Chuanshuo Zhi Zhu de Furen

Rozdział 67 – O ile mi pomożesz10 min. lektury

You XiaoMo nie był przyzwyczajony do tak bliskiego kontaktu z drugim mężczyzną, ale z jakiegoś powodu po najmniejszym ruchu ta sztywna rzecz się powiększyła, napierając na jego udo. Nie tylko robiła się gorętsza, ale też twardsza.

W tej samej chwili owinięte wokół jego talii ramiona Ling Xiao zacisnęły się mocniej, jakby chciały go złamać na pół. Chłopak starał się wytrzymać, a jego twarz robiła się coraz bardziej czerwona. W końcu nie był w stanie tego dłużej znieść. Czuł, że gdyby milczał jeszcze przez chwilę, to naprawdę rozerwałoby go na pół!

Starszy Bracie Ling, czy możesz mnie puścić? Niedługo… Nie będę w stanie złapać oddechu.

Ling Xiao znowu na niego łypnął. Bez słowa poluzował uścisk. You XiaoMo to poczuł i natychmiast westchnął z ulgą. Prawie został zgnieciony na śmierć. Zerknął na mężczyznę, mamrocząc:

Starszy Bracie Ling, już dość późno, czy… nie powinniśmy wstawać? Masz dzisiaj zawody, ne!

Ling Xiao nie odpowiedział, a jego spojrzenie było niezwykle pociągające. Czarne źrenice odbijały czerwoną twarz chłopaka.

Młodzieniec w wieku siedemnastu lub osiemnastu lat. Delikatna i jasna rozpromieniona twarz. Niewysokie, ale bardzo szczupłe i drobne ciało. Na pierwszy rzut oka wygląd tej osoby nie należał do tych, które przykuwały uwagę. Jednak po tylu spędzonych razem dniach chłopak zaczął go fascynować i sprawił, że pragnął głębiej go zrozumieć.

You XiaoMo to człowiek o wielu ekspresjach, często pokazujący wszystkie myśli na swojej twarzy. Ktoś, kogo łatwo zrozumieć. To dlatego Ling Xiao ciężko było się powstrzymać przed droczeniem się z nim.

Jednak chłopak jednocześnie był w stanie znieść najwięcej spośród ludzi, których do tej pory spotkał. Wyraźnie nie raz czuł się skrzywdzony, aż płomienie buchały z jego oczu, ale tłumił w zarodku każde słowo. Nie wiedział, że im częściej to robił, tym bardziej Ling Xiao chciał się nad nim znęcać, próbując znaleźć jego limit.

Nagle uświadomił sobie, że You XiaoMo był dość przystojny. Ta blada i jasna twarz zdawała się mieć dwie różowe i puszyste chmurki po każdej stronie. Kiedy na nie spoglądał, wyglądały jak soczyste i słodko pachnące miodowe brzoskwinie, kuszące ludzi do zatopienia w sobie zębów. Właściwie Ling Xiao właśnie to zrobił. Opuścił głowę, gryząc jeden z policzków. Chłopak był tak zszokowany, że aż dusza z niego wypłynęła i zamarł.

Na szczęście Ling Xiao tylko go lekko przygryzł, choć to i tak zostawiło ledwo widoczny ślad.

Naprawdę pyszne!

Ling Xiao polizał dolną wargę, odsłaniając niezaspokojoną minę. Para geparcich oczu skupiła się na zaróżowionych policzkach. Tak jakby myślał o wzięciu kolejnego chapsa.

Mózg You XiaoMo, który odleciał w siną dal, wrócił do niego, kiedy usłyszał słowa mężczyzny. Zasłonił dłonią ugryzione miejsce i zszokowany otworzył szeroko oczy.

Ty… Ty… – zaczął z pełną niedowierzania miną.

Co ja?

Ling Xiao uśmiechnął się tak szeroko, że jego oczy zamieniły się w szparki. Irytacja spowodowana nieprzespaną nocą natychmiast zniknęła na widok reakcji chłopaka.

Jak możesz mnie gryźć? – powiedział oburzony You XiaoMo, robiąc tygrysią minę.

Mężczyzna zastanawiał się przez chwilę, po czym uśmiechnął szeroko, odpowiadając:

Bo miałem na to ochotę.

You XiaoMo był taki wściekły, że jego wargi zaczęły drżeć. Łypnął na swojego towarzysza.

Ugryzłeś, bo miałeś na to ochotę? Nie jestem kawałkiem mięsa na desce do krojenia.

Ling Xiao nagle uniósł kąciki ust, odsłaniając cynicznie frywolną minę.

A skąd to wiesz, en?

Ostatnia sylaba została wypowiedziana w niezwykle seksowny sposób, sprawiając, że słuchacz czuł magnetyzm w tym bogatym, głębokim i niskim tonie.

Gdyby były tu siostry z rodowodu centralnego, to z pewnością piszczałyby z ekscytacji.

Szkoda, że w pokoju był tylko You XiaoMo, który w pełni skupił się na początku zdania. Nie ma mowy, by przykuł choć gram uwagi ostatniemu słowu, które brzmiało inaczej niż zwykle. Był tak wściekły, że aż się trząsł.

Co to ma niby znaczyć?

You XiaoMo zacisnął zęby. Nie myślcie sobie, że pomimo marnych zdolności w sztukach walki można było się nad nim dowolnie znęcać. Był kimś, z kim nie można zadzierać.

To znaczy dokładnie to, co myślisz.

Uśmiech mężczyzny był poruszający. Wyraźnie męska twarz została zabarwiona czarującą elegancją. Jego ton był lekki, jakby znajdował się w dobrym nastroju.

To…

Chłopak rozszerzył oczy, chcąc zaprotestować, ale widząc ten wspaniały uśmiech, dzięki któremu Ling Xiao wyglądał jak całkiem inna osoba, jego odwaga natychmiast zwiędła. Na jego twarzy natychmiast pojawiła się urocza i żałosna mina jak u damy w opałach.

Czy wczoraj nie było w porządku…

Ling Xiao natychmiast się podekscytował. Ten gość wyraźnie był wściekły, ale w mgnieniu oka powrócił do swojej pierwotnej postaci. A on myślał, że dzieciak nareszcie znalazł jaja, śmiąc się mu odszczeknąć. Jednak pomimo szczęścia Ling Xiao nie zamierzał tak po prostu mu odpuścić. Przez niego nie mógł spać całą noc. Ten dług musiał zostać spłacony.

Młodszy Bracie, jak myślisz, dlaczego spałeś w moich ramionach?

Chłopak także chciał poznać odpowiedź na to pytanie. Dlaczego z samego rana znalazł się w takiej sytuacji?! Wydawało mu się, że nie wierci się w nocy. Choć w poprzednim życiu wyprowadził się na swoje, to jego rodzice i młodszy brat, z którym dzielił pokój, nie narzekali na jego senne przyzwyczajenia. Dlatego zawsze uważał, że jest w porządku.

Jednak jego przekonanie zostało dzisiaj zniszczone. Naprawdę chciał krzyknąć, że to nieprawda, ale po ekspresji Ling Xiao widać było, że zeszłej nocy musiało do czegoś dojść. W innym razie mężczyzna nie miałby powodu do wymówienia tych słów!

Myśląc w ten sposób, You XiaoMo nie mógł powstrzymać niezręcznego śmiechu.

Czy coś stało się zeszłej nocy?

W mgnieniu oka z ofiary zamienił się w winowajcę. A do tego był teraz bezsilną osobą, podczas gdy cała moc spoczywała w rękach kogoś innego.

Oczywiście nawet w przebraniu owieczka pozostanie owieczką. Nie da się tego zmienić!

Coś błysnęło w oczach Ling Xiao.

Zeszłej nocy ty… – Zaczął kłamać z pokerową miną. – Po kilku godzinach nagle się obudziłeś i mnie przygniotłeś. Ale to nie wszystko! Miałeś tę zwierzęcą siłę nie wiadomo skąd, próbując zedrzeć ze mnie ubrania. Gdyby nie były dobrej jakości, to dawno zostałyby rozdarte na części.

Chłopak słuchał, drżąc. Analizując tę długą serię słów, czuł, jak jego serce więcej krwi wypompowuje, niż wpompowuje. Kiedy doszło do momentu „próbując zedrzeć ze mnie ubrania” doznał takiego szoku, że aż miał ochotę udawać martwego.

O mój boże, to na pewno nie on. Nie ma mowy. To musiała być iluzja. Jak mógł zrobić coś takiego? Jednak patrząc na minę Ling Xiao, mężczyzna wydawał się mówić prawdę. W jego życiu nagle zapanował chaos. To odkrycie było zbyt wybuchowe. Nigdy nawet nie pomyślał, że ma taką… „gorącokrwistą” stronę.

A co… A co później, ne? – Język chłopaka splątał się w supeł.

Później?

Ling Xiao uniósł brwi i parsknął.

Oczywiście w samą porę cię powstrzymałem, ale…

You XiaoMo natychmiast westchnął z ulgą. To najlepsza rzecz, jaką do tej pory słyszał! Już zaczynał się rozluźniać, kiedy to „ale” sprawiło, że serce podskoczyło mu do gardła, waląc bam, bam, bam, jakby miało zaraz wyskoczyć. To nie wszystko?

Ale… Ale co?

Choć udało mi się cię powstrzymać, to wciąż trzymałeś mocno, nie chcąc puścić. A do tego nie przestawałeś się na mnie wiercić, nie dając mi spać całą noc.

To ostatnie zdanie zostało wypowiedziane dość mściwie.

Uszy chłopaka poczerwieniały, a temperatura jego policzków wzrosła do temperatury wrzenia. Nie miał odwagi spojrzeć znowu na swojego towarzysza.

Nic dziwnego, że tego ranka Ling Xiao obudził się od razu po nim. Czyli nie spał całą noc? Gdyby ktoś go przygniótł i nie przestawał się wiercić, to też by nie usunął. Naprawdę fałszywie go osądził!

Przepraszam – wymamrotał słabo chłopak. Miał opuszczoną głowę, więc nie zdawał sobie sprawy, że Ling Xiao uśmiechnął się szeroko. Gdzie jego złość? Tak czy siak, mężczyzna nie miał zamiaru mu tak łatwo odpuścić, więc odchrząknął i powiedział:

Nie myśl sobie, że zadowolą mnie zwykłe przeprosiny. Ale mogę ci wybaczyć, o ile…

O ile co? – wtrącił się chętnie chłopak. W końcu to on źle zrobił!

Przebiegły błysk pojawił się w oku Ling Xiao.

O ile pomożesz mi wymyślić sposób na zmiękczenie tego twardego kija.

Mówiąc to, celowo otarł się o niego dolną połową swojego ciała.

Ach?

You XiaoMo nie był w stanie ochronić się przed atakiem. Natychmiast podskoczył, jakby ktoś nadepnął mu na ogon. Na szczęście Ling Xiao nie trzymał go za talię zbyt mocno, więc szybko udało mu się wyswobodzić.

Zyskując wolność, szybko schował się w kącie, patrząc zszokowany na mężczyznę.

Gdyby nie spojrzał, to by nie wiedział, ale tylko to wystarczyło, by podskoczył ze zdziwienia.

Jego spojrzenie nieświadomie przesunęło się na dolną partię ciała Ling Xiao. Zobaczył tam ogromny namiot postawiony między jego udami. Ta ogromna i sroga rzecz była delikatnie widoczna poprzez cienką warstwę białego materiału. You XiaoMo zdrętwiał na samą myśl, że został przed chwilą dźgnięty tą zabawką.

To naprawdę jest zbyt wielkie, ba?

Ach, tfu, to nie było teraz najważniejsze. Ling Xiao naprawdę chciał, by mu z tym pomógł!

Tłumaczenie: Ashi

3 Comments

  1. Floo

    Wow, ja jestem w szoku że przy charakterku Ling Xiao, trzeba było aż tyle czekać do takich scen :zonk:

    P.S. Ashiii, zrobisz tak żeby się dało ściągnąć?? Bo wywala mnie to pierwszego rozdziału, a ten jest o wiele lepszy XD

    Odpowiedz

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: