Chuanshuo Zhi Zhu de Furen

Rozdział 27 – Prawda skryta pod delikatnością8 min. lektury

Sen tej nocy był dla You XiaoMo najgorszym, jakiego doświadczył odkąd się tutaj zjawił.

Następnego dnia został zmuszony przez despotyczną naturę Ling Xiao do podążenia za nim na miejsce spotkania. Był przerażony ostatnimi słowami, które mężczyzna wczoraj wypowiedział, więc nie śmiał stawiać oporu. Zdał sobie sprawę z tego, na co się zapisał, dopiero wtedy, kiedy pojawił się przed innymi u boku Ling Xiao.

On, który do tej pory był nic nie ważny i przezroczysty, teraz znalazł się w centrum uwagi. Pierwsza zareagowała Młodsza Siostra Tang YunQi. Podbiegła do Ling Xiao i, obrzucając You XiaoMo wzrokiem pełnym pogardy, powiedziała:

Starszy Bracie, czy skończyłeś, co miałeś do zrobienia?

Ling Xiao przytaknął obojętnie. Tym razem nie udawał. Ta Młodsza Siostra nie robiła na nim dobrego wrażenia, ale Lin Xiao zawsze traktował ją w ten sposób, więc nikt nie zauważył, że coś jest nie tak.

W międzyczasie You XiaoMo starł pot z czoła. Ale zanim miał szansę oddalić się na bezpieczną odległość, Tang YunQi wymierzyła w niego cios.

Starszy Bracie, dlaczego jesteś z tą osobą?

Dziewczyna obwinęła się wokół ramienia mężczyzny, a jej brwi się zmarszczyły. Spoglądała z pogardą na You XiaoMo.

Ling Xiao spokojnie uwolnił swoją kończynę, wyginając usta w delikatnym uśmiechu.

To jakiś problem, że z nim przyszedłem?

Uśmiechu, przez który wydawało się ludziom, że wiosenne pąki rozkwitły na jego twarzy i który do niego nie należał. Ale dawał takie poczucie perfekcji, że każdy uważał, że ta osoba już zawsze powinna się tak uśmiechać. Ale tylko You XiaoMo wiedział, że to wszystko jest grą. Osobiście doświadczył wczoraj jak ten mężczyzna zmienia twarze, jakby miał wiele osobowości.

Uśmiech zniknął z ładnej twarzy Tang YunQi. Jej źrenice rozszerzyły się lekko, jakby nie dowierzała, że Starszy Brat może się tak do niej odezwać.

Mo Gu też zauważył, że dzisiejszy Lin Xiao był trochę inny od wczorajszego, ale nie podejrzewał, że to tylko podróbka. Zdziwiło go, że jest z takim zerem ze szczytu Ziemskiego, ale długo się nad tym nie zastanawiał.

Skoro to już wszyscy, to idziemy!

Mówiąc to, Mo Gu poprowadził uczniów do placu ze skrzydlatymi ptakami. You XiaoMo miał zamiar wymknąć się i w sekrecie dołączyć do pozostałych uczniów ze szczytu Ziemskiego, ale kto by się spodziewał, że jak tylko się odwróci, to prawie zostanie uduszony przez mocne pociągnięcie za kołnierz. Odwrócił się, by spotkać „delikatne” spojrzenie Ling Xiao.

Młodszy Bracie, wydaje ci się, że gdzie idziesz?

You XiaoMo skulił się w sobie, odpowiadając tchórzliwie:

Nigdzie, nie idę nigdzie.

Ling Xiao wydawał się być zadowolony jego potulną reakcją. Puścił go i rozkazał, by za nim nadążał, po czym poszedł dalej.

Jeśli chodzi o Tang YunQi, to patrzyła na oddalające się plecy mężczyzny. Odwróciła się nagle do chłopaka i obdarowała go srogim spojrzeniem, zanim pobiegła za swoim celem.

You XiaoMo opuścił głowę, godząc się ze swoim losem. Miał wrażenie, że ta wycieczka była naprawdę wypełniona nieszczęściem. Że też musiał przyciągnąć tak niespodziewaną górę kłopotów! I żeby to nie wystarczyło, to teraz Młodsza Siostra go znienawidziła. Jego spokojne życie trwało tylko kilka dni, a teraz oficjalnie się zakończyło.

Kiedy dotarli do placu ze skrzydlatymi ptakami, chłopak otrzymał kolejne spojrzenie wypełnione nienawiścią. Tym razem furia dziewczyny była jeszcze bardziej zauważalna. To dlatego, że Ling Xiao chciał usiąść na tym samym ptaku, co You XiaoMo. Choć mówił to obojętnym tonem, to wszyscy mieli wrażenie, że nie można z nim w tej sprawie negocjować.

Z tego powodu teraz nie tylko Tang YunQi obrzucała go morderczym spojrzeniem. Kilku uczniów ze szczytu Niebiańskiego także nie patrzyło na niego przyjemnie. Szczególnie ten, któremu kazano usiąść z uczniami szczytu Ziemskiego – jego twarz była czerwona ze złości.

Młodszy Bracie XiaoMo, chodź usiąść tutaj. – Ling Xiao poklepał miejsce obok siebie, mówiąc do ociągającego się chłopaka.

Jak tylko wypowiedział te słowa, to wszyscy spojrzeli na You XiaoMo. W ich oczach widać było zazdrość, złość, a nawet zachwyt. Ale najbardziej zauważalne było wściekłe spojrzenie Młodszej Siostry. W końcu, nie mogąc tego dłużej znieść, ogłosiła:

Starszy Bracie, to moje miejsce.

Naprawdę! – Ling Xiao udał, że się nad tym zastanawia. – To przesiądę się do tyłu.

Mówiąc to wstał i podszedł do You XiaoMo, siadając obok chłopaka. Kompletnie ignorował spojrzenia wszystkich, łącznie ze skrzywdzoną Tang YunQi, która wygląda jakby się miała popłakać.

Najstarszy z nich, Mo Gu, wszystkiemu się przyglądał, ale nic nie mówił. Bo co miałby powiedzieć? Ona jest córką Wielkiego Mistrza, on starszym uczniem, w którym ten sam Wielki Mistrz pokłada duże nadzieje. Ten staruszek nie mógł się wplątywać w sprawy młodszego pokolenia. A do tego po części rozumiał charakter Lin Xiao. W końcu gdyby lubił YunQi, to nigdy nie traktowałby jej z taką obojętnością.

Ostatecznie Tang YunQi nie była w stanie zmienić decyzji Ling Xiao. Choć obroniła swoją pozycję, to i tak nadal została odepchnięta przez Starszego Brata. Choć zachowywał się inaczej, to jego twarz wcale się nie zmieniła.

Skrzydlaty ptak odleciał, rozpościerając szeroko swoje piękne skrzydła. W mgnieniu oka szybowali w przestworzach, a oburzone jęki Tang YunQi zostały stłumione przez szum wiatru. Normalnie nikt w czasie podróży nie próbował rozmawiać, bo skrzydlate ptaki były naprawdę szybkie. Ale You XiaoMo nagle usłyszał w uchu droczący się ton głosu zabarwiony złem.

No i widzisz, Młodszy Bracie? Teraz wszyscy ci zazdroszczą.

Bum! You XiaoMo poczuł, jak coś wybuchnęło w jego głowie. Odruchowo odwrócił się w bok i stanął twarzą w twarz z parą zimnych, kpiących oczu. Ale zauważył też łobuzerski błysk, który mocno go zszokował. Gapił się na Ling Xiao wytrzeszczonymi oczyma. To… Było celowe? Gdyby nie usłyszał tych słów, to na pewno by się nie domyślił.

Kiedy dotarli do sekty TianXin, You XiaoMo dalej nie rozumiał tej sytuacji. Ale przez całą podróż Ling Xiao traktował go jak dżentelmen.

Na rozwidleniu dróg Wujek Mo Gu chciał zapytać, czy Ling Xiao pójdzie z nimi do szczytu Niebiańskiego. Zamiast tego mężczyzna kazał im pójść przodem, argumentując, że chce iść z You XiaoMo. Tang YunQi co chwila spoglądała na nich z żalem, a chłopak musiał znieść bycie prowadzonym na siłę. Pozostali uczniowie ze szczytu Ziemskiego nie śmieli nic po drodze mówić, tylko często zerkali ukradkiem na Ling Xiao. W swoich sercach pewnie myśleli to samo, co uczniowie ze szczytu Niebiańskiego. Jak to się stało, że w ciągu jednego dnia tych dwoje tak się do siebie zbliżyło?

Po dotarciu na miejsce, Ling Xiao poszedł za chłopakiem do jego pokoju. Na szczęście obecnie odbywały się poranne lekcje, więc na nikogo po drodze nie wpadli.

You XiaoMo otworzył drzwi i wszedł do środka. Starszy mężczyzna zatrzymał się w progu i ocenił pomieszczenie, mówiąc:

Jak obskurnie, na!

Chłopak odwzajemnił jego spojrzenie i wyjąkał:

Wszystkie pokoje uczniów szczytu Ziemskiego takie są… Jeśli ci się nie podoba, to możesz wrócić do siebie.

Ostatnie zdanie zostało wypowiedziane bardzo cicho, ale Ling Xiao i tak wszystko usłyszał. Jego usta wykrzywiły się w uśmiechu, kiedy się zaśmiał.

Młodszy Bracie XiaoMo, czy nie byłoby lepiej, gdybym się do ciebie wprowadził?

You XiaoMo natychmiast spojrzał na niego z przerażeniem. Jaja sobie robisz!

Jego mina wypełniła Ling Xiao uciechą, sprawiając, że aż zawył ze śmiechu. Chłopak natychmiast się zarumienił, zdając sobie sprawę z tego, że został perfidnie wrobiony.

Ostatecznie Ling Xiao nie został. Wyglądało na to, że tylko obserwował teren. Chwilę później przyszedł po niego Młodszy Brat, mówiąc, że Wielki Mistrz szuka go w jakiejś ważnej sprawie.

Jak tylko opuścili pokój, You XiaoMo słabo wspiął się na łóżko. Wycierając pot z czoła był pewny, że dzisiejsze przeżycia naprawdę nim wstrząsnęły!

Tłumaczenie: Ashi

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: