Little Mushroom

Rozdział 138 min. lektury

17 maja o godzinie 19:00 pasożytniczy typ heterogeniczny skaził stację zaopatrzenia zewnętrznego miasta za pomocą nowej metody. Sąd Procesowy uzupełnił zasady testowania, uwzględniając metodę pasożytniczą. Niebezpieczeństwo w bazie zostało wyeliminowane. Proszę się nie martwić podczas przemieszczania. By poprawić dokładność kontroli i zapewnić obecność wszystkich sędziów, bramy będą krócej otwarte. Rankiem od 8:00 do 12:00 i po południu od 14:00 do 18:00. Proszę o tym pamiętać podczas powrotów do miasta. Według obserwacji Latarni sezon lęgowy stawonogów i pasożytów zaczął się wcześniej. By zapobiec inwazji powietrznej, moc rozpraszacza ultradźwiękowego została wzmocniona do trzeciego poziomu. Oprócz tego poziom niebezpieczeństwa Drugich Równin, Szóstego Dorzecza i Południowo-Zachodniego Kanionu został podniesiony do czterech gwiazdek. Zwróćcie uwagę na bezpieczeństwo poza bazą i noście stroje ochronne zakrywające całe ciało. Identyczna wiadomość została przekazana do wszystkich drużyn znajdujących się w dziczy. 17 maja o godzinie 19:00 pasożytniczy typ heterogeniczny…

Wiadomość w radiu została powtórzona trzykrotnie, zanim szef Shaw je wyłączył i pochylił głowę, by dalej szlifować formę.

An Zhe znowu siedział w kącie i robił brwi, ale tym razem nie były to byle jakie brwi. Szef Shaw szarym pisakiem na twarzy lalki nakreślił specyficzny kształt, każąc chłopakowi ćwiczyć robienie ich do lalki Sędziego.

Du Sai była martwa, ale jej zamówienie musiało zostać dokończone. Szef Shaw otrzymał już połowę ceny w ramach depozytu, a termin dostarczenia towaru mijał za miesiąc. Mieli dostarczyć ją pod drzwi mieszkania 312 w budynku 13 Szóstej Dzielnicy. Wtedy otrzymają resztę płatności.

Brwi Lu Fenga były czarne jak jego włosy. To dość wyrazisty kolor. Były długie i lekko skośne, tworząc ostry wierzchołek i stopniowo się zwężając, aż po cienkie i ostre końcówki. Samo ich nakreślenie zajęło szefowi Shaw godzinę. Kiedy głowa lalki została przekazana w jego ręce, An Zhe nie tylko starannie trzymał się szablonu, ale okazjonalnie spoglądał także na zdjęcia Lu Fenga, by upewnić się, że nie popełnia błędów.

Tablet ze zdjęciami został dostarczony tego samego dnia o siódmej rano przez młodzieńca w czerni, który próbował sprzedać mu telefon. Chłopak powiedział, że to prezent dla szefa Shaw od pana Hubbarda. Po dostarczeniu przedmiotu zerknął na An Zhe.

Znalazłeś pracę, więc czy teraz masz pieniądze, by kupić ode mnie telefon?

An Zhe było przykro. Pensji wystarczało mu tylko na zupę ziemniaczaną. Musiał odmówić, a młodzieniec westchnął z rozczarowaniem i wyszedł.

Na tablecie znajdowało się kilka bliskich ujęć Lu Fenga. Większość wyglądała na zrobione wczoraj, kiedy patrolował czarny rynek. Kąt ujęć był dość dobry. Na jednym ze zdjęć był nawet An Zhe, jednak obiektyw skupił się na Lu Fengu, resztę lekko rozmywając. Chłopak był tylko białym cieniem w rogu zdjęcia, a przed nim stała miska kartoflanki.

Hubbard naprawdę ma wiele kontaktów na czarnym rynku! – oznajmił szef Shaw. – Zdobycie zdjęć Sędziego to nie taka błaha sprawa. Chociaż nie udostępniono konkretnych danych, to te fotografie są bardzo dobrze zrobione i można przez nie wpaść w tarapaty.

Mówiąc to, kilka razy przybliżył i oddalił zdjęcie.

Ta twarz doprowadza kobiety do szaleństwa. Podoba ci się?

Zgodnie z ludzką płcią biologiczną An Zhe nie był kobietą, więc nie oszalał. Po prostu czuł się niekomfortowo i bał się Sędziego. W tej bazie tylko Lu Feng podejrzewał, że nie jest człowiekiem. Jeśli któregoś dnia tu umrze, to na pewno od kuli Sędziego.

Nie lubię go – odparł An Zhe.

Czyli należysz do partii opozycyjnej – powiedział szef Shaw. – Nienawidzę ich. Mój poprzedni uczeń też był z opozycji.

Dlaczego? – zdziwił się An Zhe.

Przyjmował ode mnie wypłatę i miał czelność prosić co tydzień o pół dnia urlopu, żeby wziąć udział w protestach.

– … – An Zhe przez chwilę nie wiedział co powiedzieć. – Nie jestem w partii opozycyjnej.

Nie obchodzi mnie, czy jesteś w partii opozycyjnej, czy przy przeciwko niej. Po prostu nie proś o urlop.

Nie… Nie proszę o wolne. – Widząc dobroduszny uśmiech szefa Shaw, An Zhe niepewnie zapytał: – Czy mogę tu zamieszkać?

Według obserwacji, które poczynił na przełomie kilku ostatnich dni, pracownia szefa Shaw była dość duża. W kącie stało kilka pustych pojemników, a między nimi zmieściłoby się posłanie dla jednej osoby.

O co chodzi? – zapytał mężczyzna.

An Zhe wiedział, że ludzie w bazie przeważnie się nie przeprowadzali, bo mieszkania przydzielano kiedy byli młodzi. Oczywiście nie oznaczało to, że tak żyli. Większość najemników spędzała życia w dziczy, a pracownicy trzeciego piętra czarnego rynku rzadko wracali do domów. Jednak on naprawdę nie chciał wrócić do budynku 117. Wścibstwo Josey’a bardzo go męczyło.

Mój sąsiad – wyjaśnił chłopak. – Zawsze jest…

Zanim wymyślił, jak to odpowiednio określić, zauważył, jak szef Shaw unosi brwi.

Chce cię przelecieć?

To potwierdziło przypuszczenia An Zhe, że szef Shaw miał tylko jedno w głowie.

Nie, to nie tak – zaprzeczył chłopak. – Po prostu próbuje się do mnie zbliżyć.

A to różni się czymś od seksu?

Tak. Byliśmy dobrymi przyjaciółmi.

Ostrożnie opowiedział, co zrobił Josey, choć nie mógł szefowi Shaw wyznać wszystkiego, więc historię An Ze przedstawił jako swoją.

Dorastałem z nim, bo byliśmy sąsiadami. Za drobną opłatą pisałem teksty do miejskiej gazety, a on był najemnikiem. Czasami któryś z nas nie miał pieniędzy, więc sobie pomagaliśmy – zaczął opowiadać An Zhe. – Chciałem podejść do egzaminu do stacji zaopatrzenia, a on próbował wybić mi to z głowy. Powiedział… że jest zbyt trudny. Że powinienem pójść z nim do dziczy, bo tam praca była łatwiejsza.

Scott Shaw szyderczo wykrzywił usta. Chłopak zerknął na niego, pragnąc usłyszeć jego opinię. Nie potrafił zrozumieć, dlaczego Josey powiedział coś takiego An Ze.

Dlaczego chciał to zrobić?

Gdybyś zdał test stacji zaopatrzenia, to już nie byłbyś cywilem i zyskałbyś wyższy status. Co on mógł zrobić? Czekało go tylko bycie najemnikiem przez całe życie. Spędziłbyś je z nim? – powiedział Szef Shaw, malując ostrożnie paznokieć lalki, po czym spojrzał na An Zhe. – Może związałbyś się ze starszą panią oficer ze stacji zaopatrzenia i twój przyjaciel nie mógłby cię przelecieć.

An Ze by tego nie zrobił.

To niemożliwe.

On myślał inaczej. – Mężczyzna skończył z jednym paznokciem, zabierając się za kolejny. – Kto wie? Ludzie są okropni. Lepiej nie zadawaj się z takimi osobami.

An Zhe opuścił wzrok. Czuł, że szef Shaw był dobrym człowiekiem, starszym, który oferował życiowe porady młodym ludziom. Czasami zachowywały się tak również niektóre potwory w Otchłani. Lecz mężczyzna postanowił dodać coś jeszcze:

A może rozejrzysz się po trzecim piętrze i znajdziesz lidera ogromnej grupy najemników na poziomie Hubbarda. Uwiedź go i niech twój przyjaciel cię z nim zobaczy. Jeśli wciąż będzie cię napastował, to wtedy wezwiesz swojego faceta, by mu nabił guza. Choć to nie musi być mężczyzna, pani kapitan drużyny AR1104 na pewno cię polubi, ale wygląda jak orangutan.

Palce Sędziego są dłuższe – powiedział An Zhe.

Szef Shaw był zszokowany. Przeklął i wrócił do pracy. Nie miał już czasu, by dawać An Zhe porady życiowe. Chłopak nie mógł powstrzymać uśmiechu na widok tak ciężko pracującego staruszka.

I tak zamieszkał na trzecim piętrze czarnego rynku.

Bez Josey’a świat był o wiele czystszy. An Zhe kupił składane łóżko, śpiąc między dwoma pustymi półkami w kącie pracowni. W nocy, kiedy gasły światła, kończyny, oczy i głowy lalek towarzyszyły mu podczas snu. Gdy wychodził, to czasami zaczepiali go najemnicy, pytając o cenę, ale szef Shaw nauczył go pożytecznego zwrotu „mam kogoś”. Te słowa działały na większość z nich, jednak ponoć nie ze względu na ich cnotliwość.

Wyglądasz bardzo dobrze – powiedział Scott Shaw, trzymając papierosa. – Tak, jakbyś sypiał z kimś wpływowym. Ej, szybko muszę ci kogoś takiego znaleźć.

An Zhe się nie odezwał. Miał tylko lalkę, które nie została jeszcze w pełni uformowana, choć z dnia na dzień coraz bardziej przypominała Lu Fenga.

Tłumaczenie: Ashi

One Comment

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: