Till Death do Us Part

Rozdział 1023 min. lektury

Qin Jing miał spędzić noc w rezydencji Shen. Służba była uważna i przygotowała dla niego standardowy pokój gościnny, rozkładając nowe prześcieradła i kołdry. Po tym, jak pożegnali się na szczycie schodów, Shen Liangsheng podążył wzrokiem za mężczyzną zmierzającym w stronę pokoju gościnnego.

– Dlaczego nie prześpisz się dziś ze mną? – zapytał nagle.

Qin Jing zatrzymał się i obejrzał. Na jego ustach pojawił się uśmiech i skinął głową.

Układ pokoju Shen Liangshenga był prosty. Centralne miejsce zajmowało zachodnie łóżko z baldachimem. Zasłony również były w obcym stylu i zasłaniały całą ścianę – prawdopodobnie ze względów estetycznych i izolacyjnych, ponieważ okna nie były tak duże – podobnie jak zasłony w teatrze.

Podczas gdy Shen Liangsheng mył się w łazience, Qin Jing rozchylił grubą tkaninę i wyjrzał na zewnątrz. Wysokie i smukłe okna francuskie oprawiały spokojne nocne niebo usiane bladymi gwiazdami i półksiężycem.

Qin Jing myślał, że do czegoś dojdzie, ale nic się nie stało. Po prostu leżeli obok siebie, słuchając swoich oddechów i pozwalając, by sen ich ogarnął.

Nie zasłonił wcześniej całkowicie zasłon, a smuga światła księżyca padała na podłogę, wyraźnie widoczna w ciemnym pokoju.

– Shen Liangsheng – mruknął Qin Jing – może nie znasz dobrze chińskiego, ale nawet ty znasz powiedzenie „Moje okna przesłaniają rozświetlone kałuże promieni księżyca1”, prawda?

Shen Liangsheng odwrócił się i dotknął brodą jego ramienia. Qin Jing również przekręcił się na drugą stronę i położył twarzą w twarz z partnerem.

– Tęskniłeś za domem, kiedy cię nie było?

– Nie. – Odpowiedź Shen Liangshenga nie brzmiała na wymuszoną. – Właściwie nie miałbym nic przeciwko temu, żeby nigdy tu nie wrócić.

Przeszłość tego człowieka wciąż pozostawała tajemnicą dla Qin Jinga. Przypomniał sobie ponurą atmosferę, kiedy ostatnio rozmawiali na ten temat, i nie mógł się powstrzymać od pytania:

– Jak to?

Shen Liangsheng nie uniknął pytania i krótko wyjaśnił swoje pochodzenie. Nie chciał jednak, by towarzysz się nad nim litował, więc pominął wiele nieprzyjemnych fragmentów.

– To miejsce nigdy nie zrobiło na mnie dobrego wrażenia, więc nie tęskniłem za nim.

Chociaż Shen Liangsheng nie wdawał się w szczegóły, Qin Jing wyobrażał sobie, przez co musiał przejść – chłopiec mieszkający pod cudzym dachem, bez nikogo, do kogo mógłby się zwrócić w trudnych chwilach – i współczuł mu. Nie potrafił jednak tego okazać i postanowił zmienić temat.

– Więc jesteś w jednej czwartej biały, choć nie widać tego po samym twoim wyglądzie.

– Było to bardziej oczywiste, kiedy byłem młodszy.

– Masz zdjęcia?

– Myślę, że kilka.

– Kiedy mi je pokażesz?

– A co zaoferujesz w zamian?

– Byłem tylko uprzejmy. Nie sądziłem, że naprawdę mi je pokażesz

– Znowu wygadujesz te swoje kąśliwe słowa. – Shen Liangsheng złapał go za krocze. – Pamiętam, że dopiero co ktoś płakał i błagał mnie, żebym…

– Nie wracajmy do tego tematu. – Qin Jing odsunął się, czując, jak jego twarz zaczyna się rumienić.

– Zrobiłeś to, ale nie pozwolisz, żeby inni o tym mówili? – Shen Liangsheng cofnął dłoń i cicho zażartował: – Qin Jing, ty mały łobuzie.

– Dobranoc. – Qin Jing ponownie odwrócił się twarzą do sufitu i zakończył rozmowę. Rzeczywiście, Shen Liangsheng zamilkł, a wkrótce jego oddech zwolnił, jakby zasnął.

Tymczasem Qin Jing leżał z zamkniętymi oczami, myśląc, że nie spotkałby go, gdyby nie wrócił do Tiencinu. Potem doszedł do wniosku, że nie jest pewien, czy poznanie jest lepsze niż niepoznanie go. W końcu podsumował to przysłowiem: „żaden zysk nie zaspokoi chciwego umysłu2”.

Wcześniejsze ostrzeżenie Xiao Liu nie było do końca trafne, ale miał dobre intencje. Uważał, że Qin Jing to chłopak dobroduszny i lojalny, choć nieco głupi, którego nie rozgniewałyby żarty o uciekającym kocie i który i tak weźmie na siebie winę, gdy znów wpadnie w kłopoty.

Jednak Qin Jing miał już dwadzieścia cztery lata i nauczył się czytać w ludziach. Już dawno zrozumiał, jakim człowiekiem jest Shen Liangsheng i że ich relacja przypomina relację mnicha z dzwonkiem – dzień po dniu3.[69] Potraktował to dosłownie. Będzie korzystał całymi garściami, a koniec przyjmie z godnością.

Niestety, wiedza to co innego niż działanie, zwłaszcza w kontekście romansu, a plany nigdy nie układają się po naszej myśli. Qin Jing leżał obok Shen Liangshenga, marząc o tym, by móc dzwonić tym dzwonkiem, gdy napotka poważny problem. Chciał dzwonić, ale zależało to od tego, czy dzwonek będzie chciał współpracować.

Niezależnie od tego, co miało nastąpić w przyszłości, Shen Dzwonek już teraz lubił, gdy dzwoniono. W środę zjedli kolację jak zwykle, a potem odwiózł Qin Jinga do domu. Zaparkował na ulicy i odprowadził mężczyznę do drzwi. Skorzystał nawet z okazji, gdy ten szukał kluczy, by przycisnąć go do furtki i skraść mu pocałunek.

Qin Jing był zaskoczony tym nagłym ruchem. Chociaż w zaułku było ciemno, nie było gwarancji, że sąsiad nie wyjdzie i nie wtargnie w ich romantyczną scenę.

– Shen… mhm… – Qin Jing nie chciał robić zbytniego hałasu i mógł jedynie protestować pomrukami, próbując zyskać przewagę w walce. Jego niechęć tylko jeszcze bardziej podnieciła Shen Liangshenga. Jedną ręką chwycił mężczyznę za szczękę, a drugą za talię, nie puszczając.

– Przestań już… – Qin Jing miał dobry humor, ale to przekraczało nawet jego granice.

– Cicho – syknął nagle Shen Liangsheng. – Ktoś idzie. Stój spokojnie.

Qin Jing zamarł i wstrzymał oddech, nasłuchując. Z pewnością usłyszał ciche kroki, a potem lekkie skrzypnięcie bramy. Odetchnął z ulgą dopiero, gdy upewnił się, że ten ktoś wszedł do swojego domu.

– Na litość boską. – Ta przerwa sprawiła, że trudno mu było się wkurzyć, więc tylko westchnął. – Nikogo nie ma w domu. Mogłeś chociaż poczekać, aż wejdziemy do środka, zamiast udawać, że…

Qin Jing chciał powiedzieć „mamy sekretny romans”, ale wahał się użyć tych żenujących słów. Zamiast tego pchnął Shen Liangshenga.

– Zejdź ze mnie.

