Till Death do Us Part

Rozdział 516 min. lektury

– Proszę pana?

Nie słysząc odpowiedzi, dziewczyna spróbowała ponownie.

– Panie Qin!

– Co?

Od tamtej nocy minęły trzy dni, a oni nie nawiązali kontaktu. Qin Jing kontynuował swoje codzienne zajęcia – jadł, spał i nauczał – ale od czasu do czasu ten mężczyzna pojawiał się w jego myślach. Na przykład, właśnie zadzwonił dzwonek i jego myśli znów powędrowały w inną stronę, gdy porządkował materiały. Przypomniał sobie niedawne wydarzenie, ten sam dzień tygodnia, te same zajęcia. Dotarł do ostatniej części Ody na czerwonych klifach, gdy zobaczył mężczyznę za oknem…

– Proszę pana… Jest coś, o co chciałabym pana zapytać. – Qin Jing ponownie zwrócił uwagę na dziewczynę garbiącą się na podium z kartką papieru w dłoni. Kontynuowała niepewnie: – To nie pan napisał, prawda?

– Pokaż. – Tamtej nocy Qin Jing wrócił do domu i od razu poszedł spać z zamętem w głowie. Z samego rana miał lekcję, na którą Shen Liangsheng sprawdzał prace. To był tylko test, który nie będzie wliczany do oceny końcowej, więc pomyślał, że nie będzie miało to znaczenia, nawet jeśli coś będzie nie tak.

– Ten tutaj.

Dziewczyna uniosła kartkę na wysokość oczu. Qin Jing był dość rozbawiony, gdy przeczytał wskazaną treść. Okazało się, że nie uważała na lekcji i nie znała odpowiedzi na trzy czwarte pytań. Zawstydzona, napisała wymówkę na samym końcu: „Przepraszam, panie Qin. Obiecuję, że będę słuchała pańskich wykładów i porządnie je powtarzała. To się nigdy więcej nie powtórzy.”

Interesująca była również odpowiedź Shen Liangshenga na jej wiadomość w języku angielskim: „Time and tide wait for no man1”.

Słowa były krótkie i konkretne, a litery pisane kursywą wyglądały elegancko, podobnie jak ich autor.

– A dlaczego pytasz? Uważasz, że ten komentarz nie jest trafny? – Qin Jing nie mógł powiedzieć, że to nie on napisał, więc postanowił nie odpowiadać na pierwotne pytanie.

– Po prostu wiem, że to nie ty. – Dziewczyna nie bała się swojego nauczyciela, nawet pomijając tytuły grzecznościowe. Zachichotała. – Gdybyś to był ty, pewnie napisałbyś coś w stylu: „Słońce i księżyc przemijają, a czas na nas nie czeka”. Nie napisałabyś po angielsku.

– Gratuluję błyskotliwej obserwacji. Skoro to rozumiesz, powinnaś włożyć więcej wysiłku w naukę i przestać się wygłupiać.

– Zmienia pan temat, proszę pana. – Dziewczyna nie zrezygnowała, pragnąc plotek. – Kto to napisał? Czy to był przyjaciel?

Jak można się było spodziewać, nauczyciel nie odpowiedział jej niczym innym, jak tylko milczeniem.

– Czy to był ten, który ostatnio przyszedł do szkoły i cię szukał? Ten przystojniak?

– Dlaczego mnie o to pytasz?

– Więc to prawda! – Dziewczyna z radością uderzyła w stół. – Lepiej to schowam, żeby moje dzieci mogły to mieć jako pamiątkę!

Ach, te dzieci! Qin Jing pokręcił głową z uśmiechem, gdy dziewczyna w podskokach wróciła do biurka, pakując swoje rzeczy. Wyszedł z klasy z dokumentami pod pachą w oślepiające jesienne słońce. Tym razem jednak nikt na niego nie czekał. Nie chciał przyznać się ani myśleć o nagłym rozczarowaniu, które poczuł. Zamiast tego uciekł do pokoju nauczycielskiego.

Pogawędka z kolegami zdawała się pomóc mu w odzyskaniu panowania nad sobą. Jednak gdy tylko wyszedł przez bramę szkoły, zatrzymał się jak wryty i cofnął. Rozpoznał samochód zaparkowany po drugiej stronie ulicy. Znał też mężczyznę za kierownicą.

Cały dzień o nim myślał, ale kiedy ten się pojawił, poczuł jedynie chęć ucieczki. Odwrócił się i wyszedł tylnym wyjściem. Idąc, zadawał sobie pytanie: Skoro ma takie zamiary, a ty nie chcesz, żeby to się stało, to powinieneś mu to powiedzieć i nigdy więcej się z nim nie spotkać. Czemu, do cholery, się ukrywasz?

Qin Jing pomyślał, że skoro wyszedł tylko na sekundę i to w tłumie uczniów, Shen Liangsheng nie mógł go dostrzec. Prawda jednak była zupełnie inna.

Mężczyzna palił w samochodzie. Jego oczy były na wpół przymknięte od dymu. Postanowił nie wchodzić do środka, aby dać nauczycielowi trochę przestrzeni i zaobserwować jego reakcję na swój widok.

To, że Qin Jing skorzystał z tylnych drzwi, nie zaskoczyło Shen Liangshenga, ale też nie ruszył za nim w pogoń. Wyraźnie przed nim uciekał – kiedy doszedł do tego wniosku, jego wewnętrzna niegodziwość zaczęła się budzić.

Shen Liangsheng zawsze miał przewagę na arenie miłosnej. Nawet gdy nie miał pieniędzy ani władzy, kobiety okazywały mu całkowitą lojalność i to on był tym, który mógł zakończyć związek, kiedy tylko chciał.

Choć nie żywił do Qin Jinga żadnych poważnych uczuć i nie zachowywał się wobec niego przyzwoicie, Shen Liangsheng wcale nie czuł się winny. Uważał wręcz, że Qin Jing ma o sobie zbyt wysokie mniemanie, odrzucając jego względy.

Możesz uciekać, ale się nie ukryjesz.

Shen Liangsheng cierpliwie dokończył papierosa i zgniótł niedopałek w popielniczce.

Obiecuję ci, Qin Jing, że pewnego dnia przyjdziesz do mnie i będziesz mnie błagać.

Tego dnia Qin Jing zjadł szybką kolację po powrocie do domu. Usiadł przy biurku, próbując przygotować się do lekcji na następny dzień, ale umysł mu na to nie pozwalał. Najpierw zastanawiał się, jak długo mężczyzna będzie jeszcze czekał pod szkołą. Potem pomyślał, że może powinien był być z nim szczery, żeby nie tracił więcej czasu.

Jego ręce też były zajęte, podczas gdy w głowie wirowało. Przekartkował książkę i znów zatrzymał się na Ody na czerwonych klifach. Wpatrywał się w klasykę, którą mógł wyrecytować z głowy, i pomyślał o „Time and tide wait for no man” napisanym przez Shen Liangshenga. Westchnął.

To była taka drobnostka, a jednak Qin Jing pamiętał ją tak żywo. Analizował następujący fragment: „Tylko czysty wiatr znad rzeki i jasny księżyc między górami. Kiedy uszy wyłapują jego powiewy, powstaje dźwięk, a kiedy oko spotyka glob, powstaje kolor”, gdy go wtedy zobaczył. Odwrócił głowę i zobaczył mężczyznę stojącego za oknem, tak czarującego, że przyćmiewał nawet słońce.

Teraz gdy o tym pomyślał, uświadomił sobie, że ukrywał się przed tym człowiekiem nie tylko dzisiaj, ale od samego początku.

Być może ludzie mają instynkt, by zbliżać się do dobra i unikać zła. Czuł, że tej osoby nie należy wystawiać na pokusę, a teraz ta przepowiednia zdawała się spełniać – a może jednak nie?

Spełniły się konkretne intencje mężczyzny, ale nie mógł nic zrobić Qin Jingowi bez jego zgody. To nie była spokojna epoka, ale prawo wciąż było prawem.

Nie spełniły się zaś jego własne zamiary, choć planował być ostrożny. W końcu nie było mowy, żeby mężczyzna zaszedł tak daleko, jak zaszedł tamtej nocy, gdyby Qin Jing był stanowczy. Mógł zrzucić winę na alkohol, ale okłamałby sam siebie, gdyby to zrobił.

Aby oszczędzać prąd, Qin Jing nie włączył głównego oświetlenia. W pomieszczeniu paliła się jedynie lampka, rzucająca słabe żółte światło. Na biurku rozłożone były zasady dobra i zła, które w oczach Qin Jing przybrały formę Mary2.

Jedyne, co przyszło mu do głowy, to słowa: „kiedy oko spotyka glob, powstaje kolor3”. Qin Jing zamknął oczy i położył się na stole. Opierając policzek o biurko, zaczął wspominać twarz mężczyzny.

Wpatrywanie się w jego oczy było jak patrzenie w głęboką otchłań oceanu, zimnego i spokojnego. Pod jego greckim nosem rysowały się wąskie, pozbawione miłości usta, z których płynęły zmysłowe słowa, równie palące jak jego oddech i palce.

Oddech Qin Jinga przyspieszył, gdy poczuł podniecenie. Nie zignorowawszy go, sięgnął w dół i naśladował ruchy Shen Liangshenga. Im bardziej to robił, tym bardziej stawał się twardy i tym ciaśniejsze były jego spodnie. Czuł się skrępowany, tak jak jego uczucia w środku.

Wiedział, że mężczyzna może kochać innego mężczyznę, ale gdyby był jednym z nich, dwadzieścia cztery lata, które spędził, myśląc inaczej, byłyby kłamstwem. Miał atrakcyjnych przyjaciół i współpracowników, ale nigdy nie czuł niczego ani nie myślał o nich w ten sposób.

Nawet kobiety nie sprawiały, że jego serce biło szybciej, nie mówiąc już o mężczyznach. Kiedy chodził do szkoły, dobry przyjaciel często zabierał go ze sobą, by zapić smutki po odrzuceniu przez ukochaną.Zazdrościł mu, że Qin Jing potrafi poświęcić się nauce bez żadnych zbłąkanych myśli czy pragnień.

Nie miał pojęcia, dlaczego przez te wszystkie lata po prostu nie żywił do nikogo żadnych uczuć. Wyglądało na to, że kochał tak mocno w poprzednim życiu, że albo wyczerpał swoją miłość na to życie, albo zaczął się jej bać i odmawiać ponownego zakochania.

Qin Jing wiedział, że reinkarnacja jako wyjaśnienie jest mocno naciągana, ale odkąd poznał Shen Liangshenga, jego serce zakochiwało się w tym mężczyźnie, powoli i systematycznie, jakby było to mu z góry narzucone, pomimo ich niewielu spotkań. Szczerze mówiąc, cieszyły go te aluzje i sugestywne randki, aż do tamtej nocy, kiedy przekroczyli granicę. Nie sprzeciwił się i przez chwilę miał ochotę odwrócić się i objąć mężczyznę, porzucając wszelkie tabu społeczne.

Tymczasem jego erekcja stawała się zbyt twarda, by ją znieść. Rozpiął rozporek spodni i sięgnął do środka, by ugasić ogień w kroczu. Naśladując zachowanie mężczyzny tamtej nocy, niemal słyszał jego głos.

Czujesz się dobrze? Chcesz poczuć się jeszcze lepiej?

Przeszedł go dreszcz, a jego członek podskoczył, wydzielając lepką maź, która ubrudziła jego bieliznę.

Qin Jing nie miał jednak ochoty na sprzątanie. Leżał dalej na biurku, dysząc z zamkniętymi oczami i gorzkim uśmiechem na ustach.

Wkrótce okaże się, czy się zakocha, jeśli będą kontynuować tę grę. Niestety, było aż nazbyt oczywiste, jak mało drugi gracz myślał o tym związku.

 

***

 

Sekretarz Chou został wezwany do gabinetu swojego szefa wczesnym rankiem, a kiedy wyszedł, drapał się po głowie z frustracji. Był zdumiony, jak pan Qin, przeciętny nauczyciel, zdołał wzbudzić tak wielkie zainteresowanie jego pracodawcy. Jedno śledztwo nie wystarczyło. Teraz powierzono mu zadanie zbadania zainteresowań i hobby tego człowieka, i musiało to być zrobione dyskretnie. Chou nie wiedział, od czego zacząć.

Po nudnym poranku Chou dostarczył trochę papierów i zaproponował:

– Myślałem o tym, proszę pana. Pan Qin jest uczonym. Może poszukam jakichś obrazów lub pięknej kaligrafii? Na pewno przypadnie mu to do gustu.

– Nie, nie trzeba – odpowiedział Shen Liangsheng, nie odrywając wzroku od książki.

Chou nie był pewien, czego chce i ostrożnie wycofał się z gabinetu. Był wdzięczny swojej żonie, która była absolutnie zachwycona, gdy dostała pierścionek lub naszyjnik na urodziny.

 

***

 

Qin Jing uporządkował swoje emocje wczoraj wieczorem, ale do końca lekcji wciąż nie wiedział, co powinien zrobić. Nie widząc czarnego Chevroleta, kiedy wychodził głównym wejściem, odetchnął z ulgą, a potem zbeształ się za to, że jest takim mięczakiem.

– Qin Jing.

Zanim zdążył się zastanowić, usłyszał znajomy głos wołający jego imię. Odwrócił się sztywno.

– Pan Shen – przywitał się. – Łał. Wyglądasz dziś inaczej.

Qin Jing był dość zaskoczony, widząc Shen Liangshenga w białej koszuli i beżowych spodniach oraz brązowej marynarce w pepitkę, zamiast eleganckiego garnituru, z którym go kojarzył. Mężczyzna również nie ułożył włosów w idealny kształt woskiem, zamiast tego pozwolił, by grzywka swobodnie opadała. Odjęło mu to kilka lat i wyglądał jak student.

– A co? Nie podoba ci się?

– Nie, nie to miałem na myśli… – Qin Jing był niespokojny. Niepokoiło go, że każda drobnostka, jaką powiedział mężczyzna, mogła wywołać u niego przesadną reakcję.

– Czy masz teraz jakieś plany?

Qin Jing wahał się, czy odpowiedzieć twierdząco, bo tak naprawdę sam nie wiedział, na co ma ochotę. Ostatecznie w ogóle nic nie powiedział.

– W takim razie chodźmy na spacer. – Shen Liangsheng podjął decyzję za nich obu i zaczął pchać rower, co jeszcze bardziej zszokowało Qin Jinga. Widział pojazd stojący za Shen Liangshengiem, ale nie przyszło mu do głowy, że należy do niego – w ogóle nie pasował do jego wizerunku bogatego playboya.

– Nie mogłem ryzykować, że znów cię spłoszę samochodem – wyjaśnił Shen Liangsheng, wyczuwając jego zdziwienie.

Qin Jing bał się osoby za kierownicą, a nie samochodu, ale to była jego wina, że nie wyraził swoich myśli wprost. Pozostało mu tylko podążać za nim i liczyć na okazję do wyjaśnienia sprawy.

Spacerowali cicho ulicą, trzymając rower między sobą. Znajdowali się w angielskiej koncesji, więc architektura również była angielska.

– Wróciłem cztery lata temu. – Shen Liangsheng przerwał ciszę. – Ale czasami budzę się w nocy i wciąż czuję się, jakbym był gdzieś tam, zagubiony w świecie.

– Co? – Qin Jing wiedział, że Shen Liangsheng studiował za granicą, ale nigdy o tym nie rozmawiali.

– Nie miałem ukończonych czternastu lat, kiedy wyjechałem do Anglii, i miałem dwadzieścia dwa, kiedy wróciłem… – Shen Liangsheng pokręcił głową i nie kontynuował, co było dla niego rzadkim zjawiskiem.

– Nic dziwnego, że twój chiński wymaga pracy. – Qin Jing zmienił temat rozmowy, widząc ponury wyraz twarzy towarzysza.

– Ale będziesz mi dawał lekcje w przyszłości, prawda? – Shen Liangsheng rzucił Qin Jingowi spojrzenie zbyt szybkie, aby zdążył je odczytać.

Qin Jing westchnął, postanawiając nie spotykać się już z tym mężczyzną i upewnić się, że nigdy nie będzie miało miejsca żadne „w przyszłości”. Po kilku sekundach w końcu przemówił:

– Shen Liangsheng, myślę, że my…

– Qin Jing – przerwał mu Shen Liangsheng. – Po prostu najpierw mnie wysłuchaj… to była moja wina tamtej nocy, ale czy mógłbyś… czy mógłbyś jeszcze trochę poczekać?

Qin Jing obserwował, jak Shen Liangsheng mówi, nie patrząc na niego. Mężczyzna spuścił wzrok, pchając rower. Mowa ciała w połączeniu z jego słowami brzmiała jak błaganie.

– To… – zaczął Qin Jing.

– Miałeś rację. Zrobiłem ci krzywdę. – Shen Liangsheng w końcu podniósł wzrok i rzekł cicho: – Ale nadal chcę się z tobą widywać, więc nie uciekaj ode mnie więcej, proszę.

Postanowienie Qin Jinga rozpłynęło się pod tym spojrzeniem. Doskonale wiedział, że Shen Liangsheng przybiera tę maskę tylko po to, by zmusić go do uległości. Niestety, mimo świadomości, nie potrafił się powstrzymać przed rozpłynięciem od jego słodkich słów. Nie potrafił zebrać sił, by powiedzieć: „Myślę, że nie powinniśmy się więcej spotykać”. Znów nie mógł zrobić nic innego, jak tylko powtarzać sobie, jakim jest mięczakiem.

Minęli Zizhulin4 i skręcili w Victoria Road. Ulica, wzdłuż której stały banki i zagraniczne firmy, była wielokrotnie szersza i bardziej zatłoczona, przejeżdżało nią też wiele sedanów. Nawet riksiarze byli ubrani przyzwoicie. Z drugiej strony, swobodnie ubrany Shen Liangsheng, pchający rower z Qin Jingiem u boku, dość mocno się wyróżniał.

To, że pochodzili z różnych światów, było jednym z jego zmartwień. Być może bycie przyjaciółmi było w porządku, ale gdy w grę wchodził seks, Qin Jing stawał się nieufny.

Jednak Shen Liangsheng miał wszystko poukładane. Nie tylko przebrał się za współczesnego studenta, ale nawet zdobył rower. Widać było, że celowo robił to przedstawienie, ale mimo to Qin Jing pomyślał, że przynajmniej zadał sobie trud.

– Pracowałem jako stażysta w tym banku aż do ukończenia studiów – powiedział Shen Liangsheng, kiedy mijali Hongkong and Shanghai Bank. – O rany, ależ mi dali popalić.

– Cóż, to świetnie doświadczenie. Biali chcą wyłącznie pieniędzy. To całkiem przyjemne uczucie, że teraz błagają, byś robił z nimi interesy, co?

– Znowu się czepiasz, mądralo. – Shen Liangsheng przybrał minę, która pasowała do jego słów, ale po cichu się zgodził. Oczywiście, miło było mieć kogoś, kto błagał, zwłaszcza jeśli od początku było to częścią twojego planu.

Na końcu Victoria Road znajdował się most Wankuo5. Stali przy rzece Hai Ho, a wilgotny wieczorny wiatr smagał ich twarze. Mały parowiec przepłynął pod mostem, gwiżdżąc i odpływając w dal.

– Robi się późno.

– Tak, to prawda.

– Kolacja?

– Może innym razem.

– Jasne.

Qin Jing nie negował żadnej przyszłej możliwości, a Shen Liangsheng nie naciskał na nic więcej. Odwrócił się.

– Odprowadzę cię do domu.

– Mówisz poważnie? Daleko stąd do Nanshih.

– Może wsiądziesz, a ja cię zawiozę? – Shen Liangsheng poklepał bagażnik roweru, obserwując go kątem oka. To był ten sam dwuznaczny uśmiech z tamtej nocy, starannie kontrolowany, by był sugestywny, ale nie przesadzony.

Ostrożnie podchodząc do tematu powrotu, Qin Jing zaproponował rozsądną alternatywę:

– Pojadę tramwajem.

– W takim razie odprowadzę cię na przystanek.

Qin Jing chciał odrzucić i tę ofertę, ale nie miał serca powiedzieć tego mężczyźnie, który cicho pchał rower z opuszczoną głową. W końcu poszli razem na przystanek. Shen Liangsheng czekał z nim i dopiero gdy tramwaj podjechał do krawężnika, wyszeptał „au revoir”.


 

1. Tłum. czas na nikogo nie czeka.

2. Mara – demon, który kusił Gautamę Buddę wizjami pięknych kobiet. Symbolizuje pokusy, lęki, iluzje, pożądanie, śmierć i wszelkie przeszkody na drodze do oświecenia.

3. Znak 色, czyli dosłownie kolor, jest kojarzony z seksem i pragnieniami erotycznymi.

4. Zizhulin – dzielnica Tiencinu leżąca na zachodnim brzegu rzeki Hai. To właśnie tutaj powstały pierwsze koncesje angielskie i francuskie.

5. Most Wankuo otwarto w 1927 roku.

Tłumaczenie: Ashi

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: