Till Death do Us Part

To była trwająca całą dekadę katastrofa, która nękała cały kraj. Pod koniec dotknęła nawet system edukacji. Nawet Qin Jing, który był jedynie symbolicznym wicedyrektorem przeciętnej szkoły podstawowej i brakowało mu zaledwie kilku lat do emerytury, musiał przejść serię sesji krytyki.

Sesje krytyki w mieście, sesje krytyki w powiecie, sesje krytyki nawet w szkołach – na szczęście publiczne sesje krytyki na szczeblu miejskim i powiatowym odbywały się mniej więcej dwa razy w miesiącu, więc z pewnością lepiej byłoby, gdyby oceniano go w szkole.

Uczniowie tej małej szkoły mieszkali w tej samej okolicy, co oznaczało, że poza klasą wszyscy byli sąsiadami. Niezależnie od konfliktów między dorosłymi, nie rzucali obelgami. Za zamkniętymi drzwiami rodzice przypominali dzieciom, żeby nie biły nauczycieli.

Jednak po zakończeniu roku szkolnego dzieci zostały wypuszczone na wolność i zaczęły się psuć. Nie miały złych intencji, ale od początku były niesforne i pod wpływem otoczenia zrzeszały się w bandy, by siać zamęt przez cały dzień. Niejednokrotnie Qin Jing był przez nich atakowany na ulicach, a nawet strzelali w szklane okna z tyłu domu. Gdy szyba pękła, mężczyźni nie zawracali sobie głowy wstawianiem nowej i zamiast tego zasłaniali okna papierem.

Pewnego popołudnia ani w szkole, ani w fabryce tekstyliów nie odbywały się sesje krytyki. Qin Jing był w domu i pisał raport z samokrytyki, podczas gdy Shen Liangsheng siedział obok, obserwując go. Wyższy mężczyzna nie miał większych kłopotów po poprzednim incydencie, ponieważ miał zapewnioną ochronę – najwyraźniej incydent okazał się błogosławieństwem w nieszczęściu.

Qin Jing nabrał wprawy w pisaniu tak zwanego „przyznania się do winy”, które za każdym razem składało się z tych samych, starych tekstów. Potrafił nawet prowadzić luźną rozmowę z Shen Liangshengiem podczas pisania.

Był upalny sierpień. Shen Liangsheng wachlował nauczyciela podartym wachlarzem z pałki wodnej, od czasu do czasu żartobliwie głaszcząc go po głowie.

Qin Jing, podobnie jak wielu innych nauczycieli, miał fryzurę „yin-yang”: połowę głowy miał owłosioną, a drugą ogoloną na łyso. Ostatnio odrósł mu krótki, kępkowy zarost, który był kłujący w dotyku.

Lepiej, żebyś nie wyrobił sobie takiego nawyku – zażartował Qin Jing, pisząc raport i nie wyglądając na szczególnie przygnębionego czy zniechęconego.

Shen Liangsheng znał jego temperament i gdyby miał wskazać jedną wadę, byłby to jego nadmierny optymizm. Mężczyzna stale pozytywnie oceniał każdą sytuację. Ktoś mógłby nazwać to pozytywnym, ktoś inny nazwałby to naiwnością i marzycielstwem. Lampart nie może zmienić swoich cętek – Shen Liangsheng nie zadał sobie trudu, by ingerować w ten problem, i w tamtym momencie prawdopodobnie lepiej, że był optymistą.

W rzeczywistości Qin Jing odnalazł spokój. Był zadowolony, dopóki człowiek u jego boku czuł się dobrze. Jeśli kraj był w złym stanie, niech tak będzie. Nie przejmował się tym, że był poddawany torturom. Cholera, ogolenie głowy było idealne na letnie upały.

Nie czuł się pokrzywdzony, nawet pisząc przyznanie się do winy. Nie uważał, że źle uczył, i dlatego nie pozwolił sobie na poczucie krzywdy.

Qin Jing pisał, gdy usłyszał odgłos deszczu. Tak naprawdę nie padało, tylko dzieci rzucały w okna z tyłu. Być może rodzice je zbesztali, więc przestały rzucać cegłami i kamieniami, a zamiast tego rzucały grudkami ziemi, które rozsypywały się po uderzeniu w papier, wydając cichy szelest, który przypominał deszcz. Qin Jing nie był zły, ponieważ dzieci miały być dziećmi, a nie mógł się złościć na dzieciaki, które po prostu chciały się wygłupiać, ale były zbyt przestraszone, by to zrobić.

Słysząc hałas, Shen Liangsheng wstał z miejsca z wachlarzem w dłoni, żeby spojrzeć. Miał naturalnie surową mimikę i nadal nie lubił się uśmiechać. Dlatego był tym podłym starcem, którego bały się dzieci z sąsiedztwa. Za każdym razem, gdy Shen Liangsheng choćby wyszedł na zewnątrz z tą swoją kamienną twarzą, łobuzy rozpierzchały się w przypływie irytacji, zwracając się ku kolejnej ofierze.

Och, nie zawracaj sobie głowy. Co sześćdziesięciolatek robi, terroryzując gromadkę dzieciaków? – Qin Jing odłożył długopis i zbeształ go z uśmiechem. Kiedy drugi mężczyzna rzeczywiście usiadł, sięgnął po długopis i kontynuował.

Słońce o godzinie trzeciej wpadało przez okna na zniszczoną powierzchnię biurka. Było używane od czasów, gdy mieszkali w Petite de Ceinture, i przywieźli je, gdy się przeprowadzali. Nie było zabytkowe, więc przetrwało konfiskatę. Qin Jing sprawdzał prace domowe i przygotowywał się na nim do lekcji przez ponad dekadę, ale nigdy by nie przypuszczał, że będzie pisał samokrytykę na tym samym blacie. Było wiele nauczycieli takich jak on, którzy uczyli, aż im posiwiały włosy, a mimo to znaleźli się w tej samej sytuacji.

Qin Jing mógł odnaleźć spokój po części dlatego, że wiedział, że nie zrobił nic złego, ale przede wszystkim dlatego, że miał przy sobie Shen Liangshenga. Dopóki ten człowiek był z nim, wszystko miało sens.

Jednak wielu nie czuło tego samego. Pisząc przyznanie się do winy, wkrótce przekonali się, że dalsze życie jest niemożliwe – „Wystarczą trzy dni, by unicestwić sześć pokoleń dobrobytu, a tylko siedem wersów, by opisać moją krew i serce1” – niektórzy się wieszali, inni skakali do rzeki.

Kiedy Qin Jing skończył pisać swoją samokrytykę pośród prawdziwego słońca i nierealnego deszczu, zwrócił się z uśmiechem do Shen Liangshenga i zapytał:

Co zjemy dziś wieczorem? Może trochę owsianki?

Ósmego stycznia 1976 roku premier Zhou Enlai zmarł, nie doczekawszy końca rewolucji kulturalnej i odrodzenia Chin. Banda Czworga2 robiła wszystko, co w jej mocy, by stłumić żałobę wśród ludzi, ale ci nie zwracali na nich uwagi. Z powodu braku kartek na tkaniny3, Qin Jing nie mógł kupić czarnego materiału, więc podarł czarną szatę i zrobił dla nich dwie opaski na ramię4.

Zapamiętają jego dobroć do końca życia. Teraz nie mogli wyrazić wdzięczności osobiście, ale najmniej, co mogli zrobić obecnie, po jego śmierci, to nosić opaskę, nawet jeśli oznaczało to krytykę.

Dwudziestego ósmego lipca tego samego roku potężne trzęsienie ziemi w Tangshan wstrząsnęło całą Północą, powodując duże zniszczenia w Pekinie i Tiencinie.

Shen Liangsheng i Qin Jing obudzili się w środku nocy, gdy niebo zawirowało, a ziemia zadrżała. Początkowe poziome drgania zmieniły się w pionowe, przedmioty zaczęły spadać, a lżejsze meble się przewracały. Nigdy wcześniej nie doświadczyli trzęsienia ziemi i pospiesznie wyszli na zewnątrz, zamiast chować się pod łóżkiem.

Oczywiście, nie mogli iść zbyt szybko. Shen Liangsheng miał tylko nieco bardziej krępą budowę ciała niż Qin Jing, gdy był młody, ale, co zaskakujące, miał wystarczająco dużo siły, by długo nosić nauczyciela w chuście ślubnej. Teraz jednak był już stary i nie mógł go nieść ani ochronić. Mógł jedynie mocno trzymać mężczyznę za rękę i niezgrabnie potoczyć się z nim w stronę drzwi.

Na szczęście tradycyjne budynki mieszkalne okazały się wystarczająco solidne, by wytrzymać trzęsienie ziemi. Dwóm mężczyznom udało się opuścić budynek, ale nie chcieli przebywać blisko murów. Stali na środku podwórza, trzymając się za ręce, twarzą w twarz, oszołomieni jeszcze długo po pierwszej fali.

Mieli pewne obawy, ale tylko niewielkie. Przeszli tak wiele, że marne trzęsienie ziemi nawet ich nie zmroziło. Nie martwili się nawet, że kolejne fale zawalą dom – dopóki byli razem, trzymając się za ręce, nie mieli się czego bać.

To były najciemniejsze godziny przed świtem – klęski żywiołowe, koszmary wywołane przez człowieka, jedno po drugim, aż do momentu, w którym niebo zdawało się krwawić, a ziemia pękać.

Nagle niebo się rozjaśniło, a Chiny znów podniosły się z popiołów.

W roku 1977 oficjalnie zakończyła się rewolucja kulturalna, a tuż po niej nastąpiła reforma i otwarcie5. Świat odnowił się w mgnieniu oka.

Przez tyle dekad przetrwali długie wojny, doświadczyli powodzi i trzęsień ziemi oraz gwałtownych ruchów politycznych. Po tym wszystkim mogli wreszcie cieszyć się prawdziwie spokojnymi dniami i być wdzięczni za każdy z nich.

Rośliny na podwórku zostały wyrwane z korzeniami podczas rewolucji kulturalnej, ale wszystkie posadzili na nowo. Krzywy daktyl wciąż jednak stał i po tylu latach obserwacji z pewnością się do niego przywiązali. Jak gdyby był ich dzieckiem, nie przejmowali się jego deformacjami ani nie narzekali na to, że nigdy nie wydał owoców.

W tamtym czasie kartki były nadal wymagane przy zakupie większości produktów, ale ich różnorodność znacznie wzrosła. Jak zwykle, latem dwaj mężczyźni ustawiali stół pod drzewem, gotowali edamame, kroili flaczki warte kilka dziesięciocentówek i wypijali razem szklankę lub dwie. Albo po prostu plotkowali i pili, podczas gdy Qin Jing opowiadał żarty.

Występy Qin Jinga były pełne opowieści – z powodu braku książek do czytania w czasie rewolucji kulturalnej i niewielu punktów rozrywkowych, zamykał drzwi i po cichu opowiadał sobie historie, aby zwalczyć nudę. Niektóre z nich znał już dawno temu, inne były nowe, które sam stworzył i zachował przy życiu do dziś.

Historie te opowiadał jeden mężczyzna, a drugi słuchał. Niektóre słyszał już wiele razy, ale nie uważał ich za powtarzalne.

Jedna opowieść za drugą, każda tak samo zachwycająca, jak poprzednia.

Później pojawiło się więcej literatury. Zaczęli prenumerować czasopismo „Short Stories Magazine” i czytali romanse takich autorów jak Chang Hen-shui, ale najbardziej lubili czytać wuxia. Po reformach z południa napłynęła fala nowych dzieł, z których wiele było znakomitych. Jednak starsi ludzie prawdopodobnie byli podatni na nostalgię, ponieważ Huan Chu Lou Chu nadal miał dla nich szczególne miejsce. Kupili nowe wydanie Legendy Szermierzy Shu Shan i przeczytali je od początku.

Autor zmarł dawno temu, a od wyzwolenia z rąk wojsk japońskich nie ukazały się żadne nowe rozdziały, co oznaczało, że nigdy nie będzie zakończenia.

Jednak to nie miało dla nich znaczenia. Uważali raczej, że książka taka jak ta byłaby lepsza bez zakończenia.

Lao Liu przeprowadził się do dzielnicy hutong dwa lata temu. Dzielnica była niedaleko ich domu, a obie rodziny często się ze sobą kontaktowały. Lao Liu ucierpiał podczas rewolucji kulturalnej z powodu swojego zawodu. Być może miał naturalne predyspozycje do tycia, ale nawet to nie pomogło mu schudnąć. Teraz, w tym wieku, był pulchniejszy niż kiedykolwiek wcześniej. Czasami, gdy trzej mężczyźni się spotykali, Shen Liangsheng i Qin Jing go nękali, namawiając do ćwiczeń zamiast siedzenia w domu i ciągłego jedzenia i spania – musiał coś zrobić ze swoim brzuchem!

Och, zostawcie mnie! – Określenie „dorosły dzieciak” idealnie pasowało do Lao Liu. Za każdym razem, gdy słyszał taką krytykę, dąsał się i robił urażoną minę, jakby na niego napadli.

Z drugiej strony, Qin Jing i Shen Liangsheng lubili spacerować po kolacji, zwłaszcza gdy było ciepło. Spacerowali ulicami przed domem, witając się i rozmawiając z bliskimi sąsiadami, albo brali składane stołki na puste pole przed Świątynią Wielkiego Współczucia i siadali tam, chroniąc się przed upałem. Świątynia znajdowała się również przy ulicy Tienwei, bardzo blisko szkoły podstawowej, w której uczył Qin Jing. Nie była to okazała świątynia, ale dość popularna. Została zniszczona podczas rewolucji kulturalnej, ale później odbudowana. Dwa kamienne lwy przy wejściu były stare, a kule pod ich łapami były niezwykle gładkie w dotyku. Dzieciaki podskakiwały i biegały wokół lwów, podczas gdy dorośli siedzieli na polu przed bramą i plotkowali. Chociaż świątynia miała być nieskalanym i świętym sanktuarium, radości śmiertelnego świata były wszędzie, gdzie tylko wzrok sięgał.

Pomimo problemów w trakcie rewolucji kulturalnej, Qin Jing nadal żywił sympatię do szkoły, w której nauczał i zabierał tam Shen Liangshenga na wizyty.

Strażnik nigdy się nie zmienił i wiedział, że Qin Jing był kiedyś wicedyrektorem, ale ponieważ zawsze prowadził zajęcia, większość znajomych pracowników nadal zwracała się do niego „pan Qin”. Oczywiście, wspomniany wicedyrektor szkoły również wolał ten tytuł.

Na szkolnym boisku, niedaleko podium, rosło stare drzewo morwowe. Morwy dojrzewały latem i obficie zwisały z gałęzi drzew. Shen Liangsheng wiedział, że Qin Jing je lubi i że prawdopodobnie wybrał ten czas specjalnie po to, by je zjeść, ale widok mężczyzny wkradającego się na teren szkoły po zakończeniu lekcji, by ukraść morwy, wywołał u niego chęć parsknięcia śmiechem.

Drzewo było stare i bardzo urosło. Qin Jing nieco skurczył się z powodu starości, wyglądał na niższego, a nawet nieco zgarbionego. Pewnego razu, podczas sesji krytyki, doznał urazu dolnej części pleców i nie mógł dojść do siebie z powodu braku opieki szpitalnej i leków. Po tym zdarzeniu miał trudności z wyprostowaniem się bez odczuwania bólu.

Z drugiej strony, Shen Liangsheng wciąż górował nad resztą i znając życzenia Qin Jinga, wszedł na podium i zerwał kilka owoców z nisko wiszących gałęzi. Kiedy mężczyzna wziął je do ręki i miał zamiar włożyć je prosto do ust, Shen Liangsheng zbeształ go:

Nie jesteś reinkarnacją duszy, która umarła z głodu. Najpierw je umyj.

Hai Ho znajdowało się w pobliżu ulicy Tienwei. Czasami, gdy byli wystarczająco energiczni, szli na wschód wzdłuż rzeki aż do stacji kolejowej. Stawali tam przy moście Wyzwolenia6, obserwując przepływające statki oraz słuchając syren – dźwięku, który nie zmienił się przez wszystkie te lata.

Most Wyzwolenia i Wankuo to jedno i to samo. Legendy głoszą, że plany zostały narysowane przez mistrza, który zaprojektował wieżę Eiffla. Przed wyzwoleniem należał do francuskiej koncesji i rzeczywiście został zbudowany przez Francuzów, ale historie były już tylko legendami. Most ten był jednak dość podobny do wieży Eiffla, ponieważ był w całości wykonany ze stali. Przez lata większość mostów wzdłuż Hai Ho była remontowana. Ten otrzymał jedynie nową warstwę farby i nadal był tak samo solidny jak zawsze.

Qin Jing stał z Shen Liangshengiem przy moście i patrzył na drugi brzeg – ulicę Wyzwolenia. Kiedyś nazywała się ona ulicą Główną i była pełna zagranicznych sklepów i banków, a jej gośćmi byli przedstawiciele ówczesnej elity towarzyskiej Tiencinu.

Pewnego razu, gdy tak stali, Qin Jing nagle przypomniał sobie, że wiele lat temu spacerowali razem po ulicy Głównej i stali nad rzeką, patrząc na nią z drugiej strony.

Patrzyli z lewego brzegu na prawy, a teraz patrzyli z prawego na lewy. Qin Jing niemal widział dwóch mężczyzn z rowerem między nimi, stojących na drugim brzegu i obserwujących ich – byli młodszymi wersjami samych siebie.

Nie zwracając uwagi na innych wokół siebie, Qin Jing chwycił dłoń Shen Liangshenga.

Trzymał go za rękę, patrząc na dwóch młodych mężczyzn stojących po drugiej stronie rzeki. Wyglądało to tak, jakby razem przeszli przez most, trzymając się za ręce, idąc przez cztery dekady.

Lato 1983 roku nadeszło gwałtownie. Majowe południe było już zbyt gorące, by je znieść. Shen Liangsheng zdawał się cierpieć na chorobę związaną z upałem i od tygodni miał słaby apetyt.

Pewnego popołudnia Shen Liangsheng obudził się z drzemki i zastał łóżko puste. Wstał z łóżka i podszedł do drzwi sypialni. Zobaczył mężczyznę siedzącego na składanym stołku, lekko odwróconego do niego plecami. U jego stóp stała duża miska wypełniona wodą i pół tuzinem świeżych strąków nasion lotosu, które jakimś sposobem zdobył. W okularach wyglądających jak denka od butelki z trudem otwierał lotos i nie słyszał kroków za sobą.

Gdyby to była inna okazja, Shen Liangsheng z pewnością pomógłby w zadaniu, które było męczące dla oczu, ale tym razem tego nie zrobił. Po prostu stał w drzwiach, w milczeniu obserwując, jak Qin Jing obiera strąk, wybiera nasiona i oddziela gorzki zarodek od jasnej części do dwóch białych porcelanowych misek.

Przyglądał się, jak popołudniowe słońce rozciągnęło się cienkimi, długimi promieniami na nieskazitelnej betonowej podłodze i padło na niemal całkowicie białe włosy mężczyzny, i nagle poczuł wdzięczność – bez względu na to, jak bardzo cierpiał, był wdzięczny za to życie.

Och, nie śpisz? – Qin Jing skończył obierać nasiona i odwrócił się, by zobaczyć Shen Liangshenga stojącego w drzwiach. Powiedział z uśmiechem: – To dobre na upał. Zrobię trochę kleiku ryżowego z białymi nasionami, a jeśli nie lubisz gorzkiego zarodka, możesz go dodać do herbaty. Liście herbaty doskonale zatuszują goryczkę.

Shen Liangsheng również skinął głową i uśmiechnął się łagodnie.

Dobrze.

Z perspektywy czasu Shen Liangsheng myślał, że to przewidział. Qin Jing uważał, że drugi mężczyzna odczuwał dyskomfort w gardle i miał słaby apetyt z powodu upału, i on w sumie też tak myślał. Dopiero gdy uczucie zatkanego gardła stawało się coraz bardziej dotkliwe, przypomniał sobie o chorobie ojca.

Jeśli Shen Liangsheng przez te wszystkie lata ukrywał coś przed Qin Jingiem, to były to problemy z gardłem, które miał jego ojciec. Wtedy Louis szczerze powiedział Shen Liangshengowi ze względu na ich bliską relację, że rak krtani jest dziedziczny i zachęcił biznesmena do rzucenia palenia.

Chociaż prawdopodobieństwo choroby dziedzicznej było niezbyt wysokie, Shen Liangsheng nie chciał powiedzieć o nim Qin Jingowi. Gdyby powiedział, sprawa ta na stałe zagościłaby w jego umyśle. Później, mieszkając z Qin Jingiem, stopniowo rzucił palenie i z czasem sam o tym zapomniał. W końcu jednak znów o tym pomyślał, czując coraz większy dyskomfort w gardle, nawet po zażyciu tradycyjnych leków.

Ponieważ miał podejrzenia, pomyślał, że powinien odwiedzić szpital. Obawiał się pójścia z Qin Jingiem, więc najpierw porozmawiał o tym z Lao Liu, prosząc o towarzystwo swojego chrześniaka.

Nie strasz mnie, Lao Shen. – Lao Liu dawno temu przestał zwracać się do niego nazbyt formalnie. Zanim Shen Liangsheng zdążył skończyć, pulchny mężczyzna zaczął się wyżywać: – Nie zapeszaj się tak. Pójdziemy cię zbadać, ale nie możesz mnie tak straszyć!

Qin Jing i Shen Liangsheng spędzali ze sobą całe dnie, więc wizyta w szpitalu nie mogła się odbyć bez jego wiedzy. W rezultacie pojechali razem. Shen Liangsheng powiedział, że ich chrześniak był tam tylko dlatego, że rower był wygodniejszy, ale Qin Jing znał tego człowieka lepiej niż ktokolwiek inny. Mężczyzna zawsze był skrupulatny we wszystkich sprawach i myślał o rozwiązaniach, zanim Qin Jing zauważył problem. Dlatego Qin Jing był w głębi duszy bardzo niespokojny, ale nie okazywał tego. Zachowywał się jak zwykle, nawet gdy czekali na wyniki badań, jedząc i śpiąc tak, jak powinien.

Ponieważ był zbyt przerażony, żeby o tym myśleć.

Jakby mogli kontynuować swoje życie w ten sam sposób, jeśli zrobi wszystko tak samo jak wcześniej.

Ich chrześniak zaoferował się odebrać wyniki w dniu, w którym będą gotowe, ale Qin Jing również nalegał, żeby pojechać.

Oczywiście Shen Liangsheng nie mógł stać bezczynnie, więc cała trójka udała się do szpitala razem. Młody Liu był z tej samej gliny co jego ojciec i miał tę samą przyjazną osobowość. Nie przestawał mówić w drodze do szpitala, opowiadając ojcom chrzestnym o swojej pracy, o najstarszej córce, starając się jak najlepiej rozluźnić atmosferę.

Dopiero gdy nadeszła ich kolej i lekarz wyszedł, pytając o członków rodziny, zerwał się na równe nogi i szybko odpowiedział. Zanim Qin Jing zdążył cokolwiek pisnąć, młody mężczyzna wszedł do gabinetu lekarskiego, aby obejrzeć wyniki.

Shen Liangsheng pracował w fabryce tekstyliów, a opiekę zdrowotną w tamtym czasie finansowało państwo. Mieli szczęście, że trafili na troskliwego lekarza, który okazał im współczucie, widząc dwóch starszych mężczyzn siedzących na zewnątrz, i nie zastanawiał się długo, czy młody mężczyzna jest członkiem najbliższej rodziny. Lekarz szczegółowo wyjaśnił wyniki badań, ale młody mężczyzna nie zrozumiał terminów – nosogardło i gardło dolne – pytając tylko z szeroko otwartymi oczami, gdy lekarz skończył:

Czy jest jakiś sposób?

Tak, oczywiście. Operacja jest opcją, oprócz innych, mniej inwazyjnych metod… – Lekarz zrobił pauzę, ale kontynuował wypełnianie swojego obowiązku lekarskiego, wyjaśniając różne metody i ryzyko każdej z nich. Na koniec przedstawił swoją życzliwą sugestię. – Biorąc pod uwagę wiek, operacja nie jest niemożliwa, ale powiedziałem o prawdopodobieństwie wyzdrowienia. Może pan się nad tym jeszcze chwilę zastanowić i podjąć decyzję po omówieniu tego z rodziną?

Jednak jak mógł o tym rozmawiać? Młody mężczyzna siedział zgarbiony na krześle, z czerwonymi oczami, zbyt przestraszony, by wyjść z gabinetu lekarskiego.

Musiał.

Lao Liu nie poszedł z nimi, lecz czekał na wieści w domu. Widząc trzech mężczyzn i panującą wokół nich ciężką ciszę, zesztywniał z niepokoju.

Upierając się przy prostolinijności, Shen Liangsheng kazał swojemu chrześniakowi wszystko wyjaśnić. Czterej mężczyźni usiedli, a młody Liu opowiedział, co przekazał mu lekarz. Potem jego wzrok błądził między ojcem a dwoma ojcami chrzestnymi, gdy narastał w nim niepokój. Z trudem usiłował utrzymać się na krześle.

Lao Liu był już wtedy oszołomiony, ale Shen Liangsheng miał ten sam, co zawsze wyraz twarzy. Nawet Qin Jing wydawał się raczej spokojny, bo przygotował się w drodze do domu. Gdyby wszystko było w porządku, jego chrześniak powiedziałby mu o tym w szpitalu. Tylko poważne wieści musiałyby poczekać do powrotu do domu.

Chyba odpuszczę sobie operację. – Shen Liangsheng zabrał głos pierwszy i jasno przedstawił swoje stanowisko. Następnie opowiedział o chorobie ojca i podsumował: – Nie ma sensu iść pod nóż. Nie chcę zamieszania.

Otrząsnąwszy się z rzeczywistości, Lao Liu spojrzał na swojego przyjaciela z dzieciństwa, który siedział spokojnie obok Shen Liangshenga, nie wyrażając ani słowa sprzeciwu, ani nie okazując żadnych oznak cierpienia, i poczuł, że znów sztywnieje.

Ostatecznie wszystko poszło tak, jak chciał Shen Liangsheng: nie było operacji i opieki szpitalnej.

Nie dlatego, że nie było ich stać na leczenie. Chociaż publiczna opieka zdrowotna została wprowadzona dopiero w tym roku, a państwowe organizacje opracowały plany stopniowego zapewniania świadczeń swoim pracownikom, administracja fabryki tekstylnej, dowiedziawszy się o stanie zdrowia Shen Liangshenga, zapewniła, że wszystkie koszty leczenia zostaną pokryte. Qin Jing otrzymał również należną mu pensję od czasu rewolucji kulturalnej, więc pieniądze nie były ich zmartwieniem. Shen Liangsheng po prostu nie chciał tego robić.

Przeżył całe życie, stawiając kropki nad „i” i stawiając kreski nad każdym „t”. Nigdy nie był niedojrzały ani lekkomyślny aż do tej pory, więc Qin Jing całkowicie słuchał jego życzeń. Ich chrześniak ożenił się wcześnie, a jego najstarsza córka już zaczęła pracować. Zignorowała wszelkie prośby Qin Jinga, aby znaleźć pielęgniarkę domową, ponieważ sama była pielęgniarką. Nie było potrzeby, aby przychodził ktokolwiek z zewnątrz.

Dlatego wszystko, od wypisywania recept po podawanie zastrzyków, stało się obowiązkiem młodzieży Liu. Shen Liangsheng czuł się z tego powodu fatalnie, ale Lao Liu wymusił uśmiech na twarzy i odparł:

Nie bez powodu nazywają cię tatą i dziadkiem. Pozwalasz im robić to, co powinni robić dla starszych. Nie zaczynaj się teraz ze mną kłócić. Nie z tym swoim gardłem.

Z drugiej strony Qin Jing też radził sobie nieźle. Po prostu nie pozwalał nikomu pomagać w codziennych obowiązkach. Niczym kura chroniąca pisklę, atakował każdego, kto próbował mu odebrać pracę.

W rzeczywistości nikt tego nie zrobił, bo wszyscy widzieli, że to była motywacja Qin Jinga. Lao Liu obserwował, jak jego przyjaciel skrupulatnie opiekuje się Shen Liangshengiem i zaczął się obawiać, że pewnego dnia ta siła się wyczerpie, a jego przyjaciel rozpadnie się w szwach.

Stan Shen Liangshenga był zgodny z przewidywaniami lekarza – ten rodzaj raka nie był łatwy do wykrycia we wczesnym stadium, ale rozwijał się bardzo szybko i nic nie dało się zrobić – późną jesienią konieczne było podanie leków przeciwbólowych. Czas snu Shen Liangshenga zaczął się wydłużać. Pewnego dnia obudził się o jakiejś porze dnia i odwrócił się, by poszukać Qin Jinga, ale zobaczył Lao Liu siedzącego przy łóżku. Dał znak ręką, pytając, gdzie jest Qin Jing.

Powiedział, że idzie na spacer – odpowiedział Lao Liu, sprawiając wrażenie obojętnego, choć w głębi duszy płonął z niepokoju. Qin Jing powiedział, że idzie na spacer i poprosił przyjaciela z dzieciństwa, żeby przypilnował chorego. Nie mogąc go powstrzymać, Lao Liu mógł tylko pozwolić Qin Jingowi odejść. Jednak było już grubo po czwartej po południu, a mężczyzna nie wracał. Lao Liu stawał się coraz bardziej nerwowy i zaczął modlić się, żeby wnuczka skończyła wcześniej swoją zmianę i przyszła, żeby mógł wyjść i go poszukać.

Shen Liangsheng wciąż miał jasny umysł i po minie Lao Liu dostrzegł, że coś trapi pulchnego mężczyznę. Skinął lekko głową, wcale się nie martwiąc.

Nie bał się, bo był pewien, że wróci – dopóki Shen Liangsheng tu jest, jego towarzysz nigdzie się nie ruszy. Nigdy nie będzie daleko.

Szczerze mówiąc, Shen Liangsheng czuł się winny, że będzie musiał zostawić Qin Jinga, ale nie mógł tego powiedzieć na głos. Co prawda, nie wspominał o tym, ale skorzystał z okazji, gdy go nie było. Poprosił Lao Liu o długopis i papier, zapisując: „Zaopiekuj się nim za mnie”.

Lao Liu powstrzymał łzy i się zgodził. Qin Jing nie uronił jeszcze ani jednej łzy, więc sam nie odważył się tego zrobić. Shen Liangsheng wykonał gest darcia papieru, a Lao Liu szybko posłuchał. Nawet wtedy poczuł się nieswojo i postanowił schować skrawki do własnej kieszeni.

Rzeczywiście, Qin Jing nie odszedł daleko. Udał się tylko do Świątyni Wielkiego Współczucia i klęczał tam od rana do popołudnia. Najpierw błagał bodhisattwę o uśmierzenie cierpienia Shen Liangshenga, a potem uklęknął, powtarzając wers z Księgi Pieśni7.

Gdybym mógł zająć twoje miejsce, oddałbym za ciebie sto razy więcej.

Tego dnia Qin Jing wrócił do domu chwilę po piątej, zanim ktokolwiek zaczął go szukać. Choć jego sylwetka była jeszcze bardziej zgarbiona od wielogodzinnego klęczenia, jego twarz wyglądała normalnie.

Shen Liangsheng już zasnął. Lao Liu odetchnął z ulgą, siedząc obok łóżka ze swoim przyjacielem z dzieciństwa. Po chwili milczenia próbował przemówić przyjacielowi do rozsądku.

Mówią, że siedemdziesiąt trzy i osiemdziesiąt cztery lata to lata największych trudności w życiu. Widzisz, w tym roku kończy siedemdziesiąt trzy lata… Ale wiesz co, my też jesteśmy blisko. Możemy umrzeć za dwa lata… więc po prostu wytrzymaj jeszcze dwa lata. To minie w mgnieniu oka, a potem będziecie mogli spotkać się w zaświatach… na pewno będzie na ciebie czekał.

Nie potrzebuję, żeby czekał – odpowiedział spokojnie Qin Jing, ale potem zdał sobie sprawę, że jego słowa mogły zostać źle zinterpretowane. Poprawił się: – Nie musi na mnie czekać.

Lao Liu spojrzał na przyjaciela. Zobaczył Qin Jinga siedzącego w ciemnym pokoju z kamienną twarzą, ale oczy wpatrzone w śpiącego mężczyznę były pełne czułości.

Wierz lub nie, Lao Liu, ale będę wiedział, kiedy odejdzie, a kiedy ten czas nadejdzie, będę musiał pójść z nim. Prawdopodobnie w to nie wierzysz, Lao Liu, ale ja tak.

Tej nocy Lao Liu wyjechał w kompletnym oszołomieniu, ciągnąc za sobą wnuczkę. Cała podróż powrotna wydawała mu się nierealna. Każdy krok był jak stąpanie po chmurach.

Przez lata obie rodziny z pewnością były sobie bliskie, ale relacja między Qin Jingiem a Shen Liangshengiem była przecież tajemnicą. Pani Liu wiedziała, a jej dzieci mogły się mniej więcej domyślać. Wnuki jednak szczerze wierzyły, że obaj mężczyźni są kuzynami.

Gdy kłamstwa zostały wypowiedziane wystarczająco wiele razy, nawet Lao Liu zdawał się zapomnieć, że Qin Jing i Shen Liangsheng nie byli kuzynami.

Miał beztroską i wyrozumiałą osobowość i był zbyt leniwy, żeby przypominać sobie przeszłość – pamiętaj to, pamiętaj tamto – jaki był z tego pożytek?

Jednak tego dnia wszystko wróciło do niego z impetem. Każde wydarzenie, każda próba, historie tych dwóch mężczyzn rozegrały się tuż obok niego. Bohaterowie byli ludźmi mu bliskimi, ale jego wspomnienia wydawały się surrealistyczne, jakby te historie były bardzo, bardzo od niego oddalone, jak legendy, jak fikcyjne dzieła, do których pisał komentarze po porzuceniu występów.

Był po prostu zwykłym człowiekiem, który opowiadał historie, ale ludzie w tych historiach tacy nie byli.

Po powrocie do domu i zjedzeniu kolacji w oszołomieniu Lao Liu włączył radio i nadal siedział nieruchomo, podczas gdy w eterze zaczęła grać opera.

To było Zgromadzenie Bohaterów – rozbrzmiewały hałaśliwe instrumenty – brzęk, brzęk, brzęk, brzęk, brzęk.

Kiedy człowiek natknie się na pana, któremu może powierzyć swoją duszę na tym szerokim świecie, powstanie zewnętrzna więź władcy i poddanego, a także wewnętrzna więź braterstwa. Będzie on z pewnością posłuszny każdemu słowu i każdej myśli, dzieląc wszelkie szczęście i nieszczęście na równi”.

Lao Liu zerwał się z miejsca, jakby obudził go dialog operowy. Głośno, ale fałszywie, śpiewał przez chwilę, po czym zawołał wnuczkę operowym głosem:

Ying-er, idź i przynieś dziadkowi wino i napij się ze mną!

Pani Liu i Liu Ying wymieniły spojrzenia, po czym obie przewróciły oczami.

Co się dzieje z dziadkiem?

Kto wie.

Gdy nadeszła zima, Shen Liangsheng nie mógł już jeść stałych pokarmów i żył dzięki kroplówkom dożylnym, które sprawiły, że stał się nieznośnie chudy. Chociaż Liu Ying była młoda i miała minimalne doświadczenie w pracy, posiadała umiejętności i była precyzyjna, a jej ręka była pewna. Jeśli udało jej się to zrobić za jednym zamachem, nie musiała wkłuwać się ponownie, bo nie zniosłaby niepotrzebnego bólu dziadka Shena.

Nikt jednak nie wiedział, czy to było bolesne, ponieważ mężczyzna rzadko był przytomny. Została z niego sama skóra i kości, ale miał pogodny wyraz twarzy i nawet był miły dla oka.

Czasami tego żałuję. – Liu Ying usiadła z Qin Jingiem, żeby porozmawiać po odłożeniu leków. Uśmiechała się słodko, bo chciała pocieszyć staruszka. – Czemu nie urodziłam się jako prawdziwa wnuczka dziadka Shena? Gdybym miała urodę dziadka Shena i była trochę szczuplejsza, chłopcy ustawialiby się w kolejce na końcu ulicy, żeby się ze mną umówić, i nie miałabym takiego problemu ze znalezieniem kogoś.

Nie mów tak o sobie. Ci chłopcy nie wiedzą, co tracą. – Od tamtego jesiennego dnia Qin Jing poprawił się i nie wydawał się przemęczać. Poklepał Liu Ying po dłoni z uśmiechem. – Poza tym, to szczęście dla dziewczyn, mieć trochę ciałka.

To nie jest trochę ciałka, jasne? – Widząc uśmiech mężczyzny, Liu Ying podwoiła swój autodestrukcyjny żart i uniosła rękę. – Spójrz na to. Równie dobrze mogłyby to być świńskie ramiona. Nie mogę schudnąć, nieważne jak bardzo kontroluję jedzenie. To takie frustrujące.

Nie widziałaś go w najlepszej formie – kontynuował Qin Jing i wstał, jakby chciał wręczyć jej skarb. – Czekaj, przyniosę ci zdjęcie…

Prawda była taka, że Liu Ying widziała to zdjęcie kilka razy, a co więcej, i tak niewiele było na nim widać. Podczas najazdów rewolucji kulturalnej bali się zachować jakiekolwiek zdjęcia i spalili nawet te zrobione po wyzwoleniu. Jedyne, którego nie mogli spalić, to to zrobione po zwycięstwie nad Japonią, więc schowali je w blaszanym pudełku i zakopali na podwórku. Stare klisze łatwo ulegały uszkodzeniu, a wilgoć panująca pod ziemią jeszcze bardziej je zniszczyła. Twarze na zdjęciu były tak niewyraźne, że nie dało się rozpoznać twarzy młodego Shen Liangshenga.

Qin Jing chciał zachowywać się jak dzieciak i popisywać się swoimi rzeczami. Liu Ying oczywiście nie psuła zabawy i zaczęła się przyglądać, mimo że już wcześniej je widziała.

Muszę powiedzieć, że nawet to nie było jego najlepsze… – Qin Jing pokazał zdjęcie młodym, ale bał się, że coś mu się wymknie. Aczkolwiek teraz już mu to nie przeszkadzało, a może w końcu zapomniał o potrzebie zachowania tajemnicy. Trzymając stare zdjęcie, pogrążył się w nostalgii. – Kiedy pierwszy raz spotkałem dziadka Shena… nie, to był drugi raz… znacie Wielki Teatr Chiński, prawda? Tego dnia miałem iść na przedstawienie, ale było więcej ludzi niż sardynek w puszce i nie mogłem kupić biletu… potem stałem przy drodze, myśląc, że zobaczę, co się stanie… a potem…

Liu Ying słuchała uważnie. To była historia z odległej przeszłości, ale dzięki talentowi Qin Jinga ożyła. Tłumy ludzi, neony na budynkach, mężczyzna w białym smokingu – wszystko zdawało się tańczyć przed jej oczami. Dziewczyna miała miękkie serce i czuła, jak łzy napływają jej do oczu. Korzystając z chwili przerwy w opowieści, przeprosiła, żeby zajrzeć do czajnika w kuchni i wyszła z pokoju.

W kuchni starała się jak mogła, by powstrzymać łzy, bo nie chciała sprawiać dziadkowi więcej kłopotów. Dopiero gdy się uspokoiła, zdała sobie sprawę, że coś jest nie tak, i kiedy pomyślała o tym jeszcze trochę… Chwileczkę, skoro dziadek Shen i dziadek Qin byli kuzynami, to jak mogli poznać się dopiero po dwudziestce?

W tamtej chwili, jakby otworzył się przed nią zupełnie nowy świat. Przez chwilę stała oszołomiona, a potem nagle zaczęła szlochać. Obawiając się, że mężczyźni w pokoju ją usłyszą, natychmiast zakryła usta dłonią. Z jakiegoś powodu czuła się okropnie i płakała tak mocno, że kucnęła i nie mogła wstać.

Siedząc przy łóżku i patrząc na zdjęcie, Qin Jing nie słyszał żadnych dźwięków dochodzących z kuchni. Nie zdawał sobie nawet sprawy, że Liu Ying użył czajnika jako wymówki, całkowicie pogrążony we wspomnieniach. Wyrył w pamięci młodą cerę Shen Liangshenga, delikatnie muskając jego kościstą twarz.

Był taki przystojny… Kiedy przyszedł do szkoły w poszukiwaniu Qin Jinga, samą swoją obecnością wprawiał dziewczęta w zachwyt… Teraz nikt nie mógł powiedzieć, że nie jest przystojny.

Z czułym uśmiechem Qin Jing ułożył kołdrę. Nadal uważał, że każda osoba na świecie razem wzięta to za mało, by równać się z tym mężczyzną.

Czas nie miał znaczenia, jego kochany Shen-keke zawsze był najprzystojniejszy i nikt nie mógł się z nim równać.

W Sylwestra 1983 roku8 Chiny po raz pierwszy od wyzwolenia transmitowały na żywo koncert kończący rok. W tym czasie czarno-białe telewizory były dość powszechne w dużych miastach, ale kolorowych telewizorów było wciąż niewiele. Kolorowy telewizor w domu Qin Jinga został podarowany żonie Lao Wu przez jej najstarszą córkę. Lao Wu był starszy i nie przeżył rewolucji kulturalnej, ale jego żona była o wiele lat młodsza i dała sobie radę. Co więcej, przypadek Lao Wu został wcześnie rozwiązany9, więc rodzina była w lepszej sytuacji niż inni. Lao Wu traktował Qin Jinga i Shen Liangshenga jak synów, ale nazywali panią Wu „starszą siostrą”. Nie udało im się ukryć przed nią choroby Shen Liangshenga, a kobieta poleciła córce przynieść kolorowy telewizor do ich domu. Znaczenie tego było oczywiste i Qin Jing nie mógł łatwo odmówić, ale nie miał czasu, by się na tym skupić.

Jednak ten Sylwester był inny, zwłaszcza że Shen Liangsheng tego dnia wydawał się bardzo energiczny. Mężczyzna spał do wieczora, a kiedy się obudził i usłyszał, że jest koncert na żywo, usiadł lekko i oparł się o Qin Jinga. Włączyli telewizor i oglądali uroczystość.

Lao Liu chciał zanieść kolację na zakończenie roku do domu Qin Jinga, ale ten stanowczo odmówił, twierdząc, że Liu powinni świętować razem i dać im trochę spokoju. Dlatego Lao Liu przyniósł noworoczne potrawy i wyszedł, myśląc, że przyjdzie w noworoczny poranek, aby życzyć im dobrego roku.

Wskazówka na ściennym zegarze przesunęła się na godzinę dziewiątą, ale Shen Liangsheng wciąż nie spał, oglądając koncert z Qin Jingiem. Kiedy rozpoczął się występ, uśmiechnął się.

Z mężczyzną w ramionach Qin Jing bez trudu dostrzegł uśmiech i domyślił się jego znaczenia. Podążając za nim, nachylił się do ucha przyjaciela i zapytał bezwstydnie:

Shen-keke, kto twoim zdaniem jest lepszy, oni czy ja?

Shen Liangsheng wciąż miał uśmiech na ustach, gdy lekko spojrzał w jego stronę. Następnie skinął słabo głową, jakby chciał powiedzieć: „Jesteś lepszy”.

Qin Jing zachichotał z zachwytu i chciał kontynuować, gdy Shen Liangsheng wyciągnął rękę i zaczął pisać na dłoni z całą siłą, na jaką go było stać.

Gdy Qin Jing cierpliwie czekał, aż mężczyzna skończy, uśmiech na jego twarzy się pogłębił. Odsunął słowa, które właśnie miały mu wymknąć się z ust, i zacisnął dłoń na dłoni towarzysza, zamykając w swojej dłoni słowo „lepszy”, które mężczyzna napisał wraz z całym życiem, które wspólnie przeżyli.

Zegar powoli tykał do dziesiątej, a Shen Liangsheng w końcu zmęczył się i zasnął w ramionach Qin Jinga. Qin Jing delikatnie położył go płasko na łóżku, po czym położył się obok, wciąż trzymając ich dłonie złączone. Nawet nie przyszło mu do głowy, żeby wyłączyć telewizor. Zasnął z towarzyszem u boku, nie pozwalając, by obudziły go dochodzące z telewizora ani nawet huczące fajerwerki o północy.

Kiedy Qin Jing się obudził, na zewnątrz było już jasno, ale Shen Liangshenga nie było obok niego. Wydało mu się dziwne, że mężczyzna zniknął, mimo że przed chwilą spali razem.

Zdezorientowany, wstał z łóżka i włożył buty, po czym wyszedł na zewnątrz. Dopiero gdy wyszedł z domu, stwierdził, że ma na sobie niebieską koszulę z krótkim rękawem i wcale nie jest mu zimno – było już lato.

Widok za podwórkiem nie był niczym niezwykłym: dość wąska, długa uliczka z domami mieszkalnymi po obu stronach. O dziwo, nie dostrzegł ani jednego sąsiada, tylko oślepiające słońce padające na ulicę tak intensywnie, że musiał odwrócić wzrok.

Wtedy Qin Jing zdał sobie sprawę, że śni, ale mimo że to był sen, musiał odnaleźć tego mężczyznę. Właśnie wtedy, gdy to sobie uświadomił, dostrzegł przed sobą znajomą postać – to nie był nikt inny, tylko Shen Liangsheng.

Qin Jing pospieszył za nim i zawołał jego imię, ale Shen Liangsheng nie odpowiedział i po prostu parł naprzód.

Kilometrowy hutong zdawał się ciągnąć w nieskończoność we śnie. Obserwował, jak bladobiała postać w jaskrawym świetle oddala się coraz bardziej, ale nawet gdy stała się mniejsza niż szpic igły, wciąż ją widział.

Qin Jing był jednak jak na szpilkach, bojąc się, że sylwetka zniknie w mgnieniu oka. Dlatego pobiegł za nią. Biegł, aż buty mu spadły, aż dyszał tak ciężko, że nie mógł już wypowiedzieć swojego imienia.

W końcu Shen Liangsheng najwyraźniej zauważył, że ktoś go śledzi i zatrzymał się, żeby spojrzeć. Zmarszczył brwi, gdy zobaczył Qin Jinga, i zaczął go odganiać, jak zły starzec odganiający bezdomnego kota lub psa.

Wracaj! Nie idź za mną! Szybko, wracaj!

Qin Jing tak się spieszył, że nie mógł płakać, lecz kiedy Shen Liangsheng go odganiał, wybuchnął płaczem i zaczął szlochać jak nieszczęśliwe dziecko, które próbuje odzyskać miłość dorosłego.

Nie mogąc tego znieść, Shen Liangsheng odwrócił się i zrobił kilka kroków w jego stronę, ale nie zbliżył się. Spojrzał na niego, nie wiedząc, co zrobić.

Shen Liangsheng… – Nie otrzymując żadnej odpowiedzi od mężczyzny, Qin Jing zdał sobie sprawę, że łzy nic nie dadzą i zaczął wołać go po imieniu, szlochając. Chciał coś jeszcze powiedzieć, ale nie wiedział dokładnie co. W końcu, po chwili tłumienia szlochu, wyrzucił z siebie:

Kocham cię, Shen Liangsheng.

To był dziwny, a zarazem fantastyczny sen.

Kiedy wypowiedział słowa „kocham cię”, sen zdawał się całkowicie zamrzeć. Obaj zamarli w bezruchu. Potem wybuchnęli śmiechem.

Chodź tutaj.

Wyciągnął rękę i zaczął iść w jego kierunku.

Z każdym krokiem wydawali się o rok młodsi, i to tak, że gdy stanęli twarzą w twarz, każdy z nich widział młodszą wersję drugiego.

Co dziwne, a zarazem fantastyczne, nie tylko odmłodnieli, ale i zmienili strój. Wyglądali jak postacie z opowieści wuxia. Qin Jing miał na sobie długą, niebieską szatę konfucjańskiego ucznia. Shen Liangsheng natomiast miał na sobie wyszukany strój – atramentowoczarną szatę z haftowanymi u dołu srebrnymi chmurami. Wyglądał jednak bardziej jak okrutne bóstwo niż elegancki szlachcic, z powodu chłodnej cery. Emanował nie gniewem, lecz śmiercią.

Qin Jing jednak się nie bał ani nie uważał ich stroju za dziwaczny. Przeciwnie, jak zawsze, pochylił się figlarnie i chwycił mężczyznę za rękę.

Shen Liangsheng również nie wydawał się zaskoczony, odwzajemnił uścisk i poprowadził go ścieżką.

W oślepiającym letnim słońcu szli ramię w ramię aż do końca uliczki i jeszcze dalej…

Skąd przybyli.

Aż do końca czasu.


1. Fragment monologu Zhou Shixiana, romantycznego obiektu westchnień księżniczki Changping w kantońskiej operze Di Nü Hua. Dwoje kochanków, granych przez Yama i Baka (wspomnianych w preludium) w wydaniu z 1957 roku, pije razem truciznę w noc poślubną.

2. Banda Czworga – nazwa odnosząca się do czwórki radykalnych i skrajnie lewicowych działaczy Komunistycznej Partii Chin, którzy odgrywali czołową rolę w czasie rewolucji kulturalnej, a po śmierci Mao Zedonga usiłowali przejąć władzę. Termin „banda czworga” po raz pierwszy pojawił się w chińskich mediach po aresztowaniu jej członków w październiku 1976. W skład bandy czworga wchodzili Jiang Qing (żona Mao Zedonga) oraz trzech działaczy KPCh z Szanghaju: Zhang Chunqiao, Wang Hongwen i Yao Wenyuan. Z bandą ściśle współpracowali Kang Sheng, Xie Fuzhi i Chen Boda.

3. System reglamentacji w Chinach funkcjonował przez ponad 30 lat, od 1953 roku do lat 90. XX wieku. Był to nieodzowny element codziennego życia, wprowadzony po ustanowieniu państwowego monopolu zbożowego. Kartki obejmowały nie tylko żywność, ale także inne towary pierwszej potrzeby.

4. Tradycyjnie po śmierci członka rodziny zakładano biały pas, ale od lat 50. XX wieku zaczęto wiązać wokół ramion czarne tkaniny.

5. Reforma i otwarcie – zainicjowany w 1978 roku przez Denga Xiaopinga proces transformacji Chin z gospodarki planowej w socjalistyczną gospodarkę rynkową. Otwarcie na inwestycje zagraniczne, stworzenie Specjalnych Stref Ekonomicznych i dekolektywizacja rolnictwa pozwoliły Chinom na błyskawiczny wzrost gospodarczy, przekształcając je w „fabrykę świata”.

6. Nazwa mostu Wankuo po 1949 r.

7. Znany również jako Klasyka poezji lub Shi-jing, najstarszy zbiór poezji w języku chińskim, zawierający wiersze datowane na XI-VII wiek p.n.e. Ten wers pochodzi z poematu Huang niao.

8. Chiński nowy rok wypadł wtedy 12 lutego 1983.

9. Resocjalizacja polityczna. Wu prawdopodobnie został oskarżony o przestępstwa przeciwko państwu i odpowiednio ukarany, ale ostatecznie jego imię zostało oczyszczone.

Tłumaczenie: Ashi

Till Death do Us Part

Drugi raz Shen Liangsheng i Qin Jing odwiedzili studio, aby zrobić sobie wspólne zdjęcie, wczesną wiosną roku wyzwolenia1. Qin Jing nie chciał iść, ale uległ pod naporem partnera.

Po wojnie z Japonią wybuchła wojna domowa, która trwała cztery lata. Qin Jing był oczywiście zadowolony, że walki wreszcie dobiegły końca, ale wciąż odczuwał lekki niepokój.

Mieszkanie, w którym mieszkali, zawsze należało do Qin Jinga, ale w październiku Shen Liangsheng nagle zapragnął przenieść własność. To on dokonał zakupu, a Qin Jing już dawno temu to sam proponował. Jednak z powodu sprzeciwu Shen Liangshenga, odpuścił sprawę po kilku próbach.

Nagła zmiana w zachowaniu Shen Liangshenga naturalnie wzbudziła ciekawość Qin Jinga, ale ten odpowiedział tylko „lepiej dmuchać na zimne”, sugerując, że wszystko będzie dobrze, o ile zrobią to, co powiedział.

Qin Jing rozumiał go lepiej niż ktokolwiek inny, po tylu latach wspólnego życia. Shen Liangsheng zarządzał wszystkimi sprawami rodzinnymi, małymi i dużymi, a Qin Jing zdążył się do tego przyzwyczaić. Zawsze miał łagodne usposobienie i dlatego nie wdawał się w kłótnie o to, kto podejmuje za niego decyzje. Nie zadawał zbyt wielu pytań o przeniesienie własności, ale ta kwestia ciążyła mu na sercu.

Prawda była taka, że Shen Liangsheng wiedział, że wyzwolenie Tiencinu jest nieuniknione. Każdy cent i każda dziesięciocentówka w książeczce czekowej Qin Jinga miała jasne pochodzenie, ale ten dom pojawił się znikąd. Z tego powodu uznał, że najlepiej będzie, jeśli nieruchomość zostanie przepisana na jego nazwisko.

Szczerze mówiąc, nie spodziewał się, że życie po wyzwoleniu będzie szczególnie ciężkie. Z drugiej strony, w Tiencinie byli tacy, którzy zaczęli się obawiać i szukać sposobów na ucieczkę. Większość z nich to osoby o innych poglądach politycznych niż Partia Komunistyczna. Jeśli chodzi o biznesmenów, którzy nie angażowali się w politykę, a nawet tych, którzy prowadzili własną działalność, z których wszyscy prawdopodobnie zostaliby nazwani „kapitalistami”, wielu zachowało spokój – a może pogodzili się z tym, że nie ma sensu się martwić. W tamtym momencie niezwykle trudno było wyjechać. Ucieczka mogła w rzeczywistości przynieść kłopoty tam, gdzie wcześniej ich nie było, więc lepiej było zostać na miejscu i nie kombinować.

Ludzie z czasem aklimatyzują się do swojego otoczenia. Po pobycie w Tiencinie sentyment Shen Liangshenga do miasta stopniowo narastał, a on sam zaczął uważać dom Qin Jinga za swój. Podczas wojny myśl o wyjeździe nie raz przemknęła mu przez myśl, ale żaden moment nie wydawał się na to odpowiedni. Po tylu latach w końcu miał miejsce, które mógł nazwać domem, i kogoś, z kim mógł dzielić każdy dzień. Gdy jego serce się uspokoiło, stał się również bardziej niechętny do wyjazdu. W porównaniu z wyprawą w nieznane nawet Shen Liangsheng nie mógł powstrzymać się od myśli, choćby najbardziej banalnej, że nie ma to jak dom. Z czasem szansa na wyjazd stała się bardziej wątpliwa, tak że teraz, nawet gdyby miał zaryzykować, nie miał pewności, czy to możliwe. Dlatego postanowił zostać i czekać. W najgorszym razie oddałby wszystko, co mógł, i dałby państwu to, czego by chciało, nie ukrywając ani nie kłamiąc na temat swojego majątku. Partia była przecież dla ludzi, na pewno da mu jakieś rozwiązanie.

Jednak pod żadnym pozorem nie chciał dzielić się tymi myślami z Qin Jingiem. Mężczyzna spędził większość życia w szkole i miał znacznie bardziej naiwny światopogląd w porównaniu z nim. I przez te wszystkie lata, kiedy się nim opiekował, Qin Jing nigdy tak naprawdę nie musiał używać głowy do niczego poza pracą nauczycielską. Opowiedzenie mu o tym tylko by go zaniepokoiło.

Później Tiencin został oblężony. Lao Chou wydzierżawił jedną ze swoich posiadłości generałowi Kuomintangu i nie mógł się go pozbyć. Kiedy dręczył go niepokój, Shen Liangsheng go pocieszał.

Masz rację – westchnął Lao Chou, marszcząc brwi. – Mówili, że planują poddać się, gdy nadejdzie armia komunistyczna, i nie angażować się w działania partyzanckie… Słyszałem plotki wśród szeregowych, że nic im nie będzie, o ile się poddają. Myślę, że nam też nic się nie stanie, jeśli Kuomintang się podda, prawda?

Sytuacja po wyzwoleniu Tiencinu nie odbiegała zbytnio od przewidywań Shen Liangshenga, którego polityka była raczej łagodna. W związku z tym nadal miał ochotę na pamiątkowe zdjęcie z Qin Jingiem. Na zdjęciu byli ubrani w tuniki i, podobnie jak w 1945 roku, obejmowali się ramionami, a ich twarze rozjaśniał szczery uśmiech radości.

Początkowo Qin Jing był nieco niespokojny, ale po kilku miesiącach się opanował. Po całkowitym wyzwoleniu Chin Lao Wu został przeniesiony z powrotem do Tiencinu, aby zająć się sprawami edukacji. Pewnego dnia umówił się z nimi na spotkanie.

Lao Wu nie miał jeszcze pięćdziesiątki, kiedy odszedł, ale kiedy wrócił, jego włosy były już białe. Był jednak w świetnym humorze i żartował z Qin Jingiem, że jest jeszcze młody i ma w sobie wiele siły.

Od wielu lat podejrzewał, co tak naprawdę ich łączyło, a elementy układanki połączyły się naturalnie, gdy dowiedział się, że żaden z nich się nie ożenił. Nie skomentował jednak tego i wydawał się tym raczej niewzruszony, wykrzykując jedynie:

Nieważne, to szczęście, że udało nam się to osiągnąć i byliśmy świadkami wyzwolenia Chin. Mam rację, Xiao Qin?

O rany. Czemu wciąż mnie tak nazywasz? Spójrz na mnie… – odpowiedział niezgrabnie Qin Jing. Nie wiedział, co jeszcze powiedzieć, bo zalała go fala emocji.

Shen Liangsheng, nie krępując się, położył uspokajająco dłoń na ramieniu nauczyciela, po czym zwrócił się do Lao Wu, aby omówić poważniejsze sprawy, które zaprzątały jego myśli. W poprzednim miesiącu Rada Administracyjna2 uchwaliła „Tymczasowy regulamin współpracy publiczno-prywatnych przedsiębiorstw przemysłowych”. Chociaż działalność Shen Liangshenga nie była wystarczająco duża, aby spełniać kryteria wspólnej działalności, posiadał on kilka nieruchomości mieszkalnych i komercyjnych, w których sprawie chciał skonsultować się ze starszym mężczyzną. Planował przekazać je państwu bez przypominania mu o tym przez Partię, aby dać wyraz lojalności.

Shen Liangsheng nigdy nie rozmawiał na ten temat z Qin Jingiem, więc ten słuchał w lekkim szoku.

Xiao Shen. – Lao Wu kiedyś nazywał go „panem Shen”, ale teraz używał zupełnie innego tonu, jakby był starszy. – Uważam, że twoja decyzja jest słuszna. – Po chwili przerwy dodał szczerze, ponieważ byli sami: – Trzeba z czegoś zrezygnować, żeby coś dostać. Jesteś mądrym człowiekiem, a nasz rząd jest otwarty. Bądź spokojny. Poza tym daję ci słowo. Możesz się do mnie zwrócić, jeśli napotkasz jakiekolwiek problemy, a ja zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby je rozwiązać.

Lao Wu powiedział: „Daj, aby dostać”, a Shen Liangsheng nie mógł się z tym nie zgodzić. Podążając za trendem tworzenia wspólnych operacji, Shen Liangsheng szybko zajął się tą sprawą i, o dziwo, rezultat był zgodny z oczekiwaniami. Partia nie robiła mu żadnych kłopotów, wręcz przeciwnie – pochwaliła go.

Aktywne oddawanie nie oznaczało jednak konieczności oddania wszystkiego – celem Partii nie było przekształcenie całej własności prywatnej we własność państwową. Problem polegał na tym, że co drugi lokal w budynku Maoken został przekazany rządowi przez właścicieli, którzy mieli te same intencje co Shen Liangsheng, więc naturalnie nie mogli już dłużej utrzymywać tam apartamentów mieszkalnych.

Qin Jing po cichu pakował się do przeprowadzki – ostatnio był raczej powściągliwy. Shen Liangsheng wiedział, co mężczyzna myśli, ale nie powiedział tego na głos. Wiedział, że gdyby to zrobił, poczułby się jeszcze gorzej.

Shen… – Kiedy pakowanie dobiegało końca, Qin Jing nie mógł już dłużej milczeć. Jego gardło było lekko zachrypnięte, gdy zaczął mówić, więc opuścił głowę i zakaszlał.

Idź i zobacz, czy coś zostało w kuchni – przerwał mu stanowczo Shen Liangsheng, a kiedy mężczyzna się nie poruszył, ponaglił: – Idź już.

Słysząc to, Qin Jing rzeczywiście skierował się do kuchni, ale nie mógł znaleźć niczego innego do spakowania. Pozostał bez ruchu w miejscu, a wkrótce jego ręce zaczęły gwałtownie drżeć.

Qin Jing – usłyszał, jak mężczyzna go woła, i się odwrócił. Zobaczył Shen Liangshenga w wejściu do kuchni, wyprostowanego jak zawsze i spokojnego jak zawsze. – Wiesz, ile w tym roku kończę lat?

Shen Liangsheng był psem urodzonym w 1910. Był grudzień 1949 roku, a poznali się w 1936. Poza dwoma latami, kiedy się nie widzieli, byli razem od ponad dekady.

Qin Jing. – Shen Liangsheng po prostu stał tam, nie podchodząc, i zapytał go powoli i wyraźnie: – W wieku czterdziestu lat mężczyzna nie ma wątpliwości3. Myślisz, że te rzeczy nadal mają dla mnie znaczenie?

Shen Liangsheng potrafił wypowiadać niektóre z najbardziej czarujących słów, gdy był młody, ale w tym wieku już tego nie robił. Zabrał ze sobą tylko Qin Jinga i przeprowadził się do małego domu w Petite de Ceinture, żyjąc dniem po dniu najlepiej, jak potrafił. W 1952 roku państwo rozpoczęło Ruch Pięciu Anty4, który dotknął wielu kapitalistów sprzed wyzwolenia. Shen Liangsheng jednak nie był tak entuzjastyczny, ponieważ wcześniej zbierał pochwały i był jednym z pierwszych, którzy otrzymali tytuł „Wzorowego praworządnego przedsiębiorcy” ze względu na skromne przedsięwzięcia restauracyjne i uczciwe płacenie podatków.

Z drugiej strony, Qin Jing został przeniesiony do nowo powstałej szkoły podstawowej w dystrykcie Hepei na stanowisko wicedyrektora. Lao Wu początkowo chciał, aby został dyrektorem, ale ten stanowczo odmówił, twierdząc, że uczył przez połowę swojego życia i nie zna się na niczym innym poza nauczaniem. Administracja nie wchodziła w grę, a nawet jego tytuł wicedyrektora był jedynie tytułem. Nadal aktywnie prowadził lekcje i pełnił funkcję wychowawcy klasy.

Xiao Qin, jesteśmy w trzeciej rundzie po5. Kiedy Xiao Shen tu będzie?

Myślę, że niedługo. Powinien już iść.

Lao Wu miał dwie córki. Starsza wyszła za mąż wcześnie, a młodsza wstąpiła do wojska jako sanitariuszka i zmarła na służbie. W ciągu ostatnich kilku lat często spotykał się z nimi i zaczął traktować ich jak własnych synów, nieustannie starając się zapewnić im jak najlepszy byt, póki jeszcze piastował swoje stanowisko.

Chociaż Shen Liangsheng przetrwał walkę z Ruchem Pięciu bez szwanku, jego polityczna orientacja była wątpliwa. Lao Wu uważał, że praca dla państwa jest lepsza niż prowadzenie własnej firmy i chciał znaleźć mu posadę w państwowej fabryce, za pośrednictwem towarzyszy broni z czasów wojny. Państwo również potrzebowało takich talentów jak on.

Kiedy Lao Wu przedstawił swoją propozycję przy stole, Shen Liangsheng nie sprzeciwił się, dziękując jedynie starszemu mężczyźnie za myślenie o nim. Lao Wu jednak odrzucił te słowa, twierdząc, że nie ma potrzeby prowadzenia między nimi tak uprzejmej rozmowy. Przyznał, że Shen Liangsheng ma zbyt wysokie kwalifikacje, by zostać zwykłym księgowym, ale stabilne życie jest lepsze niż cokolwiek innego, a praca dla państwa będzie mniej kłopotliwa niż prowadzenie własnych restauracji.

Lao Wu znalazł dla Shen Liangshenga posadę w No. 1 Textiles6, ponieważ znajdowała się ona blisko szkoły podstawowej Tienwei Road, w której uczył Qin Jing. Do szkoły można było dojechać rowerem w zaledwie piętnaście minut.

Aby mieszkać bliżej swoich miejsc pracy, obaj mężczyźni przeprowadzili się również do domu przy ulicy Tienwei. Był on bardzo podobny do tego, w którym Qin Jing mieszkał w młodości – dwa pomieszczenia w większym budynku i dołączony mniejszy, pełniący funkcję schowka.

Qin Jing obawiał się, że Shen Liangsheng, po tym jak mieszkał w rezydencjach w stylu zachodnim, nie będzie przyzwyczajony do życia w tradycyjnym domu, ale ten tylko szyderczo nazwał go „niepokojącym”.

Czy nadal pamiętasz, co ci wcześniej powiedziałem?

Działo się to w trakcie wojny domowej. Qin Jing z pewnością był po stronie komunistów, ale mimo to popadł w depresję na myśl o Chińczykach zabijających się nawzajem. Jeśli czuł ostry ból, gdy walczyli z Japończykami, to teraz ból ten był tępy i nie potrafił go opisać.

Shen Liangsheng znał upór drugiego mężczyzny i nie próbował przekonywać go argumentami, mówiąc jedynie, że wojna w końcu będzie musiała się skończyć. Kiedy to nastąpi, znajdą przytulny dom z pięknym widokiem na wsi, być może w hrabstwie Ji, i będą mieli ogród i kilka kurczaków. To byłoby cudowne.

Jednak reformy rolne7 po wyzwoleniu, które zagroziły klasie właścicieli ziemskich, zniechęciły ich do opuszczenia miasta. Teraz gdy faktycznie mieli ogród, nie mogli trzymać kur ani kaczek, ale przynajmniej mogli uprawiać kilka roślin. Nie były one niczym rzadkim ani egzotycznym, ale mimo to były kolorowe. Wśród rododendronów, szałwii szkarłatnej i powojników rósł daktylowiec z krzywym pniem, który przypominał Qin Jingowi krótki esej Lu Hsüna: „Za murem mojego ogrodu widać dwa drzewa. Jedno to daktylowiec, drugie też”.

Po pierwsze, to drzewo rośnie na naszym podwórku. – Shen Liangsheng zażartował z nauczyciela, marszcząc lekko brwi. – Po drugie, użyj matematyki. Gdzie jest to drugie?

Tsk, tsk. – Ignorując mężczyznę, Qin Jing patrzył z rozczarowaniem na drzewo. – Słuchaj, to okropne drzewo. Myślisz, że może wydać jakiekolwiek owoce?

Jeśli nie okażesz mu miłości, to ono na pewno nie będzie miało jej dla ciebie – zadrwił Shen Liangsheng, stojąc obok mężczyzny i bezmyślnie pocierając pień dłonią.

Cóż… może nie jest aż tak brzydkie.

Łał, naprawdę, Qin Jing?

Nie kpij ze mnie. Kiedy moja miłość zaowocuje, to się z tobą nie podzielę.

Ludzie w tamtych czasach byli prości. Sąsiedzi lubili się odwiedzać i plotkować, i początkowo wydawało im się dziwne, że dwóch mężczyzn mieszka razem. Jednak po usłyszeniu, że Qin Jing i Shen Liangsheng byli kuzynami, którzy kiedyś mieli żony, ale straciwszy rodziny w wojnie, woleli dotrzymywać sobie towarzystwa jak dwaj bracia, niż zakładać nowe rodziny, uznali sytuację za całkiem normalną.

Minęły cztery spokojne lata, zanim w pięćdziesiątym siódmym roku rozpoczął się Ruch Antyprawicowy8. Nawet przeciętna szkoła podstawowa, w której pracował Qin Jing, musiała organizować zebrania, a fabryka tekstyliów, w której pracował Shen Liangsheng, była aktywnie przeszukiwana w poszukiwaniu wzorowych prawicowców. Istniały kryteria prawicowca, które nie miały żadnego związku z tym, czy ktoś rzeczywiście nim był – jeśli mówili, że jesteś prawicowcem, to nim byłeś, koniec i kropka.

Na początku obaj mężczyźni byli zrozpaczeni, ale na szczęście Lao Wu nie przeszedł na emeryturę i mógł zapewnić im ochronę, która pozwoliła im wyjść z tego cało. W drugim roku Ruchu Antyprawicowego rozpoczął się Wielki Skok Naprzód9. Na ulicach rozstawiono piece do topienia złomu i produkcji wysokiej jakości stali. Chcąc okazać swoje poparcie, Shen Liangsheng i Qin Jing przeszukali podwórko i oddali wszystkie metalowe przedmioty, w tym garnki i patelnie, aby wesprzeć akcję. I tak nie potrzebowali sprzętów kuchennych, ponieważ jedli w pobliskiej stołówce gminnej.

Co do cholery można wyczarować z tych pieców? Widzę tylko żałośnie wyglądające czarne bryły… – Qin Jing nie odważył się powiedzieć tego publicznie i wolał szeptać Shen Liangshengowi do ucha przed snem.

Nieważne. Po prostu pozwól im się bawić.

Ostatecznie ta „zabawa” przyniosła trzy lata trudności. Podczas trzech lat klęsk żywiołowych10 cały kraj musiał zacisnąć pasa. Tiencin był w porównywalnie lepszej sytuacji pod względem zaopatrzenia materialnego, ale oznaczało to jedynie białą owsiankę ryżową na obiad i nieoczyszczone zboża na pozostałe dwa posiłki.

Najstarszy syn Xiao Liu – obecnie Lao Liu – pracował w zakładzie przetwórstwa mięsnego i miał sekretny przywilej przemycania do domu kilku puszek mięsa. Pamiętając o przysługach, jakie otrzymał od Shen Liangshenga, Lao Liu podarował wszystkie puszki Qin Jingowi, zamiast je zjeść. Kiedy Qin Jing odmawiał, Lao Liu wpadał w złość nawet na swojego przyjaciela z dzieciństwa.

Prawda była taka, że puszki, które personel mógł przemycić do domu, były kiepskiej jakości. Grubych ścięgien nie dało się przegryźć ani wykorzystać w innych potrawach, więc Qin Jing odsączył tłuszcz, gotując go i zjadał z chlebem kukurydzianym, dzięki czemu żółty chleb nabierał nieco więcej smaku.

Gdyby dwadzieścia lat temu ktoś powiedział Shen Liangshengowi, że będzie tak żył, nigdy by mu nie uwierzył. Jednak jedno wydarzenie pociągnęło za sobą kolejne i wylądował w teraźniejszości, w której z trudem przypominał sobie czasy świetności i bogactwa.

Nie chodziło o to, że chciał unikać tych wspomnień, ale raczej wydawały mu się one nierealne – niczym kwiaty w lustrze, księżyc w wodzie czy miraż na pustyni, były piękne, a zarazem tak odległe i ulotne. Teraz każdego wieczoru wracali po pracy i podgrzewali wodę do mycia. Latem wystawiali mały stolik na podwórko i jedli prostą owsiankę w zapadającym zmroku, wsłuchując się w odgłosy sąsiedztwa. Zimą zamykali drzwi, piekli dwa bataty z popiołem węglowym i zjadali je, póki były gorące. Te dni, wbrew pozorom, dawały mu poczucie radości i stabilizacji.

Obiecał, że zaopiekuje się tym człowiekiem i będzie z nim spędzał każdy dzień najlepiej, jak potrafi. To była obietnica, którą złożył i dotrzymał jej. To dało mu poczucie, że jego życie miało sens.

I nie czuł żalu.

Jednak żaden z nich nie wiedział, że seria ruchów politycznych przybierze taki rozmach, że nie będzie już odwrotu.

Po wybuchu rewolucji kulturalnej11 przeszłość Shen Liangshenga została ostatecznie ujawniona. Nie było ucieczki. Lao Wu nie mógł zrobić nic innego, jak tylko pocieszyć Qin Jinga.

Znajdzie się sposób… Nie martw się. Pozwól mi szukać dalej… – Starzec miał ponad siedemdziesiąt lat. Jego włosy posiwiały i zwisały splątane tuż przy skórze głowy z powodu zaniedbania. Pocieszywszy młodszego mężczyznę, powtarzał w kółko tę samą frazę z drżącymi ustami: – Kto by pomyślał… kto by pomyślał…

Qin Jing był niespokojny, ale Lao Wu jeszcze bardziej – nie tylko z powodu Shen Liangshenga, ale także kilku jego towarzyszy broni z czasów wojny, którzy zostali poddani odizolowaniu, sesjom krytyki12 i torturom. Dlaczego?! Wszyscy byli ludźmi, którzy poświęcili życie dla kraju! W końcu… w końcu…

Nie mógł nic więcej powiedzieć. Samo powiedzenie „kto by pomyślał” zdawało się wysysać życie z siedemdziesięciolatka.

Jednak bez względu na wszystko musiał szukać pomocy. Będzie walczył, by chronić każdego z tych ludzi. Wiedział, że teraz nie ma sensu prosić o przysługi nic nieznaczących postaci, więc skontaktował się ze wszystkimi swoimi wysoko postawionymi znajomymi i zaryzykował życie, by jego wiadomość dotarła na szczyt.

Szczerze mówiąc, nie wiedział, czy to zadziała, więc w tym momencie postanowił zdać się na łaskę bogów.

Shen Liangsheng był dwukrotnie wzywany na przesłuchania, a w dniu, w którym ostatecznie go internowano, Qin Jing również był w domu. Szkoła została zamknięta, a dyrektor także został wezwany na przesłuchanie. Jednak system edukacji nie był w pełni zaangażowany w politykę, a on sam miał niewiele wspólnego z Shen Liangshengiem w rejestrze rodzinnym. W związku z tym nie został on objęty śledztwem.

Jednak wolałby, żeby to jego zabrano.

Stał przy bramie i obserwował, jak prowadzą Shen Liangshenga, popychając mężczyznę, trzymając go za plecy. Qin Jing chciał im powiedzieć, że nie mogą mu tego zrobić, że nie jest antyrewolucjonistą, że dobrze postępował… Jednak nie mógł nic powiedzieć. Widział tylko ostatnie spojrzenie, którym Shen Liangsheng z trudem go obdarzył. To ostatnie spojrzenie…

Shen Liangsheng był mentalnie przygotowany, kiedy dawno temu wezwano go na przesłuchanie. Myślał o najgorszym scenariuszu, ale nie pożegnał się z Qin Jingiem ani słowem, nie wspominając o pozostawieniu testamentu – wiedział, że powiedzenie pewnych rzeczy byłoby równoznaczne z zabiciem tego człowieka. Postanowił, że nie będzie się oglądał, ale kiedy nadszedł czas, nie mógł powstrzymać się od ostatniego spojrzenia.

Zobaczył Qin Jinga stojącego przy bramie – chudą, zgarbioną postać, która wyglądała jak osiemdziesięciolatek, ale jednocześnie jak dziecko patrzące na niego wielkimi, okrągłymi oczami, jakby był porzuconym przez niego niemowlęciem. Shen Liangsheng odwrócił się i zaczął płakać. Nie bał się bicia ani tortur, ani śmierci. Bał się raczej, że Qin Jing nie będzie w stanie sobie z tym poradzić i zastanawiał się, czy będzie w stanie dalej żyć samotnie.

Chciał spędzić resztę życia z tym mężczyzną – jako towarzyszem, bratem, rodzicem, dzieckiem – i nie żałować niczego, bez względu na trudności i ból. Ostatecznie jednak była to tylko prosta obietnica, której nie mógł dotrzymać.

Po tym, jak Shen Liangsheng został zabrany, Qin Jing siedział w domu przez kilka dni, nie jedząc ani nie śpiąc. W końcu Lao Liu wyważył bramę i zmusił nauczyciela do jedzenia, po czym zaciągnął milczącego mężczyznę do łóżka. Siedział przy nim, obserwując przyjaciela, czekając, aż zamknie oczy, po czym odwrócił się i otarł własne łzy.

Cierpienie trwało prawie tydzień, zanim Lao Wu otrzymał dobre wieści. Premier13 osobiście podpisał dokument wyraźnie zakazujący fałszywych oskarżeń wobec towarzyszy, którzy pomogli w walce z Japonią.

W rzeczywistości Lao Wu nie miał wielkich nadziei, prosząc o przekazanie swojej wiadomości. Po pierwsze, premier był zajętym człowiekiem. Co więcej, darowizny Shen Liangshenga miały miejsce dekady temu, a wielu nacjonalistów zrobiło to samo. Nie spodziewał się, że premier będzie pamiętał, ale naprawdę pamiętał każdą sumę i każdą osobę.

Kiedy Shen Liangsheng wrócił do domu, Qin Jing nie wydawał się radosny i niewiele mówił. Być może to druzgocące doświadczenie odebrało mu zdolność reagowania. Po tym, co wydawało się godzinami, wyrzucił z siebie piskliwy dźwięk przez ochrypłe gardło:

Zagrzałem wodę… żebyś się umył.

Jednak Shen Liangsheng powiedział tylko: „Później… Połóż się ze mną”, ponieważ miał siniaki i rany od bicia, którymi nie chciał traumatyzować partnera.

Być może rzeczywiście był wyczerpany. Nie spał porządnie od kilku dni i zasnął niemal natychmiast po dotarciu do łóżka. Drżącymi rękami Qin Jing zdjął mężczyźnie buty i otulił go kołdrą. Położył się obok niego, pragnąc być bliżej, ale obawiając się, że go obudzi. W końcu zwinął się w kłębek obok niego. Twarz miał nadal zdrętwiałą, ale reszta jego ciała trzęsła się jak liść.

Shen Liangsheng położył się rano spać i obudził się w środku nocy. Sięgnął po omacku, ale nie znalazł mężczyzny. Przez ułamek sekundy pomyślał, że nadal jest uwięziony, a ponowne spotkanie z Qin Jingiem to tylko sen. Zesztywniał z rozpaczy. Po chwili zdał sobie sprawę, że naprawdę wrócił do domu. Naprawdę wrócił do domu.

Początkowo myślał, że Qin Jing nie leży w łóżku, bo musiał skorzystać z toalety, ale kiedy mężczyzna nie wracał, wyczuł, że coś jest nie tak. Wykradł się do drugiego pokoju, pogrążonego w ciemności, i w skąpym świetle księżyca padającym przez okna, dostrzegł postać skuloną w kącie. To był Qin Jing, kryjący się w szczelinie niczym zjawa bojąca się światła. Mężczyzna po prostu tam kucał, nie zadając sobie nawet trudu, by usiąść na stołku, z głową między kolanami, szlochając i cicho skomląc, bo nie chciał obudzić śpiącego. Był tak cichy, że Shen Liangsheng nie rozpoznał go, dopóki nie podszedł bliżej. To był najbardziej rozdzierający serce krzyk, jaki kiedykolwiek słyszał.

Shen Liangsheng rzucił się w stronę towarzysza, potykając się, bo światła były zgaszone. Kiedy w końcu mu się to udało, wyciągnął rękę, by złapać i podnieść partnera, ale Qin Jing wciąż chował się w kącie, jakby nie chciał, żeby go dotknął. Dopiero gdy Shen Liangsheng mocno go chwycił, zaczął wyć jak zwierzę zawodzące chwilę przed śmiercią:

Przepraszam! Przepraszam!

Czuł się, jakby przysporzył Shen Liangshengowi jedynie nieszczęścia. Tyle lat, tyle wydarzeń, tyle żalu – wszystko to uderzyło mu do głowy i miał wrażenie, że tonie. Pragnął pociąć się na tysiąc kawałków, by się odkupić, ale nawet całe życie nie wystarczyło, by się temu człowiekowi odwdzięczyć. Żałował tego z całego serca. Żałował, że niebiosa pozwoliły im się spotkać.

Żałował, że poznał tego mężczyznę.

Jak mogłeś tak powiedzieć?!

Ryczący okrzyk był upiornie głośny w ciszy nocy. Qin Jing zamarł ze strachu, a jego łzy również przestały płynąć. Z pewnością przeżyli sporo błahych sprzeczek przez lata, ale ani razu tak naprawdę się nie pokłócili. Qin Jing nigdy nie słyszał, żeby Shen Liangsheng zwracał się do niego w taki sposób. Osłupiały, wpatrywał się w partnera. Miał rozczochrane włosy, a po twarzy spływały mu łzy i smarki. Mężczyzna po pięćdziesiątce wyglądał żałośnie jak pięciolatek, gdy ledwo chwycił róg koszuli Shen Liangshenga.

Nie mów tak… – Shen Liangsheng przykucnął przed Qin Jingiem, a jego zgarbione plecy nadawały mu starczy wygląd. Objął dłonie mężczyzny swoimi i poklepał je. Westchnął cicho i zaczął go pouczać jak dziecko, które najwyraźniej straciło rozum.

Nie możesz tak mówić. Jestem za stary na coś takiego. Nigdy więcej tego nie mów.


1. Termin używany w ChRL odnoszący się do zwycięstwa Partii Komunistycznej nad Kuomintangiem, które miało miejsce w roku 1949.

2. Rada Administracji Rządowej Centralnego Rządu Ludowego, najwyższa władza wykonawcza rządu od 21 października 1949 r. do 27 września 1954 r.

3. Cytat z Analekt Konfucjusza.

4. Kampania, której głównym celem było uderzenie w klasę kapitalistyczną. Wytyczne były celowo niejasne, aby umożliwić postawienie zarzutów o przestępstwo. Karalne były: przekupstwo, kradzież majątku państwowego, unikanie płacenia podatków, oszustwa przy kontraktach rządowych, kradzież państwowych informacji ekonomicznych.

5. Jakiś rodzaj gry planszowej, najprawdopodobniej xiangqi, chińskie szachy.

6. Hengyuan Textile Mill, fabryka założona w 1920 roku, zlokalizowana przy Tienwei Road w dystrykcie Hepei, po powstaniu Chińskiej Republiki Ludowej przyjęła nazwę No. 1 Textile Mill.

7. Reformy rolne mające na celu redystrybucję ziemi na rzecz klasy rolniczej doprowadziły do śmierci miliona prywatnych właścicieli ziemskich.

8. Seria kampanii z lat 1957–1959, których rzekomym celem było oczyszczenie prawicy. W rzeczywistości każdy, kto wyrażał poglądy przeciwne rządowi, zazwyczaj za kapitalizmem i przeciwko kolektywizmowi, był prześladowany.

9. Wielki skok naprzód – kampania gospodarcza przeprowadzona w latach 1958–1962 w Chińskiej Republice Ludowej w ramach realizacji ogłoszonej przez Mao Zedonga polityki trzech czerwonych sztandarów. Zakładała szybkie przekształcenie Chin z zacofanego kraju rolniczego w czołową potęgę przemysłową, w rzeczywistości zakończyła się klęską głodu i ruiną gospodarki.

10. Trzy lata klęsk żywiołowych – to oficjalne określenie używane przez Komunistyczną Partię Chin na opisanie okresu 1958–1961. W tym czasie Chiny dotknęła jedna z najstraszniejszych katastrof humanitarnych w historii, znana jako Wielki Głód, w wyniku której zmarło około 30 milionów ludzi.

11. Rewolucja kulturalna – wielki ruch społeczno-polityczny w Chinach zainicjowany w 1966 roku przez Mao Zedonga, jako próba wyeliminowania jego politycznych rywali i wprowadzenia w życie własnych koncepcji ideologicznych (maoizmu). Chociaż oficjalnie została zakończona przez Mao w 1969 roku, faktycznie trwała do chwili aresztowania tzw. bandy czworga w 1976 roku.

12. Sesje krytyki – termin historyczny odnoszący się do formy publicznego upokarzania, prześladowania i wymuszania samokrytyki, stosowanej masowo w Chinach, szczególnie w czasach maoizmu i Rewolucji Kulturalnej. Celem sesji było złamanie psychiczne oskarżonego, zmuszenie go do przyznania się do winy (często zmyślonej), wyznania „błędów” ideologicznych oraz publiczne napiętnowanie go jako „wroga ludu”, kontrrewolucjonisty lub kapitalisty. Osoba oskarżona była publicznie oczerniana przez tłum (sąsiadów, współpracowników, uczniów), krzyczano na nią, często stosowano przemoc fizyczną i zmuszano do przybrania poniżających pozycji. Dość szczegółowo przedstawiono taką sesję w powieści sci-fi Problem trzech ciał autorstwa Liu Cixina.

13. Przyp. tłum. Był to Zhou Enlai.

Tłumaczenie: Ashi

Married Thrice to a Salted Fish

Lu Qiaosong przedawkował leki i nagle zmarł.

Wszystko wydarzyło się o wiele za szybko. W ciągu dnia wciąż był pełen energii i czuł się, jakby mógł przenosić góry gołymi rękami. Jednak tej nocy krew trysnęła ze wszystkich jego siedmiu otworów i stracił kontrolę nad zwieraczami. Zginął tragicznie w pawilonie Qingdai.

Lady Liang nie wytrzymała szoku i zemdlała, gdy tylko usłyszała tę wiadomość. Markiz Nan’an tylko raz spojrzał na ciało w pawilonie Qingdai, zanim powlókł się w stronę sali rodowej rodziny Lu. Jego włosy całkowicie posiwiały w ciągu jednej nocy, a następnego ranka nawet nie pojawił się na dworze królewskim. Ostatecznie Lady Pan zajęła się pogrzebem Lu Qiaosonga.

Lady Pan od dawna przygotowywała się do pogrzebu, ale Lu Wanchenga. Nikt nie mógł przewidzieć, że Lu Qiaosong umrze przed swoim starszym bratem, a tym bardziej w tak brutalny sposób. Oczywiście, przedmioty pogrzebowe przygotowane dla Lu Wanchenga nie nadawały się do użytku, więc Lady Pan musiała w pośpiechu wysłać kogoś na zakupy, pospiesznie składając kilka rzeczy.

W dworze markiza wisiały żałobne transparenty, a banknoty fruwały na wietrze. Trumna Lu Qiaosonga stała w holu. Pani Liang, ubrana na biało, klęczała przed trumną, jej wzrok był pusty, a twarz odrętwiała. Wyglądała, jakby płakała, aż wyschły jej łzy.

Choć śmierć Lu Qiaosonga była niegodna, wciąż był synem markiza. Miał mnóstwo koneksji i wszędzie, gdzie się pojawił, zdobywał przyjaciół, więc nie brakowało żałobników. Jeden z nich – nieznany mężczyzna – twierdził, że jest eunuchem z Pałacu Wschodniego, który miał pokłonić się trzeciemu paniczowi w imieniu konkubiny Lu.

Wyraz twarzy Lady Liang w końcu nieco się zmienił.

Konkubina Lu… – powiedziała ochrypłym, cichym głosem. – Czy… czy wszystko u niej w porządku?

Mężczyzna zawahał się, ale po wielokrotnych pytaniach Lady Liang powiedział jej, że Lu Niantao została wygnana do Zimnego Pałacu.

Lady Liang długo patrzyła na niego z otwartymi ustami, ale kiedy niespodziewanie dostrzegła Lin Qingyu, zaczęła krzyczeć. Trzęsąc się niekontrolowanie, wskazała na niego palcem.

Demonie! – wrzasnęła ochryple. – Demon wżenił się w dom markiza Nan’an!

Chyba żartujesz, Pani – powiedział chłodno Lin Qingyu. – Czy to nie ty mówiłaś wcześniej, że jestem dobrym talizmanem?

Lady Liang otworzyła szeroko oczy, jakby ktoś chwycił ją za gardło, i bez przerwy powtarzała jakieś dziwne bzdury. Zupełnie straciła rozum. Lekarz powiedział, że oszalała i może nigdy nie wyzdrowieć.

Po tych kolejnych wstrząsach markiz był całkowicie przytłoczony i ciężko zachorował. Nie miał już sił, by pytać o domowników, kazał tylko służbie pilnować markizy, żeby nie wychodziła na zewnątrz i nie narobiła rodzinie wstydu. Wszystko inne powierzył Lady Pan.

W dniach, w których odbywał się pogrzeb Lu Qiaosonga, Lu Wancheng odzyskał nieco zdrowia, ale tylko na tyle, że był przytomny przez nieco dłuższe okresy i mógł więcej mówić.

Dowiedziawszy się o nagłej śmierci Lu Qiaosonga, obłędzie Lady Liang i chorobie markiza, Lu Wancheng wcale nie był zaskoczony. Wręcz przeciwnie, spojrzał na Lin Qingyu z uznaniem.

Wygląda na to, że wyrosłeś jeszcze piękniejszy, Qingyu. – Był jak niezwykle trujący kwiat, który długo się ukrywał, ale w końcu miał szansę rozkwitnąć. Był piękny, a zarazem przerażający, przyprawiając o palpitacje serca już po pierwszym spojrzeniu.

Lin Qingyu pochylił głowę, by spojrzeć na swoje nieskazitelne dłonie. Kiedy się odezwał, jego głos brzmiał nieco oskarżycielsko.

To ty mnie w to zmieniłeś.

Lu Wancheng zaśmiał się cicho.

To był dla mnie zaszczyt.

Na zewnątrz rozległ się przenikliwy dźwięk suony. To pracownicy zakładu pogrzebowego żegnali Lu Qiaosonga.

Milczeli przez chwilę. Nagle Lu Wancheng zapytał:

Qingyu, dokąd twoim zdaniem pójdzie Lu Qiaosong?

Po śmierci ludzi nic z nich nie zostaje. Gdzie indziej mogliby pójść?

Wiesz więc, jak się tu znalazłem?

Lin Qingyu zamarł na chwilę.

Jeśli mi nie powiesz, to skąd mam wiedzieć?

Pewnego dnia wracałem ze szkoły i uratowałem ciężarną kobietę, ale sam umarłem. Jestem takim dobrym człowiekiem! – wykrzyknął Lu Wancheng.

Oczy Lin Qingyu szeroko się otworzyły.

Masz na myśli, że już… raz umarłeś?

Lu Wancheng skinął głową.

Przejechała mnie kompletnie załadowana ciężarówka. Naprawdę bardzo bolało. – Zaśmiał się. – Wszyscy mówią, że dobroć rodzi dobroć. Uratowałem dwa życia, więc czy to znaczy, że będę żył dwa razy? Xu Junyuan obliczył moje życie i powiedział, że… może nie jest mi pisane umrzeć.

Lin Qingyu gwałtownie wstał i wyrzucił z siebie:

Co masz na myśli, mówiąc „może”?!

Lu Wancheng nie mógł dłużej udawać rozluźnienia.

To znaczy… może – powiedział z trudem. – Jeśli umrę, to naprawdę mogę umrzeć i stracić wszystko. Nawet jeśli będę miał szczęście się obudzić, mogę nie być w Wielkim Yu, ani w ogóle w tym świecie. Rozumiesz?

Lin Qingyu wpatrywał się w Lu Wanchenga zszokowany. Po chwili zapytał:

Jak bardzo jesteś tego pewien?

Lu Wancheng milczał przez dłuższą chwilę, po czym powiedział cicho:

Nie wiem.

Lin Qingyu rozpaczliwie próbował stłumić emocje.

Co to wszystko, do cholery, ma znaczyć?

Lu Wancheng zdawał się przewidywać jego reakcję.

Przepraszam – powiedział cicho. – Długo się wahałem, ale uznałem, że mimo wszystko powinienem ci powiedzieć.

Dlaczego miałbyś mi mówić coś, co nie jest pewne?! – Lin Qingyu nie mógł już tego znieść. Już był gotowy stracić Lu Wanchenga na zawsze, ale teraz powiedział mu, że „może” żyć.

Czego od niego chciał? Żeby nic nie robił przez cały dzień, tylko zastanawiał się, czy naprawdę umarł, i czekał na odpowiedź, która może nawet nie istnieć?!

Gdyby… gdyby Lu Wancheng ostatecznie miał tylko jedną szansę, Lin Qingyu wolałby, żeby ta szansa w ogóle nie istniała.

Poczekaj na mnie rok – powiedział Lu Wancheng, ale potem pomyślał, że rok to może być za długo. Znali się zaledwie rok, więc jak mógł prosić Lin Qingyu, żeby poczekał kolejne dwanaście miesięcy? – Nie rok… – Lu Wancheng urwał, kaszląc, po czym kontynuował z rozpaczą: – Pół roku… Nie, tylko sto dni. – Wciąż bał się, że Lin Qingyu odrzuci jego prośbę, uznając ją za zbyt wygórowaną. – Jeśli nie przyjdę w ciągu stu dni, załóż, że jestem martwy. Możemy stworzyć sekretny kod i jeśli nie umrę, jeśli moja dusza przeniesie się do kogoś innego, będziemy mogli się odnaleźć za jego pomocą, dobrze?

W ustach Lin Qingyu czuć było gorzki smak, a jego emocje były splątane.

Lu Wancheng, nie jesteś lepszy od świni – wycedził przez zęby.

Lu Wancheng wymusił uśmiech.

Każda piękność obraża swojego męża, nazywając go bękartem. Wtedy pojawia się lekarz Lin i od razu nazywa mnie świnią. Tak jak się spodziewałam po moim laopo.

Odpieprz się.

Nie mogę, Qingyu – jęknął bezwstydnie Lu Wancheng. – Moje nogi są bezużyteczne.

Nie dość, że nogi Lu Wanchenga były bezużyteczne, to jeszcze wszystkie jego narządy wewnętrzne uległy uszkodzeniu. Z każdym dniem toksyczne lekarstwo działało i każdego dnia popadał w majaczenie z bólu, wiedząc jedynie, jak zawołać imię Lin Qingyu.

Lin Qingyu zamknął oczy.

No to powiedz.

Lu Wancheng mrugnął.

Co takiego?

Tajny kod.

Na twarzy Lu Wanchenga powoli pojawił się uśmiech.

Daj mi pomyśleć. – Ten sekretny kod musiał być łatwy do wymówienia, łatwy do zapamiętania i nieznany nikomu innemu. Po chwili głębokiego namysłu Lu Wancheng powiedział: – W porządku… „Jeśli nieparzyste, zmień; jeśli parzyste, pozostaw bez zmian; a znak zależy od znaku ćwiartki”.

Co to właściwie znaczy – zapytał chłodno Lin Qingyu. – Nie możesz wymyślić czegoś, co zrozumiem?

Jeśli nie rozumiesz, możesz zapytać, co to znaczy. Powiem ci.

Lin Qingyu zapytał więc:

Co oznaczało to, co właśnie powiedziałeś? Co masz na myśli, mówiąc „laopo”? I co to jest „zboczenie”?

Lu Wancheng automatycznie zignorował dwa ostatnie pytania.

Musimy zacząć od podstawowych definicji funkcji trygonometrycznych…

Gdy ożywił się, wyjaśniając, nagle zmarszczył brwi i przygryzł wargę. To był znak, że trujący lek zaczął działać.

Przyniosę igły – powiedział Lin Qingyu.

Akupunktura mogła nieznacznie złagodzić ból Lu Wanchenga. Jej efekty były minimalne, ale lepsze to niż nic.

Mężczyzna złapał Lin Qingyu za rękaw i pokręcił głową.

Nie, nie potrzebuję tego. Po prostu zostań tutaj i bądź ze mną.

Lin Qingyu usiadł na skraju łóżka, pozwalając Lu Wanchengowi leżeć w swoich ramionach.

Lu Wancheng otworzył oczy tak szeroko, jak tylko mógł, wpatrując się w przestrzeń przed sobą, a jego palce wbiły się w ramię Lin Qingyu, mimo że się uśmiechał.

Qingyu, tajny kod… Zapamiętałeś go?

Dłoń Lin Qingyu zakryła oczy Lu Wanchenga.

Tak.

Naprawdę musisz poczekać tylko sto dni… – Lu Wancheng zamknął oczy pod dłonią Lin Qingyu. – Nie czekaj za długo. Martwiłbym się o ciebie.

***

Po pierwszym dniu zimy nastąpił Dzień Mniejszego Śniegu1. W tym roku śnieg spadł znacznie później niż zwykle, ale niebo było zawsze szare i zachmurzone, jakby nie było pewne, czy powinno zacząć padać.

Lu Wancheng budził się coraz rzadziej, a nawet jego krótkie chwile przytomności były spowodowane bólem wywołanym toksycznym lekiem. Wcześniej mógł siedzieć na wózku inwalidzkim i cieszyć się słońcem na podwórku, ale teraz nie mógł nawet usiąść w łóżku. Nie mógł też nigdzie wyjść.

Pod koniec miesiąca matka Lin Qingyu skończyła czterdzieści lat, a jej najstarszy syn złożył wizytę w rodzinnym dworze. Widząc go przybywającego samotnie, Lady Lin wiedziała, że stan Lu Wanchenga nie jest obiecujący. Obawiała się, że syn będzie smutny, więc nie pytała o wiele. Zamiast tego, to Lin Qinghe zapytał, dlaczego Wancheng-gege nie przyszedł. Lin Qingyu po prostu pogłaskał go po głowie i powiedział, że przyjedzie następnym razem.

Lady Lin wolała ciszę i spokój od hałaśliwego świętowania, poza tym jej mąż był nieobecny, dlatego po prostu kazała służbie przygotować potrawy, które lubią jej synowie, i spędziła z nimi spokojne urodziny. Patrząc na ponure niebo za oknem, powiedziała im:

Kiedy spadnie pierwszy śnieg, wasz ojciec powinien wrócić do domu.

Lin Qingyu obawiał się opuszczać dwór markiza na zbyt długo, więc wrócił po obiedzie. W pawilonie Lanfeng Lin Qingyu zobaczył Hualu podlewającą nagie drzewo osmantusa, nucąc przy tym melodię.

Co cię tak uszczęśliwiło?

Odkąd Lu Wancheng zwymiotował krwią, nad pawilonem Lanfeng unosiły się niepokój i smutek. Minęło dużo czasu, odkąd widział Hualu w tak dobrym nastroju.

Młody markiz właśnie się obudził! – wykrzyknęła zachwycona Hualu. – Jest dziś w świetnym humorze i potrafi nawet samodzielnie siedzieć. Zjadł sam pół miski owsianki i w dodatku poprosił mnie, żebym przebrała go w szczęśliwy czerwony strój. Czy to oznacza, że wraca do zdrowia, paniczu?

Lin Qingyu znieruchomiał, a jego serce zamarło w piersi.


1. Pierwszy dzień okresu solarnego Xiǎoxuě. Zaczyna się około 22 listopada i trwa do 6 grudnia.

Tłumaczenie: Ashi

Married Thrice to a Salted Fish

Chociaż Lu Wancheng zawsze był ciężko chory, pod troskliwą opieką Lin Qingyu rzadko przeżywał chwile rozpaczy i z pewnością nigdy wcześniej nie pluł krwią. Lin Qingyu nie mógł uratować mu życia, ale starał się przynajmniej pomóc mu odejść z godnością, czystym i przytomnym.

Brudy takie jak krew nie powinny dotykać jego ciała.

Kiedy Lu Wancheng zwymiotował po raz pierwszy krwią, toksyczne lekarstwo zdawało się wcisnąć jakiś przełącznik w jego ciele. Z ust tryskało coraz więcej krwi, natychmiast plamiąc ubrania i pościel, a sam Lu Wancheng zemdlał.

Młody markizie! – zawołała Hualu. – Młody markizie, proszę, nie strasz mnie…!

C-co mamy zrobić, paniczu?!

Nikt w pawilonie Lanfeng nigdy czegoś takiego nie widział. Wszyscy rzucili się do ucieczki w panice, czekając, aż Lin Qingyu przejmie kontrolę nad sytuacją.

Po uderzeniu głową w kolumnę Lu Qiaosong został natychmiast rzucony na kolana przez służących, całkowicie pozbawiony godności. Widok takiej ilości krwi przypomniał mu jego dawne ja i ryknął z gniewu.

Widzisz, Lin Qingyu?! – krzyknął, a jego oczy były krwistoczerwone i wybałuszone z wściekłości. – Twój mąż zwymiotował tyle krwi, że mogłoby go to zabić! Nawet gdybyś posiadł wszystkie medyczne umiejętności świata, nawet gdybyś wykorzystał cały istniejący korzeń, i tak nie możesz go uratować!

Lin Qingyu spiorunował go wzrokiem i nagle zaśmiał się krótko i cicho. Dźwięk ten był mrożący krew w żyłach – w połączeniu z jego miną sprawiał, że wyglądał jak demon i przyprawił wszystkich o dreszcze.

Zanim Lu Qiaosong odzyskał przytomność, służący pawilonu Lanfeng wyprowadzili go już na zewnątrz. Zasłona za łóżkiem również była opuszczona, ukazując jedynie cienie poruszające się w oddali.

Lin Qingyu pracował do północy, pielęgnując Lu Wanchenga do momentu, w którym miał pewność, że pacjent będzie żył. Służący otarli krew z ciała młodego markiza, przebrali go w czyste ubranie i zapewnili świeżą pościel. Przez cały czas spał spokojnie, czysto, jakby w ogóle nie czuł bólu.

Lin Qingyu obserwował go przez chwilę. Potem dziedziniec Lady Liang wysłał kogoś z wiadomością, że markiza chce, aby panicz złożył jej wizytę.

Lu Qiaosong pobiegł do pawilonu Lanfeng, wszczął wielką wrzawę i tak rozwścieczył swojego ciężko chorego starszego brata, że ten zwymiotował krwią. W dworze wybuchło ogromne zamieszanie, o którym dowiedział się nawet markiz. Po wysłuchaniu całej historii wściekł się:

Gdzie teraz jest ten niewierny syn?!

W tym momencie Lady Liang nie próbowała już niczego fałszować ani zaprzeczać. Cofnęła się i szlochała:

Markizie, wiesz, że Wancheng jest chory, ale czy pamiętasz, że Qiaosong też jest chory?

Czy jego choroba może równać się z chorobą Wanchenga?! Doskonale wie, że jego brat jest ciężko chory, a mimo to pośpieszył do pawilonu Lanfeng, żeby okazywać mu brak szacunku. Czy nie powinien zostać ukarany?

Oczywiście, że tak, tylko że po tym, jak Qiaosong został wyrzucony z pawilonu Lanfeng, zemdlał. Lekarz mówi, że jego ciało jest osłabione i że powinien uważać, żeby się nie złościć, bo to szkodzi jego wątrobie. Mówiąc bez ogródek, Wancheng jest… już w tak złym stanie. Czy naprawdę ukarasz Qiaosonga, kiedy jest chory, i w ten sposób pogorszysz jego stan?! – Lady Liang otarła łzy, obserwując kątem oka wyraz twarzy markiza. – Możesz tego nie wiedzieć, ale Qiaosong znalazł lekarstwo na swoją niewypowiedzianą chorobę. Pragnie odzyskać zdrowie i spłodzić dziedzica. Był niegrzeczny dla swojej bratowej tylko z powodu lekkomyślności. Jeśli chcesz go ukarać, to jako jego matka nie mam nic do powiedzenia. Ja tylko… ja tylko proszę, poczekaj, aż jego zdrowie trochę się poprawi…

W umyśle markiza brak spadkobierców zawsze stanowił poważny problem. Kiedy usłyszał, jak Lady Liang twierdzi, że haniebny stan Lu Qiaosonga można wyleczyć, nie mógł powstrzymać się od wahania.

Czy to prawda?

Lady Liang skinęła szybko głową.

Nie odważyłabym się kłamać.

Lin Qingyu patrzył na nich zimno. Miał wrażenie, że marnują jego czas.

Markiz spojrzał na niego.

Nieważne. Niech teraz dobrze odpoczywają. O wszystkim innym porozmawiamy później.

Gdy tylko Lin Qingyu przekroczył bramę dziedzińca markizy, podbiegł Huantong.

Paniczu, co powiedział markiz?

Lin Qingyu prychnął.

Wciąż na niego liczysz?

Huantong nie mógł w to uwierzyć.

Ale trzeci panicz rozgniewał młodego markiza do tego stopnia, że zwymiotował krwią! Jak można to tak po prostu zignorować?

Wystarczy – powiedział Lin Qingyu. – Znajdź dla mnie Zhang Shiquana.

***

Lu Wancheng spał trzy dni, zanim się obudził.

Chociaż Lu Qiaosong uniknął kary, markiz Nan’an ostrzegł go, aby nie zbliżał się ponownie do pawilonu Lanfeng, aby nie narażał zdrowia brata. Ponadto markiz nakazał zarządcy udać się na targowisko i znaleźć korzeń włócznika, aby kupić go na lekarstwo dla młodszego syna.

Lu Qiaosong zażywał drogie lekarstwa, jakby po prostu jadł obiad. Chociaż dwór wydawał ogromne sumy pieniędzy, nadal nie wyzdrowiał. W tym momencie z opóźnieniem zdał sobie sprawę, że wędrowny lekarz mógł go oszukać. W przypływie gniewu Lu Qiaosong zamknął lekarza w drewutni, grożąc, że odetnie mu ręce, jeśli nie wymyśli innego rozwiązania, żeby nie mógł nawet żebrać o pieniądze w przyszłości.

Czy to dlatego, że jego mózg lepiej pracował pod presją, czy z jakiegoś innego powodu, wędrowny lekarz rzeczywiście wypisał kolejną receptę i z przekonaniem zapewnił, że tym razem na pewno zadziała. Lu Qiaosong wciąż wątpił, ale kazał przygotować pigułki. Po zażyciu kilku tabletek naprawdę poczuł poprawę. Jego nastrój się polepszył, zrobiło mu się gorąco, a tułów i nogi odzyskały siły. Lu Qiaosong był przepełniony radością i wierzył, że jego niewypowiedziany stan zostanie uleczony w mgnieniu oka.

Lady Liang również była uradowana. Syn pierwszej żony markiza miał wkrótce umrzeć, co więcej, córka lady Liang była konkubiną następcy tronu. Gdyby udało się wyleczyć syna z choroby i dać mu dziedzica, życie markizy byłoby idealne.

Tylko jedna rzecz ją trochę martwiła. Jakiś czas temu wysłała wiadomość do Pałacu Wschodniego, aby powiadomić Lu Niantao o sytuacji w dworze, ale wciąż nie otrzymała odpowiedzi. Dlatego Lady Liang przygotowała hojny dar i wysłała go eunuchowi, który umożliwił jej kontakt z córką. Eunuch jednak wyrzucił posłańca, zostawiając mu tylko jedno zimne zdanie: „Markiz Nan’an wychował tak dobrą córkę”.

Słysząc to, Lady Liang wpadła w panikę z niepokoju, ale nie mogła dowiedzieć się, co dokładnie się stało. Przeżyła zaledwie kilka dni w chwale, gdy cień niepokoju znów ją ogarnął. Lady Liang nie wiedziała, jak „dobra” jest Lu Niantao, ale Lin Qingyu z pewnością wiedział. Hu Ji dał znać, że trucizna zadziałała.

Kilka dni wcześniej Xiao Cheng nagle zaczął mieć migreny. Czuł, jakby pękała mu głowa, zdawał się głuchnąć i bolały go nawet oczy. Gdyby mógł, roztrzaskałby głowę o ścianę. Wszyscy lekarze cesarscy zebrali się w Pałacu Wschodnim, ale nie mogli znaleźć przyczyny, nawet pół dnia później. Szlachetna małżonka Chen nakazała zbadać wszystko w pałacu, od spożywanego jedzenia i wody, po ubrania, które nosili. Nie oszczędzono ani jednego szczegółu, a jednak niczego nie znaleziono.

Wówczas stewardesa szlachetnej małżonki Chen zapytała, czy skoro problem nie dotyczy pałacu następcy tronu, to może pojawić się w jakimś innym.

Pałac, w którym mieszkały dwie konkubiny, również został dokładnie przeszukany. Znaleziono kadzidło, które paliła Lu Niantao, ale kiedy lekarze cesarscy je sprawdzili, nie znaleźli w nim żadnych nieprawidłowości. Jednak Xiao Cheng był z natury podejrzliwy. Chociaż lekarze cesarscy stwierdzili, że jest nieszkodliwe, książę koronny zakazał mieszkańcom Pałacu Wschodniego używania kadzideł.

Xiao Cheng nie był głupi – ta sama taktyka nigdy nie zadziałałaby na niego dwa razy – więc Lin Qingyu wiedział, że Lu Niantao w zasadzie nie jest już przydatna. W związku z tym musiał wycisnąć z niej wszystko, co najlepsze.

Lekarz cesarski Hu zawsze był niezwykle lojalny wobec jego ojca i pomógł im w tak wielu sprawach. Nadszedł czas, aby Lin Qingyu się odwdzięczył.

Nikt nie potrafił znaleźć przyczyny migren następcy tronu i ani jeden lekarz w Urzędzie Lekarzy Cesarskich nie mógł nic zrobić, żeby pomóc. Nikt nie mógł przewidzieć, że ostatecznie Hu Ji – który dopiero niedawno do nich dołączył – wskaże przyczynę.

Kadzidło, którego używała konkubina następcy tronu, było w zasadzie w porządku. Jednak w połączeniu z mieszankami Ścigając feniksa oraz Śliwa i wierzba powodowało stany zapalne, a ten efekt uboczny łatwo wywoływał migreny.

Ścigając feniksa oraz Śliwa i wierzba to unikalne mieszanki kadzideł używane odpowiednio przez cesarzową i szlachetną małżonkę Chen. Następca tronu codziennie odwiedzał Pałac Fengyi i Pałac Changle, aby złożyć hołd, a czasami odwiedzał konkubiny nocą. Z czasem jego dolegliwości stawały się coraz poważniejsze.

Po tym, jak Hu Ji wyjawił prawdę, szlachetna małżonka Chen wpadła we wściekłość. Pamiętając, że markiz Nan’an był spokrewniony z cesarzową poprzez małżeństwo, uznała, że cesarzowa celowo sprowokowała Lu Niantao do tego czynu. Nazwała Lu Niantao „suką” i uderzyła ją w twarz. Gdyby Xiao Cheng w końcu jej nie powstrzymał, szlachetna małżonka Chen eskalowałaby incydent do samego cesarza.

W Pałacu Wschodnim Lu Niantao płakała, aż stała się cała roztrzęsiona, krzycząc przeraźliwie, że nie wiedziała o działaniu kadzidła – używała tej mieszanki tylko dlatego, że Jego Wysokość ją lubił.

Xiao Cheng wiedział, że mówi prawdę. Lu Niantao mogła liczyć tylko na pomoc Pałacu Wschodniego dla niej i jej matki, więc nie miała powodu, by go krzywdzić. Poza tym, książę już zbyt wiele wywalczył, by zdobyć tytuł następcy tronu, i nie chciał zrażać markiza Nan’an.

Widząc, że konkubina Lu nie zrobiła tego celowo, i biorąc pod uwagę dumę markiza, Xiao Cheng utrzymał wydarzenie w tajemnicy. Kazał jedynie Lu Niantao opuścić pałac konkubin. Od tamtej pory Lady Liang nie miała już żadnych wieści od córki.

Lu Niantao całkowicie straciła serce następcy tronu. Nigdy nie będzie miała drugiej szansy. Jeśli Xiao Cheng umrze, zostanie wdową w pałacu do końca życia. Jeśli przeżyje i zostanie cesarzem, będzie jedynie porzuconą konkubiną w Zimnym Pałacu.

Nie mogła winić nikogo innego. Od początku to był jej własny wybór.

Tymczasem Hu Ji – młody, ale niezwykle utalentowany – zyskał uznanie następcy tronu i szlachetnej małżonki Chen. Stał się wschodzącą gwiazdą Urzędu Lekarzy Cesarskich, a jego przyszłość rysowała się w jasnych barwach.

Lin Qingyu wiedział wszystko o wydarzeniu w Pałacu Wschodnim, ale kiedy o tym opowiadał Lu Wanchengowi, wspomniał tylko o pierwszej części: że Xiao Cheng zaczął cierpieć na migreny, a lekarze cesarscy nie mieli pojęcia, co robić. Im dłużej ta zagadka pozostawała nierozwiązana, tym trudniej było wyleczyć chorobę.

Więc nie muszę już brać tego leku, prawda? – zapytał Lu Wancheng. – Trucizna naprawdę boli.

Lin Qingyu poczuł ucisk w piersi.

Jeśli nie chcesz, to nie rób tego.

Lu Wancheng patrzył na niego przez chwilę, po czym się uśmiechnął.

To była piękna operacja, godna wielkiej nagrody. Hualu.

Hualu wniosła rzeźbioną skrzynię z sekwoi. Miała pięć przegródek i osiem szuflad o różnych rozmiarach. Na górze znajdowała się rączka, a przez otwory po bokach przewleczone były mocne liny materiałowe. Była to skrzynia na leki, którą lekarz mógł nosić na plecach podczas pracy.

W jednym, niepozornym kącie pudełka Lu Qingyu zauważył dziwny symbol. Był to ten sam, który narysował wcześniej Lu Wancheng.

Poprosiłem stolarza, żeby zrobił to według mojego projektu – powiedział Lu Wancheng. – W przyszłości, kiedy dołączysz do Urzędu Lekarzy Cesarskich i będziesz musiał iść do pracy, noś to ze sobą.

Dziękuję – Lin Qingyu się uśmiechnął.

Widząc jego uśmiech, Lu Wancheng nie mógł się powstrzymać od zapytania:

Wszyscy mówią, że za prezenty trzeba się odwdzięczyć, więc czy nie powinieneś dać mi prezentu w zamian?

Jaki prezent chcesz?

Lu Wancheng poważnie się nad tym zastanowił, po czym udał, że cierpi.

Ach… co mam zrobić? Nadal chcę zobaczyć doktora Lina w jego szacie ślubnej.

Lin Qingyu powinien był wiedzieć, że taka będzie odpowiedź.

Dla niego poślubienie innego mężczyzny i zostanie jego żoną było plamą na jego życiu, nawet jeśli osoba, którą poślubił, była teraz bliskim przyjacielem. Zmuszenie go do ponownego włożenia szaty ślubnej byłoby niczym innym jak ponownym przeżyciem upokorzenia z tamtego dnia. Jednak jeśli Lu Wancheng naprawdę tak bardzo chciał to zobaczyć, nie było to wykluczone…

Nie zdążył jeszcze odpowiedzieć, gdy Lu Wancheng wyciągnął rękę, mając nadzieję dotknąć długich włosów opadających na klatkę piersiową Lin Qingyu. Być może wzrok Lu Wanchenga szwankował, bo kilkakrotnie próbował dotknąć loków, ale za każdym razem mu się nie udawało.

Patrz, jaki jesteś zdenerwowany. – Lu Wancheng roześmiał się, jakby dostał dokładnie to, czego chciał. – Żartowałem, nie zauważyłeś?

Nie – powiedział cicho Lin Qingyu. – Zawsze tak się zachowujesz.

Nigdy nie potrafił stwierdzić, czy Lu Wancheng żartuje, czy nie.

Mimo że powiedział, że nie chce, Lu Wancheng posłusznie przyjął lekarstwo na czas.

***

Tej nocy Lin Qingyu obserwował, jak Lu Wancheng zasypia. Nagle za drzwiami rozległy się pospieszne kroki i Hualu wpadła do środka, ciężko dysząc.

Paniczu!

Lin Qingyu uniósł rękę, gestem nakazując jej ściszyć głos.

Co się stało?

Hualu dyszała.

Trzeci panicz… odszedł.

Jak to odszedł? – zapytał Lin Qingyu.

Umarł!

Och – powiedział Lin Qingyu. Wygładził koce Lu Wanchenga i powiedział cicho: – Zrobiłem kolejną złą rzecz, Wancheng.

Tłumaczenie: Ashi

Till Death do Us Part

W tym samym roku Japonia rozpoczęła kampanie mające na celu wzmocnienie bezpieczeństwa w północnych Chinach pod hasłem „wyzwolenie Azji Wschodniej, wyeliminowanie komunizmu w samoobronie i pilna praca nad zwiększeniem produkcji”. W rezultacie wzrosło również napięcie w Tiencinie.

Wiosną1 i ponownie późnym latem przeprowadzono masowy nalot. Chociaż przykrywka Lao Wu nie została ujawniona, administracja2 zorganizowała jego wycofanie z Tiencinu w obawie o jego bezpieczeństwo. W ciągu ostatnich dwóch lat Shen Liangsheng przekazał kilkakrotnie większe sumy pieniędzy na wsparcie logistyki za pośrednictwem kontaktów Lao Wu. Ten ostatni docenił jego wkład, ale wypowiedzenie tego na głos podczas ich pożegnania okazało się zbyt ryzykowne. Później poprosił Qin Jinga o przekazanie wiadomości: „Nie wiem, kiedy będę mógł wrócić. Musicie być bardzo ostrożni w przyszłości. Nie wchodźcie w interakcje z nikim innym. Dziękuję wam w imieniu Partii, a wiceprzewodniczący Zhou3 również poprosił mnie o osobiste podziękowania”.

Qin Jing wygłosił całe przesłanie słowo w słowo, po czym dodał:

Przypominam sobie, że wiceprzewodniczący Zhou jest w połowie Tiencinerem.

O, mój rodak.

To ja powinienem to powiedzieć, a nie ty.

Shen Kechen przeprowadził się do Tiencinu po upadku rządu Peiyang, a rodowód Shenów sięgał północnego wschodu4, więc Shen Liangsheng nie był prawdziwym mieszkańcem Tiencinu. Jednak słysząc to, tylko przewrócił stronę gazety i odparł:

Ale przecież ożeniłem się z osobą z rodziny z Tiencinu. Dlaczego nie mogę nazywać siebie mieszkańcem Tiencinu?

Rozbawiony tym, jak z wiekiem mężczyzna stawał się coraz bardziej bezczelny, Qin Jing pokręcił z uśmiechem głową i usiadł obok niego. Przejrzał stronę, którą Shen Liangsheng właśnie skończył czytać, ale nie znalazł interesującej go rubryki. Wtedy zdał sobie sprawę, że jest ona w rękach mężczyzny i wyciągnął do niego rękę w geście żądania.

Czytam. Poczekaj na swoją kolej.

Qin Jing po prostu spojrzał na niego z uśmiechem na twarzy. Wkrótce Shen Liangsheng mógł tylko pomachać białą flagą i rzucić mu papiery. Zadał pytanie, na które nie spodziewał się odpowiedzi:

Jesteś irytujący, wiesz?

Gazetą, którą czytał Shen Liangsheng, była „New Tiencin Gazette”, wcześniej znana jako „Tienfungpao”. Konkretna strona, o którą się spierali, to dział literatury, w którym ukazywały się najnowsze rozdziały Legendy szermierzy Shu Shan5. Qin Jing był oddanym fanem Huan Chu Lou Chu i dlatego nie przegapiłby ani jednego rozdziału.

Początkowo Shen Liangsheng nie czytał dla przyjemności, ale odkąd osiedlił się z Qin Jingiem i przyzwyczaił do życia domowego, jego gusta zaczęły się zmieniać. Mając wolny czas, zajmowali się kilkoma roślinami, a w dni wolne od pracy parzyli herbatę i siedzieli naprzeciw siebie z książką w ręku.

Być może wszyscy mężczyźni skrywali w sobie miłość do wuxia6. Widząc, jak Qin Jing śledzi każdą publikację Legendy Szermierzy Shu Shan i chwali jej historię, Shen Liangsheng pomyślał, że równie dobrze mógłby kupić drukowane książki w wydawnictwie Lili Press i przeczytać całą historię od początku. Po nadrobieniu zaległości śledził nowości wydawnicze razem z Qin Jingiem, a nawet później nawiązał z nim rozmowę na ich temat.

Legenda była powieścią xianxia7 z rozbudowanym światem. Pojawiały się w niej postacie zarówno dobre, jak i złe, a każda z nich dysponowała umiejętnościami potężniejszymi od poprzedniej. Potrafiły wzbijać się w przestworza i ryć w ziemi. Potrafiły podróżować na mieczach. Ich zdolności były dziwne i fascynujące, niezmiennie zaskakując czytelnika. Niezależnie od tego, jak bardzo zmieniły się jego gusta, Shen Liangsheng nie stracił swojej skrupulatności i metodyczności. Mimo że była to powieść, towarzyszył mu Qin Jing w porządkowaniu relacji między stale rosnącą liczbą postaci, debatując, kto ma lepsze umiejętności i bardziej przydatne magiczne przedmioty, i czy dobro zwycięży nad złem, czy na odwrót. W tym względzie Qin Jingowi brakowało pilnej postawy drugiego mężczyzny, ale mimo to uważał ten poważny sposób czytania fikcji za dość interesujący. Chętnie włączał się do dyskusji i zanim się zorientował, on również stał się całkiem poważny. Czasami mieli przeciwne poglądy i żaden nie potrafił przekonać drugiego. W takich chwilach Qin Jing groził surowo: „Jeśli jeszcze raz się ze mną nie zgodzisz, w tym tygodniu będziesz zmywał naczynia!”. Mówiąc to, nawet nie pomyślał, że to dość niedojrzałe, aby dwóch dorosłych mężczyzn pokłóciło się z powodu fikcyjnej powieści.

Choć to fikcja, porywająca proza autora ożywiła świat – jakby takie miejsce z innym niebem i ziemią naprawdę istniało. W tym cudownym świecie powietrze było pełne latających szermierzy, a postacie pojawiały się i znikały. Jednak niezależnie od tego, czy stali się nieśmiertelnymi, czy upadłymi demonami, jedno się nie zmieniło: żaden barbarzyńca8 nie odważył się najechać ich kraju.

Qin Jing, jakie masz plany teraz, kiedy Lao Wu odszedł?

Qin Jing uważnie czytał nowy rozdział, gdy Shen Liangsheng nagle się odezwał.

Co masz na myśli, mówiąc o planach? Oczywiście, że będę kontynuował nauczanie – odpowiedział żartobliwie.

Shen Liangsheng nie kontynuował tematu, porzucając go, jakby było to tylko spontaniczne pytanie. Nie poruszył go ponownie, dopóki nie poszli spać. Przy zgaszonym świetle zaczął nieśmiałym tonem:

Myślałem o obecnej sytuacji, Qin Jing… A gdybym powiedział, że chcę, żebyś zmienił szkołę… może na podstawówkę, jak by to brzmiało?

Obawy Shen Liangshenga były uzasadnione – Sheng Kung się rozwijał, a sława miała swoją cenę. Podobnie jak Yaohua, Sheng Kung od jakiegoś czasu znajdował się na japońskim radarze. W tamtych czasach Nankai bardzo ucierpiało z powodu antyjapońskiego nastawienia, a później dyrektor Yaohua został zamordowany przez japońskiego agenta w biały dzień. Shen Liangsheng był zaniepokojony, ponieważ po pierwsze, przez długi czas był nieaktywny i zerwał kontakt ze światem polityki, a po drugie, Qin Jing pracował dla Lao Wu. I kto wiedział, kiedy tak zwane „kampanie wzmacniania bezpieczeństwa” dobiegną końca? Przypuszczał, że prawdopodobieństwo jest niewielkie, ale nawet to go przerażało. Gdyby coś się stało, obawiał się, że nie będzie w stanie ochronić tego człowieka, dlatego uznał, że najlepiej będzie, jeśli przeniesie go do mniej znanej szkoły podstawowej.

Jednak z drugiej strony, odkąd zamieszkali razem, Qin Jing zaprzestał wszelkich innych zajęć poza nauczaniem z troski o bezpieczeństwo. Prosząc o to teraz, Shen Liangsheng czuł, jakby coraz bardziej niszczył aspiracje nauczyciela. Szczerze mówiąc, najchętniej związałby mężczyznę liną i trzymał go przy sobie, gdyby tylko mógł, nie pozwalając mu nigdzie iść ani nic robić. Byłby spokojny tylko wtedy, gdyby mógł zatrzymać go w domu każdego dnia.

Sam Shen Liangsheng uważał, że prośba jest zbyt wygórowana i nie zamierzał zmuszać go do odejścia z pracy w Sheng Kung. Chciał jedynie zasugerować rozwiązanie i jeśli mężczyzna się nie zgodzi, odpuścić sprawę. Jednak niespodziewanie Qin Jing po sekundach milczenia poklepał go dłonią pod prześcieradłem.

Dobrze – powiedział cicho nauczyciel.

Qin Jing rozumiał intencje drugiego mężczyzny być może aż za dobrze. W ciągu ostatnich dwóch lat przekazał wszystkie swoje oszczędności na zagraniczne konta, posługując się tożsamością Chińczyka mieszkającego za granicą – jaki był cel? Z pewnością częściowo wynikało to z uczucia, jakie rozwinął w sobie wobec tego kraju i chęci wsparcia walki z Japonią, ale kryła się za tym również chęć zadośćuczynienia. Nie rozmawiali na ten temat, ale tylko bezwstydny drań nie czytałby między wierszami.

Oczywiście, że to zrobię. – Nie otrzymawszy żadnej odpowiedzi od mężczyzny, Qin Jing ponownie poklepał go po dłoni i dodał uspokajająco: – To ta sama praca, gdziekolwiek pójdę. Nie martw się.

Poprosił partnera, aby nie myślał o tym zbyt wiele, ale sam miał dziwny sen.

Początek był zupełnie zwyczajny, a nawet miał podtekst seksualny. Qin Jing śnił, że zabawia się z Shen Liangshengiem w sypialni, a ich dłonie na rozgrzanych ciałach rozpoczynają grę wstępną. Potem Shen Liangsheng przycisnął go do lustra w rogu. Oparł się plecami o lodowate szkło, ale krocze go paliło. Zamknął oczy, rozkoszując się fellatio, a z jego ust wyrwało się kilka jęków.

Jednak wkrótce poczuł, jak czyjeś ramiona oplatają go od tyłu, niemal go dusząc. Skąd się wzięły? Qin Jinga przeraziła myśl o ramionach widma, które wyłaniają się z lustra i chwytają go, jakby chciały wciągnąć do środka.

Shen… – Chciał zawołać o pomoc, ale mężczyzna, który klęczał przed nim, zniknął. Zacisnął usta i się odwrócił. Osoba, a może duch, wyszła z lustra i stanęła z nim twarzą w twarz. Otaczała ich ciemność, skrywając mieszkanie, które znał, ale twarz przed sobą rozpoznawał doskonale. To nie był nikt inny, tylko mężczyzna, którego wołał o pomoc.

Shen Liangsheng… – zawołał Qin Jing oszołomiony. Być może czytał za dużo powieści wuxia. Mężczyzna, którego z jakiegoś powodu tak dobrze znał, miał na sobie strój z czasów starożytnych. Jego długie włosy były czarne, a strój jeszcze ciemniejszy. Tylko blada twarz wyróżniała się w ciemności. Nie wyrażała żadnych emocji, ale gdy spojrzeli sobie w oczy, po jego policzku spłynęła cicha łza.

Nie… – Qin Jing w panice wyciągnął rękę. Chciał powiedzieć mężczyźnie, żeby nie płakał, ale odkrył, że nie może. Nie mógł nawet otrzeć łzy – zdawała się kryć w sobie przeszywający smutek. Musiał sprawić mu tyle bólu, że w jego oczach można było dostrzec tę przytłaczającą agonię, rozdartą między miłością a nienawiścią.

Qin Jing był tak zdenerwowany, że nie wiedział, co zrobić – widok cierpiącego mężczyzny sprawiał, że i on czuł ból. Nie potrafił wydusić z siebie ani jednego słowa pocieszenia. Po prostu wpatrywał się w niego niczym posąg, bojąc się, że zniknie, jeśli tylko mrugnie.

Qin Jing? Qin Jing?

Qin Jing nie mógł się ruszyć we śnie, ale w rzeczywistości był niespokojny i nieustannie drżał. Wyczuwając to, Shen Liangsheng obudził się i zdał sobie sprawę, że mężczyzna ma koszmar, więc zaczął nim potrząsać.

Wciąż oszołomiony, Qin Jing leżał tam przez kilka sekund, po czym nagle przewrócił się na drugi bok i mocno objął Shen Liangshenga, przyciskając twarz do jego piersi. Chwilę później trzymał się go obiema rękami i nogami, mamrocząc coś pod nosem tak cicho, że Shen Liangsheng nie mógł go usłyszeć.

No, no. Już dobrze… – Shen Liangsheng nie wiedział, o czym śnił i uważał zachowanie mężczyzny za nieco zabawne, ale nie mógł tego powiedzieć. Odwzajemnił uścisk i delikatnie pogłaskał go po plecach, pocieszając: – Miałeś zły sen? Teraz kiedy się obudziłeś, nie może ci zrobić krzywdy. Nie bój się.

Czemu brzmisz jak moja mama? – Qin Jing, odzyskując przytomność, poczuł się nieco zawstydzony i mruknął coś, próbując to ukryć, po czym go odepchnął.

Już się ze mną przekomarzasz, co? Mówię ci, że zasłużyłeś na ten koszmar. – Jakby nie miał dość Qin Jinga, przyciągnął mężczyznę z powrotem do siebie. – O czym śniłeś?

Śniło mi się, że byłeś duchem i mnie zjadłeś. – Qin Jing kontynuował swoje bezczelne uwagi, ale nie mógł stłumić niepokoju i po chwili opowiedział wszystko Shen Liangshengowi. W końcu zapytał szeptem: – Kiedy zrobiłem ci coś strasznego?

Tak, kiedy? – Shen Liangsheng pocałował go w czoło i wsunął dłoń w spodnie od piżamy. – Druga połowa była koszmarem, ale pierwsza nie, prawda? Mówię, że miałeś ten sen, bo za mało to robiliśmy w tym tygodniu.

Przestań. Jest środek nocy… – Qin Jing cicho odmówił, ale wkrótce poczuł podniecenie, ponieważ jego ciało zareagowało na dotyk mężczyzny. Gdy pożądanie, które pozostało po śnie, znów się rozpaliło, zrezygnował z prób odwodzenia partnera.

Dobrze, skoro tak mówisz. – Shen Liangsheng celowo przerwał, gdy drugi mężczyzna osiągnął pełną erekcję, i poklepał go po pupie. – Idź spać.

No, daj spokój. Nie bądź taki. – Qin Jing zniżył się i zaczął skubać klatkę piersiową wyższego mężczyzny i lizać jego sutki. Sam sięgnął pod prześcieradło i odsłonił pośladki, po czym przyłożył dłoń mężczyzny do swoich nagich bioder. Poprowadził palce mężczyzny do swojego wejścia i celowo napiął mięśnie, jednocześnie ocierając swoją erekcję o jego udo.

Ty bezczelny łobuzie. – Shen Liangsheng strofował go żartobliwie, przewracając się na bok i rozbierając mężczyznę w ciągu kilku sekund. Zaczął całować Qin Jinga od stóp do głów, starając się wzbudzić w nim jak największe pożądanie, aż mężczyzna nie mógł już wytrzymać. Dopiero gdy rozwarł nogi, rozchylając policzki i błagając go o wejście, wbił się w ciało, z którym nie mógł się już bardziej zapoznać. Mimo to seks nigdy nie przestawał być ekscytujący i nigdy im się nie znudził.

Czy to nie dziwne? Jak myślisz, dlaczego miałem ten sen? – Po stosunku Qin Jing otrząsnął się ze strachu, ale wciąż nie mógł zapomnieć o koszmarze. – A co, jeśli naprawdę byłem ci coś winien w poprzednim życiu?

Naprawdę wierzysz w reinkarnację? – Shen Liangsheng leżał z mężczyzną w ramionach, głaszcząc go po spoconych plecach. Pomyślał sobie, że prawdopodobnie miał ten sen z powodu prośby, którą wygłosił przed spoczynkiem. Naprawdę go więził, tak jak we śnie, zaciągając go w miejsce tylko dla nich dwóch i egoistycznie zapominając o wojnie, o obecnym zamieszaniu. Było dokładnie tak, jak głosił sonet: „Zostańmy raczej na ziemi, umiłowani – gdzie nieprzystosowane, sprzeczne nastroje ludzi cofają się i izolują czyste dusze, i pozwólmy, by miejsce, w którym moglibyśmy stanąć i kochać przez jeden dzień, z ciemnością i godziną śmierci wokół niego”.

Szczerze mówiąc, nie… – Qin Jing doszedł do wniosku, że o tej porze nocy umysł po prostu szaleje. W końcu znalazł wygodne miejsce w ramionach Shen Liangshenga i cicho mruknął: – Dobrze, dobranoc.

Qin Jing, nie mam już nikogo w rodzinie. Tylko ciebie. – Z mężczyzną w objęciach, Shen Liangsheng szczerze opowiedział, co mu chodzi po głowie. – Od teraz jesteśmy tylko we dwóch. Będę się tobą dobrze opiekować i tak zostaniemy do końca, dobrze?

Tak – odpowiedział szybko Qin Jing. Podniósł wzrok i przyjrzał się mężczyźnie z bliska. Dziecinnie, ale szczerze, dodał: – I ja też będę się tobą dobrze opiekował.

Dobry chłopiec. A teraz śpij. – Shen Liangsheng zaśmiał się i pocałował go w oko, po czym zasnęli w swoich ramionach.

Nawet gdyby nie zapomnieli o wojnie i obecnym zamęcie, i tak mogliby nigdy nie zostać uznani za bezinteresownych. Kwota, którą Shen Liangsheng przekazał, była sumą, o jakiej przeciętny obywatel nie mógłby nawet pomarzyć, ale w kontekście długotrwałej wojny była to zaledwie kropla w morzu, zaledwie symbol wsparcia. W porównaniu z prawdziwie bezinteresownymi ludźmi, którzy przelali krew na polu bitwy, ich wkład wydawał się znikomy. Ostatecznie jednak Shen Liangsheng po prostu chciał żyć z tym mężczyzną do końca życia, dlatego musiał ratować życie dla siebie i dla niego, bez względu na wszystko. Nie tylko byliby dla siebie towarzyszami, ale także rodzicami, braćmi i dziećmi – łączyłaby ich najbliższa relacja. I zostaliby razem, dopóki śmierć ich nie rozłączy.

To ty? Kupiłeś makaron?

Nie.

Dlaczego?

Przechodziłem obok targu, ale kolejka była tak długa, że myślałem, że wyprzeda się, zanim nadejdzie moja kolej. Zróbmy go sami.

Był sierpień trzydziestego czwartego roku Republiki, tysiąc dziewięćset czterdziestego piątego według kalendarza gregoriańskiego. Gdy wieść o bezwarunkowej kapitulacji Japonii rozeszła się po Tiencinie, miasto ogarnęła radosna euforia. Sprzedawcy fajerwerków i petard byli oszołomieni, gdy ich asortyment okazał się niewystarczający, by sprostać popytowi, który był większy niż nawet w okresie noworocznym.

Pomijając fajerwerki, brakowało nawet tak powszechnych artykułów gospodarstwa domowego, jak makaron. W każdym domu obchodzono powrót Japończyków do ich zapomnianego przez Boga kraju, przestrzegając zwyczaju jedzenia lao mien9, aby uwolnić się od nieszczęść. Początkowo wszyscy byli mniej lub bardziej sceptyczni, słysząc wieść o kapitulacji. Dopiero po zjedzeniu makaronu ich zmartwienia ustąpiły, podobnie jak makaron strawił się w ich żołądkach.

Qin Jing wsypał mąkę do miski, a Shen Liangsheng stanął obok i dolał mu wody. Podczas gdy Qin Jing pracował nad ciastem, on przygotował warzywa i sos10. Następnie pozostali przy kuchence, czekając na ugotowanie makaronu. Gdy był gotowy, przełożyli go do misek, uważając, aby nie uszkodzić nawet wystających końcówek, zgodnie z tradycją makaronu długowieczności11.

A jedzenie długich makaronów było jak zanurzanie się w długich, szczęśliwych latach dającej się przewidzieć przyszłości.

Tego dnia zjedli makaron sami, a następnego dnia poszli do domu Liu na kolejną uroczystość. Po drodze minęli studio fotograficzne, gdzie Qin Jing zatrzymał się w pół kroku. Spojrzał na Shen Liangshenga z uśmieszkiem.

Wejdziemy?

Właściwie żaden z nich nie przepadał za fotografowaniem. Poza tym spędzali ze sobą całe dnie, więc nigdy nie przyszło im do głowy, żeby kupić aparat, żeby od czasu do czasu zrobić zdjęcie. To miała być ich pierwsza wspólna wizyta w studiu.

Witryna studia nie była okazała, ale banery „Nowożeńcy” na drzwiach przyciągały uwagę. Widząc, że właściciel jest dość młody, Qin Jing założył, że niedawno się ożenił i powitała go serdecznie:

Gratulacje z okazji ślubu!

Ojej. Wiele osób to mówi – odpowiedział z entuzjazmem właściciel. – Ożeniłem się dwa lata temu i zostało mi z tego czasu mnóstwo tych banerów. Teraz jest taki świąteczny czas, że pomyślałem, żeby je powiesić.

Qin Jing był od początku w dobrym humorze, a właściciel był miłym człowiekiem, więc zaczął luźną rozmowę. Kiedy mężczyzna zapytał, czy Shen Liangsheng jest jego przyjacielem, spojrzał na wyższego mężczyznę i odpowiedział z uśmiechem:

Jesteśmy kuzynami.

Kuzyni, no. Dobrze, dobrze… – Właściciel stał za kamerą i wydawał im polecenia, zerkając przez wizjer. – Trochę bliżej, moi drodzy panowie… no dalej, dlaczego stoicie tak daleko od siebie? Bliżej… obejmij go ramieniem… tak, teraz wyglądacie jak kuzyni! A teraz spójrzcie tutaj… i uśmiechnijcie się… idealnie!

Po zrobieniu zdjęcia i otrzymaniu karteczki z datą odbioru. Qin Jing sięgnął po portfel, ale właściciel uścisnął mu dłoń.

Za darmo! Jak mógłbym prosić o pieniądze w tak szczęśliwy dzień jak dzisiaj? W tym tygodniu świadczę darmowe usługi każdego dnia!

Nie, nie moglibyśmy. – Qin Jing położył pieniądze na ladzie. – Nie możesz stracić zysku tylko dlatego, że jesteś szczęśliwy, prawda?

Mówiłem, że za darmo! – Właściciel zaśmiał się wesoło, wpychając pieniądze z powrotem do kieszeni Qin Jinga i wyprowadzając kuzynów ze studia. Wskazując na karteczkę na drzwiach, powiedział: – Zobacz, tu jest napisane. Szczęśliwe czasy były tak trudne do zdobycia, że chętnie straciłbym zysk!

Rzeczywiście, Qin Jing i Shen Liangsheng nie zauważyli papieru pod banerami. Widniał na nim starannie wypisany napis:

Świadczenie bezpłatnych usług na cześć zwycięskiego ruchu oporu.

W dniu, w którym odebrali gotowe zdjęcie, Qin Jing wyjął je jeszcze raz przed pójściem spać, mimo że widział je już wcześniej tego dnia.

Z czego się tak uśmiechasz? – Shen Liangsheng właśnie wyszedł spod prysznica. Widząc mężczyznę patrzącego na fotografię z głupkowatym uśmiechem na twarzy, usiadł obok niego i objął go ramieniem.

Słyszałem, że ładni ludzie nie wychodzą dobrze na zdjęciach, ale ty wyglądasz równie dobrze, jak na żywo. – Po pochwaleniu Shen Liangshenga, bezczelnie dodał: – Ale muszę przyznać, że ja sam nie wyglądam aż tak źle.

Gdyby Qin Jing zachowywał się narcystycznie, Shen Liangsheng z pewnością wygłosiłby kilka drwiących uwag. Jednak obejmując mężczyznę, poczuł się wzruszony, widząc siebie trzymającego go w ten sam sposób na zdjęciu. Postaci na papierze uśmiechały się do nich szeroko.

Zróbmy większe i je gdzieś powieśmy. – Shen Liangsheng chwycił Qin Jinga za rękę, mocno ją ścisnął i dodał: – Żeby zrekompensować brakujące nam zdjęcie ślubne.

Tej nocy kochali się słodko. Nie było to zbyt namiętne, ale raczej łagodne i długotrwałe, jakby unosili się na wodzie, łagodnie spływając ciepłą rzeką w miejsce zbyt odległe, by je dostrzec.

W roku zwycięstwa nad Japonią Shen Liangsheng miał trzydzieści pięć lat, a Qin Jing trzydzieści trzy. Nie zauważyli upływu lat, ponieważ widywali się codziennie. Mężczyźni na zdjęciu również wyglądali na młodych i pełnych werwy.

Prawda była jednak taka, że minęło sporo czasu. Po miłosnych igraszkach leżeli obok siebie, trzymając się za ręce. Qin Jing spojrzał w dół łóżka, gdzie przez prawie zasunięte zasłony sączył się promyk księżyca, uświadamiając mu bieg lat.

Zdawał się pamiętać, że kiedyś leżał obok tego mężczyzny, patrząc na smużkę księżycowego światła padającą na podłogę, jarzący się promień światła przemykający obok stóp łóżka pośród mroku. Był niczym srebrzystobiała nić, która przeplatała się przez prawie dziesięć lat ich życia.

Qin Jing odwrócił się i spojrzał Shen Liangshengowi w oczy. Przesunął dłonią po linii włosów mężczyzny i powiedział cicho:

Nie widziałem u ciebie żadnych siwych włosów.

Już niedługo. Muszę cię poprosić o pomoc w ich usunięciu. – Shen Liangsheng domyślił się, co myśli Qin Jing i odpowiedział tym samym łagodnym głosem. Wyciągnął rękę i dotknął pieprzyka przy oku mężczyzny, wciąż żartując: – Ale z tymi dwoma zmarszczkami nie będę w stanie pomóc.

Qin Jing uwielbiał opowiadać dowcipy i się uśmiechać. Prawdopodobnie dlatego, że uśmiechał się zbyt często, w kącikach jego oczu pojawiły się dwie delikatne zmarszczki.

Łał, myślisz, że już jestem stary, prawda? – Qin Jing zrobił żałosną minę, ale w następnej chwili pomyślał o czymś innym i zaśmiał się szyderczo. – Pamiętasz, co było w powieści…

Większość książek, które Qin Jing przeczytał, Shen Liangsheng czytał razem z nim, dzięki czemu ten ostatni doskonale wiedział, o której powieści mówi nauczyciel. Zgodnie z oczekiwaniami, Qin Jing zaczął mówić o prozie pewnej pisarki o imieniu Chang12 z Szanghaju, która w ostatnich latach zyskała sporą popularność. Była to metafora miłości i małżeństwa, zarazem radosna i nieustępliwa.

Każdy mężczyzna prawdopodobnie będzie miał w życiu dwie takie kobiety, co najmniej dwie. Gdyby poślubił czerwoną różę, prędzej czy później czerwień stałaby się plamą krwi komara na ścianie, a biel – niczym księżyc przy pościeli13. Gdyby poślubił białą różę, biel stałaby się ziarnkiem ryżu przyklejonym do jego ubrania, a czerwień – czerwonym pieprzykiem na jego piersi”.

No weź, jakbym kiedykolwiek miał o tobie źle myśleć. – Słysząc, jak Qin Jing opowiada tę historię, Shen Liangsheng był niezmiernie szczęśliwy – potraktował ich zdjęcie jak spóźnione zdjęcie ślubne, więc mężczyzna traktował siebie jak żonę. Nawet jeśli to był żart, Shen Liangsheng poczuł radość.

Jak mógł o tym źle myśleć? Chciał się tylko cieszyć.

Być może to naprawdę dobra karma, którą zebrał w poprzednim życiu, pozwoliła mu być z tym mężczyzną, dopóki nie posiwieją im włosy, dopóki śmierć ich nie rozłączy, aby mógł głaskać wszystkie zmarszczki mimiczne, które pojawią się na jego twarzy.

Z powodu tego szczęścia, przysunął się bliżej do niego. Pośród nieustannego splotu światła księżyca i czasu, pocałował znamię pod okiem i powiedział słodkim, ujmującym tonem:

Jesteś moim rudym znamieniem, panie Shen, a także moim blaskiem księżyca.

Shen Liangsheng zapamiętał tytuł powieści o małżeństwie jako Czerwona róża, biała róża. Autorka zyskała ogromną popularność dzięki publikacjom w odcinkach na Wan-xiang14, ale jej dzieła czytano dopiero po zebraniu i oprawieniu poszczególnych rozdziałów. Cały zbiór zawierał niewiele opowiadań o tematyce szczęścia i ponownego spotkania, ale miał spektakularny tytuł.

Nazywał się Legenda.


1. Pierwsza z kampanii odbyła się w marcu 1941 r.

2. Przyjmuję, że chodzi o administrację Partii Komunistycznej.

3. Zhou Enlai – chiński polityk i wojskowy, pierwszy premier ChRL od momentu jej powstania w 1949 roku aż do śmierci. Ukończył studia na uniwersytecie Nankai i był redaktorem Biuletynu Samorządu Studenckiego.

4. Zwykle odnosi się to do Mandżurii lub trzech prowincji: Heilongjiang, Jilin i Liaoning.

5. Jedno z najbardziej uznanych dzieł wuxia w historii, ukazujące się w latach 1932–1948. Autor zaprzestał pisania po dojściu Partii Komunistycznej do władzy w Chinach kontynentalnych i zakazaniu tego gatunku. Najnowsze adaptacje filmowe i telewizyjne noszą angielski tytuł „Legenda Zu”.

6. Przyp. tłum. Wuxia – termin oznaczający bohaterów chińskiej literatury popularnej , a od XX w. – także wywodzącego się z tej literatury: kina, komiksu i gier komputerowych.

7. Przyp. tłum. Xianxia – gatunek chińskiego fantasy inspirowany chińską mitologią, taoizmem, chińskimi sztukami walki, tradycyjną medycyną chińską i innymi elementami tradycji chińskiej.

8. Historyczna nazwa, której Chiny używały w odniesieniu do wszystkich pobliskich cywilizacji. W tym przypadku odnosi się ona konkretnie do Japonii.

9. Choć na północy ten rodzaj dania nazywa się zwykle pan mien, tradycyjne danie w tej okolicy nazywa się Tiencin lao mien i jest inną nazwą ta lu mien.

10. Ta lu mien to tradycyjny sposób jedzenia makaronu w Pekinie, Tiencinie oraz prowincjach Hebei, Szantung i Północno-Wschodnich. „Ta lu” oznacza sos lub polewę, którą polewa się zwykły makaron i którą właśnie przygotowuje Shen.

11. Danie podawane na urodziny i Nowy Rok, symbolizujące życzenie długiego życia. Uważa się, że łamanie makaronu przed spożyciem przynosi pecha, dlatego, chociaż powszechną praktyką jest łamanie pałeczkami wystającej z miski części makaronu, nie robi się tego w przypadku makaronu długowieczności.

12. Eileen Chang – jedna z najbardziej wpływowych współczesnych pisarek, której twórczość była pozbawiona niuansów politycznych, charakterystycznych dla większości autorów jej czasów.

13. Nawiązanie do słynnego wiersza Li Baia, który już raz był cytowany. Światło księżyca jest często używane w literaturze chińskiej jako symbol nostalgii.

14. Wydawnictwo publikujące czasopisma literackie.

Tłumaczenie: Ashi

Married Thrice to a Salted Fish

Recepta ojca Lin Qingyu opierała się na zwalczaniu trucizny trucizną. Używano toksycznych składników, aby aktywować resztki sił witalnych pacjenta i przedłużyć jego życie. Lek był jednak niezwykle zabójczy. Po wniknięciu do organizmu trucizna powodowała nieznośny ból i niekontrolowane skutki uboczne. Zaledwie trzy dni po rozpoczęciu kuracji Lu Wancheng stopniowo tracił czucie w nogach.

Pomimo szkodliwości leku, ilość czasu, jaką mógł on zyskać, była ograniczona. Każdy dzień po nadejściu zimy mógł być ostatnim dniem życia Lu Wanchenga. Dopóki jednak młody markiz żył, Xiao Cheng nie był na tyle głupi, by zadzierać z jego żoną. Jak powiedział sam książę – czekał. Gdy Lu Wancheng umrze, wszystko się skończy.

W połowie dziesiątego miesiąca Zhang Shiquan – który przebywał poza miastem od miesięcy – w końcu powrócił do dworu. Pierwszą rzeczą, jaką zrobił po powrocie, była wizyta u swoich dwóch panów.

Ostatnio Lu Wancheng spędzał większość czasu w głębokim śnie, więc Zhang Shiquan mógł odwiedzić tylko Lin Qingyu.

Zbadałem wszystko, paniczu – powiedział Zhang Shiquan niezwykle cicho. – Ten dodatkowy dochód ze sklepu w prefekturze Xu w rzeczywistości pochodził z prywatnego biznesu solnego.

Oczy Lin Qingyu pociemniały i się roześmiał.

Nie można nazwać Lady Liang zdolną, bo ona nie potrafi nawet ochronić własnych dzieci. Ale czy można nazwać ją niezdolną? Z pewnością ma odwagę, by zajmować się tym biznesem i to takim, za który grozi kara śmierci, gdyby ktokolwiek się o tym dowiedział. Co za dziwna kobieta.

Za panowania poprzedniego cesarza w Wielkim Yu mnożyły się prywatne przedsiębiorstwa solne, których wykorzenienie było praktycznie niemożliwe. Miały one ogromny wpływ na dochody dworu królewskiego, więc gdy obecny cesarz objął tron, surowo ukarał prywaciarzy, a nawet wprowadził nowe przepisy dotyczące soli. Zarobienie więcej niż ustaloną kwotę na prywatnej sprzedaży soli było karane śmiercią. Pomimo presji, jaką to stwarzało, prywatne przedsiębiorstwa solne były tak dochodowe, że wiele osób i tak podejmowało ryzyko. Lin Qingyu nigdy nie pomyślałaby, że Lady Liang jest jedną z nich.

Jak na prywatne przedsiębiorstwo zajmujące się produkcją soli, dochody w księgach rachunkowych nie są zbyt duże – powiedział po namyśle.

Panicz jest genialny. Sklep stacjonarny był jedynie fikcją. Większość zysku trafiała do rodziców damy.

Nic dziwnego. W porównaniu z rodziną markiza, rodzina Lady Liang wcale nie była bogata. Wierzyli jednak, że świat jest tak ogromny, a cesarz tak daleko, że mogą potajemnie wykorzystać nazwisko markiza, aby prowadzić interesy w prefekturze Xu i po cichu gromadzić ogromne bogactwo. Nawet jeśli lokalne władze coś dostrzegły, tylko przymykały oko, nie chcąc urazić markiza Nan’an.

Biorąc pod uwagę ostrożną osobowość markiza, najpewniej nie angażowałby się w tego typu interesy, więc prawdopodobnie nie był tego świadomy. Gdyby ta tajemnica wyszła na jaw, cesarz mógłby sobie przypomnieć, że markiz był lojalny wobec dworu królewskiego przez całe życie, więc być może nie zabiłby całej jego rodziny. Mimo to markiz z pewnością zostałby pozbawiony tytułu i poddany śledztwu.

Paniczu, czy mam powiedzieć o tym młodemu markizowi? – zapytał Zhang Shiquan.

Nie ma potrzeby. – Lu Wancheng wciąż żył. Z imienia i nazwiska pochodził z posiadłości markiza Nan’ana. Gdyby sprawa wyszła na jaw, on również byłby w to zamieszany. Lin Qingyu wyjrzał przez okno i powiedział chłodno: – Po jego śmierci naturalnie zajmę się… wszystkimi.

Obaj jeszcze przez chwilę omawiali szczegóły dowodów. Nagle Lin Qingyu przypomniał sobie, że prefektury Xu i Hong nie są od siebie aż tak odległe.

Czy natknąłeś się na epidemię, wracając z południa?

Ta epidemia rzeczywiście nadeszła z impetem – powiedział Zhang Shiquan z ponurym wyrazem twarzy. – Następnego dnia po zakażeniu chorobą pojawia się gorączka i ból brzucha, a do tego czyraki na całym ciele. Osoby o słabej kondycji nie wytrzymują nawet trzech dni. Mieszkańcy prefektury Hong umierali wioska po wiosce, a wielu zdesperowanych ludzi migrowało na północ, więc mieszkańcy tego regionu również zaczęli wykazywać objawy choroby. Nie wiem, kiedy spustoszy stolicę, ale słyszałem, że znani lekarze z całego imperium zebrali się w Cesarskiej Akademii Medycznej, aby jak najszybciej znaleźć lekarstwo.

A w tym pełnym wrażeń okresie na zewnątrz szalał wiatr i deszcz, co sprawiło, że zima w Wielkim Yu mogła okazać się najzimniejszą od dekady.

Z pokoju wewnątrz dobiegał cichy kaszel. Lu Wancheng się obudził.

Paniczu – powiedział Zhang Shiquan – Chciałbym złożyć wyrazy szacunku młodemu markizowi. Nie wiem, czy…

Zhang Shiquan przybył do dworu tylko dlatego, że zaprosił go Lu Wancheng. Lin Qingyu rozumiał jego lojalność.

Idź, ale nie siedź długo.

Lu Wancheng musiał wziąć lekarstwo, gdy tylko się obudzi. Dzisiejsza dawka jeszcze nie dotarła, choć minęło sporo czasu, a Lin Qingyu planował osobiście odwiedzić aptekarza, aby dowiedzieć się dlaczego.

Zhang Shiquan poszedł za Hualu do pokoju w głębi, tylko po to, by zobaczyć Lu Wanchenga leżącego na dolnej pryczy łóżka piętrowego. Cera młodego markiza była blada i potrzebował pomocy nawet przy siadaniu. Choć nie był lekarzem, Zhang Shiquan wiedział, że stan zdrowia młodzieńca jest już zbyt poważny i może on w każdej chwili umrzeć.

Wróciłeś. – Głos Lu Wanchenga również był słaby.

Serce Zhang Shiquana zabiło mocniej z bólu.

Z wyrazami szacunku, młody markizie.

Lu Wancheng odprawił Hualu, po czym zapytał:

Czy zrobiłeś to, co kazał ci panicz?

Przypominając sobie, że nie chciał zdradzać zbyt wielu szczegółów, Zhang Shiquan odpowiedział:

Nie martw się, młody markizie. Wszystko jest pod kontrolą.

Lu Wancheng skinął lekko głową.

A co z moją prośbą? Znalazłeś?

Tak. – Zhang Shiquan sięgnął pod szatę i wyjął coś zawiniętego w chusteczkę. – To jest ten żeton, o który prosiłeś.

Palec Lu Wanchenga drgnął, dając znak Zhang Shiquanowi, aby rozwinął papier.

Czy powinienem powiedzieć o tym paniczowi? – zapytał Zhang Shiquan.

Lu Wancheng pokręcił głową.

To nie jest odpowiedni moment. – Zastanowił się przez chwilę, po czym polecił: – Przyprowadźcie cieślę.

Po drugiej stronie dworu Lin Qingyu, nie zdążywszy nawet wejść do apteki, usłyszał kłótnię. Wśród głosów był głos Huantonga:

Pawilon Lanfeng musi codziennie używać tego rodzaju korzenia! Wszyscy o tym wiedzą!

Najstarszy panicz może być chory, ale co z trzecim paniczem? W aptece nie ma za dużo korzenia włócznika, a jak dotąd cały został wykorzystany przez pawilon Lanfeng. Co w tym złego, żebyśmy wzięli trochę dzisiaj?

Czy choroba trzeciego panicza może równać się chorobie młodego markiza?! – ryknął Huantong.

Lin Qingyu przerwał im.

Co się dzieje?

Na jego widok wszyscy natychmiast zamilkli, ale było oczywiste, że aptekarze nadal nie zamierzają ustąpić. Lady Liang ostatnio odzyskiwała władzę, a młody markiz był bliski śmierci. Służba nie darzyła już tak wielkim szacunkiem Lin Qingyu, który wkrótce miał owdowieć.

Paniczu! – Huantong podbiegł do niego i wściekle zaczął wyjaśniać, co się stało.

Dzięki zachęcie matki i starszej siostry Lu Qiaosong odzyskał zapał i odwiedził niezliczonych lekarzy. Zażył tyle leków, że stracił rachubę, ale żaden nie pomógł mu w najmniejszym stopniu. Nie śmiał liczyć na to, że wyzdrowieje na tyle, by móc znowu zaliczyć siedem rund w ciągu jednej nocy – chciał po prostu być w stanie spłodzić potomka.

Kilka dni wcześniej wędrowny lekarz polecił się dworowi, twierdząc, że ma dobrą receptę, która może pomóc mu odzyskać dawną świetność. Lu Qiaosong był zdesperowany. Nie obchodziło go, kim był ten wędrowny lekarz ani skąd pochodził, i natychmiast nakazał służbie zrealizować receptę. Jednym ze składników był korzeń włócznika. To było niezwykle rzadkie zioło lecznicze, którego nie dało się kupić za żadne pieniądze. Nawet markiz z dworu Nan’ana miał pod ręką jedynie skromne zapasy.

Lekarstwo Lu Wanchenga również wymagało korzenia włócznika. Lin Qingyu wydał sporo pieniędzy, aby znaleźć choć odrobinę i przechować ją w aptece na lekarstwo dla Lu Wanchenga. Dziś Huantong przyszedł po nie jak zwykle, tylko po to, by natknąć się na służących z pawilonu Qingdai, którzy prosili o korzeń z zapasów pawilonu Lanfeng. Huantong zdecydowanie rzucił się, by ich powstrzymać, a obie strony starły się głowami, niemal dochodząc do rękoczynów.

W przyszłości pawilon Lanfeng nie będzie już przechowywał składników leczniczych w aptece. Huantong, zabierz składniki do lekarstwa młodego markiza. Zrobimy je sami.

Odważna ciotka z pawilonu Qingdai wystąpiła.

Paniczu, młody markiz i trzeci panicz są braćmi. Trzeci panicz potrzebuje tego lekarstwa, więc czy młody markiz nie mógłby pójść na kompromis, jako jego starszy brat?

Nie – odparł chłodno Lin Qingyu. – Powiedz trzeciemu paniczowi, że jego choroba będzie nieuleczalna do końca życia. Zawsze będzie bezużyteczny.

Ciotka zazgrzytała zębami, odpowiadając niejasno groźnym tonem:

Jeśli tak ma być, paniczu, to mogę tylko przekazać twoje słowa dosłownie trzeciemu paniczowi i jego matce. Kiedy lady wejdzie do pałacu, przekaże to również konkubinie Lu.

Lin Qingyu zaśmiał się zimno.

W takim razie lepiej pamiętaj, żeby powtórzyć jej każde słowo.

Po powrocie do pawilonu Lanfeng Huantong poszedł do małej kuchni, aby zaparzyć lekarstwo. Kiedy Lin Qingyu wszedł do sypialni, jego pacjent już siedział.

W tej chwili Lu Wanchengowi trudno było nawet wstać z łóżka. Kazał stolarzowi zbudować mały, kwadratowy stolik, który mógłby postawić na łóżku, i teraz pochylał się nad nim, rysując coś. Jego dłonie drżały gwałtownie i musiał ustabilizować prawy nadgarstek lewą ręką, żeby móc kontynuować.

Widząc powrót Lin Qingyu, Lu Wancheng odłożył pędzel i się uśmiechnął.

Ach, mój laopo wrócił.

Lin Qingyu nie wiedział, co powiedzieć.

W Wielkim Yu „laopo” odnosiło się do starszej kobiety. Lin Qingyu naprawdę nie miał pojęcia, dlaczego Lu Wancheng chciał go tak nazywać, ale wiedział, że nie miał na myśli nic złego. Wręcz przeciwnie, wydawał się dziwnie szczęśliwy za każdym razem, gdy używał tego określenia, więc być może „laopo” miało inne znaczenie w jego ojczyźnie – coś w rodzaju „dobrego przyjaciela”.

Pamiętając, jak wyglądał na wpół martwy Lu Wancheng, gdy trucizna w jego lekarstwie zaczęła działać, Lin Qingyu potajemnie postanowił pozwolić mu od czasu do czasu nazywać go „laopo”.

Widziałeś już Zhang Shiquana?

Tak, wszedł.

Co ci powiedział?

Lu Wancheng stłumił kaszel.

Po prostu się przywitał.

Siedząc przy łóżku, Lin Qingyu zobaczył, że Lu Wancheng narysował dziwny symbol na kartce papieru: okrąg z zakrzywionym wnętrzem i kolejny mały okrąg w tym zakrzywieniu, przypominający oko.

Co to jest?

Zamiast odpowiedzieć, Lu Wancheng zapytał:

Qingyu, czy wiesz, co łączy ludzi próbujących kogoś zastąpić?

Lu Wancheng mówił mu to już wcześniej.

Są tandetni.

To jedno – zgodził się Lu Wancheng. – Poza tym, wszyscy ci ludzie w końcu zakochują się w jednym z zastępców. Będą chorzy z miłości, ale ponieważ ta druga osoba będzie nieosiągalna, będą za nią rozpaczliwie gonić, błagając o wybaczenie. Ci zastępcy często noszą nazwiska takie jak Shen, Chu, Bai, Xie…

Lin Qingyu cieszył się, że Lu Wancheng go poznał. Kto poza samym Lin Qingyu zrozumiałby te przypadkowe słowa?

Więc Xiao Cheng naprawdę zakocha się w jednym ze swoich „zastępców”?

Lu Wancheng się uśmiechnął.

Jesteś taki mądry.

Shen, Chu, Bai… Shen Huaishi? – przypomniał sobie Lin Qingyu.

Skąd wiedziałeś? – zapytał zszokowany Lu Wancheng.

Już wcześniej napisałeś to imię.

Lu Wancheng jęknął.

Naprawdę jesteś za mądry! – wykrzyknął.

Kim więc jest Shen Huaishi? – zapytał Lin Qingyu. – Dama dworu w Pałacu Wschodnim?

Nie. To mężczyzna, jeden z cieni Xiao Chenga. – Lu Wancheng wpatrywał się w symbol, a jego usta były białe jak papier, na którym go narysował. – Często czuwa przy Xiao Chengu, ale w ukryciu. Właściwie mógł już nas zauważyć.

Zauważywszy oznaki działania toksycznego leku na Lu Wanchenga, Lin Qingyu powiedział spokojnie:

Nie rozmawiajmy o tym teraz. Połóż się i odpocznij.

W tym momencie na zewnątrz wybuchła gwałtowna kłótnia.

Młody markiz potrzebuje spokoju. Proszę, odejdź, trzeci paniczu.

Odsuń się!

Jeśli upierasz się na wtargnięciu, trzeci paniczu, ten pokorny sługa może tylko… ach!

Lin Qingyu wstał.

To Lu Qiaosong. Pewnie przyszedł po korzeń.

Lu Wancheng nadal kaszlał, a jego cera stała się jeszcze bledsza.

Lin Qingyu miał właśnie zawołać kogoś, żeby przepędzi Lu Qiaosonga, ale ten już wparował do środka. Z oczami pociemniałymi ze złości, Lin Qingyu zasłonił mu widok na łóżko Lu Wanchenga.

Wyjdź.

Niezdrowo wykrzywiona twarz mężczyzny nie zdradzała śladu dawnej beztroski. Nawet jego osobowość uległa wypaczeniu. Wskazał na Lu Wanchenga z zimnym uśmiechem, oznajmiając:

W jego stanie medycyna jest bezużyteczna, bez względu na to, ile tego wypije! Jakie ma prawo się ze mną kłócić? Niech odda wszystko rodzinie dziedzica!

Lin Qingyu nie chciał już zwracać na niego uwagi.

Słudzy! – zawołał.

Huantong pospiesznie wszedł z kilkoma służącymi.

Paniczu!

Wywleczcie go stąd.

Lu Qiaosong był trzymany za obie ręce, ale mimo to nie chciał odejść, wpatrując się w Lin Qingyu.

Lu Wancheng to półżywy trup. Jak długo jeszcze będziesz tak arogancki? Kiedy on umrze, jaką władzę będziesz mieć jako owdowiała żona? Kiedy to się stanie, sprzedam cię do Urzędu Rozrywki i pozwolę wszystkim mężczyznom w cesarstwie się z tobą bawić. Wtedy przynajmniej nie zmarnujesz swojej ślicznej buzi!

Lin Qingyu ze wszystkich sił starał się stłumić złość, która wybuchała w jego sercu. Musiał pozbyć się tej osoby, ponieważ Lu Wancheng potrzebował odpoczynku. Gdy zaśnie, będzie mógł znaleźć czas na załatwienie wszystkich spraw z Lu Qiaosongiem.

Qingyu, nie czuję się dobrze. Qingyu… – Lu Wancheng słabo zawołał jego imię. Nagle stęknął, a z jego ust wypłynęła szkarłatna krew.

Młody markizie! – krzyknął Huantong.

W tej samej chwili gniew Lin Qingyu eksplodował. Chwycił gwałtownie Lu Qiaosonga za kołnierz i rzucił nim o filar.

Jesteś martwy.

Tłumaczenie: Ashi