Kill the Lights

Ekstra 632 min. lektury

Pół godziny wcześniej Mason wyglądał przez okno i czystym przypadkiem zobaczył mężczyznę w czarnym płaszczu przeciwdeszczowym oraz kapeluszu, który pasował do opisu stalkera. Parę dni temu Noah zabrał Masona do swojego domu, żeby dać mu możliwość odzyskania sił. Mason czuł coraz większą irytację, bo nie miał nic innego do zrobienia oprócz oglądania telewizji i filmów. Był znudzony i wyglądał za okno, obserwując miejsce, w którym według niego mógłby pojawić się stalker.

Kiedy brał udział w misjach, czekanie na cel było częścią jego codziennego życia. Znosił wówczas wszelkiego rodzaju trudne warunki, a na dodatek zajmowało to dłuższy czas – musiał czekać niezliczoną ilość nocy na dachu albo spędzić rok pod ziemią, zanim wreszcie udało mu się wypatrzyć cel. Jednak teraz wyglądał przez okno ze smutkiem i bez pośpiechu. Robił to już od dwóch dni, zawsze przed wschodem słońca, bo mężczyzna w czarnym płaszczu wydawał się węszyć wokół rezydencji Noaha. To on, powiedział Mason.

W gruncie rzeczy ten mężczyzna nie był jedyną osobą, która węszyła dookoła. Rzecz jasna zdarzali się odwiedzający, którzy kochali Noaha, albo uparci i nieustraszeni paparazzi, którzy chcieli przeprowadzić z nim wywiad… Jednakże mężczyzna w płaszczu był bardziej staranny. Przyciągnął uwagę Masona, bo nosił ze sobą dziwną papierową kopertę. Miał drobną budowę ciała oraz brązowe włosy, a jego twarz była zasłonięta. Intuicja Masona popchnęła go do działania i sprawiła, że gwałtownie ruszył się z miejsca, zbiegając po schodach, zanim ochroniarze cokolwiek zauważyli i zaczęli pościg. Wpadł na Noaha w holu, ale jasnowłosy go nie zatrzymał. Tylko zapytał, dokąd się wybiera, a Mason odpowiedział, że idzie na spacer. Noah przewrócił oczami i zaśmiał się sarkastycznie. „Z tą nogą?”. Mason odrzekł: „To rehabilitacja. Jeżeli nie będę się trochę ruszał, skutki mogą być opłakane”. Mason uśmiechnął się do blondyna i w pośpiechu opuścił rezydencję. Na zewnątrz znalazł faceta w płaszczu przeciwdeszczowym, który zdawał się zauważyć, że jest śledzony, po czym przyśpieszył kroku.

Zobaczę tylko jego twarz. Zostawię resztę ochroniarzom. Chcę po prostu sprawdzić, czy to ktoś, kogo znam, na przykład członek ekipy filmowej lub aktor. Jestem też zwyczajnie ciekaw, kto wysłał te żyletki, które zraniły palec Noaha. Mason wyłączył telefon po zakończeniu rozmowy z Vickiem, a następnie wmieszał się w tłum, wciąż śledząc gościa w czarnym płaszczu, bo miałby problem, gdyby ktokolwiek go rozpoznał. Stalker pokonał długi dystans. Masona zaczęły boleć nogi, był całkiem przemoczony od deszczu, a jego ciało stało się zimne.

Zastanawiam się, czy powinienem go po prostu zawołać i wtedy sprawdzić, jak wygląda. Nie, to głupi pomysł. Mógł podejść do tego faceta i złapać go za ramię. Byłoby to realne, biorąc pod uwagę niewielki rozmiar jego przeciwnika, ale… Nie da rady zdziałać zbyt wiele w ciele Haleya, a zwłaszcza w takim stanie zdrowia. Zresztą próbowanie czegokolwiek było zbyt niebezpieczne, skoro w tym deszczu nie może nawet uciec. Mason rozmyślał przez chwilę. Gdyby chodziło o jego dawne ciało, złapałby faceta, zanim ten przeszedłby kilka kroków.

Mason wiedział, że życie w ciele Haleya było znacznie wygodniejsze niż życie jako Mason Taylor, jednak jego warunki fizyczne były tak odmienne, że czuł się ograniczony. Zastanawiał się, co powinien zrobić. Mężczyzna zwolnił kroku, wszedł do małego sklepu, po czym wyszedł z butelką alkoholu i papierosem w ręce. Typowy czarny charakter. Mason podszedł nieco bliżej. Czy nie byłoby w porządku, gdyby aktor podszedł do niego i bez wahania się przywitał? Wywołam wrażenie, że spotykamy się przypadkowo, a potem przywitam się, sprawdzę jego twarz i powiem, że następnym razem zobaczymy się na planie. Może dojdzie do wniosku, że to dziwne, ale pomysł nie jest taki zły. Chociaż sprawa się skomplikuje, jeśli okaże się, że nie mam do czynienia z członkiem ekipy ani aktorem…

Mężczyzna skręcił w aleję, a Mason podążył za nim trochę szybszym krokiem. Nagle ktoś złapał go od tyłu za ramię i pociągnął. Jego usta zostały zasłonięte przez parę zimnych, dużych rąk, tak ciasno, że nie był w stanie wydobyć z siebie żadnego odgłosu.

!!

Czy odkrył, że go śledziłem? Mason czuł, jak zimny pot spływa mu po plecach.

Co ty wyprawiasz? – Stojąca z tyłu osoba zmarszczyła brwi i odezwała się do niego, a Mason podniósł głowę w reakcji na znajomy głos.

Mężczyzna lekko go spoliczkował.

– …Noah.

Tym, który stał przed nim ze zirytowanym wyrazem twarzy, był Raycarlton.

Noah, co…

Zanim Mason zdołał dokończyć zdanie, Noah złapał go za nadgarstek i gwałtownie pociągnął, a następnie zaczął wlec w przeciwnym kierunku. Ochroniarz i Phil czekali na poboczu, stojąc przed samochodem jasnowłosego. Przechodnie zatrzymywali się, by na nich popatrzeć.

Uch.

Noah szedł prędko, ciągnąc ze sobą Masona, który stęknął z bólu wywołanego przez ranę na nodze. Jego schwytany nadgarstek również stał się zaczerwieniony i zaczął sprawiać mu ból.

Noah, co ty tutaj robisz? – zapytał bez tchu Mason, a blondyn westchnął głęboko, odwrócił się i przystanął. Wypuścił jego rękę, po czym odgarnął swoje włosy do tyłu.

Mason podniósł oczy, by spojrzeć na drugiego mężczyznę, równocześnie pocierając uwolniony nadgarstek. Noah pochylił się i zaczął wpatrywać się w Masona, a ten odwrócił wzrok.

Pozwól, że zapytam… Czy nie twierdziłeś, że idziesz na spacer? – powiedział, przechylając głowę na bok. Spacer? Tak daleko? Noah zaśmiał się z irytacją. – Poszedłeś sam za stalkerem… Nie mam pojęcia, co ty sobie wyobrażałeś.

Mason oblizał swoje wyschnięte wargi. Od kiedy Noah go śledził? Czy od czasu, gdy opuścił rezydencję? Nieważne, jak bardzo był skupiony na stalkerze, powinien był to zauważyć.

Dlaczego? Uważasz, że jest wystarczająco mały i słaby, żebyś dał radę go złapać?

Nie… Chciałem tylko zobaczyć jego twarz – usiłował wyjaśnić Mason.

To nie tak, że nie chciał samemu złapać tego gościa, ale nie mógł całkowicie zapomnieć o swojej kondycji fizycznej.

Och, rozumiem. Więc tak nie uważałeś. – Noah wydawał się jeszcze bardziej rozgniewany. – A co później? Jeśli dałbyś radę zobaczyć jego twarz i dowiedziałbyś się, kim jest, co byś zrobił?

Cóż, to…

Sam wymyśliłbym jakieś rozwiązanie… Mason zamilknął i rozejrzał się dookoła. Ludzie zatrzymywali się, by na nich popatrzeć, a niektórzy nawet wyciągali telefony, żeby zrobić zdjęcia. Chociaż Haley i Noah byli ostatnio najgorętszą parą Hollywood, rzadko kiedy pojawiali się w mediach. Wizerunek Haleya nie stanowił problemu, ale Noah był uważany za łagodnego człowieka. Każdy byłby zaskoczony, gdyby zobaczył, jak złości się on w miejscu publicznym. Mason chwycił nadgarstek Noaha i podszedł do Phila, który otworzył drzwi samochodu, a następnie wpuścił ich do środka. Mason wprowadził jasnowłosego do wnętrza pojazdu i odjechali, zanim paparazzi zdążyli zrobić zdjęcia.

Zielone oczy blondyna ujawniały wyraźną irytację. Mason polizał swoje spierzchnięte usta, zastanawiając się, co powiedzieć. Wyglądało na to, że musi coś powiedzieć, lecz nie mógł wymyślić niczego oprócz głupiej wymówki. Szczerze mówiąc, nie miał pojęcia, jak zachować się po wyśledzeniu stalkera i zobaczeniu jego twarzy. W przeszłości, gdy był jeszcze najemnikiem, zachowywał się w lekkomyślny sposób, bo był pewien, że zdoła uciec. Mason uważał, że zdaje sobie sprawę ze słabości ciała Haleya, jednak kiedy wrócił myślami do wcześniejszych wydarzeń, okazało się, że wcale tak nie jest. Dał się ponieść emocjom, które popchnęły go do działania, zamiast kierować się głosem rozsądku.

– …Przepraszam. – Noah znowu przeprosił, tak samo, jak wtedy, gdy Mason parę dni temu zemdlał na planie filmowym, a jego zielone oczy wyrażały niepokój.

Mason nie miał pewności, jak powinien zareagować, więc w ogóle się nie odezwał i tylko patrzył naprzód. Samochód stopniowo ogarnęła cisza. Trwało to przez całą drogę, aż wreszcie dotarli do rezydencji.

Będę sam jadł kolację?

Wieczorem Mason zszedł do jadalni i zapytał Phila o Noaha. Wiedział, że jasnowłosy był na niego wściekły, ale nie oczekiwał, że mężczyzna posunie się do tego, by odmówić wspólnego posiłku. Gdy Mason przebywał w jego domu, Noah zawsze upewniał się, że zjedzą razem kolację, nawet jeśli był ciągle zajęty. Zdecydował już, że przeprosi za to, co się zdarzyło tego popołudnia, gdy znowu go zobaczy. Jednak nie miał pojęcia, co powinien zrobić, jeżeli Noah w ogóle się nie pojawi.

Czy jest… zajęty? – spytał Mason, zastanawiając się, czy Noah był zbyt zapracowany, żeby jeść, czy raczej był na niego tak rozgniewany, że wolał opuścić posiłek.

Zawsze tak jest – odparł Phil z twarzą pozbawioną wyrazu.

– …Rozumiem.

Więc jest rozgniewany… Mason czuł gorzki posmak w ustach, gdy zasiadał do pięknie zastawionego stołu. Nieobecność Noaha była bardzo niepokojąca.

A ty? – Mason złapał Phila za ramię.

Co?

Czy już jadłeś? Jeśli, tak czy inaczej, będziesz jadł, to dołącz do mnie.

Nie, ja…

Wiem, że mnie nie lubisz, ale czy nie możemy chociaż raz zjeść wspólnie?

Zdawał sobie sprawę z faktu, że Phil również jest zajęty, lecz był naprawdę zmartwiony tym, co tak bardzo rozzłościło Noaha.

– …Dałem ci jasno do zrozumienia, że nie czuję wobec ciebie ani sympatii, ani niechęci – oznajmił Phil z łagodną miną, po czym westchnął cicho i usiadł.

Pokojówki wkrótce przyniosły dania, a jedynym rozlegającym się dźwiękiem był brzęk zastawy, którą kładły na stole. Mason na chwilę przerwał jedzenie i zaczął przyglądać się Philowi, który spożywał swój posiłek tak cicho, jak Noah.

Czy wy dwaj dorastaliście razem? – zapytał niecierpliwie.

Phil wspierał Noaha już dziesięć lat wcześniej. Nie był wówczas takim profesjonalnym sekretarzem, ale od wczesnej młodości trenowano go, by został jego asystentem.

Tak, czy pan Raycarlton ci o tym powiedział?

Cóż… Coś w ten deseń. – Mason pokiwał głową.

Wspomnienie Phila było niewyraźne. Te wydarzenia miały miejsce dziesięć lat temu, więc nie pamiętał ich zbyt dobrze. Tylko dzień, w którym Phil przyszedł do niego po godzinach pracy, nadal był żywy w jego umyśle. Phil był wówczas młodym, dwudziestoparoletnim mężczyzną. Zaproponował Masonowi każdą rzecz, którą mógł potrzebować: dom, samochód i swoje osobiste znajomości, a także zaoferował, że zrobi wszystko, o ile będzie to możliwe w Stanach Zjednoczonych.

Dlaczego chcesz aż tyle dla mnie zrobić?

Mason zastanawiał się, dlaczego zdobywa się na tak wiele dla ochroniarza z firmy najemników.

Od młodości kształcono mnie na asystenta Noaha. Robię to, co muszę – odparł Phil. – Czy moja praca nie przepadnie, jeśli nie zadbasz o jego bezpieczeństwo?

Był wtedy zaledwie nowicjuszem.

Ktokolwiek… Mógłby ochraniać go ktoś lepszy niż ja – powiedział Mason. – Ma przy sobie nawet kogoś takiego jak ty.

Gdy Phil usłyszał te słowa, zniknął profesjonalny wyraz twarzy, który dotychczas przybierał. Zaczął wyglądać tak, jakby był bliski łez. Mason nie rozumiał, dlaczego zrobił taką minę, ani co chciał mu powiedzieć. Jednak teraz, gdy przypomniał sobie tamtą sytuację, dotarło do niego, co miał na myśli.

Cieszę się, że nie straciłem pracy.

– …Tak?

Fakt, że Noah żył, był bardzo pomyślny dla nich obu. Czy powinienem spotkać się z Noahem i obiecać mu, że nie wpakuję się znowu w kłopoty? – pomyślał, ale szczerze mówiąc, nie był pewien, czy zdoła dotrzymać obietnicy i unikać problemów. Nie chciał być kimś, kto mówi tylko puste słowa, lecz obecnie mógł myśleć tylko o wydostaniu się z tej sytuacji. To, że Noah był na niego wściekły, nie dawało mu spokoju.

Dziękuję, że powstrzymałeś dzisiaj pana Raycarltona przed zrobieniem sceny.

Tak?

W dzisiejszych czasach internet i telefony komórkowe są tak zaawansowane, że każdy jest jak paparazzi. Jeśli Raynoah zostałby przyłapany na ulicy w chwili, kiedy wścieka się na swojego kochanka, spowodowałoby to zamieszanie. Jeżeli doszłoby do czegoś takiego, nie mielibyśmy żadnego sposobu na zatrzymanie plotek. Tak czy inaczej, już zrobiło się wkoło tego trochę hałasu.

Mason od razu zauważył, że Phil wygląda na nieco zmęczonego.

Cóż, ludzie będą zaskoczeni, jeśli Noah się zezłości.

Zapewne niektórzy z nich nawet nie mogliby sobie wyobrazić, że rzeczywiście tam był. Okazałoby się, że to Haley Lusk był wszystkiemu winien. Chociaż tym razem miał rację, Mason znowu ciężko westchnął.

Co sądzisz o panu Raycarltonie?

Proszę? – Mason podniósł głowę w wyrazie dezorientacji. – Co sądzę? Jest dużo bardziej skomplikowany i wrażliwy niż większość ludzi… Jest przystojny, ma dużo pieniędzy, jest trochę pokręcony i wredny.

Och, nie – wtrącił się Phil, a Mason zamilknął. Sekretarz wydawał się trochę zawstydzony.

– …Mam na myśli, w sensie emocjonalnym – dodał Phil, patrząc na Masona.

Mężczyzna wyglądał tak, jakby właśnie przeprowadzał z nim wywiad.

Nie wiem. – Odłożył na stół talerz, który trzymał w ręce. – Myślę, że nie są to sprawy, o których powinienem ci mówić.

Chciałem zjeść, a nie być przesłuchiwany przy kolacji.

Phil westchnął pod nosem na widok spokojnego Masona.

Nie czuję wobec ciebie ani sympatii, ani niechęci, ale z twojego powodu jestem zakłopotany i zmartwiony. Przypominasz go.

Był podobny do kogoś, kogo znał Phil, co wywoływało jego dyskomfort i zmartwienie. Po pierwsze, jeśli chodziło o samego „Haleya Luska”, był on w istocie znacznie lepszą osobą, niż można by się spodziewać, a także wykazywał dosyć obojętną postawę. Kiedy lubisz drugiego człowieka, to naturalnie chcesz widzieć, że mu się powodzi. Każdy, kto zbliżał się do Noaha, chciał, żeby mu się powodziło.

Mason nie spodziewał się, że „Haley” jest postrzegany w taki sposób, ale Phil przynajmniej odpowiadał na pytania, więc chciał zapytać go o jeszcze jedną kwestię. Nie wiedział, czy to sprawi, że mężczyzna będzie jeszcze bardziej zakłopotany.

Mógł oddalić się od innych bez najmniejszej troski. Państwo Raycarlton, Phil czy pozostali. Był osobą, która nie wahała się ze względu na czyjeś opinie. Odważnie wyjechał do Afganistanu, zostawiając wszystko za sobą. Traktował ludzi obojętnie i oschle.

Dlaczego go lubisz? – zapytał Phil, przyglądając się mężczyźnie siedzącemu naprzeciwko i myśląc, że gust Noaha również należy do wątpliwych. – Pan Raycarlton jest słabszy mentalnie, niż mogłoby się wydawać. Nie chcę się wtrącać, ale naprawdę się o niego martwię.

Phil odłożył talerz, kończąc jedzenie kolacji, a następnie napił się wody.

Jest bardzo zależny. Jest… Zaskakuje mnie, że w ogóle potrafi żyć w ten sposób, w ciągłym stresie. Szczerze mówiąc, wiele razy nie chce mi się wierzyć, że wy dwaj tworzycie parę i się dogadujecie.

Sekretarz nie miał pewności, czy we właściwy sposób wyraził swoje myśli, wybierając między słowami, które powinien użyć, a tymi, których nie powinien. Haley wyglądał niefrasobliwie i słuchał go bez zaangażowania. Phil westchnął cicho.

– …Nie jest zły, tylko przestraszony – powiedział niepewnie, a Mason na niego spojrzał. – Dlatego, że mężczyzna, na którym mu bardzo zależało, zginął jakiś czas temu… Obawiam się, że zrani to twoje uczucia i wy dwaj będziecie jeszcze bardziej skłóceni, ale nie mogę nic zrobić.

Phil rozmawiał z Haleyem, zupełnie tak samo, jak wtedy, gdy składał Masonowi ofertę dziesięć lat wcześniej.

Mason wstał z miejsca i westchnął krótko, a Phil był podenerwowany.

Gdzie jest teraz Noah?

W gabinecie na drugim piętrze – poinformował go niechętnie sekretarz.

Jego wyraz twarzy był nieprzenikniony i nie sposób było określić, o czym właśnie myśli.

Proszę, jedz dalej – powiedział Mason i wyszedł z jadalni.

Phil stał sztywno jeszcze przez pewien czas, a następnie westchnął parokrotnie i potarł twarz dłońmi.

Mason znajdował się pod drzwiami do gabinetu na drugim piętrze, namyślając się przez chwilę. Od razu, kiedy usłyszał „…nie jest zły, tylko przestraszony. Dlatego, że mężczyzna, na którym mu bardzo zależało, zginął jakiś czas temu…”, wiedział, że wspomnianym przez Phila człowiekiem jest on sam. Westchnął lekko i zapukał do drzwi, ale nie usłyszał niczego oprócz wyraźnego odgłosu pukania. Mason przekroczył próg.

Jeśli nikt nie odpowiada, uprzejmość nakazuje nie wchodzić do środka – usłyszał nieco stłumiony głos, dobiegający z wnętrza pomieszczenia.

Wiem – przyznał Mason. – Nie przyszedłeś na kolację.

Czuł się trochę podenerwowany, gdy wypowiadał te słowa.

Wysłałem Phila, żeby ci powiedział, że nie przyjdę. Powinieneś zjeść sam.

Cóż, zrobiłem to.

Przeszedł wzdłuż ciemnej biblioteki, zbliżając się w kierunku głosu. Noah leżał na kanapie z zamkniętymi oczami, trzymając się ręką za głowę.

Gdzie cię boli? – zapytał ostrożnie Mason.

Jasnowłosy wziął głęboki oddech, a Mason wyciągnął dłoń i dotknął jego czoła. Boli go głowa? Czoło mężczyzny było wilgotne od potu.

Wszystko w porządku?

Mason chciał zadzwonić do lekarza, ale kiedy spróbował wycofać rękę, został pociągnięty za ramię z tak wielką siłą, że upadł i wylądował na ciele Noaha. Blondyn podniósł go, a następnie objął ramionami.

Mason – odezwał się nieco zachrypniętym, nadąsanym głosem. – Mason… Odpowiedz mi, Mason.

– …Tak – powiedział Mason, czując nieśpieszne, ciężkie uderzenia własnego serca.

Mason… – Noah podniósł wzrok, jego oddech przyśpieszył, a ramiona zadrżały, zupełnie jakby był przestraszony.

Tak, Noah.

– …to, czy to jest realne? – wymamrotał jasnowłosy, sprawiając wrażenie, że ledwo rozumie, co się dzieje.

Tak jak pod wpływem impulsu, uśmiechnął się z wdzięcznością do Masona, który go przytulał, po czym wstał, opuszczając objęcia mężczyzny. Mason był zdziwiony, widząc, że wstaje ze swojego siedzenia i go unika. Blondyn otworzył drzwi, ale zamiast wyjść na zewnątrz, odwrócił się, by na niego spojrzeć. Tak jakby kazał mu odejść.

Noah.

Czy powiedziałem ci, że masz wejść?

Noah zapytał, czy dał mu pozwolenie na wejście do gabinetu, a Mason nie miał pomysłu, w jaki sposób zareagować na jego zmęczony wyraz twarzy. Mężczyzna westchnął, patrząc na zaskoczoną minę Masona.

To nie… Nie próbuję sprawić, żebyś był zdezorientowany, próbuję sobie z tym poradzić – stwierdził Noah, wyglądając na udręczonego. Polizał usta, podczas gdy jego głowa zdawała się prawie pękać. – Myślę, że będzie lepiej, jeśli stąd wyjdziesz…

Wolę być z tobą.

Noah zaśmiał się słabo, gdy Mason powtórzył to, co powiedział w zeszłym tygodniu na planie filmowym.

Zazwyczaj cierpię na psychozę wywołaną twoją nieobecnością… Ale dzisiaj czuję się zagubiony, bo tutaj jesteś – wyjaśnił z uśmiechem, prosząc o zrozumienie. – W porządku, dam sobie radę, więc wyjdź.

Noah wzruszył ramionami, widząc, że Mason stoi w bezruchu niczym przyrośnięty do podłogi. Życzył mu dobrej nocy i spróbował opuścić gabinet, lecz Mason złapał go pośpiesznie za ramię. Czuł, że jest w stanie powiedzieć wszystko, żeby tylko zatrzymać Noaha, jednak nie wiedział, jakich słów użyć.

Noah, ja…

Jeśli dalej tak będzie, mogę się zdenerwować.

Zdenerwuj się.

Złość wydawała się lepsza. Noah w windzie, który oddał się w jego ręce, a także Noah w pokoju hotelowym – obie wersje były znacznie lepsze niż ta obecna. Blondyn roześmiał się, usłyszawszy słowa Masona.

Jeżeli zmęczysz się mną i odejdziesz, bądź miły dla innych.

Noah.

Noah westchnął ukradkiem, słysząc, jak Mason szuka pocieszenia. Mason milczał, wyglądając na naprawdę zmęczonego i sprawiając wrażenie, że nie chce się odzywać.

Przepraszam.

Co?

Dzisiaj po południu martwiłeś się przeze mnie…

W porządku, jestem do tego przyzwyczajony. Mówiłem ci, że martwienie się o ciebie to moja rutyna.

Noah twierdził, że wszystko gra, ale sposób, w jaki się śmiał i opuszczał wzrok, wcale nie świadczył o szczęściu.

Wiem, że gdziekolwiek się udasz, będziesz traktował swoje życie niczym skrawek papieru. W końcu zgłosiłeś się, żeby pojechać w tamto niebezpieczne miejsce. Chociaż zdawałeś sobie z tego sprawę, nigdy nie odmawiałeś wykonywania misji, które zlecała ci ta firma, bo taką jesteś osobą. Osobą, która nie czuje żadnego żalu w obliczu śmierci. Myślałem o tym każdego dnia – powiedział Noah, udając, że nie robi niczego szczególnego.

Mason zamrugał, przyglądając się jasnowłosemu. On nie mówił o teraźniejszości, tylko o wydarzeniach sprzed dziesięciu lat.

Więc moje nerwy są rozerwane na strzępy, rozłamane na pół i nie mam pojęcia, kiedy zginiesz. Każdego dnia ogarnia mnie szaleństwo, gdy myślę, że Mason może jutro umrzeć.

Noah stopniowo tracił zmysły za każdym razem, gdy o tym rozmyślał.

Chciałem natychmiast wyciągnąć cię z tej firmy i zawlec daleko od pola walki. Chciałem zatrzymać cię w bezpiecznym miejscu, ale… chociaż myślałem o tym codziennie, nie mogłem nic zrobić. – Noah zamilknął na chwilę i wziął głęboki oddech. – Bo nic nas nie łączy.

Noah…

Blondyn westchnął krótko, usłyszawszy wołanie Masona, które przypominało jęk.

Spójrz na mnie i bądź rozgniewany – powiedział Mason, ciągnąc go za rękę.

Wiem… że nie zasługuję na to, by się gniewać.

Złość, która wykraczała poza zwyczajne zmartwienie, oznaczała prawo do ingerencji w życie drugiego człowieka. Raynoah nie miał kompetencji, by mieszać się w kwestie zdrowia, ciała czy życia Masona. Wydawało się to szalone, bo przez cały czas chciał zabrać go w bezpieczne miejsce, a jednak mimo wszystko nie miał do tego prawa. Mason trzymał w ręce swoją czarną torbę, tak jakby zamierzał zaraz odejść, a Noah nie mógł powiedzieć ani słowa.

Wiem, że nie mam prawa. Powinienem być usatysfakcjonowany takim stanem rzeczy. Nie potrafię wyrazić, jak wielkie szczęście czuję, tylko dzięki świadomości, że żyjesz. Ale jestem zachłanny, pragnę cię coraz mocniej i mocniej – dodał, walcząc ze sobą, by nie przypominać małego dziecka.

Musiał odpuścić. Nie było to łatwe, lecz mógł udawać.

Na początku sądziłem, że będę szczęśliwy, jeśli po prostu usłyszę, że żyjesz. Myślałem, że mogłeś umrzeć zaraz po tym, jak mnie uratowałeś.

Noah zaśmiał się nisko, tak jakby chciał dodać sobie sił i spojrzał na rękę Masona, którą odsunął chwilę wcześniej.

Mason patrzył na Noaha, przyglądającego się jego pustym dłoniom. Mężczyzna wydawał się bliski łez i Mason chciał go objąć, lecz powstrzymał się od wykonania ruchu. Blondyn parokrotnie otworzył i zamknął usta, wybierając właściwe słowa.

– …tak naprawdę… – wyszeptał nagle, sprawiając wrażenie, że zdradza mu sekret. – Nie chciałem, żebyś był wtedy chory, ale z drugiej strony tak było dobrze.

Zawsze czuł słodycz, gdy widział nogę obolałego Masona. Kiedy sam został ranny, nie był na tyle głupi, by myśleć o celowym pogorszeniu swojego stanu, lecz zmartwiony wzrok mężczyzny zawsze poprawiał mu nastrój.

Na sekundę zapomniałem, kim jesteś. Jesteś człowiekiem, który naturalnie przysparza sobie mnóstwo problemów, tylko po to, żeby nakręcić parę scen do filmu albo złapać jakiegoś mało znaczącego stalkera… – wyznał Noah, tak jakby uważał samego siebie za głupca. – Więc czuję się zdezorientowany, bo jesteś tutaj, obok mnie. Szczęśliwy, przytłoczony. Mam poczucie, że powinienem natychmiast umrzeć, ale równocześnie chcę czegoś więcej w moim sercu. Czuję smutek, bo każdy może cię zobaczyć…

Noah westchnął, mamrocząc pod nosem z zaciętym wyrazem twarzy, drżącymi oczami i bezradnymi rękoma. Westchnął jeszcze raz. Jeszcze raz… podniósł dłoń, zasłonił oczy i przygryzł wargę, zupełnie jakby miał zaraz wybuchnąć.

– …Taka mina, taki wygląd sprawia, że mogę to źle zrozumieć.

Mason podszedł do zdyszanego Noaha i go przytulił.

Noah. Noah.

– …Mason… – powiedział jasnowłosy, złapawszy oddech.

Tak – odparł Mason, mocno ściskając mężczyznę, któremu trzęsły się ramiona.

Myślę, że zaczynam szaleć… – wydusił Noah zachrypłym, płaczliwym głosem.

Możesz oszaleć. Nieważne, gdzie będziesz, uratuję cię…

Obojętnie, czy chodzi o jego ciało, czy umysł, nie zostanie umieszczony w ciemnym i niebezpiecznym miejscu. Była to jedyna rzecz, która przyszła mu do głowy. Mason objął Noaha, lecz ten prędko się uwolnił i popchnął go na ścianę, przygryzając jego wargę. Bang! Ramiona Masona, które były już wystarczająco sztywne, teraz wydawały się cięższe niż kiedykolwiek wcześniej. Gdy zostały zgniecione z ogromną siłą, ból przeniknął jego ciało, a umysł opanowała pustka.

Uch!

Noah ściągnął koszulę, którą miał na sobie Mason. Doskonale wiedząc, że każdy gwałtowny ruch jest dla niego bolesny, rozerwał materiał na pół i zsunął go niczym spodnie. Mason był obolały, ale wytrzymał to, a następnie objął blondyna. Jego plecy były wilgotne od zimnego potu i obawiał się nadchodzącego bólu.

– …pozwól mi to zrobić.

Noah – odezwał się słabo Mason, podczas gdy blondyn gryzł jego kark w tak dotkliwy sposób, że nawet mówienie zaczynało sprawiać mu trudność.

Jeśli mi powiesz… zatrzymam się tutaj.

Nie chodziło już o odgrywanie czegokolwiek. Był to jego sposób na pełne wyrażenie własnych uczuć i oczekiwań, nadziei oraz żądzy. Zamiast kazać mu przestać, Mason przyłożył swoje usta do ust Noaha i pocałował go. Blondyn odetchnął cicho, a Mason zaczął ssać jego wargi w jeszcze bardziej słodki sposób.

– …Kurwa.

Mężczyzna ponownie pchnął Masona na ścianę, miażdżąc jego ramię, tak jakby próbował je złamać. Rozłożył szeroko jego nogi, po czym wszedł w niego bez żadnego przygotowania, sprawiając, że jego wnętrze zacisnęło się konwulsyjnie.

!

Chociaż ciało Haleya było przyzwyczajone do ostrego seksu, przyjęcie tak wielkiego członka bez wcześniejszego przygotowania było zwyczajnie niemożliwe. A jednak Noah zignorował ten fakt i okrutnie wdarł się do środka, rozpychając wejście Masona, który był nawet bardziej obolały niż zwykle. Blondyn odwrócił go nieco i podniósł jego ranną nogę, tak żeby stanął na drugiej, po czym wszedł głębiej. Mason mógł jedynie wesprzeć się o ciało mężczyzny, co sprawiło, że jego penis dotarł jeszcze dalej. Twarz Masona pobladła z bólu.

!!!

Gdy Noah wsadził swojego członka tak głęboko, jakby zamierzał przebić mu brzuch, mięśnie Masona ścisnęły się, wywołując wrażenie, że jego ciało rozpadło się od środka.

Mason…

Tak – odparł Mason, który wciągnął powietrze, by znieść uczucie dyskomfortu.

Noah zaśmiał się, brzmiąc przy tym, jak chory człowiek. Naprawdę nie miał pojęcia, co powinien zrobić.

– …zrób to.

Jasnowłosy pocałował drżące usta Masona, tak jakby chciał coś powiedzieć. Zaczął nieśpiesznie się poruszać, a Mason zamknął oczy. Chociaż cała sytuacja stała się przygnębiająca i jego ciało pokrywał zimny pot, myślał, że ta chwila nie jest zła. Kiedy znowu uchylił powieki, leżał na łóżku Noaha. Nie wiedział, ile czasu minęło, lecz słońce zdawało się już świecić. Przebudził się, pocierając oczy, a następnie odwrócił się w drugą stronę. Blondyn wpatrywał się w niego bez słowa.

– …Dlaczego stoisz tutaj jak jakiś duch? – zapytał, przełknąwszy ślinę w wyrazie zaskoczenia.

Mam niebezpieczne myśli – odparł Noah, po czym się uśmiechnął.

Mason zerknął na nocną szafkę, wyglądając na całkiem obudzonego. Leżał tam nowy pistolet, ale gdy go wskazał, Noah wstał ze swojego fotela.

Szybko idzie, jeśli raz to zauważysz. Masz dobre wyczucie – powiedział.

Wcześniej zwyczajnie stwierdził, że ma „niebezpieczne myśli”, lecz Mason natychmiast zrozumiał, o co mu chodzi, zupełnie jakby przejrzał go na wylot. Nagi Noah przeciągnął się, sprawiając wrażenie dobrze wyspanego, a Mason zamarł i na niego spojrzał.

– …Dlaczego? – Chwycił jasnowłosego i wstał, a ten popatrzył na rękę, która go trzymała.

Po prostu o tym myślałem. Każdy uważa, że to wszystko jest tylko w mojej głowie. Ale ja się nie przejmuję.

Noah złapał rękę Masona i zaśmiał się, całując jego dłoń.

Możesz się ruszać? Wczoraj ja… Przyniosę tu jedzenie. Będziemy jeść i spać.

Noah.

Na dole nie ma wystarczająco dużo? – zapytał blondyn, a Mason wpatrywał się w niego, nie rozluźniając mięśni twarzy.

Nie zostawiłeś mnie wczoraj, więc to nieporozumienie jeszcze się pogorszyło. Boję się, że ta iluzja się rozpadnie.

Dlaczego się boisz? – zapytał Mason, tłumiąc poczucie smutku.

Noah nie należał do lękliwych osób. Był człowiekiem, który zdecydował się na szalony krok i prowokował swojego porywacza. Czuł przerażenie tylko w przypadku, gdy chodziło o Masona, a jego myśli i czyny stawały się tak pesymistyczne, jakby przyszłość nie oferowała niczego z wyjątkiem cierpienia.

Nie, to nie było nieporozumienie… Ani iluzja. Noah podniósł wzrok, spojrzał na policzek Masona i powoli uniósł rękę, a następnie pogładził jego skórę.

Jesteś Masonem, ale to ciało Haleya Luska.

Ciało Haleya było wątłe, schorowane, lubieżne i brudne, lecz gdy Noah ostrożnie je dotykał, w jego oczach wyglądało dokładnie jak Mason.

Wszyscy mówią na ciebie Haley, bo nikt nie zna twojej prawdziwej tożsamości.

Nikt nie wiedział – krewni, przyjaciele, a nawet menadżer, który zajmował się nim przez szesnaście lat. Nawet nie pomyśleli, że Haley jest inną osobą. Nikt nie był w stanie go rozpoznać ani dostrzec różnicy.

Wiesz, jako jedyny nazywam cię Mason… Jako jedyny człowiek na świecie wiem, że jesteś tutaj – wyszeptał Noah, całując suchą rękę Masona. – Cały świat może patrzeć na Haleya Luska, ale ja jeden patrzę na Masona Taylora.

Noah to jedyna osoba, która wie o jego istnieniu w świecie, gdzie wszyscy widzą Haleya Luska. Tylko Noah patrzy na Masona.

Nie masz pojęcia, jak słodka jest ta świadomość. Czuję, że stałem się wyjątkowy – powiedział Noah. – Więc to mnie zadowala. Ja jeden cię rozpoznaję i nazywam cię po imieniu. Nie czuję się już zagubiony. Ty jesteś dla mnie tą jedyną osobą, a ja jestem nią dla ciebie. To słodka, radosna myśl. Nawet jeśli to sen, iluzja czy fantazja.

Są dla siebie najbardziej wyjątkowymi ludźmi na świecie. Noah pocałował Masona w usta, patrząc na niego. Mason powtórzył w myślach słowa, które chciał powiedzieć i spojrzał na twarz mężczyzny, całując go. Od paru dni ciągle chciał zadać mu pewne pytanie. W końcu ostrożnie się odezwał.

Czy chodzimy ze sobą?

Tak naprawdę zdaje się, że Noah i ja wyglądamy w ten sposób.

Wszyscy czekali na ich oficjalną deklarację, że są kochankami, a Tony i Vick myśleli, że już się ze sobą umawiają. Ale oni nigdy nie rozmawiali o tym, czy „lubią”, czy „kochają”. Mason powiedział kiedyś, że to lubi, lecz nigdy wprost. W międzyczasie uprawiali seks, a on zastanawiał się, jaka relacja ich łączy.

– …Więc?

Zamiast odpowiedzieć, Noah sam zadał pytanie.

Mówiłem ci, że mam taką nadzieję. Powiedziałem ci wszystko, co chciałem zrobić. Dlaczego mnie o to pytasz? Sam zdecyduj… – powiedział jasnowłosy, obserwując twarz Masona. Był nerwowy niczym więzień w celi śmierci, który czeka na odliczanie. – Ty trzymasz nóż.

Mason miał kontrolę nad ich relacją, a także nad jego życiem. Tylko od niego zależało, jak pokieruje tym związkiem.

Kiedy masz zamiar mi to dać?

Gdzie powinienem postawić granicę? Jeżeli Mason odejdzie, Noah straci wszystko.

Jak dużo mogę mieć… z ciebie? – zapytał blondyn spokojnym głosem. Jego usta drżały, tak samo ręka, która trzymał.

Twarz Noaha była tak piękna, nawet jeśli wyglądał w ten sposób nieświadomie, był stanowczo zbyt atrakcyjny. Jasnowłosy, z niewinną twarzą. Ktoś, kogo chcesz ochronić… Mason zaśmiał się cicho, ponieważ wreszcie zrozumiał, skąd wziął się jego idealny typ. Nigdy wcześniej o tym nie myślał, bo nie był ani pedofilem, ani gejem.

Masz rację. – Mason podniósł się, trzymając blondyna za rękę.

Gdy zadawał sobie pytanie, czy jego uczucia wobec Noaha są seksualne, nie było jasnej odpowiedzi. Nie był gejem i nigdy nie przypuszczał, że w jakiś sposób może zdobyć serce mężczyzny. Nieważne, jak piękny nie był jego ideał, nadal czuł się niekomfortowo i obco w seksualnej relacji z Noahem.

Tylko ty wiesz, że jestem Mason.

Mason też był trochę nerwowy. Nie było łatwo powiedzieć, że czuje do niego pociąg seksualny, ale Noah był wyjątkowy. Nikt inny w życiu Masona nie był tak wyjątkowy. Od momentu, gdy usłyszał cichy odgłos z torby dwadzieścia lat wcześniej, wybierał Noaha na każdym rozdrożu. Noah zawsze był jego priorytetem. Gdy zdecydował się wyjechać do Afganistanu dziesięć lat temu, czuł się bardziej poruszony faktem, że go zostawia, niż śmiercią własnej żony i córki. Nie wiedział, jak wyjaśnić swoje pragnienie za drugim mężczyzną. Jeżeli miłość jest największym uczuciem między ludźmi, to nie wątpił, że czuje właśnie miłość. Noah był dla niego wyjątkowy i szczególny.

Jesteś jedyny… – Mason wyciągnął rękę i dotknął pięknych, zielonych oczu Noaha, który stał w bezruchu. – Myślę, że dostaniesz to, czego chcesz.

Jeśli chce, może mieć to wszystko – pomyślał Mason. – Jeśli ma nadzieję, może mieć to wszystko.

Noah zamrugał, jego ładne oczy na przemian pojawiały się i znikały, zupełnie jakby usiłował zrozumieć, co właśnie usłyszał. Następnie spod jego powiek wypłynęły łzy.

– …czy ja śnię?

– … Nie, mam nadzieję, że to prawda.

Mason przyglądał się łzom, które opadały na policzki Noaha, lecz ich nie wytarł.

Ale jeśli to sen… będę chciał strzelić sobie w głowę, gdy tylko się obudzę. – Kąciki ust jasnowłosego się uniosły. – Nie pozwól, żebym kiedykolwiek się ocknął.

Mason złożył ostrożny pocałunek na twarzy mężczyzny.

Ten pistolet, usunąłem go.

Pistolet pod poduszką…

Noah. – Mason zawołał jego imię, tak jakby mówił do siebie.

Noah powoli zamknął oczy. Było tak przyjemnie. Mason objął go delikatnie, a blondyn odwzajemnił się pocałunkiem. Ta jedna jedyna, wyjątkowa osoba, niepowtarzalna i szczególna. Coś więcej niż sen, więcej niż wyobrażenie, więcej niż iluzja. Rzeczywistość była słodsza niż jakiekolwiek nieporozumienie.

Noah nie chciał już umrzeć.

Koniec

Tłumaczenie: Berenice96

10 Comments

  1. Kasia

    Zaczynając czytać nie wiedziałam czego się spodziewać
    Jednak musze przyznać że pochłaniam rozdział za rozdziałem. Śliczne dziękuję za umożliwienie przeczytania tego cudeńka <3

    Odpowiedz

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: