W tym samym roku Japonia rozpoczęła kampanie mające na celu wzmocnienie bezpieczeństwa w północnych Chinach pod hasłem „wyzwolenie Azji Wschodniej, wyeliminowanie komunizmu w samoobronie i pilna praca nad zwiększeniem produkcji”. W rezultacie wzrosło również napięcie w Tiencinie.
Wiosną1 i ponownie późnym latem przeprowadzono masowy nalot. Chociaż przykrywka Lao Wu nie została ujawniona, administracja2 zorganizowała jego wycofanie z Tiencinu w obawie o jego bezpieczeństwo. W ciągu ostatnich dwóch lat Shen Liangsheng przekazał kilkakrotnie większe sumy pieniędzy na wsparcie logistyki za pośrednictwem kontaktów Lao Wu. Ten ostatni docenił jego wkład, ale wypowiedzenie tego na głos podczas ich pożegnania okazało się zbyt ryzykowne. Później poprosił Qin Jinga o przekazanie wiadomości: „Nie wiem, kiedy będę mógł wrócić. Musicie być bardzo ostrożni w przyszłości. Nie wchodźcie w interakcje z nikim innym. Dziękuję wam w imieniu Partii, a wiceprzewodniczący Zhou3 również poprosił mnie o osobiste podziękowania”.
Qin Jing wygłosił całe przesłanie słowo w słowo, po czym dodał:
– Przypominam sobie, że wiceprzewodniczący Zhou jest w połowie Tiencinerem.
– O, mój rodak.
– To ja powinienem to powiedzieć, a nie ty.
Shen Kechen przeprowadził się do Tiencinu po upadku rządu Peiyang, a rodowód Shenów sięgał północnego wschodu4, więc Shen Liangsheng nie był prawdziwym mieszkańcem Tiencinu. Jednak słysząc to, tylko przewrócił stronę gazety i odparł:
– Ale przecież ożeniłem się z osobą z rodziny z Tiencinu. Dlaczego nie mogę nazywać siebie mieszkańcem Tiencinu?
Rozbawiony tym, jak z wiekiem mężczyzna stawał się coraz bardziej bezczelny, Qin Jing pokręcił z uśmiechem głową i usiadł obok niego. Przejrzał stronę, którą Shen Liangsheng właśnie skończył czytać, ale nie znalazł interesującej go rubryki. Wtedy zdał sobie sprawę, że jest ona w rękach mężczyzny i wyciągnął do niego rękę w geście żądania.
– Czytam. Poczekaj na swoją kolej.
Qin Jing po prostu spojrzał na niego z uśmiechem na twarzy. Wkrótce Shen Liangsheng mógł tylko pomachać białą flagą i rzucić mu papiery. Zadał pytanie, na które nie spodziewał się odpowiedzi:
– Jesteś irytujący, wiesz?
Gazetą, którą czytał Shen Liangsheng, była „New Tiencin Gazette”, wcześniej znana jako „Tienfungpao”. Konkretna strona, o którą się spierali, to dział literatury, w którym ukazywały się najnowsze rozdziały Legendy szermierzy Shu Shan5. Qin Jing był oddanym fanem Huan Chu Lou Chu i dlatego nie przegapiłby ani jednego rozdziału.
Początkowo Shen Liangsheng nie czytał dla przyjemności, ale odkąd osiedlił się z Qin Jingiem i przyzwyczaił do życia domowego, jego gusta zaczęły się zmieniać. Mając wolny czas, zajmowali się kilkoma roślinami, a w dni wolne od pracy parzyli herbatę i siedzieli naprzeciw siebie z książką w ręku.
Być może wszyscy mężczyźni skrywali w sobie miłość do wuxia6. Widząc, jak Qin Jing śledzi każdą publikację Legendy Szermierzy Shu Shan i chwali jej historię, Shen Liangsheng pomyślał, że równie dobrze mógłby kupić drukowane książki w wydawnictwie Lili Press i przeczytać całą historię od początku. Po nadrobieniu zaległości śledził nowości wydawnicze razem z Qin Jingiem, a nawet później nawiązał z nim rozmowę na ich temat.
Legenda była powieścią xianxia7 z rozbudowanym światem. Pojawiały się w niej postacie zarówno dobre, jak i złe, a każda z nich dysponowała umiejętnościami potężniejszymi od poprzedniej. Potrafiły wzbijać się w przestworza i ryć w ziemi. Potrafiły podróżować na mieczach. Ich zdolności były dziwne i fascynujące, niezmiennie zaskakując czytelnika. Niezależnie od tego, jak bardzo zmieniły się jego gusta, Shen Liangsheng nie stracił swojej skrupulatności i metodyczności. Mimo że była to powieść, towarzyszył mu Qin Jing w porządkowaniu relacji między stale rosnącą liczbą postaci, debatując, kto ma lepsze umiejętności i bardziej przydatne magiczne przedmioty, i czy dobro zwycięży nad złem, czy na odwrót. W tym względzie Qin Jingowi brakowało pilnej postawy drugiego mężczyzny, ale mimo to uważał ten poważny sposób czytania fikcji za dość interesujący. Chętnie włączał się do dyskusji i zanim się zorientował, on również stał się całkiem poważny. Czasami mieli przeciwne poglądy i żaden nie potrafił przekonać drugiego. W takich chwilach Qin Jing groził surowo: „Jeśli jeszcze raz się ze mną nie zgodzisz, w tym tygodniu będziesz zmywał naczynia!”. Mówiąc to, nawet nie pomyślał, że to dość niedojrzałe, aby dwóch dorosłych mężczyzn pokłóciło się z powodu fikcyjnej powieści.
Choć to fikcja, porywająca proza autora ożywiła świat – jakby takie miejsce z innym niebem i ziemią naprawdę istniało. W tym cudownym świecie powietrze było pełne latających szermierzy, a postacie pojawiały się i znikały. Jednak niezależnie od tego, czy stali się nieśmiertelnymi, czy upadłymi demonami, jedno się nie zmieniło: żaden barbarzyńca8 nie odważył się najechać ich kraju.
– Qin Jing, jakie masz plany teraz, kiedy Lao Wu odszedł?
Qin Jing uważnie czytał nowy rozdział, gdy Shen Liangsheng nagle się odezwał.
– Co masz na myśli, mówiąc o planach? Oczywiście, że będę kontynuował nauczanie – odpowiedział żartobliwie.
Shen Liangsheng nie kontynuował tematu, porzucając go, jakby było to tylko spontaniczne pytanie. Nie poruszył go ponownie, dopóki nie poszli spać. Przy zgaszonym świetle zaczął nieśmiałym tonem:
– Myślałem o obecnej sytuacji, Qin Jing… A gdybym powiedział, że chcę, żebyś zmienił szkołę… może na podstawówkę, jak by to brzmiało?
Obawy Shen Liangshenga były uzasadnione – Sheng Kung się rozwijał, a sława miała swoją cenę. Podobnie jak Yaohua, Sheng Kung od jakiegoś czasu znajdował się na japońskim radarze. W tamtych czasach Nankai bardzo ucierpiało z powodu antyjapońskiego nastawienia, a później dyrektor Yaohua został zamordowany przez japońskiego agenta w biały dzień. Shen Liangsheng był zaniepokojony, ponieważ po pierwsze, przez długi czas był nieaktywny i zerwał kontakt ze światem polityki, a po drugie, Qin Jing pracował dla Lao Wu. I kto wiedział, kiedy tak zwane „kampanie wzmacniania bezpieczeństwa” dobiegną końca? Przypuszczał, że prawdopodobieństwo jest niewielkie, ale nawet to go przerażało. Gdyby coś się stało, obawiał się, że nie będzie w stanie ochronić tego człowieka, dlatego uznał, że najlepiej będzie, jeśli przeniesie go do mniej znanej szkoły podstawowej.
Jednak z drugiej strony, odkąd zamieszkali razem, Qin Jing zaprzestał wszelkich innych zajęć poza nauczaniem z troski o bezpieczeństwo. Prosząc o to teraz, Shen Liangsheng czuł, jakby coraz bardziej niszczył aspiracje nauczyciela. Szczerze mówiąc, najchętniej związałby mężczyznę liną i trzymał go przy sobie, gdyby tylko mógł, nie pozwalając mu nigdzie iść ani nic robić. Byłby spokojny tylko wtedy, gdyby mógł zatrzymać go w domu każdego dnia.
Sam Shen Liangsheng uważał, że prośba jest zbyt wygórowana i nie zamierzał zmuszać go do odejścia z pracy w Sheng Kung. Chciał jedynie zasugerować rozwiązanie i jeśli mężczyzna się nie zgodzi, odpuścić sprawę. Jednak niespodziewanie Qin Jing po sekundach milczenia poklepał go dłonią pod prześcieradłem.
– Dobrze – powiedział cicho nauczyciel.
Qin Jing rozumiał intencje drugiego mężczyzny być może aż za dobrze. W ciągu ostatnich dwóch lat przekazał wszystkie swoje oszczędności na zagraniczne konta, posługując się tożsamością Chińczyka mieszkającego za granicą – jaki był cel? Z pewnością częściowo wynikało to z uczucia, jakie rozwinął w sobie wobec tego kraju i chęci wsparcia walki z Japonią, ale kryła się za tym również chęć zadośćuczynienia. Nie rozmawiali na ten temat, ale tylko bezwstydny drań nie czytałby między wierszami.
– Oczywiście, że to zrobię. – Nie otrzymawszy żadnej odpowiedzi od mężczyzny, Qin Jing ponownie poklepał go po dłoni i dodał uspokajająco: – To ta sama praca, gdziekolwiek pójdę. Nie martw się.
Poprosił partnera, aby nie myślał o tym zbyt wiele, ale sam miał dziwny sen.
Początek był zupełnie zwyczajny, a nawet miał podtekst seksualny. Qin Jing śnił, że zabawia się z Shen Liangshengiem w sypialni, a ich dłonie na rozgrzanych ciałach rozpoczynają grę wstępną. Potem Shen Liangsheng przycisnął go do lustra w rogu. Oparł się plecami o lodowate szkło, ale krocze go paliło. Zamknął oczy, rozkoszując się fellatio, a z jego ust wyrwało się kilka jęków.
Jednak wkrótce poczuł, jak czyjeś ramiona oplatają go od tyłu, niemal go dusząc. Skąd się wzięły? Qin Jinga przeraziła myśl o ramionach widma, które wyłaniają się z lustra i chwytają go, jakby chciały wciągnąć do środka.
– Shen… – Chciał zawołać o pomoc, ale mężczyzna, który klęczał przed nim, zniknął. Zacisnął usta i się odwrócił. Osoba, a może duch, wyszła z lustra i stanęła z nim twarzą w twarz. Otaczała ich ciemność, skrywając mieszkanie, które znał, ale twarz przed sobą rozpoznawał doskonale. To nie był nikt inny, tylko mężczyzna, którego wołał o pomoc.
– Shen Liangsheng… – zawołał Qin Jing oszołomiony. Być może czytał za dużo powieści wuxia. Mężczyzna, którego z jakiegoś powodu tak dobrze znał, miał na sobie strój z czasów starożytnych. Jego długie włosy były czarne, a strój jeszcze ciemniejszy. Tylko blada twarz wyróżniała się w ciemności. Nie wyrażała żadnych emocji, ale gdy spojrzeli sobie w oczy, po jego policzku spłynęła cicha łza.
– Nie… – Qin Jing w panice wyciągnął rękę. Chciał powiedzieć mężczyźnie, żeby nie płakał, ale odkrył, że nie może. Nie mógł nawet otrzeć łzy – zdawała się kryć w sobie przeszywający smutek. Musiał sprawić mu tyle bólu, że w jego oczach można było dostrzec tę przytłaczającą agonię, rozdartą między miłością a nienawiścią.
Qin Jing był tak zdenerwowany, że nie wiedział, co zrobić – widok cierpiącego mężczyzny sprawiał, że i on czuł ból. Nie potrafił wydusić z siebie ani jednego słowa pocieszenia. Po prostu wpatrywał się w niego niczym posąg, bojąc się, że zniknie, jeśli tylko mrugnie.
– Qin Jing? Qin Jing?
Qin Jing nie mógł się ruszyć we śnie, ale w rzeczywistości był niespokojny i nieustannie drżał. Wyczuwając to, Shen Liangsheng obudził się i zdał sobie sprawę, że mężczyzna ma koszmar, więc zaczął nim potrząsać.
Wciąż oszołomiony, Qin Jing leżał tam przez kilka sekund, po czym nagle przewrócił się na drugi bok i mocno objął Shen Liangshenga, przyciskając twarz do jego piersi. Chwilę później trzymał się go obiema rękami i nogami, mamrocząc coś pod nosem tak cicho, że Shen Liangsheng nie mógł go usłyszeć.
– No, no. Już dobrze… – Shen Liangsheng nie wiedział, o czym śnił i uważał zachowanie mężczyzny za nieco zabawne, ale nie mógł tego powiedzieć. Odwzajemnił uścisk i delikatnie pogłaskał go po plecach, pocieszając: – Miałeś zły sen? Teraz kiedy się obudziłeś, nie może ci zrobić krzywdy. Nie bój się.
– Czemu brzmisz jak moja mama? – Qin Jing, odzyskując przytomność, poczuł się nieco zawstydzony i mruknął coś, próbując to ukryć, po czym go odepchnął.
– Już się ze mną przekomarzasz, co? Mówię ci, że zasłużyłeś na ten koszmar. – Jakby nie miał dość Qin Jinga, przyciągnął mężczyznę z powrotem do siebie. – O czym śniłeś?
– Śniło mi się, że byłeś duchem i mnie zjadłeś. – Qin Jing kontynuował swoje bezczelne uwagi, ale nie mógł stłumić niepokoju i po chwili opowiedział wszystko Shen Liangshengowi. W końcu zapytał szeptem: – Kiedy zrobiłem ci coś strasznego?
– Tak, kiedy? – Shen Liangsheng pocałował go w czoło i wsunął dłoń w spodnie od piżamy. – Druga połowa była koszmarem, ale pierwsza nie, prawda? Mówię, że miałeś ten sen, bo za mało to robiliśmy w tym tygodniu.
– Przestań. Jest środek nocy… – Qin Jing cicho odmówił, ale wkrótce poczuł podniecenie, ponieważ jego ciało zareagowało na dotyk mężczyzny. Gdy pożądanie, które pozostało po śnie, znów się rozpaliło, zrezygnował z prób odwodzenia partnera.
– Dobrze, skoro tak mówisz. – Shen Liangsheng celowo przerwał, gdy drugi mężczyzna osiągnął pełną erekcję, i poklepał go po pupie. – Idź spać.
– No, daj spokój. Nie bądź taki. – Qin Jing zniżył się i zaczął skubać klatkę piersiową wyższego mężczyzny i lizać jego sutki. Sam sięgnął pod prześcieradło i odsłonił pośladki, po czym przyłożył dłoń mężczyzny do swoich nagich bioder. Poprowadził palce mężczyzny do swojego wejścia i celowo napiął mięśnie, jednocześnie ocierając swoją erekcję o jego udo.
– Ty bezczelny łobuzie. – Shen Liangsheng strofował go żartobliwie, przewracając się na bok i rozbierając mężczyznę w ciągu kilku sekund. Zaczął całować Qin Jinga od stóp do głów, starając się wzbudzić w nim jak największe pożądanie, aż mężczyzna nie mógł już wytrzymać. Dopiero gdy rozwarł nogi, rozchylając policzki i błagając go o wejście, wbił się w ciało, z którym nie mógł się już bardziej zapoznać. Mimo to seks nigdy nie przestawał być ekscytujący i nigdy im się nie znudził.
– Czy to nie dziwne? Jak myślisz, dlaczego miałem ten sen? – Po stosunku Qin Jing otrząsnął się ze strachu, ale wciąż nie mógł zapomnieć o koszmarze. – A co, jeśli naprawdę byłem ci coś winien w poprzednim życiu?
– Naprawdę wierzysz w reinkarnację? – Shen Liangsheng leżał z mężczyzną w ramionach, głaszcząc go po spoconych plecach. Pomyślał sobie, że prawdopodobnie miał ten sen z powodu prośby, którą wygłosił przed spoczynkiem. Naprawdę go więził, tak jak we śnie, zaciągając go w miejsce tylko dla nich dwóch i egoistycznie zapominając o wojnie, o obecnym zamieszaniu. Było dokładnie tak, jak głosił sonet: „Zostańmy raczej na ziemi, umiłowani – gdzie nieprzystosowane, sprzeczne nastroje ludzi cofają się i izolują czyste dusze, i pozwólmy, by miejsce, w którym moglibyśmy stanąć i kochać przez jeden dzień, z ciemnością i godziną śmierci wokół niego”.
– Szczerze mówiąc, nie… – Qin Jing doszedł do wniosku, że o tej porze nocy umysł po prostu szaleje. W końcu znalazł wygodne miejsce w ramionach Shen Liangshenga i cicho mruknął: – Dobrze, dobranoc.
– Qin Jing, nie mam już nikogo w rodzinie. Tylko ciebie. – Z mężczyzną w objęciach, Shen Liangsheng szczerze opowiedział, co mu chodzi po głowie. – Od teraz jesteśmy tylko we dwóch. Będę się tobą dobrze opiekować i tak zostaniemy do końca, dobrze?
– Tak – odpowiedział szybko Qin Jing. Podniósł wzrok i przyjrzał się mężczyźnie z bliska. Dziecinnie, ale szczerze, dodał: – I ja też będę się tobą dobrze opiekował.
– Dobry chłopiec. A teraz śpij. – Shen Liangsheng zaśmiał się i pocałował go w oko, po czym zasnęli w swoich ramionach.
Nawet gdyby nie zapomnieli o wojnie i obecnym zamęcie, i tak mogliby nigdy nie zostać uznani za bezinteresownych. Kwota, którą Shen Liangsheng przekazał, była sumą, o jakiej przeciętny obywatel nie mógłby nawet pomarzyć, ale w kontekście długotrwałej wojny była to zaledwie kropla w morzu, zaledwie symbol wsparcia. W porównaniu z prawdziwie bezinteresownymi ludźmi, którzy przelali krew na polu bitwy, ich wkład wydawał się znikomy. Ostatecznie jednak Shen Liangsheng po prostu chciał żyć z tym mężczyzną do końca życia, dlatego musiał ratować życie dla siebie i dla niego, bez względu na wszystko. Nie tylko byliby dla siebie towarzyszami, ale także rodzicami, braćmi i dziećmi – łączyłaby ich najbliższa relacja. I zostaliby razem, dopóki śmierć ich nie rozłączy.
– To ty? Kupiłeś makaron?
– Nie.
– Dlaczego?
– Przechodziłem obok targu, ale kolejka była tak długa, że myślałem, że wyprzeda się, zanim nadejdzie moja kolej. Zróbmy go sami.
Był sierpień trzydziestego czwartego roku Republiki, tysiąc dziewięćset czterdziestego piątego według kalendarza gregoriańskiego. Gdy wieść o bezwarunkowej kapitulacji Japonii rozeszła się po Tiencinie, miasto ogarnęła radosna euforia. Sprzedawcy fajerwerków i petard byli oszołomieni, gdy ich asortyment okazał się niewystarczający, by sprostać popytowi, który był większy niż nawet w okresie noworocznym.
Pomijając fajerwerki, brakowało nawet tak powszechnych artykułów gospodarstwa domowego, jak makaron. W każdym domu obchodzono powrót Japończyków do ich zapomnianego przez Boga kraju, przestrzegając zwyczaju jedzenia lao mien9, aby uwolnić się od nieszczęść. Początkowo wszyscy byli mniej lub bardziej sceptyczni, słysząc wieść o kapitulacji. Dopiero po zjedzeniu makaronu ich zmartwienia ustąpiły, podobnie jak makaron strawił się w ich żołądkach.
Qin Jing wsypał mąkę do miski, a Shen Liangsheng stanął obok i dolał mu wody. Podczas gdy Qin Jing pracował nad ciastem, on przygotował warzywa i sos10. Następnie pozostali przy kuchence, czekając na ugotowanie makaronu. Gdy był gotowy, przełożyli go do misek, uważając, aby nie uszkodzić nawet wystających końcówek, zgodnie z tradycją makaronu długowieczności11.
A jedzenie długich makaronów było jak zanurzanie się w długich, szczęśliwych latach dającej się przewidzieć przyszłości.
Tego dnia zjedli makaron sami, a następnego dnia poszli do domu Liu na kolejną uroczystość. Po drodze minęli studio fotograficzne, gdzie Qin Jing zatrzymał się w pół kroku. Spojrzał na Shen Liangshenga z uśmieszkiem.
– Wejdziemy?
Właściwie żaden z nich nie przepadał za fotografowaniem. Poza tym spędzali ze sobą całe dnie, więc nigdy nie przyszło im do głowy, żeby kupić aparat, żeby od czasu do czasu zrobić zdjęcie. To miała być ich pierwsza wspólna wizyta w studiu.
Witryna studia nie była okazała, ale banery „Nowożeńcy” na drzwiach przyciągały uwagę. Widząc, że właściciel jest dość młody, Qin Jing założył, że niedawno się ożenił i powitała go serdecznie:
– Gratulacje z okazji ślubu!
– Ojej. Wiele osób to mówi – odpowiedział z entuzjazmem właściciel. – Ożeniłem się dwa lata temu i zostało mi z tego czasu mnóstwo tych banerów. Teraz jest taki świąteczny czas, że pomyślałem, żeby je powiesić.
Qin Jing był od początku w dobrym humorze, a właściciel był miłym człowiekiem, więc zaczął luźną rozmowę. Kiedy mężczyzna zapytał, czy Shen Liangsheng jest jego przyjacielem, spojrzał na wyższego mężczyznę i odpowiedział z uśmiechem:
– Jesteśmy kuzynami.
– Kuzyni, no. Dobrze, dobrze… – Właściciel stał za kamerą i wydawał im polecenia, zerkając przez wizjer. – Trochę bliżej, moi drodzy panowie… no dalej, dlaczego stoicie tak daleko od siebie? Bliżej… obejmij go ramieniem… tak, teraz wyglądacie jak kuzyni! A teraz spójrzcie tutaj… i uśmiechnijcie się… idealnie!
Po zrobieniu zdjęcia i otrzymaniu karteczki z datą odbioru. Qin Jing sięgnął po portfel, ale właściciel uścisnął mu dłoń.
– Za darmo! Jak mógłbym prosić o pieniądze w tak szczęśliwy dzień jak dzisiaj? W tym tygodniu świadczę darmowe usługi każdego dnia!
– Nie, nie moglibyśmy. – Qin Jing położył pieniądze na ladzie. – Nie możesz stracić zysku tylko dlatego, że jesteś szczęśliwy, prawda?
– Mówiłem, że za darmo! – Właściciel zaśmiał się wesoło, wpychając pieniądze z powrotem do kieszeni Qin Jinga i wyprowadzając kuzynów ze studia. Wskazując na karteczkę na drzwiach, powiedział: – Zobacz, tu jest napisane. Szczęśliwe czasy były tak trudne do zdobycia, że chętnie straciłbym zysk!
Rzeczywiście, Qin Jing i Shen Liangsheng nie zauważyli papieru pod banerami. Widniał na nim starannie wypisany napis:
Świadczenie bezpłatnych usług na cześć zwycięskiego ruchu oporu.
W dniu, w którym odebrali gotowe zdjęcie, Qin Jing wyjął je jeszcze raz przed pójściem spać, mimo że widział je już wcześniej tego dnia.
– Z czego się tak uśmiechasz? – Shen Liangsheng właśnie wyszedł spod prysznica. Widząc mężczyznę patrzącego na fotografię z głupkowatym uśmiechem na twarzy, usiadł obok niego i objął go ramieniem.
– Słyszałem, że ładni ludzie nie wychodzą dobrze na zdjęciach, ale ty wyglądasz równie dobrze, jak na żywo. – Po pochwaleniu Shen Liangshenga, bezczelnie dodał: – Ale muszę przyznać, że ja sam nie wyglądam aż tak źle.
Gdyby Qin Jing zachowywał się narcystycznie, Shen Liangsheng z pewnością wygłosiłby kilka drwiących uwag. Jednak obejmując mężczyznę, poczuł się wzruszony, widząc siebie trzymającego go w ten sam sposób na zdjęciu. Postaci na papierze uśmiechały się do nich szeroko.
– Zróbmy większe i je gdzieś powieśmy. – Shen Liangsheng chwycił Qin Jinga za rękę, mocno ją ścisnął i dodał: – Żeby zrekompensować brakujące nam zdjęcie ślubne.
Tej nocy kochali się słodko. Nie było to zbyt namiętne, ale raczej łagodne i długotrwałe, jakby unosili się na wodzie, łagodnie spływając ciepłą rzeką w miejsce zbyt odległe, by je dostrzec.
W roku zwycięstwa nad Japonią Shen Liangsheng miał trzydzieści pięć lat, a Qin Jing trzydzieści trzy. Nie zauważyli upływu lat, ponieważ widywali się codziennie. Mężczyźni na zdjęciu również wyglądali na młodych i pełnych werwy.
Prawda była jednak taka, że minęło sporo czasu. Po miłosnych igraszkach leżeli obok siebie, trzymając się za ręce. Qin Jing spojrzał w dół łóżka, gdzie przez prawie zasunięte zasłony sączył się promyk księżyca, uświadamiając mu bieg lat.
Zdawał się pamiętać, że kiedyś leżał obok tego mężczyzny, patrząc na smużkę księżycowego światła padającą na podłogę, jarzący się promień światła przemykający obok stóp łóżka pośród mroku. Był niczym srebrzystobiała nić, która przeplatała się przez prawie dziesięć lat ich życia.
Qin Jing odwrócił się i spojrzał Shen Liangshengowi w oczy. Przesunął dłonią po linii włosów mężczyzny i powiedział cicho:
– Nie widziałem u ciebie żadnych siwych włosów.
– Już niedługo. Muszę cię poprosić o pomoc w ich usunięciu. – Shen Liangsheng domyślił się, co myśli Qin Jing i odpowiedział tym samym łagodnym głosem. Wyciągnął rękę i dotknął pieprzyka przy oku mężczyzny, wciąż żartując: – Ale z tymi dwoma zmarszczkami nie będę w stanie pomóc.
Qin Jing uwielbiał opowiadać dowcipy i się uśmiechać. Prawdopodobnie dlatego, że uśmiechał się zbyt często, w kącikach jego oczu pojawiły się dwie delikatne zmarszczki.
– Łał, myślisz, że już jestem stary, prawda? – Qin Jing zrobił żałosną minę, ale w następnej chwili pomyślał o czymś innym i zaśmiał się szyderczo. – Pamiętasz, co było w powieści…
Większość książek, które Qin Jing przeczytał, Shen Liangsheng czytał razem z nim, dzięki czemu ten ostatni doskonale wiedział, o której powieści mówi nauczyciel. Zgodnie z oczekiwaniami, Qin Jing zaczął mówić o prozie pewnej pisarki o imieniu Chang12 z Szanghaju, która w ostatnich latach zyskała sporą popularność. Była to metafora miłości i małżeństwa, zarazem radosna i nieustępliwa.
„Każdy mężczyzna prawdopodobnie będzie miał w życiu dwie takie kobiety, co najmniej dwie. Gdyby poślubił czerwoną różę, prędzej czy później czerwień stałaby się plamą krwi komara na ścianie, a biel – niczym księżyc przy pościeli13. Gdyby poślubił białą różę, biel stałaby się ziarnkiem ryżu przyklejonym do jego ubrania, a czerwień – czerwonym pieprzykiem na jego piersi”.
– No weź, jakbym kiedykolwiek miał o tobie źle myśleć. – Słysząc, jak Qin Jing opowiada tę historię, Shen Liangsheng był niezmiernie szczęśliwy – potraktował ich zdjęcie jak spóźnione zdjęcie ślubne, więc mężczyzna traktował siebie jak żonę. Nawet jeśli to był żart, Shen Liangsheng poczuł radość.
Jak mógł o tym źle myśleć? Chciał się tylko cieszyć.
Być może to naprawdę dobra karma, którą zebrał w poprzednim życiu, pozwoliła mu być z tym mężczyzną, dopóki nie posiwieją im włosy, dopóki śmierć ich nie rozłączy, aby mógł głaskać wszystkie zmarszczki mimiczne, które pojawią się na jego twarzy.
Z powodu tego szczęścia, przysunął się bliżej do niego. Pośród nieustannego splotu światła księżyca i czasu, pocałował znamię pod okiem i powiedział słodkim, ujmującym tonem:
– Jesteś moim rudym znamieniem, panie Shen, a także moim blaskiem księżyca.
Shen Liangsheng zapamiętał tytuł powieści o małżeństwie jako Czerwona róża, biała róża. Autorka zyskała ogromną popularność dzięki publikacjom w odcinkach na Wan-xiang14, ale jej dzieła czytano dopiero po zebraniu i oprawieniu poszczególnych rozdziałów. Cały zbiór zawierał niewiele opowiadań o tematyce szczęścia i ponownego spotkania, ale miał spektakularny tytuł.
Nazywał się Legenda.
1. Pierwsza z kampanii odbyła się w marcu 1941 r.
2. Przyjmuję, że chodzi o administrację Partii Komunistycznej.
3. Zhou Enlai – chiński polityk i wojskowy, pierwszy premier ChRL od momentu jej powstania w 1949 roku aż do śmierci. Ukończył studia na uniwersytecie Nankai i był redaktorem Biuletynu Samorządu Studenckiego.
4. Zwykle odnosi się to do Mandżurii lub trzech prowincji: Heilongjiang, Jilin i Liaoning.
5. Jedno z najbardziej uznanych dzieł wuxia w historii, ukazujące się w latach 1932–1948. Autor zaprzestał pisania po dojściu Partii Komunistycznej do władzy w Chinach kontynentalnych i zakazaniu tego gatunku. Najnowsze adaptacje filmowe i telewizyjne noszą angielski tytuł „Legenda Zu”.
6. Przyp. tłum. Wuxia – termin oznaczający bohaterów chińskiej literatury popularnej , a od XX w. – także wywodzącego się z tej literatury: kina, komiksu i gier komputerowych.
7. Przyp. tłum. Xianxia – gatunek chińskiego fantasy inspirowany chińską mitologią, taoizmem, chińskimi sztukami walki, tradycyjną medycyną chińską i innymi elementami tradycji chińskiej.
8. Historyczna nazwa, której Chiny używały w odniesieniu do wszystkich pobliskich cywilizacji. W tym przypadku odnosi się ona konkretnie do Japonii.
9. Choć na północy ten rodzaj dania nazywa się zwykle pan mien, tradycyjne danie w tej okolicy nazywa się Tiencin lao mien i jest inną nazwą ta lu mien.
10. Ta lu mien to tradycyjny sposób jedzenia makaronu w Pekinie, Tiencinie oraz prowincjach Hebei, Szantung i Północno-Wschodnich. „Ta lu” oznacza sos lub polewę, którą polewa się zwykły makaron i którą właśnie przygotowuje Shen.
11. Danie podawane na urodziny i Nowy Rok, symbolizujące życzenie długiego życia. Uważa się, że łamanie makaronu przed spożyciem przynosi pecha, dlatego, chociaż powszechną praktyką jest łamanie pałeczkami wystającej z miski części makaronu, nie robi się tego w przypadku makaronu długowieczności.
12. Eileen Chang – jedna z najbardziej wpływowych współczesnych pisarek, której twórczość była pozbawiona niuansów politycznych, charakterystycznych dla większości autorów jej czasów.
13. Nawiązanie do słynnego wiersza Li Baia, który już raz był cytowany. Światło księżyca jest często używane w literaturze chińskiej jako symbol nostalgii.
14. Wydawnictwo publikujące czasopisma literackie.
Tłumaczenie: Ashi
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27