Kill the Lights

Rozdział 1939 min. lektury

Nie wiedział, jaki stan zdrowia mieli inni ludzie. Ciało Masona Taylora było w dosyć dobrej formie. Oczywiście posiadał dobrą kondycję i siłę, a także lubił ćwiczyć. Gdyby jego zdrowie nie dopisywało, rzecz jasna nie mógłby pracować jako najemnik. Jego popęd seksualny również należał do zwyczajnych tak jak u każdego normalnego, zdrowego mężczyzny. A może był nieco mocniejszy. Jednak nie pracował w środowisku, gdzie znajdowały się kobiety albo misja była męcząca, więc wiele razy załatwiał sprawę ręcznie lub całkowicie ją pomijał.

A Haley…

Jakim cudem ten gość jest taki? Mason, który opuścił jadalnię, jakby uciekał, gdy Noah zaoferował mu trochę wina, narzekał, wpatrując się w dolną część swojego ciała.

Dlatego, że zrobiłeś się napalony?”. Noah zachował się złośliwie, ale Mason nie był dzieckiem. Ten żart nie doprowadził go do zerwania się z miejsca, lecz nie mógł zostać tam ani chwili dłużej, ponieważ okazał się prawdą. Poprzedniej nocy czuł się niepewnie odnośnie do zamiarów Noaha. Nie pił alkoholu przez jakiś czas, więc uznał, że wszystko będzie w porządku i podniósł ze stołu kieliszek wina. Nie wypił wcale zbyt wiele. To był zaledwie kieliszek. Niektórzy piją tyle jako lekarstwo.

Po zakończeniu kolacji Mason zasnął, a następnie obudził się, sapiąc i czując gorąco. Jego ciało stawało się coraz cieplejsze, a to coś pomiędzy nogami pulsowało, drażniąc jego wnętrze. Zirytował się, rozmyślając o tym, co to za rodzaj ciała, po czym prędko użył ręki, aby dojść. Ale niestety! Wykrzywił się, widząc, jak penis staje zaraz po wytrysku. To nie był nawet narkotyk – kieliszek wina zadziałał niczym połknięcie całego pojemnika viagry i jego uda się trzęsły. Usiadł na toalecie. Po masturbacji cztery razy z rzędu jego ramiona bolały, kutas płonął, a cały organizm był zmęczony. Czuł skrajne wyczerpanie, lecz zaskakująco jego ciało nadal pulsowało, a dolna część była ociężała i sprawiała wrażenie, jakby czegoś tam brakowało. Mason stał się niespokojny i uciekł na siłownię.

Biegał na bieżni przez dwie godziny z ciałem, które zazwyczaj wysiadało w ciągu jednej i padało jak martwe spać. Jednakże mimo wszystko przebudził się nad ranem i westchnął, widząc przesiąkniętą bieliznę. Zanim zdążył się zorientować, Noah został stałym bywalcem jego snów.

Zdaniem Masona, jeśli ktoś miał słabą kondycję oraz kiepskie zdrowie, to powinien mieć również marny apetyt seksualny. A jeśli ktoś zużywa swoją energię na ćwiczenia, powinien być w stanie spędzić dzień bez masturbacji. Jeżeli z kolei przyjdzie dzień wypełniony popędem, człowiek powinien być w stanie spać spokojnie po masturbowaniu się raz czy dwa razy. Uważał, że wszyscy ludzie są tacy. Jednak nie dotyczyło to ciała Haleya.

Jak na kogoś, kto był wyczerpany po godzinnym bieganiu na bieżni, jego popęd seksualny wybuchał każdego dnia niczym wygłodniała hiena. Mimo tego zazwyczaj, gdy poćwiczył jak szalony przez godzinę i wykończył swoje ciało, nigdy nie dochodziło do sytuacji, w której nie mógł pójść spać, bo świerzbił go tyłek. Ale dodaj jeden kieliszek wina i nie potrafił się pozbierać. Nie wiedział, czy to tylko kwestia wina, czy może inne alkohole również na niego wpływały, lecz nie miał ochoty z tym eksperymentować. Obawiał się, że jego ciało zacznie szaleć i będzie odczuwać te dziwne, bezwstydne wrażenia.

Piercing pomiędzy odbytem a jądrami, ściana pełna porno oraz ogromne dildo koło łóżka – to nie było normalne. Miał drobne życzenie, by po wyleczeniu swojego uzależnienia od alkoholu wypić puszkę piwa w czasie wolnego dnia i poleżeć w domu. Może to życzenie nigdy się nie spełni. Wszedł na siłownię, czując się depresyjnie i gorzko, ale ktoś zawołał go z tyłu.

Pan Lusk?

To był Phil. Mężczyzna pokazał mu swój telefon ze zmęczoną miną.

Podał pan komuś mój numer?

Ach. – Mason odebrał telefon z ręki Phila i przeprosił: – Ach, to Tony. Przepraszam, dostawałem zbyt wiele połączeń.

Mógł pan po prostu kupić nowy.

Phil westchnął, oznajmiając, że odbywał właśnie ważną rozmowę.

Miałem to zrobić, ale… – odrzekł Mason i spojrzał na niego.

Najwidoczniej zapomniał, że po zakończeniu nagrań nawet nie pozwolił mu porządnie się ze wszystkimi pożegnać i wgapiał się w niego, aby wsiadł do samochodu. Mason musiał nawet poprosić go o pozwolenie, by zadzwonić do Pitzroya, co trwało jedynie dwie lub trzy minuty. Nie ma mowy, żeby zdążył zdobyć nowy telefon.

To wszystko wina tego faceta, że Noah Raycarlton liczy każdą minutę na zjedzenie kanapki. Dziesięć lat temu Mason myślał, że Noah to nieśmiały, cichy młodzieniec. Ale kto zamienił go w kogoś takiego?

Phil machnął ręką, jakby mówił „nie przeszkadzaj sobie i odbierz”.

Liz? – Tak jak oczekiwał, z drugiej strony napłynął głos Tony’ego.

Taa, w czym rzecz?

Menedżer zaczął robić aferę.

Kim był ten mężczyzna? Dlaczego jest taki przerażający? Jest nauczycielem, czy coś?

Ach… wiesz, jest trochę późno. Więc o co chodzi? – Mason odwrócił się plecami do Phila i ponownie zapytał.

To nowy numer. Zapisz go. I zdobyłem też dla ciebie nową komórkę. Jest taka ładna. Spodoba ci się! – Brzmiał na podekscytowanego.

Proszę, byle tylko nie była jaskrawo różowa – modlił się Mason.

I?

Ach, ze względu na harmonogram drugiego aktora, nie nagrywamy tego, co było wcześniej w planie. Będzie to kolejna część, ale… Ach, nie jest to część, do której musisz ćwiczyć, więc się nie martw. Tylko…

Nie muszę ćwiczyć?

To dlatego, że… – Tony paplał przez chwilę, zanim powiedział, tak jakby nagle sobie przypomniał: – Ach, racja. Te rzeczy, o których mówiłeś, że mam je przynieść.

Rzeczy, które miałeś przynieść? – zapytał Mason. – Masz na myśli zdjęcie?

Dwa dni temu po nagłym przeniesieniu się do rezydencji Noaha, poprosił Tony’ego, aby ten przyniósł mu z domu zdjęcie żony i córki.

Tak, zdjęcie i czarna torba? Nie było tu czegoś takiego.

Nie było zdjęcia? Powinno leżeć pod łóżkiem w moim pokoju.

Ach, tak. Sprawdzałem w pobliżu łóżka i pod nim, ale go nie było. Jesteś pewien, że je tam schowałeś?

Tony oznajmił, że szukał nawet w okolicach łóżka w pokoju gościnnym. Mason zamrugał.

Nie było go? – zapytał ponownie.

Liz?

Nie, nie ma mowy, że go tam nie ma…

Czy zabrali je paparazzi? Nie było mowy. Nawet oni nie mogli tak po prostu wejść do czyjegoś domu na oczach tylu osób. Zresztą nie miał pewności co do torby, lecz zdjęcie nie byłoby dla nich takie istotne.

A co z sejfem?

Sejfem? Z tym też nie było problemu. Nie wydaje się, żeby ktoś się do niego włamał… O co z tym wszystkim chodzi? Jesteś pewien, że nie schowałeś go gdzieś indziej? Jesteś roztrzepany. – Tony poprosił, by spokojnie przemyślał to po raz drugi.

Spójrz ostrożnie jeszcze ra… – zaczął protestować, ale przerwał nagle i odwrócił się do tyłu.

Panie Phil.

Phil, mający zakłopotaną minę, westchnął, kiedy Mason się do niego odezwał.

Tony, oddzwonię później.

Co? W porządku, nie spóźnij się jutro…

Mason nacisnął przycisk kończący połączenie, jeszcze zanim Tony skończył mówić i oddał komórkę Philowi.

Wygląda na to, że wie pan, gdzie są moje rzeczy… Czy się mylę?

Mężczyzna wziął telefon i westchnął ponownie.

Tak, wiem, gdzie są.

Mason przymknął usta i spojrzał na mężczyznę. Phil sprawdzał przez chwilę czas.

Nie jestem do końca pewien, ale… – powiedział, jakby robił wymówkę w imieniu kogoś innego. – Zapewne nie miał intencji, żeby ci ich nie oddać. Po prostu zajął się nimi dla ciebie.

Kiedy Phil usiłował przemówić mu do rozsądku, stało się dosyć oczywiste, kto zabrał jego rzeczy. Sekretarz Noaha westchnął jeszcze raz, tak jakby przeżywał ostatnio dosyć ciężkie chwile.

Cóż, to był pan Raycarlton, po tym, jak zabrał pana na plan helikopterem…

Pan Raycarlton rzeczywiście zatrzymał się w pana domu na krótką chwilę. Wyglądało na to, że wyniósł coś…”. Mason przypomniał sobie słowa Phila i rozmyślał o nich przez dłuższy czas, stojąc pod drzwiami pokoju Noaha.

Powinienem wejść do środka czy nie? Powinienem zapukać czy może odejść? Najwyraźniej odgadł prawidłowo – to Noah zabrał jego rzeczy. Nie miał pewności, czy wziął cokolwiek innego, ale wyraźnie zabrał dwie rzeczy nienależące do Haleya, czyli zdjęcie oraz torbę.

Jak dużo on wie… Początkowo uważał, że nie byłoby dziwne, gdyby Noah wiedział wszystko. Jednak tak naprawdę czuł się dosyć spanikowany, stając naprzeciwko takiej perspektywy. Nie, jest zbyt wcześnie, aby to oceniać. Wtedy w Nowym Jorku wysypał te przedmioty przed Noahem, więc nie było niczego złego w odebraniu ich. O ile nie miało się problemów z uwagą, odnalezienie jego rzeczy w tym luksusowym domu nie powinno stanowić problemu. Cóż, pojawia się też pytanie, dlaczego je zabrał…

Mason przygryzł usta. Od tego momentu jego myśli były tak zablokowane, że nawet igła nie mogłaby się przecisnąć. Tak jakby ktoś ciągnął go od tyłu, przez co nie był w stanie iść ani kroku dalej. Za każdym razem, gdy spotykał Noaha, będąc w ciele Haleya, pytanie „dlaczego?” się piętrzyło. Nigdy nie znał odpowiedzi. „Dlaczego Noah stoi pod moim mieszkaniem w Nowym Jorku?”, „Dlaczego mnie atakuje?”, „Dlaczego pyta, czy żyję?”… Uznał, że Noah może mieć dla niego jakieś zadanie. Jednak ilość kwestii, których nie potrafił wyjaśnić, stale wzrastała, a nie zdołał wpaść na żaden inny pomysł. Przywykł do pracowania bez poznania przyczyn. Obojętnie, czy na wojnie, czy na misji, przełożeni rzadko kiedy podawali mu powody. Wiedział również, że znajomość szczegółów przyprawi go o ból głowy, więc nigdy nie pytał.

Mason rozmyślał, stojąc pod pokojem Noaha. Czy jeżeli zapuka teraz do drzwi, aby poszukać swoich rzeczy, zostanie skonfrontowany z niezliczonymi pytaniami, których unikał? Czy naprawdę muszę to odebrać? – zastanawiał się ponuro. Mogę po prostu zrobić nowy paszport, chociaż będzie to trudne. W rzeczywistości używanie fałszywego paszportu z moją nową twarzą byłoby prawie niemożliwe. Mam sporego pecha, ale przynajmniej mogę znowu zarabiać, a zdjęcie mojej żony i córki jest…

Myślał z goryczą o tym, co się wydarzyło. Minęło dziesięć lat, od kiedy obie zmarły. Tylko na miesiąc przed wyjazdem do Afganistanu przeżywał ciężki okres oraz czuł smutek z powodu ich śmierci. Jego organizm był szalenie zmęczony i zginęło wielu ludzi. Po tym, jak codziennie widywał rodziny, które zostały zamordowane w okrutniejszy sposób niż jego żona i córka, nie mógł myśleć o niczym innym oprócz przetrwania. Zatrzymanie zdjęcia było przeprosinami Masona. Za zapominanie, udawanie nieświadomości, bo był zajęty walką o przetrwanie. Obawiał się, że o nich zapomni, więc każdego dnia wpatrywał się w zdjęcie, aby pamiętać. I minęło już dziesięć lat. Zdążył już raz umrzeć. Nikt więcej nie mówił na niego „Mason”. Czy nie lepiej byłoby odciąć tak więzy?

– …Nie, to nie w porządku.

Westchnął ponownie. Nie czuł się dobrze na myśl o porzuceniu tego w podobny sposób. Byłoby w porządku, gdyby własnoręcznie wyrzucił zdjęcie, lecz ta sytuacja sprawiała wrażenie, że zostało zabrane siłą.

Z drugiej strony nie istniał powód, dlaczego zdjęcie nie miałoby być zabrane siłą…

Mason zmęczył się mamrotaniem pod drzwiami Noaha jak jakiś wariat.

Ach, nie wiem. Nie ma mowy, żeby mnie zabił. Jeżeli naprawdę by tego spróbował, łatwiej będzie zrozumieć sytuację i postępować stosownie. Ale czy potrafię? Nie wiem. Naprawdę nie wiem. Opanował swoje skomplikowane rozważania i zapukał do drzwi.

Po zapukaniu czekał na dźwięk ze środka. Śpi? Już? Godzina rzeczywiście była późna. Jedli posiłek po jedenastej, więc gdyby już spał, nie byłoby w tym niczego dziwnego…

Puk, puk.

Zastukał ponownie. Nie ma go w pokoju? Poczekał jeszcze chwilę i spróbował jeszcze raz. Puk, puk. Tym razem przyłożył ucho do drzwi. Rozlegał się za nimi cichy szelest.

Po chwili zastanowienia ostrożnie nacisnął klamkę. W pomieszczeniu panował mrok, a na łóżku ktoś leżał. Na kocu widać było pasma błyszczących jasno włosów. Wyglądały jak Noaha. Spał? Mason rozejrzał się dookoła. Nikt go nie zauważył. Monitoring był włączony, ale przecież nie zamierzał go zabić, więc nie miało to znaczenia. Wszedł do środka, zachowując ostrożność. Polegając na świetle księżyca wpadającym przez duże okno, rozejrzał się po wnętrzu. Skoro Noah tak naprawdę nie wyjaśnił sprawy Philowi, zapewne wrzucił to gdzieś do swojego pokoju. Zdjęcie i trochę pieniędzy, zapewne nie były one dla niego zbyt istotne…

Zerknął na mężczyznę, śpiącego w skulonej pozycji z kocem zaciągniętym pod samą brodę. Przeszedł ostrożnie obok. Zobaczył czarną torbę po prawej stronie łóżka pod krzesłem obok stołu. Rozpoznał ją od razu. Podszedł nieco szybciej i ją złapał. Rzucił okiem na stos koców, który podejrzewał o bycie Noahem. Wyglądało na to, że spał głębokim snem, a Mason uważnie sprawdził wnętrze swojej torby. Gdy rozpiął kawałek zamka błyskawicznego, spostrzegł, że zdjęcie, paszport oraz plik pieniędzy w środku były raczej nienaruszone. Tak jak twierdził Phil – wydawało się, że Noah zwyczajnie by mu je zwrócił… Mason syknął, założył torbę na ramię i się odwrócił. Tak czy inaczej, zabrał coś, co do niego nie należało, więc nie powinien narzekać, gdyby zniknęła. W porównaniu z długim rozmyślaniem pod drzwiami, czy pójść na całość, czy uciec, sytuacja została rozwiązana dosyć łatwo. Doszedł do wniosku, że może teraz po cichu opuścić pokój, zamknąć drzwi i udawać, że o niczym nie wie.

– …ugh.

Gdyby tylko nie usłyszał tego cichego odgłosu.

Przechodził właśnie obok łóżka, gdy usłyszał dźwięk dochodzący ze sterty koców i odwrócił głowę. Wcześniej nie zwrócił na to uwagi, ale teraz nie przestawał słyszeć tego stłumionego dźwięku. Pomyślał, że Noah mógł się przebudzić i spojrzał w jego stronę z zastygłą twarzą.

Jednak nie był przebudzony. Kiedy popatrzył do tyłu, nie wpatrywały się w niego żadne zimne oczy. Zamiast tego, było coś dziwnego…

Może… – wymamrotał Mason i powoli zbliżył się do Noaha.

Kiedy uniósł baldachim, dostrzegł włosy mężczyzny rozlewające się spod koca. Dotknął ich. Tak jak myślał, blond pasma były mokre od potu. Usłyszał wyraźniej ten dźwięk. Był to odgłos bolesnego oddychania połączony z łkaniem. Ciało pod nakryciem się trzęsło. Mason westchnął cicho. Czy powinienem po prostu wyjść i udawać, że tego nie widziałem? Tak czy inaczej, nie mógł nic na to poradzić. Nie było to coś, czym powinien się przejmować, a zresztą potajemnie przebywał w cudzym pokoju bez pozwolenia właściciela. Jednak nawet w chwili, gdy myślał, że powinien to zwyczajnie zignorować, jego ręce już powoli odgarniały koc. Pojawiła się piękna twarz Noaha, wtulona między jego ramionami. Była wilgotna od potu i niezwykle blada. Z jego oczu ciekły łzy, a ładne usta były przymknięte, lecz wydobywało się z nich mocne dyszenie.

Uratuj mnie, pomóż mi, proszę – błagał Noah, płacząc. Bez końca mamrotał, żeby go ocalić i prosił, przestraszony.

Dokładnie tak samo, jak dziesięć lat temu. Nie, ponieważ wyrósł na kogoś tak pewnego siebie, silnego i pięknego, Noah wydawał się jeszcze mniejszy niż przed dziesięcioma laty. Czy ja na coś choruję? Dlaczego nie mogę po prostu wyjść? Mason mruknął nisko, po czym wyciągnął rękę. Wilgotne, miękkie włosy owinęły się wokół jego palców. Odgarnął je z ciepłego czoła i pojawił się profil mężczyzny, równocześnie żałosny i piękny.

Jest naprawdę ładny…

Usiadł na łóżku i dotknął jego włosów. Co, jeśli zamiast go pocieszać, zwyczajnie wypełniał własne pragnienia? Uznał, że to coś pomiędzy jednym a drugim i kontynuował bawienie się delikatnymi pasmami.

Ma dużo pieniędzy, jest inteligentny i piękny… Chciałbym, żeby mógł też prowadzić dobre życie.

Jak mógłby żyć bez świadomości, że świat jest przerażającym i niebezpiecznym miejscem? Mam nadzieję, że będzie jadł i żył wystarczająco dobrze, by wszyscy byli zazdrośni – mruczał Mason, dotykając jego włosów.

Miał pecha tylko raz. A prawdopodobnie ze względu na dysocjacyjną amnezję nie może nawet przypomnieć sobie szczegółów i minęło już dwadzieścia lat. Więc dlaczego aż tak mocno cierpiał? Mason odniósł wrażenie, że mający koszmar Noah nadal wyglądał jak siedmiolatek uwięziony w walizce. Czuł taki żal i współczucie, że aż zrobiło mu się gorzko w ustach.

– …To nic. To nic. Wszystkie złe rzeczy minęły i nie ma się już czego obawiać – wymamrotał Mason niskim głosem. Nie sądził, że Noah będzie słuchał, więc kontynuował. – Więc…

Więc nie płacz tak w samotności” – miał już dodać, lecz zmoczone łzami usta Noaha się poruszyły.

Mason wgapiał się w jego zapłakane oczy.

– …nie.

Nie odchodź. Nie zostawiaj mnie” – mówił Noah. Mason przełknął ślinę.

Nie odchodź”. Przypomniał sobie inny zdesperowany głos. Był to głos dziecka, które zatrzymało go po tym, jak uratował je z walizki i miał wezwać pogotowie. I te błagające ręce, przerażająco rozgrzane przez gorączkę.

Przypatrywał się dużym dłoniom Noaha i zanim zdążył się zorientować, złapały go za ubranie. Tak jak wtedy, kiedy był dzieckiem, szczerze i z desperacją. Zamiast objąć go tak jak wówczas, dotknął jego ociekającego zimnym potem czoła.

W istocie jest skomplikowany – myślał, przyglądając się rękom trzymającym jego ubranie. To było trudne i niebezpieczne. Jeśliby go mocno złapał i uderzył, to może mógłby jakoś uciec, ale nie był w stanie strząsnąć tej drżącej dłoni. Chciał usiąść i natychmiast objąć Noaha.

Mason pomyślał z goryczą, że lepiej byłoby, gdyby nie spotkali się ponownie. Zamiast tego, byłoby mu łatwiej od czasu do czasu myśleć, że gdzieś tam Noah dobrze je i żyje. Oczywiście, pomijając przeżywanie tego typu koszmarów raz na jakiś czas, wyglądało na to, że naprawdę dobrze jadł i żył. Jednak po zobaczeniu go w tym stanie, Mason nie mógł czuć się komfortowo. Westchnął, patrząc na ręce mężczyzny.

– …Będzie dobrze – powiedział.

Tak samo, jak wtedy, inni ludzie uratowali Noaha, gdy Mason zostawił go, aby pomknąć i wezwać karetkę, dlatego Noah będzie miał się dobrze. Myśli typu „to nie może być nikt inny oprócz mnie” czy „chcę go uratować” sprawiły, że poczuł się zirytowany i wewnętrznie niespokojny, lecz starał się jak najlepiej, by zachować racjonalność. Odsunął rękę Noaha, która trzęsła się, gdy go trzymał. Ociekająca potem dłoń bardzo gładko dała się oderwać i opadła na łóżko. Mason westchnął pod nosem. Dlaczego czuł się nieszczęśliwy, chociaż on sam ją zdjął? Martwił się o siebie samego, o to, z jaką łatwością zmieniał się w debila, gdy chodziło o cokolwiek związanego z Noahem. Wstał.

– …idziesz, …son…

Powinienem po prostu prędko wyjść. Pomyślał, że powinien zwyczajnie uciec, lecz zamarł, usłyszawszy cichy, błagalny głos za swoimi plecami i odwrócił się, by spojrzeć na Noaha.

Czy właśnie zawołał Masona? Zamrugał, a następnie przyjrzał mu się uważnie. Noah dyszał i przygryzał wargę.

Wpatrywał się w twarz, której właściciel płakał, jakby był smutny, wściekły i zbolały. Mason syknął i odwrócił się ponownie. Tylko się przesłyszałem. Zmartwił się, że naprawdę zaczął wariować, po czym podniósł pozostawioną na podłodze torbę.

…ason, Ma…

Znowu skierował wzrok w stronę blondyna. Tym razem na pewno nie miał omamów słuchowych. Czy naprawdę właśnie zawołał moje imię? Mason poruszył ustami i wciągnął powietrze. Zatrzymał się, wstrzymując oddech. Noah, który dotychczas spał, uchylił powieki. Mrugnął i w zaskoczeniu szeroko otworzył zielone oczy, a nagromadzone w nich łzy opadły na łóżko.

Nie… Panie Raycarlton. Może pan mnie puścić? – zapytał, wskazując na swój nadgarstek, który został przez niego stanowczo złapany.

Lewa ręka mężczyzny, dopiero co odsunięta przez Masona, teraz mocno i boleśnie ściskała jego prawy nadgarstek. Noah ponownie mrugnął. Wilgotne, długie rzęsy wyglądały dramatycznie.

– …Dokąd idziesz…?

Proszę? Co ma pan na myśli…

Nie zapytał nawet, dlaczego tutaj jestem, jedynie dokąd idę. Zastanawiał się, skąd to pytanie.

Do mojego pokoju – odpowiedział, a nagle świat zawirował wraz z silnym bólem w ramieniu.

Zdusił jęk i skulił się. W ułamku sekundy jego plecy dotykały pościeli – Noah pociągnął stojącego Masona w dół i rzucił go na łóżko.

Wstrzymał oddech pod wpływem szoku, po czym podniósł głowę, krzywiąc się.

Co to ma być…?

Noah spoglądał na niego z góry, z twarzą pozbawioną wyrazu. Mason sapnął i odwrócił się na bok, by ujrzeć, że mężczyzna uwięził go przy pomocy obu rąk.

Um, panie Raycarlton… Ta pozycja wygląda bardzo dziwnie, a pan jest przerażający… – zająknął się Mason.

Dlaczego… – zapytał powoli Noah. – Dlaczego tutaj jesteś?

Ach, to… – Przewrócił oczami. – Myślałem, że to mój pokój więc wszedłem.

Chcesz, żebym w to uwierzył… Acha.

Noah przeniósł spojrzenie i spostrzegł czarną torbę leżącą na podłodze. Pokiwał głową ze zrozumieniem.

Przyszedłeś zabrać swoją torbę – stwierdził w łagodniejszy sposób, niż Mason mógłby przypuszczać. Jakby mówił „tak, tak może być”. – Miałem zamiar od razu to oddać. Zapomniałem o tym wczoraj i dzisiaj również… Pamiętałem po południu i myślałem o oddaniu ci tego po kolacji, ale zapomniałem ponownie. Nie planowałem tego zatrzymać.

Pokiwał głową, usłyszawszy to ciche wyjaśnienie. W środku i tak nie było żadnego przedmiotu, który Noah chciałby mieć. Nie istniał żaden powód, by parę plików gotówki, fałszywe paszporty i zdjęcie martwych ludzi było ważne dla mężczyzny, który oznajmił, że jacht jest irytujący.

Nie zrozumiałem tego źle ani nic podobnego. Pan również nie jest taką osobą…

Mason zamierzał zwyczajnie się uśmiechnąć i wstać. Sądził, że po prostu przeprosi za przestraszenie go, a następnie opuści pokój w przyjacielskiej atmosferze, gdy Noah oczywiście odsunie się na bok.

– …Może pan zabrać ręce?

Jasnowłosy zerknął na swoje ręce.

Ręce? – powtórzył.

Coś tu nie gra. Dlaczego zachowuje się jak idiota…? – pomyślał Mason. Słysząc nieprzekonująco naiwny ton Noaha, spróbował jeszcze raz.

Tak. Próbuję wstać, ale pana ręce mi przeszkadzają.

Mężczyzna przypatrzył się jego twarzy i ponownie przemieścił wzrok na swoje ręce.

Aaa! – mruknął cicho, jakby pojął, co Mason miał na myśli.

Dlaczego zachowuje się w ten sposób? Nie przebudził się do końca? Uśmiechnął się lekko, a Noah, do tej pory pozbawiony wyrazu twarzy, również się lekko uśmiechnął.

Tak więc, dalej… – Mason złapał ramiona Noaha, aby odsunąć jego ręce, ale ten znowu przybrał minę pokerzysty.

Nie chcę.

– …Co? – Uznał, że źle usłyszał i zapytał.

Noah wyciągnął ramię, chwycił go za włosy i pociągnął je lekko.

Uch.

Mason podniósł się, gdy jego włosy były ciągnięte.

Myślisz, że dokąd idziesz? – szepnął mu na ucho Noah.

Kolano blondyna wciskało się mocno między nogi Masona, który poczuł dreszcz i spojrzał na niego z zastygłą twarzą. Noah przekrzywił głowę, jakby zaintrygowany, po czym dodał:

Skoro w tak brudny sposób zamoczyłeś dolną część swojego ciała?

Noah nie miał słabej głowy. Prawie się nie upijał, nieważne, ile by nie wypił. Problem tkwił w tym, że jeżeli przekroczył określony limit spożycia alkoholu, na przykład więcej niż jedną butelkę wina, powracała jego stłumiona choroba psychiczna.

W ten sposób Noah wracał do czasu, gdy jego umysł był w najsłabszym stanie – pomiędzy szesnastym a osiemnastym rokiem życia. A kiedy próbował spać, śnił o swoim dzieciństwie. Rzecz jasna miewał czasami sny o porwaniu, ale kiedy był w to zamieszany alkohol, stawały się one nadzwyczaj realistyczne i szczegółowe. Noah nie mógł znieść snu, który był tak realistyczny i sprawiał, że chciało mu się wymiotować. Wyraźnie przypominał sobie każde słowo tamtej kobiety, a nawet gorąco ciasnej torby oraz woń kurzu. W przeciwieństwie do czasu kiedy był dzieckiem, najbardziej znienawidzony przez niego fragment snu dotyczył części, w której Mason go ratował. Oczywiście, zostanie przez niego ocalonym było słodkie. Mason był mimo wszystko łagodny i życzliwy. Spojrzał na Noaha obojętnym spojrzeniem, które stało się ciepłe oraz współczujące. Przygarnął jego zabrudzone i śmierdzące ciało, patrząc na niego swoimi ładnymi, przyjemnymi oczami, a następnie ściągnął własne ubranie, aby go owinąć. Wyciągnął ręce, objął go i wyszeptał „już dobrze”. W tamtej chwili Noah poczuł niewiarygodną ulgę oraz spełnienie. Powodem, dlaczego nie lubił tego słodkiego, szczęśliwego momentu, było to, co nastąpiło później.

Nie zostawiaj mnie!” – powiedział szczerze. Mason wyglądał, jakby walczył ze sobą, po czym objął go mocno. Jego uścisk był wygodny i serdeczny, lecz Noah wiedział, że mężczyzna wkrótce go opuści. Gdy zamknął oczy, wyczuł, że Mason odchodzi. Chciał chwycić go i zatrzymać, ale nie mógł poruszyć swoim ciałem. To, że odchodził, było przerażające. W odróżnieniu od każdej pozostałej części snu, odejście Masona nie stanowiło końca historii. Potrafił wyobrazić sobie inne rzeczy jako element przeszłości, jednak porzucenie przez Masona zawsze trwało w teraźniejszości.

Miękka dłoń gładząca jego głowę wyciągnęła go z koszmaru. Otworzył oczy, a Mason znajdował się tuż przed nim i Noah pomyślał, że nadal śni. Gdyby nie leżąca na podłodze torba oraz mina Masona, świadcząca o desperackim pragnieniu wyjścia, nadal myślałby o tym, jak o śnie.

Um, to jest fizjologiczne… To dlatego, że na niego naciskasz – powiedział nieco spanikowany Mason.

Noah zmysłowo gładził włosy nad jego uchem i odgarniał je do tyłu.

Myślę, że było w ten sposób już od jakiegoś czasu – wyszeptał. – Spójrz… Jesteś podniecony tylko dlatego, że trochę przycisnąłem twojego kutasa? – powiedział, chwytając jego penisa przez ubranie.

Uszy Masona zaczerwieniły się na widok tego wystającego kształtu, który już sprawiał twarde i mokre wrażenie. Noah potarł ciepłą małżowinę mężczyzny, wpatrując się w jego twarz.

Patrząc obiektywnie, jego twarz nie ujawnia pewnie żadnego podobieństwa… Jednakże Noah czuł, że nie mógł być już przed nim obiektywny. Haley, który miał włosy pofarbowane na czarno i przybierał spanikowany wyraz twarzy, całkowicie przypomniał teraz Masona. Chociaż Mason nigdy wcześniej nie robił takiej miny.

Noah popchnął jego ramiona tak, aby nie mógł podnieść się z łóżka i gwałtownie ściągnął mu spodnie.

Proszę przestać, panie Raycarlton! – Mason dyszał, łapiąc go za ręce.

Zaskoczony Noah westchnął i uśmiechnął się blado pod nosem.

Dlaczego? Chcesz wyjść na zewnątrz z tym napalonym ciałem? I co zamierzasz zrobić? Nie masz nawet tego ohydnego dildo, które trzymałeś w swojej sypialni.

To jest…

Och nie, wpychasz to coś do środka i się tym zabawiasz?

Mason pobladł, nie mogąc stwierdzić, czy Noah jest osłupiały, czy też sarkastyczny. Pamiętał szokującą kolekcję Haleya wraz z tym odrażającym dildo. Miał się wszystkiego pozbyć, lecz teraz było za późno, by żałować pozostawienia tych zabawek w imię męskiej lojalności. Gdy panikował, Noah ugryzł go nagle w kark. Było to miejsce, w którym pozostawił ślad ostatnim razem. Kiedy lubieżne usta i ciepły oddech dotknęły jego ramion, Mason zakrył się, a Noah wyszeptał:

Masz zamiar złapać na zewnątrz innego faceta?

Zdawało się, że ruchy Masona przeszkadzały jasnowłosemu, więc ściągnął z niego koszulkę i zręcznie zawiązał ją wokół jego nadgarstków.

Nie lepiej byłoby najpierw sprawdzić, czy jestem wystarczająco dobry, czy nie?

Nie, ja…

Nie było czasu na sprawdzanie, co jest lepsze lub nie. Mason czuł przestrach, kiedy jego ciało reagowało na Noaha, liżącego jego usta i od czasu do czasu używającego zębów. Noah ssał delikatnie jego dolną wargę i przygryzał ją lekko przednimi zębami. Mason uległ temu przynaglaniu i rozchylił usta. Myślał „nie, to nie tak”, lecz widziany przez niego obraz stał się rozmazany, a jego uda się trzęsły. Cholera, ciało Haleya. Osłabł, po czym poddał się językowi mężczyzny. Pocałunek stał się głębszy i bardziej lepki. Blondyn szarpnął za tył jego głowy, a następnie pociągnął go do góry. Jego język zanurzył się lubieżnie we wnętrzu ust Masona, aby je szerzej otworzyć. Język Noaha zawijał się wkoło jego własnego języka, lizał podniebienie i ssał wargi. Niski oddech dotknął policzka Masona.

Uch… – Nie mógł powstrzymać jęków, gdy ręce jasnowłosego gładziły go po talii.

Dyszący Noah polizał jego ucho i przygryzł policzek. Mason zadrżał, usiłując uciec przed nieznośną przyjemnością, a Noah chwycił jego talię i przyssał się gwałtownie do szyi.

Spójrz na siebie. Chcesz wyjść w taki sposób? – zapytał z niedowierzaniem.

Chrapliwy oddech mężczyzny drażnił jego szyję, a palce złapały za opuchnięte sutki.

Kurwa, wyprężając w ten sposób swoje sutki…

Heek, przes… – Mason wygiął talię, czując wręcz bolesny gorąc. Paznokcie Noaha drapały dokuczliwie jego sutki.

Blondyn polizał go po karku i ugryzł jego klatkę piersiową. Drapiące go ręce zawędrowały powoli w okolice pod pępkiem.

Noah, proszę… – Usiłował zachować przytomność umysłu, mając wrażenie, że zaraz oszaleje z rozkoszy.

Po tym, jak Noah ściągnął w połowie spodnie Masona, chwycił jego ociekającego członka i potarł go.

Dojdź – szepnął pożądliwie przy jego klatce piersiowej, a Mason zamknął mocno powieki, czując zawroty głowy i wytrysnął, tak jakby został zahipnotyzowany.

Zamarł, a cała sperma, którą wstrzymywał, wylała się z niego. Noah przygryzł jego klatkę piersiową i uśmiechnął się z satysfakcją.

To naprawdę nieprzyjemne dla oka.

Mason zacisnął zęby w poczuciu poniżenia. Noah, który oblizywał swoje usta, miał rozpalone spojrzenie.

Haha… kurwa, twoje wnętrze to robi, hmm? Drży, prosząc mnie, żebym prędko go wsadził. Chociaż jeszcze go nawet nie dotknąłem.

Mężczyzna przyssał się do uda Masona, jakby nie był w stanie się już dłużej powstrzymywać.

Prze-przestań. Ja… – Mason wciągnął głęboko powietrze, ledwo mogąc mówić.

To nie miało sensu. Całe jego ciało płonęło z przyjemności, pociło się i opierało, chociaż zdążył już dojść, lecz na swój własny sposób opierał się desperacko. W przeciwieństwie do innych momentów to nie była chwila, gdy przypominał sobie Noaha sprzed dziesięciu lub dwudziestu lat i mu współczuł. Sam nie potrafił tego pojąć, ale dziwne poczucie winy i smutku wstrzymywało jego rozsądek.

Noah…!

Noah go nie słuchał. Roztarł spermę Masona na jego udach i złapał go za pośladki. Następnie, tak jak powiedział, włożył palec do drgającego wnętrza.

Rozłóż nogi – rozkazał, oddychając ciężko, tak jakby zamierzał wyrwać jego piercing, jeśli tego nie zrobi.

Noah… Panie Raycarlton! Ja nie chciałem… – Próbował tłumaczyć z desperacją, lecz blondyn przerwał mu i pociągnął za kolczyk.

Mason chwycił ramiona mężczyzny, przerażony i pogrążony w bólu. Myślał, że jego skóra zostanie rozerwana.

Szeroko, Mason – nakazał Noah. – Rozłóż nogi, Mason.

Próbował odepchnąć jego ręce, lecz natychmiast się zatrzymał.

Co on powiedział? Podniósł głowę i wpatrzył się w Noaha, którego ładne oczy płonęły lubieżnym żarem.

Przed chwilą, co powiedziałeś przed chwi… – zająknął się, a Noah rozchylił jego osłabione uda, tak jakby nie mógł nic usłyszeć i wepchnął palec do środka.

Mokry palec pocierał jego wnętrze w bezwstydny i obsceniczny sposób. Mason zdusił swój jęk, walcząc z dezorientacją. Jego ciało płonęło, a umysł się studził – myślał, że zaczyna szaleć. Wkrótce Noah wyciągnął z niego lepki, wilgotny palec, a Mason stał się całkiem zobojętniały i gwałtownie sapnął. W reakcji na chłodne wrażenie wyślizgującego się palca, z jego członka wytrysnęło nieco spermy.

Ach, kurwa. Zgrzytnął zębami. Tyle rzeczy wydarzyło się, gdy żył w ciele Haleya, jednak jeszcze nigdy wcześniej nie był tak wściekły przez to, że nie mógł nim poruszać tak, jak chciał. Pragnął zapytać „o czym ty mówisz, dlaczego nazwałeś mnie Mason?”, lecz jego ciało było rozgrzane i zdyszane. Wszędzie miał gęsią skórkę, jego temperatura podniosła się i świerzbiło go w każdym miejscu. Zgodnie ze słowami Noaha, jego sutki były w stanie erekcji, a odbyt drgał. Organizm stał się tak odprężony, że czuł, jak odpływa z niego energia. Był zbyt zmęczony, lecz cała jego krew pomknęła do dolnej części ciała. Chciał, żeby Noah nadal go tam dotykał.

Mężczyzna, który już zdążył rozpiąć spodnie i wyciągnąć swojego członka, zbliżył się do niego z oczami zamglonymi pożądaniem, po czym go pocałował.

Powiedziałem, żebyś prze…

Celem pocałunku było wyraźnie proste muśnięcie. Noah ssał kojąco jego wargi i gładził dłonią uda, co sprawiło, że Mason zacisnął ręce wokół jego talii. To naprawdę nie było w porządku. Przez desperację tego momentu niemalże pociemniało mu przed oczami. Kiedy doszedł, poczuł słoną krew na języku. Noah uniósł głowę nieco zaskoczony, podczas gdy Mason wpatrywał się w niego, dysząc. Jasnowłosy dotknął swoich ust, które krwawiły, ponieważ zostały ugryzione, a po chwili zaśmiał się cicho.

Aż tak ci się to nie podobało? Że posunąłeś się tak daleko? – Przekrzywił głowę, tak jakby go nie rozumiał.

J-ja choruję, więc moje ciało jest trochę… jest takie, jak sam widzisz, ale… Myślałem, że już panu powiedziałem. Żeby pan przestał – odparł Mason, uspokajając oddech.

Nie mógł myśleć trzeźwo, gdyż widział niewyraźnie przez ten żar. To, co mówił, sapiąc, jakby był pod wpływem narkotyków, nie brzmiało w ogóle przekonująco, ale nie miał innego wyjścia.

Proszę mnie puścić – powiedział do Noaha, który nadal rozchylał jego uda.

Gdyby mężczyzna znowu zaczął dotykać jego ciała, nie byłby w stanie nic zrobić przez oszałamiającą przyjemność, ale jednak. Chciał natychmiast opuścić to miejsce. Pomyślał, że powinien pójść na odwyk albo leczenie. Jeśli zaś chodzi o diamentowy piercing obok odbytu, postanowił pójść do salonu albo szpitala i go usunąć, nawet gdyby miał umrzeć ze wstydu.

Naprawdę przyszedłeś tutaj po to, by zabrać swoją torbę – wymamrotał Noah, wytarłszy krew ociekającą z warg i podbródka.

Dokładnie. Nie przyszedłem tutaj po coś takiego – odparł Mason i się wycofał.

Mężczyzna, który wyraźnie ochłonął, wypuścił go z ospałym wyrazem twarzy. Mason przykucnął na trzęsących się nogach i rozplątał ubrania. Zerknął żałośnie na swojego nadal stojącego penisa, a następnie podciągnął bieliznę, która zjechała mu aż do kostek i podniósł wzrok. Noah stał, obserwując wszystko, co robił.

Aaa i… nie jestem Mason. Pomijając, czy to gwałt, czy nie, mówienie w łóżku imienia innego mężczyzny jest…

Ach, jasne. – Noah przerwał mu, tak jakby nie chciał tego dłużej słuchać. Odgarnął do tyłu mokre włosy i podniósł z podłogi torbę Masona. – Jeszcze wczoraj pytałeś, kim miałbyś być, jeśli nie Haleyem Luskiem.

Ta torba jest tylko… Muszę ją później oddać Masonowi. – Wymówił się, że był zobowiązany, by to zrobić.

Miał przeczucie, że Noah już o wszystkim wiedział, lecz nadal nie potrafił zmusić się do powiedzenia „tak, jestem Masonem”. Nikt nie mógł tego udowodnić, dopóki by go nie rozkroili. Nie, również wówczas nikt nie mógłby tego udowodnić, o ile sam by się nie przyznał. Nawet gdyby Noah zapytał jeszcze przed dzisiejszym dniem „czy jesteś Masonem?” nie był pewien, co by odpowiedział. A teraz tym bardziej nie mógł się ujawnić. Odkrycie przed kimś swojej prawdziwej tożsamości podczas przebywania w tym ciele przypominałoby nieograniczony trening w byciu karanym. Dla niego Noah był kimś, kogo chciał ochraniać i nie chciał wyglądać źle w jego oczach. Nieważne, co o nim myślał, Mason pragnął ochraniać swoją dumę.

Jasne. Na pewno jesteś tym Haleyem Luskiem, który kiedyś powiedział „powinieneś się ze mną przespać, jestem w tym powalająco dobry, więc chociaż raz pozwól mi pożyczyć twojego kutasa” – oznajmił sarkastycznie Noah i roześmiał się zimno.

Mason odwrócił wzrok od mężczyzny, który sugestywnie pocierał swoją krwawiącą wargę.

– …To znaczy, tak jak powiedziałem wcześniej, mam amnezję… Nie jestem już taki – powtórzył. – Mówić mi, że jestem inną osobą jedynie po tym, jak raz odmówiłem seksu Nawet jeśli ma pan bujną wyobraźnię, powinny być jakieś granice. Jeśli mi pan tylko dokucza…

Przestań, proszę. Mam tego dosyć.

To pan powinien przestać.

Noah westchnął cicho.

Powiedziałem, żebyś przestał – powiedział.

Chwycił go za włosy i pociągnął. Jego twarz przybliżyła się, a Mason wstrzymał oddech. Zielone oczy wpatrywały się prosto w niego.

– …Jesteś Masonem – warknął mężczyzna.

Niech pan powie coś sensownego – odrzekł od razu, patrząc na Noaha jak na wariata i wykrzywiając usta w uśmiechu.

Proszę się uważnie przyjrzeć. Nie jestem Masonem. Nieważne jak szalony pan nie jest, powinien pan o tym wiedzieć, kiedy tylko na mnie spojrzy – dodał, mierząc się z zielonymi oczami.

To oczy Noaha zadrżały jako pierwsze. Jego twarz wykrzywiła się powoli. Mason, przygotowujący się do kolejnej stanowczej odmowy, zdążył jedynie poruszyć ustami.

– …Wiedziałem, że to powiesz. – Noah przekrzywił głowę, jakby miał się uśmiechnąć, ale zrobił dziwną minę, wahającą się między uśmiechem a płaczem. – Wiedziałem o tym. Kim jestem dla ciebie, żebyś miał mi to wyjawić? Wiedziałem, więc nie musiałeś odrzucać tego w taki sposób.

Ja… ja nie… – Mason spanikował i przełknął swoje słowa, patrząc na wyraz twarzy blondyna, sugerujący, że wkrótce się rozpłacze.

Noah wypuścił jego włosy.

Nigdy nie oczekiwałem, że sam powiesz, że jesteś Masonem. Nigdy nawet nie marzyłem o takim specjalnym traktowaniu.

Noah pochylił się przed nim, tak jakby miał zamiar uklęknąć. Oddech mężczyzny opadł nieopodal karku Masona i dotknął jego policzka.

Sądziłem, że nie będzie mi przeszkadzało, kogo udajesz, o ile tylko pozostaniesz przy mnie… – Głos Noaha przybrał błagalny ton. – Tak, to w porządku, jeśli ze mną nie zostaniesz – powiedział, sprawiając wrażenie, że stara się powstrzymać te słowa. Wyglądał bezradnie, niczym małe dziecko patrzące się na coś, co dziwnym trafem nie mogło zostać zdobyte. – Jeżeli tak bardzo chcesz odejść, to w porządku, żebyś żył gdzieś indziej. Naprawdę tego nienawidzę, ale… To jednak w porządku. I tak nie jesteś osobą, która się mnie słucha… kurwa, jeśli chcesz wyjechać na tę pierdoloną wojnę… ostatecznie pewnie nie mogę się ciebie trzymać.

Z gorzko uśmiechających się oczu Noaha, który wydobywał z siebie potok słów, już od jakiegoś czasu wypływały łzy. Mason wstrzymał oddech, obserwując łzy opadające na jego policzki oraz kolana i tak po prostu zamarł.

.

Noah ujrzał swoje łzy, opadające na policzki Masona i pomyślał: Ach, więc taki jest limit mojej głowy. Uważał, że zachowuje się w taki sposób przez alkohol, jednak nie było to prawdą. Po prostu jego umysł, psujący się, od kiedy był dzieckiem, doszedł do granicy. Sam wiedział, że nie ma to żadnego sensu. „Dusza jednej osoby przenosząca się do innego ciała?”. To nie film lub serial, a rzeczywistość. „Nie było opcji, by stało się coś równie bezsensownego”. Myślał o tym wielokrotnie. „Co jeżeli nie byłem w stanie przyjąć do wiadomości śmierci Masona, więc oszalałem i teraz trzymam się jakiegoś nieznajomego?”. Przez jego serce przenikał tego typu niepokój.

Jednak on był zupełnie jak Mason i za każdym razem coraz bardziej go przypominał… więc miał nadzieję, że to on. Wierzył w to, ponieważ samo wyobrażanie sobie, że może nim nie być, a Mason już nie żyje, doprowadziłoby go do szaleństwa. Ale nawet jeśli to naprawdę jest Mason, nie zostanie przy jego boku ani nie będzie go wyjątkowo traktował. Po prostu uratował go i pocieszył raz czy dwa. Nie ma mowy, żeby wyciągnął go z tego piekła.

Noah nadal nie chciał zaakceptować tego, że Mason nie żyje.

Wiedziałem, że zachowuję się chciwie.

Był niecierpliwy, ponieważ chciał go przy sobie zatrzymać. Myślał, że jeśli zwiąże go tak, by nie mógł odejść, to wszystko będzie dobrze. Nawet jeżeli nie będzie o niego dbał albo go kochał, przynajmniej przy nim zostanie. Tak naprawdę by go to zadowoliło.

Możesz odejść, jeśli nie chcesz ze mną zostać. Zniosę to, nawet jeżeli już nigdy nie spotkamy się w taki sposób. – Noah pominął fakt, że on i jego przeciwnik nie stali na tej samej linii. – Ale proszę, nie mów, że cię nie ma.

On może nie być Masonem. Znajdował się już na skraju, gdy przez jego umysł przemknęła ta krótka myśl. Minęło już trochę czasu, od kiedy to dokuczliwe wrażenie w jego głowie milczało.

Proszę, nie mów, że nie ma cię na tym świecie.

Spojrzał na siebie samego z zastygłą miną. Zaśmiał się gorzko, zobaczywszy własną wykrzywioną twarz odbijającą się w czystych, niebieskich oczach. Jednakże wcale nie wyglądał tak, jakby się śmiał. Szczerze życzył sobie, by Mason czuł przynajmniej trochę żalu albo nieco współczucia. Uklęknął przed nim i błagał go szeptem.

Nawet jeśli jest inaczej, to powiedz, że mam rację. – Westchnął nisko, po czym dotknął pokrytego gęsią skórką policzka Masona. – Proszę, powiedz, że jesteś Masonem. Inaczej mogę strzelić sobie w głowę.

Tłumaczenie: Berenice96

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: