To była trwająca całą dekadę katastrofa, która nękała cały kraj. Pod koniec dotknęła nawet system edukacji. Nawet Qin Jing, który był jedynie symbolicznym wicedyrektorem przeciętnej szkoły podstawowej i brakowało mu zaledwie kilku lat do emerytury, musiał przejść serię sesji krytyki.
Sesje krytyki w mieście, sesje krytyki w powiecie, sesje krytyki nawet w szkołach – na szczęście publiczne sesje krytyki na szczeblu miejskim i powiatowym odbywały się mniej więcej dwa razy w miesiącu, więc z pewnością lepiej byłoby, gdyby oceniano go w szkole.
Uczniowie tej małej szkoły mieszkali w tej samej okolicy, co oznaczało, że poza klasą wszyscy byli sąsiadami. Niezależnie od konfliktów między dorosłymi, nie rzucali obelgami. Za zamkniętymi drzwiami rodzice przypominali dzieciom, żeby nie biły nauczycieli.
Jednak po zakończeniu roku szkolnego dzieci zostały wypuszczone na wolność i zaczęły się psuć. Nie miały złych intencji, ale od początku były niesforne i pod wpływem otoczenia zrzeszały się w bandy, by siać zamęt przez cały dzień. Niejednokrotnie Qin Jing był przez nich atakowany na ulicach, a nawet strzelali w szklane okna z tyłu domu. Gdy szyba pękła, mężczyźni nie zawracali sobie głowy wstawianiem nowej i zamiast tego zasłaniali okna papierem.
Pewnego popołudnia ani w szkole, ani w fabryce tekstyliów nie odbywały się sesje krytyki. Qin Jing był w domu i pisał raport z samokrytyki, podczas gdy Shen Liangsheng siedział obok, obserwując go. Wyższy mężczyzna nie miał większych kłopotów po poprzednim incydencie, ponieważ miał zapewnioną ochronę – najwyraźniej incydent okazał się błogosławieństwem w nieszczęściu.
Qin Jing nabrał wprawy w pisaniu tak zwanego „przyznania się do winy”, które za każdym razem składało się z tych samych, starych tekstów. Potrafił nawet prowadzić luźną rozmowę z Shen Liangshengiem podczas pisania.
Był upalny sierpień. Shen Liangsheng wachlował nauczyciela podartym wachlarzem z pałki wodnej, od czasu do czasu żartobliwie głaszcząc go po głowie.
Qin Jing, podobnie jak wielu innych nauczycieli, miał fryzurę „yin-yang”: połowę głowy miał owłosioną, a drugą ogoloną na łyso. Ostatnio odrósł mu krótki, kępkowy zarost, który był kłujący w dotyku.
– Lepiej, żebyś nie wyrobił sobie takiego nawyku – zażartował Qin Jing, pisząc raport i nie wyglądając na szczególnie przygnębionego czy zniechęconego.
Shen Liangsheng znał jego temperament i gdyby miał wskazać jedną wadę, byłby to jego nadmierny optymizm. Mężczyzna stale pozytywnie oceniał każdą sytuację. Ktoś mógłby nazwać to pozytywnym, ktoś inny nazwałby to naiwnością i marzycielstwem. Lampart nie może zmienić swoich cętek – Shen Liangsheng nie zadał sobie trudu, by ingerować w ten problem, i w tamtym momencie prawdopodobnie lepiej, że był optymistą.
W rzeczywistości Qin Jing odnalazł spokój. Był zadowolony, dopóki człowiek u jego boku czuł się dobrze. Jeśli kraj był w złym stanie, niech tak będzie. Nie przejmował się tym, że był poddawany torturom. Cholera, ogolenie głowy było idealne na letnie upały.
Nie czuł się pokrzywdzony, nawet pisząc przyznanie się do winy. Nie uważał, że źle uczył, i dlatego nie pozwolił sobie na poczucie krzywdy.
Qin Jing pisał, gdy usłyszał odgłos deszczu. Tak naprawdę nie padało, tylko dzieci rzucały w okna z tyłu. Być może rodzice je zbesztali, więc przestały rzucać cegłami i kamieniami, a zamiast tego rzucały grudkami ziemi, które rozsypywały się po uderzeniu w papier, wydając cichy szelest, który przypominał deszcz. Qin Jing nie był zły, ponieważ dzieci miały być dziećmi, a nie mógł się złościć na dzieciaki, które po prostu chciały się wygłupiać, ale były zbyt przestraszone, by to zrobić.
Słysząc hałas, Shen Liangsheng wstał z miejsca z wachlarzem w dłoni, żeby spojrzeć. Miał naturalnie surową mimikę i nadal nie lubił się uśmiechać. Dlatego był tym podłym starcem, którego bały się dzieci z sąsiedztwa. Za każdym razem, gdy Shen Liangsheng choćby wyszedł na zewnątrz z tą swoją kamienną twarzą, łobuzy rozpierzchały się w przypływie irytacji, zwracając się ku kolejnej ofierze.
– Och, nie zawracaj sobie głowy. Co sześćdziesięciolatek robi, terroryzując gromadkę dzieciaków? – Qin Jing odłożył długopis i zbeształ go z uśmiechem. Kiedy drugi mężczyzna rzeczywiście usiadł, sięgnął po długopis i kontynuował.
Słońce o godzinie trzeciej wpadało przez okna na zniszczoną powierzchnię biurka. Było używane od czasów, gdy mieszkali w Petite de Ceinture, i przywieźli je, gdy się przeprowadzali. Nie było zabytkowe, więc przetrwało konfiskatę. Qin Jing sprawdzał prace domowe i przygotowywał się na nim do lekcji przez ponad dekadę, ale nigdy by nie przypuszczał, że będzie pisał samokrytykę na tym samym blacie. Było wiele nauczycieli takich jak on, którzy uczyli, aż im posiwiały włosy, a mimo to znaleźli się w tej samej sytuacji.
Qin Jing mógł odnaleźć spokój po części dlatego, że wiedział, że nie zrobił nic złego, ale przede wszystkim dlatego, że miał przy sobie Shen Liangshenga. Dopóki ten człowiek był z nim, wszystko miało sens.
Jednak wielu nie czuło tego samego. Pisząc przyznanie się do winy, wkrótce przekonali się, że dalsze życie jest niemożliwe – „Wystarczą trzy dni, by unicestwić sześć pokoleń dobrobytu, a tylko siedem wersów, by opisać moją krew i serce1” – niektórzy się wieszali, inni skakali do rzeki.
Kiedy Qin Jing skończył pisać swoją samokrytykę pośród prawdziwego słońca i nierealnego deszczu, zwrócił się z uśmiechem do Shen Liangshenga i zapytał:
– Co zjemy dziś wieczorem? Może trochę owsianki?
Ósmego stycznia 1976 roku premier Zhou Enlai zmarł, nie doczekawszy końca rewolucji kulturalnej i odrodzenia Chin. Banda Czworga2 robiła wszystko, co w jej mocy, by stłumić żałobę wśród ludzi, ale ci nie zwracali na nich uwagi. Z powodu braku kartek na tkaniny3, Qin Jing nie mógł kupić czarnego materiału, więc podarł czarną szatę i zrobił dla nich dwie opaski na ramię4.
Zapamiętają jego dobroć do końca życia. Teraz nie mogli wyrazić wdzięczności osobiście, ale najmniej, co mogli zrobić obecnie, po jego śmierci, to nosić opaskę, nawet jeśli oznaczało to krytykę.
Dwudziestego ósmego lipca tego samego roku potężne trzęsienie ziemi w Tangshan wstrząsnęło całą Północą, powodując duże zniszczenia w Pekinie i Tiencinie.
Shen Liangsheng i Qin Jing obudzili się w środku nocy, gdy niebo zawirowało, a ziemia zadrżała. Początkowe poziome drgania zmieniły się w pionowe, przedmioty zaczęły spadać, a lżejsze meble się przewracały. Nigdy wcześniej nie doświadczyli trzęsienia ziemi i pospiesznie wyszli na zewnątrz, zamiast chować się pod łóżkiem.
Oczywiście, nie mogli iść zbyt szybko. Shen Liangsheng miał tylko nieco bardziej krępą budowę ciała niż Qin Jing, gdy był młody, ale, co zaskakujące, miał wystarczająco dużo siły, by długo nosić nauczyciela w chuście ślubnej. Teraz jednak był już stary i nie mógł go nieść ani ochronić. Mógł jedynie mocno trzymać mężczyznę za rękę i niezgrabnie potoczyć się z nim w stronę drzwi.
Na szczęście tradycyjne budynki mieszkalne okazały się wystarczająco solidne, by wytrzymać trzęsienie ziemi. Dwóm mężczyznom udało się opuścić budynek, ale nie chcieli przebywać blisko murów. Stali na środku podwórza, trzymając się za ręce, twarzą w twarz, oszołomieni jeszcze długo po pierwszej fali.
Mieli pewne obawy, ale tylko niewielkie. Przeszli tak wiele, że marne trzęsienie ziemi nawet ich nie zmroziło. Nie martwili się nawet, że kolejne fale zawalą dom – dopóki byli razem, trzymając się za ręce, nie mieli się czego bać.
To były najciemniejsze godziny przed świtem – klęski żywiołowe, koszmary wywołane przez człowieka, jedno po drugim, aż do momentu, w którym niebo zdawało się krwawić, a ziemia pękać.
Nagle niebo się rozjaśniło, a Chiny znów podniosły się z popiołów.
W roku 1977 oficjalnie zakończyła się rewolucja kulturalna, a tuż po niej nastąpiła reforma i otwarcie5. Świat odnowił się w mgnieniu oka.
Przez tyle dekad przetrwali długie wojny, doświadczyli powodzi i trzęsień ziemi oraz gwałtownych ruchów politycznych. Po tym wszystkim mogli wreszcie cieszyć się prawdziwie spokojnymi dniami i być wdzięczni za każdy z nich.
Rośliny na podwórku zostały wyrwane z korzeniami podczas rewolucji kulturalnej, ale wszystkie posadzili na nowo. Krzywy daktyl wciąż jednak stał i po tylu latach obserwacji z pewnością się do niego przywiązali. Jak gdyby był ich dzieckiem, nie przejmowali się jego deformacjami ani nie narzekali na to, że nigdy nie wydał owoców.
W tamtym czasie kartki były nadal wymagane przy zakupie większości produktów, ale ich różnorodność znacznie wzrosła. Jak zwykle, latem dwaj mężczyźni ustawiali stół pod drzewem, gotowali edamame, kroili flaczki warte kilka dziesięciocentówek i wypijali razem szklankę lub dwie. Albo po prostu plotkowali i pili, podczas gdy Qin Jing opowiadał żarty.
Występy Qin Jinga były pełne opowieści – z powodu braku książek do czytania w czasie rewolucji kulturalnej i niewielu punktów rozrywkowych, zamykał drzwi i po cichu opowiadał sobie historie, aby zwalczyć nudę. Niektóre z nich znał już dawno temu, inne były nowe, które sam stworzył i zachował przy życiu do dziś.
Historie te opowiadał jeden mężczyzna, a drugi słuchał. Niektóre słyszał już wiele razy, ale nie uważał ich za powtarzalne.
Jedna opowieść za drugą, każda tak samo zachwycająca, jak poprzednia.
Później pojawiło się więcej literatury. Zaczęli prenumerować czasopismo „Short Stories Magazine” i czytali romanse takich autorów jak Chang Hen-shui, ale najbardziej lubili czytać wuxia. Po reformach z południa napłynęła fala nowych dzieł, z których wiele było znakomitych. Jednak starsi ludzie prawdopodobnie byli podatni na nostalgię, ponieważ Huan Chu Lou Chu nadal miał dla nich szczególne miejsce. Kupili nowe wydanie Legendy Szermierzy Shu Shan i przeczytali je od początku.
Autor zmarł dawno temu, a od wyzwolenia z rąk wojsk japońskich nie ukazały się żadne nowe rozdziały, co oznaczało, że nigdy nie będzie zakończenia.
Jednak to nie miało dla nich znaczenia. Uważali raczej, że książka taka jak ta byłaby lepsza bez zakończenia.
Lao Liu przeprowadził się do dzielnicy hutong dwa lata temu. Dzielnica była niedaleko ich domu, a obie rodziny często się ze sobą kontaktowały. Lao Liu ucierpiał podczas rewolucji kulturalnej z powodu swojego zawodu. Być może miał naturalne predyspozycje do tycia, ale nawet to nie pomogło mu schudnąć. Teraz, w tym wieku, był pulchniejszy niż kiedykolwiek wcześniej. Czasami, gdy trzej mężczyźni się spotykali, Shen Liangsheng i Qin Jing go nękali, namawiając do ćwiczeń zamiast siedzenia w domu i ciągłego jedzenia i spania – musiał coś zrobić ze swoim brzuchem!
– Och, zostawcie mnie! – Określenie „dorosły dzieciak” idealnie pasowało do Lao Liu. Za każdym razem, gdy słyszał taką krytykę, dąsał się i robił urażoną minę, jakby na niego napadli.
Z drugiej strony, Qin Jing i Shen Liangsheng lubili spacerować po kolacji, zwłaszcza gdy było ciepło. Spacerowali ulicami przed domem, witając się i rozmawiając z bliskimi sąsiadami, albo brali składane stołki na puste pole przed Świątynią Wielkiego Współczucia i siadali tam, chroniąc się przed upałem. Świątynia znajdowała się również przy ulicy Tienwei, bardzo blisko szkoły podstawowej, w której uczył Qin Jing. Nie była to okazała świątynia, ale dość popularna. Została zniszczona podczas rewolucji kulturalnej, ale później odbudowana. Dwa kamienne lwy przy wejściu były stare, a kule pod ich łapami były niezwykle gładkie w dotyku. Dzieciaki podskakiwały i biegały wokół lwów, podczas gdy dorośli siedzieli na polu przed bramą i plotkowali. Chociaż świątynia miała być nieskalanym i świętym sanktuarium, radości śmiertelnego świata były wszędzie, gdzie tylko wzrok sięgał.
Pomimo problemów w trakcie rewolucji kulturalnej, Qin Jing nadal żywił sympatię do szkoły, w której nauczał i zabierał tam Shen Liangshenga na wizyty.
Strażnik nigdy się nie zmienił i wiedział, że Qin Jing był kiedyś wicedyrektorem, ale ponieważ zawsze prowadził zajęcia, większość znajomych pracowników nadal zwracała się do niego „pan Qin”. Oczywiście, wspomniany wicedyrektor szkoły również wolał ten tytuł.
Na szkolnym boisku, niedaleko podium, rosło stare drzewo morwowe. Morwy dojrzewały latem i obficie zwisały z gałęzi drzew. Shen Liangsheng wiedział, że Qin Jing je lubi i że prawdopodobnie wybrał ten czas specjalnie po to, by je zjeść, ale widok mężczyzny wkradającego się na teren szkoły po zakończeniu lekcji, by ukraść morwy, wywołał u niego chęć parsknięcia śmiechem.
Drzewo było stare i bardzo urosło. Qin Jing nieco skurczył się z powodu starości, wyglądał na niższego, a nawet nieco zgarbionego. Pewnego razu, podczas sesji krytyki, doznał urazu dolnej części pleców i nie mógł dojść do siebie z powodu braku opieki szpitalnej i leków. Po tym zdarzeniu miał trudności z wyprostowaniem się bez odczuwania bólu.
Z drugiej strony, Shen Liangsheng wciąż górował nad resztą i znając życzenia Qin Jinga, wszedł na podium i zerwał kilka owoców z nisko wiszących gałęzi. Kiedy mężczyzna wziął je do ręki i miał zamiar włożyć je prosto do ust, Shen Liangsheng zbeształ go:
– Nie jesteś reinkarnacją duszy, która umarła z głodu. Najpierw je umyj.
Hai Ho znajdowało się w pobliżu ulicy Tienwei. Czasami, gdy byli wystarczająco energiczni, szli na wschód wzdłuż rzeki aż do stacji kolejowej. Stawali tam przy moście Wyzwolenia6, obserwując przepływające statki oraz słuchając syren – dźwięku, który nie zmienił się przez wszystkie te lata.
Most Wyzwolenia i Wankuo to jedno i to samo. Legendy głoszą, że plany zostały narysowane przez mistrza, który zaprojektował wieżę Eiffla. Przed wyzwoleniem należał do francuskiej koncesji i rzeczywiście został zbudowany przez Francuzów, ale historie były już tylko legendami. Most ten był jednak dość podobny do wieży Eiffla, ponieważ był w całości wykonany ze stali. Przez lata większość mostów wzdłuż Hai Ho była remontowana. Ten otrzymał jedynie nową warstwę farby i nadal był tak samo solidny jak zawsze.
Qin Jing stał z Shen Liangshengiem przy moście i patrzył na drugi brzeg – ulicę Wyzwolenia. Kiedyś nazywała się ona ulicą Główną i była pełna zagranicznych sklepów i banków, a jej gośćmi byli przedstawiciele ówczesnej elity towarzyskiej Tiencinu.
Pewnego razu, gdy tak stali, Qin Jing nagle przypomniał sobie, że wiele lat temu spacerowali razem po ulicy Głównej i stali nad rzeką, patrząc na nią z drugiej strony.
Patrzyli z lewego brzegu na prawy, a teraz patrzyli z prawego na lewy. Qin Jing niemal widział dwóch mężczyzn z rowerem między nimi, stojących na drugim brzegu i obserwujących ich – byli młodszymi wersjami samych siebie.
Nie zwracając uwagi na innych wokół siebie, Qin Jing chwycił dłoń Shen Liangshenga.
Trzymał go za rękę, patrząc na dwóch młodych mężczyzn stojących po drugiej stronie rzeki. Wyglądało to tak, jakby razem przeszli przez most, trzymając się za ręce, idąc przez cztery dekady.
Lato 1983 roku nadeszło gwałtownie. Majowe południe było już zbyt gorące, by je znieść. Shen Liangsheng zdawał się cierpieć na chorobę związaną z upałem i od tygodni miał słaby apetyt.
Pewnego popołudnia Shen Liangsheng obudził się z drzemki i zastał łóżko puste. Wstał z łóżka i podszedł do drzwi sypialni. Zobaczył mężczyznę siedzącego na składanym stołku, lekko odwróconego do niego plecami. U jego stóp stała duża miska wypełniona wodą i pół tuzinem świeżych strąków nasion lotosu, które jakimś sposobem zdobył. W okularach wyglądających jak denka od butelki z trudem otwierał lotos i nie słyszał kroków za sobą.
Gdyby to była inna okazja, Shen Liangsheng z pewnością pomógłby w zadaniu, które było męczące dla oczu, ale tym razem tego nie zrobił. Po prostu stał w drzwiach, w milczeniu obserwując, jak Qin Jing obiera strąk, wybiera nasiona i oddziela gorzki zarodek od jasnej części do dwóch białych porcelanowych misek.
Przyglądał się, jak popołudniowe słońce rozciągnęło się cienkimi, długimi promieniami na nieskazitelnej betonowej podłodze i padło na niemal całkowicie białe włosy mężczyzny, i nagle poczuł wdzięczność – bez względu na to, jak bardzo cierpiał, był wdzięczny za to życie.
– Och, nie śpisz? – Qin Jing skończył obierać nasiona i odwrócił się, by zobaczyć Shen Liangshenga stojącego w drzwiach. Powiedział z uśmiechem: – To dobre na upał. Zrobię trochę kleiku ryżowego z białymi nasionami, a jeśli nie lubisz gorzkiego zarodka, możesz go dodać do herbaty. Liście herbaty doskonale zatuszują goryczkę.
Shen Liangsheng również skinął głową i uśmiechnął się łagodnie.
– Dobrze.
Z perspektywy czasu Shen Liangsheng myślał, że to przewidział. Qin Jing uważał, że drugi mężczyzna odczuwał dyskomfort w gardle i miał słaby apetyt z powodu upału, i on w sumie też tak myślał. Dopiero gdy uczucie zatkanego gardła stawało się coraz bardziej dotkliwe, przypomniał sobie o chorobie ojca.
Jeśli Shen Liangsheng przez te wszystkie lata ukrywał coś przed Qin Jingiem, to były to problemy z gardłem, które miał jego ojciec. Wtedy Louis szczerze powiedział Shen Liangshengowi ze względu na ich bliską relację, że rak krtani jest dziedziczny i zachęcił biznesmena do rzucenia palenia.
Chociaż prawdopodobieństwo choroby dziedzicznej było niezbyt wysokie, Shen Liangsheng nie chciał powiedzieć o nim Qin Jingowi. Gdyby powiedział, sprawa ta na stałe zagościłaby w jego umyśle. Później, mieszkając z Qin Jingiem, stopniowo rzucił palenie i z czasem sam o tym zapomniał. W końcu jednak znów o tym pomyślał, czując coraz większy dyskomfort w gardle, nawet po zażyciu tradycyjnych leków.
Ponieważ miał podejrzenia, pomyślał, że powinien odwiedzić szpital. Obawiał się pójścia z Qin Jingiem, więc najpierw porozmawiał o tym z Lao Liu, prosząc o towarzystwo swojego chrześniaka.
– Nie strasz mnie, Lao Shen. – Lao Liu dawno temu przestał zwracać się do niego nazbyt formalnie. Zanim Shen Liangsheng zdążył skończyć, pulchny mężczyzna zaczął się wyżywać: – Nie zapeszaj się tak. Pójdziemy cię zbadać, ale nie możesz mnie tak straszyć!
Qin Jing i Shen Liangsheng spędzali ze sobą całe dnie, więc wizyta w szpitalu nie mogła się odbyć bez jego wiedzy. W rezultacie pojechali razem. Shen Liangsheng powiedział, że ich chrześniak był tam tylko dlatego, że rower był wygodniejszy, ale Qin Jing znał tego człowieka lepiej niż ktokolwiek inny. Mężczyzna zawsze był skrupulatny we wszystkich sprawach i myślał o rozwiązaniach, zanim Qin Jing zauważył problem. Dlatego Qin Jing był w głębi duszy bardzo niespokojny, ale nie okazywał tego. Zachowywał się jak zwykle, nawet gdy czekali na wyniki badań, jedząc i śpiąc tak, jak powinien.
Ponieważ był zbyt przerażony, żeby o tym myśleć.
Jakby mogli kontynuować swoje życie w ten sam sposób, jeśli zrobi wszystko tak samo jak wcześniej.
Ich chrześniak zaoferował się odebrać wyniki w dniu, w którym będą gotowe, ale Qin Jing również nalegał, żeby pojechać.
Oczywiście Shen Liangsheng nie mógł stać bezczynnie, więc cała trójka udała się do szpitala razem. Młody Liu był z tej samej gliny co jego ojciec i miał tę samą przyjazną osobowość. Nie przestawał mówić w drodze do szpitala, opowiadając ojcom chrzestnym o swojej pracy, o najstarszej córce, starając się jak najlepiej rozluźnić atmosferę.
Dopiero gdy nadeszła ich kolej i lekarz wyszedł, pytając o członków rodziny, zerwał się na równe nogi i szybko odpowiedział. Zanim Qin Jing zdążył cokolwiek pisnąć, młody mężczyzna wszedł do gabinetu lekarskiego, aby obejrzeć wyniki.
Shen Liangsheng pracował w fabryce tekstyliów, a opiekę zdrowotną w tamtym czasie finansowało państwo. Mieli szczęście, że trafili na troskliwego lekarza, który okazał im współczucie, widząc dwóch starszych mężczyzn siedzących na zewnątrz, i nie zastanawiał się długo, czy młody mężczyzna jest członkiem najbliższej rodziny. Lekarz szczegółowo wyjaśnił wyniki badań, ale młody mężczyzna nie zrozumiał terminów – nosogardło i gardło dolne – pytając tylko z szeroko otwartymi oczami, gdy lekarz skończył:
– Czy jest jakiś sposób?
– Tak, oczywiście. Operacja jest opcją, oprócz innych, mniej inwazyjnych metod… – Lekarz zrobił pauzę, ale kontynuował wypełnianie swojego obowiązku lekarskiego, wyjaśniając różne metody i ryzyko każdej z nich. Na koniec przedstawił swoją życzliwą sugestię. – Biorąc pod uwagę wiek, operacja nie jest niemożliwa, ale powiedziałem o prawdopodobieństwie wyzdrowienia. Może pan się nad tym jeszcze chwilę zastanowić i podjąć decyzję po omówieniu tego z rodziną?
Jednak jak mógł o tym rozmawiać? Młody mężczyzna siedział zgarbiony na krześle, z czerwonymi oczami, zbyt przestraszony, by wyjść z gabinetu lekarskiego.
Musiał.
Lao Liu nie poszedł z nimi, lecz czekał na wieści w domu. Widząc trzech mężczyzn i panującą wokół nich ciężką ciszę, zesztywniał z niepokoju.
Upierając się przy prostolinijności, Shen Liangsheng kazał swojemu chrześniakowi wszystko wyjaśnić. Czterej mężczyźni usiedli, a młody Liu opowiedział, co przekazał mu lekarz. Potem jego wzrok błądził między ojcem a dwoma ojcami chrzestnymi, gdy narastał w nim niepokój. Z trudem usiłował utrzymać się na krześle.
Lao Liu był już wtedy oszołomiony, ale Shen Liangsheng miał ten sam, co zawsze wyraz twarzy. Nawet Qin Jing wydawał się raczej spokojny, bo przygotował się w drodze do domu. Gdyby wszystko było w porządku, jego chrześniak powiedziałby mu o tym w szpitalu. Tylko poważne wieści musiałyby poczekać do powrotu do domu.
– Chyba odpuszczę sobie operację. – Shen Liangsheng zabrał głos pierwszy i jasno przedstawił swoje stanowisko. Następnie opowiedział o chorobie ojca i podsumował: – Nie ma sensu iść pod nóż. Nie chcę zamieszania.
Otrząsnąwszy się z rzeczywistości, Lao Liu spojrzał na swojego przyjaciela z dzieciństwa, który siedział spokojnie obok Shen Liangshenga, nie wyrażając ani słowa sprzeciwu, ani nie okazując żadnych oznak cierpienia, i poczuł, że znów sztywnieje.
Ostatecznie wszystko poszło tak, jak chciał Shen Liangsheng: nie było operacji i opieki szpitalnej.
Nie dlatego, że nie było ich stać na leczenie. Chociaż publiczna opieka zdrowotna została wprowadzona dopiero w tym roku, a państwowe organizacje opracowały plany stopniowego zapewniania świadczeń swoim pracownikom, administracja fabryki tekstylnej, dowiedziawszy się o stanie zdrowia Shen Liangshenga, zapewniła, że wszystkie koszty leczenia zostaną pokryte. Qin Jing otrzymał również należną mu pensję od czasu rewolucji kulturalnej, więc pieniądze nie były ich zmartwieniem. Shen Liangsheng po prostu nie chciał tego robić.
Przeżył całe życie, stawiając kropki nad „i” i stawiając kreski nad każdym „t”. Nigdy nie był niedojrzały ani lekkomyślny aż do tej pory, więc Qin Jing całkowicie słuchał jego życzeń. Ich chrześniak ożenił się wcześnie, a jego najstarsza córka już zaczęła pracować. Zignorowała wszelkie prośby Qin Jinga, aby znaleźć pielęgniarkę domową, ponieważ sama była pielęgniarką. Nie było potrzeby, aby przychodził ktokolwiek z zewnątrz.
Dlatego wszystko, od wypisywania recept po podawanie zastrzyków, stało się obowiązkiem młodzieży Liu. Shen Liangsheng czuł się z tego powodu fatalnie, ale Lao Liu wymusił uśmiech na twarzy i odparł:
– Nie bez powodu nazywają cię tatą i dziadkiem. Pozwalasz im robić to, co powinni robić dla starszych. Nie zaczynaj się teraz ze mną kłócić. Nie z tym swoim gardłem.
Z drugiej strony Qin Jing też radził sobie nieźle. Po prostu nie pozwalał nikomu pomagać w codziennych obowiązkach. Niczym kura chroniąca pisklę, atakował każdego, kto próbował mu odebrać pracę.
W rzeczywistości nikt tego nie zrobił, bo wszyscy widzieli, że to była motywacja Qin Jinga. Lao Liu obserwował, jak jego przyjaciel skrupulatnie opiekuje się Shen Liangshengiem i zaczął się obawiać, że pewnego dnia ta siła się wyczerpie, a jego przyjaciel rozpadnie się w szwach.
Stan Shen Liangshenga był zgodny z przewidywaniami lekarza – ten rodzaj raka nie był łatwy do wykrycia we wczesnym stadium, ale rozwijał się bardzo szybko i nic nie dało się zrobić – późną jesienią konieczne było podanie leków przeciwbólowych. Czas snu Shen Liangshenga zaczął się wydłużać. Pewnego dnia obudził się o jakiejś porze dnia i odwrócił się, by poszukać Qin Jinga, ale zobaczył Lao Liu siedzącego przy łóżku. Dał znak ręką, pytając, gdzie jest Qin Jing.
– Powiedział, że idzie na spacer – odpowiedział Lao Liu, sprawiając wrażenie obojętnego, choć w głębi duszy płonął z niepokoju. Qin Jing powiedział, że idzie na spacer i poprosił przyjaciela z dzieciństwa, żeby przypilnował chorego. Nie mogąc go powstrzymać, Lao Liu mógł tylko pozwolić Qin Jingowi odejść. Jednak było już grubo po czwartej po południu, a mężczyzna nie wracał. Lao Liu stawał się coraz bardziej nerwowy i zaczął modlić się, żeby wnuczka skończyła wcześniej swoją zmianę i przyszła, żeby mógł wyjść i go poszukać.
Shen Liangsheng wciąż miał jasny umysł i po minie Lao Liu dostrzegł, że coś trapi pulchnego mężczyznę. Skinął lekko głową, wcale się nie martwiąc.
Nie bał się, bo był pewien, że wróci – dopóki Shen Liangsheng tu jest, jego towarzysz nigdzie się nie ruszy. Nigdy nie będzie daleko.
Szczerze mówiąc, Shen Liangsheng czuł się winny, że będzie musiał zostawić Qin Jinga, ale nie mógł tego powiedzieć na głos. Co prawda, nie wspominał o tym, ale skorzystał z okazji, gdy go nie było. Poprosił Lao Liu o długopis i papier, zapisując: „Zaopiekuj się nim za mnie”.
Lao Liu powstrzymał łzy i się zgodził. Qin Jing nie uronił jeszcze ani jednej łzy, więc sam nie odważył się tego zrobić. Shen Liangsheng wykonał gest darcia papieru, a Lao Liu szybko posłuchał. Nawet wtedy poczuł się nieswojo i postanowił schować skrawki do własnej kieszeni.
Rzeczywiście, Qin Jing nie odszedł daleko. Udał się tylko do Świątyni Wielkiego Współczucia i klęczał tam od rana do popołudnia. Najpierw błagał bodhisattwę o uśmierzenie cierpienia Shen Liangshenga, a potem uklęknął, powtarzając wers z Księgi Pieśni7.
– Gdybym mógł zająć twoje miejsce, oddałbym za ciebie sto razy więcej.
Tego dnia Qin Jing wrócił do domu chwilę po piątej, zanim ktokolwiek zaczął go szukać. Choć jego sylwetka była jeszcze bardziej zgarbiona od wielogodzinnego klęczenia, jego twarz wyglądała normalnie.
Shen Liangsheng już zasnął. Lao Liu odetchnął z ulgą, siedząc obok łóżka ze swoim przyjacielem z dzieciństwa. Po chwili milczenia próbował przemówić przyjacielowi do rozsądku.
– Mówią, że siedemdziesiąt trzy i osiemdziesiąt cztery lata to lata największych trudności w życiu. Widzisz, w tym roku kończy siedemdziesiąt trzy lata… Ale wiesz co, my też jesteśmy blisko. Możemy umrzeć za dwa lata… więc po prostu wytrzymaj jeszcze dwa lata. To minie w mgnieniu oka, a potem będziecie mogli spotkać się w zaświatach… na pewno będzie na ciebie czekał.
– Nie potrzebuję, żeby czekał – odpowiedział spokojnie Qin Jing, ale potem zdał sobie sprawę, że jego słowa mogły zostać źle zinterpretowane. Poprawił się: – Nie musi na mnie czekać.
Lao Liu spojrzał na przyjaciela. Zobaczył Qin Jinga siedzącego w ciemnym pokoju z kamienną twarzą, ale oczy wpatrzone w śpiącego mężczyznę były pełne czułości.
– Wierz lub nie, Lao Liu, ale będę wiedział, kiedy odejdzie, a kiedy ten czas nadejdzie, będę musiał pójść z nim. Prawdopodobnie w to nie wierzysz, Lao Liu, ale ja tak.
Tej nocy Lao Liu wyjechał w kompletnym oszołomieniu, ciągnąc za sobą wnuczkę. Cała podróż powrotna wydawała mu się nierealna. Każdy krok był jak stąpanie po chmurach.
Przez lata obie rodziny z pewnością były sobie bliskie, ale relacja między Qin Jingiem a Shen Liangshengiem była przecież tajemnicą. Pani Liu wiedziała, a jej dzieci mogły się mniej więcej domyślać. Wnuki jednak szczerze wierzyły, że obaj mężczyźni są kuzynami.
Gdy kłamstwa zostały wypowiedziane wystarczająco wiele razy, nawet Lao Liu zdawał się zapomnieć, że Qin Jing i Shen Liangsheng nie byli kuzynami.
Miał beztroską i wyrozumiałą osobowość i był zbyt leniwy, żeby przypominać sobie przeszłość – pamiętaj to, pamiętaj tamto – jaki był z tego pożytek?
Jednak tego dnia wszystko wróciło do niego z impetem. Każde wydarzenie, każda próba, historie tych dwóch mężczyzn rozegrały się tuż obok niego. Bohaterowie byli ludźmi mu bliskimi, ale jego wspomnienia wydawały się surrealistyczne, jakby te historie były bardzo, bardzo od niego oddalone, jak legendy, jak fikcyjne dzieła, do których pisał komentarze po porzuceniu występów.
Był po prostu zwykłym człowiekiem, który opowiadał historie, ale ludzie w tych historiach tacy nie byli.
Po powrocie do domu i zjedzeniu kolacji w oszołomieniu Lao Liu włączył radio i nadal siedział nieruchomo, podczas gdy w eterze zaczęła grać opera.
To było Zgromadzenie Bohaterów – rozbrzmiewały hałaśliwe instrumenty – brzęk, brzęk, brzęk, brzęk, brzęk.
„Kiedy człowiek natknie się na pana, któremu może powierzyć swoją duszę na tym szerokim świecie, powstanie zewnętrzna więź władcy i poddanego, a także wewnętrzna więź braterstwa. Będzie on z pewnością posłuszny każdemu słowu i każdej myśli, dzieląc wszelkie szczęście i nieszczęście na równi”.
Lao Liu zerwał się z miejsca, jakby obudził go dialog operowy. Głośno, ale fałszywie, śpiewał przez chwilę, po czym zawołał wnuczkę operowym głosem:
– Ying-er, idź i przynieś dziadkowi wino i napij się ze mną!
Pani Liu i Liu Ying wymieniły spojrzenia, po czym obie przewróciły oczami.
– Co się dzieje z dziadkiem?
– Kto wie.
Gdy nadeszła zima, Shen Liangsheng nie mógł już jeść stałych pokarmów i żył dzięki kroplówkom dożylnym, które sprawiły, że stał się nieznośnie chudy. Chociaż Liu Ying była młoda i miała minimalne doświadczenie w pracy, posiadała umiejętności i była precyzyjna, a jej ręka była pewna. Jeśli udało jej się to zrobić za jednym zamachem, nie musiała wkłuwać się ponownie, bo nie zniosłaby niepotrzebnego bólu dziadka Shena.
Nikt jednak nie wiedział, czy to było bolesne, ponieważ mężczyzna rzadko był przytomny. Została z niego sama skóra i kości, ale miał pogodny wyraz twarzy i nawet był miły dla oka.
– Czasami tego żałuję. – Liu Ying usiadła z Qin Jingiem, żeby porozmawiać po odłożeniu leków. Uśmiechała się słodko, bo chciała pocieszyć staruszka. – Czemu nie urodziłam się jako prawdziwa wnuczka dziadka Shena? Gdybym miała urodę dziadka Shena i była trochę szczuplejsza, chłopcy ustawialiby się w kolejce na końcu ulicy, żeby się ze mną umówić, i nie miałabym takiego problemu ze znalezieniem kogoś.
– Nie mów tak o sobie. Ci chłopcy nie wiedzą, co tracą. – Od tamtego jesiennego dnia Qin Jing poprawił się i nie wydawał się przemęczać. Poklepał Liu Ying po dłoni z uśmiechem. – Poza tym, to szczęście dla dziewczyn, mieć trochę ciałka.
– To nie jest trochę ciałka, jasne? – Widząc uśmiech mężczyzny, Liu Ying podwoiła swój autodestrukcyjny żart i uniosła rękę. – Spójrz na to. Równie dobrze mogłyby to być świńskie ramiona. Nie mogę schudnąć, nieważne jak bardzo kontroluję jedzenie. To takie frustrujące.
– Nie widziałaś go w najlepszej formie – kontynuował Qin Jing i wstał, jakby chciał wręczyć jej skarb. – Czekaj, przyniosę ci zdjęcie…
Prawda była taka, że Liu Ying widziała to zdjęcie kilka razy, a co więcej, i tak niewiele było na nim widać. Podczas najazdów rewolucji kulturalnej bali się zachować jakiekolwiek zdjęcia i spalili nawet te zrobione po wyzwoleniu. Jedyne, którego nie mogli spalić, to to zrobione po zwycięstwie nad Japonią, więc schowali je w blaszanym pudełku i zakopali na podwórku. Stare klisze łatwo ulegały uszkodzeniu, a wilgoć panująca pod ziemią jeszcze bardziej je zniszczyła. Twarze na zdjęciu były tak niewyraźne, że nie dało się rozpoznać twarzy młodego Shen Liangshenga.
Qin Jing chciał zachowywać się jak dzieciak i popisywać się swoimi rzeczami. Liu Ying oczywiście nie psuła zabawy i zaczęła się przyglądać, mimo że już wcześniej je widziała.
– Muszę powiedzieć, że nawet to nie było jego najlepsze… – Qin Jing pokazał zdjęcie młodym, ale bał się, że coś mu się wymknie. Aczkolwiek teraz już mu to nie przeszkadzało, a może w końcu zapomniał o potrzebie zachowania tajemnicy. Trzymając stare zdjęcie, pogrążył się w nostalgii. – Kiedy pierwszy raz spotkałem dziadka Shena… nie, to był drugi raz… znacie Wielki Teatr Chiński, prawda? Tego dnia miałem iść na przedstawienie, ale było więcej ludzi niż sardynek w puszce i nie mogłem kupić biletu… potem stałem przy drodze, myśląc, że zobaczę, co się stanie… a potem…
Liu Ying słuchała uważnie. To była historia z odległej przeszłości, ale dzięki talentowi Qin Jinga ożyła. Tłumy ludzi, neony na budynkach, mężczyzna w białym smokingu – wszystko zdawało się tańczyć przed jej oczami. Dziewczyna miała miękkie serce i czuła, jak łzy napływają jej do oczu. Korzystając z chwili przerwy w opowieści, przeprosiła, żeby zajrzeć do czajnika w kuchni i wyszła z pokoju.
W kuchni starała się jak mogła, by powstrzymać łzy, bo nie chciała sprawiać dziadkowi więcej kłopotów. Dopiero gdy się uspokoiła, zdała sobie sprawę, że coś jest nie tak, i kiedy pomyślała o tym jeszcze trochę… Chwileczkę, skoro dziadek Shen i dziadek Qin byli kuzynami, to jak mogli poznać się dopiero po dwudziestce?
W tamtej chwili, jakby otworzył się przed nią zupełnie nowy świat. Przez chwilę stała oszołomiona, a potem nagle zaczęła szlochać. Obawiając się, że mężczyźni w pokoju ją usłyszą, natychmiast zakryła usta dłonią. Z jakiegoś powodu czuła się okropnie i płakała tak mocno, że kucnęła i nie mogła wstać.
Siedząc przy łóżku i patrząc na zdjęcie, Qin Jing nie słyszał żadnych dźwięków dochodzących z kuchni. Nie zdawał sobie nawet sprawy, że Liu Ying użył czajnika jako wymówki, całkowicie pogrążony we wspomnieniach. Wyrył w pamięci młodą cerę Shen Liangshenga, delikatnie muskając jego kościstą twarz.
Był taki przystojny… Kiedy przyszedł do szkoły w poszukiwaniu Qin Jinga, samą swoją obecnością wprawiał dziewczęta w zachwyt… Teraz nikt nie mógł powiedzieć, że nie jest przystojny.
Z czułym uśmiechem Qin Jing ułożył kołdrę. Nadal uważał, że każda osoba na świecie razem wzięta to za mało, by równać się z tym mężczyzną.
Czas nie miał znaczenia, jego kochany Shen-keke zawsze był najprzystojniejszy i nikt nie mógł się z nim równać.
W Sylwestra 1983 roku8 Chiny po raz pierwszy od wyzwolenia transmitowały na żywo koncert kończący rok. W tym czasie czarno-białe telewizory były dość powszechne w dużych miastach, ale kolorowych telewizorów było wciąż niewiele. Kolorowy telewizor w domu Qin Jinga został podarowany żonie Lao Wu przez jej najstarszą córkę. Lao Wu był starszy i nie przeżył rewolucji kulturalnej, ale jego żona była o wiele lat młodsza i dała sobie radę. Co więcej, przypadek Lao Wu został wcześnie rozwiązany9, więc rodzina była w lepszej sytuacji niż inni. Lao Wu traktował Qin Jinga i Shen Liangshenga jak synów, ale nazywali panią Wu „starszą siostrą”. Nie udało im się ukryć przed nią choroby Shen Liangshenga, a kobieta poleciła córce przynieść kolorowy telewizor do ich domu. Znaczenie tego było oczywiste i Qin Jing nie mógł łatwo odmówić, ale nie miał czasu, by się na tym skupić.
Jednak ten Sylwester był inny, zwłaszcza że Shen Liangsheng tego dnia wydawał się bardzo energiczny. Mężczyzna spał do wieczora, a kiedy się obudził i usłyszał, że jest koncert na żywo, usiadł lekko i oparł się o Qin Jinga. Włączyli telewizor i oglądali uroczystość.
Lao Liu chciał zanieść kolację na zakończenie roku do domu Qin Jinga, ale ten stanowczo odmówił, twierdząc, że Liu powinni świętować razem i dać im trochę spokoju. Dlatego Lao Liu przyniósł noworoczne potrawy i wyszedł, myśląc, że przyjdzie w noworoczny poranek, aby życzyć im dobrego roku.
Wskazówka na ściennym zegarze przesunęła się na godzinę dziewiątą, ale Shen Liangsheng wciąż nie spał, oglądając koncert z Qin Jingiem. Kiedy rozpoczął się występ, uśmiechnął się.
Z mężczyzną w ramionach Qin Jing bez trudu dostrzegł uśmiech i domyślił się jego znaczenia. Podążając za nim, nachylił się do ucha przyjaciela i zapytał bezwstydnie:
– Shen-keke, kto twoim zdaniem jest lepszy, oni czy ja?
Shen Liangsheng wciąż miał uśmiech na ustach, gdy lekko spojrzał w jego stronę. Następnie skinął słabo głową, jakby chciał powiedzieć: „Jesteś lepszy”.
Qin Jing zachichotał z zachwytu i chciał kontynuować, gdy Shen Liangsheng wyciągnął rękę i zaczął pisać na dłoni z całą siłą, na jaką go było stać.
Gdy Qin Jing cierpliwie czekał, aż mężczyzna skończy, uśmiech na jego twarzy się pogłębił. Odsunął słowa, które właśnie miały mu wymknąć się z ust, i zacisnął dłoń na dłoni towarzysza, zamykając w swojej dłoni słowo „lepszy”, które mężczyzna napisał wraz z całym życiem, które wspólnie przeżyli.
Zegar powoli tykał do dziesiątej, a Shen Liangsheng w końcu zmęczył się i zasnął w ramionach Qin Jinga. Qin Jing delikatnie położył go płasko na łóżku, po czym położył się obok, wciąż trzymając ich dłonie złączone. Nawet nie przyszło mu do głowy, żeby wyłączyć telewizor. Zasnął z towarzyszem u boku, nie pozwalając, by obudziły go dochodzące z telewizora ani nawet huczące fajerwerki o północy.
Kiedy Qin Jing się obudził, na zewnątrz było już jasno, ale Shen Liangshenga nie było obok niego. Wydało mu się dziwne, że mężczyzna zniknął, mimo że przed chwilą spali razem.
Zdezorientowany, wstał z łóżka i włożył buty, po czym wyszedł na zewnątrz. Dopiero gdy wyszedł z domu, stwierdził, że ma na sobie niebieską koszulę z krótkim rękawem i wcale nie jest mu zimno – było już lato.
Widok za podwórkiem nie był niczym niezwykłym: dość wąska, długa uliczka z domami mieszkalnymi po obu stronach. O dziwo, nie dostrzegł ani jednego sąsiada, tylko oślepiające słońce padające na ulicę tak intensywnie, że musiał odwrócić wzrok.
Wtedy Qin Jing zdał sobie sprawę, że śni, ale mimo że to był sen, musiał odnaleźć tego mężczyznę. Właśnie wtedy, gdy to sobie uświadomił, dostrzegł przed sobą znajomą postać – to nie był nikt inny, tylko Shen Liangsheng.
Qin Jing pospieszył za nim i zawołał jego imię, ale Shen Liangsheng nie odpowiedział i po prostu parł naprzód.
Kilometrowy hutong zdawał się ciągnąć w nieskończoność we śnie. Obserwował, jak bladobiała postać w jaskrawym świetle oddala się coraz bardziej, ale nawet gdy stała się mniejsza niż szpic igły, wciąż ją widział.
Qin Jing był jednak jak na szpilkach, bojąc się, że sylwetka zniknie w mgnieniu oka. Dlatego pobiegł za nią. Biegł, aż buty mu spadły, aż dyszał tak ciężko, że nie mógł już wypowiedzieć swojego imienia.
W końcu Shen Liangsheng najwyraźniej zauważył, że ktoś go śledzi i zatrzymał się, żeby spojrzeć. Zmarszczył brwi, gdy zobaczył Qin Jinga, i zaczął go odganiać, jak zły starzec odganiający bezdomnego kota lub psa.
– Wracaj! Nie idź za mną! Szybko, wracaj!
Qin Jing tak się spieszył, że nie mógł płakać, lecz kiedy Shen Liangsheng go odganiał, wybuchnął płaczem i zaczął szlochać jak nieszczęśliwe dziecko, które próbuje odzyskać miłość dorosłego.
Nie mogąc tego znieść, Shen Liangsheng odwrócił się i zrobił kilka kroków w jego stronę, ale nie zbliżył się. Spojrzał na niego, nie wiedząc, co zrobić.
– Shen Liangsheng… – Nie otrzymując żadnej odpowiedzi od mężczyzny, Qin Jing zdał sobie sprawę, że łzy nic nie dadzą i zaczął wołać go po imieniu, szlochając. Chciał coś jeszcze powiedzieć, ale nie wiedział dokładnie co. W końcu, po chwili tłumienia szlochu, wyrzucił z siebie:
– Kocham cię, Shen Liangsheng.
To był dziwny, a zarazem fantastyczny sen.
Kiedy wypowiedział słowa „kocham cię”, sen zdawał się całkowicie zamrzeć. Obaj zamarli w bezruchu. Potem wybuchnęli śmiechem.
– Chodź tutaj.
Wyciągnął rękę i zaczął iść w jego kierunku.
Z każdym krokiem wydawali się o rok młodsi, i to tak, że gdy stanęli twarzą w twarz, każdy z nich widział młodszą wersję drugiego.
Co dziwne, a zarazem fantastyczne, nie tylko odmłodnieli, ale i zmienili strój. Wyglądali jak postacie z opowieści wuxia. Qin Jing miał na sobie długą, niebieską szatę konfucjańskiego ucznia. Shen Liangsheng natomiast miał na sobie wyszukany strój – atramentowoczarną szatę z haftowanymi u dołu srebrnymi chmurami. Wyglądał jednak bardziej jak okrutne bóstwo niż elegancki szlachcic, z powodu chłodnej cery. Emanował nie gniewem, lecz śmiercią.
Qin Jing jednak się nie bał ani nie uważał ich stroju za dziwaczny. Przeciwnie, jak zawsze, pochylił się figlarnie i chwycił mężczyznę za rękę.
Shen Liangsheng również nie wydawał się zaskoczony, odwzajemnił uścisk i poprowadził go ścieżką.
W oślepiającym letnim słońcu szli ramię w ramię aż do końca uliczki i jeszcze dalej…
Skąd przybyli.
Aż do końca czasu.
1. Fragment monologu Zhou Shixiana, romantycznego obiektu westchnień księżniczki Changping w kantońskiej operze Di Nü Hua. Dwoje kochanków, granych przez Yama i Baka (wspomnianych w preludium) w wydaniu z 1957 roku, pije razem truciznę w noc poślubną.
2. Banda Czworga – nazwa odnosząca się do czwórki radykalnych i skrajnie lewicowych działaczy Komunistycznej Partii Chin, którzy odgrywali czołową rolę w czasie rewolucji kulturalnej, a po śmierci Mao Zedonga usiłowali przejąć władzę. Termin „banda czworga” po raz pierwszy pojawił się w chińskich mediach po aresztowaniu jej członków w październiku 1976. W skład bandy czworga wchodzili Jiang Qing (żona Mao Zedonga) oraz trzech działaczy KPCh z Szanghaju: Zhang Chunqiao, Wang Hongwen i Yao Wenyuan. Z bandą ściśle współpracowali Kang Sheng, Xie Fuzhi i Chen Boda.
3. System reglamentacji w Chinach funkcjonował przez ponad 30 lat, od 1953 roku do lat 90. XX wieku. Był to nieodzowny element codziennego życia, wprowadzony po ustanowieniu państwowego monopolu zbożowego. Kartki obejmowały nie tylko żywność, ale także inne towary pierwszej potrzeby.
4. Tradycyjnie po śmierci członka rodziny zakładano biały pas, ale od lat 50. XX wieku zaczęto wiązać wokół ramion czarne tkaniny.
5. Reforma i otwarcie – zainicjowany w 1978 roku przez Denga Xiaopinga proces transformacji Chin z gospodarki planowej w socjalistyczną gospodarkę rynkową. Otwarcie na inwestycje zagraniczne, stworzenie Specjalnych Stref Ekonomicznych i dekolektywizacja rolnictwa pozwoliły Chinom na błyskawiczny wzrost gospodarczy, przekształcając je w „fabrykę świata”.
6. Nazwa mostu Wankuo po 1949 r.
7. Znany również jako Klasyka poezji lub Shi-jing, najstarszy zbiór poezji w języku chińskim, zawierający wiersze datowane na XI-VII wiek p.n.e. Ten wers pochodzi z poematu Huang niao.
8. Chiński nowy rok wypadł wtedy 12 lutego 1983.
9. Resocjalizacja polityczna. Wu prawdopodobnie został oskarżony o przestępstwa przeciwko państwu i odpowiednio ukarany, ale ostatecznie jego imię zostało oczyszczone.
Tłumaczenie: Ashi
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27