Kill the Lights

Rozdział 1633 min. lektury

Nie wiem, jak przekazać te wieści, aby były one mniej bolesne dla naszych serc.

Usta reporterki drżały. Nie wiadomo było, czy to ze względu na mocny wiatr, czy raczej szok. Dokładnie tak samo, jak wówczas, gdy ogłosiła śmierć lubianej przez siebie gwiazdy w wyniku zawału, miała teraz poważny i przerażający wyraz twarzy. Jej wargi się poruszyły.

Widzowie W środku. – Gdy to powiedziała, wstrzymała oddech. Wykrzywiła usta, tak jakby miała właśnie powiedzieć coś, czego bardzo nie chciała mówić i kontynuowała: – Zaledwie krótką chwilę temu na planie filmu Real Raynoah zaprosił, tak, tego łajdaka Haleya, na randkę. I to w miejscu publicznym pełnym reporterów! – Następnie wybuchnęła udręczonym płaczem i na ekranie pokazała się scena uchwycona przez kamerzystę.

Noah, jadący białym Mercedesem niczym książę na białym rumaku, pojawił się, rozdzielił atakujących Haleya reporterów i do niego podszedł. Następnie powiedział coś, co sprawiło, że wszyscy zamienili się w lodowe rzeźby i opuścił miejsce zdarzenia, trzymając Haleya za rękę.

Oczywiście, że to jest randka”. Gdy rozległ się głos uśmiechniętego promiennie Noaha, otoczenie ucichło i ludzie po prostu wpatrywali się w nich w osłupieniu, aż ci dwaj odjechali. W przeciwieństwie do filmu Notting Hill, nie znaleźli się żadni bystrzy reporterzy, którzy zrobiliby zdjęcia dwóm głównym bohaterom. Wszyscy tylko mrugali z bezmyślnymi minami.

Dokąd udali się ci dwaj po zamienieniu wszystkich w słupy soli? – Reporterka wskazała odległe miejsce, jakby oskarżycielsko, a kamera poruszyła się, śledząc jej ruch.

Było to błękitne, zlewające się z niebem morze, na którym unosił się niczym liniowiec ogromny i piękny jacht, wyglądający w oddali niczym paznokieć. To był jacht Noaha, Lachesis. Dwóch mężczyzn, którzy odjechali Mercedesem, poleciało czekającym na najbliższej platformie helikopterem i zaokrętowało na luksusowym jachcie.

Nie możemy filmować bliżej ze względu na system antypaparazzi… Cholera by wzięła ochronę przeciwko paparazzim! Dlaczego, dlaczego to wypuszcza laser za każdym razem, gdy nasza kamera się zbliży? – Kobieta, stojąca niebezpiecznie blisko otwartych drzwi helikoptera przy silnie wiejącym wietrze, skupiała zawzięte spojrzenie na luksusowym jachcie i wydawała się nie dbać o własne bezpieczeństwo. – Co takiego wyprawia rząd? Powinni szybko stworzyć prawo na rzecz paparazzich i sprawić, by to coś zniknęło! Jakie „prywatne życie”! – wymamrotała ostro, tak jakby zwariowała i przygryzła usta.

Jej oczy drżały, tak jakby chciała w każdej chwili skoczyć na jacht. Nie, ona naprawdę chciała to zrobić, ale głupi pilot helikoptera nie chciał zabrać jej niżej w pobliże jachtu. Musiała po prostu patrzeć, jak oddala się na odległe wody.

Poważnie, chyba oszaleję z ciekawości. Jaka szkoda – stwierdziła, wgapiając się w odpływający statek z przygnębieniem. – Zastanawiam się, co oni tam najlepszego wyprawiają? Czy naprawdę są na randce? Poważnie?

Każdy mieszkaniec Ameryki był całym sercem zaciekawiony, czy Noah Raycarlton, ten najbardziej kochany w Ameryce, oraz Haley Lusk, ten najbardziej znienawidzony, naprawdę byli razem na randce.

***

Co ty robisz, dlaczego nie wychodzisz?

Mason usłyszał pytanie z naprzeciwka i podniósł głowę, zaskoczony. Noah patrzył w jego kierunku z ospałym wyrazem twarzy.

Ach, może powinienem potrzymać cię za rękę? – zapytał, odgarniając do tyłu rozwiane przez wiatr włosy. Jego oczy były na wpół otwarte.

Nie, nie – odrzekł prędko Mason i pokręcił głową.

Przez krótką chwilę ogarniał wzrokiem okolicę, po czym z wahaniem wyszedł na zewnątrz. Kiedy postawił stopy na białym pokładzie, powitał go widok błękitnego morza. Światło słońca iskrzyło się biało na powierzchni poruszających się fal. Pod helikopterem stali skłaniający głowy mężczyźni i kobiety w białych mundurach, a Phil oraz Noah patrzyli się na niego.

Morze, czyste błękitne niebo bez chmur i piękny, jasnowłosy mężczyzna. Bez wątpienia był to najbardziej zachwycający widok, jaki człowiek może ujrzeć na luksusowym jachcie, lecz zamiast podziwiać, Mason wciągnął ostro powietrze i rozejrzał się dookoła. Otwarte morze. Zupełnie jak świat. Byli na środku morza bez skrawka lądu w zasięgu wzroku. Nie tak dawno temu był na planie filmowym, otoczony przez morze reporterów, słuchając ich wrogich pytań typu „Jesteś wariatem, Haley?”, „Jaki narkotyk wziąłeś tym razem?”, „Dlaczego to zrobiłeś? Jakie miałeś intencje?”. Ale dlaczego nagle stoję na białym pokładzie ogromnego jachtu, na środku morza?

Mason wpatrywał się bezmyślnie w tę niepojętą scenę, zupełnie jak wówczas, gdy obudził się jako Haley.

Dajcie mi coś prostego do zjedzenia. Ach, z wyjątkiem kanapki. Począwszy od jutra, Phil znowu będzie dawał mi tylko kanapki w ramach każdego posiłku i zrobi ze mnie niewolnika w pracy. – Noah uśmiechnął się żartobliwie i wydał polecenie jakiemuś mężczyźnie, najwidoczniej szefowi kuchni, który teraz rozglądał się za Masonem.

A co z tobą?

– …Proszę?

Mam na myśli lunch. Co chcesz zjeść? – Noah wyglądał, jakby miał na myśli, że może poprosić o cokolwiek i to dostanie.

Nie, ja naprawdę… – odrzekł Mason.

Lepiej dla ciebie, żebyś coś jadł. Nie wiemy, kiedy zejdziemy na ląd – ostrzegł go Noah normalnym tonem, idąc wzdłuż pokładu.

Stojący na pokładzie Mason spojrzał na plecy Noaha, po czym odwrócił się niezręcznie w stronę szefa kuchni, który uśmiechał się łagodnie.

Zawsze jesteśmy przygotowani, aby serwować dania wysokiej jakości przez tydzień.

Tydzień? – Mason przewrócił oczami i wymamrotał: – Uch, skoro tak, to też poproszę coś prostego…

Jednak po chwili zmienił zdanie.

Nie, lepiej, żeby miało dużo kalorii.

Proszę?

Wtedy… będę mógł dłużej przetrwać, jeśli wpadnę do wody.

Nie sądził, aby mogło się to wydarzyć, ale przygotowywał się, by nie być zaskoczonym, jeżeli Noah nagle wyrzuci go za burtę. Zdarzyło się tyle niemożliwych do przewidzenia rzeczy, aż zaczął mieć wrażenie, że zachowuje się jak idiota. Uważał, że to życie będzie bardziej wygodne w porównaniu do poprzedniego. Czuł się tak, jakby stał w ogrodzie owiewanym przez delikatną bryzę, ale nie powinien był popadać w beztroskę. Co prawda dookoła nie latały pociski, lecz to życie, dalekie od przewidywalności, było bardziej urozmaicone niż poprzednie.

Nie, z całą pewnością nie. W porównaniu do publicznego zaproszenia na randkę przez Noaha Raycarltona, zostanie zastrzelonym na środku pustyni było normalne. Kucharz przyjrzał mu się pytająco i przekrzywił głowę, lecz wkrótce powiedział:

To dobra pogoda na pływanie. Zaraz przygotuję posiłek. – Uśmiechnął się i wszedł do środka.

– …Powinienem przygotować strój kąpielowy i olejek? – zapytał Phil z obojętnym wyrazem twarzy.

Stał na schodach, którymi Noah zszedł wcześniej na dół i wpatrywał się w Masona. Kiedy podszedł bliżej, dało się rozpoznać, co takiego może myśleć: „Pływanie w tej sytuacji? Słyszałem pogłoski, że on nie ma mózgu, ale nie wiedziałem, że jest aż tak źle”.

Jeżeli wpadnę do wody, po prostu rzućcie mi koło ratunkowe – odparł Mason, machając ręką.

Phil spojrzał na niego dziwnie, odwrócił się i poszedł tymi samymi schodami. Mason udał się za nim i zszedł z pokładu na dół. Jacht, który, jak zauważył, wydawał się dosyć spory, patrząc z dołu, okazał się mieć cztery luksusowe kondygnacje. Ostatni poziom poniżej barierki miał duży basen, z falami docierającymi do pięknych, niebieskich świateł. Był to prywatny basen z wydzielonym pawilonem, który wyglądał, jakby unosił się na wodzie. Znajdował się tam prawdziwy bar z wystawionymi butelkami alkoholu. Cóż, ten jacht posiadał dwa lądowiska dla helikopterów – basen nie był niczym szczególnym. Mason słyszał, że istniały luksusowe jachty tego typu, lecz był to pierwszy raz, gdy znajdował się na jednym z nich, więc podziwiał widoki. Pieniądze były rzeczywiście dobre. Mason mruknął i podążył za Philem, aby wejść do środka.

Wnętrze było bardziej komfortowe niż pokład. Z jednej strony umieszczono okno, więc nie wyglądało zbyt duszno, a zamiast wilgotnego morskiego powietrza, wiatr tutaj był chłodny i roznosił słodkawą woń. Podłogę pokrywał miękki dywan sięgający kostek, a ściany były udekorowane jak w eleganckiej galerii.

To bardzo ładny jacht – wymamrotał Mason, rozglądając się naokoło.

Wyglądał bardzie, jak hotel. Phil zerknął na niego i odpowiedział:

Pan Edgar Raycarlton zlecił wykonanie tego jachtu przez HDW Nobiskrug oraz sławną architekt, May Bermon, aby świętować osiemnaste urodziny syna. Wszędzie tutaj można wyczuć serce ojca, pragnącego, aby jego syn był zawsze zdrowy i szczęśliwy.

– …Doprawdy?

Podarować jacht w ramach prezentu urodzinowego – Mason nie miał pewności, gdzie Phil mógł wyczuć serce ojca Noaha, ale zdecydowanie było ono wielkie.

Gdy tak się nad tym zastanowić, dziesięć lat temu rodzice Noaha wydawali mu się nieco zbyt skrajni jak na jego gust. Noah stanowił centrum ich całej uwagi. Byli tak zmartwieni, jakby miał odlecieć przy silnym wietrze albo zniknąć, jeśli go obejmą. Cóż, byli nawet ostrożni i uważni wobec Masona, zwyczajnego ochroniarza. Rzecz jasna, w tamtym czasie Noah był kimś, wobec kogo każdy chciałby być nadopiekuńczy. Nadal był piękny, ale teraz… jakby to określić, Noah roztaczał atmosferę, jakby zmaterializował się prosto z temperamentnej i perwersyjnej francuskiej powieści.

Piękny chłopiec, tak cudowny, że żyje i się porusza – kiedy Noah był blady i drżał, Mason, który słyszał od ludzi, że jest oschły, nie mógł powstrzymać się od odgarnięcia jego wilgotnych włosów i poklepania go po ramieniu.

Nawet wczoraj, nie musiał tego zrobić, ale przypomniał go sobie jako dziecko, więc… Faktycznie uważał, że zachował się wścibsko, lecz nie mógł płakać nad rozlanym mlekiem. Lepiej było przygotować się na to, co wydarzy się w przyszłości, jednak… Mason zerknął na Phila.

Ale czy pan Raycarlton nie jest zajęty? Zawsze, kiedy go spotykałem na planie albo w jakiś innych miejscach, to nie sądzę, żeby kiedykolwiek został dłużej niż godzinę – zapytał Mason, a Phil z przyzwyczajenia zerknął na zegarek.

Pan Raycarlton polecił odwołać cały dzisiejszy grafik.

To będzie cały dzień?

Mason pokiwał głową jakby nie był zaskoczony. Noah kazał odwołać zajęcia na cały dzień – zamówienie wysokokalorycznego posiłku było z pewnością dobrą decyzją.

Chociaż jest zajęty, wziął cały dzień wolny. Myśli pan, że ma do mnie jakąś ważną sprawę? – zapytał wykrętnie, a Phil zatrzymał się pod drzwiami.

Kto wie? Nie jestem wtajemniczony w tę kwestię.

Mężczyzna chwycił klamkę, odwracając się, by zlustrować go od stóp do głów. Jego spojrzenie wypełniała ciekawość. Otworzył dla niego drzwi.

Zatem życzę dobrej zabawy.

Po otwarciu drzwi ich oczom ukazało się ładne wnętrze z dobrym widokiem na błękitne morze. Na środku siedział Noah, przyglądający się krajobrazowi. Odwrócił się do Masona, a jego włosy powiewały na wietrze.

Może pan wejść – powiedział Phil do Masona, który stał w progu zaskoczony.

Wchodząc do środka, czuł się dziwnie zdenerwowany. Nie miał pewności, czy ta metafora jest odpowiednia, ale uczucie było podobne do wchodzenia nago na terytorium wroga wypełnione minami. Kiedy zrobił dwa lub więcej kroków do przodu, usłyszał, jak drzwi za nim się zamykają. Noah wpatrywał się w niego z obojętnym wyrazem twarzy. Mason podrapał się lekko po głowie i podszedł do krzesła.

Patrzyłem tylko przez krótką chwilę, ale jacht jest niesamowity. Jak się pan czuje, dostając tego typu rzecz jako prezent urodzinowy? – zapytał tak spokojnie, jak było to możliwe.

To irytujące i kłopotliwe. Nie mam nawet czasu, by na tym pływać.

– …Jacht jest w rzeczy samej irytujący i kłopotliwy – odrzekł ogólnikowo Mason, który nie spodziewał się nawet odpowiedzi „myślę, że raczej bym polatał”, a raczej jakiś łagodnych słów w stylu „jest w porządku”.

Podoba ci się ten jacht?

Myślę, że nie podoba się tylko panu Raycarltonowi.

Kiedy przechodził, widział SPA, mini kino, stół bilardowy. Nawet gdyby został zamknięty w tym miejscu na trzy miesiące i dziesięć dni, nie umarłby z nudów. Symbol uciechy, nie tylko ze względu na wypłynięcie w morze, ale również udogodnienia rozrywkowe. Czuł respekt wobec Noaha, który był w stanie nazwać coś takiego „irytującym i kłopotliwym”.

To nie tak, że mi się nie podoba. – Noah wzruszył ramionami. – Powiedzieli, że przygotowania do lunchu zajmą trochę czasu. Nie sądzę, żebyśmy byli głodni w najbliższym czasie, więc powiedziałem, żeby przygotowali posiłek trochę później, czy to w porządku?

Mason pokiwał głową. Nie wyglądało na to, by Noah zamierzał wrzucić go do morza. Przynajmniej nie teraz.

Jest parę rzeczy, które możemy zrobić, zanim przybędzie jedzenie. – Noah wskazał palcem w stronę stołu.

Gdy Mason spojrzał poniżej, znajdowała się tam niewielka szuflada. Otworzył ją i zobaczył parę rzeczy przeznaczonych do prostego spędzenia czasu. Szachy, karty, Jenga i parę prezerwatyw. Noah, który zbliżył się do niego, zanim zdążył się zorientować, wyciągnął ramię i podniósł srebrne opakowanie z prezerwatywą. Mason przewrócił oczami, zbity z tropu, ale jasnowłosy odrzucił podniesioną paczuszkę, jakby o to nie dbał, po czym wyciągnął karty i żetony.

Chyba wiesz przynajmniej jak grać w karty?

Mason wciągnął powietrze z zaskoczeniem.

Trochę – odpowiedział i prędko zamknął szufladę.

Noah usiadł na krześle naprzeciwko niego i zręcznie przetasował karty.

Co powinniśmy postawić? – zapytał nieformalnym tonem.

Od dwudziestu dolarów? – zapytał Mason. Uznał, że nawet jeśli później podwyższyliby stawki, lepiej będzie zacząć od małej sumy, ale Noah miał inny pomysł.

Skoro to zakład, lepiej jest zaproponować coś, co każde z nas chce otrzymać. – Nadal tasował karty, tak jakby naprawdę się nad tym zastanawiał. – A takie coś? Jeśli przegram, dam ci ten jacht.

– …Wydaje się, że naprawdę nie lubi pan tego jachtu. Albo planuje pan doprowadzić mnie do bankructwa opłatami za miejsce zacumowania, kosztami konserwacji i reszty. – Mason poruszył ustami, odsłaniając zęby, a Noah zaśmiał się cicho.

Jestem dobry w grze w karty. Mogę wygrać.

– …Też prawda – wymamrotał Mason.

Oczywiście, że mógł wygrać, ale szanse nie były zbyt wysokie. Ponieważ to on dziesięć lat temu nauczył Noaha gry w karty. Nie wiedział, ile ćwiczył przez ostatnie lata, ale jako siedemnastolatek nie był aż tak utalentowany w grach karcianych, a Mason był kimś, kto przy pomocy kart wygrywał pieniądze na obiad, kiedy tylko zabrakło mu gotówki w portfelu.

Ale tak naprawdę nie mam panu niczego do zaoferowania. Nie mogę oddać swojego domu.

Co miałbym z nim zrobić? Sprzedaż i zajmowanie się nim będzie irytujące. – Noah kategorycznie odrzucił tę możliwość, tak jakby ktoś zaproponował, że da mu śmiecia i obrzucił Masona spojrzeniem od góry do dołu. – Cóż, zakład powinien być na równych warunkach. Nie jestem filantropem – dodał, patrząc na niego z niezadowoleniem w oczach. – Dobrze, porozmawiamy o tym później, jak już pomyślę, o co zapytam, jeśli wygram. Jeżeli nie będziesz miał czegoś takiego, mogę nawet tego nie dostać.

Noah brzmiał pewnie, jakby wiedział, że wygra i uśmiechnął się, mrużąc oczy.

Nie traktuje pan tego zbyt lekko?

Noah popisywał się, tasując karty, na korzyść Masona.

Kto wie? To nie jest nawet tak wielki zakład. Prosta rozrywka przed posiłkiem, aby dodać trochę wrażeń. – Jego ton mówił, że nie przegra. Ale nawet jeżeli nie wygra, stracenie paru jachtów tego typu to dla niego nic więcej niż „trochę wrażeń”.

Więc? Nie wybierzesz kart? – zapytał Noah, a Mason zaczął się powierzchownie zastanawiać, czy nie jest na niekorzystnej pozycji.

Tak naprawdę równie kusząca gra z wyraźnie dobrymi warunkami miała wysoką szansę na bycie pułapką.

Proszę podać mi karty – powiedział wkrótce, przekrzywiając kark i składając ze sobą ręce, jakby zaczynał się rozciągać.

Noah zaśmiał się lekko, tak jak dziesięć lat temu i zaczął wykładać karty.

To prawda, że umiejętności Noaha się poprawiły. Dziesięć lat temu, chociaż był bystry i przebiegły, nie radził sobie dobrze z pokerem. Ale teraz miał przed sobą pokaźny stos żetonów.

Wygląda na to, że szczęście jest dzisiaj po mojej stronie – stwierdził lekko Noah, spojrzawszy na karty leżące na stole.

Mason wytarł czoło ze zdumieniem.

Ach, z pewnością.

Obserwował dłoń Noaha, która odgarnęła stertę żetonów, podczas gdy udawał politowanie i potajemnie schowała do stosu kartę, która okazała się trójką. Co prawda jego umiejętności uległy poprawie, ale nie oznaczało to, że był wspaniały. Radził sobie dobrze z panowaniem nad mimiką, ale nie wystarczająco, skoro głupio podwyższył stawkę po wygraniu paru gier z rzędu. Podczas gdy Mason knuł, że lepiej będzie wygrać chociażby małą sumę w kolejnej rundzie, aby pobudzić w nim żądzę rywalizacji, Noah stwierdził, rozdając karty:

Nie wydajesz się zbyt ciekaw, co powiedzą ludzie z zewnątrz.

Prawdopodobnie mówią o tym, jak to pan Raycarlton oszalał? Albo uważają, że panu grożę. Coś w stylu „Jakie zdjęcia zrobił?” – rzekł Mason spokojnie, sprawdziwszy swoje karty. Noah zaśmiał się nisko. – Nie powinien pan martwić się raczej o siebie? Mój wizerunek już wcześniej leżał na ziemi, czy może raczej się przez nią przewiercał.

Co prawda ostatnio się nieco poprawił, ale jednak Haley Lusk był w dalszym ciągu nieuprzejmie przedstawiany jako Suka Hollywood. Ze względu na skandal z Noahem wszyscy w kraju stali się antyfanami. Ale Mason od początku był kimś, kto radził sobie dobrze, sypiając otoczony przez wrogów z pistoletami i nożami, a poza tym nie przeszkadzałoby mu szczególnie to, gdyby nie mógł być już aktorem. Ponad milion dolarów to co prawda ogromna suma i wolałby jej nie stracić, jednak o ile nie miałby trudnego okresu, powinno być w porządku. Nawet gdyby desperacko potrzebował pieniędzy, jak trudne mogłoby okazać się ich zarobienie z doskonale zdrowym ciałem, tylko dla samego siebie? Oczywiście trudno powiedzieć, by ciało Haleya było doskonale zdrowe, ale tak czy inaczej…

Wizerunek nie jest potrzebny w mojej pracy. Czy masz zamiar postawić więcej? – zapytał Noah po sprawdzeniu kart.

Mason dodał cztery żetony.

Prawdopodobnie nie będzie miał pan problemów z jedzeniem i życiem, ale nie musiał pan obrzucać błotem swojego dobrego wizerunku… – mruknął, po czym rzucił okiem na karty, które Noah osłaniał dłonią.

Sam miał dwie pary. Nie było najlepiej, ale nie było też źle. Blondyn sprawdził swoje karty jeszcze raz, zastanowił się przez krótką chwilę i dodał cztery żetony więcej. Skoro sprawdził ponownie w ten sposób, oznaczało to, że jego karty nie były takie wspaniałe.

Kontynuujemy? Czy chce pan postawić jeszcze więcej? – zapytał Mason, a Noah wzruszył ramionami i rzucił swoje karty na stół.

Czy tym razem przegrałem? – zapytał spokojnym tonem, a Mason wzdrygnął się lekko.

Nie. Zdaje się, że to nie mój dzień.

Noah również miał dwie pary, ale numery były wyższe niż u Masona. Ten raz naprawdę był pechowy. Czy pozwoliłem sobie na zbyt dużą stratę? Przelotnie policzył liczbę żetonów i kiedy pomyślał, że staje się ona niebezpiecznie niska, mężczyzna ponownie przetasował karty.

Kiedy byłem mały… – powiedział Noah w trakcie rozdawania kart, tak jakby nagle coś sobie przypomniał. – Był taki czas, gdy bardzo czegoś chciałem, ale nie mogłem tego dostać.

Mason sprawdził swoje karty.

Pan? – zapytał.

Noah dorastał traktowany jak skarb. Bądź co bądź, dostał na urodziny luksusowy jacht, a stwierdził, że to irytujące i kłopotliwe. Mason zaśmiał się cicho, gdy usłyszał, że pragnął kiedyś czegoś, czego nie mógł dostać.

Chciał pan czegoś takiego jak małe państwo wyspiarskie?

Gdyby chodziło o coś podobnego, mógłbym to po prostu kupić. Ale nie, to nie było…

Noah, patrzący do tej pory na swoje karty, podniósł głowę i spojrzał na niego. Jego zielone oczy miały w sobie dziwny błysk i Mason poczuł się zaalarmowany. Przyglądał się badawczo jasnowłosemu, mając nieprzyjemne wrażenie, tak jakby jego ubrania się czymś oblepiły.

To nie tak, że nie mogłem po prostu wykraść tego wbrew woli, albo zatrzymać siłą w swoich rękach. Ale było to tak cenne, że nie mogłem wyobrazić sobie zrobienia czegoś podobnego. Czy ktoś taki jak ja może to mieć? Co jeżeli zostanie zranione? Gdybym nalegał, by postawić na swoim, mogłem to wypaczyć, co byłoby z kolei nie do przyjęcia.

– …Panie Raycarlton?

Czy w ogóle powinienem słyszeć o czymś takim? – pomyślał Mason i się do niego odezwał. Noah przeniósł wzrok na karty.

Myślałem, że nie mógłbym znieść bycia znienawidzonym – mruknął.

Dla niego Mason był jedynym bogiem. Jednym, jedynym wybawcą, który przybywał, by go ocalić. Dziesięć lat temu Noah był jego pracodawcą, ale dla niego ich relacja wyglądała odwrotnie. Noah był ocalałym, czekającym na ratunek z bagna i tylko jedna osoba na świecie mogła mu pomóc. Mężczyzna, który wyciągnął go z tamtej małej walizki i objął – Mason Taylor. Sam nie mógłby nigdy wyjść z tego bagna, nawet za cenę życia i jedynie Mason mógł go ocalić. Innymi słowy, gdyby Mason nie podał mu ręki, oznaczałoby to, że Noah zostałby wrzucony z powrotem do tej ciemnej, duszącej jamy i został w niej na zawsze.

Nie mógł powstrzymać Masona, który wyjeżdżał do Afganistanu. Nie mógł nawet pomyśleć o sposobie, by go uwięzić lub grozić, by nie wyjeżdżał. Wtedy, gdy Mason odwrócił się, by odejść, Noah myślał, że zaraz oszaleje – na tyle, że chciał głośno krzyczeć i go zatrzymać. Jednak nie zrobił tego, bo pomyślał, że Mason uzna go za dziwaka.

Um… Mówi pan o psie z sąsiedztwa? – zapytał Mason, spędziwszy chwilę na odczytywaniu jego wyrazu twarzy.

Noah trzepnął apatycznie jedną z kart.

Wiesz, czy zazwyczaj… Zazwyczaj nie jest łatwiej pomyśleć, że chodzi o osobę? Pies, co masz na myśli? – Noah patrzył na niego wzrokiem mówiącym „czy to czas na żarty”.

Mason przerzucił kartę.

Nie, mam na myśli, gdyby chodziło o osobę… Pomyślałem, że nie byłoby jej łatwo odmówić, gdyby trzymał ją pan tak desperacko i traktował jak kogoś cennego.

Mason miał co do tego pewność. Nie wiedział, jak było z przeciętnym Jasiem, ale to powiedział Noah Raycarlton. Pieniądze i władza, stał na szczycie światowej piramidy. Jego osobowość była trochę… nie, dosyć zła, ale ta wrażliwość i kruchość, ten zdystansowany i ostry charakter, gdy spotka się osobiście tę osobę, miało to w rzeczy samej pewien urok. Nie można było nic dodać na temat jego wyglądu. Twój typ czy nie, każdy przyzna, że jest on pięknym mężczyzną. Mason, który zawsze miał słabość do Noaha, nigdy nie mógłby go odrzucić. Myślał jedynie: „jeżeli to była osoba, oczywiście musiała mieć do niego słabość”.

Słysząc opinię Masona, Noah przypatrywał mu się tylko przez chwilę z krzywym uśmieszkiem, jakby mówiąc „Nie mogę uwierzyć, że to powiedziałeś, to zabawne”.

Tak czy inaczej, w tamtym czasie nauczyłem się jednej rzeczy – powiedział Noah po sprawdzeniu swoich kart.

Mason również sprawdził swoje trzy karty.

Czego się pan nauczył? – zapytał.

Nauczyłem się tego, że… – Spośród trzech kart, Noah wyciągnął dwa piki i dał Masonowi nową kartę. – Jeżeli jest coś, czego chcę, muszę najpierw wykopać dziurę. Dziurę tak głęboką i przestronną, że to, czego pragnę, wejdzie do środka samo z siebie i nadal nie rozpozna czy to pułapka.

– …To trochę ponure.

Żeby myśleć w ten sposób tylko dlatego, że raz nie mógł dostać tego, czego chciał? Mason uznał, że nie rozumie ludzi, którzy mają wszystko, a Noah spojrzał na niego, podpierając podbródek dłonią i się uśmiechnął.

Dorosłem.

Cóż, można to interpretować również w ten sposób – zgodził się Mason, zerknąwszy w uśmiechnięte oczy Noaha i sprawdził karty.

Przedostatnią kartą była zamiana, Mason miał trzy identyczne numery. Były to dobre karty i gdyby ostatnia była szóstką karo, byłaby to kareta, a jeśli nie, to przynajmniej ful. Noah wyciągnął parę kart, dwa i cztery piki oraz asa karo. Nie wiedział, jakie ukrywał, ale jedyna szansa na to, żeby miał lepsze karty od Masona, to posiadanie jokera. Mason zerknął na niego. Pomyślał o sprawdzeniu jego wyrazu twarzy, zanim zostanie odkryta ostatnia karta. W tej chwili rozległo się pukanie do drzwi. Noah powiedział, żeby wejść i pojawiła się kobieta w dwuczęściowym mundurze.

Posiłek jest gotowy, czy powinnam przynieść go później?

Co powinniśmy zrobić? Czy zrobimy z tego ostatnią grę? – Noah odwrócił się do Masona i zapytał, pokazując stos żetonów na stole, a Mason wzruszył ramionami z obojętną miną.

Proszę przynieść za dziesięć minut. Wkrótce skończymy.

Kobieta ukłoniła się grzecznie i wyszła. W tym momencie wzrok Masona, który przesunął się od strony drzwi ku stołowi, padł na rękę Noaha, zaczepiającą karty. Nie było to nic oburzającego, więc odwrócił oczy i syknął z miną pozbawioną wyrazu. Dziesięć lat temu, gdy uczył Noaha o kartach, pokazał mu parę bystrych sztuczek. Jedna z nich była prosta: ukryj kartę w dłoni, kładąc ją na samej górze stosu i wysuń kolejną ze spodu. Był to słaby trik, ale całkiem użyteczny dla kogoś zręcznego. Jednakże Noah miał w tej dziedzinie małe doświadczenie i co ważniejsze, wybrał złego przeciwnika. Noah rozdzielił ostatni zestaw dla obu stron. Mason z nawyku sprawdził ostatnią kartę. Szóstka karo.

Skoro to ostatnia gra, powinniśmy postawić wszystko?

Obserwował oczy Noaha. Czaił się w nich dziwny błysk, tak jakby mężczyzna oczekiwał lub wypatrywał czegoś. Co powinienem zrobić? Mógłby po prostu zwrócić uwagę na jego trik. Gdyby zgadł, że podmienił karty i mu to wytknął, Noah był tego typu osobą, która zamiast się wściec, uśmiechnęłaby się leniwie, po czym oddała jacht. Mógł też zakończyć tę grę i zapytać o powtórkę. Noah nie zrobi sztuczki w kolejnej rundzie, a ta runda może być rzeczywiście ostatnia.

Mmm, stawiam wszystko?

Mason zrobił niezadowoloną minę i rzucił swoje karty na stół, wszystkie wierzchem na dół.

Ach, kompletnie pan wygrał. Wygląda na to, że bogini zwycięstwa mnie opuściła. Jaki jacht? Nigdy w życiu nie wygrałem tego typu nagrody – powiedział i wstał.

Tak samo, jak w przypadku miliona dolarów, strata jachtu była godna pożałowania, ale nie było mu trudno z tego zrezygnować. Gdy się nad tym zastanowić, opłata za miejsce do zacumowania oraz koszty konserwacji naprawdę doprowadziłyby go do bankructwa. Wtedy musiałby czekać na innego bogacza, aby pojawił się i to odkupił, jednak ten piękny jacht naprawdę pasował do Noaha. Również, jeśli chodziło o Noaha, który chciał wygrać, używając tego typu sztuczek, Mason nie chciał doprowadzić go do przegranej.

Wstał, odwrócił wzrok i się przeciągnął. Zauważył, że błękitne niebo zaczęło w pewnym momencie uwalniać cienkie strugi deszczu. Na horyzoncie pojawiła się ciemna, deszczowa chmura. Podszedł do barierki. Widział wyraźną linię czystego nieba, lecz ciemne chmury poruszały się prędko. Wydawały się zbliżać w stronę jachtu… Mason chciał o tym wspomnieć i poruszył ustami, lecz usłyszał głos Noaha za swoimi plecami.

Co masz na myśli, mówiąc, że nie masz szczęścia – mruknął jasnowłosy. – Nawet wyrzucając swoje cztery karty?

Wzdrygnął się i odwrócił. Noah sprawdzał karty Masona, leżące wierzchem do dołu.

Wygląda na to, że wiedziałeś jakie karty trzymałem? – Podniósł głowę, spojrzał na Masona i uśmiechnął się, mrużąc powieki.

Jego zielone oczy żarzyły się ostrym, zimnym blaskiem. Kiedy Mason rozchylił usta, usiłując powiedzieć jakąś wymówkę, Noah odwrócił swoje karty. Dwa i cztery pik, siedem i osiem kier, as karo i walet trefl. Nie było nawet jednej pary. Mason wgapiał się przez chwilę w jego karty, przełknął ślinę, po czym podniósł głowę.

– …Nie byłem przekonany, czy dam radę opłacić miejsce do zacumowania.

Achh, tak, oczywiście – odrzekł Noah lekko, jakby mając na myśli „mhm, jasne” i uśmiechnął się, mrużąc oczy.

Mason wpatrywał się w jego słodkie, zielone oczy, zmrużone jakby w satysfakcji. Odwrócił powoli wzrok.

Krople deszczu, które upadały rzadko dookoła statku, w pewnym momencie się wzmocniły. Czarne chmury z oddali już do nich dotarły. Zobaczył, jak fale stają się przerażająco wysokie, a ciemne tumany poruszają się niczym żywe i pokrywają błękit nieba, gotowe by je pożreć.

Och, nie. Zdaje się, że będzie sztorm – stwierdził Noah spokojnym głosem, a Mason odniósł gorzkie wrażenie, obserwując jego obojętną twarz.

Przypomniał sobie, jak wchodząc do tego pomieszczenia, czuł się, jakby wkraczał nago na teren wroga pokryty minami. Niestety wyglądało na to, że przeczucie go nie pomyliło i Mason uświadomił sobie, że wpadł w pułapkę.

Rozumiał, że jest uwięziony, lecz nie wiedział, jakiego rodzaju to pułapka ani jak na niego wpłynie. Jedyne, co mógł zrobić w tej chwili, to zachować spokój i przykucnąć do czasu, aż druga strona się odsłoni. Tak jak wtedy, kiedy natykasz się na sztorm, będąc na statku, masz nadzieję, że będzie niewielki i czekasz na jego rychłe odejście.

Rozumiem – odrzekł po prostu i wzruszył ramionami.

Całe niebo zostało pokryte czarnymi chmurami. Sztorm nadszedł.

***

W mieście również padało. Cadillac wiozący Noaha i Masona jechał szybko przez ciemne ulice. Nie był to samochód pokroju zwykłego, nijakiego Forda, którym łatwo dało się uciec w czasie pościgu. Może było tak ze względu na silny deszcz, ale wydawało się, że nikt za nimi nie podążał. Mason, siedzący na tylnym siedzeniu, stale otrzymywał wiadomości i komunikaty o nieodebranych połączeniach, które nie mogły do niego dotrzeć w czasie pobytu na jachcie.

Jesteś dosyć popularny – stwierdził Noah spokojnym tonem.

Mój menedżer za bardzo się martwi – odrzekł Mason, sprawdzając wiadomości. Połączenia były głównie od Tony’ego, a sms-y od Vicka.

Co robicie?

Czy to prawdziwa randka?

Naprawdę znasz jakąkolwiek słabość Noaha?

Jeśli tak… powiedz mi, proszę.

Nie powtórzę nikomu.

Przyrzekam na moją córkę.

Wybacz. Nie na córkę.

Krótkie wiadomości napływały bezustannie. Pomiędzy nimi znajdowały się życzliwe sms-y od Chase’a, pełne zmartwienia i troski, a także jeden od producentki Glorii, pytającej, czy mogą przenieść harmonogram na jutro.

Wygląda na to, że nie zostałem zwolniony. Cóż, dziwne byłoby, gdyby zwolnili mnie po randce z samym sponsorem. Odpisał Glorii, że jutro brzmi dobrze, a Noah, który zerknął na ekran, uśmiechnął się leniwie.

Jutro? Sądzisz, że dasz radę w ogóle dojechać na plan? Paparazzi czekający pod drzwiami nie dadzą ci przejść. Nie, możesz nawet nie być w stanie dostać się do domu. – Noah oznajmił, że hotele go nawet nie przyjmą i zaproponował: – Możesz zostać u mnie. Łatwiej uda się przed nimi uciec w helikopterze i pod moim domem będzie ich pewnie mniej.

Mina jasnowłosego sugerowała „natkniesz się na pewne trudności”.

Na ich miejscu byłbym bardziej zainteresowany tym, co myśli sobie pan Raycarlton – odrzekł Mason w odpowiedzi na tę sugestię, odwracając się w jego stronę.

Pozwala mi skorzystać z pokoju w takiej sytuacji? Oczywiście, Noah posiadał pewnie więcej niż jedną czy dwie rezydencje, a każda z nich miała zapewne parę pokoi, więc uważał, że to w porządku okazać trochę dobroci biednej, bezdomnej osobie. Ale reporterzy oraz media byli żądni krwi i tak naprawdę ich to nie obchodziło. Zrobili aferę jedynie przez wejście do pokoju hotelowego i umówienie się na randkę, a gdyby rozeszła się plotka, że wspólnie żyją… Czując nadciągający ból głowy na samą myśl, Mason przyjrzał się mężczyźnie. Najwyraźniej Noah chciał, żeby skandal jeszcze się pogłębił, zamiast ucichnąć, a on nie mógł nadążyć za jego sposobem rozumowania. Sytuacja, w której flirtuje z Noahem – obojętnie, czy miał to na myśli, czy nie – na zewnątrz wyglądała bardzo normalnie. Ale flirtowanie Noaha z Haleyem było dziwne. Nawet w Hollywood zdawało się to raczej osobliwe i niecodzienne. Czy jest ktoś, kogo usiłuje chronić, używając tego skandalu? Ponieważ Masona używano już wcześniej jako tarczy, właśnie to przyszło mu od razu do głowy, lecz nadal nie potrafił rozgryźć prawdy. Skoro paparazzi w Hollywood byli okrutni i uparci, może ujawnią następnego dnia jego intencje? Mason spojrzał nieco wyczekująco na Noaha, a ten jedynie wzruszył ramionami.

Prawdopodobnie są ciekawi tego, co myślę, lecz powstrzymają się od chodzenia za mną. O ile chcą zostać na dłużej reporterami w Stanach Zjednoczonych.

Noah miał łagodną twarz, tak jakby nie chciał nawet skrzywdzić muchy, ale powiedział coś bardzo podłego, po czym się uśmiechnął. Mason uważał, że to niedobrze. Cóż, nie wiedział, co z Raycarltonami, ale matka Noaha – Rebecca, pochodziła z dobrze znanego politycznego rodu. Ich życia prywatne były tak poufne, że nawet sąsiedztwo Masona czuło się niezręcznie. Nie pozwoliliby na to, aby Noah, który dorastał otaczany troską, został zaatakowany przez grupę paparazzich tylko ze względu na jakiś skandal.

Tak czy inaczej… dziękuję za ofertę. Ale teraz mam mało czasu i muszę zająć się czymś tak szybko, jak to możliwe. Muszę też sprawdzić, jak wygląda sytuacja w moim domu.

Było coś, co chciał zrobić, zanim reporterzy zaczęli go śledzić. Dobrze będzie też ustalić, jak się mają sprawy pod domem.

Myślę, że to trochę lekkomyślne, ale… – skomentował jego odmowę Noah i uśmiechnął się, mrużąc oczy. – Cóż, zapewne wszystko się ułoży. Męczenie się z paparazzi to jedna z prac, z jaką są zmuszeni uporać się celebryci. Jeżeli potrzebowałbyś pomocy, zadzwoń.

Kiedy Noah to powiedział, siedzący z przodu Phil wręczył mu dwie wizytówki. Jedna należała do Phila, a druga do Noaha.

Wszystkie z tych numerów są bezpośrednie. Jeżeli gdzieś przeciekną, z pewnością zostanie pan pozwany. Więc proszę zachować ostrożność – oznajmił zimno Phil, a patrzący na wizytówki Mason jedynie przemknął po nich wzrokiem, zapamiętał numery i oddał je z powrotem mężczyźnie.

– …Zapamiętał je pan? – zapytał z niedowierzaniem sekretarz, a Noah zaśmiał się nisko z jakiegoś powodu.

Mason, który podświadomie potraktował je jak tajne materiały, powstrzymał westchnienie.

Och, racja. Myślałem, że mogę je zapamiętać, ale już zapomniałem – odrzekł, po czym z powrotem wziął wizytówki.

Zastanawiał się, czy naprawdę powinien zawracać sobie głowę idiotycznym charakterem Haleya, jednak, patrząc na pełne sceptycyzmu oczy Phila, chyba wygodniej będzie grać idiotę.

Ach, proszę wysadzić mnie pod następnym blokiem – powiedział, wskazując na odległy budynek.

To dosyć daleko od Beverly Hills.

Nie, tak jest dobrze. Mam coś do załatwienia nieopodal.

Mason rozejrzał się dookoła i sprawdził lokalizację. Z pewnością gdzieś tutaj mieszkała…

Noah zerknął na niego pytająco, lecz wydawał się i tak o to nie dbać, więc pojazd przystanął. Phil wyszedł na zewnątrz jako pierwszy, a następnie otworzył drzwi, trzymając nad nim parasol. Gdy Mason stanął na zalanej wodą ulicy, nareszcie usłyszał deszcz, którego nie słyszał w środku.

Jest pan tego pewien? – zapytał ponownie Phil, a Mason machnął ręką.

Wie pan, nie jestem przecież kobietą.

Popatrzył do środka samochodu i pożegnał się z Noahem.

W każdym razie, dzięki panu przetrwałem. Myślałem, że zostanę pożarty przez te hieny pod planem.

Nie wiedział, o czym myślał teraz jasnowłosy, a prawdopodobnie dzięki niemu jego przyszłość skomplikuje się jeszcze bardziej. Jednak mimo wszystko był mu wdzięczny za aktualny ratunek. Noah uśmiechnął się słodko, tak samo, jak wówczas na planie filmowym.

Zobaczymy się ponownie. Już niebawem.

– …Tak, cóż. – Mason przytaknął niezręcznie, widząc jego łagodne spojrzenie, wyraźnie oczekujące ich kolejnego spotkania.

Może pan użyć tego parasola. – Phil pożegnał się uprzejmie i wsiadł ponownie do samochodu.

Mason wytarł policzek i zbadał wzrokiem okolicę. Westwood Village leżało niedaleko Venice Beach. Było to dosyć dobre miejsce do mieszkania, a zarazem drogie. Wyciągnął drugą rękę poza parasol i sprawdził deszcz. Nadal lało tak mocno, że nie widział, co znajdowało się przed nim. Po ulicach chodziło mniej ludzi, a w taką pogodę paparazzi nienawidzili noszenia tam i z powrotem swoich drogich aparatów. Podczas tego typu warunków pogodowych, deszcz zagłuszyłby nawet wystrzał z pistoletu.

To dobra pogoda na zrobienie czegoś w tajemnicy.

Tłumaczenie: Berenice96

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: