Chuanshuo Zhi Zhu de Furen

Rozdział 28 – Życzenie z głębi serca10 min. lektury

Tang Fan, Wielki Mistrz sekty TianXin, zajmował tę pozycję od prawie stu lat. Pod jego przywództwem sekta coraz bardziej zaczęła stawać się organizacją pierwszej klasy. Teraz ludzie uważali, że zostanie główną sektą kontynentu Long Xiang. Ktoś o jego umiejętnościach z pewnością nie był prostym człowiekiem. W pamięci Lin Xiao Tang Fan był tajemnicą, choć jednocześnie był jego Mistrzem. Lin Xiao to jego ukochany starszy uczeń, ale i tak nie wiedział, jak silny był Tang Fan. Dlatego większość ludzi uważała go za lisa, starego, cwanego lisa, enigmatycznego i nieprzewidywalnego.

Zawsze się go bał, więc Lin Xiao nie śmiał okazywać przy nim nawet krztyny strachu. Ale co najważniejsze, skoro sektę TianXin uważano za jedną z najlepszych na kontynencie, to jej prawdziwa siła nie była zdradzana. To ogromna szkoda, że nawet tak wysoko postawiony uczeń nie był w stanie się tego dowiedzieć.

Ling Xiao spodziewał się, że zostanie teraz wezwany przez Tang Fana. Pomijając nagłą zmianę charakteru i zadawanie się z zerem ze szczytu Ziemskiego, sama Tang YunQi skarżąca się na niego ze łzami w oczach była wystarczającym powodem. Według wspomnień Lin Xiao, Tang Fan to kochający ojciec. Co tylko jego córka sobie zażyczy, on na pewno pomoże jej to zdobyć, o ile to w ogóle możliwe. A tym razem dziewczyna na pewno będzie chciała mu się wyżalić.

Starszy Bracie, Wielki Mistrz czeka na ciebie w środku.

Młodszy Brat, który go tutaj przyprowadził, zostawił go tuż przed aulą. Plakietka z nazwą tego wspaniałego pomieszczenia podobno została powieszona osobiście przez Tang Fana. Z zewnątrz wyglądała delikatnie, ale każde pociągnięcie pędzla było nagłe z ostrym brzegiem. Po prostu było to głęboko skryte.

Otworzył drzwi i wszedł do środka. Ogromna aula, choć niezbyt okazała, to niezaprzeczalnie była niezwykle imponująca. Dwa znakomicie rzeźbione krzesła stały przodem do wejścia. Na jednym z nich siedział mężczyzna w średnim wieku, który wyglądał na czterdziestolatka. Miał dobroduszne brwi i miłe oczy. Na widok Ling Xiao uśmiechnął się szeroko.

Lin Xiao, jesteś! Podejdź do Mistrza.

Ling Xiao podszedł do niego z miną pozbawioną wyrazu.

Mistrzu.

Nazywanie go w ten sposób było aktualnie zbyt dużą pochwałą dla Tang Fana. Biorąc pod uwagę jego umiejętności, ten człowiek po prostu nie jest godny, by być jego mistrzem. A właściwie, nawet jeśli sytuacja zostanie odwrócona, to nie będzie godny bycia jego uczniem. Ale aktualnie udawał Lin Xiao, więc musiał traktować go z szacunkiem.

Synu Xiao, od dawna nie porozmawialiśmy od serca jak mistrz z uczniem. Usiądź. Porozmawiajmy teraz, kiedy obaj mamy na to czas.

Ling Xiao wcale nie miał zahamowań i zajął miejsce najbliższe Mistrza.

Mistrzu, masz rację. Nie rozmawialiśmy od prawie dwóch lat.

Tang Fan głaskał się po brodzie, przytakując ze satysfakcją.

Synu Xiao, czy pamiętasz, kiedy po raz pierwszy rozmawialiśmy? Miejsce i czas?

Nie każdy jest w stanie wejść do pokoju Mistrza. Nadal pamiętam. Po raz pierwszy wezwałeś mnie w środku nocy. Cóż za charakterystyczny ruch, tylko honorowy Mistrz jest tego zdolny.

Lekki uśmiech rozświetlił pozbawioną wyrazu twarz Ling Xiao, jakby coś sobie wspominał.

Ludzie się starzeją, a pamięć staje się coraz gorsza, ach.

Rozmawiali o drobnych sprawach, głównie wspominając. W końcu Tang Fan napomknął o swojej kochanej córeczce. Tang YunQi naprawdę była rozpieszczoną księżniczką. Ale każdy mógł zauważyć, że Lin Xiao zawsze traktował ją ozięble. Nawet jego mistrz. I z tego powodu Tang Fan się nie martwił, choć był świadomy, jak nierozsądna potrafi być jego córka. Dlatego nie prosił Lin Xiao, by jej na wszystko pozwalał, ale żeby czasami ustąpił, by nie sprawiała problemów. W końcu była młodą dziewczyną, która lubiła być odpowiednio traktowana, szczególnie przy innych uczniach. Rozmawiali przez prawie dwie godziny, aż Tang Fan nareszcie pozwolił mu odejść.

Udawanie Lin Xiao szło mu bardzo dobrze. Był zrelaksowany i w ogóle niczym się nie martwił.

Wychodząc z auli, Ling Xiao powolutku spacerował długimi korytarzami. Uśmiech widniejący na jego ustach poszerzał się z każdym krokiem. Cóż za cwany, stary lis, ach. Dziewięć z dziesięciu jego zdań nawiązywało do przeszłości. Gdyby nie wchłonął wspomnień Lin Xiao, to zostałby wykryty.

Lin Xiao to chłodny mężczyzna, prawie wręcz pozbawiony serca. Ale był tak popularny w sekcie TianXin, że aż ciężko w to uwierzyć. Normalnie ludzie nie byliby w stanie tego pojąć, ale Ling Xiao, który wchłonął jego wspomnienia, rozumiał to aż nazbyt dobrze. By zdobyć uwielbienie innych często „niechcący” wyświadczał przysługi uczniom trwającym u jego boku. Często robił to, kiedy dana osoba była w naprawdę trudnej sytuacji, więc był dla nich jak węgiel podczas burzy śnieżnej. Przeważnie pamiętali, że był dla nich dobry, a Lin Xiao to wykorzystywał. Dlatego większość uczniów miał wobec niego dług wdzięczności i go wielbiła. Ten chłodny i obojętny Starszy Brat ukrywał w głębi ciepłe serce. I wszyscy uczniowie tak uważali.

Ale… Z wyjątkiem paru zaufanych podwładnych nikt nie wiedział, że miał ku temu jakiś powód. Szczerze mówiąc, wchłonął wspomnienia Lin Xiao, bo to było mu po prostu na rękę. Nigdy się nie spodziewał, że ukrywa on tak wielki sekret. Ach, ambicja to naprawdę wspaniała rzecz!

Więc Ling Xiao postanowił, że skoro się z nim zamieniał, to pomoże mu spełnić to malutkie życzenie z głębi jego serca!

Starszy Bracie, nareszcie wróciłeś. – Młody mężczyzna odwrócił się i z zachwytem do niego podbiegł, szepcząc: – Znalazłeś tę rzecz?

Ling Xiao był cały w skowronkach.

Zhou Peng, ach, skoro sam się tym zająłem, to oczywiście, że było to na wyciągnięcie ręki.

Wiedział, do czego nawiązywał Zhou Peng. To przez tę rzecz Lin Xiao się na niego natknął i stracił swoje życie.

Zhou Peng był przez chwilę zszokowany. Po raz pierwszy widział Starszego Brata z takim uśmiechem na twarzy.

***

You XiaoMo po powrocie do pokoju planował udać się do swojego wymiaru, by zasadzić nasiona. Ale po tych nieoczekiwanych zdarzeniach, nie śmiał tego zrobić. Kto wie, kiedy ktoś nagle zapragnie po niego przyjść?

Po spędzeniu całego poranka na czytaniu, nareszcie zdał sobie sprawę, że Ling Xiao na razie nie przyjdzie. Chłopak spojrzał na swój płaski brzuch i zdecydował udać się na drugie śniadanie do stołówki. Nawet jeśli niebiosa miałyby się na niego zawalić, to muszą poczekać, aż skończy posiłek. Oczywiście te odważne słowa nigdy nie zostaną wypowiedziane w towarzystwie Ling Xiao.

Czy dzisiejszy dzień był w jakiś sposób specjalny? Wyglądało na to, że więcej osób niż zwykle pojawiło się na stołówce. Ale You XiaoMo tak naprawdę to nie obchodziło. Martwił się tylko, że wszystkie potrawy zostaną zjedzone, więc szybko wszedł do środka. Może to tylko jego wyobraźnia, ale miał wrażenie, że ludzie dziwnie się na niego patrzyli. Większość spoglądała na niego oceniającym wzrokiem, trochę jakby zdziwionym. Okazjonalnie między sobą szeptali.

You XiaoMo nie zdawal sobie sprawy z tego, że już jest bardzo sławny. Po odebraniu jedzenia od kucharza rozejrzał się i zauważył, że nie było wolnych miejsc. Kiedy tak stał i się wahał, znajomy głos zawołał go ze stolika po prawej:

Młodszy Bracie, tutaj!

Chłopak odwrócił się. Wołał do niego Starszy Brat Fang ChenLe. Tak się złożyło, że obok niego akurat znajdowało się wolne miejsce, więc You XiaoMo bez wahania zmierzył w jego kierunku ze swoją tacą.

Choć nie widzieli się dwa dni, to Fang ChenLe w ogóle się nie zmienił, a nawet sam z siebie pomógł mu wysunąć krzesło. Chłopak podziękował mu i usiadł.

Starszy Brat spojrzał na jego tacę i powiedział z uśmiechem:

Młodszy Bracie, czy podczas każdego posiłku jesz tak mało?

You XiaoMo przytaknął.

To wystarczająco. Nie jestem przyzwyczajony do jedzenia dużych porcji.

Mężczyzna głośno się zaśmiał. Pierwszy raz słyszał, żeby ktoś nie był przyzwyczajony do jedzenia dużych porcji. Z tego, co mu wiadomo, jedzenie to jeden z ludzkich instynktów. Ale tylko on się śmiał. Pozostali uczniowie patrzyli się tylko po sobie z konsternacją. W końcu jeden z nich nie mógł się dłużej powstrzymać.

Młodszy Bracie, słyszeliśmy, że świetnie się dogadujesz ze wschodzącą gwiazdą z dywizji wojowników, Linem Xiao. Tego ranka nawet z nim wróciłeś. Czy to prawda?

You XiaoMo spojrzał w górę z zaskoczeniem i zauważył, że wszyscy, którzy usłyszeli tą wypowiedź, teraz uważnie się na niego patrzą. Nareszcie zrozumiał, dlaczego wszyscy mu się dziwnie przyglądali, kiedy wszedł na stołówkę. Wyglądało na to, że sprawa z dzisiejszego poranka się rozeszła i oczywiste było, kto wszystkim wygadał. Tylko uczniowie, z którymi podróżował, mogli tak szybko roznieść tę historię po szczycie Ziemskim.

Spotykając te przeszywające spojrzenia, chłopak zaśmiał się z zawstydzenia.

Tak właściwie to nieporozumienie.

Niby jak mogłoby to być nieporozumieniem, ne? Było wielu świadków. – Uczeń, który to powiedział, zmarszczył brwi, myśląc, że You XiaoMo próbuje zataić prawdę.

To naprawdę nieporozumienie…

You XiaoMo nadąsał się, czując się niezręcznie. Co jeszcze mógł powiedzieć? Na pewno nie powinien wspominać nic o odkryciu sekretu Ling Xiao i byciu przez niego szantażowanym. Gdyby sam tego nie doświadczył, to na pewno by nie uwierzył!

Dobrze, nie męczcie już Młodszego Brata. Powiedział, że to nieporozumienie, więc to nieporozumienie. W końcu stołówka to miejsce do spożywania posiłków, nie do wygadywania bzdur – powiedział Fang ChenLe, by uratować You XiaoMo z jego trudnej sytuacji. Prawdopodobnie był jedyną osobą w całej stołówce, której nie interesowało to, co łączy chłopaka z Linem Xiao.

Kiedy reszta odeszła, młodzieniec cichutko podziękował Fang ChenLe. Ten tylko ciepło odpowiedział, że nie ma za co. Ach, to właśnie taki obraz Starszego Brata pasował do tego, co wyobrażał sobie You XiaoMo! Z płynącymi łzami pomyśl „a co z Ling Xiao?”. Ten nie był godny bycia Starszym Bratem!

Tłumaczenie: Ashi

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: