Milo, od zeszłego roku niezależny paparazzi, pracował dla wydawców magazynów plotkarskich przez pięć lat i osiem miesięcy. Trzy lata dla tygodnika „Kto To Wie”, dwa lata dla „W Środku”, a także rok i osiem miesięcy w „Hollywood Premium”. Był w tym bardzo dobry. Spędzał więcej czasu na ukrywaniu się pod domami celebrytów niż we własnym mieszkaniu, a tablice rejestracyjne ich samochodów widywał częściej niż twarz swojej córki. To on jako pierwszy odkrył romans oraz ciążę gwiazdy popu, Amy Masterson i niemal skończył w areszcie za węszenie dookoła posesji Milovana. Wiedział doskonale, gdzie musi się schować, żeby celebryci stracili czujność, jakie ujęcie wyglądałoby niemoralnie i prowokacyjnie, ile dni musiał odczekać, zanim celebryta wywoła skandal lub jakiego typu plotki wymyślić, aby to wszystko zadziałało.
A Haley Lusk dawał Milo tyle wieści, że praktycznie go utrzymywał. Dostarczał nowych artykułów każdego dnia, tak jakby kutas miał mu odpaść, jeśli nie wywoła żadnego problemu. Rzyganko pod kościołem z upicia, spanie na ławce, bycie na haju, publiczne sikanie, uciekanie z miejsca wypadku, wychodzenie z sądu i więcej – Milo zrobił mu parę zdjęć. Czasami miał już na tyle dosyć pisania tych artykułów, że nawet ignorował niektóre wydarzenia. Dom Haleya był dla niego tak znajomy, jak własna łazienka. Wiedział, co się gdzie znajdowało, jak ustawić coś przed kamerą, znał najcieplejsze miejsce do ukrycia w nocy i w której okolicznej restauracji dobrze gotowali. Kiedy wszyscy inni twierdzili, że nie mają nic więcej do napisania na temat Haleya, on regularnie odwiedzał jego rezydencję i raz na parę dni robił zdjęcia. Dzięki temu był pierwszą osobą, która ujawniła jego próbę samobójczą.
Milo wpatrywał się w deszczu w dom Haleya. Gdy rozeszła się wieść, że Noah oraz Haley opuścili jacht tego wieczora, okolica jego rezydencji zaczęła zamieniać się w jarmark. Wszyscy czuli się niekomfortowo, donosząc na temat Noaha Raycarltona, więc zdecydowali się na proste wyjście z sytuacji poprzez zdanie relacji o Haleyu. Wyglądało to tak, jakby wszyscy paparazzi ze Stanów Zjednoczonych zebrali się tutaj i Milo, który siedział w interesie przez parę lat, znał połowę twarzy, lecz drugiej już nie. Wpół do dwunastej. Po zejściu na ląd Haley nie powrócił jeszcze do swojego domu. Noah zdążył wrócić do siebie jeszcze zanim rozniosła się wiadomość o ich ponownym przypłynięciu, lecz aktor, stanowiący dla paparazzich łatwą ofiarę, zaginął. Gdyby udał się do hotelu albo domu przyjaciela, informacja zapewne rozprzestrzeniłaby się do tej pory, jednak tak się nie stało.
Może powinienem zacząć chodzić po klubach. Kiedy Milo o tym rozmyślał, wyczuł nagle tuż obok smakowity zapach. W świetle ulicznej lampy siedział mężczyzna z parasolem na ramieniu, jedzący coś w niewygodnej pozycji. Seven Star Burger.
…
Milo przełknął ślinę. Seven Star Burger – zauważył nazwę na opakowaniu hamburgera. Jeden z najważniejszych powodów, dlaczego nie przeszkadzało mu sterczenie pod domem Haleya. Pomiędzy miękkimi bułkami ściśnięty był gruby, soczysty kawałek mięsa z chrupiącym wierzchem, smaczny ser, odpowiednia ilość małych, świeżych warzywek oraz specjalny sos chili. Wydawało się to proste, ale było bliskie idealnemu połączeniu. Bez wątpienia smak ten zasługiwał na wszystkie siedem gwiazdek. Mężczyzna, którego twarz przysłaniała głęboko osadzona czapka, odgryzł spory kawałek grubego burgera, a następnie zaczął przeżuwać. I kolejny kawałek… Milo czuł się dość żałośnie, wgapiając się i śliniąc. Seven Star Burger zamykano zawsze o siódmej, więc nawet gdyby pobiegł w tej chwili, to nie zdążyłby. Podczas gdy przełykał ślinę, smętnie się przyglądając, mężczyzna zauważył jego spojrzenie i zerknął na niego.
O nie. Wgapiam się w kogoś, kto je. Milo skarcił się za nieuprzejme zachowanie i odwrócił oczy, a w tej samej chwili ktoś zawołał do niego.
– Hej. Mam jeszcze jednego, chcesz? – zapytał mężczyzna, pokazując papierową torbę, którą trzymał w drugiej ręce.
– Naprawdę? – zapytał Milo, potrząsając lekko swoją parasolką.
– W zamian potrzymaj to przez sekundkę. Tak mi niewygodnie w szyję, że nawet nie czuję smaku.
Naprawdę zdawało się, że ogromny parasol prawie spadał mu na głowę.
– Mi tam pasuje – odparł Milo i go potrzymał.
Mężczyzna westchnął, jakby poczuł się lżejszy, po czym wręczył mu ciepłą, papierową torbę. Milo objął ją z ekstatyczną miną, a facet kontynuował jedzenie.
– Jestem Milo. Wolny strzelec. A ty skąd jesteś?
– Jestem… – zaczął, ugryzł hamburgera i przełknął kęs, zanim odpowiedział: – …Donny Evelyn. Z małego pisma „Gorące Sprawy Plus”. Ach, kurwa, nasza redaktorka to suka, która nawet polizałaby Raynoaha po dupie – stwierdził ten gość, Donny, zlizawszy sos z palców.
Milo z niesmakiem przyglądał się, jak zlizuje sos i wyciera palce do koszulki pod płaszczem przeciwdeszczowym.
– „Gorące Sprawy Plus”? Gdzie to jest?
– Nie wiesz? No, oczywiście, że nie. To gówniana miejscówka, lada moment ją zamykają. Pewnie nawet bezdomni nie zrobiliby tam swojej nory, tak cuchnie.
– Nie musisz posuwać się tak daleko…
Ten gość miał naprawdę ordynarny sposób mówienia. Jego wystająca nieco spod czapki twarz oraz okulary wyglądały normalnie, ale przybierał zdenerwowaną minę, jedząc hamburgera, stale narzekając i gderając. Milo odnosił wrażenie, że widział gdzieś ten słabo dostrzegalny podbródek… Facet z akcentem z Kansas i niezadowoloną miną – w ogóle nie mógł sobie przypomnieć, gdzie go spotkał.
– Naprawdę już tym sram, ogarniasz? Clara, ta suka, nie ma umiaru. Jest suką, która ma tylko duże cycki.
Donny zgniótł tłustymi palcami opakowanie po hamburgerze i cisnął je na ziemię. Splunął na chodnik. Uch. Milo odsunął się nieco, a mężczyzna spojrzał na niego.
– I co się odsuwasz? Ja tu moknę. Ale zjadłem. – Odebrał parasol z dłoni Milo.
Milo otworzył ponownie swój.
– Ty też potrzymaj – powiedział.
– Czekaj no. Tylko kiedy wraca ta szuja? Czekam cztery godziny – oznajmił Donny, sprawdzając czas na telefonie, a Milo wzruszył ramionami.
– Nie widziałem swojej córki przez tydzień.
Zamiast przejmować się Haleyem, który może nie wrócić tej nocy, martwił się bardziej tym, że jego hamburger zrobi się zimny i rozmoczony. Jednak Donny nie odebrał jego parasolki, tylko wsadził ręce do kieszeni.
– Może jest już w środku?
– Jak niby miałby tam wejść? Czy wiesz, czego pilnują ci ludzie tutaj?
Milo wiedział o tylnych drzwiach lub małych wejściach rezydencji Haleya więcej niż sam właściciel. Znany mu Haley zapewne chodził po klubach albo szukał miejsca wśród mężczyzn.
– Och, nie myślisz, że coś się tam ruszyło?
– Niczego nie widzę. O czym ty mówisz?
Zirytował się nieco. Tak jak robił to wcześniej Donny, włożył parasol pomiędzy szyję i ramię, a następnie wyciągnął hamburgera. Facet wybełkotał bzdurę typu „mówię, że coś się ruszyło”, po czym zbliżył się do frontowej bramy.
– Co to za bezsens?
Nawet jeśli, jednak nie było mowy, aby Haley znajdował się w środku. Haley nie pojawi się, mówiąc „witam” tylko dlatego, że zapukał i nacisnął dzwonek. Chyba naprawdę umierał z tego czekania. Milo nie dbał o to, czy Donny robi coś głupiego, czy nie. Po prostu odgryzł kawałek ciepłego hamburgera. Pyszne, soczyste mięso oraz słodkawy, gorący sos rozpłynęły się gładko w jego ustach. Podczas gdy jadł, Donny naprawdę podszedł do bramy i zadzwonił. Reszta opierających się o bramę i drzemiących paparazzi spojrzała na niego z minami typu „co ten gość wyprawia”.
Biip. Klank. Wśród milczących ludzi rozległ się inny, dziwny dźwięk poza kapaniem deszczu, a Milo podniósł wzrok, odgryzając kolejny kawałek. Ujrzał, jak Donny otwiera bramę rezydencji Haleya i wchodzi do środka, jak gdyby nigdy nic. Wkroczył do wnętrza bardzo naturalnie i pewnie, zupełnie jakby był właścicielem tego domu, po czym zamknął bramę.
– Uch… – Milo rozchylił usta i wydobył z siebie głupi odgłos. Co to było? Co się właśnie stało? Dlaczego on wszedł do środka? Nie, JAK wszedł do środka?
Pozostali paparazzi stojący pod bramą mieli identyczne miny i wgapiali się w drzwi. Donny, który wszedł do środka, zdjął kapelusz i potrząsnął przygniecionymi włosami, a pasma koloru jasnego blondu opadły na jego kark. Zerknął do tyłu. Uśmiechnął się do Milo, jakby był wdzięczny, a ten po prostu zamrugał z bezmyślnym wyrazem twarzy. A po chwili, wypluł przeżuwany kawałek hamburgera.
– Ha-Haley?
Haley Lusk. Ta czarna owca, którą Milo śledził przez siedem lat, aby zrobić zdjęcia i przeprowadzić wywiad, a którą widywał częściej niż własną żonę – potrząsał właśnie parasolem, stojąc za bramą i wchodził do domu.
Milo wgapiał się w papierową torebkę w dłoniach, a później na Haleya, który otwierał drzwi, ściągał płaszcz przeciwdeszczowy i przechodził przez próg. Ponownie spojrzał na hamburgera.
– Uch…
Zupełnie jakby właśnie był świadkiem tego, jak jakiś frajer obok przechodzi transformację w superbohatera, Milo stał tam przez dłuższą chwilę oniemiały.
Gdy nadszedł ranek, Milo popadł w bardzo mściwy nastrój. Jego koledzy po fachu drwili z niego i żalili się, ponieważ nie rozpoznał Haleya i przeoczył go tuż pod swoim nosem. Nie tylko nie udało mu się zdobyć odpowiedniego zdjęcia Noaha zapraszającego Haleya na randkę, ponieważ był wówczas zdębiały, ale również nie zdołał zrobić żadnych zdjęć aktora wchodzącego do domu. Wśród paparazzi powszechne było przegapienie jednej okazji, ale stracenie wczorajszych zdjęć było naprawdę głupie. Dopiekł mu również sposób, w jaki się to odbyło. Kiedy Haley wręczył mu hamburgera, po czym przedstawił się jako „Donny Evelyn”, wygadując głupoty, Milo był zbyt skupiony na jedzeniu i ciągle się ślinił. Nie zorientował się nawet, że osobą dzielącą się hamburgerami był nie kto inny a Haley, na którego czekał od ośmiu godzin. Brzmiało to, co prawda, jak wymówka, lecz taki był powód, dlaczego się nabrał: mężczyzna paplający z akcentem z Kansas i zdenerwowaną miną w ogóle nie wyglądał jak Haley. „Donny” nie był krzykliwy również, gdy przeklinał – wyglądał zwyczajnie, a jego obecność była niewyraźna. Jeżeli nie nawijałby bez przerwy, trzymając smakowicie pachnącego hamburgera, Milo nie wiedziałby wcale, że ktoś tam siedział. Nikt nie miał pojęcia, od jak dawna chował się między paparazzi. Zupełnie jak opętani przez ducha, wszyscy widzieli Haleya ściągającego czapkę, odwracającego się i posyłającego błyszczący uśmiech, a jednak nadal jedynie stali, zastanawiając się idiotycznie, co on tutaj robi. Mieli klapki nie tylko na oczach, ale także uszach i ustach. Tak jakby drwiąc z Milo, Haley wszedł do siłowni, przez której okna było go widać jak na dłoni. Ćwiczył tam przez około godzinę, a następnie zniknął, aby wziąć prysznic i włączył światła w sypialni. Wyglądało na to, że położył się od razu, bo nie minęło trzydzieści sekund i światło zgasło, nie zostając już ponownie zapalone. Milo nie mógł uwierzyć, jak to się stało, że po przewróceniu całego świata do góry nogami Haley zwyczajnie poszedł ćwiczyć – czego nigdy nie robił – i spać niczym człowiek bez żadnych trosk. Gdy o tym pomyślał, wściekł się i o świcie zaczął naciskać dzwonek do drzwi jak szalony. Jednak zdawało się, że aktor go odłączył, ponieważ nie usłyszał niczego ze środka. Nic dziwnego, że wraz ze wzejściem słońca Milo czuł żądzę zemsty.
Na pewno zrobię zdjęcia, nawet jeśli sam będę musiał podłożyć mu nogę. Zrobię ich tuzin i wybiorę te, na których wyjdzie najgorzej i najśmieszniej, a potem wstawię je na pierwszą stronę gazety i umieszczę w sieci. W przeciwieństwie do sytuacji z zeszłej nocy Haley będzie jedynym wychodzącym z domu tego ranka, więc nie da rady udawać.
Rezydencja była tak dobrze chroniona złośliwymi paparazzi, że i pojedyncza mrówka nie mogłaby się prześlizgnąć. Śniadanie dostarczył im młody mężczyzna, lecz Milo, który stał się bardzo przewrażliwiony, ściągnął jego czapkę i uważnie mu się przyjrzał. Godzina 9:45. Słyszeli, że Haley miał ustalone nagrania na dziesiątą, ale nie ruszył się z domu o krok. Zapewne nie czuł się wystarczająco pewnie, by przechodzić wśród tych wszystkich paparazzi. Milo przewidział, że na pewno będzie wyglądał przez okno, więc czekał z teleobiektywem skupionym w przybliżeniu na oknie. Gdy sprawdzał, czy Haley nie zerka na zewnątrz, usłyszał czyjeś mamrotanie.
– Dlaczego nie wychodzi? Może już wyszedł?
Milo uśmiechnął się krzywo. Jak mógłby wyjść? Dziesiątki paparazzi pilnowało frontowych drzwi. Niemożliwe, żeby ten drań mógł się wymknąć.
– Oczywiście, że nie da rady wyjść, to pewne.
Wczoraj przeoczył go, bo stracił czujność, ale nie dziś. Właśnie w chwili, gdy Milo wymamrotał pod nosem obietnicę: „nigdy, nigdy nie uda mu się przejść”, spojrzał w górę, usłyszawszy głośny hałas. Z którejś strony nadleciał helikopter i przesunął się nad ich głowami. Zamiast wyminąć ich i zniknąć, zatrzymał się nad dachem rezydencji przy wtórze nasilającego się hałasu. Ze względu na ostry, głośny huk i silny powiew, Milo wykrzywił się i osłonił ręką obiektyw swojego aparatu. Nie ma mowy. Nie ma mowy – tak właśnie myślał. Nie może o to chodzić. To osiedle mieszkaniowe, a chociaż rezydencja Haleya była luksusowa, nie jest jednak wystarczająco przestronna, aby posiadać lądowisko. Usta Milo otworzyły się szeroko, kiedy wgapiał się w helikopter, lądujący wraz z rozchodzącym się wszędzie hałasem śmigła oraz ogromnym porywem wiatru, rozdmuchującym w każdą stronę małe gałęzie i kawałki trawy. Zupełnie niczym gwiazda wyłaniająca się z suchego dymu, ujrzał, jak ląduje, rozwalając ogród Haleya.
***
Usłyszawszy głośny hałas śmigła, od którego mogły popękać szyby, Mason wybiegł na zewnątrz i zmarszczył brwi na widok chaotycznie wyglądającego ogrodu. Wszystkie kwiaty zostały odcięte przez wiatr, gałęzie były poodrywane, a liście spadały z drzew, pozostawiając je nagie i trzęsące. Trawa oraz krzaki zostały przeryte przez podwozie o kształcie nart, więc pokazywała się jedynie gleba. Helikopter wylądował ot tak w jego ogrodzie. Mason z irytacją machnął na latające kawałki trawy i kurz. Wiedział z całą pewnością, kto byłby w stanie zrobić coś równie pomylonego. To był Noah Raycarlton.
Tego ranka, Mason obudził się po słodkim spaniu bez żadnych snów, po czym zobaczył gromadę przypominających zombie paparazzi, pilnujących jego frontowych drzwi ze swoimi aparatami. Zastanowił się przez minutę, wyciągnął telefon i zadzwonił do Phila.
– Pan Hepson? Z tej strony Haley – powitał go pogodnie, gdy usłyszał zimne „słucham”. – Pytam na wszelki wypadek, moglibyście przysłać dla mnie samochód?
– Powiedział pan samochód?
– Tak, muszę wydostać się z domu, ale paparazzi nie odchodzą. Wiem, że pan Raycarlton nie jest osobą posiadającą dużo wolnego czasu, ale gdyby miał dodatkowy samochód, byłoby miło, jeśli można by go na chwilę zaparkować pod moimi tylnymi drzwiami. O ile to możliwe, chciałbym, żeby był to samochód, którym często jeździ.
Wiedział, że nie może nabrać wszystkich paparazzi, jednak jeżeli ich trochę rozproszy, będzie miał szansę na ucieczkę. Gdy otaczali go wrogowie, rzucał bombę albo coś innego, co przyciągnęłoby ich uwagę, a następnie szukał luki. Ale w przypadku paparazzi, Noah będzie skuteczniejszy niż bomba.
– Minuta – powiedział Phil i Mason nie mógł go przez chwilę usłyszeć.
Mason, który włączył tryb głośnomówiący, zaczął wciągać na siebie ubrania. Myślał spokojnie: Skoro powiedział, że mi pomoże, przynajmniej pozwoli mi pożyczyć samochód. Zapewne miał więcej niż dwa.
– Próbujesz zgubić tych paparazzich pod swoim domem i pojechać na plan? – Na dźwięk tego głosu Mason, zakładający właśnie spodnie, podniósł głowę i zerknął na telefon. To był głos Noaha.
– Ach, tak – odparł z opóźnieniem.
Głos Noaha brzmiał przez telefon nieco niżej i bardziej miękko niż w rzeczywistości. Podszedł do komórki, wyłączył tryb głośnomówiący i zbliżył głośnik do ucha.
– To dlatego, że zebrało się ich więcej, niż przypuszczałem.
Zaczął uskarżać się na niby, że nie wiedział, czy to miejsce jest schroniskiem dla bezdomnych, czy może obozem uchodźców, a w odpowiedzi usłyszał cichy śmiech.
– Przygotuj się i czekaj. Odbiorę cię.
– Nie, nie mówię, żeby mnie… – zanim zdołał dokończyć zdanie, usłyszał dźwięk zakończonego połączenia.
…
Co ma na myśli, mówiąc, że mnie odbierze? Nie twierdzi chyba, że przyjdzie osobiście, racja? Mason chciał nabrać ludzi, że Noah przyjechał osobiście i po odwróceniu ich uwagi od swojej osoby, uciec stąd. Nie chciał, żeby Noah naprawdę go eskortował. Nawet jeśli mężczyzna przyjedzie osobiście, Mason nie będzie mógł pojechać tym samochodem. Pojazd zostanie otoczony przez paparazzi i nie tylko nie zdoła dotrzeć na plan o czasie, ale będzie też zmuszony pozować przed ich kamerami, aż baterie się wyczerpią. Fakt, że wiedział o tym, będąc kompletnym ignorantem w sprawach Hollywood, oznaczał, że Noah również wiedział. Uznał, że chociaż by naprawdę osobiście przyjechał, to i tak go nie zabierze. Tak uważał.
…
Mason, który był gotowy biec na drugą stronę ulicy, kiedy tylko samochód Noaha zatrzyma się w pobliżu, zakrył uszy i wgapiał się w helikopter niszczący jego ogród. Ten sam ogród, o który troszczył się kawałek po kawałku, za każdym razem, gdy miał czas od zostania Haleyem. Ogromna maszyna wleciała dumnie i zatrzymała śmigło z głośnym odgłosem. Wkrótce drzwi się otworzyły.
– …Nie sądzę, żeby pan rozumiał. Nie mam w swoim domu lądowiska. To jest ogród – poinformował z obojętną miną Noaha, który ściągnął słuchawki wewnątrz helikoptera.
Rzeczywiście poczuł się zdenerwowany po tym, jak Noah stwierdził, że go odbierze, lecz nie miał pojęcia, iż pojawi się w tak absurdalnym i ignoranckim stylu. Jasnowłosy uśmiechnął się leniwie, usłyszawszy jego krytykę.
– Tak, dlatego nieco trzęsło w czasie lądowania. Czy nie lepiej byłoby zbudować lądowisko?
Zabrzmiało to podobnie do „jak możesz żyć w takiej niewygodzie”, a Mason zmarszczył brwi i odwrócił się, zamiast odpowiedzieć. Rzecz jasna zauważył paparazzi stojących za bramą, a nawet przechodzących obok sąsiadów, którzy wyszli, by sprawdzić, co się dzieje. Wydawało mu się, że w oddali słyszy również syrenę policyjną.
– Wsiadaj. Nie będziemy mieli korku po drodze, ale nie zostało nam zbyt wiele czasu.
Ton Noaha sugerował, że gdyby mieli go wystarczająco dużo, to chciałby napić się herbaty, a Mason westchnął i zaczął nieco szybciej podchodzić do helikoptera. Czuł się zażenowany przed swoimi sąsiadami i zgodnie ze słowami mężczyzny, naprawdę nie pozostało mu zbyt wiele czasu.
– Spotkanie z panem zawsze jest burzliwe. Wczoraj i tak samo dziś. To nie było zaledwie burzliwe, raczej przypominało zbrojny protest z transparentem „spójrzcie tutaj, pośpieszcie się i spójrzcie”.
– Moja matka powiedziała, że helikopter to dobry sposób na ucieczkę przed paparazzi. Nie chciałem wywołać zamieszania.
– …Rozumiem.
Słysząc stwierdzenie, że nie chciał wywołać zamieszania, przylatując helikopterem do dzielnicy mieszkalnej i lądując w czyimś ogrodzie, Mason doszedł do wniosku, że rozmawianie o tej kwestii z Noahem nie jest dobre dla jego zdrowia.
Noah podał mu rękę, a Mason zawahał się przez chwilę, zanim ją chwycił. Gdy wspinał się, trzymając jego dłoń, odwrócił się i zobaczył ludzi wpatrujących się w niego z ogłupiałymi minami, po czym dostrzegł paparazzo Milo, którego spotkał dzień wcześniej. Miał dokładnie taki sam wyraz twarzy jak zeszłej nocy.
Kiedy się zaśmiał, mężczyzna wydawał się zaskoczony i – jakby przez przypadek – nacisnął migawkę. W chwili rozbłyśnięcia pierwszego flesza Noah pociągnął rękę Masona i wpuścił go do środka. Paparazzi wreszcie odzyskali przytomność i zaczęli robić zdjęcia, a śmigła helikoptera głośno zawirowały. Siedzący na przodzie Phil podał Masonowi zestaw słuchawkowy, a ten prędko go założył.
– Jeśli wylądujemy tutaj parę razy więcej, to myślę, że możemy użyć tego jako lądowiska.
Poprzez huk śmigła dosłyszał zwyczajny głos Noaha stwierdzający, że jeżeli wylądują dwa lub więcej razy, nie będzie już tak trzęsło. Mason przymknął usta i spojrzał przez okno na ogród, który był teraz w jeszcze gorszym nieładzie. Gdy helikopter uniósł się, zataczając półokrąg, jeszcze parę więcej drzew zostało spiłowanych przez jego podwozie. Nie miał pewności, czy będzie mógł używać tego jako lądowiska, ale z pewnością nie było to już ogrodem.
– Jak długo potrwają nagrania?
– …Około dwóch miesięcy.
Noah uśmiechnął się, jakby usłyszał jakieś dobre wieści.
– Mamy wystarczająco dużo czasu, by zmienić to miejsce w lądowisko.
…
Tak jak powiedział, po dwóch miesiącach z ogrodu zostanie jedynie zabłocona resztka, dobrze ubita przez podwozie helikoptera. Jednakże szyby domu nie będą bezpieczne. Mason pomyślał, że jeżeli przyleci raz czy dwa, w zależności od sytuacji nie będzie żadnego problemu. Ale ze względu na dzisiejsze ekscentryczne zachowanie Noaha paparazzi z pewnością się pomnożą, a to stanowiło problem.
– Słyszałem, że ma pan u siebie w domu lądowisko… – Mason poruszył zimnymi, słonawymi wargami.
– Zadzwoń wieczorem. Odbiorę cię – odparł Noah, tak jakby tylko na to czekał. – Będzie lepiej, jeżeli zadzwonisz do mnie zamiast do Phila. – Poprzez słuchawki rozbrzmiał słodki głos i połaskotał jego uszy.
Gdy Mason spojrzał na Noaha, jasnowłosy uśmiechnął się promiennym uśmiechem, sugerującym, że wszystko się dobrze układa.
***
Haley Lusk ocalony przez Noaha.
Czy narodziła się nowa para Hollywood? To prawda, że historia młodej damy ubrudzonej popiołem i zakochanej w księciu to symbol marzeń oraz nadziei w sercach wielu ludzi, ale rzeczywista wersja nie jest już taka piękna.
Dzisiaj (dziewiętnastego) o dziesiątej rano: Nie było miejsca ze względu na reporterów czekających pod domem Haleya Luska, ale helikopter oznaczony symbolem rodziny Raycarlton rzucił cień nad głowami wszystkich obecnych i zaskakująco…?
– To zdjęcie jest niemalże redakcyjne – stwierdził Chase, sprawdzając artykuł internetowy na swoim tablecie.
Mason, który zmywał makijaż, zerknął na pokazywane przez niego ujęcie. Wdrapywał się na nim do helikoptera, trzymając dłoń Noaha i posyłał czarujący uśmiech w stronę kamery. Przypominało to nieco tajemniczo chełpliwy wyraz twarzy.
– Zostało znakomicie zrobione.
Mason był zirytowany w ciągu całej tej wizyty ze względu na bezmyślne zachowanie Noaha, ale przelotnie dostrzegł minę Milo, która wyglądała zabawnie i się uśmiechnął. Uśmiech ten niefortunnie ukazał się na fotografii.
– To normalna mina wyrażająca sympatię, a co? – Ashton, drugoplanowy aktor, który właśnie przechodził obok, wtrącił się do rozmowy.
– Trudno było zachować się nienormalnie w takiej sytuacji – rzekł Mason, po czym ściągnął z oczu czarne szkła kontaktowe.
Jego nową rolą był czarny charakter, mający bardzo złą relację z głównym bohaterem. Wydawało się, że pod koniec miał przejść na jego stronę, lecz konfrontował się z nim przez cały film.
Mina Tony’ego świadczyła o tym, że martwi się o Haleya. Obawiał się, że może on nie chcieć zagrać roli czarnego charakteru, lecz tak naprawdę Mason czuł się z tym wygodnie. Od początku nie należał do miłych facetów i nie lubił takiego udawać. Typ osobowości bohatera odgrywanego przez Chase’a należał do tych, których Mason nienawidził najbardziej – sztywny, poczciwy i moralny, zawsze mówiący właściwą rzecz niezależnie od sytuacji. W rzeczywistości Chase nie był aż tak nieelastyczny, ale pasował do tej roli.
– Haley, umawiasz się z panem Raycarltonem tak na poważnie? – zapytał Ashton, jakby nie mógł w to uwierzyć. – To nie prawda, racja?
– A jak myślisz? Uważasz, że się umawiamy? – zapytał Mason, zamykając opakowanie na szkła kontaktowe i podając je osobie odpowiedzialnej za rekwizyty.
Ashton zaśmiał się.
– Szczerze mówiąc, to nie sądzę, żebyście się umawiali. Wiesz, on jest w końcu tym „Raynoahem”. On i ty? – Aktor obrzucił go spojrzeniem od stóp do głów, śmiejąc się nieco niegrzecznie.
Chase zerknął na niego.
– Ja nie uważam w ten sposób. Nie sądzę, żeby było coś dziwnego w umawianiu się pana Raycarltona z Haleyem i…
– Nie ma mowy, szczerze człowieku, to jest naprawdę dziwne. Czy też tak nie sądzisz, Gloria? – zapytał Ashton przechodzącą obok Glorię.
– No cóż, to… Pan Raycarlton nie miał w przeszłości żadnych skandali i pomimo swojej popularności nie pojawia się zbyt często w mediach. Więc jest to trochę… – Zdawało się, że również brała to pod uwagę, ponieważ ostrożnie wyraziła swoją opinię.
– Dlaczego? Ten mężczyzna kompletnie zadurzył się w Haleyu.
Wyglądało na to, że Vick miał w tej chwili przerwę od filmowania i zdecydował się zabrać głos. Rzucił opinię, że Noah widział niesamowitą stronę Haleya i nie ma opcji, aby się w nim nie zakochał.
– Nie ma mowy, panie reżyserze – odrzekł Ashton, machając rękami, jakby chciał go uspokoić i dać do zrozumienia „powiedz coś rozsądnego”.
– Ale jeśli nie o to chodzi, dlaczego zaprosił go na randkę przed tymi wszystkimi reporterami, prawie jakby się przechwalał?
– To, cóż… Proszę poczekać, twierdzi pan, że ten mężczyzna naprawdę kocha Haleya?
Vick wzruszył ramionami.
– Czy mężczyźni nie chcą rozgłosić wiadomości, kiedy są zakochani? – odrzekł, stojąc obok Chase’a.
– Umieszczanie pana Noaha Raycarltona w kategorii „normalnych” mężczyzn zniszczy fantazje wszystkich kobiet – wmieszała się inna drugoplanowa aktorka, Lizzie.
Ze względu na swoją rolę, Mason pofarbował tego ranka włosy na czarno. Włożył kapelusz na głowę i rozejrzał się po dyskutującej ekipie niczym widz stojący za linią boczną.
– Czy nie jesteście niegrzeczni? Haley to miła osoba. Osoba, która może umawiać się z każdym, kto jest wystarczająco godny szacunku – oznajmił wszystkim Chase i ktoś ponownie dorzucił swoje trzy grosze.
– Ale czy Haley nie został odrzucony przez pana Raycarltona już poprzednim razem?
– Nie został odrzucony. Nie było komentarzy.
– Wychodzi na to samo, myśl logicznie!
– Jednak logicznie rzecz ujmując, jeżeli się nie umawiają, dlaczego pan Raycarlton by to zrobił? Tym, który poprosił o randkę, był nie Haley, a właśnie on.
– Cóż, z jakiegokolwiek innego powodu oprócz „zakochania się”…
– O czym ty mówisz, prosto w oczy Haleya?
– No, no, Chase, uspokój się. – Vick powstrzymał Chase’a, a Tony, który przybiegł z opóźnieniem, zapytał Masona, co się dzieje.
Mason wzruszył ramionami i dał znak, że nie wie.
– Chase, czy pożyczyłeś mu jakieś pieniądze? Albo go lubisz? – Ashton wściekł się i zaczął się wykłócać.
– Oczywiście, że go lubię – odrzekł Chase pewnym głosem. – Jak można nienawidzić kogoś takiego jak on?
Twarz Ashtona się wykrzywiła.
– Wy dwaj też nie pasujecie do siebie!
Chociaż nie „prześwięty” tak jak Noah, Chase Miller był wspaniałym aktorem, opłacanym dziesiątkami milionów dolarów za każdy film. Był zdrowy, odpowiedzialny i wobec każdego zachowywał się jak dżentelmen. Oznaczało to, że nie pasowałby do kogoś takiego jak Haley, posiadający wizerunek dziwki.
– Hej Ashton, uważaj, co mówisz – przerwał mu Vick.
– Tak, jesteś zbyt przykry – zgodził się Tony, który w pewnym momencie zaczął się wtrącać.
Choćby Ashton się nie mylił, jego słowa były zbyt ostre. Podczas gdy zebrani razem ludzie dyskutowali podniesionymi głosami, Mason podziękował i pożegnał się z osobami odpowiedzialnymi za rekwizyty i makijaż.
– Nie chodzą ze sobą. Nie ma opcji.
– Gdyby się nie umawiali, dlaczego powiedziałby coś takiego?
– Jeśliby się umawiali, robiliby to w tajemnicy. Po co miałby powiedzieć to otwarcie? Czym tu się chwalić? Powodem jest pewnie to, że oni nie są…
Kiedy wszyscy spierali się między sobą, Mason szukał okazji, aby zapytać, czy może wracać do domu.
– Um… wydaje się, że wszystkie moje części są skończone, mogę się już zbierać? – zapytał cicho, stanąwszy za Glorią, a rozprawiający głośno ludzi zamilkli i spojrzeli na niego jak jeden mąż.
Chyba uświadomili sobie, jak bezsensowne było dyskutowanie w obecności samej zainteresowanej osoby.
– Więc… Jak to jest? Z panem Raycarltonem.
– Czy umawiacie się ze sobą? – Tym razem Vick również złapał byka za rogi i zapytał.
Każdy skupił sokoli wzrok na ustach Masona i tym, co miał zaraz powiedzieć. On tymczasem wzruszył ramionami.
– Nie. Nie chodzimy ze sobą. Dlaczego miałby ze mną chodzić? – odrzekł prosto.
Zerknął ze spokojną miną na Ashtona, który przytaknął nietaktownie.
– Właśnie o tym mówię!
Vick i Chase zmarszczyli brwi, patrząc na niego, lecz aktor wydawał się przekonany co do swoich racji.
– Więc dlaczego pan Raycarlton miałby zachować się w ten sposób? Zaprosić cię na randkę, a nawet podrzucić tutaj dziś rano.
Tego ranka wszyscy porzucili nadzieję, że Haley dotrze na czas i zaczęli rozmawiać o nagraniu kolejnej sceny, gdy ktoś nagle powiedział: „Mówią, że ogród w rezydencji Haleya został zaatakowany?”. Następnie pokazał na telefonie zdjęcie zniszczonego ogrodu. W tym samym momencie nad ich głowami nadleciał helikopter. Maszyna nie poprosiła w ogóle o pozwolenie i wylądowała na lądowisku planu filmowego. Drzwi otworzyły się, po czym ze środka wyszedł Haley, mający apatyczną, niezadowoloną minę. Noah natomiast uśmiechał się słodko i promiennie.
– Oczywiście nie wiem, dlaczego pan Raycarlton zachowuje się wobec mnie w ten sposób.
Jego celem mogło być uprzykrzenie mu życia, ponieważ za nim nie przepadał. Mason przypomniał sobie zrujnowany ogród z tego ranka i mruknął.
– Hm? Co powiedziałeś? – zapytał Vick, a Mason wzruszył ramionami.
– Tak czy inaczej, nie chodzimy ze sobą ani nic podobnego – oznajmił stanowczo, odwrócił się i ponownie zapytał Glorię: – Mój harmonogram się skończył, racja?
Producentka sprawdziła organizer i spojrzała na niego nadal zaciekawionym wzrokiem.
– W takim razie wracam – oznajmił po prostu i pożegnał się z Vickiem oraz resztą.
Ludzie, cali zgrzani po dyskusji, zareagowali obojętnie. Mówili „jasne” albo „serio?”, rozpraszając się lub zostając i włócząc w pobliżu.
– Skoro już skończyłeś, może pójdziemy do pubu na drinki? Znam jeden dobry w okolicy. Mają wiele napojów bezalkoholowych. – Zdawało się, że Chase chciał poprawić humor Masonowi, który usłyszał parę przykrych rzeczy i zapytał go o to życzliwie.
– Ach, chciałbym, ale muszę wyprowadzić się dzisiaj z domu, więc nie mogę być spóźniony.
– Przeprowadzasz się? Dokąd?
– To nie jest tak dokładnie przeprowadzka. Po prostu zamieszkam na pewien czas w domu innej osoby…
Jeśli się tak nad tym zastanowić, czy naprawdę muszę powiedzieć Tony’emu, że zostaję w domu Noaha? Spojrzał na menadżera pakującego rekwizyty.
– Zostajesz w domu przyjaciela przez paparazzi? To w pobliżu? – Chase chciał zapytać, czy nie będzie mu ciężko jeździć tam i z powrotem.
– Bez pewności… – odparł wymijająco.
Noah miał prawdopodobnie więcej niż jeden czy dwa domy, a może zamierzał pożyczyć mu całą rezydencję w pobliżu planu filmowego, ale Mason nie był pewien co do lokalizacji. Wiedział tylko jedno – będzie tam lądowisko dla helikoptera.
Ashton, który rozglądał się po okolicy, powiedział „wow” i nieco się podekscytował.
– Haley, paparazzi zajmują cały przód i tył planu. Jest ich nawet więcej niż wtedy, gdy Natalie Kisse ogłosiła, że urodzi nieślubne dziecko polityka.
– Och, Boże! Wygląda na to, że zebrało się ich więcej przez te wydarzenia z rana. Jutro rano też masz nagrania, myślisz, że będzie w porządku? Możemy dać ci miejsce do spania na planie… – zapytała ze zmartwieniem Gloria, a Chase wystąpił na przód.
– Skoro tak, jeżeli dom twojego przyjaciela jest daleko, co ty na to, żeby zostać w hotelu albo u mnie?
Wydawało się, że złożył ofertę pod wpływem impulsu, lecz wkrótce zaczął brzmieć, jakby miał świetny pomysł.
– Tak. Mam wolny pokój i mieszkam bardzo blisko planu, więc będzie ci łatwo jeździć w obie strony – dodał z lekkim podekscytowaniem. – Popijemy razem piwo, obejrzymy parę pistoletów i pooglądamy filmy.
Widząc jego minę sugerującą, że chce mieć dobrego przyjaciela, z którym mógłby oddawać się męskim rozrywkom, siedzący na krześle Vick wstał prędko.
– Czekaj, czekaj. Czy wy dwaj macie zamiar zostać teraz razem? Może… Chyba nie będziecie oglądać wspólnie serii Szklana pułapka, nie?
– Jeśli włączę DVD, pojawi się twarz Bruce’a Willisa.
– …To pierwsza czy druga część?
– Od pierwszej do czwartej, odtwarza po kolei. – Ton Chase’a dawał do zrozumienia, że to oczywiste.
– …Musimy dzisiaj omówić coś ważnego odnośnie do filmu i powinniśmy to zrobić w trójkę – oznajmił Vick ze zniecierpliwioną miną.
Gdy zapytał, czy również może do nich dołączyć, Chase zerknął na niego z namysłem. Mierzony spojrzeniem aktora, który oceniał czy zaproszenie kolejnej osoby na ich męski wieczór będzie właściwe, reżyser wyprostował ramiona, starając się lepiej zaprezentować.
– Wasza trójka będzie dziś razem spędzać czas? Też mogę przyjść?
– Wybacz, ale mam tylko trzy pokoje.
Kiedy Ashton próbował się przyłączyć, Chase odmówił mu stanowczo. Usłyszawszy, że ma jedynie trzy pokoje, Vick przybrał triumfalną minę, a drugi mężczyzna poczuł się zawiedziony.
– Co sądzisz, Haley? Jeżeli ci to pasuje, może zostaniesz u mnie, aż skończą się filmy? Lubisz Szklaną pułapkę, prawda?
Oczy Chase’a błyszczały w obliczu perspektywy obejrzenia kolejno Szklanej pułapki 1, 2, 3 i 4 począwszy od dzisiaj, a Mason uśmiechnął się trochę krzywo. Nie oglądał tak naprawdę żadnych filmów ani seriali, ale akurat ten wcześniej obejrzał. Jego podwładny, który dopiero co został najemnikiem, stwierdził, że to jego ulubiony film i włączył go w wolnym czasie na misji. W FBI byli sami idioci, w SWAT zachowywali się jak małe dziewczynki, a ludzie z LAPD postępowali jak debile. Główny bohater przetrwał stanowczo zbyt długo i film był niewiarygodnie przesadzony. Oglądanie nie jednej części, a czterech? Vick i Chase byli rozochoceni, a ich oczy płonęły na myśl o całonocnym oglądaniu, piciu piwa oraz jedzeniu gorących skrzydełek.
Mason nie czułby się komfortowo, zostając u Noaha. Wszystko tylko pogorszyłoby się po plotce o wspólnym mieszkaniu, a to nie było dobre dla wizerunku tego mężczyzny. Pewnie zostanie w domu Chase’a stanowiło lepszy wybór, ale…
– Co pan mówi? Jeżeli my dwaj będziemy jechać z przodu, a Haley zakryje się kocem na tylnym siedzeniu, to myślę, że wydostaniemy się bez przeszkód – stwierdził rozemocjonowany Chase, który grał głównego bohatera w niezliczonych filmach akcji.
– Czy to nie jest otwarty samochód? Nie zostaniemy złapani? A co z ciężarówką? Myślisz, że to będzie w porządku? – zapytał Vick, wskazując w stronę Masona.
– Nie jestem pewien. Nie sądzę, żeby to był dobry… – odparł Mason z westchnieniem.
Dla Chase’a i Vicka mogła to być zabawna przygoda, ale Mason, który musiał żyć, robiąc takie rzeczy, nie traktował tego jako żartu. Ciężarówka jest ciasna, ciemna i trzęsie się jak szalona. To dobry środek transportu dla kogoś, z kim chcesz zadrzeć, a nie miejsce, do którego wsiada się z własnej woli. Zastanawiając się na tym racjonalnie, zostanie w domu Chase’a było lepsze, ale widząc ich roziskrzone spojrzenia, Mason automatycznie czuł się zmęczony. Z kiepską kondycją Haleya, byciem dręczonym przez paparazzi, nagrywaniem filmu ze scenami akcji i oglądaniem Szklanej pułapki – wszystkich części przez całą noc – już sama myśl wpędziła go w depresyjny nastrój.
– Czy ciężarówka to zbyt wiele? Dlaczego? Uważam, że to może być dobre.
– A ja w ogóle nie uważam, że to może być dobre. – Ktoś inny odpowiedział Vickowi zamiast Masona. – Ciasno, ciemno i się trzęsie… Ani emocjonujące, ani zabawne. Poza tym, jeżeli media się o tym dowiedzą, będzie żenująco.
Mason odwrócił się na dźwięk tego zrelaksowanego głosu. Nikt nie wiedział, kiedy zaczął się przysłuchiwać. Noah szedł w ich kierunku z promiennym uśmiechem na twarzy.
– Czy helikopter nie będzie znacznie lepszy? – zapytał Noah, stanąwszy tuż obok Masona, przyglądając się niepewnym twarzom.
– Pan Raycarlton? – zapytał ktoś, głośno wciągając powietrze.
– Jak, jak się tutaj dostał…?
Nagłe pojawienie się Noaha podburzyło wszystkich na planie, a Vick po prostu wpatrywał się w niego z szeroko otwartymi oczami. Producentka Gloria biegła z oddali ze zdesperowaną miną, a Mason drapał się po policzku.
– Nie przypominam sobie, żebym do pana dzwonił.
Czy nie powiedział, żebym zadzwonił do niego, jak skończę? Jeżeli przyciągnie całą uwagę za każdym razem, gdy się pojawi, to będzie zbyt wiele.
– To prawda, ale… – odpowiedział Noah, uśmiechając się z zakłopotaniem po stwierdzeniu Masona. – Myślałem, że inni ludzie będą mieli zamiar cię wykraść.
Jasnowłosy zerknął znacząco na Chase’a oraz Vicka. Spojrzenie to wyraźnie zawierało desperację i zazdrość młodego, zakochanego mężczyzny. Zaskoczony reżyser spróbował się pędem usprawiedliwić.
– Ach, um, to miejsce, w którym miałeś się zatrzymać, to dom pana Raycarltona? Och nie, powinieneś był powiedzieć! Nie wiedzieliśmy i zachowaliśmy się jak półgłówki…
– Zgadza się. Prawie postąpiliśmy głupio. Hahaha – zaśmiał się niezręcznie Chase.
– Hahaha, Szklana pułapka… – dołączył Vick. Jego głos był pełen zawodu, ale udawał, że wszystko gra. – Taa. Helikopter będzie lepszy niż ciężarówka. Oczywiście, że tak.
– Haley, zostajesz w domu pana Raycarltona? Czy nie mówiłeś, że nie chodzicie ze sobą? – zapytał Ashton, który stał cicho na boku po tym, jak Chase odmówił mu udziału w męskim wieczorze. Był nieco zaskoczony pojawieniem się Noaha.
Noah przypatrzył się Masonowi, jakby pytał „powiedziałeś coś takiego?”.
…
Mason przewrócił oczami, po czym rozejrzał się po sali pełnej wgapiających się ludzi. Atmosfera nie zachęcała do powiedzenia „ale to przecież prawda”.
– To prawda, nie umawiamy się ze sobą – odrzekł Noah zamiast Masona, gdy zobaczył, że wydaje się on nieco zakłopotany. – Rzecz jasna chciałbym, żebyśmy byli w takiej relacji – dodał, mrucząc bezładnie.
Mimo to, wszyscy natychmiast i wyraźnie usłyszeli jego głos. Włącznie z Masonem.
…
Ludzie wpatrywali się w Masona, tak jakby nie wiedzieli, co powiedzieć, ale nie było mowy, aby on sam miał coś do dodania w tej sytuacji. Stwierdzić „co ty wyprawiasz, oszalałeś?” albo „ach, jaki zabawny żart”, lub „pogrywasz sobie ze mną?” – moment nie był odpowiedni.
– Ach, powinniśmy już iść? Jesteś zmęczony, prawda? – zapytał wypełnionym troską głosem Noah, który patrzył na niego łagodnie.
– …Tak. Naprawdę jestem. Naprawdę. Bardzo.
Noah oznajmił, że zostawił helikopter w pobliżu, a następnie chwycił Masona.
– Chase, powiedziałeś, że masz trzy pokoje, co nie? – zapytał ponownie Ashton, po tym, jak tamtych dwóch odeszło.
Chase spoglądał w kierunku miejsca, gdzie zniknął Haley.
– …Tak jak teraz o tym myślę, DVD jest zepsute – odparł.
Vick oraz Chase wrócili do własnych domów z zawiedzionymi minami i zwieszonymi ramionami. Męski wieczór nie nastąpił.
***
– Czy wtrącenie się było nieuprzejme z mojej strony? Chciałeś pojechać do domu Chase’a Millera? – Głos Noaha brzmiał zwyczajnie, kiedy szedł przed Masonem w stronę helikoptera.
– Nie, tak naprawdę nie chciałem… – wymamrotał Mason i przystanął.
Przestraszył się przymusu oglądania czterech części Szklanej pułapki z rzędu i zamierzał, tak czy inaczej, odrzucić ofertę. Ale zamiast tego…
Noah odwrócił się do tyłu, gdy wyczuł, że Mason się zatrzymał.
– O co chodzi?
Za helikopterem zachodziło słońce, a mężczyzna uśmiechał się na tym tle.
– Myślę, że nadszedł już czas, aby powiedział mi pan, dlaczego to robi – odparł, wpatrując się w jego zachwycającą twarz.
Wczoraj, dzisiaj rano, a nawet przed chwilą popłynął z prądem czynów Noaha, nie mając o niczym pojęcia. Wczoraj został ocalony przed kryzysową sytuacją, tak samo dziś rankiem. Niezależnie od metody, to Mason poprosił o pomoc, więc nie miał żadnych zażaleń. Zastanawiał się „czy koniecznie musiał posuwać się tak daleko?”, ale zostawił tę kwestię. Jednakże, gdy ta sama rzecz nastąpiła trzy razy z rzędu, nie mógł powstrzymać pytania…
– Sądzę, że ma pan nadzieję na rozdmuchanie tego skandalu… Czy się mylę?
Nawet to, że chciał skandalu z udziałem Haleya, było dziwne. Mason podniósł oczy i spojrzał na niego, mając opuszczoną głowę. Nie mógł odgadnąć, o czym myśli. Czy naprawdę aż tak bardzo potrzebował tarczy do odwrócenia uwagi?
Mężczyzna nie wydawał się specjalnie zaskoczony tym pytaniem. Zamiast tego roześmiał się z leniwie półotwartymi powiekami. Mason zmarszczył lekko brwi, widząc jego radosny wyraz twarzy. Prawda wreszcie miała wyjść na jaw.
– Kto wie – odrzekł Noah łagodnym głosem, powoli mierząc go wzrokiem. – Pofarbowałeś włosy.
Długie, piękne palce sięgnęły w stronę czarnych włosów Masona. Wzdrygnął się, ale zatrzymał. Noah musnął pasmo i założył mu je za ucho.
– Pasuje ci bardziej, niż bym przypuszczał. – Blondyn zacisnął na chwilę usta, tak jakby o czymś rozmyślał.
Mason odnosił wrażenie, że cały jego zmysł czucia zebrał się w miejscu, w którym zatrzymały się palce Noaha dotykające jego ucha. Podniósł rękę, aby odsunąć palec, gdy…
– Haley – odezwał się Noah niskim głosem.
Gdy Mason znieruchomiał, mężczyzna pochylił się – tak jakby miał zamiar szepnąć coś do tego ucha, za którym ułożył jego włosy. Poczuł ciepły oddech na małżowinie. Przygryzł wargę i spróbował wycofać się, przejęty dreszczem, lecz został przytrzymany za ramiona. Noah zaśmiał się nisko.
– Co byś zrobił – wyszeptał słodko – gdybym wiedział, kim jesteś?
Kiedy dodał to tajemniczym tonem, zbliżył się, patrząc mu prosto w oczy. Zmrużył powoli powieki i się uśmiechnął.
– Jeśli wiem, że nie jesteś Haleyem Luskiem… Co takiego zrobisz?
Zielone oczy skryte pod rzęsami nie uśmiechały się w ogóle.
Tłumaczenie: Berenice96
Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Tom II
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Dodatki
Ekstra 1
Ekstra 2
Ekstra 3
Ekstra 4
Ekstra 5
Ekstra 6