Little Mushroom

Rozdział 269 min. lektury

Pociąg jechał z pełną prędkością i po dziesięciu minutach miasto zostało całkowicie w tyle. Lu Feng cofnął rękę i An Zhe zobaczył gęstą chmurę zakrywającą miejsce, z którego przybyli. Myśliwce zawróciły do Głównego Miasta, ze świstem przelatując nad dachem pociągu i znikając z pola widzenia.

Młodzieniec nie odpowiedział. Patrzył w milczeniu przez kilkadziesiąt sekund, po czym wrócił na swoje miejsce i usiadł.

Od kiedy wsiadł do pociągu, wciąż myślał, że gdy tylko łączność zostanie przywrócona, użyje komunikatora i poinformuje szefa Shaw o swoim miejscu pobytu. Teraz uznał, że to nie jest konieczne.

Uniósł głowę, widząc zbliżającą się ubraną na czarno postać. Lu Feng usiadł na siedzeniu obok, a towarzyszący mu młody sędzia zajął miejsce po drugiej stronie.

Pułkowniku, mamy informacje z Sądu Procesowego. Ewakuowano dwadzieścia jeden osób, dziewięć zmarło, a cztery zostały zarażone i zabite.

A co z miejską stacją obronną? – zapytał Lu Feng.

W tej chwili nie mamy żadnych danych.

Zapadła cisza. An Zhe wyglądał przez okno, choć tak naprawdę nie było tam nic godnego uwagi. Pośród mgły i deszczu dało się dostrzec jedynie puste betonowe podłoże.

Przemierzali strefę buforową, ciągnącą się między Miastem Zewnętrznym a Głównym. Nawet w Mieście Zewnętrznym znajdowało się kilka takich rozległych i pozbawionych budynków stref. W razie inwazji na dużą skalę dawały one wojsku cenny czas na reakcję, nie pozwalając gatunkom heterogenicznym wtargnąć bezpośrednio na obszary zamieszkane.

Po jakimś czasie w wagonie rozległ się hałas. Jego źródłem był Colin, który wcześniej zemdlał i właśnie odzyskał przytomność. Wstał z przejścia i wrócił na swoje miejsce. Jego twarz była blada. Pochylił głowę i wyjął z kieszeni okulary w czarnych oprawkach. Starannie wytarł je o swoje ubranie, ale się nie odzywał. An Zhe poczuł, że to już nie jest ten sam chłopiec, którego poznał wcześniej.

Odwrócił głowę i spojrzał na Lu Fenga. W tym momencie pułkownik również oderwał wzrok od Colina i popatrzył na niego. Ich oczy się spotkały i chłopak niespokojnie zacisnął dłoń na swoim ubraniu. Mężczyzna jedynie krótko na niego zerknął, po czym odwrócił spojrzenie. Młodzieniec miał wrażenie, że Sędzia był jakiś dziwny, mimo że całą noc spędzili w jednym łóżku.

Co teraz będzie? – zapytał.

Po kursach, które ukończyłeś, możesz uczyć dzieci czytania – odparł Lu Feng.

A ty?

Zastosuję się do wytycznych Głównego Miasta.

An Zhe zebrał się na odwagę.

Pójdziesz do Latarni?

Wiedział, że właśnie tam najprawdopodobniej znajdował się jego zarodnik. Mężczyzna wpatrywał się w niego. Chłopak czuł się pod tym spojrzeniem jak upośledzony umysłowo.

Należę do wojska – odrzekł Sędzia. – Naszym następnym celem jest odzyskanie centrum rozpraszania.

Och – wyszeptał młodzieniec. – Więc powodzenia.

Lu Feng przez kilka sekund patrzył na niego w milczeniu.

Dziękuję.

Na tym rozmowa się urwała. An Zhe w jakiś niewytłumaczalny sposób wyczuł, że pułkownik nie był w nastroju do pogawędki. Po dziesięciu minutach pociąg wjechał na stację i Sędzia udał się na początek składu.

W tym czasie w wagonie rozpoczęła się transmisja komunikatu.

Drodzy pasażerowie, w celu zapewnienia bezpieczeństwa w Głównym Mieście prosimy przygotować się na powtórną kontrolę.

Ludzie w pociągu zaczęli ustawiać się w kolejce. An Zhe i Colin stanęli na samym końcu. Czekał ich test genetyczny z użyciem specjalnego urządzenia. Obsługiwał je ubrany w biały fartuch młody blondyn z niebieskimi oczami. Pobrał krew od obu chłopaków i włączył maszynę.

Poczekamy pięć minut – wyjaśnił.

An Zhe posłusznie ucisnął bawełnianym wacikiem miejsce, z którego pobrano krew i usunął się na bok. Lekarz się uśmiechnął.

To znowu ty.

Cześć – przywitał go młodzieniec.

Więc Sędzia naprawdę przyprowadził kogoś na badanie genetyczne – rzekł do niego doktor. – Cały nasz dział wykrywania był w szoku.

Teraz już wierzy, że jestem człowiekiem – odpowiedział An Zhe.

Może po prostu chciał się przyczepić. – Lekarz wzruszył ramionami. – Ci z Sądu Procesowego zawsze byli niezrównoważeni psychicznie.

On jest w porządku – stwierdził chłopak.

Doktor spojrzał na niego z podziwem.

Jesteś pierwszą osobą, jaką kiedykolwiek spotkałem, która stanęła w obronie pułkownika Lu.

Potem skierował wzrok na lewe ramię młodzieńca.

Jesteś ranny?

An Zhe zauważył, że jego stosunkowo zamaszyste ruchy spowodowały podciągnięcie rękawa i odsłonięcie lewego ramienia owiniętego bandażem.

Tak.

Czas zmienić opatrunek. – Mężczyzna podniósł apteczkę i wyciągnął nową rolkę bandaża. – Założę ci go.

Lekarz sprawiał wrażenie osoby spokojnej i życzliwej.

Dziękuję – wyszeptał chłopak.

Doktor zdjął zużyty bandaż.

Dobry opatrunek – pochwalił.

Po krótkim namyśle An Zhe postanowił nie mówić lekarzowi, że Lu Feng go opatrywał. Inaczej dział wykrywania znowu mógłby się zdziwić. Wszyscy zdawali się uważać pułkownika za zimnego drania, który nic nie robił bezinteresownie.

Kiedy ta myśl przyszła mu do głowy, młodzieniec nagle zmarszczył brwi. Właśnie zrozumiał, dlaczego Lu Feng nie rozmawiał zbyt wiele z innymi. Taka była cena za piastowanie stanowiska Sędziego.

Kiedy o tym rozmyślał, usłyszał, jak z naprzeciwka Colin zawołał cicho:

Doktorze!

Lekarz zabandażował ramię An Zhe i spojrzał na niego.

Hm?

Teraz, gdy Miasto Zewnętrzne upadło, nie ma potrzeby, aby wciąż istniał Sąd Procesowy – rzekł chłopak. – Czy możemy poznać zasady procesu?

Młodzieniec pomyślał, że Colin stanowi naprawdę solidną opozycję.

Czemu chcesz je poznać? – Mężczyzna oparł się o samochód z aparaturą i obserwował go z założonymi rękami. – Ktoś z twojej rodziny albo przyjaciół został zabity przez Lu Fenga?

Moja matka – odparł chłopak. – Pojechała do dziczy i ani razu nie opuściła pojazdu opancerzonego.

Istnieje kilka maleńkich potworów, więc to nie jest niemożliwe.

Ale jej wygląd i zachowanie były takie jak zwykle.

Hmmm – wymruczał lekko doktor. – No i co z tego? Gdyby wszyscy krewni osób zabitych przez Sąd Procesowy mieli żądać od działu wykrywania oświadczenia, w ogóle nie mielibyśmy czasu na zapewnienie bezpieczeństwa przy głównej bramie.

Ale teraz jest inaczej. Masz czas. – Colin podniósł głos. – Chcę tylko wiedzieć dlaczego.

Patrząc na niego, lekarz się uśmiechnął.

Masz rację, teraz jest inaczej. Jesteś obecnie mieszkańcem Głównego Miasta i stopniowo zaczniesz otrzymywać o wiele więcej informacji – powiedział łagodnie, po czym zapytał od niechcenia: – Czy myślisz, że po zarażeniu ludzkie ciało powoli ulega degradacji?

A tak nie jest?

Nie. – Doktor spojrzał w niebo. – Po wystąpieniu infekcji twoje DNA, cała struktura jego nici zmienia się w jednej chwili. W momencie zarażenia już jesteś skazany.

Niemożliwe – zaprzeczył Colin. – Studiowałem biologię. Wirus potrzebuje czasu, aby się rozprzestrzenić. Nazywa się to okresem utajenia.

Lekarz przerwał mu brutalnie:

Następnie struktura nici DNA wpływa na układ RNA. Zmiany w RNA wpływają z kolei na produkcję białek i ludzkie cechy biologiczne zaczynają się zmieniać. Te zmiany następują bardzo szybko. Twoja skóra, wygląd, ekspresja, ruchy, sposób myślenia, umiejętności językowe… wszystko to się zmieni. Szkolenie, które przechodzą sędziowie przed oficjalnym rozpoczęciem pracy, polega na tym, że uczą się, jak dostrzec te różnice gołym okiem. – Uśmiechnął się i kontynuował: – Gdy współczynnik dokładności osiągnie osiemdziesiąt procent, kurs uznaje się za zakończony, a oni mogą formalnie rozpocząć pracę. Czy sądzisz, że twoja płytka obserwacja ludzkich zachowań może się równać z ich dziesięcioletnim treningiem?

Osiemdziesiąt procent. – Colin podniósł oczy. – W takim razie Sąd Procesowy nie potrafi dokładnie rozpoznawać gatunków heterogenicznych i nie ma gwarancji, że nie dokonuje morderstw na masową skalę?

Przepraszam, muszę jeszcze coś dodać. – Doktor spojrzał na chłopaka. – Wynik Lu Fenga to sto procent.

Colin zamarł na kilka sekund.

Nie wierzę… – wymamrotał.

Mam nadzieję, że nie będziesz stosował swoich żałosnych kryteriów do oceny umiejętności innych ludzi, zwłaszcza kiedy wejdziesz do Głównego Miasta – powiedział lekarz lekkim tonem. Rozmawiał z Colinem, ale jego oczy były skierowane na An Zhe. – Nigdy się nie pomylił, a przynajmniej kiedy sprawdzano jego osąd. Dział wykrywania i Sąd Procesowy ściśle ze sobą współpracują. Widziałem jego oceny i we wszystkich kategoriach miał najwyższe noty. Jednakże może nie to jest powodem, dla którego rozpoznaje gatunki heterogeniczne ze stuprocentową pewnością. Wydaje się, że posiada wrodzony dar, intuicję. Po odkryciu jego talentu w tej dziedzinie wydział testowania pobierał mu co miesiąc krew. Niestety nie udało nam się nic znaleźć.

Nie… – Colin zmarszczył brwi. – To jest sprzeczne z nauką. Intuicja nie może służyć jako podstawa naukowa, a mechanizm infekcji, o którym wspomniałeś na początku, jest także…

Rozległ się krótki dźwięk dzwonka i urządzenie rozbłysło zielonym światłem.

Oto wasze nowe identyfikatory i komunikatory. Idźcie na autobus, a Główne Miasto przydzieli wam mieszkania. – Doktor położył na ich dłoniach dwa niebieskie chipy i urządzenia komunikacyjne. – Dostaniecie wiadomość na komunikator.

Colin przyjął ofiarowane przedmioty.

Ale…

Wiemy, że to przeczy pewnym prawom nauk przyrodniczych, lecz najstraszniejszy w tej erze jest fakt, że… – Lekarz wpatrywał się w chłopaka, a jego niebieskie oczy zlodowaciały, kiedy dobitnie wypowiadał każde słowo: – Odkryliśmy, że nasz system naukowy jest nic niewarty.

Tłumaczenie: Dianthus

One Comment

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: