Married Thrice to a Salted Fish

Rozdział 2812 min. lektury

Ojciec Lin Qingyu wiedział, że syn nie bez powodu przyprowadził męża do domu, więc zaprowadził ich do gabinetu. Po odprawieniu służby, która przyniosła im herbatę, Lin Qingyu wyjął z rękawa porcelanową butelkę i podał ją ojcu.

Ojcze, czy rozpoznajesz to kadzidło?

Mężczyzna odkorkował butelkę i delikatnie powąchał.

Zapach jest uroczysty i ciężki, bogaty i długotrwały – powiedział zamyślony. – Jest w dziewięciu dziesiątych taki sam jak Ścigając feniksa kadzidło unikalne dla Pałacu Fengyi.

Ojciec Lin Qingyu był naczelnym lekarzem cesarskim w Urzędzie Lekarzy Cesarskich. Choć stanowisko to nie było zbyt wpływowe, wciąż był ważnym urzędnikiem, biorąc pod uwagę, że osobiście dbał o zdrowie cesarza i cesarzowej. Co trzy dni odwiedzał Pałac Fengyi, aby złożyć hołd cesarzowej, więc oczywiście był zaznajomiony z zapachem Ścigając feniksa.

Lin Qingyu uśmiechnął się z rezygnacją.

Tylko w dziewięciu dziesiątych?

Jesteś ostatnio tak zajęty, bo próbujesz odtworzyć kadzidło cesarzowej…? – zapytał Lu Wancheng. – Ale jak długo byłeś w Pałacu Fengyi? Nawet odtworzenie dziewięciu dziesiątych zapachu jest imponujące.

Lin Qingyu pokręcił głową.

To nie wystarczy. – Kadzidła i lekarstwa były pod wieloma względami podobne. Powinien sobie poradzić lepiej.

Oczekujesz od siebie zdecydowanie za dużo. Możesz trochę obniżyć poprzeczkę – namawiał Lu Wancheng. – Gdyby twoim standardem było po prostu żyć i pozwolić żyć innym, to czy nie byłbyś szczęśliwszy?

Zimne spojrzenie Lin Qingyu przesunęło się po nim.

Czy musisz być w tej chwili tak niefrasobliwy?

Lu Wancheng się roześmiał.

Dobrze, dobrze, przepraszam, ale nie patrz na mnie gniewnie w obecności teścia. To sprawia, że wyglądam na kogoś z dna hierarchii rodzinnej.

Ojciec Lin Qingyu obserwował ich wymianę zdań, w końcu rozumiejąc, dlaczego Lu Wancheng wciąż żyje. Ostatecznie skorzystali z recepty, którą im dał.

Lin Qingyu nie chciał już patrzeć na pewną osobę.

Ojcze – powiedział – czy możesz mi pomóc zdobyć próbki kadzidła, które zwykle pali się w Pałacu Fengyi, Pałacu Changle i Pałacu Wschodnim?

Jego ojciec przez długi czas był naczelnym lekarzem cesarskim w Urzędzie Lekarzy Cesarskich. Miał powiązania zarówno tam, jak i w Cesarskiej Akademii Medycznej i bardzo zależało mu na rozwijaniu talentów młodych ludzi. Każdy nowy lekarz był przez niego nauczany. Wśród tych studentów był jeden, który pochodził z biedy, ale był prawy i pracowity. Wziął go pod swoje skrzydła i nauczył go wszystkiego, co wiedział.

Niedoświadczeni lekarze cesarscy mogli leczyć jedynie damy dworu i eunuchów, a dzięki swojej biegłości i życzliwości, ten uczeń cieszył się ogromną popularnością wśród obu grup. Być może udałoby mu się uzyskać to, czego Lin Qingyu oczekiwał od dam dworu z trzech pałaców.

Mogę spróbować – powiedział jego ojciec – ale po co ci one są potrzebne?

Przez całe życie robił wszystko, co w jego mocy jako lekarz. Nigdy nie zgodziłby się pomóc swojemu najstarszemu synowi i zięciowi w zamordowaniu następcy tronu. Lin Qingyu nie chciał, żeby jego rodzina była w to zamieszana. Dlatego powiedział tylko:

Mam dla niego własne zastosowanie, ojcze. Proszę, nie pytaj o to więcej.

Jego ojciec wyglądał na zaniepokojonego.

Cokolwiek chcesz zrobić, Qingyu, polityka pałacu przekracza nasze możliwości.

Lin Qingyu się uśmiechnął.

Nie martw się, ojcze. Znam granice.

Jego granice były bardzo proste. Chciał tylko życia Xiao Chenga.

Ojciec skinął głową i zwrócił się do Lu Wanchenga.

Rzadko nas odwiedzasz, młody markizie. Czy mogę prosić o zbadanie twojego pulsu?

Lu Wancheng wyciągnął nadgarstek.

Będę bardzo wdzięczny.

Ojciec, badając puls, nigdy nie okazywał żadnej emocji, ani radości, ani smutku. Czekając cierpliwie, Lin Qingyu nagle poczuł się nieco zdenerwowany. Właściwie doskonale znał aktualny stan zdrowia Lu Wanchenga. Niezależnie od umiejętności medycznych ojca, jedyną kwestią było to, czy dostanie więcej czasu.

Nie musiał się denerwować. Jakikolwiek byłby wynik, i tak można było się go spodziewać.

Lin Qingyu zmusił się do uspokojenia, a gdy ojciec cofnął rękę, zapytał swobodnie:

Jak się czuje, ojcze?

Jego ojciec spojrzał znacząco na Lin Qingyu.

Czy zmodyfikowałeś receptę, którą ci dałem?

Tak. Zamieniłem najbardziej szkodliwe i toksyczne składniki na łagodniejszy korzeń kudzu i żeń-szeń sanqi. Zmiany nie powinny mieć większego wpływu na działanie leku.

Korzeń kudzu i żeń-szeń sanqi mają właściwości lecznicze, ale obawiam się, że w połączeniu z innymi składnikami… – Ojciec Lin Qingyu urwał i grzecznie nie kontynuował wypowiedzi.

Lu Wancheng rzucił Lin Qingyu gniewne spojrzenie. Teraz nawet jego teść wiedział, że ma zaburzenia erekcji. To było upokarzające.

Na szczęście nie rozwodził się nad tym tematem.

Sytuacja jest inna niż kiedyś. W obecnym stanie młodego markiza łagodne leki nie wystarczają, by zrekompensować chorobę jego organizmu. Jeśli chcesz przedłużyć jego życie, musisz użyć tych silniejszych składników.

Co się stanie, jeśli zażyję ten silniejszy lek? – zapytał Lu Wancheng.

Ojciec i syn wymienili spojrzenia. Żaden się nie odezwał.

Lu Wancheng zrozumiał i się uśmiechnął.

W takim razie nie próbujmy. Boję się bólu.

Ktoś zapukał do drzwi, a z zewnątrz dobiegł młody głos Lin Qinghe:

Tato, Gege, Wancheng-gege, mama mówi, że czas na obiad.

Lin Qingyu otworzył drzwi.

Qinghe, wyprowadź Wanchenga-gege do przedpokoju.

Czy Qinghe jest wystarczająco silny, żeby mnie popchnąć? – zapytał Lu Wancheng, celowo drażniąc dziecko.

Chłopiec szybko skinął głową.

Dam radę, dam radę. Jestem naprawdę silny.

Po odejściu dwójki Lin Qingyu zapytał:

Czy naprawdę nie ma innej drogi, ojcze?

Jego ojciec westchnął głęboko.

Powiedz dworowi markiza, żeby jak najszybciej zorganizowali mu ostatnie namaszczenie. Nie zostało więcej niż dwa miesiące.

Dwa miesiące. Czy to wystarczy, żeby odebrać żałosne życie Xiao Chengowi?

Lin Qingyu zamknął oczy i odpowiedział:

Rozumiem.

Lu Wancheng zjadł obiad z czteroosobową rodziną Lin. Ponieważ młody markiz był chory, matka wyraźnie poleciła kucharzom przygotować wiele lekkich i łatwych do strawienia potraw. Ojciec miał następnego dnia udać się do Yongliang, więc ten posiłek był również jego pożegnalnym spotkaniem.

Lu Wancheng wydawał się w dobrym humorze. Jego usta wygięły się w uśmiechu i wielokrotnie sięgał po jedzenie ze stołu. Za każdym razem nakładał sobie tylko odrobinę na talerz, ale wkrótce talerz był już w połowie pełny.

Lin Qingyu wiedział, że w tym momencie nie mógł już jeść niczego poza owsianką. Zajadał się tylko dlatego, żeby nikogo nie zawieść.

Jednak rzeczywistość była najbardziej rozczarowująca. W przeciwnym razie, dlaczego nie miałby mieć apetytu, mając swoje ulubione potrawy?

Podczas kolacji ojciec Lin Qingyu wspomniał o swoim uczniu z Urzędu Lekarzy Cesarskich.

Wysłałem już służącego do jego domu i poprosiłem, żeby przyszedł tu jutro. Powiedz mu, czego potrzebujesz.

Lin Qingyu skinął głową.

W porządku.

Qingyu – powiedziała cicho jego matka, dając mu znak, żeby spojrzał na Lu Wanchenga.

Mężczyzna siedział na wózku inwalidzkim, z głową lekko przechyloną na bok, zamkniętymi oczami, spokojnym wyrazem twarzy… i wciąż trzymał w dłoniach srebrne pałeczki.

Rodzina Lin wymieniła spojrzenia i jednocześnie odłożyła pałeczki.

Wancheng-gege? – zawołał ostrożnie Lin Qinghe.

Lin Qingyu gestem nakazał młodszemu bratu, żeby był cicho.

On tylko śpi – powiedział półgłosem.

Podróżował powozem od markiza Nan’ana do Linów, a następnie rozmawiał ze wszystkimi przez długi czas… Lu Wancheng zasnąłby podczas rodzinnego obiadu, tylko gdyby był naprawdę wyczerpany.

Lin Qingyu wezwał Huantonga i Hualu.

Zabierzcie młodego markiza do jego pokoju, żeby odpoczął.

Który pokój masz na myśli, paniczu? – zapytał Huantong.

Lin Qingyu nie zrozumiał.

Twój pokój został już posprzątany przed twoją wizytą, Qingyu – powiedziała Lady Lin. – Ale czy młody markiz będzie spał z tobą, czy…?

Lin Qingyu zawahał się, po czym powiedział:

Będzie mu dobrze w pokoju gościnnym.

Był powód, dla którego Lin Qingyu poświęcił własny komfort w rezydencji markiza, wciskając się na sofę. Skoro był już w domu, nie musieli spać razem.

Jeśli chodzi o powód, dla którego w ogóle spał w pokoju Lu Wanchenga, to początkowo chodziło o to, żeby uciszyć Lady Liang, a później… później, przypuszczalnie, stało się to nawykiem i dlatego nie zawracał sobie głowy wyprowadzką. To nie był dobry nawyk, ale trwał prawie rok.

Lin Qingyu kazał Huantongowi i Hualu pilnować Lu Wanchenga w pokoju gościnnym, po czym udał się do swojej komnaty. Spał w tej sypialni, odkąd pamiętał – dopóki nie włożył szaty ślubnej i nie ożenił się z synem markiza.

Pokój był nieskazitelnie czysty, a wszystkie przedmioty wyglądały dokładnie tak, jak zapamiętał. Jednak wciąż miał wrażenie, że czegoś brakuje. Między łóżkiem a sofą powinien stać parawan z namalowanymi kaczkami mandarynkowymi bawiącymi się w wodzie…

Lin Qingyu powstrzymał tę myśl. Zdmuchnął świeczkę i poszedł spać sam.

Wczesnym rankiem następnego dnia ojciec Lin Qingyu pożegnał żonę i synów, po czym wyruszył do Yongliang z kilkoma strażnikami z rodziny Gu. Nikt nie obudził Lu Wanchenga, ale ten ocknął się sam. W rzeczywistości obudził się nawet wcześniej niż Lin Qingyu i złożył hołd teściowi w ukryciu, po czym pożegnał go wraz z rodziną Lin.

Dlaczego wstałeś dziś tak wcześnie? – zapytał Lin Qingyu.

Bo chyba wczoraj wcześnie zasnąłem – powiedział Lu Wancheng nonszalancko. – Czyż nie byłoby dobrze, gdybym wstał wcześnie? Inaczej będziesz narzekał, że za dużo śpię.

Lin Qingyu na chwilę zamilkł.

Już nie. Możesz spać, ile chcesz.

Lu Wancheng zmrużył oczy, obserwując wschód słońca. Nie widział go od dawna.

Później będzie mnóstwo czasu na sen. Utrata snu teraz to nic wielkiego.

Lin Qingyu przez chwilę stał obok wózka inwalidzkiego, obserwując razem z Lu Wanchengiem słońce, po czym zaproponował:

Wejdźmy do środka.

Lin Qinghe osiągnął wiek szkolny, więc zazwyczaj musiał chodzić na zajęcia rano. Ponieważ jednak Lin Qingyu rzadko wracał do domu, matka zwolniła młodszego syna na kilka dni, aby bracia mogli się spotkać. Niestety, nie zdawała sobie sprawy, że Lin Qinghe wcale nie zrelaksuje się ze starszym bratem, bo nadal musiał recytować fragmenty i pisać znaki.

Lu Wancheng patrzył na ciężko pracujących braci, a sam chwycił pędzel i z czystej nudy zaczął pisać i rysować na papierze.

Po wysłuchaniu recytacji Lin Qinghe, Lin Qingyu spojrzał na Lu Wanchenga, który ziewał i trzymał w palcach pędzel. Spotykając się z nim spojrzeniami, mężczyzna zaczął kręcić pędzlem – po czym przerwał i niedbale wyjął zza szaty spinkę do włosów, obracając ją z niedbałą zręcznością.

Lin Qinghe spojrzał na niego z podziwem, ciągnąc Lin Qingyu za rękaw.

Gege, chcę się tego nauczyć.

Nie – powiedział chłodno Lin Qingyu.

Lin Qinghe był wyraźnie rozczarowany. Lu Wancheng puścił do niego oko.

Nie martw się. Nauczę cię później w tajemnicy.

Lin Qingyu nie wiedział, co na to odpowiedzieć.

Wkrótce matka Lin Qingyu wysłała służącą, by poprosiła trzech młodych mistrzów, by dalej ciężko pracowali – ale też powiedziała im, że zrobiła kilka przekąsek. Lin Qinghe spojrzał na starszego brata oczami szczeniaka.

Mogę zrobić sobie przerwę, gege?

Jasne. – Lin Qingyu lekko się uśmiechnął.

Lin Qinghe poszedł szczęśliwy, trzymając służącą za rękę.

Nie chcesz deseru? – zapytał Lu Wancheng.

Lin Qingyu spuścił głowę i sprawdził znaki, które właśnie napisał Lin Qinghe.

Nie jestem głodny.

Lu Wancheng patrzył na niego przez chwilę.

Czy muszę znowu spać w pokoju gościnnym, Qingyu?

Serce Lin Qingyu zabiło mocniej.

Źle sypiasz w pokoju gościnnym?

No cóż, nie – powiedział powoli Lu Wancheng. Otworzył usta, żeby coś jeszcze powiedzieć, ale z zewnątrz rozległ się głos Huantonga.

Paniczu, przybył lekarz cesarski Hu.

Lekarz cesarski Hu był uczniem jego ojca.

Zaprowadź go do holu i powiedz mu, żeby poczekał chwilę. – Chociaż ta wizyta była pilna, Lin Qingyu wciąż pamiętał, że nadszedł czas, aby Lu Wancheng przyjął lekarstwo. – Zabierz młodego markiza z powrotem do jego pokoju po lekarstwo, Huantong.

Lu Wancheng spojrzał na pospiesznie oddalającą się postać Lin Qingyu, z zakłopotanym wyrazem twarzy, gdy Huantong podszedł do niego.

Pozwól, że odprowadzę cię z powrotem do pokoju, młody markizie.

Lu Wancheng milczał przez długi czas. Nagle zaśmiał się krótko i zapytał cicho:

Huantong, co mam zrobić, jeśli jestem trochę smutny?

Huantong nie zrozumiał.

Czemu jesteś smutny?

Lu Wancheng pomyślał chwilę, po czym niepewnie powiedział:

Ponieważ wydaje mi się… że tylko ja nie jestem do tego przyzwyczajony.

Tłumaczenie: Ashi

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: