Drugi mężczyzna zdawał się spać, gdy Qin Jing się obudził. Zamarł na chwilę i przyglądał się jego twarzy, po czym mruknął:
– Przestań udawać.
I zgodnie z oczekiwaniami, usta Shen Liangshenga zadrżały – już nie spał.
Wczoraj wieczorem nie zamknęli okien, a zasłony powiewały na porannym wietrze. Ponieważ było lato, zastąpiono je zestawem o chłodniejszych tonach – bladą zielenią, która wydawała się wyblakła od słońca, zmieszaną z beżowymi tonami. Część wybrzuszona na wietrze wyglądała jak gruba, okrągła złota rybka. Qin Jing wpatrywał się w to przez chwilę, po czym odezwał się nagle:
– A może nigdzie nie wyjedziemy?
– Wszystko mi jedno. Pomyśl jeszcze trochę, dobrze? – Shen Liangsheng miał tego ranka umówione spotkanie, więc nie został w łóżku z Qin Jingiem. Odpowiedział swobodnym tonem, ubierając się, wcale nie wyglądając na zainteresowanego, jakby w najmniejszym stopniu nie obchodziła go decyzja partnera.
Shen Liangsheng poprosił Qin Jinga, żeby się nad tym zastanowił, ale ten nie musiał, bo wiedział, że życie w Shanpei będzie ciężkie. Większość ludzi tak właśnie postępowała – sami sobie poradzą ze wszelkimi przeciwnościami losu, ale nie znieśliby, gdyby obiekt ich uczuć miał cierpieć z tego samego powodu.
W związku z tym, gdy wrócił do domu tej nocy, przedstawił Shen Liangshengowi swoje wcześniejsze plany.
– I dlatego nie mogę cię zmuszać, żebyś pojechał ze mną. Zostańmy tutaj, dobrze?
Shen Liangsheng jedynie skinął głową. Przytulił go i pocałował w czoło.
Wiedział, że nauczyciel ma swoje ideały i aspiracje, i zgadzał się, że kochać kogoś oznacza pomagać mu je spełniać. Jednak w tym przypadku konkretne ryzyko, jakie się z tym wiązało, było dla niego zbyt duże.
Gdyby ten człowiek nie żył – przeszło mu to kiedyś przez myśl, ale teraz, gdy pomyślał o tym ponownie, zdał sobie sprawę, że jest zupełnie niemożliwe, aby mógł żyć dalej bez niego.
Życie stałoby się jedynie procesem czekania – trwania w więzieniu, jakim jest życie, w oczekiwaniu na ducha, który może nawet nie przyjść z wizytą w najciemniejszych godzinach nocy.
Kochał tego mężczyznę i chciał spędzić z nim resztę życia. Nie mógł spełnić jego ideałów, więc chciał znaleźć kompromis i uczynić dla niego wszystko, co w jego mocy.
Pierwszą rzeczą, jaką zrobił Shen Liangsheng po przyjściu następnego ranka do biura, było zadzwonienie do Kobayakawy i poinformowanie go o zamiarze sprzedaży fabryki.
Przez ostatnie dwa lata frakcja Shigekawy deptała po Kobayakawie, uniemożliwiając mu osiągnięcie wielu celów. Jego ojciec nie był z niego zadowolony i planował odesłać go z powrotem do Peipingu po dalsze instrukcje. Shen Liangsheng, powiadamiając go jako pierwszego, próbował wyświadczyć Japończykowi ostatnią przysługę, aby zdążył oczyścić księgi.
Przejęcie fabryki Shen byłoby wielkim osiągnięciem, więc Kobayakawa był więcej niż chętny. Oczywiście, obniżył cenę ze względu na zniszczenia wskutek powodzi. Shen Liangsheng nie chciał tracić czasu na targowanie się, ale obawiał się, że zbyt pochopna zgoda wzbudzi podejrzenia. Po kilku dniach targowania się w końcu osiągnęli akceptowalną dla obu stron kwotę. Sporządzili dokumenty i sfinalizowali transakcję, podpisując i opieczętowując umowę.
Po odprowadzeniu Kobayakawy Chou poszedł za swoim szefem z powrotem do biura. Zamknąwszy za sobą drzwi, sekretarz zatrzymał się przy kanapie, najwyraźniej zastanawiając się, czy się odezwać. Firma została założona głównie po to, by zarządzać fabryką, a teraz, gdy fabryka została sprzedana, nie była już potrzebna. Shen Liangsheng pomyślał, że sekretarz martwi się o swoją pracę, więc odezwał się pierwszy.
– Bądź spokojny. Rozmawiałem z Japończykami i potrzebują chińskiego menedżera, który zna się na zarządzaniu zakładem. To świetna okazja, więc poleciłem cię na stanowisko menedżerskie…
– Proszę pana. – Niespodziewanie Chou przerwał szefowi, po czym kontynuował niepewnym tonem: – Rozumiem, co pan ma na myśli… I właśnie o tym chciałem z panem porozmawiać. Nie jestem zachwycony perspektywą przyjęcia tej posady.
– Lao Chou – zaczął żartobliwie Shen Liangsheng – pracowałeś dla mnie przez te wszystkie lata. Nie musisz być wobec mnie uprzejmy.
Wiedział, że sekretarz jest człowiekiem wygadanym i obłudnym, i myślał, że wykorzystuje tę okazję, by ratować twarz szefa, udając lojalność. Mimo to Shen Liangsheng szczerze chciał mu pomóc po raz ostatni, biorąc pod uwagę, że służył mu przez osiem lat.
– Nie, proszę pana… – Chou zaśmiał się słabo. – Tu nie chodzi o uprzejmość.
– Więc o co? Jeśli jest jakiś problem, możesz mi powiedzieć. – Shen Liangsheng uważał, że ma dobre oko do ludzi. Wiedział nie tylko, że Chou jest elokwentny, ale także, że w głębi duszy ten człowiek, podobnie jak on, myślał tylko o zyskach. Wszystkie te lata lojalności wynikały głównie z tego, że praca dla Shen Liangshenga okazała się bardzo lukratywna. Mocno wątpił, że sekretarz nie był zainteresowany tą niesamowitą okazją, która mu się teraz nadarzyła. Domyślał się, że musiały go powstrzymywać jakieś obawy, więc chciał uzyskać szczerą odpowiedź, aby rozwiązać problem i mieć to z głowy.
– Wiem, jak pan na mnie patrzy, proszę pana – zaczął Chou, mówiąc bardziej stanowczo. – Przepraszam za te słowa, ale prawdopodobnie patrzy pan na mnie z góry. I szczerze mówiąc, ja też trochę patrzę na siebie z góry…
– Nie mów tak, Lao Chou. – Shen Liangsheng zmarszczył brwi, słysząc wyznanie sekretarza, po czym wstał z miejsca i podszedł do mężczyzny. Jednocześnie zapalił papierosa, a następnie podał kolejnego Chou. Uważał go za sprytnego, drugoplanowego bohatera, uwikłanego w podejrzane układy za jego plecami. Jednak było oczywiste, że robił to tylko dla rodziny, więc Shen Liangsheng przymykał oko na podejrzane interesy sekretarza, o ile były uzasadnione. Zamiast mówić, że gardził Chou, bardziej trafne byłoby stwierdzenie, że nigdy nie traktował go jak równego sobie.
– Próbuję powiedzieć, że pracowałem dla pana i robię to samo, co pan. Teraz kiedy pan odchodzi, ja też odchodzę. – Wyraz twarzy Chou był pełen wątpliwości jeszcze kilka minut temu, ale teraz wydawał się zdecydowany. – Proszę nie śmiać się z tego prawie czterdziestolatka, który dopiero teraz próbuje odnaleźć w sobie odwagę. Koniec końców, jestem Chińczykiem, więc nie podejmę się tej pracy.
Shen Liangsheng był lekko zaskoczony, więc stali w milczeniu. Po wypaleniu papierosa Shen Liangsheng poklepał go po ramieniu i powiedział:
– No dobrze. Resztę wymyślimy z czasem.
Shen Liangsheng słuchał wielu buddyjskich wykładów ze swoim ojcem i znał oświecenie, ale nie wierzył w Buddę, a tym samym nie wierzył w buddyjskie drogi. Jednak tego dnia, jakby otworzył oczy i zauważył…
Być może nie oświecenie, ale raczej prosty fakt, że po doświadczeniu bólu podczas powodzi, zasłony na jego oczach stopniowo się odsłaniały i obserwując, zobaczył siebie, zobaczył innych, zobaczył swój kraj, swój dom.
Tego wieczoru w domu Shen Liangsheng opowiedział Qin Jingowi o podpisaniu dokumentów i sprzedaży fabryki. Dla bezpieczeństwa musiał powstrzymać się od trwonienia pieniędzy ze sprzedaży, ale miał kilka kont zagranicznych, które założył w ramach przygotowań do emigracji. Rozważał przekazanie części tych środków za pośrednictwem kogoś, na przykład Chińczyka z zagranicy, gdyby istniał dyskretny sposób na zorganizowanie transakcji.
– Shen Liangsheng… – Dopiero skończyli igraszki w sypialni i Qin Jing leżał tam, dysząc, gdy mężczyzna zaczął poruszać poważny temat. Nie był pewien, co powiedzieć. – Jeśli to przeze mnie… wiedz, że nie musisz…
– Kiedy przestaniesz mieć taką bujną wyobraźnię? – zażartował Shen Liangsheng, przyciągając go w ramiona. Następnie opowiedział mu o Chou i o tym, co o nim myśli.
Qin Jing milczał nawet po tym, jak Shen Liangsheng skończył. Po czym nagle oznajmił swoje odkrycie:
– Nigdy wcześniej tak do mnie nie mówiłeś.
I słusznie. Shen Liangsheng był nieufny i nawet gdy ich relacja była w szczytowym momencie, przez większość czasu był ostrożny i powściągliwy w słowach. Teraz jednak mówił, co mu leżało na sercu, i był tak szczery, że Qin Jing miał problem z dostosowaniem się.
– To było kiedyś. Teraz jest inaczej. – Shen Liangsheng zrozumiał, co mężczyzna sugeruje. Rzucił Qin Jingowi figlarne spojrzenie, po czym nachylił się do jego ucha i zaczął go drażnić. Qin Jing potrzebował chwili, żeby przetworzyć myśli i odpowiedzieć:
– Kto tak powiedział? Nigdy się na to nie zgodziłem.
– Czy się zgadzasz, czy nie… tak będzie… – Shen Liangsheng nagle się przesunął i rozchylił nogi mężczyzny, kierując swoją odnowioną erekcję z powrotem do wciąż śliskiego wejścia. Skierował swoje pchnięcia na wrażliwy guzek w środku i obserwował, jak członek Qin Jinga gwałtownie się napina. Następnie przysunął dłoń mężczyzny do miejsca, w którym byli połączeni i zapytał go do ucha: – Naprawdę się nie zgadzasz? Czy możesz bez tego żyć?
Qin Jing jęknął rozpustnie i zakołysał biodrami, żeby mężczyzna mógł wejść głębiej. Popieścił jego mosznę, zanim spojrzał mu prosto w oczy.
– To bez ciebie nie mogę żyć.
Shen Liangsheng przerwał swoje zajęcie i pocałował go w oko, przesuwając językiem po rzęsach, aż dotknął czule różu na kropce obok jego oka.
Oczywiście, że było inaczej.
Kochał go i chciał spędzić z nim resztę życia.
***
Pod koniec września Qin Jing zaprosił Shen Liangshenga na tajne spotkanie z Lao Wu. Po tym, jak omówili najważniejsze kwestie, Shen Liangsheng ponownie się odezwał, spoglądając na Qin Jinga.
– Panie Wu, mam do pana jeszcze jedną prośbę.
Z powodu powodzi w Tiencinie Lao Wu nie miał okazji poruszyć z Qin Jingiem tematu wyprowadzki jesienią. Jednak to, że wicedyrektor nie poruszył tego tematu, nie oznaczało, że Qin Jing powinien udawać, że problem nie istnieje. Musiał poinformować starszego mężczyznę, że nie planuje wyprowadzki, ale czuł się tak winny, że nie wiedział, od czego zacząć.
Wiedząc o tym, Shen Liangsheng postanowił skorzystać z okazji i zrobić to za niego.
– Będę z panem szczery. Xiao Qin i ja jesteśmy w rzeczywistości dalekimi krewnymi i powinien zwracać się do mnie piaoke1. Moja ciotka prosiła mnie, żebym się nim zaopiekował, zanim zmarła, ale on nigdy nie pamięta, żeby przedyskutować ze mną sprawy przed podjęciem decyzji. Jeśli chodzi o to, o czym pan z nim wcześniej rozmawiał, jestem zbyt zaniepokojony, żeby pozwolić mu przebywać tak daleko od domu. Nie ma tu wina, ale proszę, pozwolić mi prosić o wybaczenie herbatą2.
Qin Jing wspomniał Lao Wu tylko, że Shen Liangsheng jest godnym zaufania przyjacielem, więc był zaskoczony, słysząc tak bezczelne kłamstwa tego panicza. Musiał zachować spokój, więc po prostu trzymał głowę nisko i pił herbatę.
Z drugiej strony Lao Wu nie zareagował negatywnie i po wysłuchaniu uprzejmości ze strony Shen Liangshenga powiedział Qin Jingowi:
– Xiao Qin, nasza szkoła chce się jeszcze bardziej rozwinąć. Byłoby dobrze, gdybyś został. Możesz ze mną pracować i sprawić, by była większa i lepsza. Kiedy to pokolenie dorośnie, stanie się nową siłą napędową naszego kraju.
– Słyszałeś? – Shen Liangsheng ponownie spojrzał na nauczyciela. – Nie chciałeś mnie słuchać, ale musisz słuchać swojego dyrektora, prawda?
Tymczasem Qin Jing siedział tam jak kot na rozgrzanych cegłach, bo bał się, że wicedyrektor wyczuje coś podejrzanego. Wiedział, że pomimo otwartego i pogodnego nastawienia Lao Wu do personelu, starszy mężczyzna miał śmiertelnie bystre oko przez pracę w podziemiu. Bojąc się nawet za głośno odetchnąć, mruknął coś potwierdzającego.
– Moja mama cię prosiła, żebyś się mną zaopiekował? Masz jaja, żeby tak mówić. – Dopiero gdy byli w drodze powrotnej na Cambridge Road, Qin Jing zaczął żartobliwie besztać Shen Liangshenga. – Gdyby moja mama się o tobie dowiedziała, zbiłaby cię, jakby jutra miało nie być!
– Nie, nie zrobiłaby tego – odpowiedział spokojnie Shen Liangsheng. – Czyż nie mówi się: „Im częściej kobieta patrzy na zięcia, tym bardziej go lubi”?
Nie otrzymawszy odpowiedzi, rozejrzał się i zobaczył, że nauczyciel cicho się śmieje.
– Z czego się śmiejesz?
– Och, piaoke, przestań się kłócić i patrz na drogę. Przegapiłeś zakręt!
