Chuanshuo Zhi Zhu de Furen

Rozdział 59 – Odebrany7 min. lektury

Następnego dnia You XiaoMo obudził się bardzo wcześnie i był pełen wigoru. Zeszłej nocy przez prawie sześć godzin robił pigułki. Ale pomagał sobie magiczną wodą, której efekt był niezwykły, więc w ogóle nie czuł zmęczenia. Po porannej toalecie poszedł ku zachodniej bramie, by spotkać się z innymi.

Ling Xiao pojawił się, kiedy Wujek Zhao dzielił ich na grupy – ani minutę wcześniej, ani minutę później. Widząc mężczyznę, uczniowie szczytu Ziemskiego zrobili się bardzo ciekawscy. Choć ostatnim razem spotkali go na stołówce, to nie każdy wtedy był obecny. Wrażenie większości na jego temat w głównej mierze opierało się na zasłyszanych plotkach.

Myśląc o najświeższej plotce, wszyscy odwrócili się, by spojrzeć na You XiaoMo. Ling Xiao pewnie przyszedł tu, by się z nim spotkać, ba!

Wujku Zhao.

Choć mężczyzna przyszedł tu po You XiaoMo, to nie był na tyle arogancki, by zignorować Wujka Zhao. Choć w świetle jego pozycji i statusu Zhao Zhang był dla niego nikim, to oryginalny Lin Xiao zawsze traktował starszych z szacunkiem. Odgrywał teraz jego rolę, więc będzie najlepiej, jeśli jego charakter nie odróżni się za bardzo od oryginału.

Wujek Zhao także słyszał plotki na temat Ling Xiao i You XiaoMo, ale nigdy się nad nimi nie zastanawiał. Teraz kiedy Ling Xiao przyszedł tu osobiście i widząc reakcje pozostałych uczniów, mniej więcej zorientował się w sytuacji. Ale nie powiedział nic na ten temat i tylko zapytał:

Bratanku Lin, jesteś tutaj po uczniów?

Prawdę mówiąc, przyszedłem po Małego Brata You – odpowiedział Ling Xiao, unosząc kąciki ust.

Powieki chłopaka zadrżały. Choć przyszedł tu specjalnie po niego, to czy musiał podkreślać słowo „mały”? Może i nie był dorosły, ale na pewno też nie najmłodszy wśród uczniów! Pośród nich był jeden, który urodził się rok później od niego.

Bratanek Fu też idzie w tę stronę, więc czy moglibyście zabrać go ze sobą? – mówiąc to, Zhao Zhen przytaknął samemu sobie. Będzie czuł się pewniej, jeśli zabierze ich Ling Xiao. W szczególności martwił się o Fu ZiLina, który wyglądał na spokojnego, ale w rzeczywistości był bardzo uparty.

Nie przeszkadza mi to – powiedział Ling Xiao, uśmiechając się szeroko. Spodziewał się tego. Naprawdę nie miał nic przeciwko, o ile to nie był Fang ChenLe.

Zhao Zhenowi natychmiast ulżyło i zawołał do siebie Fu ZiLina i You XiaoMo.

Rodowód Centralny różnił się od pozostałych. Atmosfera była poważniejsza. Najbardziej nieakceptowane było plotkowanie lub wypytywanie o wewnętrzne sprawy. Dlatego Zhao Zhen poprosił ich o nierobienie niczego nieodpowiedniego. Musieli przestrzegać reguł ustalonych przez starszyznę. Wielokrotnie powtórzył swoją poradę, by podkreślić jej powagę.

Choć Fu ZiLin był zimny jak lód, to nawet on kiwnął lekko głową, kiedy usłyszał te słowa. To drobny gest, ale Zhao Zhen wiedział, że zrozumiał. You XiaoMo nie śmiał odpowiedzieć tak obojętnie, jak jego Drugi Brat. Przytaknął z wigorem, głośno mówiąc, że również rozumie.

Widząc ich potwierdzenia, Zhao Zhen nareszcie poczuł ulgę i przekazał ich Ling Xiao.

Poszli w trójkę w stronę miejsca, w którym rozegrają się zawody dla rodowodu Centralnego. You XiaoMo szedł pośrodku, silnie czując, że znajduje się w złym miejscu. Po lewej miał chodzący lodowiec, który regularnie wydzielał buchy lodowatego powietrza. Po jego prawej szedł wilk w owczej skórze, który w każdej chwili mógł zamienić się w diabła.

Nie zdał sobie z tego sprawy wcześniej, stąd ten tragiczny rezultat. Kiedy tylko zaczynał myśleć o zmianie pozycji, pełne znaczenia spojrzenie Ling Xiao lądowało na nim wciąż i wciąż, przerażając go na śmierć. Całą drogę musiał przejść w tej niekomfortowej sytuacji.

Rodowód Centralny zlokalizowany był na najwyższym szczycie góry WuShuang. Ten ogromny wierzchołek znajdował się za terenami pozostałych czterech rodowodów, a za nim widać było ogromne morze chmur.

Ling Xiao poprowadził ich dość oddaloną ścieżką, więc nie spotkali po drodze innych uczniów. W końcu zatrzymali się przed wielką bramą świątyni. Na jej szczycie znajdowała się pozłacana plakietka, na której wielkimi znakami wyryto dwa słowa „rodowód Centralny”. Jej pełna wyższości aura była dość niezwykła. Słabsi ludzie na pewno się czuli niezręcznie, kiedy na nią patrzyli.

Osoba, która to napisała, musiała być potężna. Serce You XiaoMo biło szybciej już po pierwszym spojrzeniu na nią. Nie mógł powstrzymać wahania, ale na szczęście trwało tylko chwilę. Nie był wojownikiem, ale jego dusza była silniejsza od duszy przeciętnego człowieka. To na pewno wpływ Zwoju niebiańskiej duszy. Gdyby na jego miejscu był ktoś inny, to mógłby się tak nie poczuć. Fu ZiLin był magiem czwartego poziomu, a jego siła duchowa była znacznie silniejsza, więc słowa nie miały na niego żadnego wpływu.

No i nie ma mowy, by to mogłoby zrobić jakiekolwiek wrażenie na Ling Xiao. Nawet nie byłoby dziwne, gdyby osoba, która napisała te słowa, go podziwiała. You XiaoMo potrząsnął głową, strzepując całkiem to uczucie. Uniósł wzrok i napotkał spojrzenie Ling Xiao. Mężczyzna miał beznamiętną minę i widząc, że nic mu nie jest, szybko odwrócił wzrok. Wtedy chłopak zobaczył, jak Ling Xiao wyciąga z kieszeni czarną tabliczkę i rzuca ją przez bramę.

Powietrze zafalowało. Tabliczka wyglądała, jakby topiła się w bagnie, będąc powoli pochłanianą przez fale, aż w końcu zniknęła. You XiaoMo widział już coś takiego w bibliotece.

Kiedy chciał zdjąć książkę z półki, to też musiał użyć takiej tabliczki. Później dowiedział się, że regały były chronione przez barierę. Jeśli nie weźmie się tabliczki od strzegącego biblioteki staruszka, to nawet gdyby komuś udało się wejść, nigdy nie dałby rady zdjąć książek z półek. Mało tego, śmiałek szybko zostałby złapany.

Ta sytuacja oznaczała, że tutaj też prawdopodobnie była bariera, a czarna tabliczka to klucz do niej.

Doświadczył tego tyle razy, więc to normalne, że te dziwne rzeczy już go nie wzruszały. Właściwie to wszystko już dawno przerosło wszelkie naukowe wytłumaczenia ze świata, w którym mieszkał w poprzednim życiu. Gdyby nadal próbował wytłumaczyć to wszystko w naukowy sposób, to równie dobrze mógł przyłożyć sobie nóż do gardła i się zabić.

Choć brama się nie zmieniła, to You XiaoMo wiedział, że po zniknięciu tabletu mogą już wejść. Fu ZiLin nie czekał, aż Ling Xiao coś powie i poszedł przodem. You XiaoMo chciał za nim pójść, ale przypomniał sobie nagle o swoim niezręcznym położeniu. Właśnie w tej chwili wahania ktoś złapał go mocno za ramię. Znajomy zapach doszedł do jego nosa – jak nie Ling Xiao, to kto inny mógłby to być?

Ukochany Młodszy Bracie, jeśli nie chcesz iść, to mogę cię ponieść, och.

Płytki śmiech rozległ się nad jego głową.

You XiaoMo nieświadomie wyobraził sobie tę scenę. Natychmiast dostał gęsiej skórki. To naprawdę straszne, okej? Jak najszybciej pobiegł za Fu ZiLinem.

Ling Xiao spojrzał na jego oddalające się plecy, uniósł głowę i zaśmiał rubasznie.

Tłumaczenie: Ashi

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: