Married Thrice to a Salted Fish

Rozdział 815 min. lektury

Huantong zaniósł Lin Qingyu do sypialni i położył go na miękkiej kanapie. Jego pan polecił mu wyjąć z szafki apteczkę i poszukać leku na zwichnięcie.

Czy powinniśmy znaleźć lekarza? – zapytała zmartwiona Hualu, widząc, jak Lin Qingyu poci się z bólu.

Huantong zdjął buty mężczyzny.

O czym ty mówisz? Mój panicz jest najlepszym lekarzem.

Lin Qingyu wylał trochę nalewki na dłoń, a następnie rozsmarował ją na skręconej kostce. Lekki zapach uniósł się po pokoju.

Pomóc ci to wmasować, paniczu? – zapytała Hualu. – Jestem świetna w masażach.

Nie trzeba – powiedział Lin Qingyu, znosząc ból. – Weź miskę wody ze studni i namocz w niej ręcznik. Muszę przyłożyć zimny kompres na godzinę po zabiegu.

Pocierając ranę, Lin Qingyu nagle poczuł, że w pomieszczeniu panuje zbyt wielka cisza. Gdzie podział się największy gaduła? Podniósł wzrok i zobaczył Lu Wanchenga siedzącego przy stole z ponurym, niezadowolonym wyrazem twarzy.

Pamiętając, że wcześniej prawie zemdlał, Lin Qingyu zapytał:

Czy jesteś ranny?

Lu Wancheng pokręcił głową.

Jak tam twoje skręcenie?

To nic takiego. Wyzdrowieję po trzech dniach odpoczynku.

To dobrze. – Lu Wancheng się uśmiechnął.

Pewnie wystarczyłyby dwa dni – dodał lekko Lin Qingyu – ale potem tak mną rzuciłeś…

Lu Wancheng zakrył twarz, zawstydzony.

Przestań. Pomyliłem się, jasne?

Aby zrekompensować swój błąd, Lu Wancheng zaproponował mu skorzystanie z wózka inwalidzkiego, ale mężczyzna nie chciał. Zamiast tego poprosił Huantonga, aby mu usługiwał i przynosił wszystko, czego zapragnie. Kiedy musiał chodzić, prosił służącego o pomoc.

W pewnym momencie Hualu podawała Lu Wanchengowi lekarstwo, gdy zobaczyli Lin Qingyu, ubranego na biało i podtrzymywanego przez Huantonga. Szedł powoli, trzymając się stołu jedną ręką. Jego długie włosy opadały na ramiona, a czoło było lekko zmarszczone, co wzbudziło litość u młodej dziewczyny.

Wygląda przystojnie? – zapytał Lu Wancheng.

Hualu skinęła głową, szczerze.

Tak! Młody lord wydaje się inny, kiedy jest ranny.

Obserwując ich, młody markiz wypił gorzkie lekarstwo jednym haustem.

To właśnie nazywamy „pięknością zniszczoną wojną”.

Gdy zapadła noc, Lin Qingyu jak zwykle czytał książkę na kanapie. Od czasu do czasu słyszał szelest dochodzący z łóżka za parawanem, który przerywał jego myśli. Zazwyczaj Lu Wancheng spał już smacznie o tej porze, ale z jakiegoś powodu dziś coś było nie tak.

Słysząc kolejne westchnienie, Lin Qingyu zauważył:

Sława i fortuna nie interesują cię, młody markizie, podobnie jak zyski i straty. Co u licha mogło sprawić, że marszczysz brwi i wzdychasz tak głęboko w nocy?

Po chwili ciszy cień Lu Wanchenga powoli pojawił się na parawanie.

Nawet cię, kurwa, nie mogę unieść…? – zapytał z rozpaczą.

Lin Qingyu oniemiał. To przez to nie mógł spać?

To jest jeszcze straszniejsze niż opowieść o duchach – kontynuował cicho Lu Wancheng.

To rozbudziło ciekawość Lin Qingyu.

Zakładałeś, że możesz mnie unieść? Skąd wzięła się twoja pewność siebie?

Masz taką cienką talię. Nie powinieneś być taki ciężki. Czemu nie mogłem cię podnieść? – Lu Wancheng nie rozumiał.

Lin Qingyu nie przejmował się jego dziwną niepewnością.

Biorąc pod uwagę obecny stan twojego ciała, samo chodzenie w zupełności wystarczy – powiedział szczerze. – Już po krótkim spacerze zaczynasz dyszeć. Nawet Hualu jest od ciebie silniejsza. Ważne jest, żebyś znał swoje ograniczenia, młody markizie.

To takie frustrujące. – Lu Wancheng uderzył dłonią w łóżko. – Nawet Huantong to potrafi, więc dlaczego ja nie?

Huantong pracuje cały rok. Po co się z nim porównywać?

Lu Wancheng ze złością zszedł z łóżka, włożył futro z lisa i wyszedł zza parawanu.

Jestem od niego wyższy.

Lin Qingyu odłożył książkę i spojrzał na Lu Wanchenga.

Młody markizie.

Co?

Nie porównuj się z innymi – powiedział Lin Qingyu, doskonale naśladując intonację Lu Wanchenga.

Mężczyzna, na chwilę oniemiały, stracił wolę, by sprzeciwić się temu, co sam powiedział. Widząc niezręczną minę Lu Wanchenga, Lin Qingyu nie mógł powstrzymać uniesienia kącików ust.

Rzeczywiście często się uśmiechał, ale zazwyczaj jego uśmiechy były szydercze lub ironiczne. Lu Wancheng po raz pierwszy widział tak psotny uśmiech u młodego lekarza.

W przyćmionym świetle Lin Qingyu półleżał na otomanie z książką w dłoni, a jego czarne włosy swobodnie opadały na pierś. Uśmiechając się do Lu Wanchenga, wyglądał na całkowicie nieuważnego i zaangażowanego.

Lu Wancheng nagle zrozumiał, co to znaczy być pięknym w środku, a nie tylko na zewnątrz. Nieświadomie zniżył głos, jakby bał się zaniepokoić Lin Qingyu.

Czy to… nadal boli?

Nie jest tak źle. – Lin Qingyu znów skupił uwagę na książce.

Lu Wancheng usiadł obok otomany.

Też jesteś teraz pacjentem. Śpij na łóżku.

Nie ma potrzeby – powiedział Lin Qingyu, myśląc, że Lu Wancheng chce się z nim zamienić. – Twoja choroba jest poważniejsza niż moje skręcenie.

Więc ja też będę spał w łóżku – rzekł chętnie Lu Wancheng.

Palce Lin Qingyu zamarły. Potem powiedział po prostu:

Nie.

Żaden z nas nie jest homoseksualistą, więc czego się bać? Mówiłeś wcześniej, że sypiałeś z innymi mężczyznami podczas podróży.

Boję się, że będziesz spał na moich włosach. – Lin Qingyu spokojnie przewrócił stronę.

Lu Wancheng nigdy nie wyobrażał sobie, że wykorzysta tę wymówkę, by odrzucić jego propozycję. Nie mógł powstrzymać się od śmiechu.

Nigdy wcześniej nie spałeś ze mną w łóżku, więc dlaczego myślisz, że będę spał na twoich włosach?

Ponieważ masz okropne nawyki związane ze snem.

Przynajmniej spróbuj. Po próbie będziesz wiedział.

Nie.

Czy to nie przesada? – zbeształ go Lu Wancheng. – Nie możesz mieszać prawdziwego mnie z tym, który jest w twojej głowie…

Lin Qingyu spojrzał na niego, udając surowość.

Młody markizie, jeśli będziesz dalej paplał, mogę sprawić, że nie będziesz mógł mówić przez trzy dni. Wierzysz mi?

Wierzę ci. Czemu miałbym nie wierzyć? – wycedził Lu Wancheng. Położył się z powrotem na łóżku. – Jesteś pięknością, ale taką niebezpieczną pięknością, która odważyła się wystąpić przeciwko Pałacowi Wschodniemu. Potrafisz wszystko.

Kiedy Lady Liang dowiedziała się o urazie Lin Qingyu, wysłała służącą, żeby o niego zapytała, żeby wyglądało na to, że jej zależy. Do pawilonu Lanfeng przybyła inna nieznajoma służąca i dała mu kilka plastrów z maścią. Powiedziała, że ta maść to sekretna receptura rodziny ich konkubiny i że jest bardzo dobra na zwichnięcia.

Konkubiny? – zapytał Lin Qingyu.

Konkubiny Pan z pawilonu Mianyue – powiedziała pokojówka z uśmiechem. – Jeszcze jej nie poznałeś, paniczu.

W przeciwieństwie do rezydencji innych rodów szlacheckich w stolicy, w wewnętrznych komnatach markiza Nan’an mieszkało zaledwie kilka osób. Oprócz żony, markiz miał kilka konkubin. Lady Liang dobrze zarządzała domem, więc konkubiny znały swoje miejsce. Chociaż Lin Qingyu był żoną, nadal był mężczyzną i różnił się od kobiet. Nie widywał konkubin, chyba że był to Nowy Rok lub jakaś inna wyjątkowa okazja.

Wąchając maść, Lin Qingyu uznał, że jest dość dobra. Z drugiej strony, nigdy nie spotkał konkubiny Pan i nie chciał jej być dłużnym.

Chciał odmówić przyjęcia plastrów, gdy z sali wyszedł Lu Wancheng i powiedział:

Zostawcie je tutaj i podziękujcie konkubinie Pan.

Gdy byli tam inni, Lin Qingyu nic nie powiedział.

Po odejściu pokojówki Lu Wancheng odezwał się, nie czekając na jego słowa.

Konkubina Pan nie ma żadnych ukrytych motywów. Jest nieśmiała i szczera. Bądź dla niej uprzejmy, a może w przyszłości stanie po twojej stronie.

Nigdy nie pytasz o sprawy wewnętrznej komnaty, więc skąd wiesz, kto jest dobry, a kto zły, młody markizie? – zapytał Lin Qingyu.

Jestem kimś w rodzaju cesarskiego nauczyciela i potrafię używać gwiazd do wróżenia – odpowiedział kłamliwie.

Lin Qingyu był już od jakiegoś czasu w związku małżeńskim z członkiem domu markiza. Wiedział, że choć Lu Wancheng wydawał się niewiarygodny, nie żywił wobec niego złych zamiarów. W rezydencji przebywały setki osób, a jednak tylko on zasługiwał na jego zaufanie. Chciał się dogadać z Lu Wanchengiem, ale… młody markiz nie potrafił być poważny nawet przez godzinę! Kiedy wreszcie porzuci swój nawyk mówienia bzdur?

To idź i popatrz na gwiazdy – powiedział Lin Qingyu. – Nie przeszkadzaj mi.

Lu Wancheng udawał, że nie słyszy prośby. Zamiast tego bawił się plastrami z maścią, które przysłała konkubina Pan.

Pamiętasz torbę z igłami do akupunktury, którą chciałem ci kiedyś dać, tę, którą bezlitośnie odrzuciłeś? To był prezent ślubny od konkubiny Pan. Sama go zrobiła.

To trochę zaskoczyło Lin Qingyu.

Naprawdę? – Czy powtarzające się uprzejmości konkubiny Pan wynikały po prostu z dobrych intencji, czy też chciała czegoś innego?

Lin Qingyu był pogrążony w myślach, gdy poczuł, że Lu Wancheng unosi jego stopę. Zdezorientowany, podniósł wzrok i spojrzał mu w oczy.

Co robisz?

Przyklejam plaster z maścią.

Lin Qingyu był zaskoczony.

Nie potrzebuję tego. Puść.

Proszę. – Lu Wancheng mocno trzymał go za kostkę, nie pozwalając mu się ruszyć. – Jestem świetny w przyklejaniu rzeczy. Obiecuję, że będzie ślicznie.

Odejdź. – Lin Qingyu, dysponując jedynie połową swoich sił, z łatwością uwolnił się z uścisku Lu Wanchenga, po czym opuścił pomieszczenie przy wsparciu Huantonga.

Lu Wancheng patrzył, jak jego plecy się oddalają, jego wzrok był pełen urazy i czuł, że zaraz się udusi.

***

Zwichnięcie Lin Qingyu zagoiło się po trzech dniach odpoczynku. Zmęczony słuchaniem śpiewu pekińczyka, Lu Wancheng zdobył skądś majnę, ucząc ją naśladować słowa i ogólnie być dość irytujący. Lin Qingyu nie mógł już tego znieść i wyszedł na otwartą przestrzeń ogrodową przed pawilonem Lanfeng, zabierając ze sobą Huantonga. Chciał skorzystać z pięknej wiosennej pogody i wysuszyć trochę ziół.

Huantong rozłożył zioła.

Paniczu, ogród w pawilonie Lanfeng jest duży i świeci słońce. Dlaczego ich tam nie suszymy?

Jest za głośno i jest o jednego ptaka za dużo.

Huantong się uśmiechnął.

Myślę, że jest tam całkiem fajnie. Młody markiz uczy ptaka mówić „doktorze Lin”.

Kiedy jego młody pan początkowo nie pozwolił mu przybyć do dworu markiza, Huantong zakładał, że życie tam jest trudne. Po przybyciu jednak przekonał się, że jest to całkiem szczęśliwe życie.

Młody markiz miał wysoką pozycję społeczną i ciągle chorował, więc wszystko, co dobre, najpierw wysyłano na ich dziedziniec. Służba także korzystała z tego przywileju. Młody markiz również był interesującą osobą. Choć jego ciało było słabe, zawsze znajdował sposób na zabawę i dobrze traktował młodego Huantonga. To było błogosławieństwo.

Susząc zioła, Huantong dostrzegł dziewczynę w różowych szatach zbliżającą się do nich z daleka.

Paniczu, kto to jest?

Lin Qingyu spojrzał w tamtą stronę. Za dziewczyną szła ciotka i służąca, więc domyślił się, że to musi być jedna z panienek dworu. W rezydencji markiza Nan’ana przebywała tylko jedna w jej wieku – druga panienka, przyrodnia siostra Lu Wanchenga, Lu Niantao.

Lu Niantao miała piękną twarz i poruszała się z charakterystyczną dla szlachcianki elegancją. Podeszła powoli do Lin Qingyu, skłoniła się i powiedziała:

Witaj, bratowo.

Lin Qingyu chciał zignorować córkę Lady Liang, ale Lu Niantao była dziewczyną. Nie zaszkodziłoby okazać jej trochę szacunku w obecności służby. Lekko skinął głową i powiedział:

Druga panienko Lu.

Lu Niantao lekko się uśmiechnęła.

Mów mi po prostu Niantao, bratowo. Prawdę mówiąc, zawsze chciałem odwiedzić cię i mojego brata w pawilonie Lanfeng. Niestety, mój brat wciąż choruje i najwyraźniej nie chce, żeby mu przeszkadzano. Teraz w końcu mamy okazję się spotkać. Bratowo, jest tak, jak mówią plotki – jesteś nieporównywalną pięknością.

Nie musisz nazywać mnie bratową, druga panienko.

Ale… jesteś moją bratową. – Lu Niantao zastanowiła się chwilę. – A może będę cię nazywała Lin-gege?

Oba zwroty sprawiły, że Lin Qingyu poczuł się nieswojo. Zawahał się przez chwilę, po czym powiedział:

W takim razie nazywaj mnie bratową.

W porządku – powiedziała cicho Lu Niantao. Potem zauważyła zioła za Lin Qingyu i zapytała: – Suszysz zioła, bratowo?

Tak.

Serce Lu Niantao zabiło mocniej.

Czy to dla mojego brata?

Wszystkie zioła zostały wymienione w recepcie ojca Lin Qingyu. Lekarstwo było trudne do sporządzenia, a przygotowanie każdego zioła podlegało odrębnym, ścisłym wymaganiom. Od tego momentu realizacja recepty miała zająć cały miesiąc. Jak Lin Qingyu mógł poświęcić cały swój wysiłek i czas Lu Wanchengowi…? Cóż, po prostu ćwiczył. I oczywiście, nie byłoby niczym złym, gdyby Lu Wancheng spróbował lekarstwa, gdy już będzie gotowe.

Lin Qingyu nie odpowiedział, a Lu Niantao odebrała to jako potwierdzenie.

Odkąd mój starszy brat był dzieckiem, lekarz Zhang dbał o jego zdrowie. To on ma ostatnie słowo w kwestii tego, jakie leki powinien przyjmować..

Lin Qingyu stracił cierpliwość.

Co próbujesz powiedzieć?

Nie zrozum mnie źle, bratowo – powiedziała Lu Niantao, wyglądając na lekko spanikowaną. – Wiem, że martwisz się o mojego brata i chcesz, żeby szybko wyzdrowiał. Ale ciało mojego brata jest bezcenne, więc nie możemy być nieostrożni. Może i urodziłeś się w znanej rodzinie lekarzy, ale powinieneś powiedzieć o tym lekarzowi Zhangowi, zanim podasz mojemu bratu lekarstwo.

Zdenerwowany Huantong wtrącił:

Druga panienko, mój panicz odziedziczył nauki ojca i uczył się u słynnego nauczyciela. Pod względem umiejętności medycznych ten lekarz Zhang może mu nie dorównywać…

Czując, że coś jest nie tak, Lin Qingyu mu przerwał:

Huantong.

Huantong zamilkł i sposępniał.

Te zioła nie są dla młodego markiza – kontynuował Lin Qingyu. – Za bardzo się martwisz, druga panienko.

Nie dla mojego brata? To…

Robi się późno – powiedział Lin Qingyu, ignorując ją. – Huantong, spakujmy się i wracajmy do pawilonu Lanfeng.

Kiedy Lin Qingyu wrócił, nowy ulubiony ptak Lu Wanchenga nauczył się już wymawiać imiona. Mężczyzna przyniósł majnę Lin Qingyu i krążyli wokół niego, wołając: „doktor Lin!”, aż miał ochotę ich otruć.

Jeśli jeszcze raz będziesz mnie nękał ptakiem, zabiję go i zrobię z niego zupę – zagroził Lin Qingyu.

Zły doktorze Lin – powiedział Lu Wancheng, podając Hualu klatkę i gestem dając jej znak, żeby ją zabrała. – Po mojej śmierci, która panna będzie chciała cię poślubić?

Nie musisz się o to martwić, młody markizie. Jestem pewien, że dobrze się ożenię i przyniosę nasze dzieci do twojego grobu w Qingming. – odparł lodowato Lin Qingyu.

Lu Wancheng się uśmiechnął.

Nie zapomnij spalić dla mnie banknotów. Martwię się, że nie będę miał wystarczająco dużo pieniędzy, żeby je tam wydać.

Spalę trochę.

Po wyrażeniu zgody Lin Qingyu skierował dyskusję z powrotem na poważny temat, opowiadając Lu Wanchengowi o spotkaniu z Lu Niantao w ogrodzie.

Lu Niantao najwyraźniej chciała cię odwiedzić kilka razy, ale z różnych powodów jej odmówiłeś. Czy wiesz coś…?

Nie mówiłem ci? Wiem dużo.

Zioła, które Lin Qingyu właśnie skończył suszyć, leżały na stole. Z jakiegoś powodu Lu Wancheng złapał garść i krzyknął, gdy dostał za to po łapach.

Czy gwiazdy kazały ci ją ignorować?

Tak – powiedział Lu Wancheng, chuchając na zaczerwienioną dłoń. – Gwiazdy mówią, że nie jest dobrą osobą, więc powinienem trzymać się od niej z daleka.

Rozumiem – odpowiedział Lin Qingyu, pogrążony w myślach.

Tłumaczenie: Ashi

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: