Married Thrice to a Salted Fish

Tym zakrwawionym i ciężko rannym młody mężczyzną był Shen Huaishi, ochroniarz Xiao Chenga.

Przyglądając się bliżej, Lin Qingyu dostrzegł, że obrażenia Shen Huaishiego były poważniejsze, niż przypuszczał. Najgroźniejsze było głębokie rozcięcie na klatce piersiowej – rana zaczęła robić się czarna. Dostrzegł również inne rany od miecza o różnych rozmiarach. Zwykła osoba z tak rozległymi obrażeniami zemdlałaby z powodu utraty krwi. Shen Huaishi natomiast wciąż mógł stać przed nim, jakby nic się nie stało, jak przystało na strażnika cienia z gwardii Tianji.

Lin Qingyu spotkał tego mężczyznę tylko raz – w sali żałobnej, kiedy wycelował w niego mieczem. Gdyby ktokolwiek inny potraktował go w ten sposób, znalazłby się na pierwszym miejscu na liście jego wrogów. Jednak mężczyzna o nazwisku „Jiang” powiedział mu, że ten niepozorny strażnik będzie jedyną słabością Xiao Chenga.

Obrażenia Shen Huaishiego prawdopodobnie oznaczały, że wykonywał rozkazy swojego pana i udał się do Cesarskiej Akademii Medycznej po proszek jinchuang, aby zatamować nim krwawienie. Jego wzrok zatrzymał się na twarzy Lin Qingyu, ale ten milczał, więc zakrywając ranę na piersi, spróbował go obejść.

– Nie możesz uleczyć tej rany odrobiną proszku, strażniku Shen.

Shen Huaishi zacisnął usta.

– Nie musisz się martwić, lekarzu cesarski Lin.

– Obowiązkiem lekarza jest ratowanie umierających i leczenie rannych. Powinieneś oczyścić swoje rany z trucizny już teraz, zanim będą za poważne. W przeciwnym razie trucizna przedostanie się do meridianów twojego serca, a twoje umiejętności walki ucierpią. Jak mógłbyś wtedy służyć następcy tronu?

Ostatnie zdanie najwyraźniej przekonało Shen Huaishiego.

– Zostałeś zaatakowany proszkiem pięciu trucizn z zachodnich regionów – oznajmił Lin Qingyu. – Wiem, jak to zneutralizować. Chcesz, żebym spróbował?

Choć Shen Huaishi był utalentowany w sztukach walki, wciąż był człowiekiem. Długo się trzymał i był już wyczerpany, a jeśli odmówi przyjęcia pomocy, może nie wrócić do Pałacu Wschodniego z jasnym umysłem. Po namyśle powiedział:

– Dziękuję, lekarzu cesarski Lin.

Gdy tylko zapalili światło w kącie apteki Qiancao, Shen Huaishi zdjął koszulkę, odsłaniając nowe i stare rany pokrywające jego klatkę piersiową i plecy. Widok był przerażający.

Podczas podróży w ramach studiów Lin Qingyu leczył kontuzje osób związanych ze światem sztuk walki. Większość z nich miała liczne urazy, ale w porównaniu z tymi adeptami sztuk walki, obrażenia Shen Huaishiego były znacznie poważniejsze. Prawdopodobnie kilkakrotnie otarł się o śmierć dla dobra swojego pana.

Xiao Cheng zakocha się w Shen Huaishim, więc jak mógł znosić jego cierpienie? Być może, jak powiedział mężczyzna o nazwisku „Jiang”, drań zawsze gardził tymi, którzy ryzykowali dla niego życie, podczas gdy ci, którzy nim gardzili, nigdy nie opuszczali jego myśli.

Lin Qingyu oczyścił ranę Shen Huaishiego i nałożył antidotum.

– Trochę zaboli.

Shen Huaishi pokręcił głową – ból był dla niego niczym. Spojrzał na nefrytową twarz Lin Qingyu, która znajdowała się tuż przed nim. Pieprzyk w kształcie łzy w kąciku oka lekarza był szczególnie uderzający w tym świetle.

Lin Qingyu uniósł brwi, zauważając jego spojrzenie.

– Czemu na mnie patrzysz?

– Lekarzu cesarski Lin, jesteś elegancki jak księżyc, o osobliwym wyglądzie. Nic dziwnego… – Niski głos Shen Huaishiego zdradzał zazdrość i niepewność. – Nic dziwnego, że Jego Wysokość nie może o tobie zapomnieć.

Lin Qingyu zatrzymał się i przyjrzał twarzy strażnika.

– Dlaczego książę koronny faworyzuje cię, skoro wyglądasz tak zwyczajnie?

To prawda, że Xiao Cheng był playboyem, ale podobały mu się tylko kobiety przypominające Jingchun lub prawdziwe piękności. Na pierwszy rzut oka wygląd Shen Huaishiego był zwyczajny i po bliższym przyjrzeniu się to nie zmieniało. W najlepszym razie można go było opisać jako osobę o ostrych, bohaterskich rysach.

Shen Huaishi oniemiał.

– Skąd wiedziałeś…?

– Skąd wiedziałem? – Lin Qingyu spojrzał na ślady pocałunków na obojczyku mężczyzny. – Wiesz, masz coś więcej, niż same rany.

Strażnik nagle wstał, a jego wzrok był czujny.

– Jak mogłeś wcześniej wywołać moje imię w posiadłości markiza, lekarzu cesarski Lin? Nigdy cię nie spotkałem.

– Jeszcze nie skończyłem aplikować lekarstwa – powiedział Lin Qingyu, unikając odpowiedzi na pytanie.

Shen Huaishi widział, że nie ma ochoty odpowiadać.

– Zrobię to sam – powiedział obojętnie.

Lin Qingyu nie nalegał – wstał i odsunął się na bok. Niektóre z obrażeń Shen Huaishiego znajdowały się na plecach, gdzie trudno mu było samodzielnie nałożyć lekarstwo. Widząc jego zmagania, Lin Qingyu uśmiechnął się szyderczo.

– Cierpisz, a gdzie jest następca tronu? Może trzyma kogoś innego w ramionach i cieszy się nocą.

Słysząc to, Shen Huaishi zamarł. Po długiej pauzie odpowiedział poważnie:

– On jest następcą tronu. Może faworyzować kogo zechce, w tym ciebie, lekarzu cesarski Lin. Możesz go unikać przez jeden dzień, ale nie na zawsze.

Lin Qingyu się uśmiechnął.

– Racja.

Shen Huaishi uważał, że uśmiech doktora był nieopisanie czarujący i raczej dobrotliwy. Było prawdopodobne, że tylko ten typ urody mógł wzbudzić taką obsesję u następcy tronu.

Po pospiesznym zaaplikowaniu reszty kuracji Shen Huaishi ponownie podziękował Lin Qingyu.

– Pożegnam się, lekarzu cesarski Lin. Uważaj w drodze powrotnej. Jest ciemno.

– Kiedy lek przestanie działać, przyjdź do Urzędu Lekarzy Imperialnych. Dam ci więcej.

– Nie – powiedział Shen Huaishi. – Im mniej osób wie o obrażeniach książęcego strażnika, tym lepiej.

– W takim razie znajdę cię we Wschodnim Pałacu – powiedział Lin Qingyu. Pochylił się, żeby zdmuchnąć świecę, a apteka znów pogrążyła się w ciemności.

***

Lin Qingyu nie widział Chu Zhengde w Urzędzie Lekarzy Cesarskich przez następne kilka dni. Migreny cesarza nasiliły się i nie mógł on stawić się w dworze. Dlatego Chu Zhengde opiekował się cesarzem, stojąc w sali Qinzheng.

Kiedy Hu Ji o tym wspomniał, Lin Qingyu ubijał lekarstwa. Ponieważ był zaledwie lekarzem cesarskim siódmej rangi, naturalnie poświęcał więcej czasu na tworzenie maści niż na wizyty u pacjentów.

– Czy cesarz często cierpi na bóle głowy? – zapytał Lin Qingyu.

– Dostaje ich, gdy jest przeciążony sprawami rządowymi – powiedział Hu Ji. – Tym razem to poważna sprawa. Nie może zająć się krajem w tym stanie i musi go zostawić następcy tronu.

Ponieważ cesarz się starzał i cierpiał na chroniczne migreny, Xiao Cheng musiał częściej przejmować władzę.

Lin Qingyu włożył gotową miksturę do apteczki.

– Wychodzę na chwilę.

Xiao Cheng był z natury paranoikiem, dlatego Pałac Wschodni pozostawał pod silną strażą. Chociaż Lin Qingyu był ewidentnie lekarzem cesarskim – nosił oficjalne szaty i niósł apteczkę – strażnicy pałacowi i tak go zatrzymali.

– Nie słyszeliśmy, żeby następca tronu wezwał lekarza. Proszę, wróć, lekarzu cesarski Lin.

– Nie przyszedłem tu do Jego Wysokości – powiedział Lin Qingyu.

– Nie możesz wejść do Wschodniego Pałacu, chyba że na rozkaz Jego Wysokości, bez względu na to, kogo leczysz.

Nic dziwnego, że Xiao Cheng był wyjątkowo ostrożny, w przeciwieństwie do idiotów z dworu markiza. Gdy Lin Qingyu zastanawiał się, co powinien zrobić, usłyszał, jak ktoś woła do niego:

– Lekarzu cesarski Lin.

Twarz Shen Huaishiego wyglądała znacznie lepiej, gdy odzyskał siły. Na jego widok strażnicy powitali go i się skłonili.

– Panie Shen.

– Lekarz cesarski Lin jest tu z mojego polecenia – powiedział Shen Huaishi. – Zaprowadzę go do mojego pokoju.

– To nam wystarcza, panie Shen. – Strażnicy rozstąpili się, umożliwiając Lin Qingyu przejście.

Najwyraźniej Xiao Cheng miał do Shen Huaishiego inny stosunek niż pozostali. Być może jego uczucia do strażnika nie sięgały jeszcze poziomu romantycznego, ale przynajmniej książę koronny mu ufał.

Lin Qingyu podążył za Shen Huaishim do tylnego holu, gdzie strażnik otworzył drzwi pokoju.

– Proszę wejść, paniczu Lin.

Prosta, skromna komnata nie zawierała żadnych zbędnych przedmiotów. Najwyraźniej jej mieszkaniec był spokojny i rzadko wracał do domu. Shen Huaishi nalał mu filiżankę herbaty.

– Nie sądziłem, że naprawdę przyjdziesz.

– Dlaczego?

Shen Huaishi zawahał się przez chwilę.

– Nikogo nie obchodzą obrażenia strażnika.

Właściwie Lin Qingyu też się tym nie przejmował. Zwrócił się do Shen Huaishiego tylko dlatego, że chciał odebrać życie jego panu.

– W takim razie to ty powinieneś zająć się swoimi ranami. – Otworzył apteczkę. – Powinieneś dbać o siebie lepiej. Nie koncentruj się wyłącznie na księciu koronnym.

Shen Huaishi spuścił wzrok.

– Ale następca tronu dał mi życie. – Jego spojrzenie padło na tylny róg apteczki Lin Qingyu i wyraz jego twarzy nagle się zmienił. Złapał lekarza za nadgarstek. – Skąd znasz tajny symbol rodziny Shen?

Lin Qingyu zmarszczył brwi.

– Tajny symbol?

– To. – Shen Huaishi wskazał na dziwny wzór wyryty na rogu, a jego głos drżał. – Skąd wiesz…?

Lin Qingyu milczał. Nie miał pojęcia, ale mężczyzna o imieniu „Jiang” wiedział.

Więc dlatego „Jiang” dał mu tę skrzynkę? Dla Shen Huaishiego?

– Puść – powiedział spokojnie Lin Qingyu.

Zajęci myślami, nie usłyszeli kroków zbliżających się do drzwi. Z hukiem się otworzyły. Xiao Cheng, ubrany w szatę haftowaną w kształt smoka, wszedł do środka i gdy tylko zobaczył Shen Huaishiego ściskającego nadgarstek Lin Qingyu, zmrużył oczy.

– Wygląda na to, że przyszedłem w nieodpowiednim momencie.

Shen Huaishi zebrał się w sobie i uklęknął na powitanie.

– Wasza Wysokość.

Xiao Cheng zignorował go, pozwalając mu klęczeć dalej.

– Dlaczego tu jesteś, mały Qingyu? Nie szukałem cię, a jednak się pojawiłeś. Obawiam się jednak, że trafiłeś w niewłaściwe miejsce. To nie moja sypialnia.

– Jestem lekarzem cesarskim – powiedział Lin Qingyu. – Przyszedłem opatrzyć rany strażnika Shen.

– Rany? – Xiao Cheng w końcu spojrzał uważnie na Shen Huaishiego. – Jesteś ranny?

Shen Huaishi trzymał głowę nisko.

– Odniosłem tylko drobne rany… przez moją niekompetencję.

– Tak, jesteś niekompetentny. – Xiao Cheng bawił się nefrytowym pierścieniem na kciuku. – Zraniony przez drobnostkę. Po co mi ktoś taki? Czemu wciąż tu jesteś?

Shen Huaishi spojrzał na Lin Qingyu, a jego usta drżały.

– Wasza Wysokość, to moja komnata…

Xiao Cheng spojrzał Lin Qingyu w oczy i się uśmiechnął.

– Chcę tylko, żeby mały Qingyu… sprawdził mi puls… w twoim pokoju.

Lin Qingyu zacisnął pięść, chowając dłoń w rękawie.

– Widzę, że masz dużo wolnego czasu, Wasza Wysokość. Czy na północnym zachodzie odniesiono kolejne zwycięstwo? – zapytał lekko.

Kiedy wspomniał o północnym zachodzie, Xiao Cheng pomyślał o Gu Fuzhou i przypomniał sobie, że ta piękność to brat chrzestny generała. W jego oczach błysnął cień niezadowolenia. Gdy miał już przemówić, przybył eunuch i oznajmił:

– Nadszedł nagły raport z Yongliang, Wasza Wysokość. Wszyscy ministrowie czekają na ciebie w sali Qinzheng.

Sprawy kraju były najważniejsze i Xiao Cheng o tym wiedział. Spojrzał na Shen Huaishiego po raz ostatni i powiedział do strażnika:

– Pełnisz dzisiaj służbę. Chodź. – Książę koronny wyszedł, a jego szerokie rękawy zatrzepotały.

Strażnik wstał chwiejnie, spojrzał na Lin Qingyu z nieodgadnionym wyrazem twarzy i podążył za swoim panem.

– Możesz już odejść, lekarzu cesarski Lin – powiedział eunuch.

Shen Huaishi miał rację. Lin Qingyu mógł uciec na jeden dzień, ale nie na zawsze. Dopiero gdy Xiao Cheng zniknie, będzie mógł poczuć się całkowicie spokojny.

***

Xiao Cheng wszedł do sali Qinzheng i machnął ręką, zwalniając ministrów z formalności.

– Co… czy Gu Fuzhou znowu próbował zrezygnować?

– Generał Gu nie wspominał o tym od czasu, gdy Jego Wysokość nakazał mu wrócić po przegranej bitwie, Wasza Wysokość – odpowiedział minister obrony narodowej. – Tym razem jego memoriał głosi, że przechwycił tajny list armii Xia do ich stolicy. W liście znajdował się kod i podejrzewa, że zawiera on tajemnice wojskowe. Jednak nikt w armii Zachodniej Ekspedycji nie potrafi go zrozumieć, dlatego generał Gu chce, aby Jego Wysokość ogłosił go publicznie, aby osoby posiadające odpowiednią wiedzę mogły go usłyszeć i rozszyfrować.

– Naprawdę? – Xiao Cheng był sceptyczny. – Jak brzmi ten kod?

Minister obrony narodowej odchrząknął i uroczyście przeczytał:

– Jeśli nieparzyste, zmień; jeśli parzyste, pozostaw bez zmian.

Tłumaczenie: Ashi

Married Thrice to a Salted Fish

Kiedy Gu Fuzhou po raz pierwszy wysłał memoriał z prośbą o pozwolenie na wycofanie się do stolicy, cesarz i jego zaufani rozmówcy długo o tym dyskutowali. Generał dowodził armią od lat, był głęboko kochany w jej szeregach, a jego reputacja go wyprzedzała. Niektórzy uważali, że jeśli tak dalej pójdzie, żołnierze będą słuchać tylko rozkazów Gu Fuzhou, a nie cesarza – ale ponieważ sam generał poprosił o powrót do stolicy, aby zrzec się swojej pozycji, cesarz mógł odzyskać władzę nad armią, spełniając jego życzenia i eliminując w ten sposób ukryte zagrożenie dla tronu.

Jednak inna frakcja, dowodzona przez Xiao Chenga, drwiła z tego. Wojna na północnym zachodzie stanęła w martwym punkcie, więc pozwolenie generałowi na powrót osłabiłoby morale armii i dałoby wrogowi pole manewru. Gu Fuzhou stacjonował na granicy od kilku lat i wygrał niezliczone bitwy – samo jego imię odstraszało niektórych wrogów. Gdyby odszedł, armia Zachodniego Xia z pewnością by zaatakowała. Gu Fuzhou zasugerował, aby jego miejsce zajął zastępca generała Zhao Mingwei, ale czy on potrafiłby to zrobić?

Cesarz nie mógł się zdecydować, a pisma z wnioskiem o rezygnację Gu Fuzhou zaczęły napływać co pięć dni, a w końcu nawet co trzy. Ostatnio prośba przychodziła niemal codziennie. W tym samym czasie pisma z petycją o impeachment od Zhao Mingweia zwiększyły częstotliwość z dziesięciu dni do pięciu. Po kilku próbach ten ostatni nagle ich zaprzestał, a nawet napisał: „Chociaż generał jest leniwy, może poprowadzić naszą armię do zwycięstwa. Nie chcę już o tym gadać”.

Podczas gdy posłańcy krążyli między stolicą a Yongliangiem, armia Zachodniego Xia nie siedziała bezczynnie. W ciągu miesiąca ich siły trzykrotnie oblegały region. Dopóki cesarz nie zatwierdził jego rezygnacji, Gu Fuzhou pozostał generałem armii Zachodniej Ekspedycji. Za każdym razem, gdy wróg atakował, przeklinał i narzekał, po czym niechętnie wstawał z łóżka, opracowywał strategię przy stole z piaskiem i prowadził swoją armię do zwycięstwa.

Co? Jego Wysokość zastanawiał się, dlaczego generał Gu nie poszedł na pole bitwy, by osobiście zabijać wrogów? Cóż, oczywiście, że generał nigdy by tego nie zrobił. Innymi słowy, włócznia Qingyun Jiuzhou, którą podarował mu cesarz, pokryła się kurzem w kącie, a jego jedyny w swoim rodzaju koń fergański utył i nawet otrzymał niezbyt dostojny przydomek.

Jednak najbardziej dezorientujące było to, że Gu Fuzhou zawsze prowadził armię do zwycięstwa. Nie tylko wygrywał – wygrywał pięknie. Pewnego razu dowodził obroną miasta, gdy wróg atakował z pełną siłą. Jednocześnie nakazał oddziałowi elitarnych żołnierzy zasadzkę na miejsce, gdzie wróg przechowywał swoje racje żywnościowe. Nikt nie potrafił powiedzieć, skąd wiedział, że racje były przechowywane w małym miasteczku, zaledwie dzień drogi od Yongliang. W każdym razie, w połowie oblężenia, wróg nagle otrzymał wiadomość, że jego żywność i pieniądze zostały skradzione. Nie mogli ani nacierać, ani się wycofywać, a ostatecznie ponieśli dwukrotnie większą porażkę.

To był pierwszy raz, kiedy Gu Fuzhou objął dowództwo od czasu, gdy trucizna została oczyszczona z jego ciała. Wszyscy myśleli, że wyzdrowiał i że ich szanowny generał, który ciężko pracował przez cały dzień, wraca. Jednak niespodziewanie wysilił się tylko przez jedną dobę, po czym oznajmił: „Niech wszyscy odpoczną przez dwa dni”, po czym spędził ten czas w swoim namiocie.

Jego generałowie byli zdezorientowani i załamani, ale musieli uznać strategiczną biegłość swojego przełożonego. W każdym razie, dla żołnierzy na polu bitwy, wygrywanie bitew i minimalizowanie strat było najważniejszym celem. Dlatego Zhao Mingwei napisał do cesarza: „Zapomnij o tym, nie chcemy go już więcej odwoływać. Proszę, nie drąż tej sprawy, Wasza Wysokość”.

Kiedy jednak Gu Fuzhou się o tym dowiedział, odnalazł Zhao Mingweia i powiedział szczerze:

– Nie możesz się poddać w połowie drogi, generale Zhao. Może i przebyłeś dziewięćdziesiąt li ze stu, ale ostatnie dziesięć jest najtrudniejsze. Być może, jeśli wyślesz kolejny memoriał, impeachment się powiedzie.

Zhao Mingwei był zawstydzony.

– Generale, tyle razy prowadziłeś nas do zwycięstwa. Twoja metoda jest inna niż poprzednio, ale jest wystarczająco dobra, o ile wygramy. Nie proszę o wiele.

Gu Fuzhou spojrzał na niego z wyrzutem, jakby Zhao Mingwei go zawiódł.

– Jesteś bezużyteczny. Nie chcesz mnie wyrzucić i przejąć władzy?

Zhao Mingwei westchnął i się skłonił.

– Generale Gu, jesteś utalentowany i mądry. Nie mogę ci dorównać. Powinieneś zachować swoje stanowisko.

Gu Fuzhou niemal parował z uszu.

– Nie możesz… mi tego… zrobić.

Wieści o zwycięstwie dotarły do stolicy, a cesarz stanowczo odrzucił rezygnację Gu Fuzhou. Chociaż generał oświadczył, że nie chce już walczyć – że chce przejść na emeryturę w stolicy – nadal mógł wygrywać bitwy, nawet jeśli zostałby zmuszony do walki. W związku z tym miał pozostać w Yongliang. Cesarz wydał nawet specjalny edykt, nakazujący naczelnemu lekarzowi Linowi stawienie się u generała Gu, aby zapewnić mu bezpieczeństwo i zbadać, dlaczego jego osobowość tak bardzo się zmieniła.

Ponieważ niechętnie toczył bitwy, Gu Fuzhou wysyłał cesarzowi memoriał za memoriałem. Połowa biurka cesarza była zapełniona prośbami o rezygnację. W końcu zirytowany cesarz wezwał wszystkich swoich ministrów do Pałacu Qinzheng, aby omówić tę sprawę.

Stając twarzą w twarz z rozgniewaną głową kraju, wszyscy zachowali milczenie, bo nie śmieli ryzykować, że go urażą.

Cesarz zmarszczył brwi i chłodno powiedział:

– Już odrzuciłem prośby Gu Fuzhou, a on wciąż pyta mnie o to samo. Czy jest tak arogancki, żeby myśleć, że nie mogę go zganić?!

Ministrowie narzekali w duchu. Na północnym zachodzie szalała wojna, więc nie wypadało nie dogadzać Gu Fuzhou. Jednak kto był na tyle odważny, by powiedzieć cesarzowi prawdę?

W końcu odezwał się książę koronny. Xiao Cheng zebrał papiery z ziemi, ułożył je i odłożył na stół.

– Ojcze, proszę, uspokój się. Gu Fuzhou wciąż ma szansę wygrać, więc lepiej, żeby został w Yongliang. Potrzebujemy uzdolnionych ludzi w takich czasach, a każdy talent, który mamy pod ręką, powinien otrzymać ogromną odpowiedzialność.

Cesarz uderzył pięścią w stół.

– Jak on ochroni północny zachód, skoro tak bardzo chce wrócić do domu?!

– Poczekajmy tylko, aż przegra bitwę. Wtedy nie będzie za późno, żeby go zastąpić.

Ministrowie wymienili nieprzeniknione spojrzenia, a minister obrony narodowej zapytał:

– Czy przegra celowo, jeśli będzie desperacko chciał wrócić?

Xiao Cheng się uśmiechnął.

– Gdyby tak było, to straciłby miasto i część swoich ludzi, więc jak mógłby ludziom spojrzeć w oczy? Gdyby mój ojciec odebrał generałowi Gu władzę wojskową, który generał przemówiłby w jego imieniu?

Cesarz powoli usiadł na tronie.

– To jest jakieś rozwiązanie.

– Poza tym, Gu Fuzhou nie może tak bardzo chcieć wrócić do stolicy tylko po to, żeby przejść na emeryturę – powiedział Xiao Cheng. – Ojcze, proszę, wyślij gwardię Tianji, żeby zbadała prawdziwą przyczynę.

Cesarz był zadowolony z tej sugestii.

– W takim razie zostawmy to następcy tronu – oznajmił, pocierając skronie.

Xiao Cheng zauważył ten ruch. Zaniepokojony zapytał:

– Czy źle się czujesz?

– To nawracający ból głowy, a nie problem.

– Dbaj o siebie, Wasza Wysokość – zaskandowali wszyscy chórem.

Cesarz machnął ręką na znak, że mają odejść.

Kiedy Xiao Cheng opuścił halę Qinzheng, zawołał Xue Yinga.

– Czy mój ojciec często ostatnio miewa bóle głowy?

– Tak, regularnie – odpowiedział Xue Ying. – Jego Wysokość martwi się wojną na północnym zachodzie.

– Niech Chu Zhengde na niego spojrzy – powiedział Xiao Cheng.

– Zaraz go wezwę.

Chu Zhengde był zastępcą naczelnego lekarza cesarskiego w Urzędzie Lekarzy Cesarskich. Miał już sześćdziesiąt pięć lat i był najbardziej doświadczonym członkiem urzędu. Naczelny lekarz cesarski Lin zawsze go przewyższał, więc Chu Zhengde pozostał na stanowisku zastępcy przez dziesięć lat.

Istniały różne szkoły medycyny, podobnie jak poezji i szermierki. Chu Zhengde i naczelny lekarz cesarski Lin pochodzili z różnych szkół i mieli odmienne poglądy. Naturalnie, nie akceptowali się nawzajem. Dlatego ten staruszek nie starał się okazywać szacunku synowi wroga.

Kiedy Lin Qingyu przybył do Urzędu Lekarzy Cesarskich, Hu Ji zabrał go na spotkanie z kolegami i starszymi. Niezależnie od tego, co myśleli o Lin Qingyu, byli dla niego uprzejmi – z wyjątkiem Chu Zhengde, który zapytał:

– Czy to ty jesteś tym gówniarzem, który znalazł lek na epidemię?

– Tak.

Chu Zhengde pogłaskał brodę, pokręcił głową i westchnął.

– Jeśli inni chcą dostać się do Urzędu Lekarzy Cesarskich, muszą studiować przez dziesięciolecia, zdać egzamin Cesarskiej Akademii Medycznej, a potem uczyć się tam przez co najmniej kolejne trzy lata. Jesteś żoną, której mąż właśnie zmarł, a mimo to wstąpiłeś tu przed ukończeniem dwudziestego roku życia, z lekiem o niepotwierdzonej autentyczności i bez zdania egzaminu… Świat chyli się ku upadkowi.

– Mylisz się, lekarzu cesarski Chu – zaprotestował Hu Ji. – Bohaterowie zawsze odkrywani są za młodu. Kiedy naczelny lekarz cesarski Lin objął stanowisko, miał zaledwie dwadzieścia lat. Co więcej, ten lek jest prawdziwy i cudownie skuteczny w walce z epidemią.

Chu Zhengde prychnął.

– Wszystko musi być robione krok po kroku. Im bardziej cudowne wydaje się lekarstwo, tym bardziej powinniśmy się martwić o szkody, jakie może przynieść. Nawet jeśli recepta lekarza cesarskiego Lin zakończy epidemię, obawiam się, że spowoduje u pacjentów długotrwałe skutki uboczne.

– Takie skutki uboczne stałyby się widoczne tylko wtedy, gdyby pacjent jeszcze żył – zauważył Lin Qingyu.

Twarz Chu Zhengde pociemniała. Miał zamiar kontynuować dyskusję, gdy zawołał go Xiaosongzi z Pałacu Qinzheng. Odszedł za eunuchem.

– On po prostu taki jest – powiedział Hu Ji. – Nie bierz tego sobie do serca.

Lin Qingyu skinął głową.

– Pełni funkcję zastępcy od dziesięciu lat. Rozumiem, dlaczego jest taki, jaki jest.

Lin Qingyu słyszał już wcześniej, jak jego ojciec wspominał o Chu Zhengde. Naczelny lekarz cesarski docenił jego umiejętności medyczne, uważając, że zastępca powinien mieć wyższą pozycję, biorąc pod uwagę jego kwalifikacje. Jednak dziesięć lat wcześniej Chu Zhengde otrzymał polecenie nadzorowania ciąży faworyzowanej konkubiny. Cesarz miał niewiele dzieci, więc przywiązywał ogromną wagę do tej ciąży. Niestety, mimo skrupulatnej opieki Chu Zhengde, kobieta poroniła. Lekarz został następnie przesłuchany za swoje zaniedbanie. Po tym zdarzeniu, niezależnie od swoich umiejętności, był skazany na dożywotnie pełnienie funkcji zastępcy.

Chu Zhengde nie krył swoich emocji, więc nie było powodu do obaw. Lin Qingyu powinien raczej uważać na tych kolegów, którzy wydawali się życzliwi i pogodni.

Ponieważ dopiero co przybył, nie miał tego dnia zbyt wiele do roboty. Kończąc dyżur w Urzędzie Lekarzy Cesarskich, opuścił pałac przez północną bramę i wszedł do Cesarskiej Akademii Medycznej, a tam udał się prosto do biblioteki.

O tak późnej porze biblioteka była pusta, z wyjątkiem dwóch strażników stojących przy drzwiach. Cesarz zezwolił Lin Qingyu na wchodzenie i wychodzenie z Cesarskiej Akademii Medycznej, kiedy tylko chciał, więc mimo że była już godzina policyjna, strażnik otworzył mu drzwi i podał lampion.

– Wezwij nas, jeśli będziesz miał jakieś życzenia, lekarzu cesarski Lin.

Lin Qingyu pchnął drzwi i wszedł do środka. Jego oczom ukazały się rzędy regałów z książkami – miały dwa piętra i ciągnęły się jak okiem sięgnąć. Podobno przeczytanie wszystkich tekstów medycznych z biblioteki Cesarskiej Akademii Medycznej zajęłoby dekady. Lin Qingyu uniósł latarnię i dwa razy okrążył komnatę, zanim odnalazł kilka dawno zaginionych dzieł z poprzednich dynastii.

Na końcu biblioteki znajdowały się zamknięte żelazne drzwi. Podobno za nimi znajdowały się zapisy medyczne rodziny cesarskiej, sięgające kilku wieków wstecz, począwszy od założenia Wielkiego Yu. Naprzeciwko biblioteki znajdował się apteka Qiancao, w której można było znaleźć cenne zioła, niezależnie od ich rzadkości.

Była to część Cesarskiej Akademii Medycznej, która stanowiła centrum całej wiedzy medycznej na świecie.

Lin Qingyu został w bibliotece przez dwie godziny i wyszedł po północy. Przypomniawszy sobie o ziole, którego wcześniej nie mógł znaleźć w stolicy, ponownie udał się do apteki Qiancao.

Wchodząc, zobaczył mężczyznę idącego w jego kierunku. Nie wyglądał na studenta, ale jego spokojne kroki wskazywały, że nie jest złodziejem.

Mężczyzna go zauważył.

– Kto idzie?

Lin Qingyu pomyślał, że jego głos brzmi znajomo. Wyczuwając silny zapach krwi, wiedział, że mężczyzna jest ciężko ranny.

– Lekarz cesarski Qingyu.

Kroki ustały.

Lin Qingyu uniósł latarnię i spojrzał na mężczyznę. Pierwszą rzeczą, jaką zobaczył, była czarna szata poplamiona krwią i szkarłatne ostrze.

Kiedy ujrzał twarz mężczyzny, rozpoznał go natychmiast.

– To ty.

Tłumaczenie: Ashi

Married Thrice to a Salted Fish

Po otrzymaniu pozwolenia od cesarza Lin Qingyu udał się prosto do posiadłości markiza i zaczął pakować swoje rzeczy, przygotowując się do rozstania z tą rodziną.

Kiedy wżenił się w dom, wziął ze sobą tylko szaty, książki o medycynie i Huantonga. Planował je zabrać, kiedy odchodził. Resztę rzeczy spakował, ponieważ to był spadek, który on i Lu Wancheng otrzymali dla siebie. Lin Qingyu zdeponował srebro w prywatnym banku w zamian za banknoty, a poza tym antyki, kaligrafie, obrazy, akty własności ziemi, sklepów i domów, a także posag Lady Wen, które należały do niego.

Kilku stewardów liczyło przedmioty przez ponad połowę dnia i wciąż nie skończyli. Było tego po prostu za dużo. Lin Qingyu obserwował, jak służący pakują rzeczy do pudeł, i w jego sercu pojawiło się mściwe, ale przyjemne uczucie.

Oczywiście nie potrzebował aż tylu pieniędzy. Jego rodzice nie byli rozrzutni, a on sam nie miał wiele potrzeb. Mimo to wolał oddać pieniądze żebrakom na ulicy, niż zostawić je markizowi i jego rodzinie.

Ten młody człowiek zostawił swój spadek Lin Qingyu. Dlaczego nie miałby go przyjąć?

Lady Pan pracowała dla Lin Qingyu i dbała o dom od dawna, więc była w pewnym stopniu świadoma majątku rodziny. Obserwowała, ale milczała, gdy pawilon Lanfeng prawie opustoszał, a zawartość spiżarni skurczyła się o ponad połowę. Ta gałąź rodu Lu liczyła już tylko kilku członków, a ich linia krwi była teraz praktycznie odcięta. Cały dwór miał tylko jednego prawowitego pana, markiza Nan’an. Jaki byłby pożytek z dodatkowych pieniędzy? Lady Pan już zwolniła służbę, która pracowała dla Lady Liang i jej dzieci, a utrzymanie tych, którzy pozostali, nie kosztowało wiele. Na szczęście Lin Qingyu nie opróżnił całego dworu — zostawił im akty własności ziemi i sklepów. Dzięki nim Lady Pan mogła żyć bez problemów finansowych.

W dniu wyjazdu Lin Qingyu, Lady Pan udała się do pawilonu Lanfeng, aby go pożegnać.

– Paniczu… nie, powinnam nazywać cię lekarzem cesarskim Lin – zaczęła z uśmiechem. – Mam nadzieję, że w przyszłości wszystko ci się ułoży i że zostaniesz sławnym doktorem, który pomaga ludziom, tak jak twój ojciec.

To byłoby nie lada wyzwanie. Biorąc pod uwagę mściwość i egoizm Lin Qingyu, jak mógłby być taki sam jak jego ojciec?

– Dziękuję – powiedział. – Poprosiłem Zhang Shiquana, żeby został w rezydencji. Mógłby się przydać, więc jeśli chcesz, możesz pozwolić mu nadal pomagać w prowadzeniu domu.

Nawet gdyby odszedł, Lin Qingyu chciał zatrzymać w rezydencji markiza kogoś, kogo znał. Markiz służył cesarzowi od lat i istniało prawdopodobieństwo, że nadal będzie wykorzystywany.

Lady Pan być może zrozumiała intencje Lin Qingyu, ale o nic nie pytała i po prostu skinęła głową.

Ponieważ Lady Pan, pomimo swojej inteligencji, nie zadała mu żadnych pytań, Lin Qingyu nie miał nic przeciwko współpracy z nią. Widział, że sporo schudła, a w kącikach jej oczu pojawiło się kilka zmarszczek. Chociaż zazwyczaj nie był człowiekiem wielomównym, to skłoniło go do pytania:

– Czy dobrze pamiętam, że zostałaś sprzedana do domu markiza?

– Tak. Po śmierci matki zostałam sama. Nawet gdybym nie została konkubiną, byłabym służącą w bogatej rodzinie.

– Jeśli chcesz opuścić dwór, znajdę sposób.

Lady Pan zatrzymała się, ściskając w dłoni jedwabną chusteczkę.

Widząc, że nie zgodziła się od razu, Lin Qingyu domyślił się odpowiedzi.

– A może wolałabyś być u boku markiza?

– Ja… – Westchnęła cicho. – Mieszkam w rezydencji markiza od ponad dziesięciu lat i to jest mój dom. Dokąd bym poszła, gdybym wyjechała?

– Gdybym pomógł ci odejść, nie pozwoliłbym, żeby potem było ci gorzej.

Lady Pan pokręciła głową i uśmiechnęła się gorzko.

– Z całego serca jestem wdzięczna za twoją dobroć, lekarzu cesarski Lin. Markiz jest moim mężem. Jak kobieta mogłaby odejść od męża?

Lin Qingyu się z tym nie zgodził.

– Nie ma czegoś takiego jak niemożność opuszczenia współmałżonka lub życia bez niego. – Spojrzał na tabliczkę i dodał cicho: – Przyzwyczaiłbyś się.

Tak jak i jemu nieźle to szło.

Pani Pan nie chciała odejść. Hualu natomiast uklękła i błagała Lin Qingyu, żeby ją zabrał. Książę Wen pierwotnie oddał służącą Lu Wanchengowi, a ona nie miała żadnych powiązań z dworem markiza. Początkowo chciał, żeby wróciła do dworu księcia, ale ona wolała z nim zostać.

– Zanim młody markiz odszedł, bardzo się o ciebie martwił, młody lordzie. Obiecałam mu, że będę ci służyć całym sercem i sprawię, że będziesz dobrze jadł i spał po jego odejściu – powiedziała z oczami czerwonymi od łez. – Proszę, zabierz mnie ze sobą!

Lin Qingyu się zaśmiał.

– Czy on cię o to prosił?

Czy młody mężczyzna o nazwisku „Jiang” wierzył, że po jego śmierci Lin Qingyu nie będzie jadł ani dobrze spał? Miał o sobie zbyt wysokie mniemanie.

Hualu skinęła głową.

– Młody lordzie, proszę, przyjmij mnie!

– Jutro wyślę kogoś do dworu księcia po twój kontrakt.

Hualu była zaskoczona.

– Dziękuję, młody lordzie!

– Skoro jesteś teraz częścią rodu Lin, nie musisz się tak do mnie zwracać.

Hualu skinęła głową tak stanowczo, jakby tłukła czosnek.

– Dziękuję, paniczu!

Zanim wyjechał, Lin Qingyu w końcu okazał markizowi odrobinę szacunku i odwiedził go osobiście — ale ten nie chciał się z nim widzieć.

Kiedy Lin Qingyu wżenił się w rodzinę rok wcześniej, markiz Nan’an wciąż był prawą ręką cesarza, zarządzając Ministerstwem Dochodów – był to wspaniały okres w jego karierze. Jednak w ciągu zaledwie roku stał się bezużytecznym człowiekiem o siwych włosach i martwym sercu. Nie wiedział nawet, że Lin Qingyu zabrał jego majątek – ale gdyby wiedział, co mógłby zrobić?

Na koniec Lin Qingyu udał się do rodowej siedziby rodziny Lu i zapalił sześć kadzidełek w intencji Lu Wanchenga – trzy w imieniu młodego mężczyzny o nazwisku „Jiang”.

Po tym wszystkim opuścił dwór markiza, zabierając ze sobą dziesiątki powozów pełnych dóbr, piętrowe łóżko i tabliczkę przodka tamtego młodego człowieka.

Gdy tylko wyszedł przez uroczystą, szkarłatną bramę, odwrócił się i spojrzał na nią. Wysoko nad jego głową wisiał napis „Rezydencja Lu”.

Zastanawiał się, czy markiz żałował, że zmusił go do małżeństwa, zanim Lady Liang oszalała, a Lu Qiaosong zmarł. I czy Lu Niantao żałowała, że go upokorzyła, zostając sama w swoim pokoju każdej nocy?

Chciał, żeby żałowali. Lubił patrzeć, jak ci, którzy go obrazili, płaczą i żałują swoich czynów przeciwko niemu.

Opuszczając dwór markiza, Lin Qingyu nie udał się prosto do posiadłości Lin. Ponieważ młody markiz zmarł niecałe trzy miesiące temu, a jego ciało było jeszcze ciepłe, wszyscy byliby zdziwieni, gdyby dowiedzieli się, że wdowa poprosiła o opuszczenie dworu, nie chcąc pozostać w odosobnieniu, a nawet odważając się pokazać twarz na zewnątrz. Co za naruszenie etykiety! Czyż nie bał się, że duch męża znajdzie go w środku nocy?

Plotka o tym, że męskie żony przynoszą pecha, szerzyła się w stolicy. Lin Qingyu nie przejmował się, ale musiał myśleć o rodzicach i młodszym bracie, więc mimo że matka chciała, aby wrócił do ich dworu, odmówił.

Zanim udał się na południe, poprosił Zhang Shiquana o kupno rezydencji w stolicy z trzema dziedzińcami. Nie była to duża posesja, ale wystarczająca dla niego, by mógł się w niej swobodnie poruszać. Dom znajdował się niedaleko pałacu i dworu Lin, a wszystko w posiadłości było już przygotowane – czekało tylko na jego przeprowadzkę. Zhang Shiquan sam wybrał służących. Byli uczciwi, pracowici i pochodzili z rodzin, które z biegiem czasu udowodniły, że są praworządne.

Gdy tylko Lin Qingyu przekroczył bramę, zarządca nakazał sługom krzyknąć chórem:

– Witaj w domu, mistrzu!

– …Mistrzu? – powtórzył Lin Qingyu.

Huantong nie mógł powstrzymać śmiechu.

– Nawet po Nowym Roku nasz panicz będzie miał dopiero dziewiętnaście lat. Dlaczego nazywacie go mistrzem? Brzmi staro.

– Po opuszczeniu swojego poprzedniego domu został głową własnej rezydencji – wyjaśnił zarządca z uśmiechem. – Więc oczywiście powinniśmy nazywać go panem lub mistrzem.

– Nie musisz mnie tak nazywać – powiedział Lin Qingyu. – Po prostu zrób to, co robiłeś wcześniej.

Dopiero wtedy słudzy zmienili sposób zwracania się do niego.

– Tak, paniczu.

Lin Qingyu umieścił tablicę poświęconą młodemu mężczyźnie o nazwisku „Jiang” w sali żałobnej i kazał zająć się nią swoim sługom. Codziennie rano, po południu i wieczorem zapalali kadzidło, aby nieprzerwanie płonęło jako ofiara.

Wszyscy wchodzili i wychodzili, rozpakowując i odkładając rzeczy. Chociaż reszta pomieszczeń go nie interesowała, Lin Qingyu planował samodzielnie zorganizować gabinet i aptekę.

Gdy Lin Qingyu układał przyniesione przez siebie książki na półce, Huantong podbiegł i zapytał:

– Paniczu, gdzie powinniśmy postawić łóżko piętrowe?

Lin Qingyu zastanowił się chwilę.

– W gabinecie.

Jeśli nie chciał spać w swojej sypialni, mógł spędzić noc na łóżku piętrowym. Nigdy wcześniej nie spał na dolnej pryczy.

Hualu weszła, trzymając doniczkę z zielonym bambusem.

– Już trzeci miesiąc, a wciąż pada śnieg… – mruknęła.

– Pada śnieg? – Lin Qingyu przerwał swoje zajęcie i wyjrzał na zewnątrz. Z nieba spadały płatki śniegu.

Pierwszego dnia w domu organizował sobie gabinet do późnego wieczora, po prostu zostając tam na noc. Leżał na dolnej pryczy, nasłuchując dalekiego, stłumionego sygnału stróża nocnego: jeden wolny i trzy szybkie gwizdy. Była już godzina po północy.

Minął kolejny dzień.

Pod koniec zeszłego roku, w podobną śnieżną noc, zmarł ten młody mężczyzna. Od tego czasu minęło dokładnie siedemdziesiąt dni.

Lin Qingyu uniósł rękę i dotknął drewnianej deski nad sobą. Człowiek o nazwisku „Jiang” chciał, żeby dobrze spał, ale jak mógł zasnąć w taką śnieżną noc?

Gdyby ten „Jiang” żył nadal, prawdopodobnie spałby lepiej niż ktokolwiek inny.

***

Ostatni śnieg tego sezonu padał przez trzy dni. Na szczęście razem z opadami ustanie zima. Lin Qingyu, ubrany w szaty lekarza cesarskiego siódmej rangi, przechadzał się po zasypanym śniegu na dziedzińcu pałacu.

Prowadził go młody, delikatny eunuch, który właśnie rozpoczął pracę. Eunuch po raz pierwszy widział tak przystojnego cesarskiego lekarza i nie mógł się powstrzymać od wielokrotnego oglądania się za siebie.

Oficjalne szaty w Wielkim Yu były zazwyczaj ciemne. Doktor Lin był szczupły i od razu rzucał się w oczy, dlatego w swoim uniformie w kolorze indygo przyćmiewał nawet kobiety z haremu.

Szli swobodnie, gdy lekarz cesarski zawołał eunucha. Myśląc, że został przyłapany na ukradkowych spojrzeniach, zapytał z poczuciem winy:

– Czy masz dla mnie rozkazy, lekarzu cesarski Lin?

– Czy Pałac Wschodni jest daleko stąd?

– To niedaleko, nie – powiedział eunuch. – Wystarczy tu skręcić w lewo i iść pięć minut prosto.

Lin Qingyu skinął głową.

– Dziękuję.

Eunuch lekko się zarumienił.

– Nie wspominaj o tym, lekarzu cesarski Lin.

Wielkie Yu ceniło medycynę. Cesarska Akademia Medyczna i Akademia Hanlin miały równy status i znajdowały się odpowiednio na północ i zachód od pałacu cesarskiego, oddzielone od niego jedynie murem. Po ukończeniu nauki studenci Cesarskiej Akademii Medycznej mogli przekroczyć ten mur i zostać cesarskimi lekarzami w pałacu. Lin Qingyu dzięki swojemu skutecznemu lekowi na wyleczenie epidemii mógł pominąć ten etap i natychmiast zostać lekarzem cesarskim siódmej rangi w Urzędzie Lekarzy Cesarskich.

Eunuch się zatrzymał.

Dotarli do Urzędu Lekarzy Cesarskich.

Patrząc na złote słowa „Urząd Lekarzy Cesarskich”, Lin Qingyu poczuł w sercu spokój, jakiego nigdy sobie nie wyobrażał.

W końcu tu dotarł.

Kilka minut spaceru na wschód od Cesarskiej Akademii Medycznej zaprowadziłoby go do Pałacu Qinzheng, gdzie cesarz zajmował się sprawami rządowymi i odpoczywał. W tym momencie omawiał z ważnymi urzędnikami i następcą tronu prośbę Gu Fuzhou o przejście na emeryturę.

– Gu Fuzhou wysłał dziesięć memoriałów z rzędu, prosząc mnie o natychmiastowy powrót do stolicy, jakby kolejny dzień w Yongliang miał go kosztować życie. Według Zhao Mingweia siedział po nocach, pisząc memoriały w swoim namiocie! – powiedział wściekły cesarz. – Gu Fuzhou kiedyś był zwięzły, ale teraz bredzi bez końca. Co się dzieje?!

Cesarz wykonał ruch ręką w powietrzu, strącając wszystkie dokumenty na ziemię.

Ministrowie uklękli.

– Wasza Wysokość, proszę się uspokoić.

Xiao Cheng również uklęknął. Podłoga była teraz w nieładzie, a on zobaczył, że kilka zwojów się otworzyło. Na końcu każdego listu widniało to samo zdanie: „Proszę, pozwól mi wkrótce wrócić”.

Tłumaczenie: Ashi

Married Thrice to a Salted Fish

Kilka dni później rzeczywiście otrzymał wezwanie z pałacu. Lin Qingyu i cesarz byli spokrewnieni ze względu na cesarzową — ale ponieważ nie miał oficjalnego tytułu, mógł wejść do pałacu tylko jako zwykły człowiek.

Hualu wybrała jasnoniebieski shenyi. W wielowarstwowej szacie Lin Qingyu wyglądał orzeźwiająco i elegancko niczym czyste niebo po deszczu. Wspominał pierwszy raz, kiedy wszedł do pałacu, aby podziękować cesarzowej – zanim tam dotarł, młody mężczyzna o nazwisku „Jiang” niechętnie go puścił. Kiedy zapytał dlaczego, ten odparł: „Obawiam się, że ten obleśny następca tronu cię zauważy. Och, oprócz następcy tronu, będziesz musiał uważać również na cesarza. Wszyscy starzy mężczyźni lubią młode i ładne…”.

Miał rację co do następcy tronu. Czy cesarz też będzie…?

– Nie założę tego – powiedział Lin Qingyu. – Przynieś tę jaskrawofioletową szatę.

Hualu była zaskoczona.

– Masz na myśli tę z zeszłego roku? – Przypomniała sobie, że Lin Qingyu nie lubił jaskrawego fioletu, a Lu Wancheng kiedyś powiedział, że jest tak krzykliwy, że razi w oczy, więc kazali jej ją schować.

– Tak.

– Ale nadal jesteś w żałobie. Lepiej byłoby założyć coś prostego – nalegała.

– Wszystko w porządku.

Lin Qingyu przebrał się w fioletowe szaty, ale jego sylwetka i twarz nadal się wyróżniały. Niestety, to było wszystko, co mógł zrobić. Nie mógł ryzykować kary za niewłaściwe zachowanie przed cesarzem.

Lin Qingyu podążył za eunuchem do pałacu, aż do sali Qinzheng.

– Cesarz rozmawia z następcą tronu – powiedział eunuch zarządzający salą Qinzheng. – Proszę tu chwilę zaczekać, młody lordzie Lin.

Eunuch miał na imię Xue Ying. Służył cesarzowi od lat i nawet cesarzowa musiała go szanować. Lin Qingyu skinął głową.

– Dziękuję.

Ponieważ Xue Ying przebywał w pałacu od dawna, widział mnóstwo piękności. Mimo to, gdy po raz pierwszy zobaczył świeżo owdowiałego panicza Lin, był w szoku. Męski homoseksualizm był powszechny w Wielkim Yu, a harem cesarza składał się z wielu męskich konkubin, wszystkich pięknych na swój sposób. Jednak w porównaniu z paniczem Linem były niczym. Cesarz miał wyrafinowany gust i preferował piękności o delikatnych rysach, przypominające w pełni rozkwitnięty lotos w czystej wodzie. Aczkolwiek panicz Lin był ubrany tak tandetnie, że tylko jego twarz dopełniała całości. Nikt inny nie wyglądałby tak dostojnie.

– Zaczekaj chwilę – powiedział eunuch, ale Lin Qingyu czekał ponad godzinę, zanim Xiao Cheng w końcu wyszedł. Kiedy książę koronny zobaczył Lin Qingyu, w jego oczach błysnęło zdziwienie.

– Dlaczego tu jesteś?

– Recepta na epidemię młodego lorda Lin okazała się niezwykle skuteczna – wyjaśnił Xue Ying. – Dlatego cesarz osobiście nagrodzi go za jego zasługi.

– Och? – Xiao Cheng uniósł brew i okrążył Lin Qingyu. – Z taką miną? Nie spodziewałem się, że masz taki talent. Pasuje do kogoś, kto wpadł mi w oko… – Xiao Cheng nachylił się i tuż przy uchu Lin Qingyu wycedził: – Mały Qingyu.

Lin Qingyu cofnął się o pół kroku, skutecznie unikając oddechu księcia.

– Mam nadzieję, że zachowasz szacunek przed salą Qinzheng, Wasza Wysokość.

Xiao Cheng uśmiechnął się blado.

– Po prostu witam się z mężem mojego zmarłego młodszego kuzyna. Jak to jest niegrzeczne?

Zauważywszy, że atmosfera między nimi nie do końca sprzyjała, Xue Ying uśmiechnął się, by załagodzić sytuację.

– Słyszałeś, że naczelny lekarz cesarski Lin przyjął generała Gu za swojego chrześniaka, Wasza Wysokość? Posiadanie brata chrzestnego takiego jak generał Gu będzie wielkim błogosławieństwem dla panicza Lin.

Jak można było oczekiwać od personelu pałacowego, Xue Ying rozwiązał sytuację zaledwie jednym czy dwoma zdaniami. Gu Fuzhou dowodził armią liczącą trzysta tysięcy żołnierzy, był przywódcą generałów i cieszył się ogromnym prestiżem w armii. Młody mężczyzna o nazwisku „Jiang” powiedział kiedyś, że Xiao Cheng cenił najbardziej swoją pozycję następcy tronu – choć było to zanim książę zakochał się w Shen Huaishim. Dopóki Xiao Cheng miał rozum, nie zmarnowałby relacji z Gu Fuzhou tylko dlatego, że pożądał namiastki miłości swojego życia.

Jak można było przewidzieć, wzrok Xiao Chenga dramatycznie przygasł, gdy spojrzał na Lin Qingyu.

– Gu Fuzhou… – Przesunął językiem po zębach, po czym powiedział z namysłem: – Rodzina Lin ma talent do znajdowania przyjaciół na wysokich stanowiskach. Szkoda, że czasy się zmieniły i nawet Gu Fuzhou może nie być godny zaufania.

Po tych słowach odszedł.

Młody eunuch wyszedł z sali Qinzheng.

– Proszę wejść, młody lordzie Lin.

Cesarz miał ponad czterdzieści lat, a jego stan zdrowia był zmienny. Przez pół dnia czytał memoriały i przez dwie godziny rozmawiał z następcą tronu. W tym momencie był u kresu sił. Mimo to chciał spotkać się z paniczem Lin, który opracował lek na epidemię. Z jednej strony wkład Lin Qingyu był porównywalny z wkładem Gu Fuzhou – jeden pomógł cesarzowi utrzymać stabilność w granicach imperium, a drugi pomógł mu odeprzeć agresję z zewnątrz.

Gdy wyczerpany pocierał czoło, cesarz zobaczył młodego mężczyznę w purpurowej szacie, który wszedł i uklęknął przed nim.

– Lin Qingyu wita Jego Wysokość.

– Wstań.

Lin Qingyu stał w półmroku, ze spuszczonym wzrokiem, jakby bał się spojrzeć cesarzowi prosto w oczy.

Kiedy cesarz zobaczył jego jaskrawe szaty, nawet na niego nie spojrzał wprost.

– Słyszałem z Cesarskiej Akademii Medycznej, że to ty opracowałeś lek na tę epidemię?

– Tak – powiedział Lin Qingyu, wciąż spuszczając wzrok. – Ale to wszystko dzięki radzie mojego mistrza.

Cesarz uważał, że Lin Qingyu jest na to za młody. Dla lekarzy doświadczenie i kwalifikacje były ważne.

– Gdzie jest teraz twój mistrz?

– Podróżuje po świecie i nie ma stałego miejsca zamieszkania. Nie jestem pewien, gdzie się znajduje.

– Wydaje się kompetentny i nierozpraszany przez doczesne sprawy. Ty oczywiście też nie jesteś gorszy – zauważył cesarz. – Twój ojciec właśnie uratował generała Gu przed śmiercią, a ty uratowałeś miliony moich poddanych. To prawda, że wybitni ojcowie mają zdolnych synów.

– Wasza Wysokość, jestem zaszczycony.

Cesarz nie chciał tracić zbyt wiele czasu na Lin Qingyu.

– Wniosłeś wielki wkład w zakończenie epidemii. Jakiej nagrody byś chciał?

Oczy Lin Qingyu rozbłysły.

– Chcę… mieć możliwość swobodnego poruszania się po Cesarskiej Akademii Medycznej, pracy ze słynnymi lekarzami, czytania książek medycznych i wspierania rządów Waszej Wysokości moim skromnym wysiłkiem.

– Och? – Ton cesarza był podobny do tonu Xiao Chenga. – Nie sądziłem, że będziesz tak ambitny.

Nagle ujrzał Lin Qingyu w nowym świetle, gdy dowiedział się, że ten młody człowiek nie pragnie oficjalnego stanowiska ani pieniędzy – tylko dostępu do Cesarskiej Akademii Medycznej.

– Jesteś utalentowany, ale poślubiłeś mężczyznę. Trudno byłoby ci pokazać się publicznie.

Lin Qingyu ponownie ukląkł.

– Młody markiz zmarł, a ja wypełniłem swój obowiązek jako męska żona. Mam nadzieję, że Wasza Wysokość to przemyśli.

– Cesarzowa zaproponowała ci małżeństwo. Kilka dni temu poruszyła ten temat. Ponieważ małżeństwo z mężczyzną jest niezgodne z obyczajami, dwór markiza jest nękany kłopotami. Cesarzowa postanowiła pozwolić ci wrócić do dworu Lin… – Cesarz się nad tym zastanowił. – Cóż, nigdy nie pyta się, skąd pochodzi bohater. Mianuję cię standardowym lekarzem cesarskim siódmej rangi i możesz swobodnie poruszać się po Cesarskiej Akademii Medycznej.

Lin Qingyu skłonił się, by wyrazić wdzięczność.

– Dziękuję za hojność, Wasza Wysokość.

Wychodząc z sali, Lin Qingyu nagle zachciało się śmiać. W zeszłym roku nie zdał egzaminu wstępnego do Cesarskiej Akademii Medycznej, ale teraz jego marzenie się spełniło. Nie musiał czekać kolejne trzy lata.

To było tak proste, że aż zabawne.

Od śmierci Lu Wanchenga szczęście Lin Qingyu zdawało się odmienić — odziedziczył fortunę, odzyskał wolność, w jakiś sposób zyskał potężnego brata chrzestnego i w końcu został przyjęty do Cesarskiej Akademii Medycznej, do której od dawna pragnął uczęszczać.

Czy dusza tego młodego człowieka – gdziekolwiek się znajdowała – czuwała nad nim…?

– Gratulacje, lekarzu cesarski Lin – powiedział Xue Ying z uśmiechem. – Mam nadzieję, że w przyszłości będziesz się o nas, służących, troszczył.

Lin Qingyu się uśmiechnął.

– Eunuchu Xue, jesteś zbyt uprzejmy. To ja potrzebuję opieki.

Teraz, gdy został lekarzem cesarskim, mógł wreszcie zbliżyć się do następcy tronu w Pałacu Wschodnim.

Wychodząc za eunuchem, Lin Qingyu przypadkowo natknął się na Hu Jiego, który właśnie wracał do domu po dniu pracy. Szli razem. Kiedy Hu Ji usłyszał o jego awansie, powiedział radośnie:

– W przyszłości będziemy kolegami, lekarzu cesarski Lin.

– Na to wygląda.

– A tak przy okazji, lekarzu cesarski Lin, czy słyszałeś zabawną anegdotę dotyczącą wielkiego generała Gu?

Lin Qingyu zauważył, że Hu Ji ma dziwny wyraz twarzy, jakby chciał się śmiać, ale uznał, że nie powinien.

– O co chodzi?

– Właśnie wpadłem na Xiaosongziego, eunucha odpowiedzialnego za serwowanie herbaty w sali Qinzheng. To on mi to powiedział – wymamrotał Hu Ji, zawstydzony. – To nie jest do końca zabawne, skoro cesarz się tym teraz martwi.

Po awansie ze strony Szlachetnej Małżonki Chen i następcy tronu, Hu Ji cieszył się teraz wysokim statusem w Urzędzie Lekarzy Cesarskich. To starszeństwo pozwalało mu badać puls konkubin, diagnozować ich choroby i leczyć je. Jednak zachowywał się tak samo, jak wcześniej, nie zadzierając nosa. Starał się jak najlepiej leczyć każdego, kto się do niego zgłaszał, niezależnie od tego, czy był to eunuch, pokojówka pałacowa, strażnik czy niania.

Życie służby było w pałacu najmniej cenne. Początkowo Hu Ji miał na celu wyłącznie leczenie chorób i ratowanie życia, ale nieświadomie zdobył serca wielu osób, dzięki czemu nawiązał z nimi silne relacje. Nawet osoby bliskie cesarzowi były gotowe podzielić się z nim nowiną, choć nie była ona poufna.

Jeśli tę anegdotę można by określić jako „zabawną”, to prawdopodobnie nie była to wielka sprawa. Być może jakaś głupia konkubina z haremu zrobiła z siebie widowisko, żeby zasłużyć na łaskę cesarza. Lin Qingyu nie przejął się tym zbytnio i po prostu zapytał ponownie:

– O co chodzi?

– Zastępca generała Zhao Mingwei z armii Ekspedycji Zachodniej przesłał Jego Wysokości list.

Armia Zachodniej Ekspedycji walczyła z Zachodnim Xia w Yongliang. Prawo wojskowe Wielkiego Yu zabraniało uczestnikom wyprawy kontaktowania się z kimkolwiek prywatnie. W krytycznej sytuacji nie wolno im było nawet pisać listów do rodzin, aby zapobiec wyciekowi tajemnic wojskowych. Osoby łamiące ten zakaz podlegały prawu wojskowemu, niezależnie od ich statusu osobistego. Jedynym łącznikiem między Yongliang a stolicą było biurko cesarza w sali Qinzheng. Jeśli Lin Qingyu chciał poznać status swojego ojca, mógł liczyć jedynie na Hu Ji, który zapytał eunuchów z sali Qinzheng.

– Czy coś się wydarzyło w Yongliang?

Hu Ji wiedział, o co martwi się Lin Qingyu.

– Nie martw się, lekarzu cesarski Lin. Pod dowództwem generała Gu armia Zachodniej Ekspedycji odniosła wielkie zwycięstwo nad armią Zachodniego Xia. Naczelny lekarz cesarski czuje się dobrze. Generał Zhao złożył memoriał do tronu, w którym domaga się odsunięcia generała Gu od władzy.

Zastępca generała Zhao podążał za Gu Fuzhou od kilku lat, był wobec niego lojalny i podziwiał go. Dlaczego nagle chciał go postawić w stan oskarżenia, zwłaszcza po wygranej bitwie?

– Jak to możliwe?

Hu Ji nie mógł powstrzymać śmiechu.

– Powiedział, że generał Gu za dużo czasu spędza w łóżku i że wczesne wstawanie zawsze kończy się katastrofą. Musieli omawiać tajniki wojskowe u stóp łóżka generała Gu. Generał Gu uważał jednak, że spotkanie trwa zbyt długo, więc poprosił ich, aby poszli wcześnie spać, twierdząc, że pomoże im to oszczędzać energię. Kilka dni temu wróg zaatakował nocą w pobliżu miasta. Generał Gu był na wpół przytomny – trzymał się kołdry, wspinając się na bramę miejską i rozkazał armii bronić miasta. Pod jego dowództwem nasza armia odniosła miażdżące zwycięstwo, ale było to bardzo… nieestetyczne.

– Co…? – zapytał Lin Qingyu. – Jak zareagował Jego Wysokość?

Cesarz nie zdecydował jeszcze, jak zareagować, ale generał Gu złożył własny memoriał. Napisał w nim, że przeżył bliskie spotkanie ze śmiercią i teraz widzi świat na wylot. Jego ciało i umysł uległy zmianie i nie może już walczyć dla Wielkiego Yu na polu bitwy. Pozwolenie mu na dowodzenie siłami Wielkiego Yu w najlepszym razie utrudniłoby sprawy militarne, a w najgorszym zaszkodziłoby krajowi i obywatelom. Generał ma teraz trzydzieści lat – uważa, że jest już w podeszłym wieku – i nie chce stracić swojej prawości w późniejszych latach. Ma nadzieję, że cesarz pozwoli mu wrócić do stolicy, aby stał się bogatym, leniwym człowiekiem w nagrodę za jego dawne osiągnięcia.

W miarę jak Hu Ji kontynuował, historia stawała się coraz bardziej absurdalna. Nie cytował oryginalnych słów Gu Fuzhou z uroczystości żałobnych i bez wątpienia Xiaosongzi dodał do nich osobisty akcent, relacjonując incydent, ale ogólny sens był taki sam.

– Wielki generał Gu zalecił również, aby generał Zhao objął jego stanowisko w wojnie z Zachodnim Xia. Wielokrotnie błagał Jego Wysokość o natychmiastowy powrót do stolicy.

Gu Fuzhou wstąpił do wojska w wieku czternastu lat i zasłynął w bitwie, w której walczył, mając szesnaście lat. Lin Qingyu miał wtedy zaledwie cztery lata i można powiedzieć, że dorastał, słuchając opowieści o jego osiągnięciach. Choć teraz był lekarzem, od dziecka marzył o tym, by zostać bohaterem, wnoszącym wielki wkład na polu bitwy. Niewielu podziwiał i szanował, ale Gu Fuzhou był jedną z tych nielicznych osób.

Jednakże to, co opowiedział Hu Ji, nie było czymś, co powiedziałby wielki generał oddany obronie kraju.

Lin Qingyu milczał przez długi czas. Nie mógł się powstrzymać od pytania:

– Czy naprawdę mówisz o wielkim generale Gu Fuzhou?

– Naczelny lekarz cesarski wspomniał, że jeśli ktoś przeżyje sytuację zagrożenia życia, jego charakter często ulega drastycznej zmianie. Być może generał Gu rzeczywiście wszystko przejrzał i teraz pragnie wrócić do stolicy na spokojną emeryturę.

Lin Qingyu skinął głową.

– Być może.

Tłumaczenie: Ashi

Married Thrice to a Salted Fish

Trzeciego dnia Nowego Roku Lin Qingyu wraz z Lu Baishuo zabrał Huantonga i kilku strażników na południe łodzią. Podróż do Lin’an i z powrotem zajmuje co najmniej miesiąc, więc będą musieli spędzić Święto Latarni w drodze.

Choć podróż ta miała na celu głównie przetransportowanie trumny Lu Wanchenga, Lin Qingyu zadbał o to, by zapewnić mu komfort. Wynajął dwie ogromne, dwupoziomowe łodzie, z których jedną przeznaczył specjalnie do przechowywania zwłok.

Inni też odwiedzali rodziny i przyjaciół z okazji Nowego Roku, więc łodzie wpływały i wypływały ze stolicy. Wśród hałasu i zgiełku Lin Qingyu pomógł Huantongowi wsiąść na pokład.

Służący spojrzał w horyzont i westchnął.

– Kilka lat temu, kiedy wyjechałeś ze stolicy na studia, wyruszałeś też w długą podróż morską. Kiepsko sobie radziłem na statku.

To była ta sama przeprawa promowa i on był tą samą osobą, ale jego stan umysłu się zmienił. Nagle Lin Qingyu przypomniał sobie, że Huantong ma skłonność do choroby morskiej.

– Może wrócisz do posiadłości Lin?

– Jak mógłbym? Pójdę za tobą wszędzie, paniczu – powiedział Huantong stanowczo.

Pracownik zakładu pogrzebowego wniósł trumnę na łódź. Za życia Lu Wancheng nie stał, jeśli mógł siedzieć, i nie siedział, jeśli mógł leżeć. Wychodził z domu tylko kilka razy w roku i nie byłoby przesadą stwierdzenie, że długa podróż byłaby dla niego jak wyrok śmierci. Lu Wancheng powiedział kiedyś, że tylko szaleniec sprowadzi na siebie cierpienie – prawdopodobnie nie spodziewał się, że po śmierci fale będą nim trzęsły podczas wyprawy.

Gdy wszystko było gotowe, sternik podniósł kotwicę i odbił od brzegu. Rozmowy stopniowo ucichły, a horyzont się poszerzył.

Minął przypływ, więc rzeka była spokojna i bezwietrzna, a mgła i woda rozległe. Poranne słońce oświetlało okolicę, rzucając szkarłatny blask na zielone fale.

– Czy ten widok na rzekę nie jest piękny? – zapytał Lin Qingyu, czyszcząc tabliczkę Lu Wanchenga i ostrożnie ją odkładając. – Jeśli możesz wrócić, wyjdź od czasu do czasu na spacer. Nie bądź zbyt leniwy.

Lin Qingyu chciał powiedzieć coś jeszcze, ale kiedy zobaczył na tabliczce imię „Lu Wancheng”, wydało mu się to nieco surrealistyczne. Odkąd zobaczył we śnie tego młodego mężczyznę w dziwnym ubraniu, widok trumny wydawał mu się inny.

Lu Wancheng nie żył, ale ten młody człowiek mógł żyć dalej.

W trakcie podróży krajobraz zmieniał się nieustannie – od równin na północy po góry na południu. Po kilku dniach zatrzymali się na krótko przy przeprawie promowej w Xunyang.

W prefekturze Hong panowała epidemia, więc nie planowali tam postoju – zamiast tego zaopatrzyli się w Xunyang, oddalonym o dzień drogi od prefektury Hong.

Lu Baishuo zapytał Lin Qingyu, czy chce zejść na ląd.

– Słyszałem, że specjalnością Xunyanga są herbatniki z osmantusem. Chciałbyś spróbować?

Lin Qingyu nie był tym specjalnie zainteresowany.

– Nie ma potrzeby. Poczekam na ciebie na łodzi.

– To kupię trochę i przyniosę – powiedział Lu Baishuo. – Potraktuj to jako prezent w ramach podziękowania za tę jagnięcinę. – Kiedy ostatnio był w stolicy, Lin Qingyu i Lu Wancheng poczęstowali go tym daniem. – Ach. To było nietaktowne.

Lu Baishuo czuł, że powiedział coś nie tak. Nie powinien wspominać o tym wydarzeniu przy Lin Qingyu, skoro Lu Wancheng już nie żył. Wspominanie przeszłości tylko pogłębiłoby smutek młodzieńca, zwłaszcza że był on małżonkiem zmarłego.

Na szczęście Lin Qingyu nie zareagował zbyt gwałtownie.

– W takim razie proszę, kup więcej, żeby Wancheng też mógł coś dostać.

Huantong czuł się okropnie chory, więc chciał zejść na ląd i odzyskać siły.

– Dobry moment – powiedział mu Lin Qingyu. – Znajdź zakład pogrzebowy i poproś, żeby zrobili tabliczkę na miejscu. Nie musi być zbyt wymyślna, byleby nadawała się do użytku.

Huantong domyślił się, że młody pan chciał zrobić kolejną tabliczkę dla młodego markiza.

– Chcesz, żeby były na niej te same słowa?

– Nie, niech to będzie… – Lin Qingyu zastanowił się, pomyślał i jeszcze raz przemyślał. – Niech wyryją na tym napis „Grobowiec Jiang Dazhuanga”.

Huantong był zdziwiony.

– Kim jest Jiang Dazhuang?

– To drań. – Pomimo tego epitetu, ton Lin Qingyu był łagodny, a nawet odrobinę czuły.

Ich łódź zatrzymała się w Xunyang na pół dnia, a następnie przepłynęła przez prefekturę Hong i kontynuowała podróż na południe.

Kilka dni przed przybyciem do Lin’an, Lu Baishuo i Huantong zachorowali jeden po drugim. Mieli te same objawy – najpierw wysoką gorączkę, potem wymioty i ból brzucha, a na końcu pęcherze. Przewoźnik, który uciekł z prefektury Hong, od razu wiedział, że cierpią na chorobę, która wywołała epidemię.

– Xunyang jest zaledwie dzień lub dwa od prefektury Hong, a wielu ludzi stamtąd uciekło. Lokalne władze sprawdzają wszystkich przed wjazdem, ale nieuniknione było, że kilku zakażonych przemknęło. Więc twoi towarzysze mogli zarazić się w Xunyang. – Przewoźnik zakrył nos, trzymając się od nich na dystans. – Wybaczcie mi tę bezpośredniość, panie, ale teraz możecie tylko zdać się na los. Ci, którzy są twardzi, mogą wyzdrowieć sami, ale nie da się wyleczyć pechowców, nawet jeśli bogowie przyjdą wam z pomocą.

W kajucie Lu Baishuo i Huantong leżeli nieprzytomni z wysoką temperaturą. Gorączka trwała zaledwie jeden dzień, ale już majaczyli, a pęcherze pokrywały im ciała aż do szyi.

Lin Qingyu chciał sprawdzić ich puls, ale przewoźnik go powstrzymał.

– Panie, nie wolno panu! Ta choroba jest zaraźliwa!

Lin Qingyu otworzył apteczkę, którą dał mu Lu Wancheng.

– Możesz po prostu trzymać się od nas z daleka.

Hu Ji już wcześniej przypomniał Lin Qingyu o epidemii, więc był w miarę przygotowany, ale nie spodziewał się, że spotkają się z nią tak szybko. Zakrył dolną połowę twarzy bawełnianą gazą i poprosił wszystkich innych na pokładzie, aby zrobili to samo. Kiedy dotarli do kolejnej przystani, poprosił, aby na lądzie kupiono mu zioła, podczas gdy on sam zostanie na statku, aby zająć się pacjentami.

Po zwymiotowaniu Huantong odzyskał nieco jasności umysłu. Widząc Lin Qingyu przygotowującego się do akupunktury, powiedział pospiesznie:

– Nie podchodź tu, paniczu!

Lin Qingyu przytrzymał jego ramiona, żeby nie mógł się ruszyć.

– Ufasz mi?

Huantong skinął głową, a jego oczy zrobiły się czerwone.

– Paniczu, jesteś najlepszym lekarzem na świecie.

– Poza ojcem i moim mentorem – poprawił go Lin Qingyu. – Spróbuję podać ci inne lekarstwa. Nie bój się, wszystkie są łagodne i delikatne dla ciała. Nawet jeśli nie zadziałają, nie zaszkodzą twojemu zdrowiu.

– Proszę bardzo. Ufam ci…

Lin Qingyu nałożył proszek dwóm pacjentom, a następnie osobiście przygotował, utarł i uwarzył dla nich lekarstwo. Nie był zbyt pewny siebie, więc mógł wykonywać cały proces krok po kroku, dodając lub odejmując każdy składnik w zależności od stanu swoich pacjentów.

Kiedy w zeszłym roku wybuchła epidemia, wymienił listy ze swoim mistrzem, który spisał przemyślenia na temat plagi. Lin Qingyu czerpał inspirację z tej wymiany, więc teraz stworzenie lekarstwa przyszło mu z łatwością.

Pod jego troskliwą opieką gorączka Huantonga i Lu Baishuo ustąpiła. Pęcherze zagoiły się i nie było śladu tworzenia się kolejnych. Pozostali w łóżkach jeszcze dwa dni i wydawali się czuć dobrze, pomijając liczne nowe blizny na ciałach. Na szczęście ich twarze pozostały nietknięte.

Lu Baishuo był niezmiernie wdzięczny i upierał się, że Lin Qingyu jest jego wybawcą.

– Nie musisz mnie tak nazywać – odpowiedział Lin Qingyu. – Ale jeśli możesz, szósty paniczu, niech ktoś wyśle w moim imieniu list do doktora Hu Ji w stolicy.

W liście spisał recepty, z których korzystał, mając nadzieję, że w ten sposób pomoże Cesarskiej Akademii Medycznej.

Z powodu tego opóźnienia mogli jedynie celebrować Święto Latarni na łodzi, z relatywnie niewielkim rozgłosem. Kiedy przewoźnik zacumował przy bramie miejskiej przeprawy promowej, Lin Qingyu wspiął się na drugi poziom łodzi. Poziom rzeki wzrósł, a miejskie fajerwerki były ledwo widoczne, olśniewające i przypominające spojrzenie tamtego mężczyzny, gdy patrzył na Lin Qingyu.

– Paniczu! Patrz!

Lin Qingyu spojrzał w kierunku wskazanym przez Huantonga i zobaczył latarnie w kształcie lotosów płynące rzeką od miasta, przypominające skupisko gwiazd. Przyglądał się im przez chwilę, po czym zapytał:

– Mamy jakieś wino?

Po drugiej stronie łodzi Lu Baishuo obudził się z drzemki. Nie widząc pana i służącego z rodziny Lin, wyszedł na pokład, by ich poszukać. W mroźnym świetle księżyca dostrzegł mężczyznę w bieli siedzącego na wietrze. Jego długie włosy, przewiązane jedwabną wstążką, wyglądały jak smugi atramentu powiewające na wietrze. Jego ubranie było niczym śnieg, a kiedy odchylił głowę do tyłu, by napić się wody, jego twarz wydawała się jeszcze piękniejsza niż blask srebrnego globu.

Przez chwilę Lu Baishuo myślał, że patrzy na nieśmiertelnego i stał jak w transie. Przewoźnik zobaczył go w tym stanie i zawołał, przywracając mu przytomność.

– Doktorze Lin.

Lin Qingyu znieruchomiał z winem w dłoni, po czym nagle wstał i się obejrzał. W chwili, gdy zobaczył Lu Baishuo, błysk w jego spojrzeniu szybko przygasł.

Lu Baishuo był trochę zdezorientowany.

– Doktorze Lin?

Ponieważ dowiedział się o medycznych zdolnościach Lin Qingyu, Lu Baishuo uznał, że tytuł doktora bardziej do niego pasuje. Małżeństwo z rodziną markiza tylko dla szczęścia okazało się marnotrawstwem talentu.

Lin Qingyu zebrał myśli.

– Nieważne.

***

Podczas noworocznego Święta Latarni księżyc i światła pozostały takie same1.

Minęła jedna trzecia uzgodnionego terminu.

Po dotarciu do Lin’an Lu Baishuo zajął się organizacją pochówku, aby Lin Qingyu nie musiał się o to martwić. Kiedy członkowie gałęzi rodu Lu dowiedzieli się o przybyciu żony z głównej rodziny, wszyscy chcieli go zobaczyć. Jednak nie dał im szansy – nie wszedł nawet do rodowej siedziby. Zatrzymał się w gospodzie, nie pojawiając się aż do pogrzebu.

Bez wyrazu patrzył, jak trumna Lu Wanchenga zostaje pochowana na rodzinnym cmentarzu. Tymczasem członkowie gałęzi rodu płakali z żalu, choć niektórzy z nich nigdy nie spotkali swojego dalekiego kuzyna. Lin Qingyu natomiast zachował absolutny spokój, który zachęcał ludzi do gadania. Wyglądało na to, że plotki o tym, że to on sprowadził śmierć na męża, miały się potwierdzić, jeśli nie okaże smutku.

Jednak to Lu Wancheng został pochowany. Co miał z tym wspólnego młody mężczyzna o nazwisku „Jiang”? Po prostu pożyczył ciało młodego markiza na rok. Lin Qingyu poświęcił dużo czasu na zorganizowanie jego pogrzebu, traktując to jako spłatę długu wobec młodego markiza w imieniu „Jianga”.

Podczas równonocy wiosennej Lin Qingyu w końcu powrócił do stolicy. Pogrzeb Lu Wanchenga dobiegł końca i nadszedł czas, aby wrócił do posiadłości markiza, aby przygotować się do rozstania z rodziną.

Gdy tylko dotarł do dworu, Hu Ji podszedł i z entuzjazmem przekazał mu dwie dobre wieści. Po pierwsze, recepta, którą stworzył na chorobę, okazała się skuteczna. Po tym, jak Cesarska Akademia Medyczna wprowadziła drobne ulepszenia, lek został rozesłany do dziewiętnastu prefektur Wielkiego Yu. Stopniowo opanowano epidemię, która zaczęła wygasać.

Po drugie, Gu Fuzhou – wielki generał Gu przebywający na północno-zachodniej granicy – był bliski śmierci, gdy nagle ożył. Przeżył kolejne dwa dni, a w tym czasie naczelny lekarz cesarski Lin znalazł antidotum na dziwną truciznę z Zachodniego Xia. Teraz, gdy resztki trucizny zniknęły, Gu Fuzhou mógł wrócić do zdrowia.

– Słyszałem, że kiedy generał Gu się obudził, uznał naczelnego lekarza Lin za swojego wybawcę i nalegał, żeby uczynić go swoim ojcem chrzestnym. Naczelny lekarz Lin kilkakrotnie odmawiał, ale to nic nie dało, więc musiał uznać generała Gu za swojego chrześniaka. – Hu Ji się zaśmiał. – Czy to nie czyni cię bratem chrzestnym generała Gu?

Brat chrzestny? Z jakiegoś powodu to określenie brzmiało dziwnie znajomo. W każdym razie ta wiadomość była naprawdę szczęśliwa. Lin Qingyu odetchnął z ulgą.

– Skoro generał Gu wyszedł z opresji, czy nadszedł czas, żeby mój ojciec wrócił do stolicy?

– Tak, powinien niedługo wracać – powiedział Hu Ji radośnie. – Paniczu Lin, czy słyszałeś, że cesarz dowiedział się, iż to syn naczelnego lekarza Lin i żona młodego markiza wymyślił lek na epidemię? Wzywa cię do pałacu, żebyś się z nim spotkał.


1. Nawiązanie do wiersza Oda o zachodzie nad rzeką Bai Juyiego.

Tłumaczenie: Ashi

Married Thrice to a Salted Fish

Lin Qingyu siedział cicho na łóżku przez długi czas. Przez chwilę nie mógł oddzielić snu od rzeczywistości. Wpatrywał się bezmyślnie w swoje dłonie, jakby wciąż pamiętał dotyk tamtego młodego mężczyzny – jednak nie mógł sobie przypomnieć jego wyglądu.

Pamiętał tylko, że był wyższy od Lu Wanchenga, bardziej „cool”, miał przyjemniejszy głos i bez problemu go podniósł. I… co jeszcze?

Jego wspomnienia zdawały się przesłonięte zasłoną. Jakkolwiek by się nie starał, mógł jedynie mgliście przypomnieć sobie jego twarz.

Hualu przyniosła mu gorącą wodę, żeby mógł się przygotować.

– Śnił ci się wczoraj w nocy? – zapytał Lin Qingyu.

Oczy Hualu znów zrobiły się czerwone i pokręciła głową.

Lin Qingyu powoli zacisnął dłonie.

– W moim śnie wrócił.

– Czy młody markiz powiedział ci coś, panie?

Lin Qingyu uśmiechnął się lekko.

– Był taki sam jak zawsze. Gadał tylko bzdury.

Nawet nie chciał zdradzić Lin Qingyu swojego imienia. Co za nikczemność. Powinien zostać powieszony i pobity.

Choć gość Lin Qingyu nie mówił nic prócz bzdur, nastrój pozostały po śnie był na tyle ciepły, że budził nostalgię. Szkoda, że po przebudzeniu nic z niego nie pamiętał.

Lin Qingyu zaczął pakować rzeczy Lu Wanchenga, wybierając te, które miały zostać pochowane razem z jego trumną. Było ich tak dużo, że poprosił Hualu, aby najpierw je przejrzała i wybrała te, których używał w ciągu ostatniego roku. Starsze przedmioty można było wyrzucić.

Ubrania i nakrycia głowy, które nosił, miski, pałeczki i tusze, których używał, książki, które przeczytał i… ptaki, z którymi się bawił.

Lin Qingyu oszołomiony przyglądał się rzeczom Lu Wanchenga.

Przez pierwszą połowę roku stan zdrowia młodego markiza nie był zły. Zebrał mnóstwo dziwnych przedmiotów, a nawet hodował drozda i majnę. Później jego stan zdrowia się pogorszył, a ptaki również zachorowały i zmarły. Lu Wancheng osobiście zajął się ich pogrzebami, nucąc radosną piosenkę na pożegnanie, a nawet zapytał Lin Qingyu, czy chciałby się jej nauczyć. Chciał, żeby pracownicy zakładu pogrzebowego grali tę melodię na suonie po jego śmierci, gdy będą nieść trumnę na miejsce pochówku.

W tamtym momencie Lin Qingyu w ogóle nie zwracał uwagi na Lu Wanchenga, ignorując go, gdy ten mówił te niedorzeczne rzeczy – nawet nie spojrzał na młodego markiza uważniej. Na szczęście jednak miał doskonałą pamięć. Teraz pamiętał wiele szczegółów, mimo że wcześniej nie zwracał na nie uwagi.

Lu Wancheng lubił się bawić, nie ruszając się zbytnio. Pewnego dnia chciał wiedzieć, jak mieszkańcy Wielkiego Yu strzygą swoje owce. Poprosił zarządcę, żeby przyprowadził owcę z farmy i na jego oczach ogolił ją z wełny.

– Gdybym był tą owcą, strasznie bym się wstydził – zażartował Lu Wancheng, leżąc w fotelu.

To krzesło było ulubionym siedziskiem Lu Wanchenga. Lubił leżeć w nim, wygrzewając się w słońcu, bujając się i mrużąc oczy, niczym leniwy kot.

Lin Qingyu, idąc w jego ślady, rozsiadł się na krześle, podniósł leżącą obok niego książkę i zaczął ją kartkować.

Ta książka, zbiór ludowych opowieści kryminalnych, wywarła głębokie wrażenie na Lin Qingyu. Na trzeciej stronie Lu Wancheng zakreślił imię zabójcy i dodał notatkę, uniemożliwiając dalsze czytanie. Lin Qingyu odpisał „Przestań” i nigdy więcej nie zajrzał do książki. Nie sądził, że jego przyjaciel faktycznie mu odpisze.

Ten człowiek jest mordercą.

Przestań.

Zadarłem z doktorem Linem?! Przepraszam! Przepraszam szczerze.

Lin Qingyu spojrzał na bazgroły Lu Wanchenga, a kąciki jego ust uniosły się ku górze. Zawsze taki był. Denerwował ludzi, aż wściekali się na niego w milczeniu, po czym szybko i szczerze przepraszał, uniemożliwiając tym samym złoszczenie się na niego.

Wtedy Lu Wancheng był jeszcze w każdym calu bezczynnym synem z bogatej rodziny, jedzącym i pijącym całymi dniami i odmawiającym wstawania z łóżka. Kiedy zaczął poświęcać całą swoją energię na intrygi?

Lin Qingyu zamknął książkę, czując lekki, pulsujący ból w piersi. Czuł się pusty, ale wciąż nie mógł płakać.

Wszystko w porządku. Może to, co stracił, było czymś, co w ogóle do niego nie należało.

W gabinecie odnalazł ostatni list Lu Wanchenga, napisany miesiąc temu. W liście tym oświadczył, że pozostawi posag biologicznej matki, Lady Wen, swojej wdowie. Napisał również, że ma nadzieję, iż dziadek doradzi cesarzowej, aby śmierć Lu Wanchenga położyła kres temu małżeństwu – że Lin Qingyu nie powinien już być członkiem dworu markiza i powinien móc wrócić do dworu Lin, gdzie będzie mógł swobodnie poślubić, kogo zechce.

Kiedy Lady Wen wychodziła za mąż, książę Wen przygotował dla niej hojny posag. Przez ostatnie dwadzieścia lat prawie go nie tknięto i był wart tyle, co cały majątek rodziny Lin.

Po śmierci Lu Wanchenga Zhang Shiquan uregulował swoje rachunki z Lin Qingyu. Przejąwszy ogólne sprawy finansowe rezydencji, księgowy przekazał mu szereg pól, willi i sklepów markiza.

Lu Wancheng powiedział w noc poślubną, że po jego śmierci Lin Qingyu będzie mógł zabrać swój spadek z powrotem do dworu Lin i żyć długo i szczęśliwie. Nie skłamał.

Była tylko jedna rzecz, której Lu Wancheng nie uporządkował przed śmiercią.

– Paniczu, młody markiz nie wiedział o prywatnym handlu solą w prefekturze Xu. Co powinniśmy zrobić?

Lin Qingyu chciał wykorzystać tę sytuację, by udobruchać Lady Liang, a następnie zmusić Lu Niantao do odejścia z zajmowanego stanowiska, gdy już ją wykorzysta. W końcu, gdyby Lu Niantao rzeczywiście została konkubiną i urodziła syna, Lin Qingyu nie skorzystałby na tym. Niestety, zanim zdążył zareagować, matka i córka same popadły w niełaskę.

W ciągu zaledwie roku dwór markiza Nan’ana napełnił się śmiercią, szaleństwem i chorobami. Sytuacja była niepewna. Teraz Lin Qingyu musiał tylko czekać, aż starszy markiz będzie musiał zrezygnować i przejść na emeryturę. W najgorszym razie umrze z powodu choroby. Lin Qingyu i tak nie będzie musiał nic robić.

Jakież to nudne.

– Najpierw upewnij się, że masz czyste ręce, a potem pozwól im samym narobić sobie kłopotów – poinstruował Lin Qingyu. – Może ta informacja przyda się w przyszłości.

– Tak, proszę pana – powiedział Zhang Shiquan.

– Paniczu! – wysapał Huantong, wbiegając do pokoju. – Następca tronu jest tutaj. Markiz prosił, żebyś przygotował się na jego powitanie.

Po tym, jak cesarz i cesarzowa złożyli kondolencje po śmierci Lu Wanchenga, książę koronny Xiao Cheng również nie mógł zignorować sytuacji. Okazał markizowi wielki szacunek, osobiście przybywając do dworu.

Lin Qingyu wiedział, że taki dzień nadejdzie.

– Rozumiem. Przebiorę się i zaraz tam będę.

Markiz, wspierany przez Lady Pan, powitał następcę tronu w bramie dworu. Lin Qingyu i inni krewni stali za nim. Markiz myślał, że następca tronu przyprowadzi ze sobą konkubinę Lu, kiedy przyjdzie złożyć mu hołd, ale niespodziewanie przyszedł sam.

Xiao Cheng i markiz Nan’an wymienili kilka pozdrowień, a książę koronny złożył kondolencje.

– Chciałem przyjechać wcześniej, żeby pożegnać kuzyna, ale byłem zbyt zajęty sprawami rządowymi. Nie udało mi się znaleźć wolnego czasu aż do dzisiaj.

Cesarz się starzał, a jego zdrowie nie było już tak dobre po chłodnych jesiennych polowaniach. Aby ustabilizować rząd, następca tronu musiał mu pomagać w rządzeniu krajem. Xiao Cheng nadzorował teraz Ministerstwo Finansów w imieniu markiza Nan’an – można by rzec, że był w szczytowym momencie swojej kariery.

Markiz miał już tylko córkę i nie mógł się powstrzymać od zapytania o nią, ale Xiao Cheng odpowiedział tylko obojętnie:

– Konkubina Lu jest chora i nie może opuścić pałacu. Zapalę trzy kadzidełka dla mojego kuzyna w jej imieniu.

Lin Qingyu spojrzał za Xiao Chenga. Jedynymi osobami towarzyszącymi następcy tronu, poza woźnicą, byli dwaj strażnicy. Książę był zazwyczaj paranoikiem i nie był aż tak niedbały o własne bezpieczeństwo – musiał mieć w pobliżu ukrytych strażników.

Markiz zaprosił Xiao Chenga do dworu. Kącik ust następcy tronu uniósł się w uśmiechu, gdy mijał Lin Qingyu.

Lin Qingyu pierwszy odwrócił wzrok. Nie bał się spojrzeć Xiao Chengowi w oczy, ale wpatrywanie się w obleśne spojrzenie następcy tronu mogłoby go oślepić.

Grupa dotarła do sali żałobnej. Lin Qingyu, będąc wdową po Lu Wanchengu, zapalił sześć kadzidełek i podał je Xiao Chengowi.

Książę wziął kadzidło i powiedział głosem, który tylko oni dwaj mogli usłyszeć:

– Mały Qingyu, schudłeś, ale ten biały strój wygląda kusząco.

Wyraz twarzy Lin Qingyu pozostał pusty, jakby go nie usłyszał.

Xiao Cheng uśmiechnął się, patrząc na tablicę Lu Wanchenga.

– Wciąż pamiętam, jak mój kuzyn twierdził, że nic się nie skończy, dopóki on tego nie powie. Ale co teraz? Jego ciało leży w tej trumnie, a jego dusza wraca do raju. A ja stoję teraz przed jego żoną. Czy to nie oznacza końca?

Lin Qingyu nagle coś przyszło do głowy. Tak – nic się nie skończy, dopóki on tego nie powie.

Zebrał siły i zapytał:

– Czy słyszałeś plotki na mój temat, Wasza Wysokość?

– Plotki?

– Dom markiza Nan’ana nękają nieszczęścia, odkąd poślubiłem Lu Wanchenga. Wygląda na to, że niebiosa nie tolerują męskich żon.

– Czy coś źle zrozumiałeś, mały Qingyu? – Xiao Cheng uśmiechnął się łobuzersko. – Jak mógłbym poślubić mężczyznę? Po prostu pragnę twojej twarzy.

Lin Qingyu podniósł wzrok.

– Wasza Wysokość… jak zamierzasz to zdobyć?

– Nie ma pośpiechu. – Xiao Cheng skłonił się lekko trzy razy w stronę tablicy Lu Wanchenga. Wyglądał, jakby pobożnie palił kadzidło, ale wypowiedział obraźliwe słowa do wdowy po zmarłym: – Tylko cierpliwością myśliwy może upolować najsmaczniejszą zdobycz.

Ponownie spoglądając w dół, Lin Qingyu sięgnął do rękawa, jakby chciał coś stamtąd wyciągnąć. Przed Xiao Chengiem błysnęło białe światło i zanim książę koronny zorientował się, co się dzieje, znikąd pojawiła się postać, która go zasłoniła.

Lin Qingyu poczuł ostry ból w nadgarstku, gdy został odepchnięty o kilka kroków. Ledwo odzyskał równowagę, gdy długi miecz dotknął jego szyi.

Służąca pilnująca trumny krzyknęła, ale jej usta zostały szybko zakryte. Nagły obrót wydarzeń zszokował wszystkich obecnych – teraz zobaczyli młodego mężczyznę w dopasowanym czarnym stroju, trzymającego długi miecz i wpatrującego się morderczo w Lin Qingyu.

W porównaniu z Lin Qingyu wygląd i sylwetka mężczyzny były zwyczajne i z łatwością zniknąłby w tłumie. Jednak teraz, gdy był widoczny, gdyby się choć trochę poruszył, na miejscu rozlałby krew młodzieńca.

– Shen Huaishi? – szepnął Lin Qingyu.

Na twarzy strażnika odmalowało się zaskoczenie.

– O co chodzi? – zapytał niezadowolony Xiao Cheng. – Dlaczego tak nagle wyszedłeś?

– Młody lord Lin ma ukryty w rękawie ostry przedmiot – rzekł krótko.

Wszyscy wstrzymali oddech. Zabójstwo następcy tronu byłoby zbrodnią karaną śmiercią całej rodziny.

– Och? – Xiao Cheng groźnie zmrużył oczy. – Co za głupotę chciał zrobić młody lord Lin przed trumną swojego męża?

– Źle zrozumiałeś, strażniku cienia – powiedział spokojnie Lin Qingyu. Wyjął przedmiot z rękawa, okazało się, że to kobieca spinka do włosów. – To należało do młodego markiza. Po jego odejściu trzymałem ją przy sobie i nabrałem nawyku bawienia się nią. Nie sądziłem, że to doprowadzi do takiego nieporozumienia. Proszę o wybaczenie, Wasza Wysokość.

Xiao Cheng spojrzał na Lin Qingyu. Wszyscy bali się oddychać, dopóki nie rozkazał swojemu strażnikowi cienia:

– Odejdź.

Młody mężczyzna schował miecz i spuścił wzrok.

– Zasługuję na śmierć za swój błąd, Wasza Wysokość.

Po tej szamotaninie Xiao Cheng nie został długo. Lin Qingyu włożył spinkę do włosów w stos przedmiotów pogrzebowych, aby mogła towarzyszyć Lu Wanchengowi podczas jego wiecznego snu, żeby miał czym kręcić w palcach w tamtym świecie.

Następnie nastąpił pochówek. Grobowiec rodowy rodziny Lu znajdował się w Lin’an, a Lu Baishuo odbył specjalną podróż ze swojego rodzinnego miasta do stolicy, aby sprowadzić Lu Wanchenga z powrotem. Jako wdowa po Lu Wanchengu, Lin Qingyu miał mu towarzyszyć w pożegnaniu.

Zbliżał się koniec roku i Lin Qingyu planował wyruszyć na południe po jego nadejściu. W sylwestra domownicy markiza nie przygotowali żadnych pieśni z okazji Święta Wiosny, nie odpalali petard ani nie odwiedzali krewnych i przyjaciół. Chociaż Lin Qingyu tęsknił za rodzicami i młodszym bratem, pozostał w rezydencji markiza, aby świętować Nowy Rok, tak aby jego najbliższa rodzina nie narażała się na zarzuty.

Dał służbie w pawilonie Lanfeng trochę wolnego czasu i spędził Sylwestra po prostu u boku Huantonga. Podczas gdy jedli pierożki, które ugotował służący, przybył gość.

Hu Ji był sam w stolicy, więc nieuchronnie czuł się samotny, gdy nadchodził czas rodzinnych uroczystości. Najpierw udał się do dworu Lin, gdzie matka Lin Qingyu zaprosiła go na posiłek. Powiedziała mu, że jeśli nie ma nic innego do roboty, może pójść do dworu markiza – więc poszedł, przynosząc ciastka upieczone przez matkę panią Lin.

Lin Qingyu podziękował mu i zapytał:

– Czy z moją matką wszystko w porządku?

– Ma się dobrze, ale martwi się o ciebie. I o twojego ojca w Yongliang.

Lin Qingyu zmarszczył brwi. Minęło sporo czasu, odkąd otrzymali wiadomość z Yongliang i wciąż nie było żadnych nowych wieści. Wojna na północnym zachodzie trwała, a stan generała Gu był nieznany. Nie byli pewni, kiedy ojciec Lin Qingyu wróci.

Kiedy Hu Ji usłyszał, że Lin Qingyu zmierza na południe, z niepokojem powiedział:

– Tam szaleje epidemia. Proszę, bądź ostrożny.

Lin Qingyu skinął głową.

– Oczywiście.

Hu Ji siedział jeszcze chwilę, po czym wstał, by się pożegnać. Odprowadzając go, Lin Qingyu spojrzał w górę i zobaczył światła tysięcy domów oraz rzekę gwiazd.

Stary rok kończył się dziś wieczorem, a nowy zaczynał się jutro.

Po tym wieczorze duch młodego mężczyzny o nazwisku „Jiang” nigdy więcej nie pojawił się w snach Lin Qingyu.

Tłumaczenie: Ashi

←