Little Mushroom

Rozdział 2013 min. lektury

W chwili, gdy usłyszeli głos operatora, wyraz twarzy Lu Fenga się zmienił. Odwrócił się i szybko ruszył przed siebie, a badacz z Latarni podbiegł, by za nim nadążyć. W tym momencie podjechał samochód i zaparkował przed budynkiem stacji obronnej.

Pułkowniku! – zawołał siedzący za kierownicą młody sędzia.

Zostań tu i pomóż miejskiej stacji obronnej – polecił Lu Feng.

Pułkowniku, czy musimy wezwać Sąd Procesowy?

Oczy mężczyzny prześliznęły się po rozproszonym strumieniu ludzi.

Zamknij bramy miejskie i zbierzcie się w Dzielnicy Piątej.

Tak jest – odrzekł młody sędzia. – Proszę na siebie uważać, pułkowniku.

Lu Feng nie odpowiedział. Zatrzasnął drzwi i uruchomił silnik. Skręcił kierownicę i czarny samochód szybko zawrócił. Mknął jak strzała w kierunku ośrodka rozpraszania w Dzielnicy Pierwszej. Tuż za nim podążało auto Howarda i ciężkie opancerzone pojazdy miejskiej stacji obronnej.

Na tylnym siedzeniu wyposażony w komunikator badacz również prowadził jakąś rozmowę i odpowiadał na pytania.

Próbują zdobyć ośrodki rozpraszania – powiedział. – Musimy się przygotować na najgorsze.

Obecnie przypuszczamy, że specjalne pasma częstotliwości używane przez rozpraszacze ultradźwiękowe odstraszają stawonogi i ptaki, przyciągając jednocześnie podziemne robaki. Nie mamy wątpliwości, że jest to atak z premedytacją.

Tak, jesteśmy w kontakcie z pozostałymi ośrodkami rozpraszania.

W tym momencie rozległ się nagle alarm z wieży usytuowanej w centrum miasta. Niekończący się ostry dźwięk był ogłuszająco głośny. Wyraz twarzy nielicznych przechodniów zmienił się, gdy tylko go usłyszeli. Taki sygnał oznaczał konieczność ukrycia się w schronie.

Jednocześnie na ulicy rozpoczęła się transmisja komunikatu.

Alarm! – powiedział delikatny mechaniczny głos. – Z powodu awarii ultradźwiękowych urządzeń rozpraszających w najbliższym czasie w mieście mogą pojawić się owady, ptaki i robaki. Proszę natychmiast pozamykać drzwi i okna oraz zaprzestać przemieszczania się aż do chwili potwierdzenia rozwiązania problemu. W razie stwierdzenia jakichś podejrzanych okoliczności należy niezwłocznie zadzwonić na numer alarmowy oraz skontaktować się z miejską stacją obronną. Wojsko dołoży wszelkich starań, aby zadbać o państwa bezpieczeństwo.

Alarm! Z powodu awarii ultradźwiękowych urządzeń rozpraszających w najbliższym czasie w mieście mogą pojawić się owady, ptaki i robaki…

Ze wszystkich stron dobiegały trzaski zamykanych okien w budynkach mieszkalnych. Personel i więźniowie miejskiej stacji obronnej zostali pospiesznie ewakuowani do pobliskiej dzielnicy. Stały strumień opancerzonych pojazdów wylewał się z posterunków wojskowych, rozpraszając się we wszystkich kierunkach.

An Zhe, szef Shaw oraz Poeta znajdowali się w jednym pokoju. Miejska stacja obronna nie miała dla nich czasu. Jeden z nich był winny podżegania, drugi – nielegalnej kradzieży danych sędziego, a trzeciego oskarżono o jakieś dziwne przestępstwa. Jednym słowem, żaden z nich nie był zabójcą, stąd też nikt ich nie pilnował. Zamknięto tylko drzwi do pokoju.

Ośrodek rozpraszania zdalnie steruje wszystkimi rozpraszaczami w Mieście Zewnętrznym. – Poeta wyjrzał przez okno. – W dziczy nawet mały latający owad może zainfekować ludzi. Baza wykorzystuje pasmo ultradźwięków o specjalnej częstotliwości, aby je odstraszać i w ten sposób zapewnia mieszkańcom całkowite bezpieczeństwo. Nic nie ma prawa wlecieć do bazy. Jeśli ośrodek rozpraszania ulegnie awarii, to naraża nas to na niebezpieczeństwo infekcji. Dla owadów w okresie lęgowym ludzkie mięso stanowi najlepszą pożywkę dla jaj.

An Zhe usiadł na twardej pryczy, podciągając kolana pod brodę.

Co się teraz stanie? – zapytał.

Poeta wyciągnął rękę i uszczypnął chłopaka w kark.

Przypuśćmy, że mały robaczek złożył jaja w twojej skórze wczoraj wieczorem. Jego geny połączą się z ludzkimi genami. Najpóźniej po trzech dniach staniesz się workiem ze skóry zawierającym miliony jaj. Robaki będą wyfruwać z twoich oczu i z dróg oddechowych, kierując się w stronę innych ludzi, a potem…

Nie strasz dzieciaka – mruknął z niezadowoleniem szef Shaw.

Mówię serio – odrzekł Poeta, zaciskając powoli dłoń.

An Zhe wrócił myślami do dnia, w którym Lu Feng rozciął brzuch heterogenicznego osobnika na placu przy stacji zaopatrzenia. Jego jamę brzuszną i drogi oddechowe wypełniały przezroczyste robaki.

I co wtedy? – zapytał.

Poeta potrząsnął głową.

Możemy się tylko modlić, żeby nie doszło do żadnego poważnego incydentu w ośrodku rozpraszania albo żeby urządzenia rozpraszające zostały wkrótce naprawione. Bo jeśli nie… – westchnął cicho. – Jeśli nie, to albo cała baza zostanie zainfekowana, albo ponownie nadejdzie Dzień Sądu.

Młodzieniec zmarszczył brwi i wyjrzał przez okno na pustą ulicę. Usłyszał głos szefa Shaw:

Wiesz coś o Dniu Sądu?

Coś tam słyszałem – odparł Poeta.

Scott Shaw westchnął.

Myślałem, że tak długo, jak pozostanę w bazie, będę mógł spokojnie żyć.

Baza już i tak zbyt długo była bezpieczna. – Poeta wpatrywał się gdzieś w dal. – Zawsze zapominamy, że bezpieczeństwo jest tymczasowe, a niebezpieczeństwo – wieczne. Życie nie jest czymś, na co zasługujemy. Życie to dar.

An Zhe niewiele z tego rozumiał i nie wiedział, o co powinien zapytać.

Ostatecznie zapytał tylko:

Co to jest Dzień Sądu?

Spojrzenie szefa Shaw przeniosło się na niego.

Zapomniałem cię zapytać. Co jest z twoimi ubraniami?

–…

Chłopak miał na sobie płaszcz należący do Lu Fenga, a z kieszeni wystawały mu notatnik i długopis pułkownika. Szef Shaw zmrużył oczy.

Gdzie się podziewałeś wczoraj wieczorem, kiedy byłem z Poetą w namiocie? Spałeś z nim?

Nie. – An Zhe zawsze miał wrażenie, jakby szef go przesłuchiwał. – On nie spał.

Scott Shaw zachichotał.

Skąd wiesz, że nie spał? Spałeś z nim. Przyznaj się.

Młodzieniec wiedział, że nie może się przyznać, więc udawał głuchego.

Co to jest Dzień Sądu?

Czy wiesz, jak powstała ustawa o sędziach? – zapytał Poeta.

Nie wiem – odrzekł chłopak.

Poeta spojrzał na szefa Shaw.

Ten staruszek musi to wiedzieć.

Wiem. – Mężczyzna dumnie uniósł głowę.

Ile masz lat? – zaciekawił się Poeta.

Scott Shaw nie odpowiedział na to pytanie.

Kiedy byłem młody, wszyscy popierali tę ustawę – rzekł po prostu.

Poeta przysiadł na skraju łóżka An Zhe. Jego więzienny uniform był miejscami poprzecierany. Długie, czarne włosy mężczyzny zostały związane z tyłu. Twarz miał bardzo spokojną, lecz kiedy się odezwał, w jego głosie dało się słyszeć pewną frustrację. Być może był to ton używany powszechnie w tym zawodzie.

Ustawa o sędziach obowiązuje od prawie stu lat. Myślę, że Baza Północna bardzo dużo jej zawdzięcza, ale nie wiem o tym za wiele. Zbyt mało starszych ludzi zostało w bazie.

Wyglądało na to, że szef Shaw ostatecznie stracił zainteresowanie miejscem, w którym nocował An Zhe. Mężczyzna wyjął z kieszeni niewielkie części do składania lalek i zaczął się nimi bawić.

Pamiętam, co ludzie mówili, kiedy byłem mały – powiedział.

Opowiedz – poprosił Poeta.

Po zniszczeniu Bazy Południowo-Wschodniej wszyscy byli przerażeni. W tamtym czasie mutacje heterogeniczne nie były tak poważne jak teraz. Jeśli ktoś powracał spoza bazy, to musiał po prostu przejść badanie całego ciała. Jeśli nie miał ran ani żadnych nieprawidłowości, to wszystko było dobrze. W każdej części bazy przebywali żołnierze, a po wykryciu mutanta natychmiast go zabijali – wyjaśnił staruszek. – Rozpraszacze ultradźwiękowe nie zostały jeszcze wynalezione, a latające owady mogły spowodować w bazie spory bałagan. Te duże z widocznymi mutacjami były zabijane przez żołnierzy. Małe ciężko było złapać, więc baza pełna była pułapek na owady. Nieletnim nie wolno było wychodzić na zewnątrz, więc formowali drużyny i zabijali insekty gdzie się dało.

Era wojny i chaosu – powiedział Poeta.

Prawie – Szef Shaw mówił dalej. – Jako dzieciak byłem kapitanem drużyny łapiącej owady. Ponad dziesięć lat później pojawił się rozpraszacz ultradźwiękowy i żaden insekt już nie miał prawa wlecieć do bazy.

W tym czasie ustawa o sędziach już została wprowadzona – rzekł Poeta.

Tak – potwierdził mężczyzna. – Jednak jej projekt nie powstał z powodu owadów. Przyczyną było nagranie z monitoringu. Pracownik wieży ciśnień rutynowo sprawdzał monitoring i zauważył, że coś się działo w rogu kadru. To miejsce było dość ciemne, a nagranie niezbyt wyraźne, więc wcześniej nikt nie zwrócił na nie uwagi. Kiedy nadzorca zobaczył tę scenę, był przerażony. Nawet sobie nie wyobrażał czegoś takiego.

An Zhe był zaciekawiony historią opowiadaną przez szefa Shaw i widział, że Poeta również słuchał jej z najwyższą uwagą. Staruszek kontynuował:

Zobaczył człowieka o dziwacznej sylwetce idącego w kierunku basenu z uzdatnioną wodą. Ta istota usiadła w taki sposób, jakby była pozbawiona kości. Ludzie, którzy oglądali ten film, mówili, że wyglądała jak humanoidalna pijawka. Usiadła i wyciągnęła nogi do basenu.

Czy to był gatunek heterogeniczny, zanieczyszczający wodę swoimi wydzielinami? – zapytał Poeta.

Scott Shaw się uśmiechnął.

To jeszcze nie byłoby takie straszne.

Poeta uniósł brwi.

Noga tej istoty zrobiła się przezroczystobiała i wybuchła. Duży kawałek wpadł do wody. Ten widok był nie do opisania. – Mężczyzna pokręcił głową. – Wtedy reszta jej ciała również wpłynęła do basenu, a poziom wody natychmiast podniósł się o kilkanaście punktów. Słyszałem, jak ludzie mówili, że to wyglądało jak mięsna piana nadziewana białymi kwiatami. Ten basen był częścią instalacji obiegu wody w bazie. Na jej końcu znajdowało się ujęcie wody pitnej. Najgorsze było to, że nagranie miało ponad 20 godzin.

Poeta lekko zmarszczył brwi. Wyglądał, jakby go zemdliło. Jego jabłko Adama poruszyło się kilka razy, aż wreszcie odzyskał głos.

Całe miasto zostało narażone.

Tak – przytaknął szef Shaw. – Latarnia przedstawiła wyniki badań. Odkryli, że był to heterogeniczny mięczak. Jego metodą rozmnażania było rozprzestrzenianie się w wodzie. Krótko mówiąc, cała baza była narażona na ryzyko infekcji i nikt nie mógł czuć się bezpieczny. Zaraz po tym ustawa została przyjęta w trybie natychmiastowym.

Mówi się, że pierwsze pokolenie sędziów i Sąd Procesowy nie podlegali wojsku, lecz Latarni – powiedział Poeta.

To prawda. Po inwazji wodnych organizmów heterogenicznych naukowcy z Latarni zbadali formy humanoidalne i trochę lepiej zrozumieli ich cechy. Powołali Sąd Procesowy i zorganizowali dziesięciodniową akcję sprawdzania wszystkich w bazie. Nikt nie był ranny, ale każdy mógł ulec infekcji. Nie mieli opracowanych metod inspekcji. Mogli polegać tylko na ocenie wizualnej i intuicji sędziów. Nawet jeśli nic nie zrobiłeś poza wypiciem łyka wody, jeżeli Sąd Procesowy uznał, że masz umrzeć, to byłeś trupem. – Szef Shaw westchnął. – W ciągu tych dziesięciu dni krew lała się strumieniami. Mówią, że zginęła połowa ludności bazy.

To są mniej więcej te same informacje, które udało mi się zebrać wcześniej – rzekł Poeta. – Te dziesięć dni to właśnie legendarny Dzień Sądu.

Po prostu bierzecie długopisy i bawicie się wypisywaniem różnych rzeczy. Nazywając te dziesięć dni Dniem Sądu, przerzucacie odpowiedzialność na Boga. – Scott Shaw zmarszczył brwi.

Poeta się uśmiechnął.

W dniu ostatecznym cały świat zostanie osądzony przed Bogiem, a wy pójdziecie do nieba lub do piekła. To właśnie jest Dzień Sądu.

Kto to wie? – Starzec otrzepał rękawy z kurzu. – Kiedy Baza Virginii się o wszystkim dowiedziała, ostro skrytykowała decyzję naszej bazy. Wysłali zespoły naukowców z odpowiednim sprzętem do identyfikacji gatunków heterogenicznych. Użyli też dronów, które rozrzucały wszędzie ulotki opozycji, gromiące Bazę Północną za ludobójstwo i łamanie praw człowieka. I co się stało potem?

Trzy lata później Bazę Virginii zaatakował humanoidalny organizm heterogeniczny i ogłoszono jej upadek – wyszeptał Poeta.

Dzięki tym głupcom z Bazy Virginii ustawa o sędziach została oficjalnie wprowadzona. Każdy sędzia ma prawo strzelać i zabijać. Kiedy nie potrafi podjąć właściwej decyzji, ma postąpić wedle własnego uznania i nie może być za to pociągnięty do odpowiedzialności. Sądzia jest Bogiem. – Szef Shaw wyszczerzył zęby w uśmiechu. – Szkoda, że ten Bóg jest szalony. Kiedy zabijesz tak wielu ludzi, to już nie umiesz się powstrzymać. Naukowcy z Latarni odpowiedzialni za sąd zmieniali się jeden po drugim. W ciągu dziesięciu lat trzech popadło w obłęd, a dwóch popełniło samobójstwo. Potem już nikt nie chciał objąć tego stanowiska, więc przejęło je wojsko.

Żołnierze stacjonowali w dziczy przez wiele lat i widzieli dużo potworów. Potrafią nieźle rozpoznawać gatunki heterogeniczne i mają silną psychikę. Częstotliwość wymiany sędziów spadła. Wcześniej popadał w szaleństwo jeden na trzy lata, teraz – jeden na dziesięć. Kiedy Lu Feng został sędzią, miał niecałe 20 lat. Myślałem, że jest za młody i założyłem się, że nie wytrzyma nawet trzech lat. – Scott Shaw wzruszył ramionami. – Straciłem sporo pieniędzy. Właśnie mija mu siódmy rok. Hubbard powiedział, że Lu Feng zabił tylu ludzi, co wszyscy poprzedni sędziowie razem wzięci i że ta liczba od ostatnich trzech lat co rok się podwaja. Wszyscy wiedzą, że niewiele mu brakuje do szaleństwa.

Trudno stwierdzić, kto jest poddany większej presji psychologicznej: osoba osądzana, czy ta, która osądza. – Poeta oparł się o ścianę. – Niemniej, skoro pułkownik Lu wciąż jest w nastroju do sypiania z dzieciakami, to wydaje się daleki od utraty kontroli.

Nie, to nieprawda. – W chwili, gdy skończył wypowiedź, zmarszczył brwi i zmienił zdanie. – Dla osoby tak zimnej i bezdusznej jak pułkownik Lu, to właśnie jest jedna z oznak szaleństwa.

Poeta przysunął się bliżej An Zhe z wyrazem twarzy przypominającym spojrzenie szefa Shaw.

Jaką miał kondycję? Nie zrobił ci krzywdy?

Chłopak owinął się ciasno swoim ubraniem i skulił się w kącie, nie chcąc z nim rozmawiać.

Łup!

Rozległ się odgłos uderzenia. Wszyscy obecni w pomieszczeniu zamarli i spojrzeli w kierunku źródła dźwięku. W okno pacnął kolorowy żuk.

Tłumaczenie: Dianthus

One Comment

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: