Kaleidoscope of Death

Rozdział 24 – Zmartwychwstanie28 min. lektury

Wszyscy byli w kiepskim nastroju po niespodziewanym załamaniu nerwowym Zhong Chengjiana.

Zhong Chengjian poćwiartował ciało matki trojaczków na kawałki tak drobne, że nie dało się jej rozpoznać. Skrawki tkanek i mięsa były porozrzucane dookoła, a gęsta, szkarłatna krew rozprysnęła się na podłodze kuchni.

Umazany krwią od stóp do głów mężczyzna zakrył twarz drżącymi rękami i zawył żałośnie. Nie mógł się pozbierać. Było tak, jakby nie mógł już znieść tego wszystkiego, jakby już się poddał.

Wściekła Tang Yaoyao stała przy kałuży krwi, wyglądając tak, jakby chciała kogoś udusić. Z pełną nienawiści miną szorowała ramiona, próbując oczyścić ciało z krwi.

Aaach, co mam zrobić? – Zhong Chengjian wykrztusił między szlochami. – Nie chciałem jej zabić, nie chciałem jej zabić. Po prostu byłem tak wkurzony… to było w ferworze chwili…

Zabić, zabić, zabić – warknął Zhang Xinghuo, niesamowicie zirytowany. Jego zrujnowany nastrój pogorszył się jeszcze bardziej, gdy usłyszał, jak tamten ciągle plecie niekontrolowanie. Złośliwie dodał: – W każdym razie to nie jest prawdziwy świat i nie ma tu policjantów, którzy mogliby cię aresztować, więc dlaczego, kurwa, płaczesz?

Tak. Tak jest. To nie jest rzeczywistość. – Po tym przypomnieniu Zhong Chengjian wyglądał, jakby go oświecono. Jego twarz rozciągnęła się w szerokim uśmiechu, a on radośnie skinął głową na znak zgody. – Nawet gdy opuszczę to miejsce, nikt nie dowie się, że kogoś zabiłem.

Nikt tego nie skomentował. Usta Tang Yaoyao wygięły się w pogardliwym uśmieszku. Nie zadawano pytań, a każda doświadczona osoba miała dokładnie tę samą myśl. To z pewnością prawda, że będziesz wolny, gdy tylko opuścisz tę dziurę, ale jedynie pod warunkiem, że będziesz w stanie ją opuścić.

Podczas gdy pozostali rozmawiali między sobą, Lin Qiushi dostrzegł dwa cienie przemykające obok drzwi. Chociaż nie był w stanie wyraźnie ich zobaczyć, był pewien, że były to bliźniaczki.

Co teraz? – Tang Yaoyao spojrzała na przerażający nieład w kuchni, a jej głowa zaczęła boleć. Przycisnęła palce do skroni i mruknęła: – Spójrz na tę kuchnię. Szczerze mówiąc, nie chcę tam wchodzić i sprzątać tego bałaganu.

Poczekajmy – powiedział Ruan Nanzhu. – Może jutro będzie czysto.

Wszyscy założyli, że tylko żartuje i nawet mu nie odpowiedzieli.

Tego popołudnia wszyscy zamknęli się w swoich pokojach. Brudna kuchnia nie została posprzątana, a ostry zapach zdołał rozprzestrzenić się nawet do salonu, sprawiając, że siedzącym tam ludziom zbierało się na wymioty od stęchłego smrodu. Bez chwili zastanowienia wszyscy opuścili to miejsce, bezradnie uciekając do swoich pokoi, aby nie musieć dłużej znosić tego obrzydliwego zapachu.

Gdy nadeszła pora kolacji, Lin Qiushi, który siedział na łóżku z pochyloną głową i bawił się swoim telefonem komórkowym, poczuł zapach jedzenia.

Zapach był nie do opisania kuszący, wręcz rozpływający się w ustach. W chwili, gdy dotarł do nozdrzy Lin Qiushiego, zaczęła cieknąć mu ślinka. Przełykając ciężko, zapytał:

Co to za zapach?

Ktoś gotuje? – Przygnębiony Ruan Nanzhu rozłożył się bezwładnie na łóżku. Jęknął z frustracji: – Ugh, umieram z głodu. To już koniec, zafunduję sobie przepyszny, gigantyczny posiłek, kiedy wrócę.

Idziemy zobaczyć?

Chodźmy.

Prawie każdy mógł się zgodzić, że nie zjedli porządnego posiłku od czasu przybycia na ten świat. Za każdym razem, gdy widzieli przed sobą apetyczne danie, nie odważali się ruszyć pałeczkami. W rzeczywistości praktycznie żyli na suchym, pozbawionym smaku chlebie. Jak powiedział Ruan Nanzhu, człowiek stawał się tym, co jadł — ten suchy chleb praktycznie wysysał z nich życie. Im więcej go jedli, tym bardziej wyschnięci i nieszczęśliwi się stawali.

Gdy wyszli ze swojego pokoju, zauważyli, że pozostali również postanowili to sprawdzić. Wyglądało na to, że również wyszli z powodu kuszącego aromatu.

Kto gotuje? – Xu Xiaocheng przełknęła ślinę. Z jednej strony umierała z głodu, z drugiej strony była przerażona na śmierć. Powstrzymywał ją strach, ale głód i chciwość pchały ją do przodu. – Wygląda na to, że ktoś jest w kuchni…

Chodźmy sprawdzić – zasugerował Ruan Nanzhu.

Grupa podążyła za kuszącym zapachem z powrotem do odrażającej kuchni, która powinna być ochlapana gęstą krwią. Jednak wbrew ich oczekiwaniom, ta odstręczająca kuchnia z resztkami poćwiartowanej tkanki i poskręcanymi kończynami rozrzuconymi po pokrytej krwią podłodze, przeszła całkowitą zmianę. Była tak nieskazitelna, że dawało im to wrażenie, że to zupełnie nowe pomieszczenie. W tej właśnie chwili na palnikach stały dwa duże garnki, delikatnie bulgoczące i wydzielające bogaty aromat.

Lin Qiushi zrobił krok naprzód, ostrożnie podszedł do garnków i zajrzał do środka, tylko po to, by zobaczyć kilka kawałków mięsa pływających od czasu do czasu w gotującym się gulaszu. Następnie pochylił głowę i uważnie zbadał podłogę. Po dokładnych oględzinach odkrył, że krew, która raczej bywała trudna do usunięcia, całkowicie zniknęła, pozostawiając po sobie jedynie ślady czarnych plam.

Ta scena tylko przypomniała mu, co wydarzyło się po śmierci nieszczęsnego Zeng Ruguo.

Nic nie ma – mruknął Lin Qiushi. – Trup zniknął.

N-nie minęło nawet kilka godzin… jak to możliwe, że jest tak czysto… – wyjąkała słabo Xu Xiaocheng.

To nie jest normalny świat – przypomniał po raz kolejny Ruan Nanzhu. – Trzeba myśleć niekonwencjonalnie. Nie da się tu nic wyjaśnić za pomocą zdrowego rozsądku ani praw natury.

Gdy stali w kuchni i rozmawiali ze sobą, podeszła do nich reszta zespołu. Tang Yaoyao westchnęła z ulgą, gdy zobaczyła, że kuchnia jest nieskazitelnie czysta. Mruknęła pod nosem:

Na szczęście kuchnia jest posprzątana. W przeciwnym razie co mielibyśmy jeść przez następne kilka dni? – Następnie podeszła do Lin Qiushiego, spojrzała w garnek i pochwaliła: – Pachnie pysznie.

Lin Qiushi parsknął oschłym śmiechem.

Może i pachnie pysznie, ale nie masz jaj, żeby to zjeść.

Tang Yaoyao nic więcej nie dodała.

Zhong Chengjian również przyszedł z nimi, ale nie był w najlepszym stanie. Ciągle bełkotał jak kompletny głupiec, wykrzykując niezrozumiałe rzeczy i wydając przypadkowe dźwięki. Pomieszane słowa wylewające się z jego ust były niespójne i bezsensowne. Bóg jeden wiedział, co próbował powiedzieć! Wydawało się, że gdyby ktoś go lekko szturchnął, to z pewnością całkiem by oszalał od przebodźcowania.

Z drugiej strony, niełatwo było zachować zdrowy rozsądek, będąc uwięzionym w środowisku, w którym byli zmuszeni znosić różne niewyobrażalne i dziwaczne warunki.

W ciągu zaledwie kilku dni ich twarze stały się wycieńczone i ściągnięte. Niebo powoli ciemniało, a atmosfera stawała się coraz cięższa, aż pozostało tylko przeczucie i obawa przed nadchodzącą ponownie straszną nocą.

Żadne z nich nie jadło dobrze, nie wysypiali się, a do tego musieli stawić czoła zagrożeniu ze strony duchów. Po prostu nie mogło być gorzej!

Zbyt wiele rzeczy wydarzyło się w ciągu dnia i teraz wszyscy byli zmęczeni i wyczerpani. To samo dotyczyło Lin Qiushiego. Postanowił więc umyć się wcześnie i wrócić do swojego pokoju, aby się przespać. Po skończeniu swoich spraw wyszedł z łazienki i zauważył Tang Yaoyao stojącą w bezruchu w damskiej toalecie. Zmarszczył brwi i zastanawiał się, co ona, u licha, wyprawia. Po chwili obserwacji w końcu zawołał:

Tang Yaoyao?

Co? O co chodzi? – Kobieta odwróciła głowę, słysząc jego głos.

Jest dość późno. – Lin Qiushi wskazał na czarną jak smoła noc za oknem. – Nie idziesz spać?

Zaraz – odpowiedział Tang Yaoyao. – Nie mogę zetrzeć krwi z mojego ciała.

Lin Qiushi się zatrzymał.

– …Co?

Podnosząc głos, Tang Yaoyao powtórzyła głośno:

Powiedziałam, że nie potrafię zetrzeć tej przeklętej krwi z mojego ciała!

Szorowała i szorowała, ale krew nie znikała. Lin Qiushi natychmiast przypomniał sobie, co wydarzyło się pierwszego dnia. Zeng Ruguo wypowiedział coś podobnego, kiedy próbował zmyć krew ze swojego ciała pod prysznicem. Po przypomnieniu sobie tej sytuacji, Lin Qiushi z niepokojem krzyknął:

Nie próbuj już tego zmywać! Jest późno, po prostu wróć do swojego pokoju jak najszybciej!

Wyczuwając nacisk i niepokój w głosie Lin Qiushiego, Tang Yaoyao natychmiast się zatrzymała. Jej ręka zamarła w miejscu, a ona nie próbowała już wycierać krwi z ramienia.

Dobrze. Idź pierwszy, ja zaraz wyjdę.

Tylko szybko.

Mhm – mruknęła w odpowiedzi Tang Yaoyao.

W baśni braci Grimm, Ptak-Straszydło, zanim czarodziej opuścił dom i wyruszył w podróż, zawsze dawał siostrom jajko, aby je chroniły. Gdy otwierały drzwi do zakazanego pokoju, trzymane przez nie jajko nieuchronnie spadało na ziemię i stawało się splamione krwią. I tak, gdy czarodziej wracał do domu i widział krew na jajku, upewniał się, że siostry znają konsekwencje swoich czynów. Następnie je mordował, siekając je na kawałki, a ich zmasakrowane ciała i wątłe kończyny wrzucał do piwnicy.

W końcu Lin Qiushi zrozumiał znaczenie notatki, na którą natknął się w pierwszych drzwiach. Gdyby nie wiedział nic o tej dziecięcej bajce, byłby zupełnie nieświadomy całego świata i okoliczności go otaczających.

Teraz niejasny związek między światem tych drzwi a dziecięcą bajką stopniowo zaczął się klarować, wyraźnie odzwierciedlając zaistniałą sytuację.

Gdy Lin Qiushi zauważył, że szum wody ustał, co oznaczało, że Tang Yaoyao zakręciła kran, wrócił do swojego pokoju. Pierwszym widokiem, który go przywitał po wejściu do pokoju, był znudzony Ruan Nanzhu, rozłożony leniwie na łóżku i grający w gry logiczne na telefonie Lin Qiushiego.

Wygląda na to, że Tang Yaoyao nie jest w stanie zmyć krwi ze swojego ciała – powiedział Lin Qiushi, kładąc się obok niego.

Oczywiście, krew plamiąca jajka nie może zostać zmyta. – Ruan Nanzhu nie podniósł głowy. – W przeciwnym razie, jak czarodziej rozpozna, że jego zakaz został złamany? Jak mógłby znaleźć swój cel bez jakiejkolwiek identyfikacji?

Kim jest czarodziej?

Ruan Nanzhu tylko pokręcił głową i nie odpowiedział. Lin Qiushi zmrużył oczy. Nie mógł zrozumieć, czy tamten naprawdę nie wiedział, czy też po prostu nie chciał tego ujawnić.

Dzisiaj w nocy dojdzie do kolejnej śmierci. – Z wyjątkiem trzech osób prawie wszyscy mieli na sobie krwawe ślady. – Tylko nie wiem, kto to będzie…

Ruan Nanzhu odłożył telefon, przechylił głowę na bok i zamyślony spojrzał na Lin Qiushiego.

Wiesz, naprawdę jesteś interesującym facetem.

Co? – Lin Qiushi zamrugał z konsternacją.

Myślałem, że spróbujesz znaleźć sposób, aby ich uratować. – wyjaśnił mężczyzna. Od czasu, gdy nawiązał kontakt z Lin Qiushim, zauważył, że ten ma dość miękkie serce. Był kimś, kto był aż nazbyt miły, ale jednocześnie poważnie podchodził do życia — oczywiste było, że przywiązywał do niego wielką wagę. A jednak, gdy wiedział, że śmierć jest nieunikniona i nieuchronna, ten wielki mięczak przyjmował niewzruszoną i spokojną postawę.

Nie jestem tak mądry jak ty. Jeśli nawet ty nie potrafiłeś wymyślić żadnego sposobu, co więcej mogę zrobić? – Lin Qiushi ziewnął. – Jestem dość zmęczony, pójdę już spać.

Dobranoc.

Dobranoc – wyszeptał Lin Qiushi.

Mając umysł przygotowany i serce zahartowane na nadchodzącą noc, Lin Qiushi z góry się spodziewał, że zostanie wkrótce obudzony. I rzeczywiście było tak, jak przewidywał. Około trzeciej nad ranem obudził się, wyrwany z letargu przez niepokojący hałas. Dziwny dźwięk wydawał się dochodzić z daleka i był ledwo słyszalny.

Lin Qiushi przewrócił się na drugi bok, tylko po to, by dostrzec spokojną twarz Ruan Nanzhu, który spokojnie spał obok niego. Musiał to przyznać. Mężczyzna, z którym dzielił łóżko, był niewątpliwie oszałamiający. Piękny jak kobieta, o ile nie piękniejszy. W tej chwili jego gęste, długie rzęsy wdzięcznie trzepotały z każdym delikatnym oddechem, niczym motyl delikatnie fruwający na wietrze.

Dziwny dźwięk nie ustawał. Lin Qiushi zaczął rozważać, czy powinien obudzić Ruan Nanzhu.

Jednak zanim podjął decyzję, w całym budynku rozległ się przeraźliwy wrzask. Tym, który krzyknął, był niewątpliwie Zhang Xinghuo. Było tak, jakby spotkało go coś przerażającego, gdyż ani na chwilę nie przestawał się drzeć.

Dźwięk był tak głośny, że nawet Ruan Nanzhu, znany ze spania jak zabita świnia, się obudził. Gdy tylko otworzył oczy, on i jego towarzysz, który był dokładnie naprzeciwko niego, spojrzeli sobie w oczy. Lin Qiushi nie otworzył nawet ust, żeby coś powiedzieć, gdy Ruan Nanzhu przerwał mu i nieśmiało pisnął:

Obrzydliwe! Żenujące! Nie mogę uwierzyć, że naprawdę przyglądałeś się mi przez całą noc!

N-nie, to nie tak. Ja nie… – próbował się bronić Lin Qiushi.

Cóż, wszystko w porządku. Nie ma to znaczenia. Rozumiem całkowicie. Wiem, że jestem tak przystojny, że mam tendencję do nieświadomego przyciągania wzroku innych.

Lin Qiushi zamilkł. Tak, tak, jasne. Idź i chwal siebie pod niebiosa. Dopóki sprawia ci to przyjemność.

Mrożące krew w żyłach wrzaski nie ustawały. Lin Qiushi i Ruan Nanzhu wkrótce się ubrali i zapalili światło. Kiedy wyszli z pokoju, zobaczyli przerażonego Zhang Xinghuo na końcu korytarza, wciąż krzyczącego wniebogłosy.

Pozostali także się obudzili z powodu hałasu. Jedno po drugim wyszli, żeby zobaczyć, co było przyczyną zamieszania.

Tang Yaoyao podeszła do Zhang Xinghuo i zażądała:

Przestań krzyczeć! Powiedz nam, co do cholery się dzieje!

Nie żyje! Zhong Chengjian nie żyje! – Zhang Xinghuo zwinął się w kłębek i zaczął się kołysać w przód i w tył. Najwyraźniej bardzo go to dotknęło. – Umarł w pokoju…!

Czy on jest pierwszą osobą, która umarła? – warknęła Tang Yaoyao. – Problemem jest twoja reakcja. Dlaczego, u licha, taki wielki facet jak ty zachowuje się jak mięczak i reaguje w taki sposób? Nie mów mi, że myślałeś, że przeżyje po wczorajszym napadzie złości?

Zhong Chengjian spowodował wczoraj po południu niezłe zamieszanie, więc wszyscy wiedzieli, że nie pożyje zbyt długo. Jednak nikt nie wiedział, co dokładnie się stało. Nie byli w stanie wymyślić, co mogło sprowokować Zhang Xinghuo do takiego zachowania.

Aczkolwiek, gdy tylko weszli do pokoju, który Zhang Xinghuo dzielił z Zhong Chengjianem, od razu zrozumieli, dlaczego mężczyzna zareagował w taki sposób.

Na łóżku pozostał tylko cienki kawałek ludzkiej skóry.

Nie było żadnych kości, mięsa ani tkanek. Żadnych włosów. Całe ciało mężczyzny zostało wydrążone, a pozostała tylko jego skóra, cicho spoczywająca na łóżku, wywołująca skrajnie negatywne emocje u wszystkich, którzy byli świadkami tego widoku.

Xu Xiaocheng nie mogła już dłużej wytrzymać. Szybko się odwróciła i zwymiotowała. Cera Tang Yaoyao stała się popielata. Jej ciało zadrżało z przerażenia i cofnęła się o kilka kroków.

Tylko wyraz twarzy Ruana Nanzhu pozostał niezmieniony. Mruczał coś pod nosem. Lin Qiushi był blisko niego, więc wszystko wyraźnie słyszał.

Och, wygląda na to, że wnętrze jego ciała zostało opróżnione… jego skóra naprawdę jest cienka…

Lin Qiushiego zatkało. Naprawdę jesteś bezwstydny, wiesz o tym? Czy jesteś zadowolony z tego, jak gruba jest twoja skóra?

Łaaaa! Usłyszałem coś w środku nocy. Kiedy włączyłem światło, zobaczyłem go martwego! – Zhang Xinghuo padł na ziemię i zaczął się niekontrolowanie trząść. – Coś przyszło do naszego pokoju. Zabiło Zhong Chengjiana, a potem odeszło…

Czy to brzmiało jak skrobanie łyżką?

Zhang Xinghuo był zszokowany.

T-tak! Właśnie tak! Ty też to słyszałeś?!

Mhm… Słyszałem.

Można było rozsądnie stwierdzić, że pokoje Lin Qiushirgo i Zhang Xinghuo wcale nie znajdowały się blisko siebie. Ten słaby dźwięk nie powinien być słyszany tak daleko, ale Lin Qiushi nie tylko usłyszał ten niewyraźny dźwięk, ale usłyszał go głośno i wyraźnie!

Nie byli pewni, co sugerował Lin Qiushi, ale równie dobrze mógł o tym nie wspominać, ponieważ jego oświadczenie tylko wywołało u nich uczucia obrzydzenia, przerażenia i oszołomienia. Wyraz twarzy wszystkich stawał się coraz bardziej ponury. Co dokładnie miał na myśli, mówiąc, że brzmiało to jak skrobanie łyżką? Nie mogło być tak, że wnętrzności Zhong Chengjiana zostały wydrążone po trochu zwykłą łyżką, prawda?

Nie mogłeś oszczędzić nam szczegółów? – Tang Yaoyao wyobraziła sobie możliwy scenariusz, a jej ciało pokryło się gęsią skórką. Próbując powstrzymać wymioty, przełknęła ślinę, a jej gardło nerwowo podskakiwało w górę i w dół. Niespokojnie oblizała wargi i chrapliwie dodała: – Skąd wiesz na pewno, że to łyżka, a nie coś innego…

Lin Qiushi wzruszył ramionami.

Nie wiem. Po prostu pierwszą rzeczą, jaka przyszła mi na myśl, była łyżka. Sam nie wiedział, dlaczego użył takiej metafory, ale w chwili, gdy jego uszy wychwyciły ten dźwięk, po prostu skojarzył go z innym, który był mu mgliście znany, więc pierwszym obrazem, jaki pojawił mu się w głowie, była skrobiąca łyżka.

To całkiem zabawne, że Yu Linlin opisał to w ten sposób. – Krew odpłynęła już dawno z twarzy Zhang Xinghuo. – Właściwie to pierwszy raz słyszę coś takiego. Jednak teraz, kiedy o tym wspomniał, zdecydowanie brzmiało to jak łyżka wydłubująca coś… – Gdy mówił, jego ciałem ponownie wstrząsnęły gwałtowne dreszcze. Zachwiał się na nogach i wyglądał, jakby mógł w każdej chwili stracić przytomność.

Z drugiej strony, jeśli się nad tym zastanowić, osoba, która z nim mieszkała, właśnie umarła. Jego wnętrzności i ciało zostały pieczołowicie wydrążone łyżką, a wszystko, co pozostało, to kawał nienaruszonej ludzkiej skóry. Kto byłby w stanie zachować spokój po zobaczeniu takiego widoku?

To było zupełnie naturalne, że nawet nie myśleli o dalszym spaniu po takim incydencie. Wszyscy byli ostrożni, a ich umysły dręczyły pesymistyczne myśli. Głównie o tym, że w tym budynku nie ma bezpiecznego miejsca.

Wszyscy wrócili do salonu i w milczeniu usiedli na sofie.

Ruan Nanzhu miał jaja ze stali. Delikatnie położył głowę na ramieniu Lin Qiushiego, przytulając się do jego boku i wygodnie się rozsiadając, po czym cicho zasnął.

Tang Yaoyao, która siedziała obok nich i obserwowała cały spektakl, przewróciła oczami i prychnęła. Gorzko się zaśmiała.

Zhu Meng naprawdę potrafi spać, co? Nie boli cię ramię, Yu Linlin?

Nie, jest w porządku – odpowiedział Lin Qiushi. – To prawda, Zhu Meng potrafi zasnąć w każdych warunkach.

Hehe, no spójrzcie na to. Jak słodko. Wy dwoje jesteście naprawdę nieźli – powiedziała Tang Yaoyao. – Pomyśleć, że byliście w stanie zakochać się w takim miejscu…

Lin Qiushi nie odpowiedział. Jak mógł powiedzieć, że piękna księżniczka spoczywająca na jego ramieniu była w rzeczywistości wielkim gentlemanem, który był jeszcze bardziej męski od niego? Nawet gdyby to powiedział, kto na świecie by w to uwierzył?! Tylko Bóg wie, dlaczego Ruan Nanzhu okazał się najpiękniejszą „dziewczyną” w świecie drzwi.

Pozostali postanowili wytrwać aż do świtu, zmuszając się do otwarcia przekrwionych oczu. W końcu Zhang Xinghuo się uspokoił. Z ironicznym uśmiechem oznajmił, że jest bardzo głodny i chce coś zjeść.

Jest tylko suchy chleb – powiedziała mu Tang Yaoyao. – Chyba że akurat interesuje cię to, co jest w lodówce?

Zhang Xinghuo pokręcił głową, wskazując, że zdecydowanie nie jest zainteresowany. Worek wypełniony pociętym ciałem dziewczynki został upchnięty w tej lodówce jakiś czas temu. Nie mogli sobie wyobrazić nikogo, kto chciałby to zjeść.

Ktoś już dziś umarł, więc wszyscy założyli, że zasady świata drzwi zostaną unieważnione. Jednak kto by pomyślał, że siedzieli razem zaledwie pół godziny, zanim wszyscy zapadli w głęboki sen bez żadnego ostrzeżenia.

Ocknęli się dopiero o świcie.

Lin Qiushi obudził się pierwszy. Otworzył oczy i zobaczył, że wszyscy zasnęłi. Xu Xiaocheng i Tang Yaoyao opierali się o siebie, a Zhang Xinghuo zwinął się w kłębek. Ramiona Ruan Nanzhu oplatały szyję i talię Lin Qiushiego, więc całe jego ciało zostało mocno przyciśnięte do jego klatki piersiowej.

Ruan Nanzhu w końcu się obudził, gdy Lin Qiushi się poruszył. Otworzył oczy w oszołomieniu i wciąż czując się trochę otumaniony, zastanawiał się:

To już poranek?

Tak – mruknął Lin Qiushi. – Wszyscy zasnęliśmy. To zbyt niebezpieczne…

Co jest zbyt niebezpieczne? – zapytał obojętnie Ruan Nanzhu. – Moglibyśmy umrzeć, gdybyśmy spali w tym pokoju przypominającym trumnę. Poza tym ponury żniwiarz ma jedynie trzygodzinną zmianę, od dwudziestej trzeciej do pierwszej w nocy. Już samo wciąganie ludzi do piekła w ciągu tych trzech godzin jest dla niego udręką, więc wyobraź sobie, jak wielkim wysiłkiem byłaby dla niego praca całą noc. Prawdopodobnie umarłby w takim tempie.

Jakby to była prawda! Twarz Lin Qiushiego wyrażała bezradność.

Ich cicha dyskusja ostatecznie obudziła również pozostałych. Xu Xiaocheng zareagowała podobnie do Lin Qiushiego, gdy tylko otworzyła oczy. Również uważała, że uśnięcie razem w jednym pomieszczeniu było zbyt ryzykowne i niebezpieczne.

Czy jest coś do jedzenia? – Podobnie jak w nocy, Zhang Xinghuo zaczął narzekać, że jest głodny. Właściwie była to pierwsza rzecz, która wyszła z jego ust.

Pójdę do kuchni i sprawdzę, co się dzieje. – Tang Yaoyao podniosła się z kanapy i ruszyła w stronę kuchni. Po chwili jej głos dobiegł z kuchni: – Możecie do mnie dołączyć?

Lin Qiushi pomyślał, że w sposobie, w jaki mówiła, było coś dziwnego. Niemniej jednak, gdy wszedł do kuchni, w końcu zrozumiał, dlaczego jej ton był tak dziwny.

Na drewnianej desce w kuchni znajdował się świeżo przygotowany posiłek, najwyraźniej przeznaczony na śniadanie. Lekka owsianka, upieczony chleb, który wciąż był gorący i gotowane jajka. Te dania może i nie były czymś wyszukanym w prawdziwym świecie. W rzeczywistości można by równie dobrze powiedzieć, że były niezwykle proste. Jednak dla tych, którzy nie jedli przez ostatnie kilka dni, te dania były niezwykle kuszące i można je było nawet uznać za przysmaki.

Kto to zrobił? – zapytał Lin Qiushi.

Nie mam pojęcia – odpowiedziała Tang Yaoyao bezradnie. – Było już przygotowane, kiedy weszłam. Poczekaj, Zhang Xinghuo, do czego ty się tak spieszysz…!

Gdy rozmawiali między sobą, Zhang Xinghuo skierował się prosto do miski. Bez wahania chwycił ją w dłonie, podniósł do ust i głośno zaczął siorbać. Kiedy w końcu opróżnił ją całą, otarł usta i odpowiedział:

Jestem taki głodny. Nie chcę dłużej czekać.

Powinno być w porządku. W każdym razie ja też jestem głodna. – Ruan Nanzhu obejrzał posiłek i nie zauważył z nim żadnych problemów. – Jedzmy.

Ruan Nanzhu stał się niemalże głównym filarem zespołu. Kiedy oznajmił, że potrawy są bezpieczne do spożycia, nikt nie wahał się wziąć pałeczek i zajadać się jedzeniem, które przed nimi stało.

Mówiąc szczerze, Lin Qiushi był również bardzo głodny. Pochłonął duży kawałek chleba i trzy miski owsianki na jednym oddechu, ale nie tknął gotowanych jajek, ponieważ ta metafora była dla niego zbyt bliska prawdy.

Wydawało się, że nic nie powstrzyma Ruana Nanzhu przed ucztowaniem. To było tak, jakby w jego wnętrzu przełączył się jakiś przełącznik. Kęs po kęsie pożerał jajka i zanim się zorientował, zjadł trzy na raz. Potem z gracją otarł usta i oznajmił, że jest pełny.

W końcu ich głód został zaspokojony. Satysfakcja i błogie lenistwo zabarwiły twarze wszystkich.

To było takie dobre. Jestem taka najedzona. – Xu Xiaocheng pogłaskała swój wystający brzuch i zachichotała z zachwytem. – Ach, jestem taka szczęśliwa! Nie jadłam aż tyle od tak dawna. Chociaż zastanawiam się… kto zrobił ten posiłek?

Cóż, ktokolwiek go zrobił, to go zrobił – powiedziała Tang Yaoyao. – Na szczęście, przez tę osobę, zjedliśmy tak dużo, że… – Chciała powiedzieć, że udało im się w końcu zaspokoić głód, ale dalsze słowa zamarły jej w ustach.

Przed nimi powoli wyłoniła się jakaś postać. Była to kobieta w fartuchu, z potarganymi lokami luźno opadającymi na ramiona. Jej rysy były całkiem zwyczajne, ale miły uśmiech na jej twarzy był uderzający. Zauważyła, że gapią się na nią z wyrazem przerażenia na twarzach, ale tylko odwróciła głowę, obdarzyła ich szerokim uśmiechem, pokazując swoje perłowe zęby i cicho zachichotała:

Ojej, czemu tak na mnie patrzycie? No dalej, jedzcie. Ugotowałam to specjalnie dla was. Jak wam smakuje? Smaczne?

Xu Xiaocheng zasłoniła usta i pobiegła do łazienki.

W kuchni zapadła grobowa cisza. Wszyscy wstrzymali oddech, gapiąc się na kobietę — zaledwie wczoraj matka trojaczków została zakatowana na śmierć przez Zhong Chengjiana. Jednak w tej właśnie chwili kobieta, której wszystkie narządy wewnętrzne wylewały się na podłogę, a jej kończyny były rozerwane do tego stopnia, że nigdy nie dałoby się ich ponownie połączyć, stała tuż przed nimi, całkowicie nienaruszona i nieuszkodzona. Do tego nawet delikatnie się uśmiechała, gdy szczerze zapytała ich, czy śniadanie, które zjedli, było pyszne.

Nic dziwnego, że Xu Xiaocheng natychmiast pobiegła do toalety i zwróciła posiłek, którym właśnie się pożywiła.

Co się dzieje? Nie odpowiada waszym gustom? – Kobieta najwyraźniej nie mogła pojąć, dlaczego gapią się na nią w ten sposób, i dalej nękała ich pytaniami.

Było pyszne. – Ruan Nanhzu jako pierwszy w końcu otworzył usta i przemówił. – Dziękuję za posiłek.

Cieszę się, że ci smakowało. – Kobieta uśmiechnęła się słodko, a jej oczy wygięły się w półksiężyce. – Dzieci są takie wybredne i w przeciwieństwie do was, jedzą tylko to, co lubią. – Gdy skończyła mówić, odwróciła się na pięcie i chichocząc radośnie, opuściła pomieszczenie, zostawiając za sobą grono osób, których wykrzywione twarze wyglądały, jakby właśnie nakarmiono ich psim gównem.

Lin Qiushi był całkiem spokojny, ale Tang Yaoyao zaczęła z siebie wypluwać najbardziej nieprzyjemny ciąg przekleństw. Sądząc po jej niespokojnym i zakłopotanym wyglądzie, było oczywiste, że była całkowicie obrzydzona tym, co właśnie zjadła.

Co więcej, ta osoba została brutalnie rozszarpana wczoraj, ale dziś zdołała przygotować dla nich pyszne posiłki. Oczywiście wszyscy uważali, że śniadanie, które właśnie zjedli, było poważną sprawą, i to nie w dobrym tego słowa znaczeniu. Był to jeden z największych problemów, z jakimi się do tej pory zmierzyli. Ich pierwszą reakcją były wymioty, ale nie wszyscy byli w stanie się do nich zmusić. Jednocześnie nie mogli nawet przełknąć do końca, przez co jedzenie utkwiło w najbardziej niewygodnych miejscach w ich gardłach, skąd nie mogli go wypluć ani zmusić się do przełknięcia.

Chociaż kobieta spotkała się z pełnymi obaw i wrogości spojrzeniami, nie wydawała się tym przejmować. Powoli wróciła do kuchni i zapytała:

Co chcielibyście zjeść w południe? W lodówce jest sporo mięsa… – Podniosła nóż i przez chwilę delikatnie pogłaskała ostrze. Następnie kontynuowała: – Mogę ugotować wam jeszcze smaczniejsze jedzenie.

Nóż w jej dłoni był tym samym nożem, którego Zhong Chengjian użył do ataku na nią tamtego dnia. Przy bliższym przyjrzeniu się można było dostrzec kilka czarnych plamek biegnących wzdłuż ostrza.

Starali się nie oddychać zbyt głośno. Wszyscy ostrożnie wycofali się z kuchni.

Xu Xiaocheng wkrótce wróciła do salonu, gdzie siedziała reszta grupy. Jej twarz była biała, usta bezbarwne i zdawała się być o kilka sekund od omdlenia. Siedząc na sofie, łapała powietrze i wykrzykiwała melodramatycznie:

Nie mogę… Nie mogę już tego robić! Po prostu mnie zabijcie…

Powinnaś się już do tego przyzwyczaić – powiedział Ruan Nanzhu bez współczucia. – Ile razy wymiotowałaś w ostatnich dniach? Robiłaś to częściej niż kobieta w ciąży.

Słysząc te słowa, Xu Xiaocheng zaczął szlochać jeszcze głośniej.

Jak to możliwe? – Tang Yaoyao po prostu nie mogła tego pojąć. – Czy to oznacza, że teraz jest duchem?

Z pewnością nie jest człowiekiem, ale nie jest też duchem – odpowiedział Ruan Nanzhu. – Być może jest NPC, którego nie da się zastąpić. Być może jest szczególnie ważna dla tego świata. Dlatego jeśli umrze, zawsze się później odrodzi.

Tang Yaoyao skinęła głową.

Twoja hipoteza jest całkiem niezła.

Ale teraz jest jeszcze inny problem – kontynuował Ruan Nanzhu. – Czy ona zachowuje wspomnienia o swojej śmierci, kiedy zostaje wskrzeszona?

Myślę, że nie? Jeśli tak nie jest, to jak może zachowywać się tak miło w naszej obecności?

Może dlatego, że już się zemściła.

Tang Yaoyao zacisnęła usta.

Rzeczywiście było wśród nich o jedną osobę mniej. Na szczęście Zhong Chengjiana nie było już z nimi. W przeciwnym razie, gdyby był świadkiem zmartwychwstania kobiety, to z pewnością znów rzuciłby się na nią z nożem i zabił ją po raz drugi.

Z jaśniejszej strony, przynajmniej ktoś zacznie nam robić dobre śniadania – powiedział Ruan Nanzhu. – Nie chcę już jeść tego suchego chleba.

Odważysz się zjeść to, co ona ugotuje? – Tang Yaoyao otwarcie wyraziła swoją dezaprobatę wobec zuchwałego zachowania Ruan Nanzhu.

Też dzisiaj to zjadłaś. – Ruan Nanzhu bezlitośnie obnażył zimną prawdę. – Właściwie to zjadłaś nawet więcej niż ja. Tak jak wszyscy pozostali.

Tang Yaoyao zamilkła.

Siedząca tuż obok niego Xu Xiaocheng słabo podniosła rękę.

Technicznie rzecz biorąc, nic nie zjadłam. Wszystko zwymiotowałam.

Pozostałych zatkało. No cóż, spójrz na siebie! Czyż nie jesteś niesamowita?!

Tłumaczenie: Ashi

Tom I Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32

Tom II
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53

Tom III
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77

Tom IV
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95

Tom V
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Rozdział 114
Rozdział 115
Rozdział 116
Rozdział 117
Rozdział 118
Rozdział 119
Rozdział 120
Rozdział 121
Rozdział 122
Rozdział 123
Rozdział 124
Rozdział 126
Rozdział 126

Tom VI
Rozdział 127
Rozdział 128
Rozdział 129
Rozdział 130
Rozdział 131
Rozdział 132
Rozdział 133
Rozdział 134
Rozdział 135
Rozdział 136
Rozdział 137
Rozdział 138
Ekstra 1
Ekstra 2
Ekstra 3
Ekstra 4
Ekstra 5
Ekstra 6
Ekstra 7
Ekstra 8
Ekstra 9
Ekstra 10

1 Comments

  1. duszekmaroo

    Bardzo dziękuję za tłumaczenie! Bardzo chciałam to czytać, ale nie jestem zbyt dobra z angielskim, a tu widać naprawdę profesjonalną robotę! Dziękuję za poświęcony czas i twój wkład!

    Odpowiedz

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: