– Masz zamiar się w to ubrać? Naprawdę? – zapytał ponownie Tony ze zdumieniem.
Mason spojrzał na wybraną przez siebie marynarkę i wykrzywił się lekko.
– Ach, tak jak sądziłem, jest zbyt ekstrawagancka, prawda?
Wszystkie marynarki z szafy Haleya były błyszczące, ostro różowe albo udawały postmodernistyczny styl z dziwacznymi wzorami. Wybrał zatem najmniej krzykliwą z nich, a mimo wszystko była ona dziwnie dopasowana, trzymając się zbyt ściśle jego ciała. Ostatnio nosił garnitur, gdy pracował jako ochroniarz jakieś dziesięć lat temu i w związku z tym, że minęło nieco czasu, nie mógł się przyzwyczaić do tego wrażenia.
– Ekstrawagancka? Co? Gdzie? – spytał Tony, otwierając szeroko oczy.
Mason zerknął na wybrany strój. Mina menadżera wyrażała: „Nie jestem przekonany, czy zapytałeś mnie o to szczerze, czy po prostu jesteś sarkastyczny”.
– Tak naprawdę zastanawiałem się, od kiedy w ogóle posiadasz równie rozsądnie wyglądającą marynarkę. Zawsze wolałeś bardziej fantazyjne rzeczy. Powiedziałeś mi pewnego razu, że na następną imprezę filmową założysz to – powiedział Tony i wyciągnął jaskraworóżową. – Chcesz ją?
– …Założę po prostu tamtą.
Mason poczuł się nagle zmęczony i wszedł do środka z wybranym ubiorem.
– Musimy iść też do salonu, więc zbierz się prędko! – krzyknął Tony zza drzwi.
– Salonu? – zapytał głośno Mason, zakładając spodnie. Salon? Jaki salon?
– Żeby zrobić ci fryzurę i makijaż. Naprawdę nie mamy czasu! – wrzasnął mężczyzna, a Mason włożył koszulę do spodni i założył na wierzch marynarkę.
Ach, to jest naprawdę dziwne. Spojrzał w swoje odbicie w lustrze. Co zaskakujące, marynarka nie należała do ciasnych. Była wąska, więc zarazem nieco obcisła, ale ponieważ miał bardzo szczupłe ciało, pozostało nieco luzu. Jednakże jeżeli chodziło o spodnie – nie wiedział, czy to celowe, czy może Haley nosił je, kiedy był niższy – były nieco przykrótkie, a jego kostki wystawały. Poza tym nie mógł tego sprecyzować, ale ogólny wizerunek sprawiał nieco erotyczne wrażenie. Chodziło o ten wysokiej jakości, ciemnoniebieski strój, a może o to, jak kontrastował z bladą skórą Haleya?
– Musisz się pośpieszyć. Skończyłeś? – zapytał Tony, wpadając do pomieszczenia.
– Nie, nie idę do salonu – odparł Mason, patrząc w lustro bez przenoszenia wzroku na Tony’ego. – Jaka fryzura, a nawet makijaż… Co jest nie tak z wysuszeniem włosów i…
Tony otworzył usta, jakby chciał powiedzieć „nadal musisz się ubrać”, ale się zatrzymał. Mason strzepnął kurz z kołnierza marynarki i spojrzał Tony’ego.
– Hę? – Gdy się odwrócił, oczy menadżera były szeroko otwarte, wgapiając się w niego. – Wyglądam dziwnie? Powinienem założyć coś innego? Czy znajdę w ogóle coś bardziej sensownego? Nie mogę mieć na sobie samej koszuli i spodni?
Tony potrząsnął głową tak, że wydawało się, iż zaraz mu odpadnie.
– Nie – odrzekł z błyszczącymi oczami. – Nie. Idealnie. Jest ide-alnie! Nie ma potrzeby, by robić więcej poprawek. Nie idziemy do salonu. Po co mielibyśmy tam iść, skoro jesteś taki przystojny?! Wyglądasz tak przystojnie, powinieneś przyjechać wcześnie, żeby zrobili ci wiele zdjęć.
Chwycił Masona za rękę i zaciągnął go prędko do samochodu. Porsche Tony’ego udało się w stronę sali bankietowej Wilshire Grand Hotel.
A za nimi jechała po cichu czarna ciężarówka.
***
– Łał, a kto to taki? – Vick powitał Masona przesadnym tonem. Wyglądał już na lekko wstawionego.
Mason uśmiechnął się cierpko do reżysera, który podchodził w jego stronę, powtarzając „uch, aż bolą mnie oczy”.
– Naprawdę niczego sobie nie zrobiłeś? Jakim cudem wyglądasz tak dobrze?
– Nie powinien pan więcej tego robić, reżyserze. Nie słyszał pan o plotce, że jest pan gejem?
Ze względu na to, że Vick mówił tyle w mediach na temat Haleya, niektórzy ludzie zaczęli twierdzić, iż naprawdę może on żywić niebezpieczne uczucia wobec aktora. Wiedzieli, że bardzo kocha swoją żonę, więc nazywali to żartami, lecz Vick był nim tak zainteresowany, że pogłoski mimo wszystko zaczynały się rozprzestrzeniać.
– Krąży także plotka, że ty ostatnimi czasy nie jesteś gejem.
Reżyser popijał szampana, a Mason wzruszył ramionami. Ponieważ ubierał bardziej stonowane stroje niż zazwyczaj i zachowywał się spokojniej, krążyły tego typu pogłoski. Ale wszyscy wiedzieli, że Haley to gej do potęgi i twierdzili, że to tylko żarty.
– Tak naprawdę martwiłem się, jakiego typu ubranie założysz… Wiesz, jest jeden magazyn, który lubię czytać i była tam cała strona o twojej kolekcji marynarek i poczuciu stylu. – Vick zadrżał na samą myśl.
Mason rozumiał jego zszokowanie. Reżyser widział zbiór kreacji Haleya na stronie magazynu, lecz on sam otworzył tamtą szafę w rzeczywistości i zobaczył jej zawartość zaledwie chwilę temu. Ujrzawszy tęczową marynarkę, poważnie martwił się tym, czy Haley miał ze sobą jakiś problem, czy nie. Tony poszedł gdzieś po zaparkowaniu samochodu, a teraz wrócił z wysoko zadartym nosem.
– Wszyscy reporterzy na zewnątrz mówią tylko o tobie. – Podszedł i powiedział bardzo podekscytowanym tonem.
Vick zaoferował mu kieliszek szampana.
– Zrozumiałe – stwierdził i pokiwał głową.
– Nasz Liz był kiedyś znany jako model. Ma dobrą sylwetkę, więc marynarka odpowiednio na nim leży.
Najwyraźniej Tony nie mógł się powstrzymać od paplania na temat świetnego wyglądu Haleya. Obsypywał go tyloma pochwałami, że gdyby usłyszał to ktoś inny, pomyślałby, że jest zarozumiały. A na dodatek Vick się z nim zgadzał.
– Prawda? Mam dobre wyczucie.
Mason obserwował obojętnie, jak ci dwaj rozprawiają ze sobą i wznoszą toasty. Bezmyślnie zbliżył własny kieliszek do ust, lecz ktoś poklepał go po ramieniu.
– Możesz pić teraz alkohol?
– Ach, Chase.
Kiedy się odwrócił, wysoki jak niedźwiedź mężczyzna uśmiechnął się promiennie, pokazując zęby.
– Wyglądasz dzisiaj bardzo dobrze, Haley – oznajmił.
– Łał… Czy wszyscy to zaplanowali? Co jest z wami nie tak?
Skoro wszyscy widywali go jedynie w tęczowej lub jaskraworóżowej marynarce albo koszuli odsłaniającej pępek, wyglądało na to, że nie przywykli do jego wyglądu w normalnym ubraniu. W istocie Mason również nie był do tego przyzwyczajony. Dlaczego ci ludzie tak silnie reagują? Tylko posłuchać, jak mówią z roziskrzonym wzrokiem. Wszyscy zachowywali się tak, jakby jego twarz się spektakularnie zmieniła chociaż to, co się zmieniło, w rzeczywistości było wewnątrz.
Dzisiejsza impreza odbywała się w LA w Wilshire Grand Hotel i było to „przyjęcie inauguracyjne” dla Real. Tego typu przyjęcia miały miejsce po nakręceniu pierwszej sceny filmu i zazwyczaj wszyscy je opuszczali i szli dalej imprezować. Jednak inauguracyjne przyjęcie filmu odbyło się już miesiąc wcześniej, więc zdecydowali się urządzić po prostu zwyczajną imprezę. Twierdzili, że mają zamiar utrzymać ją w skromnym tonie, lecz ostatnio zainteresowały się tym media i dlatego zrobiła się nieco głośna.
– Ale poważnie, czy możesz pić szampana? – zapytał ponownie Chase.
– Ach – powiedział Mason, wpatrując się w kieliszek wypełniony żółtym płynem.
Jak się nad tym zastanowić, nie znał limitu Haleya. Ponieważ miał on alkoholiczną przeszłość, nawet gdy Mason chciał wypić puszkę piwa po treningu, nie mógł tego zrobić, dopóki organizm nie przeszedł detoksu.
– Czy dzisiaj nie będzie w porządku?
Zawahał się z kieliszkiem w dłoni, a Vick, który zdążył już sporo wypić, uspokoił go. Tony również się z nim zgodził.
– Jutro będziemy bardzo zajęci, więc przynajmniej dzisiaj baw się, ile chcesz. Kiedy skończysz, po prostu nie jedź po pijaku, tylko śpij tutaj. – Tony wyciągnął klucz do pokoju hotelowego, jakby już się przygotował.
– Aaach. – Mason zaśmiał się cicho, otrzymawszy kartę magnetyczną i jedynie się w nią wpatrywał.
Co miał na myśli, mówiąc „rób, co chcesz, tylko nie jedź po pijaku”? Tony był naprawdę miłym gościem, ale z pewnością nie osobą, która mogła kontrolować Haleya. Nie powinno się mówić komuś z historią uzależnienia, by pił, ile mu się podoba. Mason odłożył szampana na stół, a następnie schował kartę do kieszeni.
– Nie pijesz tego?
– Trochę później. Chcę przez chwilę pozostać trzeźwy – odparł żartobliwie i rozejrzał się dookoła.
Z pewnością dostali się do środka przez jakieś przejście. Wcześniej, gdy jechali do hotelu samochodem Tony’ego, przez całą drogę śledziła ich ciężarówka. Zapewne gdzieś widzieli taki sposób, bo wpuścili w środek inny samochód i zmienili pas ruchu, po czym dalej za nimi podążali. Jednak profesjonalne oczy Masona mogły wyraźnie dostrzec, że ten pojazd za nimi zmierzał. Paparazzi wiedzieli już, że jechał do hotelu Wilshire, zatem nie musieli go potajemnie śledzić. To zapewne Joy albo inny krewny. Mówili, żeby uważał, więc prawdopodobnie zamierzali znaleźć jakąś słabość. Mason czuł obojętność wobec ich oczywistych intencji. Nie traktował tego nawet jak dziecięcej zabawy – nie był na tyle głupi, by popełnić błąd, znając ich tak dobrze. Dlatego nie pił. Jeżeli się zaleje i popełni błąd, sprawy się skomplikują. Jeśli jednak nie pozwoli im na znalezienie czegokolwiek po paru próbach, zorientują się, że roznoszenie gazet jest bardziej opłacalne niż śledzenie go.
Chase przywitał się tylko i został zaciągnięty na drugą stronę przez pozostałych aktorów. Przeniósł się do innego stolika. Tony pożegnał się zabawnie, mówiąc do Vicka „proszę, zajmij się dobrze Haleyem”, po czym odszedł. Robił niewyraźną minę, jednak parę dni temu powiedział Masonowi, że jego żona będzie miała urodziny. Pewnie czuł się rozczarowany, nie mogąc zostać dłużej na najlepszej „inauguracyjnej” imprezie świata wraz z osobami pokroju Vicka Proctera, Chase’a Millera oraz jego własnego aktora. Ale stwierdził, że nie chce, aby jego żona była na imprezie, na której nikogo nie zna i gdzie musiałaby podpierać ściany. Mason zatrzymał go, kiedy próbował opuścić salę.
– Tony. Prawie zapomniałem. W samochodzie jest torba, daj ją żonie. – Uśmiechnął się i dodał: – Możesz nawet powiedzieć, że sam ją kupiłeś.
Tony zamrugał i przymknął usta. Widząc, że jego oczy stają się lekko zaczerwienione, Mason powiedział mu, żeby szybko poszedł.
– Dzie-dzięki!
– Nie dawaj toreb Chanel tylko pismakom. Spędź też miły dzień z żoną. – Wspomniał incydent, w którego czasie Tony przekupił jakichś reporterów torbami Chanel i ich odesłał.
Menadżer wyglądał na wzruszonego i parokrotnie zerkał za siebie. Mason poczuł tuż obok czyjeś spojrzenie, odwrócił się i zobaczył Vicka.
– Hm. Czy dawanie torby Chanel żonie menadżera to nie zbyt wiele? – zapytał Vick, pociągając szampana, a Mason przypatrywał się przez chwilę odchodzącemu Tony’emu.
– Jednak tylko on mnie nie zostawił, kiedy przechodziłem przez ciężki okres.
Gdy żył przez miesiąc jako Haley, Tony go nie wystawił, a także jako jedyny nie czuł nienawiści wobec niego. Skoro jest jedyną osobą godną zaufania, warto zrobić coś takiego.
– Wydaje się miłym mężczyzną, ale takim sobie menadżerem – stwierdził Vick i się roześmiał.
Mason zawtórował mu cicho i wypił bezalkoholowy poncz.
– Swoją drogą, czy nie lepiej będzie, jeśli pójdzie pan usiąść przy innym stole? Jeżeli będzie pan ze mną tyle przebywać, plotki się tylko pogorszą.
– Czy ty naprawdę jesteś gejem? Geje dookoła mnie są bardzo przyczepni, ale ty jesteś… – Vick obrzucił Masona spojrzeniem od stóp do głów. – Wydaje się, że lubisz kobiety z dużym biustem.
Mason pił dalej, zamiast odpowiedzieć.
– Kiedy zobaczyłeś Melisę, popatrzyłeś najpierw na jej cycki jak typowy facet. Tak naprawdę, nawet ja nie zrobiłbym tego w ten sposób.
Czy geniuszy nazywa się geniuszami, ponieważ widzą rzeczy, których inni nie dostrzegają? Mason wstrzymał oddech, usłyszawszy o przenikliwej obserwacji Vicka. Popijający szampana reżyser zmienił temat, tak jakby w ogóle nie dbał o to, czy Haley jest homoseksualistą, czy też nie.
– A tak w ogóle, jaka jest twoja relacja z Raynoahem?
– Kim? – powiedział odruchowo, gdy pseudonim Noaha wyskoczył ni z tego, ni z owego. – Niewielka? Jaką niby relację mógłbym z nim mieć? Ach. Pytasz, bo z nim flirtowałem?
– Zgadza się. Jaka relację mógłbyś z nim mieć? Nawet jeśli, to tylko ty za nim chodzisz.
– Cóż, tak. – Mason nie musiał się źle czuć z tego powodu i przytaknął.
Być w związku z Noahem jako Haley albo nawet w swoim własnym ciele jako Mason… coś wywoływało odczucie braku równowagi. Nie chodziło o dezaprobatę wobec siebie samego, ale strona Noaha była zbyt wysokiej klasy i nie dało się z tym nic zrobić. Vick przekrzywił głowę, widząc jego opanowaną reakcję.
– Więc dlaczego dodał cię do mojego filmu?
– Dodał mnie?
– Taa. Na początku właśnie NLC wcisnęło cię do roli zabójcy. Dałem ci tę rolę, chociaż tego nie chciałem, bo największy inwestor tak kazał. A tym razem była to jedyna firma sponsorująca pozytywnie nastawiona wobec projektu i popierająca mnie.
– Kto wie… Widziałeś wywiad Noaha? Stwierdził, że mi współczuje.
– O to chodzi? – zastanowił się Vick, upijając łyk z kieliszka.
– A o co innego?
– Prawda – rzekł reżyser w odpowiedzi na te spokojne, nudne słowa, po czym podniósł głowę. Jego wzrok skupił się na czymś ponad ramieniem Masona. – Więc jeśli nie chodzi o ciebie, dlaczego tutaj przyjechał?
Mason odwrócił się, by zobaczyć, w co takiego wpatruje się Vick. Ludzie gawędzili między sobą, a przez drzwi prowadzące do sali bankietowej wkroczył wysoki, jasnowłosy mężczyzna. Blondyn – nieubrany w nic wyjątkowego, zaledwie klasyczny czarny garnitur oraz gładki, czerwony krawat w paski – wyróżniał się na tle wystrojonej reszty. Był naprawdę przystojny. Mason przyjrzał się pięknemu mężczyźnie wchodzącemu do środka z promiennym uśmiechem na ustach, po czym zwrócił się z powrotem w stronę Vicka.
– Bo jest największym sponsorem? Czy to nie oczywiste, że się pojawi?
– Jest mnóstwo rzeczy, w które Noah inwestuje. Sponsoruje zapewne niezliczoną ilość wydarzeń. Jak mógłby pojawiać się wszędzie? A poza tym nawet nie udaje się zbyt często na tego typu imprezy – poinformował Vick, popijając z nowego kieliszka.
Mason pokiwał głową, chociaż nie uważał, by Noah przyszedł tu specjalnie w celu zobaczenia go.
– W każdym razie, czy nie byłoby lepiej, gdyby przestał pan już pić szampana? – zapytał Vicka, którego twarz zaczynała się robić czerwona. Za nimi rozległ się inny głos.
– Zgadza się, wygląda na to, że inni dopiero co zaczęli.
Kiedy się odwrócił, Noah stał tuż za jego plecami, uśmiechając się.
– Reżyser musi odpaść, aby impreza mogła się gładko toczyć – stwierdził z uśmiechem Vick.
– W rzeczy samej. Bierze pan nawet pod uwagę uczucia personelu – odparł Noah i wyciągnął rękę. – Ostatnim razem nie mogliśmy się odpowiednio zapoznać, jestem Noah Raycarlton.
– Martwiłem się, że może pan nie dać rady, będąc tak zajętym, więc dziękuję za przybycie. Jestem reżyser Vick. A to… zna pan Haleya, prawda?
Mężczyzna przyciągnął stojącego nieco z boku Masona, a Noah obrócił się, by na niego popatrzeć, nadal trzymając dłoń reżysera. Mason przełknął łyk ponczu i popatrzył na niego.
– Nie pije pan dzisiaj? – zapytał uśmiechnięty Noah, a Mason poczuł na sobie spojrzenia z każdej strony.
– …Dzięki panu – odrzekł słowami sugerującymi „ponieważ upiłem się i źle wobec pana zachowałem, rzuciłem alkohol”, a Raycarlton zaśmiał się cicho.
Teraz cała uwaga skupiała się na Raynoahu, który niespodziewanie zawitał na przyjęciu oraz Haleyu, tworzącym z nim nieprzyjemną relację. Nie było wątpliwości, że otaczający ich ludzie zamilkli. W tak niezręcznej atmosferze jedynie Vick i Noah mieli normalne wyrazy twarzy. Nawet Mason ledwo co utrzymywał spokojny wygląd.
– Achh. Reżyser przoduje w taki sposób, ale główny bohater w ogóle nie pije. Co za strata – powiedział Noah do Vicka, a ten przytaknął.
Czy głównego bohatera filmu nie grał przypadkiem Chase Viller? Mason tylko uśmiechnął się, podążając z nurtem i nie skomentował.
– Czy wszyscy nie docenią tego, jeżeli pan Raycarlton da się namówić? – Prawdziwy główny bohater, czyli Chase, wręczył jasnowłosemu kieliszek wina, promiennie odsłaniając zęby, ale Noah uśmiechnął się przepraszająco.
– Ach, muszę spotkać się później w tym hotelu z moim partnerem biznesowym. Dziękuję za ofertę, ale nie mam zbyt mocnej głowy do picia – odmówił grzecznie i odwrócił się w kierunku Vicka. – Ponieważ ten film ma najdziwniejszy proces tworzenia wśród innych, w które inwestuję, oczekuję po panu niezwykłej i zabawnej premiery. – Vick wzruszył ramionami, a Noah kontynuował: – Nie zostało mi zbyt wiele czasu, więc jestem zmuszony odejść. Źle mi z tym, że pokazałem się tylko na krótko. Opłacę koszty tej imprezy, więc proszę się nie przejmować i dobrze bawić.
– Łaaaaa! – rozległy się wiwaty personelu oraz aktorów, którzy przysłuchiwali się rozmowie. Zaraz po tym Noah uśmiechnął się do mającego oszołomioną minę reżysera, a następnie odwrócił i wszedł do znajdującej się w sali windy, otwieranej na oścież przez Phila. W istocie zaprezentował doskonały przykład honorowego przełożonego – hojnie zapłacił za wszystko i prędko odszedł.
– …Jest zbyt zajebisty i w ogóle mi się to nie podoba. Nie lubię go, tego człowieka – wymamrotał Vick, a Mason pokiwał głową, wpatrując się w plecy Raycarltona.
Noah nie spojrzał w tę stronę, jedynie wszedł do windy i zniknął. Mason poczuł się nieco zawiedziony, lecz wkrótce o tym zapomniał.
Zaraz po tym, jak Noah opuścił bankiet, ludzi zaczęli pić jak szaleni – albo dlatego, że to on miał zapłacić za imprezę, albo zawsze tak było. Zaczął się przelewać nie tylko szampan, ale również niezwykle drogie alkohole i ostatecznie wszyscy pili trunki takie jak Royal Salute, Macallan lub Glenfiddich. Osoby związane z przemysłem filmowym były naprawdę przerażające. Mason uważał, że kiedy twój przełożony mówi „zamówcie, co chcecie”, oznacza to zazwyczaj „zamówcie to, co najtańsze i jedzcie bardzo mało”. Jednakże tutaj miało to atmosferę czystego świętowania typu „napijmy się czegoś, czego nigdy nie będziemy mogli kupić za własne pieniądze”. Producentka Gloria, a nawet uprzejmy i przyjacielski Chase, raczyli się z ekscytacją. Vick, który wypił jeden albo dwa szampany, nie mógł w ogóle poczuć smaku drogiego alkoholu, solidnie się nawalił i szedł bardzo niestabilnie, ostatecznie wpadając na stół i wylewając drinki. Mason, który stał na boku, myśląc uch, to wygląda dosyć niebezpiecznie…, zaczął mocno zalatywać alkoholem, chociaż nie wypił ani Macallana, ani chociażby kieliszka szampana. Przyszedł na imprezę cały wystrojony, a teraz był przesiąknięty od klatki piersiowej do pasa i wpatrywał się w Vicka ze złością. Jednak mężczyzna nie był już przy zdrowych zmysłach. Zamiast przeprosić, wczołgał się tylko pod stół, zupełnie jakby nie wiedział, czy jest człowiekiem, czy robakiem. Zerknął na reżysera, który znajdował się teraz w idealnym miejscu do zostania nadepniętym i łapał ludzi za nogi, a następnie rozejrzał się dookoła. Podszedł do Glorii, która zawsze dobrze o niego dbała.
– Sądzę, że Vick nie jest przy zdrowych zmysłach… – powiedział.
Kobieta odłożyła swój kieliszek i spojrzała na niego.
– Ten gość nigdy nie jest przy zdrowych zmysłach.
– …To brzmi prawidłowo, ale… – popatrzył na jej rozbiegane oczy, mając nadzieję, że jest tylko zmęczona.
– Po prostu go stąd wypierdol – odparła szczerze producentka i ponownie podniosła kieliszek.
Mason przeszukiwał salę bankietową, starając się znaleźć kogoś, komu mógłby oddać Vicka, lecz nie natrafił na nikogo. Wszyscy oprócz niego chleli jak wariaci, zupełnie jakby jutro miało nie nadejść, gorzej niż najemnicy naprawdę mogący zginąć każdego dnia. Przyjrzał im się z respektem i zawołał siedzącego pod stołem reżysera, ten jednak nie chciał wyjść, więc w końcu chwycił go za włosy i pociągnął. Vick jęknął „ughhh…”, po czym został wywleczony. Mason sprawił, że dużo cięższy od niego samego Vick wstał, wsparł go i poszli razem do windy, którą jakiś czas temu jechał Noah. Jego ubrania były nieco wilgotne, a woń alkoholu silna. Ciągnięcie Vicka przez około dziesięć metrów doprowadziło do tego, że był zlany potem.
– Gdybym wiedział, że to się stanie, to też bym pił.
Mógł nie posłuchać sumienia, lecz już za późno, by żałować. Nacisnął przycisk, a podczas czekania na windę, Vick zaczął jękliwie mamrotać:
– Wielki hit… Wielki hit… mój wielki hit…
Mason na poważnie pomyślał, że chce go zostawić i odejść, ale tylko westchnął. Ding! Słysząc dźwięk zbliżającej się windy, chwycił Vicka, podniósł głowę i zamarł w takiej pozycji. Poczuł, że zamiera mu serce. W środku znajdowali się Aaron oraz Ashley, stojący tuż przed nim w przebraniach. Z perukami, kapeluszami, okularami i piegami. Ponieważ użyli przesadnie dużych przednich zębów, wyglądali jak zupełnie inni ludzie, jednak on miał pewność. To oni.
– Nie wsiadasz? – zapytał Aaron, zerkając na niego.
– Ach, przepraszam. Chodzi o to, że czuć od nas alkoholem. – Pomimo spanikowanego umysłu, usta wypuściły odpowiednią wymówkę.
Mason przełknął ślinę, poprawił Vicka i wszedł do środka. Te dwa kroki sprawiały wrażenie bardzo długich i dokładnych. Ułożył reżysera w taki sposób, by opierał się o jedną stronę i przewrócił oczami, podtrzymując go. Aaron i Ashley. Na widok Aarona jego mózg przestał pracować, zupełnie jakby wyparował, co było do niego bardzo niepodobne. Jego serce, którego bicie wcześniej przycichło, teraz z kolei zaczęło walić jak szalone. To naturalna reakcja, gdy spotykasz człowieka, który cię zabił. Mason poczuł napięcie w całym ciele, wywołane spotkaniem tych dwóch bardzo nieoczekiwanych ludzi w bardzo nieoczekiwanym miejscu. Trudno było stwierdzić, czy trzęsie się ze strachu, czy ze złości. Wstrzymał oddech i opanował swoją mimikę. Czuł, jak automatycznie przybiera obojętny wyraz twarzy, ale nie mógł mieć pewności. Pochylił głowę, starając się, o ile to możliwe, patrzeć tylko na Vicka, lecz poczuł czyjś wzrok i podniósł oczy. Ashley zerkała na niego. Ze względu na to spojrzenie w stylu „wiem, kim jesteś” na sekundę spanikował, ale przypomniał sobie, że jest teraz celebrytą i uśmiechnął się promiennie. Spostrzegł, że kobieta rumieni się lekko. Aaron popatrzył na nią, a po chwili zapytał:
– Nacisnąć dla ciebie?
Mówił o guzikach wskazujących piętra. Uznali zapewne, że wyglądał nieswojo ze względu na Vicka, więc przyłożyli ręce do przycisków.
– Ach. Dziękuję. Siedem… naste.
Zauważył, że przycisk dwunastego piętra był już wciśnięty. Dwunaste piętro? Co jest na dwunastym piętrze? Kiedy sprawdził wiszący na ścianie plan, odpowiadało to apartamentom i pomieszczeniom biznesowym dla VIP-ów. Usiłował odgadnąć, jaki mają interes. Ashley i Aaron nie powinni się teraz włóczyć dookoła. Nie miał pewności co do Aarona, ale w szczególności chodziło o nią. W porównaniu do prób odnalezienia niezidentyfikowanych zwłok Masona naturalnie nasuwał się wniosek, że Ashley, która jedynie zniknęła, również stanowi cel. W związku z tym cała okolica musiała być wypchana po brzegi polującymi na nią agentami.
Możecie zostać schwytani, nawet siedząc w gównianym pokoju i jedząc pizzę, więc dlaczego tak sobie łazicie? Pomimo przebrania, ten poziom charakteryzacji był bardzo dostrzegalny dla znających ich ludzi. Pewnie sami o tym wiedzą i wyglądają na dosyć spiętych. Jaką sprawę mają w tym hotelu? Nie ma mowy, by próbowali wybadać miejsce do ukrycia. Nie mogą przebywać w miejscu tak pełnym monitoringu. Poważnie, do czego oni zmierzają? – Umysł Masona pracował na pełnych obrotach. W jego myślach pojawiała się jedna osoba, lecz to nie miało żadnego sensu.
Dziewiąte piętro, dziesiąte, jedenaste… Winda dotarła do ich piętra i Mason, przygryzając usta, odwrócił się nagle do Vicka, którego podpierał.
– Co pan powiedział? – zapytał. – Ni z tego, ni z owego do łazienki? Nie, proszę czekać. Proszę się tak nie zachowywać, reżyserze. Nie może pan tego tutaj zrobić! – krzyknął, potrząsając desperacko Vickiem, a przysypiający mężczyzna jęknął, boleśnie wstrząśnięty.
Gdy winda dojechała, a drzwi się otworzyły, zanim ktoś zdążył się odezwać, Mason wyciągnął Vicka i wyszedł na zewnątrz przed Ashley oraz Aaronem.
– Ach, tylko nie na dużą! Czy nie ma pan żadnej społecznej przyzwoitości i dumy jako osoba dorosła? – Udawał, że porzuca go pod windą i oparł go o drzwi.
W międzyczasie tamta dwójka również wyszła i gdzieś się udała.
– Panie reżyserze, reżyserze! – Mason zawołał cicho, udając dalej.
– Jesteś pewien, że Raynoah naprawdę tutaj jest? – Usłyszał, jak Ashley pyta Aarona nieco zirytowanym głosem.
Mason udający, że uderza Vicka w policzek, zamarł w zaskoczeniu. Szukają go? Dlaczego? Ponownie na nich spojrzał, a w tej samej chwili zobaczył jakiegoś starszego gościa i Noaha nadchodzących od strony holu.
…
Znowu przeniósł wzrok na Aarona i Ashley. Nie wahali się, kiedy odnaleźli Noaha. Widział, jak idą nieco nerwowo w jego stronę, po czym głośno przełknął ślinę. Gdy jechał w windzie, rozmyślał o tym dlaczego przybyli do hotelu i do głowy przyszła mu tylko jedna osoba. Noah. Ale doszedł do wniosku, że „to pochopnie wysnute stwierdzenie, może chodzić o któregokolwiek człowieka przebywającego w hotelu, więc to nie on” i przestał się nad tym zastanawiać. Jednak ci dwoje rzeczywiście zbliżali się do niego.
Wydawało się, że Noah skończył rozmawiać ze starszym facetem. Pożegnał się, a następnie samotnie poszedł w stronę windy. Oczy Masona otaksowały prędko okolicę i spostrzegł on, że dzisiaj nie było żadnych ukrytych ochroniarzy. Nie było nawet Phila, który zawsze przebywał z Noahem. Przygryzł wargę. Twarze oraz oczy Aarona i Ashley wyglądały gorzej, niż myślał. Dało się łatwo stwierdzić, że ciągłe uciekanie ich zupełnie wykończyło. Zrobili to skuszeni przez wielkie pieniądze, pięćdziesiąt milionów dolarów, lecz w tej chwili nie mogli niczego z nimi zdziałać. Zapewne nie byli w ogóle w stanie otworzyć sejfu. Przypomniał sobie, jak nacisnął spust, gdy z ust Alty wychodziła ostatnia liczba. Oni, ścigani przez Zii, bezsilni i zapędzeni w kozi róg, próbowali teraz spotkać się z Noahem.
Co powinienem zrobić? Tak to zostawić? Mason znalazł się w konfliktowej sytuacji. Po prostu to zignoruję. Czy w czasie naszego ostatniego spotkania nie usłyszałem, że jestem wścibski? Nie muszę interweniować. Nie mam nawet pewności, czy naprawdę próbują go uprowadzić i wziąć za zakładnika, by rozwiązać własną sytuację. Mogą mieć do niego jakąś prywatną sprawę.
Zignorował swoje wysuszone usta, próbując intensywnie myśleć i zmarszczył brwi, widząc, jak zbliżają się do Noaha. Jego serce biło mocniej niż wówczas, gdy spotkał Aarona chwilę wcześniej. Nie wiesz nawet, o co chodzi, ale próbujesz się wtrącić, Masonie Taylor? Czy oszalałeś? – zapytał samego siebie, a w tym właśnie momencie Ashley dotknęła tylnej części talii, jakby usiłowała coś znaleźć. Było to miejsce, w którym zawsze trzymała pistolet i gdy to zrozumiał, wstał na równe nogi. Podniósł Vicka, wepchnął do windy, nacisnął przypadkowy guzik i go odesłał. Pobiegł najszybciej, jak potrafił. Kurwa, po wszystkich tych staraniach, które włożyłem w ochranianie go…
On zakosztował już zimnej śmierci od broni – pistoletu Aarona, kiedy stracił czujność w bunkrze Alty. Nie mógł pozwolić, by to samo spotkało Noaha. Nie mógł pozwolić, by to dziecko, które uwolnił z ciemnej i strasznej torby, cierpiało w podobny sposób.
– Przepraszam… – podczas gdy Ashley próbowała zagadać do Noaha, Mason złapał go i odciągnął w pośpiechu.
– Haley? – zapytał z zaskoczeniem jasnowłosy, ale zamiast coś mu odpowiedzieć, odwrócił się. Ashley stała w szoku jak wmurowana, a on nawiązał kontakt wzrokowy z Aaronem.
Dostrzegł, jak Aaron mamrocze „zatrzymaj go” i przyspieszył. Ashley krzyczała coś do wspólnika, ale ten zignorował ją i zaczął za nim biec.
– Hej, ty… – Słyszał, jak Noah zaczyna się wściekać, lecz go nie słuchał.
Przeszukiwał kieszenie, ciągnąc go za sobą z desperacją. Numer pokoju, do którego klucz dał mu Tony, to na pewno… Numer 1218. Wstrzymał oddech na widok numeru widocznego tuż przed jego oczami i prędko przeciągnął kartę. Otworzył drzwi, wepchnął Noaha do środka, jakby go porywał i mocno za nimi zatrzasnął. Niespokojne twarze Ashley i Aarona zniknęły tuż za progiem. Szybko zamknął drzwi na zamek, po czym odetchnął głęboko. Myślał, że jego serce zaraz wyrwie się z klatki piersiowej. Poczuł zimny pot na plecach i zaczął sapać. Było bardzo blisko, a zarazem mieli ogromne szczęście. Jeżeli Tony nie zarezerwowałby pokoju numer 1218, z pewnością zostaliby złapani. Ashley i Aaron, oboje posiadający odpowiedni trening jako najemnicy, nie byli tacy sami jak tamci spotkani ostatnio gangsterzy. Zapewne nie zdołałby uratować Noaha z ich rąk. Oddychał szybko, przysłuchując się odgłosom z zewnątrz. Za drzwiami dźwięczała cisza, ale odnosił wrażenie, że panuje tam dziwne napięcie. Co powinienem teraz zrobić… Podczas wycierania potu z twarzy, wyczuł za plecami palące spojrzenie, więc podniósł głowę i się odwrócił.
– …Ach…
Noah, zaciągnięty tu przez niego nie mając o niczym pojęcia, wpatrywał się w niego bardzo zimno.
Tłumaczenie: Berenice96
Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Tom II
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Dodatki
Ekstra 1
Ekstra 2
Ekstra 3
Ekstra 4
Ekstra 5
Ekstra 6
Pokój hotelowy, oni we dwóch…kto uwierzy, że nic się nie wydarzyło hmm…