Kłamstwo było oczywiście kłamstwem, ale Shen Liangsheng naprawdę chciał się nim zaopiekować. Sprzedawszy fabrykę, nie chciał już zajmować się lekkim przemysłem, ponieważ bez wątpienia nawiązałby kontakt z Japończykami, gdyby zbliżył się do tych terenów. Shen Liangsheng omówił to z Chou i postanowił założyć jakiś biznes na co dzień, na przykład domy towarowe, nie po to, by generować zysk, ale by mieć jakieś zajęcie.
A ponieważ postanowił porzucić blask fleszy i wieść ustabilizowane życie, dwór przy Cambridge Road wydał mu się zbyt rzucający się w oczy. Chciał przeprowadzić się do Maoken z Qin Jingiem. Własność mieszkań nie została przeniesiona, kiedy się rozstali, więc nadal należały do Qin Jinga. Po dwóch latach na białych prześcieradłach przykrywających meble znajdowało się prawdopodobnie kilka warstw kurzu. Pewnego dnia Shen Liangsheng zabrał tam Qin Jinga. Zgodnie z przewidywaniami, kiedy otworzyli drzwi, powietrze było tak stęchłe, że obaj zaczęli kaszleć.
Shen Liangsheng wszedł pierwszy, kierując się w stronę okien, aby je otworzyć. Podłoga również była pokryta kurzem, a on zostawiał ślady z każdym krokiem. Qin Jing wszedł za nim i gdy odwrócił się w drugą stronę, aby zamknąć drzwi, usłyszał jego głos zza pleców.
– Znajdę kogoś, kto zburzy ściany między tymi dwoma mieszkaniami. W ten sposób będziemy mieli więcej miejsca.
– Dobrze – odpowiedział Qin Jing, otwierając wraz z Shen Liangshengiem wszystkie okna, które się dało. Natknął się na niską półkę i niepewnie uniósł prześcieradło. Potarł opuszkami palców rzeźbione krawędzie.
– Uważaj. Brudzisz sobie ręce. – Shen Liangsheng podszedł i przypomniał mu to jak dziecku, otrzepując kurz z dłoni mężczyzny.
– Pamiętam, że razem to wybraliśmy – zaśmiał się Qin Jing. – Ale nawet nie widziałem tego w domu po wykończeniu.
Shen Liangsheng zamilkł. Nagle uświadomił sobie dystans, jaki pokonali, by dotrzeć do miejsca, w którym się znajdowali. Mocno splótł ich palce i delikatnie zażartował:
– No cóż, planowałem, że to będzie nasz apartament dla nowożeńców… więc może powiesimy kilka banerów z napisem „nowożeńcy”?
– Przestań już – mruknął Qin Jing, po czym pociągnął głowę wyższego mężczyzny w dół i złożył na jego ustach delikatny pocałunek.
Ostry, późnopaździernikowy wiatr wpadał przez szeroko otwarte okna, unosząc kurz w powietrze. Gdy zimne powietrze i kurz tańczyły wokół nich, pogrążeni byli w bezgłośnym pocałunku z zamkniętymi oczami. Kiedy ponownie otworzyli oczy, wciąż byli we dwóch, ale podłoga lśniła czystością, a na niskiej półce stał porcelanowy wazon. Qin Jing wycierał go ściereczką, a kiedy skończył, wytarł również półkę. Shen Liangsheng wyszedł z gabinetu po kubek wody, gdy zauważył mężczyznę skrupulatnie wycierającego kurze i uznał to za zabawne. Objął go ramieniem i pocałował.
– Chou i jego rodzina to nasi przyjaciele. Wpadają na obiady częściej, niż potrafię zliczyć. Czy zawsze musisz sprzątać dom, kiedy ktoś przychodzi? Zwykle nie jesteś taki pilny.
– Jeśli nie zamierzasz mi pomóc, w porządku, ale przynajmniej nie przeszkadzaj – zganił go Qin Jing. Już i tak był sfrustrowany półką, bo była w stylu barokowym. Kurz uwielbiał osadzać się w kątach i na krawędziach, a kiedy już się tam znalazł, trudno było go stamtąd wydostać. – Idź po wodę do kuchni. A skoro już tam będziesz, sprawdź, czy tungku3 są gotowe, a jeśli tak, włóż je do sitka.
Było teraz lato trzydziestego roku Republiki4. Drogę na zewnątrz okalały bujne, zielone gałęzie drzew, na których na zmianę śpiewały hałaśliwe cykady.
Odkąd Shen Liangsheng zakończył swoją poprzednią działalność, przestał kontaktować się z większością znajomych, których poznał na targu próżności. Początkowo niektórzy wciąż pamiętali dawną świetność domu Shen i z żalem opowiadali o nieszczęściach Shena Seniora. Mężczyzna miał dwóch synów, ale obaj byli bezużyteczni. Jeden zmarł, a drugi stracił majątek. Jednak po pewnym czasie nie było już nikogo, kto pamiętałby dom Shen, który już nie istniał.
W ciągu ostatnich dwóch lat Shen Liangsheng i Chou połączyli siły i otworzyli dwie restauracje średniej wielkości. On zapewnił finansowanie, a Chou odpowiadał za ich prowadzenie. Nie było to nic wielkiego, ponieważ po prostu szukali stabilizacji. Niezależnie od tego, co się działo, ludzie musieli jeść i pić. Dodatkowo zaczął importować towary zagraniczne z amerykańskim przyjacielem mieszkającym w Chinach, głównie dla rozrywki.
Chou zawsze zdawał sobie sprawę z jego relacji z Qin Jingiem, a teraz wiedziała o tym nawet jego żona. Wychowywała się w dość zamożnej rodzinie, a później wyszła za mąż za Chou. Nigdy nie doświadczyła wielkich trudności i w wieku czterdziestu lat zachowała kilka dziewczęcych cech. Słuchała, jak jej mąż opowiada tę historię, a z powodu jego barwnego i przesadnego przedstawienia miała wrażenie, że to coś w rodzaju legendy. Kiedy po raz pierwszy spotkała Shena i Qin Jinga, patrzyła na nich z całkowitym podziwem, obserwując ich, jakby byli postaciami z opowieści. Powiedziała nawet mężowi, że patrzenie na nich było nierealne, jak oglądanie sztuki teatralnej.
Niestety, w miarę jak obie rodziny zbliżały się do siebie, aktorzy schodzili ze sceny, a jej podziw przerodził się w zachwyt. Za każdym razem, gdy odwiedzali mężczyzn, skarżyła się mężowi:
– Spójrz na pana Shena. Widzisz, jaki jest dobry dla pana Qina? Musisz zacząć traktować mnie lepiej.
– Co masz na myśli? – Chou zawsze odpowiadał z niezadowoleniem. – Pan Shen w ogóle nie pomaga w domu, a ja przynajmniej zmywam naczynia.
W rzeczywistości Chou naciągał prawdę. Początkowo Shen Liangsheng nie chciał mieć w domu dodatkowej osoby, ponieważ posiadłość nie była zbyt przestronna i zatrzymał jedynie małomówną Rosjankę. Sprzątała dom kilka razy w tygodniu, ale nie mieszkała z nimi. Minął prawie rok, gdy kobieta odeszła. Shen Liangsheng nie zatrudnił kolejnej osoby i chętnie pomagał Qin Jingowi w obowiązkach domowych – sprzątaniu domu, robieniu zakupów spożywczych, zmywaniu naczyń. Żyli jak każda inna para i Shen Liangsheng nie odczuwał trudności z przystosowaniem się do życia bez służby.
Jednak w końcu byli dwoma mężczyznami, a ich związek był tabu. To całkowicie ograniczyło ich krąg towarzyski i utrzymywali regularne kontakty tylko z rodzinami Liu i Chou.
Xiao Liu ożenił się na początku poprzedniego roku i kilka miesięcy temu przywitał na świecie małego Liu. Qin Jing i Shen Liangsheng zostali ojcami chrzestnymi chłopca, a ten drugi ofiarował mu pokaźną sumę jako prezent z okazji pierwszych stu dni życia5. Xiao Liu powtarzał, że nie może tego przyjąć, ale zgodził się, gdy Shen Liangsheng przekonał go swoim zwykłym chłodnym tonem.
– To dla chłopca. Nie bądź teraz dla mnie taki uprzejmy.
Później, gdy zostali sami, świeżo upieczony ojciec zapytał swojego przyjaciela z dzieciństwa:
– Jeśli tak dalej będziecie postępować… cóż, znam cię, ale co z nim? Będziesz patrzeć, jak jego linia krwi się kończy?
Qin Jing nie odpowiedział, ale to nie znaczyło, że ta sprawa nie krążyła mu po głowie. Z jednej strony nie mógł znieść myśli, że Shen Liangsheng nie będzie miał dzieci, które odziedziczyłyby jego nazwisko, i bardzo chciał zapytać mężczyznę, czy ma jakieś przemyślenia. Z drugiej strony nie miał pojęcia, jak poruszyć ten temat.
– Uważaj na nóż. Nie skalecz się.
Ponieważ rodzina Chou miała dziś przyjść na kolację, Shen Liangsheng dołączył do Qin Jinga w kuchni.
Zwykle nie gotował, ale umiejętności kulinarne Qin Jinga nie powalały. Shen Liangsheng nie narzekał, ale czasami bawił się książkami kucharskimi, a potem prosił szefów kuchni w restauracjach o wskazówki i triki. W rezultacie gotował lepiej niż Qin Jing. Dlatego, ilekroć mieli gości, Qin Jing po prostu przygotowywał składniki, a potem pozwalał Shen Liangshengowi przejąć kontrolę.
Qin Jing skończył odcinać łodygi tungku, więc zaczął obserwować mężczyznę krojącego szynkę. Shen Liangsheng starannie pokrył chude mięso płytkimi, krzyżowymi nacięciami, po czym dodał wino shaohing i wodę do tacki i umieścił całość w parowarze. Qin Jing westchnął przesadnie – szynka i tungku Shen Liangshenga były pyszne, ale mężczyzna po prostu nie zawracał sobie głowy ich regularnym przygotowywaniem.
– Co? Nie ugotuje się szybciej tylko dlatego, że będziesz się na nią gapił – zażartował Shen Liangsheng, widząc przenikliwe spojrzenie mężczyzny wpatrzonego w parowar.
– Nic. Po prostu pomyślałem, że ten facet na górze jest niesprawiedliwy, pozwalając mi cieszyć się wszystkimi dobrymi rzeczami w życiu. – Qin Jing szybko zaczął podlizywać się Shen Liangshengowi, żeby zapewnić sobie smaczne jedzenie w najbliższej przyszłości. – Nasz Ah-Liang jest nie tylko przystojny, ale i inteligentny, a do tego potrafi się wszystkiego nauczyć bez większego wysiłku. Och, jakiż genialny.
Shen Liangsheng spojrzał na mężczyznę kątem oka i nie chcąc zachęcać go do takiego zachowania, postanowił wrócić do blatu, aby przygotować sos do duszonej ryby.
– Czemu przewracasz oczami? Mówię prawdę. – Qin Jing miał już prawie trzydzieści lat, ale ponieważ Shen Liangsheng rozpieszczał go przez ostatnie dwa lata, zachowywał się wobec niego jeszcze bardziej dziecinnie niż wcześniej. Podszedł do mężczyzny od tyłu, objął go w pasie i powiedział mu do ucha: – Powiedz mi, czy jest coś, czego nie potrafisz zrobić?
Wyższy mężczyzna pozwolił rozpieszczonemu łobuzowi siać spustoszenie, gdy kończył miksować sos. Nabrał małą łyżeczkę i włożył ją Qin Jingowi do ust.
– Za słone?
– Nie, w sam raz – odpowiedział Qin Jing, wciąż trzymając łyżkę w ustach. Widząc, jak Shen Liangsheng odwraca się do niego, nie mógł powstrzymać się przed pochyleniem się i uderzeniem go trzonkiem łyżki w twarz.
– Masz rację. Nie ma niczego, czego nie mógłbym zrobić. – Shen Liangsheng wyjął mu łyżkę z ust i pochylił się, żeby go pocałować. Potem zażartował: – Ale nie mogę mieć dzieci, więc liczyłem na ciebie.
Kiedy Shen Liangsheng poruszył ten temat, Qin Jing przypomniał sobie, co powiedział mu przyjaciel. Zamilkł i uznał, że to dobra okazja, by o tym porozmawiać. Zaczął niepewnie:
– A skoro o tym mowa, spójrz na naszego chrześniaka. Już raczkuje. Nie pomyślałeś o…
– O czym? – Shen Liangsheng lekko klepnął go w pośladek i kontynuował droczenie się, zachowując przy tym kamienną twarz. – Nie mów mi, że chcesz mieć ze mną dzieci. Czy to w ogóle możliwe?
– Mówię poważnie – mruknął Qin Jing, spuszczając głowę.
– Spokojnie. – Shen Liangsheng nie wiedział, co powiedział Xiao Liu, ale widział, że martwi to Qin Jinga. Dodał bardziej stanowczo: – Nie martw się o rzeczy, o które nie musisz się martwić. Tylko się zmęczysz.
Widząc, że Qin Jing siedzi cicho i ma spuszczoną głowę, Shen Liangsheng lekko pogłaskał go po włosach.
– Wiesz, że nie lubię dzieci. Hałaśliwe rozrabiaki, które nie dają ci spokoju. Poza tym mam dość na głowie, żeby się tobą opiekować. Nie mam siły na kolejne dziecko w rodzinie. Och, czuć już szynkę – rzucił niedbale Shen Liangsheng, powąchawszy powietrze.
Qin Jing poczuł, jak łzy napływają mu do oczu. Przytulił twarz do szyi wyższego mężczyzny i zapytał stłumionym głosem:
– Kiedy będzie gotowe?
– Hmm, kiedy? – Shen Liangsheng wychwycił ciężki ton w głosie mężczyzny i objął go, jakby naprawdę pocieszał dziecko. Dłonią przeczesał jego włosy, paplając o niczym konkretnym. – Musi się gotować na parze przez godzinę… potem dodajesz tungku i gotujesz przez kolejną godzinę… a potem…
Qin Jing słuchał cichego, kojącego głosu mężczyzny, który tłumaczył mu, jak przygotować danie, i wkrótce łzy popłynęły mu po policzkach. Czuł się zażenowany, że zachowuje się w ten sposób w swoim wieku, ale był tak przepełniony radością, że go to nie obchodziło.
Naprawdę czuł, że otrzymał wszystko, co dobrego miał do zaoferowania świat.
A wszystko to zawierało się w tych słowach:
Spotkali się.
1. Piaoke – Syn siostry twojego ojca albo siostry twojej matki, który jest starszy od ciebie.
2. Picie wina jest zazwyczaj traktowane jako kara lub jako sposób na zadośćuczynienie za przeszłe błędy (jak zrobił Qin Jing w rozdziale czwartym).
3. Tunguku – rodzaj wysokiej jakości grzyba shiitake, który przed użyciem jest prawie zawsze suszony i nawadniany.
4. Rok 1941 w kalendarzu gregoriańskim.
5. Obchody te są wyrazem życzenia dziecku stu lat życia. Tradycją jest również obdarowywanie go prezentami przez przyjaciół i rodzinę.
Tłumaczenie: Ashi
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27