– Jeśli naprawdę wejdziemy do środka, potrzeba będzie czegoś więcej niż pocałunku, żeby mnie zaspokoić. – Shen Liangsheng nie poprzestał na tym i kontynuował sugestywnym tonem, który był zaprzeczeniem jego powściągliwego wyrazu twarzy: – Nie masz niczego w domu, a jeśli znowu ci się coś stanie, będę musiał czekać kolejne dwa długie tygodnie. Nie życzyłbyś mi tego, prawda?

– Możesz po prostu poczekać do soboty… – Qin Jing zatrzymał się w pół kroku, ponownie wpadając w pułapkę Shen Liangshenga. Uznał tę sytuację za zabawną i nie mógł się powstrzymać od drwin z drugiego mężczyzny. – Och, panie Shen, ostatnim razem, kiedy sprawdzałem, obaj byliśmy dorosłymi mężczyznami i aktywną częścią społeczeństwa. Chcesz mi powiedzieć, że nie możesz poczekać nawet trzech dni?

– Ale, panie Qin, kazałeś mi czekać i czekać. – Gdy to mówił, Qin Jing otworzył już bramę, a Shen Liangsheng wszedł za nim, wciąż trajkocząc. – Jak możesz znieść mój widok w takim stanie?

Szczerze mówiąc, Qin Jing uważał, że potrafi być dość absurdalny, gdy chce wygrać kłótnię, ale musiał przyznać, że ten człowiek naprawdę wiedział, jak go zawstydzić. Nie miał riposty, więc poszedł dalej, nachylając się do jego ucha.

– Wchodzisz, czy nie? Naprawdę nie mogę znieść twojego widoku w takim stanie.

– Nie, dziękuję. – Shen Liangsheng zmienił się w dżentelmena, gdy tylko zdołał się z nim dogadać. Wziął go w ramiona i szepnął: – Zachowam to wszystko na sobotę.

– To dlaczego nadal mnie trzymasz?

– Znowu jesteś bezczelny. – Shen Liangsheng go pocałował. –Nie boimy się kar, co?

Qin Jing miał właśnie odpowiedzieć, gdy mężczyzna zamknął mu usta w głębokim pocałunku. Jedynym ciepłem zimowej nocy było ich wargi. Ich języki były niczym węże pędzące do hibernacji, przedzierające się przez zmrożoną glebę w ciemną wilgoć.

Kiedy w końcu nadeszła sobota, Qin Jing spotkał się po pracy z Shen Liangshengiem i wrócił do jego domu przy Cambridge Road na kolację. Po posiłku każdy z nich wypił filiżankę Tie Guan Yin4, aby wspomóc trawienie. Słodki, drażniący zapach przypominający woń storczyków zdawał się sugerować, że liście zostały zebrane jesienią w hrabstwie Anxi.

Prawie o dziewiątej poszli na górę i wzięli razem prysznic. Porcelanowe płytki pokrywające ściany były tak błyszczące, że odbijały się w nich odbicia. Woda spływała po pokoju, wypełniając go parą. Stojąc naprzeciwko Shen Liangshenga, Qin Jing przypomniał sobie, co się stało ostatnim razem i poczuł podniecenie. Jego partner miał już erekcję, kiedy się rozbierali. Gorąca woda spływała po nim, a prącie wystawało spomiędzy mokrych włosów. Widok ten wysuszył gardło Qin Jinga, który poczuł zakazany głód.

– O czym myślisz? – Shen Liangsheng z uśmiechem uniósł brew, jakby dostrzegał pragnienia mężczyzny. Wtarł mydło w klatkę piersiową Qin Jinga i pobawił się śliskimi sutkami.

– O niczym.

Qin Jing nie chciał mu powiedzieć, a on też nie naciskał. Shen Liangsheng przesunął mydło po jego plecach i w dół pośladków. Kiedy piana go zadowoliła, włożył do środka środkowy palec. Zapytał, wsuwając i wysuwając palec.

– Dobrze ci?

Qin Jing nie czuł niczego szczególnego poza lekkim napięciem, ale nie mógł znieść tonu mężczyzny, który brzmiał nieco wulgarnie. Ostatnia sylaba zatańczyła niczym haczyk chwytający ofiarę, sprawiając, że Qin Jing poczuł psychiczną przyjemność z tego dotyku. Pierścień mięśni napiął się i zassał palec mężczyzny.

Oddech Shen Liangshenga stał się nierówny. Wyciągnął palec, zastępując go słuchawką prysznica, żeby spłukać pianę. Szybko oczyścił Qin Jinga i chwycił dla niego ręcznik.

– Wyjdź i się wytrzyj. Nie ruszaj się nigdzie.

Qin Jing poczuł pieczenie w pośladkach od gorącej wody, a kiedy wyszedł z wanny, część cieczy wyciekła mu z tyłka, co sprawiło, że się zarumienił. Wycierał się ręcznikiem, gdy Shen Liangsheng wrócił. Twarz zapiekła go jeszcze bardziej i szybko odwrócił wzrok, nie wydając z siebie ani jednego dźwięku.

Wyższy mężczyzna trzymał w ręku parę białych majtek, które przystawił do krocza Qin Jinga. Zmierzył rozmiar, zanim poprosił:

– Załóż je.

Qin Jing nigdy nie nosił tego typu bielizny, ale to nie to sprawiło, że się zaczerwienił – chodziło o to, że majtki ewidentnie nie były nowe. Mężczyzna celowo wybrał parę, którą wcześniej nosił, co samo w sobie nadało temu aktowi dodatkowy sens.

– Noga do góry. – Shen Liangsheng pochylił się, chwycił Qin Jinga za kostkę i pomógł mu włożyć slipy. Podciągnął je i przesunął erekcję mężczyzny tak, aby pozostała schowana pod paskiem, płasko przylegając do brzucha. Pozostawił jednak główkę penisa na zewnątrz i zaczął ją pocierać kciukiem.

Wkrótce poczuł soki wypływające z czubka i wytarł je o sutki mężczyzny. Podszedł bliżej, stając twarzą w twarz z partnerem i przywarł do niego biodrami, mocno pocierając. Następnie sięgnął, chwycił za gumkę majtek partnera i pociągnął do góry.

Materiał wokół bioder zmienił się w cienką linę wbijającą się w szparę Qin Jinga i odsłaniającą dwa pośladki.

Qin Jing czuł, jak materiał przesuwa się po jego pachwinie, a moszna kłuła, jakby ją chłostano. Ból napełnił go wstydem, ale jego członek tylko twardniał i wciąż sączyły się z niego gorące soki. Część kapała na penisa drugiego mężczyzny, część spływała po całej długości, zwilżając bieliznę.

Shen Liangsheng szarpał ubranie jedną ręką, a drugą szorstko bawił się pośladkami partnera. Zapytał, ocierając się swojego penisa o drugiego mężczyznę.

– Chcesz tego? Hmm?

Nie było odpowiedzi.

– Mów.

Qin Jing nie wydał z siebie ani jednego dźwięku, bo prawdopodobnie myślał, że czyny mówią głośniej niż słowa. Mocno przytulił Shen Liangshenga i pocałował go rozpaczliwie, wypychając go z łazienki, jakby byli złączeni.

Shen Liangsheng nie miał z tym problemu i odwzajemnił pocałunek, cofając się w stronę łóżka, aż w końcu na nie upadł. Leżeli na łożu z baldachimem, całując się i o siebie ocierając. Bielizna, którą założył Qin Jingowi, właśnie została z niego zerwana. Dwóch nagich mężczyzn kurczowo trzymało się siebie w spragnionym szale, ocierając się genitaliami o swoje ciała, ale nie znajdując pełnej satysfakcji.

Qin Jing pomachał białą flagą i pociągnął dłoń Shen Liangshenga do swojego krocza.

– Dotknij mnie. Jestem tak twardy, że aż boli.

– Wcześniej w łazience chciałeś to polizać. – Shen Liangsheng również sięgnął dłonią do swojego członka. – Podobała ci się ta myśl?

Qin Jing odkrył, że jego brudny sekret był znany i nie marnował już sił, próbując go ukryć. Wspiął się na drugiego mężczyznę i obsypywał pocałunkami jego klatkę piersiową, aż do krocza. Ssał wypukły worek, zanim polizał całą długość jego pokrytego żyłami penisa. Przycisnął język do czubka i zaczął go ssać.

Shen Liangsheng jęknął cicho i podparł się, by zobaczyć mężczyznę klęczącego między jego nogami, robiącego mu laskę i się masturbującego. Jasne światło sprawiło, że wszystko było doskonale widoczne. Opadł z powrotem na łóżko, zaskoczony, że sam widok niemal doprowadził go do orgazmu. Poczuł się bezsilny, bo nigdy nie potrafił się opanować w obecności tego mężczyzny. Postanowił przestać próbować i zaczął unosić biodra w rytm ruchów Qin Jinga. Wkrótce z jękiem doszedł w ustach mężczyzny.

Nasienie w ustach Qin Jinga nie było odrażające, ale nie wiedział, co z nim zrobić – połknąć czy nie. Shen Liangsheng leżał tam przez chwilę, dysząc, a kiedy otworzył oczy, zobaczył, że partner wciąż jest w tej samej pozycji. Nie wiedział, co nim kierowało, gdy pochylił się i pocałował mężczyznę, jednocześnie pieszcząc jego erekcję. Wyssał własne nasienie z jego ust – było doświadczenie, którego żadna z jego kobiet nigdy nie miała okazji spróbować.

Zanim Qin Jing oprzytomniał, zamienili się miejscami. Był na czworakach z uniesionym tyłkiem, co było dość wstydliwą pozycją. Nie chciał jednak uciec przed językiem przy wejściu, drażniącym go niczym ważka muskająca wodę, pozostawiając za sobą fale na całej tafli.

Shen Liangsheng rozchylił pośladki i pozwolił białej cieczy wypłynąć z ust do szpary. Następnie rozprowadził ją językiem, zwilżając mosznę, a nawet włoski, zanim dotarł do ciasnego wejścia. Oblizał je, bawiąc się każdą fałdką, aż uroczy otwór otworzył się i zamknął, jakby go przyzywał.

– Czy to łaskocze?

Nie otrzymał odpowiedzi.

– Nie łaskocze?

– Może trochę.

– Chcesz mnie w sobie?

– …mmmm.

Szepty w sypialni były niezwykle uwodzicielskie i słuchając ich, Qin Jing przygotował się na ostry, rozdzierający ból. Zdał sobie sprawę, że wybrał go z własnej woli i z radością – nawet jeśli tylko to go czekało.

– Hej, spokojnie. – Shen Liangsheng wyczuł napięcie mężczyzny i pocałował go w pośladek w nagrodę za dobre zachowanie. Otworzył szufladę obok łóżka i wyjął słoik wazeliny, żartując przy tym dobrodusznie. – Dla ciebie to może tylko ból, ale jak widzę cię w takim stanie, to cierpię.

To był żart, ale w ustach Shen Liangshenga brzmiało to dość romantycznie. Jego dłoń pracowała z tą samą miłością, nakładając odpowiednią ilość maści na palce, zanim wsunął jeden z nich do środka. Po chwili rozciągania dodał kolejny i zapytał, wsuwając i wysuwając je:

– Boli?

– Nie.

– A teraz? – Shen Liangsheng lekko zgiął palce, badając miękką wilgoć w środku.

– Nie.

– Czy czujesz coś jeszcze?

–Hm?

– Powiedz mi, kiedy poczujesz.

– Jasne.

Zapadła cisza, podczas której Shen Liangsheng kontynuował dociekania, aż…

– Właśnie teraz… – Qin Jing zawahał się przez chwilę. – Czułem się trochę…

– Dobrze?

– Nie wiem. Po prostu… ach!

Qin Jing krzyknął słabo. Palce Shen Liangshenga dotknęły punktu, który posłał iskrę przez jego ciało. To było inne, ale ekscytująco przyjemne uczucie.

Shen Liangsheng przeprowadził wcześniej pewne badania i dowiedział się, że nawet seks analny może być przyjemny, jeśli znajdzie się odpowiednie miejsce. Widząc reakcję mężczyzny, kontynuował dotykanie w tej okolicy, naciskając i robiąc palcem kółka. Krzyki mężczyzny narastały, a jego otwór zaciskał się mocno. Shen Liangsheng wsunął drugą dłoń między nogi mężczyzny, odkrywając, że jego erekcja jest żywsza niż kiedykolwiek – był to wyraźny znak przyjemności.

Shen Liangsheng nie mógł już znieść ekstatycznych jęków, które do niego dochodziły. Wysunął palce i nałożył wazelinę na swojego członka, który był twardy jak skała, mimo że już raz doszedł. Starając się kontrolować tempo, wszedł w mężczyznę i zatrzymał się w połowie, by zapytać:

– Boli?

– Jest w porządku.

– Już prawie… – Shen Liangsheng ledwo się powstrzymał, ale kontynuował powoli. Wypuścił głęboki oddech, gdy już był całkowicie zatopiony. – Jesteś taki ciasny.

Słowa te sprawiły, że nauczyciel poczerwieniał. Wejście sprawiło mu lekki ból, ale nie był on straszny. Prawie mógł wyczuć kształt penisa głęboko w sobie i czerpał z tego dyskomfortu pewną przyjemność.

Shen Liangsheng dał mężczyźnie minutę na przyzwyczajenie się, zanim zaczął pchać.

– Boli?

– Nie bardzo.

– Jesteś pewien?

– Tak.

– Powiedz mi, czy tak.

– Cienias.

Qin Jing nie mógł znieść jego pytań. Dopiero teraz zrozumiał, że jego serce jest z gliny – każde wypowiedziane przez mężczyznę słowo wbijało się w nie niczym palce, znacząc każdy jego cal swoimi odciskami.

Shen Liangsheng uznał, że mężczyzna jest gotowy i w końcu przestał się hamować. Poczuł otwór, który wcześniej badał palcami, ciasno oplatający jego członka. Mrowienie przesunęło się wzdłuż jego penisa, a potem rozprzestrzeniło się na resztę ciała. Nie mógł się powstrzymać od przyspieszenia. Penetracji towarzyszyły mokre, chlupoczące dźwięki i, mimo że doskonale wiedział, że to tylko wazelina, zadrwił:

– Jesteś mokry, prawda?

– Tak.

Shen Liangsheng nie spodziewał się tej prostej odpowiedzi i podniecił się jeszcze bardziej. Zwolnił jednak, sondując to miejsce czubkiem. Gdy już je znalazł, wbił się w nie, drażniąc go słowami:

– Czy to przyjemne?

– …Tak.

– Czy podoba ci się, jak cię rucham?

– Tak…

W końcu to Shen Liangsheng podniecił się jeszcze bardziej. Rozpalony pożądaniem zaborczo sięgnął po drżącego penisa Qin Jinga i zaczął go pieścić z furią.

– Chcesz dojść?

– Tak… ach…

Qin Jing cofał biodra w rytm pchnięć Shen Liangshenga. Jego penis był spuchnięty i czuł się, jakby coś wpychało się przez maleńki otwór. Cała jego długość mrowiła i piekła, ale w ostatniej chwili mężczyzna go puścił. Przytrzymał nawet jego dłonie, żeby nie mógł sam się dotknąć.

– Słyszałem, że niektórzy faceci potrafią dojść samym tyłkiem. Chcesz spróbować?

– Nie… ach…

Qin Jing nie zwracał uwagi na to, co mówił mężczyzna. Nie dość, że jego penis był spuchnięty i mrowił, to samo nieznośne uczucie wędrowało po odbycie, wspinając się po kręgosłupie aż do głowy. Tak bardzo potrzebował wytrysku, że błagał:

– Nie, już dość… Przestań…

– Nie chcesz skończyć?

– Tak, chcę… Chcę dojść… chcę…

– Tylko od pieszczenia tyłka?

– Mmm… nie mogę. – Qin Jing zaczynał tracić rozum. Z jakiegoś powodu skinął głową. – Pozwól… ach! Pozwól mi dotknąć…

Prawda była taka, że Shen Liangsheng również nie mógł już długo wytrzymać, więc usłyszawszy to, wsunął dłoń między nogi mężczyzny i zaczął głaskać jego członka. Od czubka po jądra, nie pozostawił niczego bez opieki, nawet szarpał za włoski. Wkrótce Qin Jing osiągnął orgazm z przenikliwym krzykiem. Wstrzymywał się tak długo, że wytryskiwał wytrysk za wytryskiem, zostawiając mokre plamy na pościeli.

Qin Jing stracił przytomność, gdy osiągnął orgazm, i nawet nie wiedział, kiedy Shen Liangsheng doszedł. Kocioł utrzymywał ciepło w pomieszczeniu, a obaj byli zlani potem. Wyczerpani mężczyźni pozostali w kontakcie, dysząc, aż w końcu Shen Liangsheng się wycofał. Dotknął krocza partnera i zadrwił:

– Jesteś bardziej mokry od dziewczyny.

– Nie ma mowy. – W tym momencie Qin Jing nie czuł już potrzeby wstydu. Dopiero teraz poczuł lepkość w środku. Shen Liangsheng musiał mocno dojść. Leżał twarzą do dołu, dysząc. – To ty to zrobiłeś. To nie moja wina.

– Możesz chodzić? – Sprawca pocałował go w ramię. – Weźmy razem kąpiel.

– Nie chcę się ruszać.

– Zaraz cię umyję.

– W porządku.

W pokoju zapadła cisza, gdy Shen Liangsheng sięgnął po papierosa ze stolika nocnego. Po wypaleniu go wstał z łóżka i poszedł do łazienki, gdzie szybko się umył. Potem wrócił do łóżka z gorącym ręcznikiem, aby wytrzeć Qin Jinga.

– Shen Liangsheng.

– Co?

– Nic. Po prostu chciałem to powiedzieć.

Shen Liangsheng nie mógł się powstrzymać od pogłaskania go po głowie, widząc to urocze zachowanie.

– Qin Jing – wyrzucił z siebie. – A może byś się do mnie wprowadził?

– Hę? – Qin Jing drzemał, ale obudziło go to niespodziewane zaproszenie. Spojrzał na Shen Liangshenga i pokręcił głową, chichocząc. – Nie dam rady. Xiao Liu na pewno dotrze do sedna sprawy, jeśli to zrobię, a on jest typem, który nie potrafi dochować tajemnicy. Jeśli moja matka chrzestna się o tym dowie, dopadnie mnie i poćwiartuje tasakiem na kawałki.

– Dobrze. – Shen Liangsheng najwyraźniej nie miał nic przeciwko i mimochodem zmienił temat. – Nie zasypiaj jeszcze. Wstań i pozwól mi najpierw zmienić pościel.

Położyli się razem na nowych prześcieradłach. Shen Liangsheng objął Qin Jinga ramieniem i przysunął głowę mężczyzny do zagłębienia w swojej szyi. Po chwili pochylił się i zaczął całować skórę za uchem.

– Przestań już – mruknął Qin Jing, zasypiając. – Idź spać.

Shen Liangsheng leżał w ciemności z szeroko otwartymi oczami, nie mogąc zasnąć. Zaczynał wątpić w siebie. To, co powiedział wcześniej, było całkowicie impulsywne i od razu tego pożałował. Odmowa przyniosła mu jedynie ulgę.

Podejrzewał, że mężczyzna odrzucił go, bo to dostrzegł, ale być może doszukiwał się w tym zbyt wielu ukrytych intencji.

Niemniej jednak te impulsy coś znaczyły, choć były jedynie impulsami. Zaproszenie nauczyciela do zamieszkania zadziałało jak lont, który zmusił go do ponownego przemyślenia swoich uczuć – był rzeczywiście zbyt zaborczy wobec tego mężczyzny, tak bardzo, że wydawało się to wstępem do poważnego związku.

Kochanie kogoś nie było dla niego niczym wielkim – Shen Liangsheng mógł z dumą przyznać, że był w związkach. Miał ustalony ideał kobiety, który wcale nie był wygórowany: przyzwoita twarz, wzrost powyżej średniej i wyluzowane usposobienie. To było wszystko. Biorąc to pod uwagę, Qin Jing idealnie pasował do opisu, no z wyjątkiem płci.

Mówiąc wprost, związki były niczym więcej niż walcem w sali balowej dla Shen Liangshenga – ciągła zmiana partnerów była normą. To, z kim się ustatkował, zależało od tego, jaka piosenka grała, gdy osiągnął odpowiedni wiek. Ten, kto był wtedy jego partnerem, zostawał tym jedynym.

Jednakże, co ciekawe, trzymając Qin Jinga w ramionach, gdy obaj leżeli w łóżku, poczuł niewytłumaczalne uczucie niepokoju.

Było tak, jakby gospodarz sali balowej krzyczał do niego piskliwym głosem, ponaglając go.

Zmiana partnerów!


 

1. Pierwszy wers wiersza Myśli o spokojnej nocy Li Baia, znanego pisarza z dynastii Tang. Ten wiersz jest jednym z pierwszych, których uczą się chińskie dzieci w szkołach.

2. To przysłowie pochodzi z legendy. Pewnego dnia chłopiec o imieniu Xiang znalazł węża i zabrał go do domu jako swojego pupila. Wąż zdawał się rozumieć ludzi i żył w harmonii z rodziną. Wiele lat później matka Xianga zachorowała, a lekarz przepisał jej wątrobę węża jako składnik lekarstwa potrzebnego do jej wyleczenia. Nie mogąc znaleźć innego węża, Xiang zwrócił się do swojego pupila i przyjaciela. Wąż zrozumiał i rozwarł szczęki, aby chłopiec mógł wejść do środka i odciąć mu część wątroby na lekarstwo. Matka Xianga wyzdrowiała, ale Xiang martwił się, że choroba może powrócić po śmierci węża. Chwycił nóż i zmusił węża do ponownego otwarcia szczęk i wszedł do środka. Ponownie rozciął mu wątrobę. Wąż wił się z bólu, ale Xiang nie przestawał. Odcinał kawałek po kawałku, aż w końcu wąż nie mógł już dłużej wytrzymać i zamknął szczęki, połykając go w całości.

3. To szczególne przysłowie zwane xiehouyu. Dosłowne tłumaczenie tego wyrażenia brzmi: Zadzwoń dzwonem raz na każdy dzień, w którym jesteś mnichem – ile razy to zrobisz, tyle kolejnych dni otrzymasz. Obowiązki mnicha obejmują studiowanie pism, dbanie o świątynię i tym podobne, podczas gdy dzwonienie dzwonem to jedynie powierzchowny rytuał, który należy wykonywać każdego dnia.

4. Tie Guan Yin – jedna z najsłynniejszych herbat oolong, której nazwa dosłownie oznacza „żelazna bogini miłosierdzia”.

Tłumaczenie: Ashi

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: