzrok spotkał się ze spojrzeniem Yi Manmana, ten poczuł się lekko zmieszany. Kaszlnął cicho i powiedział:

Ehem, nie przejmuj się mną. Kontynuujcie swoje sprawy. Po prostu przechodziłem, nic więcej.

Ruan Nanzhu zaśmiał się pod nosem.

Kasztan wyglądał na całkowicie oszołomionego i zdezorientowanego, jakby nie mógł pojąć, co się właśnie wydarzyło. Futro na jego ciele sterczało chaotycznie w wyniku szaleńczych działań Lin Qiushiego. Ale mimo wszystko ten uroczy mały zdrajca był tak słodki jak zawsze.

Lin Qiushi przesunął się nieco na bok, zmieniając pozycję i odsłaniając kota ukrytego za jego ciałem. Podniósł rękę i wskazał na zwierzaka, milcząco dając do zrozumienia, że nie angażuje się w żadne działania 18+.

Och, po prostu bawiłeś się z kotem? – Yi Manman uśmiechnął się niezręcznie. – Przepraszam za to, wygląda na to, że źle zrozumiałem.

Wszystko w porządku – odpowiedział Lin Qiushi. – Prawdopodobnie nie powinienem był się tak nakręcać i ekscytować na samym początku…

Będąc świadkiem całej tej sceny od początku do końca, Cheng Qianli w końcu nie mógł się powstrzymać i wybuchnął hałaśliwym śmiechem. Gwałtownie uderzając dłonią w stół, chłopak histerycznie się śmiał, aż łzy niekontrolowanie popłynęły mu po policzkach. Kiedy trzymał się za brzuch, dysząc, drżąco wyciągnął telefon komórkowy i pomachał Lin Qiushiemu, żeby podszedł i zobaczył zdjęcia, które zrobił.

Lin Qiushi pochylił się, by zobaczyć zdjęcie siebie klęczącego między nogami Ruan Nanzhu, który wyglądał szczególnie łagodnie, gdy czule na niego spoglądał, trzymając dłoń na jego głowie, subtelnie przeczesując jego włosy, delikatnie chwytając niektóre pasma w swoją dłoń…

Co do… Kiedy w ogóle zrobiłeś to zdjęcie?! Usuń je natychmiast…!

Dobra, dobra, nie wpadaj w panikę. Zaraz to skasuję. – Natychmiast usunął fotkę i tak sprawa była załatwiona i zakończona.

Gdy nieporozumienie zostało wyjaśnione, Lin Qiushi opadł na sofę, całkowicie wyczerpany. Westchnął głęboko, wyrażając w ten sposób, jak trudne jest dla niego życie w dzisiejszych czasach, ponieważ nie był w stanie przytulić ani pocałować swojego kota.

Gdy skończył precyzować swoje myśli, spojrzał w bok i zobaczył, jak Kasztan radośnie pociera głowę o brzuch Ruan Nanzhu, a na jego pyszczku maluje się uroczy wyraz, jednoznacznie mówiący: „No czekam, czemu jeszcze mnie nie przytuliłeś?”.

Kasztan, ty cholerny zdrajco!

Tej nocy, aby uczcić przybycie Lin Qiushiego, wszyscy zebrali się wokół i zjedli razem. Raz jeszcze Lin Qiushi uścisnął dłonie pozostałych mieszkańców willi i ponownie się z nimi zapoznał.

Lin Qiushi widział już Yi Manmana, Chen Feia i Lu Yanxue ostatnim razem, kiedy przyszedł. Najwyraźniej było jeszcze kilka innych osób do przedstawienia, jednak obecnie zajmowali się jakimiś sprawami gdzie indziej i mieli wrócić nieco później. Był też corgi o imieniu Tost, który mieszkał z nimi w willi, ale zachorował w ciągu ostatnich kilku dni, więc musieli zabrać go do weterynarza i zostawić tam, aby szybko wyzdrowiał. Cheng Qianli powiedział, że jutro odbierze Tosta i przywiezie go ze sobą do willi.

Czy będą walczyć? – Lin Qiushi spojrzał na Kasztana raczej zaniepokojony.

Nie, prawdopodobnie nie. Twój kot jest bardzo grzeczny. – Oświadczenie Cheng Qianliego rozwiało jego obawy. – A nasz Tost też zachowuje się całkiem dobrze. Jednak ma jedną wadę. Z jakiegoś powodu lubi wąchać kocie dupki.

To samiec czy samica? – zapytał Lin Qiushi.

Samiec – odpowiedział Cheng Qianli. – Gdybyś po prostu wyprowadził go na spacer i wpadł na bezdomnego kota, zacząłby zachowywać się jak szalony, a potem dostałby od kota w kość. – Pokręcił głową z politowaniem, po czym spojrzał na kota.

Mój Kasztan też jest samcem.

Skoro tak było, to przynajmniej nie musieli się martwić o przypadkową krzyżówkę…

Chen Fei i Yi Manman wznieśli kieliszek wina w toaście za Lin Qiushiego i ogłosili, że wszyscy będą się wzajemnie troszczyć o siebie jak o rodzinę. Lu Yanxue usiadła obok niego i promieniała, wyrażając ogromną radość z jego oficjalnego dołączenia do ich grona.

Lin Qiushi wypił również kilka kieliszków wina, ale nie odważył się na więcej ze względu na swój stan zdrowia.

Gdy kolacja dobiegła końca, wrócił do swojego pokoju, aby trochę się zdrzemnąć. Nieustannie przewracał się z boku na bok w łóżku, nie mogąc zasnąć. Jego umysł był w rozterce, a serce czuło się niezwykle niespokojne. Niezliczone dziwaczne myśli przebiegały mu przez głowę, nawiedzając jego duszę i pozostawiając go w dziwnym stanie dezorientacji.

Po prostu nie mógł zasnąć. Lin Qiushi wstał z łóżka i wyszedł na korytarz, żeby zaczerpnąć świeżego powietrza.

Przespacerował się korytarzem i w końcu otworzył jedno z okien. Przez otwarte okno dostrzegł Ruan Nanzhu i Chen Feia stojących w ogrodzie, najwyraźniej o czymś rozmawiających.

Obaj mieli poważne miny, a przed nimi leżał czarny notes, w którym od czasu do czasu coś pisali i rysowali.

Chen Fei emanował mądrością i skromnością. Para okularów w czarnych oprawkach podkreślała jego inteligencję, a miłe uśmiechy, którymi zawsze obdarzał innych, jeszcze bardziej podkreślały jego dobroć. Lin Qiushi pamiętał, jak Cheng Qianli wspominał, że Chen Fei był kiedyś profesorem. Jednak chłopak nie wiedział dokładnie, jak ani dlaczego dołączył do grupy. W rzeczywistości Cheng Qianli pojawił się tu jako ostatni, więc było raczej zrozumiałe, że nie znał wszystkich szczegółów na temat pozostałych członków.

Można było rozsądnie stwierdzić, że Lin Qiushi nie powinien był słyszeć ich rozmowy. Jednak jakimś cudem mógł niejasno zrozumieć, o czym rozmawiali. Chociaż ich głosy były praktycznie niesłyszalne, nadal był w stanie wyłowić fragmenty ich dyskusji i wywnioskować resztę.

Wygląda na to, że rozmawiali o następnych drzwiach Ruan Nanzhu, o ich temacie, tle historycznym, oczywistych wskazówkach, a także innych ukrytych sugestiach, które mogli przeoczyć.

Lin Qiushi planował dalej podsłuchiwać ich rozmowę, ale Ruan Nanzhu nagle przerwał w środku zdania. To było tak, jakby miał oczy z tyłu głowy, ponieważ odwrócił się i spojrzał w górę, wpatrując się bezpośrednio w Lin Qiushiego.

Ich spojrzenia się spotkały. Czując się raczej skrępowany pod tak czujnym wzrokiem, Lin Qiushi powitał go niezręcznym machnięciem ręki.

Ruan Nanzhu odwrócił się, by powiedzieć coś Chen Feiowi, po czym ruszył w stronę willi. Lin Qiushi poczuł, że chodzenie po korytarzu lub stanie w jednym miejscu jak manekin było trochę dziwne, więc nie mając żadnych lepszych opcji, po prostu otworzył drzwi do swojego pokoju i usiadł przy wejściu, cierpliwie czekając.

Niedługo potem Ruan Nanzhu pojawił się w jego drzwiach.

Nie możesz spać?

Nie – mruknął Lin Qiushi. – W tej chwili mam mętlik w głowie.

Cóż, skoro nie możesz teraz zasnąć, pozwól, że ci coś pokażę. – Usiadł przed komputerem w pokoju i nacisnął przycisk zasilania.

Gdy dźwięk oznaczający uruchomienie systemu rozbrzmiał w pomieszczeniu, ekran komputera się rozświetlił. Ruan Nanzhu poruszył myszką i kliknął pierwszą stronę internetową znajdującą się na pasku zakładek.

Ikonką tej witryny były pojedyncze czarne drzwi, wyglądające identycznie jak tamte, za którymi znajdował się koszmarny świat, do którego Lin Qiushi musiał znowu wejść.

Ruan Nanzhu otworzył stronę internetową i wpisał dane swojego konta. Kilka sekund później na ekranie przed oczami Lin Qiushiego pojawiło się krwistoczerwone forum.

To forum zostało stworzone przez tych, którzy weszli przez drzwi. Jest tam sporo szczegółowych treści, a także dodatkowych informacji do przejrzenia. Jeśli masz trochę wolnego czasu, możesz je przeglądać, kiedy tylko chcesz. Jednak powinieneś używać do tego wyłącznie tego komputera. Nigdy nie wolno ci używać innych urządzeń, aby zalogować się na to forum.

Czy można mnie wyśledzić, jeśli zaloguję się z innych miejsc? – zapytał Lin Qiushi.

Ruan Nanzhu ponuro skinął głową.

Lin Qiushi był raczej sceptyczny.

Co by się stało, gdyby inni mnie wyśledzili i zdołali mnie znaleźć?

Coś strasznego mogłoby ci się przydarzyć. Nic dobrego nie wyniknie z bycia śledzonym. – Zamilkł tylko na chwilę, zanim spokojnie wyjawił: – Drzwi mogą zostać ci odebrane.

Co?! – Oczy Lin Qiushiego rozszerzyły się ze zdziwienia.

Mówiłem ci już wcześniej, że te drzwi nie są tu po to, by cię karać lub dręczyć. Są tu jako nagroda, dar. Jeśli osoba skazana na śmierć wejdzie przez te drzwi i przejdzie przez wszystkie dwanaście, może dostać nowe życie, praktycznie się odrodzić.

W jaki dokładnie sposób drzwi mogą zostać odebrane? – Lin Qiushi wciąż nie mógł pojąć tak niepokojącego stwierdzenia.

Załóżmy, że jednostka bez drzwi przypadkowo wchodzi do świata drzwi wraz z osobą, do której należą. Jeśli zabije ich właściciela wewnątrz tego świata, to automatycznie zmienią właściciela. Oczywiście taki proces jest o wiele bardziej złożony i trudniejszy, niż się wydaje, ale jeśli jest wola, jest i sposób. Dopóki ktoś ma intencję i pragnienie, ostatecznie znajdzie sposób, aby to zrobić.

Lin Qiushiego zatkało po tych słowach. Jego dłonie zrobiły się zimne i wilgotne, a serce waliło mu szybko w piersi. Z pewnością nie spodziewał się, że będzie musiał stawić czoła czemuś więcej niż tylko tym piekielnym światom. Pomyśleć, że musiał uważać na ludzi, którzy pożądali jego drzwi również w prawdziwym życiu. Ten przerażający koszmar, w połączeniu z wadami rzeczywistego świata, był po prostu nie do pomyślenia, ale niestety, taka była trudna do zniesienia prawda. Gdyby nie spotkał Ruan Nanzhu w tamtym czasie, nawet gdyby udało mu się wtedy bezpiecznie uciec, Lin Qiushi z pewnością byłby otumaniony i całkowicie przeczyłby wszystkiemu, co zobaczył na własne oczy.

Ponownie pomyślał o Zhang Zishuangu, który zginął w jego pierwszym świecie. Najwyraźniej nie był to pierwszy raz, kiedy Zhang Zishuang wszedł przez drzwi, a mimo to, wcale się nie przebrał po wejściu. W rezultacie, gdy tamten miał wypadek samochodowy, Lin Qiushi był w stanie natychmiast rozpoznać jego tożsamość po ubraniach.

Lin Qiushi przewinął forum i odkrył, że nie tylko było dość duże, ale i niesamowicie aktywne. Chociaż była już druga w nocy, wyświetliło się ponad sześć tysięcy zalogowanych użytkowników.

Działamy również online, a raczej to tam dostajemy nasze zlecenia – powiedział Ruan Nanzhu. – Tylko nie przez tę stronę internetową. Dołączyłeś do nas niedawno, więc nie musisz wiedzieć zbyt wiele. Na razie po prostu rzuć okiem na to forum, a wszystko powinno być w porządku.

Och. – Lin Qiushi wyraził wdzięczność Ruan Nanzhu. – Dziękuję.

Zamiast dziękować mi słowami, podziękuj mi czynami.

Umm, okej… Jak chciałbyś, żebym ci się odwdzięczył? Co powiesz na… – Właśnie, gdy Lin Qiushi miał powiedzieć, że zaprosi go jutro na obiad, Ruan Nanzhu przerwał mu i powiedział:

Co powiesz na to, żebyś kiedyś znowu pocałował swojego kota na moich kolanach?

Lin Qiushiego zatkało. Czy ten człowiek naprawdę zachowuje się teraz jak łobuz? On serio to robi!

Tylko żartuję. – Wstał i podszedł do drzwi. – Możesz sam to przejrzeć. Mam sprawę do załatwienia. – Z każdym krokiem stopniowo zbliżał się do drzwi, ale zanim wyszedł z pokoju, nagle zatrzymał się w miejscu. Odwrócił się, stając przodem do Lin Qiushiego i spojrzał mu prosto w oczy. – Och, racja. Nie podsłuchuj więcej.

Zaskoczony Lin Qiushi wykrztusił:

O-okej.

Kąciki ust Ruana Nanzhu uniosły się w słabym uśmiechu.

Grzeczny chłopiec.

Następnie zaśmiał się cicho, obrócił się na pięcie i wyszedł.

Lin Qiushi wpatrywał się w jego oddalające się plecy i miał wrażenie, że coś jest nie tak. Gdy rozmyślał nad tym przez chwilę, nagle doznał olśnienia. Ruan Nanzhu cały czas wiedział, że ich podsłuchuje! Normalnie ludzie nawet by nie pomyśleli, że Lin Qiushi mógł usłyszeć ich rozmowę, bo byli zbyt daleko od siebie. Jednak Ruan Nanzhu ani trochę w to nie wątpił, wyraźnie sugerując, że był świadomy jego działań.

Ale skoro już o tym mowa, zdecydowanie coś było nie tak z jego słuchem. Był po prostu zbyt wyczulony!

Pełen wątpliwości i sceptycyzmu Lin Qiushi usiadł na krześle i zaczął przeglądać forum.

Zapełniały je niezliczone posty, przy czym treść każdego wpisu była inna od poprzedniej. Znalazł nawet wątki o tym, jak umawiać się na randki i nawiązywać kontakty towarzyskie, wymieszane między wszystkimi poważnymi informacjami. Oczywiście po upomnieniu Ruana Nanzhu nie był już w najmniejszym stopniu zainteresowany takimi rzeczami. Raczej bardziej ciekawiły go pełne spekulacji posty dotyczące samych drzwi.

Forum istniało już od sześciu lat, a użytkownicy wciąż dyskutowali nad tym, czym są te drzwi, próbując znaleźć wyjaśnienie tego niezwykłego zjawiska.

Czy była to technologia przyszłości? Dar od Boga? A może pozaziemski eksperyment? Najwyraźniej ani jedna osoba nie miała jednoznacznej, logicznej odpowiedzi na te niezliczone dywagacje i pytania.

Gdy zagłębił się w forum, Lin Qiushi zauważył, że była nawet jakaś dyskusja na temat przerażających światów wewnątrz drzwi. Przejrzał posty, tylko po to, by odkryć, że wiadomości nie zawierały żadnych konkretnych informacji – praktycznie wszystko było bezużyteczne.

Bez celu przewijał stronę przez wiele godzin, aż senność stopniowo go ogarnęła, zmuszając do zamknięcia oczu. W końcu wyłączył komputer i wrócił do łóżka.

Tym razem Lin Qiushi nie był ani trochę zaniepokojony. Ostatnia odrobina energii, która utrzymywała go przytomnym, w końcu uleciała, a on zasnął, gdy tylko zamknął oczy.

Następnego dnia był wspaniały poranek. Wschodzące słońce i czyste niebo zwiastowały początek pięknego dnia.

Pierwszą rzeczą, jaką Lin Qiushi zobaczył rano po przebudzeniu i zejściu na dół, był oburzony Cheng Qianli kłócący się ze swoim starszym bratem. Cóż, szczerze mówiąc, to raczej nie była kłótnia, tylko jednostronne marudzenie.

Powiedziałem, że nie chcę żadnych pikantnych potraw! Dlaczego dałeś mi coś pikantnego do jedzenia? W ogóle cię nie obchodzę, nie interesuje cię, co lubię. Jedyne, na czym ci zależy, to ty sam… – Cheng Qianli mruczał do siebie, patrząc gniewnie na danie przed sobą.

Cheng Yixie siedział naprzeciwko niego, a jego twarz była tak samo pozbawiona wyrazu jak zawsze.

Jeśli nie chcesz jeść, to spadaj.

Cheng Qianli natychmiast zaczął rzucać się w napadzie złości, udając, że głośno zawodzi, jakby został skrzywdzony. Jednak i tak wyciągnął rękę i zjadł całą porcję. Lin Qiushi początkowo myślał, że Cheng Qianli po prostu nie toleruje pikantnych potraw, ale szybko odkrył, że ten bachor uwielbia narzekać dla samej idei narzekania. Chociaż jego usta krzyczały, że nie chce jeść, jego ciało było niezwykle uczciwe. Lin Qiushi mrugnął tylko raz, zanim zobaczył, że cała miska została nieskazitelnie wyczyszczona.

Chcę jeszcze jedną porcję. Daj mi jeszcze jedną! – Po pochłonięciu całego dania, Cheng Qianli nadął policzki. – Ej… i dodaj do tego więcej ostrych przypraw.

Lin Qiushi był dość rozbawiony. Niezłe z ciebie ziółko!

Po zjedzeniu śniadania wszyscy rozeszli się, robiąc swoje. Lin Qiushi myślał, że atmosfera w willi będzie raczej napięta, ale po chwili obserwacji doszedł do wniosku, że wszyscy zachowywali się dość swobodnie i byli zrelaksowani. Na drugim piętrze willi można było znaleźć siłownię i salę gier, a na czwartym piętrze kilka pokoi do nauki. Można było tu znaleźć wszystko, o co można poprosić. Nie było czasu na nudę, bo zawsze było coś do zrobienia.

Cheng Qianli zapytał Lin Qiushiego, czy zechciałby mu towarzyszyć, by przywieźć Tosta do domu, a ten chętnie się zgodził.

Gdy jechali, Lin Qiushi dyskretnie zapytał, czym Ruan Nanzhu jest tak zajęty, taktownie sondując, czy zaraz przejdzie przez drzwi.

Tak. – Cheng Qianli siedział na siedzeniu pasażera, irytująco żując gumę balonową. – Cóż, może to być za kilka dni, kto wie. Z czasem zaczniesz się z tym oswajać. Im więcej drzwi przejdziesz, tym dokładniejsze będą twoje przeczucia. Będziesz mniej więcej wiedział, kiedy wejdziesz przez kolejne… Hmmm… Och, oczywiście, najlepiej nie mówić nikomu konkretnej godziny, chyba że ktoś ma wejść razem z tobą.

Więc tym razem pójdzie sam? Czy to nie jest zbyt niebezpieczne? – To właśnie martwiło Lin Qiushiego.

Nie zaprzeczę, że to nie jest niebezpieczne, bo zdecydowanie jest. – Cheng Qianli przyznał mu rację. – Ale wygląda na to, że ktoś będzie towarzyszył bratu Ruanowi w środku. Po prostu nie wiem, kim on jest…

Rozumiem. – Lin Qiushi westchnął. – Mam nadzieję, że będę mógł być bardziej pomocny w przyszłości…

Słysząc to, Cheng Qianli spojrzał na niego z ukosa. Uśmiechnął się szeroko i zaśmiał, ale nic więcej nie powiedział.

Przez kilka następnych dni Lin Qiushi ledwo widział cień Ruan Nanzhu. Wydawał się być strasznie zajęty i rzadko stawiał stopę w willi.

W każdym razie Lin Qiushi zapoznał się z pozostałymi mieszkańcami. Yi Manman był dwudziestotrzyletnim mężczyzną, który był równie rozmowny i towarzyski jak Cheng Qianli. Gdy przebywali w jednym pokoju, nie nudzili się swoimi niekończącymi się paplaninami, które mogły trwać całymi dniami. Jednak w przeciwieństwie do Cheng Qianliego, Yi Manman był nieco dojrzalszy i rzadko tracił panowanie nad sobą. Lu Yanxue była nieco starsza od Yi Manmana i była jedyną dziewczyną w willi. Jej wygląd był dość zwyczajny i zwykle nie miała żadnej prezencji. Szczerze mówiąc, nie wyglądała na szczególnie odważną ani nic w tym stylu. Jednak według Cheng Qianliego, Lu Yanxue w świecie drzwi była naprawdę niezwykła.

Jeśli chodzi o Cheng Yixie… Jak powiedział Cheng Qianli: „Lepiej trzymaj się od niego z daleka. To dla twojego dobra. Po prostu coś jest nie tak z jego mózgiem. Ten facet to totalny wariat…”.

Biorąc pod uwagę relacje łączące tych dwóch i fakt, że był niezliczoną ilość razy świadkiem wybryków młodszego z braci, można było stwierdzić, że Lin Qiushi miał sporo zastrzeżeń co do poglądów Cheng Qianliego.

Piątego dnia po tym, jak osiedlił się w willi, Ruan Nanzhu, który nagle tajemniczo zniknął, równie nagle pojawił się ponownie. W tym czasie Lin Qiushi szykował się do pójścia na górę i spania, ale w rezultacie nie zdążył nawet przejść przez korytarz, gdy wysoka postać zmaterializowała się tuż przed nim. Lin Qiushi zatoczył się do tyłu ze strachu, ale po chwili rozpoznał, że to tylko Ruan Nanzhu.

Był niezwykle blady i wyglądał, jakby cała siła została z niego wyssana. Słabo podtrzymywał się ściany i wyglądał, jakby miał się złamać w każdej chwili.

Lin Qiushi bez zwłoki rzucił się do przodu i przytrzymał go.

Ruan Nanzhu, czy wszystko w porządku?

Ruan Nanzhu pokręcił głową.

Pomóż mi dostać się do mojego pokoju.

Lin Qiushi mruknął i nie wahał się pomóc. Owinął ramię przyjaciela wokół siebie, podtrzymując jego ciężar i trzymał go mocno przez całą drogę do sypialni.

Gdy tylko Ruan Nanzhu dotknął łóżka, zamknął oczy i stracił przytomność. Zaniepokojony Lin Qiushi pobiegł na dół, by wezwać pomoc.

To był pierwszy raz, kiedy spotkał się z tak stresującą sytuacją. Nie wiedział, czy powinien natychmiast wysłać go do szpitala, czy po prostu przeczekać.

Chen Fei szybko wszedł na górę i sprawdził stan Ruan Nanzhu. Po zbadaniu go oświadczył, że nie wydaje się, aby było to coś poważnego i że jest po prostu wyczerpany. Ale dla bezpieczeństwa zasugerował, aby zabrali go do szpitala.

Lin Qiushi odetchnął z ulgą po tych słowach.

Po raz pierwszy zobaczył tak kruchego Ruan Nanzhu. Jego twarz była biała jak papier, a ciało niezwykle słabe, wręcz wiotkie. Zazwyczaj Ruan Nanzhu sprawiał, że ludzie czuli się, jakby był kimś, na kim mogli zawsze polegać. Po prostu roztaczał tę potężną aurę niezawodności, niezwyciężoności. Wydawało się, że dopóki był tuż przy nich, nie było się o co martwić. Jednak widząc go w takim stanie, Lin Qiushi poczuł się, jakby jego serce zostało mocno ściśnięte. Ogarnęło go niewytłumaczalne uczucie smutku i bólu.

Chen Fei odwiózł Ruan Nanzhu do szpitala, a Lin Qiushi towarzyszył mu przez cały czas.

Po zakończeniu rozmowy z izbą przyjęć lekarz postawił wstępną diagnozę i ogłosił wyniki badania kontrolnego, potwierdzając, że Ruan Nanzhu nie doznał żadnego urazu. Jego stan fizyczny wydawał się stabilny i ogólnie był zdrowy. Po prostu zasnął z powodu przemęczenia.

Dzięki Bogu. – Chen Fei westchnął. – Na szczęście nie zagrażało to jego życiu. Tak czy inaczej, zajmij się nim przez jakiś czas. Wychodzę zadzwonić.

Lin Qiushi skinął mu głową.

Chen Fei wyszedł na chwilę, tylko po to, by wrócić kilka chwil później z ponurym wyrazem twarzy. Lin Qiushi zapytał go, co się stało. Przez chwilę milczał, zanim ponuro wyszeptał:

Osoba, która weszła z bratem Ruanem, już nie żyje.

Osłupiały Lin Qiushi patrzył na niego szeroko otwartymi oczami.

Po prostu umarł – kontynuował ponuro Chen Fei. – Z góry… skoczył na dół, by umrzeć…

Lin Qiushi powoli przeniósł wzrok na twarz śpiącego Ruan Nanzhu i nagle wypuścił wstrzymywane powietrze.

Na szczęście… Na szczęście, on jeszcze żył…

Tłumaczenie: Ashi

Tom I Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32

Tom II
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53

Tom III
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77

Tom IV
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95

Tom V
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Rozdział 114
Rozdział 115
Rozdział 116
Rozdział 117
Rozdział 118
Rozdział 119
Rozdział 120
Rozdział 121
Rozdział 122
Rozdział 123
Rozdział 124
Rozdział 126
Rozdział 126

Tom VI
Rozdział 127
Rozdział 128
Rozdział 129
Rozdział 130
Rozdział 131
Rozdział 132
Rozdział 133
Rozdział 134
Rozdział 135
Rozdział 136
Rozdział 137
Rozdział 138
Ekstra 1
Ekstra 2
Ekstra 3
Ekstra 4
Ekstra 5
Ekstra 6
Ekstra 7
Ekstra 8
Ekstra 9
Ekstra 10

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: