Chuanshuo Zhi Zhu de Furen

Rozdział 50 – Umowa6 min. lektury

Ling Xiao nigdy nie lubił ludzi takich, jak You XiaoMo – słabych tchórzy bojących się wpaść w kłopoty. Ale niespodziewanie nie tylko nie miał nic do chłopaka, ale także uważał, że był bardzo kochany, więc czasami nie mógł się powstrzymać przed poznęcaniem się nad nim, czerpiąc z tego ogromną przyjemność.

Młodszy Bracie, jeśli nie chcesz umrzeć, to musisz się mnie grzecznie słuchać, zrozumiano? – powiedział zachwycony Ling Xiao, uśmiechając się lekko.

You XiaoMo natychmiast zamaszyście przytaknął głową, jakby zgniatał nią czosnek. Teraz jego życie spoczywało w rękach tego mężczyzny! Choć nic nie rozumiał… To musiał przynajmniej udawać, że rozumie!

Ling Xiao wstał i odszedł kilka kroków. Odwrócił się w stronę chłopaka, który podążał za każdym jego krokiem.

Od teraz nie pozwalaj nikomu oprócz mnie patrzeć na kroplę wody na twojej piersi. To bardzo ważne, zrozumiałeś?

Zrozumiałem!

You XiaoMo znowu z wigorem przytaknął. Bardzo chciał mu powiedzieć, że to nie niebieska kropla wody, a niebieska łezka, ale po przemyśleniu zdecydował się odpuścić. W końcu kropla i łezka miały mniej więcej ten sam kształt.

No i nie zapominaj o tych ziołach. Nie wyjmuj ich zbyt wiele, by nie przyciągnąć uwagi czujnych ludzi. A do tego potrafisz zrobić ponad sto pigułek dziennie dzięki wodzie z jeziora. Jeśli ktoś inteligentny będzie chciał cię sprawdzić, to prędzej czy później odkryje, że coś jest nie tak. Więc od dzisiaj nie możesz przesadzać.

Ling Xiao pouczał go słowo po słowie i to bardzo poważnym tonem, którego chłopak u niego jeszcze nie słyszał. You XiaoMo wiedział, że to ważne, więc na wszystko się zgadzał. Nagle przyszedł mu do głowy pewien problem, więc szybko zapytał:

Starszy Bracie Ling, mogę nadal pić tę magiczną wodę?

Tak, ale nie możesz zbyt wcześnie oddawać pigułek. Powinieneś zaczekać przynajmniej dzień lub dwa – odpowiedział Ling Xiao po chwili zastanowienia.

Nie trzeba było mu tego dokładnie tłumaczyć. You XiaoMo wiedział, o co mu chodzi. Ostatnim razem wziął tysiąc dwieście ziół i zużył wszystkie w cztery dni. To było naprawdę zbyt szybko jak na ucznia z przeciętnym talentem wrodzonym.

Po omówieniu szczegółów Ling Xiao rozejrzał się po ogromnym polu ziół, które się przed nim rozciągało. Kolorowe źdźbła rosły bardzo dobrze w przeciwieństwie do tych, które w swoim życiu widział Lin Xiao – czyli wyłącznie ziół z szczytu Niebiańskiego. Był starszym uczniem Wielkiego Mistrza, ojca Tang YunQi, więc ze względu na to miał dość dużo do czynienia ze szczytem Niebiańskim. Kiedy go wcześniej odwiedzał, to nikt nie zwracał na niego zbyt dużej uwagi, choć był z dywizji wojowników. Teraz może być inaczej.

Ostatnio rozszalały się plotki na temat jego zbliżenia się do You XiaoMo. A do tego chłopak był teraz bezpośrednim uczniem Kong Wena. Trudno powiedzieć, czy niektórzy nie zobaczą w tym czegoś więcej. Ale Ling Xiao od dawna nie odwiedzał szczytu Niebiańskiego, więc nie wiedział, czy tamci ludzie zmienili swoje nastawienie wobec niego.

W tym wymiarze jest dość dużo ziemi. Planujesz hodować zioła tylko w tym jednym miejscu?

Ling Xiao przyjrzał się wymiarowi. Nie można było go nazwać małym. Już samo jezioro było tak duże, jak cały szczyt Niebiański.

Nie, planowałem wykorzystać cały teren do zasadzenia ziół. Ale, uch, jest zbyt wiele chwastów i jeszcze nie skończyłem ich wyrywać.

You XiaoMo opuścił głowę, a jego policzki zarumieniły się ze wstydu. Minęło już dziesięć dni, ale w końcu ma tylko jedną parę rąk. Przeważnie spędzał czas na robieniu pigułek, więc nie miał chwili na plewienie. A do tego wcześniej spędził w zamknięciu cztery dni i nie miał czasu nawet zerwać dojrzałych ziół, o tknięciu chwastów nie wspominając.

Biorąc pod uwagę twoją wydajność, to nawet za rok nie skończysz – powiedział obojętnie starszy mężczyzna, zerkając na niego.

Chłopak nie zaprzeczył. To duży teren, więc naprawdę mógł nie skończyć w ciągu roku. Pomyślał o tym chwilę i ostrożnie zapytał:

No to masz jakiś pomysł?

Na twarzy Ling Xiao nagle wykwitł uśmiech delikatny jak wiosenny wiatr.

Nie każdy jest w stanie zmusić wspaniałego mnie do pomocy.

Ile pigułek chcesz? – You XiaoMo się nadąsał.

Dwadzieścia. Tych najlepszych – powiedział mężczyzna bez cienia wstydu.

You XiaoMo się skrzywił. Wiedział, że to nie będzie drobne żądanie. Dwadzieścia pigułek i to najlepszej jakości! Z jego obecnymi zdolnościami pewnie zejdzie mu dzień. Na szczęście wszystkie potrzebne zioła były już dojrzałe, więc nie musiał ciągle chodzić do Hali Magicznych Ziół po nowe. No i nie musiał oddawać połowy zrobionych pigułek, więc zaoszczędzi mu to trochę czasu.

Ostatecznie wymienił dwadzieścia najlepszych pigułek za wysiłek Ling Xiao.

Wtedy jego oczom ukazała się szokująca scena. Skąd on wytrzasnął tornada? Kilka małych wirów powietrznych pojawiło się znikąd, celowo siejąc spustoszenie w wymiarze. Gdzie tylko się skierowały, wszystkie chwasty zostały wyrwane razem z korzeniami. Chłopak nie musiał już nawet przygotowywać ziemi. W niecałą godzinę każdy skrawek ziemi z wyjątkiem pola ziół wyglądał jak po przejściu klęski żywiołowej…

Tłumaczenie: Ashi

0 Comments

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: