Obserwowałem cię. Dobrze wiem, jak czysty i dobry jesteś. Tylko ja wiem. Noah Raycarlton i ty nie pasujecie do siebie, więc zerwijcie, proszę. Moje serce już jest spalone, rozerwane i postrzępione. Każdy dzień jest jak piekło i moja dusza płonie…
Mason zbadał wzrokiem około dwunastu stron rozmiaru A4, włożył je z powrotem do koperty, a następnie wrzucił prosto do śmietnika.
– Czy to nie list?
Kiedy odwrócił się, słysząc głos za plecami, Chase wpatrywał się w kopertę, która zniknęła w śmietniku.
– To nic – odrzekł, po czym spojrzał z oddali na głośny plan filmowy.
– A tak poza tym, nadal jest tak samo?
– Ha ha. Tak – odpowiedział Chase i spojrzał na plan razem z nim.
Po incydencie z porwaniem Mason dołączył do nagrań w ciągu szesnastu dni i stał się celem reporterów z całego świata. W szpitalu mógł pozostać w ciszy i wygodzie dzięki rodzinie Raycarltonów. Mason, który jeszcze wczoraj powrócił do domu, ciesząc się względnym spokojem, nie potrafił przywyknąć do tej wybuchowej sytuacji i wgapiał się w plan filmowy, jakby nie była to jego sprawa.
– Ile razy muszę wam powtarzać, że jeżeli będziecie głośno, hałas też się nagra? Proszę o ciszę!
Gloria oraz personel niemal walczyli z niezliczonymi reporterami, krzyczącymi „skoro inni robią zdjęcia, to dlaczego ja nie mogę?” i wrzeszczącymi w stronę Haleya, żeby wyszedł, bo chcą go dobrze widzieć.
– Czy nie lepiej, żebyś po prostu udzielił wywiadu? To jest jak… – powiedział zirytowanym głosem Ashton, który czekał od dłuższego czasu, ale odszedł, ponieważ sytuacja nie wskazywała na to, by mogli zacząć nagrywać.
Mason uśmiechnął się żałośnie, a Tony, który pojawił się ni z tego, ni z owego, również odezwał się bardzo ponurym tonem:
– Przykro mi. Udzielał wywiadu przez krótki czas, ale to robiło się nieskończenie długie…
– To nie wina Haleya – stwierdził poważnie Chase i powstrzymał Tony’ego przed przepraszaniem. – Uratował człowieka i jest to rzecz jasna coś, co wszyscy muszą znieść wspólnie. Również dzięki niemu napływają inwestorzy, więc jeżeli wytrzymamy hałas przez krótką chwilę, wszystko się poprawi.
Dokładnie tak jak powiedział, po uratowaniu życia Noaha Raycarltona przez Haleya, przelewało się od ludzi chcących zainwestować w film „Real”. Oczywiście największy sponsor – Raycarlton NLC – także zapewniał niekończące się wsparcie i to na tyle, że nie tylko pokryto koszty opóźnienia, a nawet nadal mieliby pieniądze, gdyby personel na pół etatu pozostawał w luksusowych hotelach. Chase powiedział prawdę, jednak Ashton skrzywił się i zaczął się w niego wgapiać.
– Ostatnio było tak samo, Chase, jesteś jak rycerz Haleya.
Doszedł do tego wniosku, ponieważ Haley naprawdę nie wydawał się przejmować, ale kiedy tylko ktoś zaczynał go obmawiać, Chase robił się wzburzony. Mężczyzna zarumienił się nieco przez słowa Ashtona.
– Naprawdę tak to wygląda? – zapytał.
– Nie, co…
Z całą pewnością był to sarkazm, lecz widząc szczęśliwego Chase’a, Mason połknął swoje słowa. Właśnie wtedy pojawiła się Gloria z wykończoną twarzą.
– Ach, poważnie… Przepraszam, że przyjechałeś na miejsce z tą raną. Haley, naprawdę nie sądzę, żeby to zadziałało. Myślę, że dzisiejsze nagrania nie są możliwe.
– Nie, to ja przepraszam. – Mason przeprosił Glorię, która miała ponurą minę.
W oddali Vick przyglądał się reporterom z nienawiścią, irytacją oraz złością. Chociaż wiedział, że przepracowywał Haleya i czuł niepokój, był szczęśliwy, mogąc wreszcie nakręcić parę scen, lecz przez tych drani w ogóle nie mógł nagrywać.
– Haley również nie wygląda dobrze, więc powinniśmy na dzisiaj skończyć i odpocząć… Uważam, że na razie powinniśmy kręcić w studio.
Gdyby reporterzy mieli zakaz wchodzenia na teren nagrań, musieliby zablokować jedynie helikoptery przelatujące za oknem. Westchnęła, a Mason tylko uśmiechnął się gorzko, nie wiedząc co powiedzieć. Dla niego Hollywood nadal stanowiło odległe, niezrozumiałe miejsce. Nie był w stanie pojąć, dlaczego zachowywali się oni tak chaotycznie. Mason uniknął świateł reflektorów nawet dwie dekady temu, gdy uratował Noaha, a teraz – mimo że Haley był aktorem – nadal nie mógł zrozumieć reporterów zachowujących się niczym fanatycy.
– Z pewnością nie wyglądasz najlepiej. Czy polepszy ci się na jutrzejsze nagrania?
– Achhh… Cóż.
Uśmiechnął się niezręcznie, usłyszawszy zmartwione pytanie Chase’a i ukradkiem chwycił się za talię. Tak naprawdę miał problem, żeby ustać w miejscu. Jednakże nie mógł oznajmić innym swojego kłopotliwego położenia. Wczoraj Mason, który zasnął lub zemdlał po seksie z Noahem, został gwałtownie przebudzony niedługo później.
– Hchh… – Mason otworzył oczy, wydając z siebie jęk.
Nie był w stanie spać ze względu na zbyt rozgrzane ciało. Ktoś stale nim potrząsał. Przez lekko rozchylone oczy ujrzał twarz, która pojawiła się na tle rozmytego sufitu.
– Hah, obudziłeś się?
Otworzył szeroko oczy, słysząc mokry głos dochodzący znad swojej głowy i w tej samej chwili Noah głęboko się w niego wcisnął.
– No… Noah!
– Ach, skoro się ocknąłeś, twoje wnętrze jest… z pewnością pochłania mnie w inny sposób. – Noah zaśmiał się nisko, a następnie wbił do środka.
Mason jęknął i jeszcze zanim zdołał pojąć sytuację, złapał się za prześcieradło i przytrzymał. Noah zmusił go do leżenia bokiem, podniósł jedną z jego nóg i wbił się głęboko.
– Ach, uch, ach… – Mason stękał i trząsł się.
Zaraz po mokrym śnie dochodził, aż jego jądra zaczęły boleć, więc nie mógł wydobyć choćby rozrzedzonej spermy, a jednak jego ciało było gorące i sprawiało wrażenie porażonego prądem, zupełnie jakby dochodził.
– Prze… uchh – błagał.
Usta Masona stale wyrzucały pojękiwania i nie potrafił on nawet sklecić słowa.
– Mogę przestać, jeśli mnie puścisz – odparł Noah i mocno złapał go za pośladki.
Dolna część jego ciała znajdowała się w nieładzie. Ilość spermy, potu oraz płynów ustrojowych wydzielonych przez Masona nie była już nawet śmieszna, lecz te wylane przez Noaha przelewały się w straszny sposób. Bał się w ogóle pytać, ile razy zdążył to zrobić w czasie, gdy Mason był nieprzytomny. Gryzienie i ssanie. Wszystkie części ciała, które mógł dostrzec, były wielobarwne. Bojąc się spojrzeć w lustro, zwrócił uwagę na swoją piekącą skórę, po czym poruszył się, aby odepchnąć jasnowłosego. Mężczyzna klepnął jego pośladek i przytrzymał go, przyciągając za talię.
– Aaach, to… Proszę – sapał i błagał.
Za każdym razem, kiedy Noah był tak głęboko zagrzebany, Mason czuł się, jakby umierał. Nie potrafił tego znieść, obawiając się dogłębnego wrażenia zalewania, podczas gdy jego wnętrze otwierało się, jakby miało się rozerwać. Uważał, że był dobry w znoszeniu tortur, lecz nie był w stanie dłużej tego znosić. Nie wiedział, kiedy zaczął płakać, ale ponieważ był podniecony, jego łzy ciągle płynęły.
– Achhh.
Noah położył go na pościeli i złapał w pasie. Mason zadygotał pod wpływem przerażającego odczucia wyślizgującego się członka. Gdyby mógł dojść, z pewnością wytrysnąłby wiadrami. Zadrżał ze względu na poczucie pustki po wyjściu Noaha oraz przez dziwaczność własnego wnętrza. Uczucie gęstego płynu wypływającego ze środka również wywołało u niego gęsią skórkę. Najstraszniejsze było to, że jego ciało odbierało całe wrażenie jako przyjemność.
– Poważnie, skoro to aż tak się doprasza, nie mogłem w ogóle przestać.
Noah włożył palec do drżącego odbytu Masona i wytarł ogromny ładunek nasienia.
– Mimo że włożyłem tylko palec… zaciska się tak mocno, jakby prosiło o kutasa, przyczepiając się w ten sposób. – Blondyn zaśmiał się krótko, po czym upuścił kroplę spermy na policzku Masona.
– To musi być dla ciebie trudne – stwierdził z politowaniem. – Mieć ciało, które tak bardzo lubi rżnięcie.
Mason leżał na łóżku, dysząc i drżąc. Nie mógł wściec się ani przekląć jego wulgarnego doboru słów. Ponieważ, tak jak powiedział, jego ciało chciało penisa Noaha. Przygryzł usta, czując się zawstydzony i zirytowany swoim ciałem, które doszło tyle razy, że stało się odwodnione, a jednak nadal pragnęło dalszej przyjemności. Mężczyzna zdawał się rozumieć jego myśli, bo zaśmiał się i pocałował go, jakby z zamiarem uspokojenia. Raz, dwa. Ssał jego wargi podobnie do muskania.
– A co z tobą? – zapytał.
– …Proszę? – Mason nie rozumiał pytania i zapytał, zaczerpnąwszy głęboki oddech.
Noah pocałował go jeszcze raz, lecz tym razem przyssał się na dłużej, zanim odpowiedział.
– Temu ciału się to podoba… ale co z tobą? Robienie tego ze mną. Nienawidzisz tego? – Noah wydawał się zmartwiony i uśmiechnął się nieco.
Mason podniósł wzrok, by na niego spojrzeć.
– …nie wiem – wymamrotał, wydając westchnienie.
To był jego trzeci raz z Noahem, jeżeli wliczał macanie, seks i inne drobne sprawy. Ale szczerze mówiąc, czy powinien stwierdzić, że upodobania Noaha odnośnie do seksu był nieco – nie – dużo bardziej ostre? A nawet wulgarne? Nie mógł tego znieść. Pomijając fakt, że to ciało Haleya, podejście blondyna było uparte i zboczone. Fakt, że używał sobie z nieprzytomną osobą, zdawał się to potwierdzać. Mason odparł „kto wie”, a następnie zamilknął i wpatrywał się w niego. Noah uśmiechnął się, jakby nie mógł nic na to poradzić. W stylu „szkoda, chociaż to trudne uczucie, nie mogę nic zdziałać…”. Mason nadal uważał, że jego spocona, uśmiechnięta twarz wyglądała bardzo niewinnie i czysto, więc westchnął.
– Myślę, że… lubię to.
W rzeczywistości myślał: To trochę za wiele. Jest męcząco i boleśnie. Seks nie powinien być torturą… Ale zamiast tego poprzestał na nieszczerych pochwałach. Taki seks nie był w jego guście, ale ponieważ to Noah…
Jasnowłosy spojrzał na Masona, powoli spuścił wzrok i uśmiechnął się.
– Mnie. Masz na myśli.
Noah prędko załapał, a Mason pomyślał, że jego uśmiech wyglądał bardzo słodko. Seks w jego śnie nie wyglądał w ten sposób. Był podobny, ale inny. Noah nadal mówił złośliwości i dokładnie tak samo poruszał talią, lecz patrząc na to, jak uśmiechał się, podczas gdy ich mokre ciała ślizgały się między sobą, w Masonie wzrosło naturalnie słodkie wrażenie. Emocje narosły jeszcze bardziej. Obojętnie czy było to powiązane z pożądaniem seksualnym, czy też nie, lubił tego mężczyznę. To gorące, spocone ciało. Miękką skórę. Silne, giętkie mięśnie… Czuł, że staje się usatysfakcjonowany tylko przez samo istnienie tego człowieka.
– Mason… Mason, Mason.
Noah pocałował jego usta, oczy, policzek. Ponownie wepchnął członka do jego mokrego wnętrza, stale go całując, a Mason odetchnął głęboko i przymknął powieki. Mężczyzna lizał jego uszy i szeptał jego imię, znowu i znowu, głosem słodszym niż cukier. Jego ciało wkrótce zaczęło się mocno trząść, a Mason ponownie zadyszał, łapiąc się go. Obejmował Noaha tak długo, aż znowu stracił przytomność.
***
– Wszystko z tobą w porządku? Twoja twarz jest czerwona…
– Ach. Tak jakby – wybełkotał Mason, wyrwany z zadumy przez zmartwione pytanie Chase’a.
Tony, który stał niezręcznie obok, trzymając kulę, zniknął, mówiąc, że przyniesie zimny napój.
– Naprawdę się o niego troszczysz. – Ashton zerknął na Chase’a z kwaśną miną. Odwrócił się w stronę Masona z bardzo niezadowolonym wyrazem twarzy. – Dzisiaj też zostajesz w domu pana Raycarltona?
– Tak, cóż – odparł gorzko Mason, w reakcji na budzący mdłości głos mężczyzny.
Zeszłej nocy, gdy spał kompletnie wyczerpany po niezwykle długim seksie, obudził się przez dźwięk głośnego wiatru. Kiedy podniósł głowę, okazało się, że spał wewnątrz helikoptera używając kolan Noaha jako poduszki. Podniósł się z zaskoczeniem, a Noah przycisnął jego ramiona. Następnie pocałował go w policzek i wyszeptał „Wszystko w porządku, pośpij jeszcze”. „Ogród…” – wyszeptał z goryczą Mason, a jasnowłosy zaśmiał się radośnie i odpowiedział: „tym razem z pewnością trzęsło mniej niż ostatnio”.
…
Mason nie miał nawet siły, żeby spytać o to, co on wyprawia z jego ogrodem – zasnął, dokładnie tak, jak powiedział Noah. Całe szczęście, że ciało Haleya było przyzwyczajone do seksu. W innym przypadku nie dotarłby na plan, nawet gdyby się czołgał. Chociaż niebo nadal było żółte, jego plecy były słabe, uda pulsowały w bólu, a wnętrze zdawało się tak odrętwiałe, jakby miał umrzeć.
– Powiedziałeś, że wasza dwójka nie chodzi ze sobą… Wygląda na to, że teraz wam się układa? – zapytał Ashton, usiłując rozgryźć Masona, który uśmiechnął się z zakłopotaniem, zamiast odpowiedzieć.
Chodzą czy nie, nigdy nie rozmawiał o tym z Noahem, a zresztą nieważne czego by nie powiedział, w uszach walniętego Ashtona brzmiałoby to, jak zwykłe przechwałki. Prawdopodobnie zrozumiał coś, patrząc na minę Masona, bo uśmiechnął się szyderczo.
– Wow… Tak bardzo zazdroszczę.
Jego wyraz twarzy mówił: „wcześniej grałeś rozwiąźle i brudno, a potem udałeś przez chwilę, że się poprawiłeś, zdobyłeś mężczyznę z kasą i poprawiłeś sobie życie”. Żyjąc niczym kozioł ofiarny Hollywood, jakiego jeszcze nie było, nagle miał farta, złapał bogacza, zaczął grać w filmie, który okazał się strzałem w dziesiątkę, a nawet zaczął być traktowany jak bohater narodowy. Z punktu widzenia innych nie była to zupełnie błędna opinia, więc Mason zgodził się z nim, mówiąc:
– Mhm. Taa, miałem szczęście.
– Właśnie tak.
Ashton, poczuwszy się nieco lepiej po skromnej odpowiedzi Masona, miał już dodać „prawda?”, lecz powstrzymał go Chase.
– To nieprawda. Szczęście miał raczej pan Raycarlton, który został uratowany. Ocaliłeś jego życie. Nie sądzisz?
– Ha ha – zaśmiał się Mason, co stanowiło wystarczającą reakcję na pełną pasji obronę ze strony Chase’a.
Chase już wcześniej czuł ogromną sympatię wobec Masona, lecz po incydencie z porwaniem jego uczucia dosięgły nowych szczytów. Nie było to podobne do miłości lub czegoś seksualnego. Jakby to ująć? Trochę jak duży, lojalny pies przed swoim właścicielem. Albo jak nowicjusz, pragnący zostać prawą ręką szefa. Mason przywykł do tego, że pozbawieni charakteru faceci od dawien dawna po prostu za nim łazili, jednak ta sytuacja sprawiała mu problem. Zgodnie z oczekiwaniami, twarz Ashtona stała się purpurowa, pełna rozdrażnienia i złości.
– Ach. Poważnie… Nie mogę tego zatrzymać. Miłości Chase’a wobec Haleya – powiedział pokrętnie i cofnął się o krok. – Skoro tak, pójdę i znowu zacznę czeeeekać. Nadal nie jest z tobą dobrze. Jeżeli nadal tak pójdzie i zemdlejesz, serce Chase’a będzie złamane. Więc dlaczego nie wrócisz do domu, Haley?
Może brzmiało to jak żart, lecz Ashton naprawdę tak uważał. Odwrócił się, a Mason odrzekł „tak, tak” uśmiechając się zwyczajnie, po czym machnął ręką. Nic dobrego nie wynika ze zmieniania siłą takiego dzieciaka. Życząc sobie po cichu, by w przyszłości nie zdarzyło się nic irytującego, odwrócił się, aby spojrzeć na Chase’a.
– Naprawdę muszę iść. Gdyby Gloria zasłabła z powodu nadciśnienia, byłby duży problem.
– Myślisz, że możesz odejść? Obozują w całej okolicy. Być może naprawdę będziesz musiał schować się w bagażniku – rzekł ze zmartwieniem Chase, a Mason wzruszył ramionami.
– Zaufam umiejętnościom Tony’ego. Cóż. Nie mam nic do zrobienia, więc siedzenie przez jakiś czas w samochodzie będzie w porządku.
Zobaczył Tony’ego biegnącego w jego kierunku.
– Przyniósł butelkę coli.
Była to wartościowa rzecz w przypadku, gdy zostałeś uwięziony w jakimś miejscu na dłuższy czas.
– Liz! Liz! – Tony pośpiesznie podbiegł. – Chodź tutaj – powiedział cicho i pociągnął go za nadgarstek.
Mężczyzna, który zabrał Masona w kąt, aby uniknąć oczu reporterów, rozejrzał się dookoła z nieco pobladłą twarzą. Mason popatrzył z ciekawością na spanikowane, błądzące bez celu oczy menadżera.
– O co chodzi?
Gdy o to zapytał, Tony przełknął ślinę i sapnął.
– Kto… ktoś wylał krew na nasz samochód! M-m-myślę, że to jakiś szalony drań! – odrzekł drżącym głosem, a Chase, który osłaniał ich z pewnej odległości, odwrócił się do tyłu.
– Krew na samochód?
Jednak w przeciwieństwie do szokujących twierdzeń Tony’ego o szaleńcu wylewającym krew na samochód, okazało się, że płyn to tak naprawdę czerwona farba. Ponieważ pojazd był czarny, a farba czerwona, wyglądała ona jak krew. Na pewno było to bardziej efektowne niż wylanie prawdziwej krwi. Mason potarł krew palcami i spostrzegł, że nie była jeszcze zupełnie wyschnięta, a na podłodze toczyła się puszka farby. Nie wydawało się, by winowajca niechcący wylał farbę, gdyż na boku widniał napis „Moje serce płonie”. Zdawało się, że to ten sam gość, który włożył list z pogróżkami do scenariusza.
– Masz jakieś podejrzenia? – zapytał Chase z poważną miną.
– Kto wie – odparł Mason, a następnie zajrzał do środka samochodu.
Nie wyglądało na to, że sprawca dostał się do wnętrza, ale nadal czuł się niekomfortowo. Otworzył maskę samochodu.
– Kiedy ostatnio to otwierałeś? – spytał Tony’ego, a mężczyzna musiał się chwilę zastanowić.
– Wnioskując z twojej miny, nie było to w ciągu ostatnich paru tygodni. Skoro tak, sądzę, że lepiej nie jechać tym samochodem.
Po otwarciu maski zobaczył, że pewna część została naruszona. Musiał sprawdzić, która dokładnie, lecz na układzie hamulcowym widniało wiele śladów. Na podstawie puszki po farbie oraz śladów pod maską, nie wyglądało na to, by mieli do czynienia z kimś ostrożnym.
– Na-naprawdę? Więc co powinniśmy zrobić?
– Mm.
Mason zastanawiał się, czy powinien wyciągnąć telefon z kieszeni i zmarszczył brwi. W pobliżu nie było przyzwoitego lądowiska dla helikopterów, więc gdy reporterzy stali się mniej czujni, przyjechał na plan samochodem Tony’ego. Reporterzy zaatakują, jakby mieli zniszczyć samochód, więc wypożyczanie pojazdu nie wchodziło w grę, a w przeciwieństwie do przeszłości nie było łatwo uciec samodzielnie. Był skazany na zostanie złapanym ze względu na kule. Uznał, że pożyczenie samochodu od Noaha, który nawet nie wie, ile ich ma to dobry pomysł, lecz następnie doszedł do wniosku, że gdy zadzwoni, mężczyzna może spróbować pojawić się osobiście, a tego również nie chciał. Jeśli blondyn przyjechałby w tej sytuacji, nie mógłby wrócić do swojego domu.
– Co sądzisz o jeździe moim samochodem? Zabiorę cię do domu.
– Czy gdyby jechał w twoim samochodzie, nie zrobiłby się z tego skandal?
Kiedy Chase złożył ofertę, zupełnie jakby tylko czekał na ten moment, przerwał im głos, który rozległ się nieopodal. Mężczyzna obszedł dookoła umazany farbą samochód Tony’ego, sprawiając wrażenie, że uznaje to za interesujące. Mason pamiętał, że widział tego człowieka w filmie, grającego jakąś pomniejszą rolę. Miał na imię…
Mężczyzna odwrócił się, by spojrzeć wszystkim w oczy i otworzył usta.
– Jestem Tim Daniel. Haley. Jaka szkoda, to był dobry samochód.
Przywitał się z Tonym i Chasem.
– W-wszystko dobrze. Teraz mogę go pomalować na czerwono… – rzekł gorzko Tony.
– Nie możecie poprosić o samochód pana Raycarltona? Słyszałem, że ma ich dziesiątki. Ponoć ma nawet Ferrari 250 GTO, czy to prawda?
– Kto wie. Ma? – Mason odpowiedział pytaniem na pytanie, a Tim się uśmiechnął.
– Słyszałem tylko plotki. Jest bardzo tajemniczy – stwierdził. – Myślę, że lepiej będzie, jeśli ja cię zabiorę. Jeżeli skulisz się trochę w moim samochodzie, wydostalibyśmy się bez problemu. Reporterzy nie są mną zainteresowani. Nawet gdybym wyszedł na zewnątrz i zatańczył, nie zrobiliby mi zdjęcia, więc nie musisz się martwić o przyciągnięcie ich uwagi. Gdybym się rozebrał, kto wie… – powiedział Tim, zerkając na napis „Moje serce płonie”.
– Nie. Mój samochód też jest dobry… Na przykład w bagażniku… – wymamrotał Chase, jakby było mu szkoda, po czym dodał smutno: – Nie. W bagażniku byłoby ci niewygodnie z twoją zranioną nogą…
Mason poklepał go po ramieniu.
– Więc mogę stać się twoim dłużnikiem? – zapytał Tima, który wzruszył ramionami, a następnie otworzył kluczykiem drzwi swojego zaparkowanego tuż obok samochodu. Uprzejmie przytrzymał drzwi pasażera i skinął, by Mason szybko wsiadł do środka.
– T-trzymaj się, skontaktuję się z tobą jutro, jak tylko dostanę twój grafik – oznajmił Tony z nerwową miną, a Chase również się pożegnał.
– Do zobaczenia jutro.
Mason uśmiechnął się i położył kule na tylnym siedzeniu, po czym usiadł na miejscu obok kierowcy.
– Weź. Zakryj się tym – powiedział Tim i zarzucił jakieś ciuchy na jego ramię.
– Ach. Nie-nie powinieneś… zgłosić tego na policję? – zapytał pośpiesznie Tony.
– Tak. To wygląda dosyć niebezpiecznie – przytaknął Chase.
– Nieszczególnie. Jeśli zgłosicie to teraz, bardzo mała ilość reporterów, których jeszcze tu nie ma, również przyczepi się do Haleya. Wtedy nagrania będą naprawdę utrudnione. – W ustach Tima brzmiało to jak pytanie, dlaczego ci mężczyźni są tak niewinni i krótkowzroczni. – O ile wam to pasuje, możecie zgłosić… Parę stalkerów to norma dla popularnego celebryty. Czy Chase również ich nie ma? Wysyłają nagie zdjęcia albo coś podobnego.
Twarz Chase’a spochmurniała z powodu pytania Tima. Wyglądało na to, że powracały złe wspomnienia.
– Skoro tak… to nie jest jeszcze nic szkodliwego, więc na razie odpuśćmy – stwierdził Mason, zerknąwszy na okropnie wyglądający samochód Tony’ego.
Kiedy oparł się o wygodne siedzenie, poczuł rwący ból w nodze, a był tak zmęczony, że chciał tylko wrócić prędko do domu i położyć się do łóżka po krótkim prysznicu. Ze słabym ciałem Haleya, zranioną nogą oraz długim, ostrym seksem… Szczerze mówiąc, nie byłoby dziwne, gdyby zaraz zemdlał. Widząc jego zmęczoną twarz, Tony i Chase pomachali rękoma, jakby odsyłali go szybko do domu. Gdy Tim usiadł na siedzeniu kierowcy, odsunęli się od pojazdu. Samochód nie czekał, tylko natychmiast opuścił miejsce parkingowe.
– W dzisiejszych czasach tego typu rzeczy często się zdarzają… – mruknął Tony, wydając się nieprzyzwyczajony.
– Czy ostatnio był jakiś inny incydent? – zapytał dociekliwym tonem Chase, który obserwował odjeżdżający samochód z pełną pożałowania miną.
– Nie. Nie było źle. Jak zwykły żart… Liz, Haley nie był celebrytą z dużą ilością fanów, więc do tego nie przywykłem.
Wszyscy go rozpoznawali, lecz większość stanowili antyfani lub ludzie lubiący plotki o nim. Haley był dziecięcym aktorem, który miał bardzo mało starszych zwolenników, a zatem wszystko stanowiło dla Tony’ego nowość. Jak wypadki z napływającymi od szalonych fanów listami, znikające przedmioty czy nagie zdjęcie Haleya przerobione w photoshopie i pozostawione w środku samochodu. Zaraz po jego debiucie, kiedy osiągnął szczytową popularność, zdarzali się także zboczeni fani…
– Nie mogę uwierzyć, że nadszedł dzień, gdy muszę się martwić popularnością Haleya – oznajmił rozemocjonowany Tony.
Moment wyśniony przez niego przy pierwszym spotkaniu Haleya coraz bardziej się zbliżał. Stawał się mężczyzną, który nie przyciągał uwagi ludzi przez powodowanie kłopotów, ale wydobywał ich emocje i kontrolował je. Kiedy znajdował się przed kamerą, od czasu do czasu pojawiało się dziwne światło, wyraźnie widoczne dla oczu Vicka, a także dla Tony’ego obserwującego zza kamery. Nie były to błyski gwiazd, już niezrównane i jaśniejące z każdą minutą jak w przypadku Chase’a, ale „może”… Tak myślał Tony. Jeżeli jego oczy się nie myliły, może Haley mógł zostać większą gwiazdą niż on. Gwiazdą, której nawet sam menadżer nie potrafi dobrze zobaczyć, tak niewiarygodną, jak jeszcze nikt na świecie… Aktualnie ta poświata owijała się ciasno wokół Haleya, lecz przed kamerą już sączyła się nieco na zewnątrz. Niczym światło tak duże, że nie dało się nim manipulować.
– …Tony? O czym myślisz? – Chase zawołał Tony’ego, nadal wpatrującego się w miejsce zniknięcia Haleya, mając tak zarumienioną twarz, jakby działo się coś sensacyjnego.
– Ach… Nie, tylko pomyślałem, że od kiedy Haley stał się popularny, takie rzeczy ciągle się zdarzają. Czuję się niespokojny. – Tony potrząsnął głową i odpowiedział, że to nic.
Oczywiście owo światło mogło nigdy nie wyjść na zewnątrz. Haley błyszczał podczas ich pierwszego spotkania, ale Tony musiał czekać szesnaście lat, by stało się zaledwie tyle. Tak, może być na skraju eksplozji, lecz może również nie być. Nie powinienem oczekiwać zbyt wiele. Nieważne jak doszło do cudownej amnezji, tego typu błogosławieństwo może już nie nastąpić. Gdyby oczekiwał zbyt wiele, a Haley odzyskałby wspomnienia, byłoby to ogromne rozczarowanie. Tony zadrżał w reakcji na tę myśl, która nagle pojawiła się jego głowie i odwrócił się do Chase’a.
– Ale dlaczego masz taki wyraz twarzy?
Wyglądał na zaniepokojonego.
– Nie, myślę, że widziałem coś na samochodzie Tima… – odrzekł Chase, tak jakby był zmartwiony, lecz możliwe, że bez powodu.
– Huh?
Chase przełknął słowa, a Tony zamrugał.
– Myślę, że widziałem czerwony ślad… – Ton aktora był ostrożny, w stylu „czy się mylę?”, ale nadal nieco niepewny.
Czerwony ślad? Tony po prostu się w niego wgapiał, z miną mówiącą „o czym on opowiada”. W tej chwili przybyła Gloria, szeroko machając rękoma.
– Tony! Haley już wrócił?
Trzymała karty z grafikiem, a na widok czerwonej farby wylanej na samochód Tony’ego krzyknęła „o Boże!” i zakryła usta dłonią.
– O Boże, jaki wariat mógłby zrobić coś takiego… Macie kamerkę, prawda? My mamy tutaj CCTV…
– Nie mamy kamerki – wybełkotał.
Jeżeli chodzi o Haleya sprzed utraty pamięci, Tony nie wiedział kiedy, gdzie ani z kim będzie uprawiał seks, więc nie mógł zamontować kamerki. Gloria otworzyła szeroko oczy w reakcji na jego odpowiedź i zaraz pokiwała głową.
– Mhm, w porządku. Sprawdźmy najpierw CCTV. Ale czy Haley wrócił? Mam jego grafik na jutro…
Dopytała się, jak Haley był w stanie wydostać się wśród tego chaosu.
– Dopiero co pojechał w samochodzie Tima – odrzekł Chase. – Nie możesz po prostu podać mu planu przez telefon?
– Tim? Tim Daniel? – zapytała Gloria z zaskoczoną miną. – Ale Tim nie ma dzisiaj nagrań? Przyjechał na plan? Dlaczego?
Chase i Tony wpatrywali się w nią tylko bezmyślnym wzrokiem.
***
Krople jasnoczerwonej krwi opadły na stół. Spora ilość zalała dokumenty.
– Ach. Nie – powiedział Noah i lekko zmarszczył brwi.
– Wszystko w porządku? – Phil podał mu prędko chusteczkę, a Noah przycisnął ją do rany.
– Przepraszam. Mógłbyś przynieść mi nowe kopie tej części, która została przemoczona?
Phil podniósł telefon.
– Zadzwoń do Stewarta – nakazał Sophie, swojej sekretarce, która czekała na zewnątrz.
– Dlaczego dzwonisz do lekarza z powodu zacięcia papierem? … Ach, jasne.
Noah wyciągnął telefon z ręki Phila.
– Mniejsza o Stewarta, przynieś mi jakieś bandaże. Tak. Tyle wystarczy – poinformował Sophie.
Gdy się rozłączył, zauważył, że Phil patrzy się na niego z zakłopotaną miną.
– Co? Dokumenty, nie masz zamiaru ich przynieść? – Spojrzał pytająco na sekretarza.
– Myślę, że ostatnio zaniedbuje pan swoje zdrowie – rzekł mężczyzna, zupełnie jakby chciał to powiedzieć już od jakiegoś czasu.
– …Muszę tego wysłuchiwać tylko dlatego, że nie umówiłem się z lekarzem z powodu zacięcia papierem? To bardzo zaskakujące – stwierdził jasnowłosy, przekrzywiając szyję, a Phil pokręcił głową.
– Nie mówiłem o tym… Mam na myśli, że powinien pan odpoczywać przez przynajmniej dwa miesiące z tą raną na ramieniu i nie powinien być pan wypisany w ten sposób ze szpitala. Czy nie masował pan ramienia przez cały dzień, bo było obolałe? Jeżeli się pan przepracowuje tylko po to, by zapomnieć o traumie z powodu śmierci Masona oraz o porwaniu, będę musiał zostawić pański grafik otwarty dla Roberta…
Phil brzmiał, jakby był zmartwiony od dłuższego czasu, a Noah otworzył szeroko oczy.
– Ach, Robert – powtórzył, sprawiając wrażenie, że coś sobie przypomniał. – Myślę, że możemy go teraz zwolnić.
Chodziło o psychiatrę, który przez cały ten czas słuchał historii Noaha.
– Po prostu zbuduj mu szpital – oznajmił radośnie, opuszczając wzrok.
– …Proszę? – zapytał w odpowiedzi Phil. – Mówi pan, że chce zmienić lekarza? Nie sądzi pan, że ktoś znajomy będzie lepszy dla pana zdrowia psychicznego?
– Nie, ponieważ nie potrzebuję już leków. Ach, rzecz jasna nie potrzebuję nawet konsultacji. Tak czy inaczej, za nimi nie przepadałem. – Noah zbył to, jak gdyby nigdy nic.
Sophie przyniosła maść oraz bandaże, a Noah z jej pomocą zawinął opatrunek wkoło czubka palca i spostrzegł rozmazaną na nim odrobinę krwi.
– Nie próbuję popełnić samobójstwa, więc się nie martw.
– Skoro tak, dlaczego pan to robi? – zapytał Phil, wyglądając na przestraszonego, a Noah ponownie usiadł na fotelu.
– Bo jestem w związku. Ty też o tym wiesz, prawda? – Uśmiechnął się promiennie.
Phil nie mógł znaleźć odpowiedzi i po prostu się w niego wpatrywał.
– Hm – mruknął Noah, po czym wpatrzył się w owinięte bandażem rozcięcie.
Czy Mason będzie się martwił? Nie sądził, by była to duża rana, ale jednak, czy Mason nie da mu chociażby zatroskanego spojrzenia? Przypomniał sobie zeszłą noc, kiedy to mężczyzna wahał się z powodu bandaża wkoło jego ramienia i poczuł słodycz na końcu języka.
– Jeśli chodzi o powód, dlaczego moje ramię jest w takim stanie, to dlatego, że wczoraj… Mm. To dlatego, że byłem zbyt uparty, więc się nie przejmuj.
Jego rana naprawdę nie wygoiła się do końca, lecz nie było potrzeby, by obawiać się o następstwa urazu albo regenerację. Kiedy podpierał śpiącego Masona, równocześnie wbijając się w jego wnętrze, rana lekko się otworzyła. Oprócz tego goiła się tak dobrze, że nawet lekarz był zaskoczony.
Phil nie potrafił zrozumieć Noaha i zmarszczył brwi.
Nadal czuję się trochę ospały. Powinienem wypić filiżankę mocnej kawy? Blondyn, który przez chwilę poczuł się zmartwiony, pomyślał przebiegle, że wolałby raczej bardziej się zrelaksować niż stale utrzymywać bystrość umysłu, a następnie zaczął znowu sprawdzać dokumenty.
– Co pan robi? Powinienem wydrukować nowe dokumenty?
Noah podniósł pytająco brwi.
– Nie… – powiedział i chciał dodać coś jeszcze, ale przerwało mu pukanie do drzwi. – Proszę wejść.
Kiedy Noah dał zezwolenie, Sophie, która wcześniej wyszła, ponownie weszła do środka.
– Wygląda na to, że pan Haley Lusk wysłał panu bukiet kwiatów. – Sprawdziła przyczepioną kartę, po czym pokazała mu bukiet czerwonych róż.
– Wysłał?
Mason to zrobił? Noah przechylił głowę z pytającym spojrzeniem, wstał z miejsca i podszedł, aby odebrać kwiaty od sekretarki. Czuć było silną różaną woń.
– A to było dodane… – Kobieta podała mu niewielką kopertę manila.
– Mm – mruknął Noah i odebrał kopertę ze zdumioną miną.
Pomyślał, że coś jest nie w porządku i obojętnie otworzył kopertę tylko po to, by poczuć nagły, ostry ból.
– O Boże! – krzyknęła z zaskoczeniem Sophie.
Na dywan upadło dużo więcej krwi w porównaniu do ilości z rozcięcia papierem. Koperta w jego dłoniach upadła, a jej zawartość wysypała się na zewnątrz. Wyleciały z niej cztery małe żyletki oraz zdjęcia Haleya. Noah skrzywił się lekko, schylił się i podniósł zdjęcie. Haley uśmiechał się do kogoś, a fotografia była mokra od krwi.
***
Mason, który zasnął zaraz po wejściu do samochodu niczym schorowany człowiek, przebudził się, gdy poczuł, że pojazd zatrzymał się gwałtownie. Rozejrzał się z twarzą pozbawioną wyrazu i zaczął zastanawiać się, gdzie się znajduje. Świadomość przyszła powoli – była to ulica poniżej Beverly Hills, na której znajdowała się jego ulubiona kawiarnia. Sęk w tym, że ta ulica nie prowadziła do domu Noaha.
– Myślę, że pojechałeś w złą stronę.
To był odwrotny kierunek, a jeśli pojadą dalej, opuszczą Beverly Hills i dotrą do Zachodniego Hollywood. Mason odezwał się, wstrzymując ziewnięcie, a Tim zerknął na niego, zupełnie jakby nie wiedział, o czym mówi.
– Nie… Chcę jechać do rezydencji Raycarltona na Dwunastej Ulicy, nie mówiłem ci? Myślałem, że powiedziałem, zanim pojechaliśmy…
Mason próbował zapytać, czy podał mu zły adres, ponieważ był zaspany, jednak w tej samej chwili coś zwróciło jego uwagę. Na końcu linii wzroku Masona, pomiędzy jego nogami naprzeciwko siedzenia pasażera, znajdował się ślad czerwonej farby.
Tłumaczenie: Berenice96
Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Tom II
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Dodatki
Ekstra 1
Ekstra 2
Ekstra 3
Ekstra 4
Ekstra 5
Ekstra 6