Chuanshuo Zhi Zhu de Furen

Rozdział 25 – Żałosny los9 min. lektury

Ulica Południowa, znajdująca się obok ulicy Północnej, była znana z magicznych ziół. Dostępne były tutaj wszystkie rodzaje ziół do szóstego poziomu. A co ważniejsze, znajdowały się tu także sklepy, w których można było kupić nasiona – ale również tylko do szóstego poziomu. Jednak ich ilość jest o wiele mniejsza niż wyhodowanych ziół, specjalnie w przypadku wyższych poziomów. Im wyższy poziom, tym trudniej było coś wyhodować, a czas dojrzewania się wydłużał. Większość ludzi kupowała nasiona do trzeciego poziomu, ale nawet takich osób nie było wiele.

You XiaoMo chciał kupić wiele różnych nasion. Sklepem z najbardziej kompletną kolekcją prawdopodobnie będzie jeden z większych przybytków z ziołami. Ale nie wszedł natychmiast do pierwszego lepszego. Spytał w każdym po kolei, by zorientować się w cenach nasion, po czym wybrał największy sklep – Pawilon Orchidei.

Witryna Pawilonu była jeszcze większa niż sklepu z meblami. Nasiona i zioła zostały wystawione oddzielnie, choć na te pierwsze jest zauważalnie mniej chętnych. No i nasiona nie zabierały tak wiele miejsca, więc ich dział był nie większy niż pojedyncza witryna.

Kiedy You XiaoMo wszedł do środka, to od razu powitał go asystent. Po wyjaśnieniu, czego poszukuje, młodzieniec szybko zaprowadził go do działu z nasionami do poziomu trzeciego.

Drogi gościu, jesteś w odpowiednim miejscu. Pawilon Orchidei oferuje największy wybór nasion w całym mieście He Ping. Czy mogę zapytać, ile chciałbyś kupić? – spytał asystent, odwracając się do niego.

You XiaoMo zerknął na leżące na półkach nasiona i powiedział:

Chciałbym kupić wszystkie nasiona drugiego poziomu. Ile macie różnych typów? Ile kosztują?

Mamy osiemdziesiąt typów. Każdy z nich jest sprzedawany w opakowaniu. Pakujemy po sto, dwieście, pięćset i tysiąc nasion. Pięćset nasion kosztuje jedną złotą monetę.

You XiaoMo ostrożnie sobie wszystko przelicza. Gdyby kupił wszystkie typy pakowane po pięćset nasion, to zapłaci osiemdziesiąt złotych monet. Zostanie mu wtedy trzysta trzydzieści cztery monety. Pewnie będzie mógł kupić jeszcze trochę nasion poziomu trzeciego.

A co z nasionami poziomu trzeciego?

Asystent nie okazał ani trochę niecierpliwości i tłumaczył dalej:

Mamy sześćdziesiąt cztery typy nasion trzeciego poziomu. Każdy z nich sprzedawany jest w tych samych ilościach, co nasiona poziomu drugiego. Pięćset nasion kosztuje cztery złote monety.

Chłopak nie mógł powstrzymać tiku nerwowego. To zbyt kosztowne! Były droższe o trzy monety od nasion poziomu drugiego, a to tylko różnica jednego poziomu! Nie spodziewał się, że będą takie drogie. Gdyby chciał je wszystkie kupić, to musiałby za jednym razem wydać dwieście pięćdziesiąt sześć złotych monet.

Widząc zmianę na twarzy klienta, asystent był w stanie domyślić się, o co chodzi. Powiedział kusząco:

Drogi gościu, jeśli kupisz nasiona poziomu drugiego i trzeciego, to możemy za darmo dać ci zestaw nasion poziomu pierwszego.

You XiaoMo był zszokowany. Nagle się poczuł, jakby powrócił do czasów współczesnych. To znajoma taktyka reklamowa, choć nie było to kup jeden, drugi dostaniesz gratis. No i wartość zestawu nasion pierwszego poziomu to tylko dziesięć złotych monet.

Ostatecznie chłopak przełknął ból i kupił wszystko, wydając łącznie trzysta trzydzieści sześć złotych monet. Pawilon Orchidei dorzucił mu obiecany zestaw nasion poziomu pierwszego, po sto nasion w opakowaniu. To niewiele, ale lepsze niż nic. Poza tym chciałby spróbować też zasadzić zioła pierwszego poziomu w swoim wymiarze. Mógł zredukować ryzyko związane z zażyciem pigułki pierwszego poziomu, ale to nadal towar niskiej jakości. Jego efekt nie był taki sam, jak tych średniej lub wysokiej jakości.

Wychodząc z pawilonu Orchidei, You XiaoMo spojrzał się na niebo. W mgnieniu oka miał wrażenie, że czas naprawdę szybko leciał. Zanim się obejrzał, to słońce już zachodziło. Skoro spotka się z resztą dopiero jutro, to dzisiaj będzie musiał jakoś dać sobie radę. Na szczęście nadal zostało mu ponad siedemdziesiąt złotych monet, więc nie musiał spać na ulicy. Zapytał szybko przechodnia, gdzie można tutaj znaleźć nocleg.

Gospody były zlokalizowane na ulicy Zachodniej. Zwykle ci, którzy przychodzili do miasta, by zakupić potrzebne rzeczy, jak na przykład uczniowie sekty TianXin, nocowali potem przy ulicy Zachodniej. Ale wybór gospody zależał od osobistych preferencji. Najwyraźniej miał pecha, bo pytał we wszystkich tańszych przybytkach, ale wszędzie menedżerowie informowali go, że nie mają wolnych pokoi. Na początku był bardzo zdziwiony. W końcu powinny być jakieś wolne pokoje w średnich gospodach. Ale później się dowiedział, że akurat tego dnia co miesiąc sklepy na Północnej i Południowej ulicy mają dostawę. Więc wtedy zawsze jest dużo przyjezdnych w mieście He Ping.

Nie mając wyboru, You XiaoMo skierował się do największego przybytku. To miejsce było mu najmocniej polecane. Najwyraźniej miało tego samego właściciela, co Pawilon Orchidei. Ale było trochę drogie, więc nie stało się pierwszym wyborem chłopaka.

Właśnie trwała pora obiadowa, więc miejsca w części restauracyjnej były w dużej mierze zajęte. Kelnerzy chętnie obsługiwali klientów. Menedżer stał za ladą i z poważną miną coś przeliczał na liczydle.

Na widok gościa stara i pomarszczona twarz menedżera rozjaśniła się w uśmiechu.

Drogi gościu, chciałbyś wynająć pokój czy zjeść obiad?

Chciałbym tu spędzić noc.

Menedżer sprawdził księgi i odpowiedział:

Drogi gościu, zostały nam już tylko dwa pokoje. Pokój główny kosztuje pięć złotych monet za noc. Czy to ci odpowiada?

Nie możesz trochę zejść z ceny? – wypalił zszokowany chłopak.

Za jego plecami ktoś wybuchnął śmiechem. Siedzący niedaleko goście musieli usłyszeć, co powiedział. Prawdopodobnie po raz pierwszy słyszeli, żeby ktoś się kłócił z menedżerem gospody, więc ich to rozbawiło.

Drogi gościu, to cena za nasze pokoje, nie możemy jej obniżyć – odpowiedział niezręcznie staruszek.

You XiaoMo był trochę zawstydzony. Powiedział to niechcący. Ale nie targował się wcześniej, bo asystent dorzucił mu darmowe nasiona. Więc czy nie powinien wysępić od menedżera darmowego posiłku? Jednak bez słowa podał pieniądze.

Asystent zaprowadził go do jego pokoju. Zanim miał szansę odejść, You XiaoMo poprosił, by przyniesiono mu obiad do pokoju. Nie kazali mu długo czekać. Przyniesione jedzenie pachniało, wyglądało i smakowało wspaniale. Było o wiele lepsze od tego, które im podawali na szczycie Ziemskim. Później się dowiedział, że cena posiłku została wliczona w koszt pokoju. Był tak wysoki, więc i obsługa była o wiele lepsza od tej na dole. Obsługa wydawała się na jego zawołanie, jak w hotelach pięciogwiazdkowych. Nie miał okazji spróbować takiego luksusu w świecie współczesnym, więc teraz będzie się dobrze bawił na kontynencie Long Xiang.

Po napełnieniu brzucha, You XiaoMo zaczął sortować swoje dzisiejsze zakupy. Przeniósł meble i nasiona do kropli, po czym dokładnie zamknął drzwi i sam wszedł do wymiaru.

Pod błękitnym niebem oczyścił skrawek ziemi mający około trzydziestu metrów kwadratowych. A do tego wykonał już odpowiednie przygotowania, rozgrzebując ziemię. Teraz musiał tylko wsadzić nasiona i polać je wodą. To powinno wystarczyć.

Ale nie zaczął tego robić od razu. W pierwszej kolejności ustawił meble w odpowiednim miejscu i schował w nich nasiona. By sobie ułatwić, to dokładnie przylepił do każdej przegródki etykiety z informacją o typie znajdujących się w środku nasion.

Kiedy skończył, była już pora świni1 – chwila po dwudziestej pierwszej. Opuszczając swój wymiar, chłopak potarł się po brzuchu. Energia z obiadu została już zużyta, więc po prostu wstał i wyszedł z pokoju, planując znaleźć coś na ząb.

Ledwo zrobił kilka kroków poza pokój, kiedy sąsiadujące drzwi nagle się otworzyły. Z pomieszczenia wyszedł ktoś ubrany w białą szatę. Wyglądała na prostą, ale jeśli ktoś przyjrzałby się jej z bliska, to zauważyłby, że to wspaniałe i niezwykle luksusowe nakrycie. To totalnie inny świat w porównaniu do zielonej szmaty, w którą sam był ubrany. Patrząc w górę na twarz tej osoby, You XiaoMo natychmiast zrobił 2.

Co do cholery? Dlaczego muszę tutaj wpadać na Lin Xiao?

Ale tym, co najbardziej go wkurzyło, był fakt, że Lin Xiao wyraźnie szedł w jego stronę. You XiaoMo był niezdecydowany. Czy powinien go powitać? Choć formalnie się nie zapoznali, to wpadli na siebie kilka razy, więc możliwe, że mężczyzna go rozpoznawał.

Widząc, że ta osoba już prawie przed nim stała, ciało chłopaka automatycznie zareagowało szybciej, niż jego chaotyczny umysł. Tak, jakby wpadł na dyrektora, wyprostował się i wykrzyknął „Witaj, Starszy Bracie!”. Na szczęście nie nazwał go dyrektorem.

Natychmiast znowu , bo mężczyzna tylko spojrzał na niego ze zdziwieniem, bez śladu rozpoznania. You XiaoMo powstrzymał silny impuls, by sobie przywalić.

Właśnie to dostajesz za kłapanie bez zastanowienia! Teraz Lin Xiao na pewno mnie zapamięta…

Po otrząśnięciu się z zaskoczenia mężczyzna uśmiechnął się delikatnie i wyrafinowanie, mówiąc jednocześnie:

Więc jesteś moim Młodszym Bratem. Dlaczego nie jesteś razem z Wujkiem Mo Gu?

Słysząc te słowa, horror ukazujący się na twarzy You XiaoMo mógł być porównany do miny kogoś, kto zobaczył ducha. Ta osoba nie jest tak naprawdę Lin Xiao, prawda?


1. Pora dnia zgodna z chińskim zodiakiem; trwa od 21:00 do 23:00.
2. – emotka przedstawiająca OMG (pl. o mój boże). Autorka lubi emotki, więc je pozostawiłam.

Tłumaczenie: Ashi

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: