– Proszę wybaczyć, że przeszkodziłem. Wiedziałem, że będziecie zaskoczeni, lecz dostałem wiadomość o anulowaniu spotkania, dopiero kiedy tutaj przybyłem – powiedział bardzo słodko, a reżyser nie wiedział, co zrobić, więc przeprosił za to, że go wcześniej nie zauważył.
– Macie zamiar kręcić scenę śmierci czy naprawdę go zabić? – rzekł desperacko Tony, a reżyser dopiero po tym ogłosił cięcie.
– Liz! Liz! – Tony podbiegł do bladego i dygoczącego Masona, po czym opatulił go ręcznikiem. – Nie umieraj, nie umieraj…
– Kto miałby umrzeć od czegoś takiego? – zapytał Mason, tak jakby nie miało to najmniejszego sensu, a Tony tylko zamrugał w szoku.
Haley zachowywał się jak szalony i sprawiał wrażenie umierającego po małym zacięciu, a teraz znajdował się w zimnym deszczu, ale pytał „Kto miałby umrzeć od czegoś takiego?”.
– Gdybym wiedział, że utrata pamięci jest tak niebywałą rzeczą, uderzyłbym cię wcześniej patelnią w głowę. – Tony był zdumiony dobrodziejstwami amnezji, a Mason tylko westchnął.
– To z pewnością by mnie zabiło…
Rozglądał się dookoła, pijąc kubek gorącej kawy, który podał mu Tony. Ludzie zgromadzili się w jednym miejscu i widział, jak otaczają nowoprzybyłego. Piękny mężczyzna błyszczał, roztaczając wkoło siebie słodką atmosferę. Była to osoba, którą Mason bardzo dobrze znał.
– To Noah? Skąd się tutaj wziął? Przecież nie jest aktorem? – zapytał cicho Mason.
Tony drgnął.
– Ty-ty pamiętasz Raynoaha? Odzyskujesz dzięki niemu wspomnienia? – zapytał nerwowo, a Mason przypomniał sobie incydent, w którego czasie Haley flirtował z tym mężczyzną i został odrzucony.
– Ach… Nie. Cóż, Raynoah to znana osobistość, więc ta wiedza jest powszechna. Straciłem pamięć, ale nie stałem się głupi… – Mason wymyślił wymówkę, dlaczego nie jest dziwne pamiętanie o nim pomimo amnezji.
Mimo że wiedza o Raynoahu naprawdę była zwyczajna wśród Amerykanów, Tony spojrzał podejrzliwie na Masona. Jego wzrok przepełniało powątpiewanie. Mason osuszył twarz ręcznikiem.
– Dlaczego pytasz?
– Nie, tylko… Nie wydaje mi się, że patrzysz na niego jak na obcą osobę. Czy twoja pamięć na pewno nie powróciła? – dopytywał się poddenerwowany Tony, a Mason zatrzymał się na sekundę i roześmiał.
– Gdybym pamiętał, powiedziałbym ci. Nie ma powodu, abym to ukrywał. Oczywiście, że ten mężczyzna nie sprawia wrażenia nieznajomego. To nie twarz, o której można tak łatwo zapomnieć, prawda? – stwierdził Mason jak gdyby nigdy nic.
– To prawda… – Tony popatrzył na Noaha Raycarltona ponad ramieniem Masona i przytaknął. Zaprzedałby duszę diabłu, gdyby mógł zrobić z niego celebrytę.
Mason zauważył, że Tony patrzy na Noaha z żalem i sam również na niego zerknął. Z pewnością jego twarzy nie dawało się łatwo wyrzucić z pamięci. Przystojne i urodziwe twarze są wszędzie, ale on był wyjątkowy. Lśniący blond. Nieskazitelna skóra. Słodki uśmiech i łagodny głos. Olśniewał, gdy tylko się poruszył lub uśmiechnął, a ludzie czuli, że powietrze stawało się bardziej rześkie. Rzecz jasna Mason pamiętał go z innego powodu.
Tak naprawdę spotkał go w swoim poprzednim życiu. Może jakieś dziesięć lat temu? Noah miał wówczas siedemnaście lat, a kompania najemników Zii, w której pracował Mason, została poproszona o ochranianie go. Mason znajdował się wówczas w oddziale w Stanach i był jego ochroniarzem przez około miesiąc. To nie trwało zbyt długo i za bardzo się do siebie nie zbliżyli. Zapewne Noah nawet o nim nie pamiętał, ale on sam wywarł na Masonie głębokie wrażenie. Jedną z przyczyn było to, że po raz pierwszy ochraniał kogoś tak ładnego, a kolejną to, że Noah roztaczał wówczas inny rodzaj atmosfery. Wtedy nie była ona równie słodka, a raczej…
Noah prawdopodobnie wyczuł wzrok Masona, bo odwrócił się, a ich oczy się spotkały. Znieruchomiał na chwilę ze skonsternowanym wyrazem twarzy i spojrzał w inną stronę. Ludzie spostrzegli minę Noaha. Mason słyszał, jak szepcą między sobą, spoglądając ku niemu. „Dlaczego tak się na niego gapi?”, „Panie Raycarlton, wszystko w porządku?”. Noah westchnął, gdy to usłyszał, zwrócił się w kierunku Masona i lekko skinął głową. Uśmiechnął się, zamiast mówić niezręczne „witam”.
Po tym, jak Mason wstał z martwych, był dosyć zaskoczony faktem, że Haley z nim flirtował i próbował popełnić samobójstwo. Kiedy nie wiedział, czy znajduje się w tym samym świecie, co w przeszłości, imię Noaha sprawiło, że uświadomił sobie, że to jest rzeczywistość. Jednak zarazem spowodowało, że poczuł się jeszcze bardziej nierealnie, ponieważ w życiu Masona kontakt z Noahem był bardzo powierzchowny i prędko stał się on osobą z zupełnie innego świata. Nie sądził, że spotka go ponownie, tymczasem nawet z nim flirtował. Poważnie, jest to coś, czego możesz doświadczyć, jedynie żyjąc odpowiednio długo.
– Czy nadal czujesz coś do tego mężczyzny? – Tuż obok rozległ się głos należący do Simona, który stał niezręcznie.
Jego twarz była na wpół współczująca i na wpół budząca politowanie. Mason jedynie wzruszył ramionami.
– Nie. Cóż, jest przystojny, ale myślę, że gust się zmienia po powrocie do życia.
W przeciwieństwie do Haleya Mason był w stu procentach hetero. Ponieważ w ich branży nie było zbyt wielu kobiet, niektórzy faceci rozładowywali swoje popędy między sobą, jednak Mason nigdy nie rozumiał, jak mogą się podniecać z kimś, kto ma to samo, co oni. Potrząsnął głową na znak, że nie ma żadnego sentymentu, lecz Simon doszedł do wniosku, że tylko udaje i jego współczucie stało się jeszcze głębsze.
– Po-poważnie? Ten tłok jest zbyt duży jak dla niego…
– Tak. I jest zbyt wysoki – odparł Mason obojętnie.
Lubił mniejsze, słodkie i takie, które wywołują instynkt opiekuńczy. Simon wydawał się zdezorientowany, zupełnie jakby żartował albo mówił od rzeczy. Mason jedynie upił łyk ze swojej gorącej kawy. Mimo że trzymał ciepły kubek i był owinięty ręcznikiem, nadal się trząsł. Zupełnie jak wtedy, kiedy wlókł go Tony – oprócz samego wyglądu to ciało nie miało żadnych dobrych stron. Było takie słabe. Gdyby to było jego prawdziwe ciało, mógłby stać dwie, trzy godziny na deszczu i kubek ciepłej kawy natychmiast by go rozgrzał, ale to należące do Haleya nadal było przemarznięte do kości i jego usta wciąż drżały, chociaż wypił niemal wszystko.
– Nagrywanie się nie skończyło? Muszę robić scenę od początku?
Skoro postać zmarła, ta scena powinna być zapewne końcem tego wszystkiego, jednakże Tony nie sprawiał wrażenia, jakby miał zamiar odejść. Czy to dlatego, że nie zdołał powiedzieć kwestii? Kiedy leżał na ziemi, udając trupa, reakcje ludzi były dziwaczne. Tak jakby… wszyscy patrzyli na niego w ciszy z dziwnymi minami. Wyglądali na zaskoczonych albo oniemiałych. Czy było to spojrzenie typu „co on wyprawia”? Też trochę je przypominało.
Jeżeli będzie musiał nagrywać to ponownie… zrobi to, ponieważ otrzymał takie zadanie, ale naprawdę mu się nie podobała ta perspektywa.
– Robić scenę od początku? Co masz na myśli?
– Robić od początku? Dlaczego?
Tony i Simon wybuchnęli, gdy Mason się o to zapytał.
– Nie dałem rady powiedzieć kwestii…
Nie oznaczało to, że chce kręcić od nowa, lecz Tony powiedział coś bezsensownego.
– Nie musisz mówić takiej kwestii! Ty, ty zagrałeś w taki sposób…! – rzekł zachrypniętym głosem.
Tony był menadżerem Haleya od szesnastu lat. Minęło wiele czasu, od kiedy postawił krzyżyk na jego umiejętnościach aktorskich. Tak wiele nocy spędził płacząc i modląc się o niego, aby zyskał mózg pozwalający mu na zapamiętanie chociażby paru kwestii. Czy za bardzo go przecenił? Czy nie może po prostu zignorować paru linijek? Nawet Tony zaczynał myśleć ostatnio w ten sposób.
Ale dzisiejsza gra była inna. Tony’emu zaparło dech ze zdziwienia, kiedy wyglądał w ten sposób, stojąc przed kamerą. Widywał go przez szesnaście lat. Każdego dnia oglądał go przez wiele godzin. Jak wygląda Haley, w jaki sposób mówi i jakie miny robi, pamiętał go tak dokładnie, jakby pamiętał dziewczynę, w której się podkochiwał. Jednak osoba stojąca przed kamerą nie była Haleyem, którego znał. Ten nieznajomy był do niego podobny, lecz zupełnie inny. Kwestia nie była tak wyjątkowa, ale Tony nie mógł oderwać wzroku od Haleya ze względu na tę dziwną energię, którą posiadał. Potarł nawet oczy, sądząc, że ujrzał to samo światło, które widział podczas ich pierwszego spotkania.
To nie była gra, którą mógł zrobić ktokolwiek. Była to z całą pewnością gra, która nie mogła zostać zaprezentowana przez Haleya. Dla Tony’ego słowo „amnezja” znaczyło tyle, co „cud”.
Ponieważ Tony był pełen wigoru, Mason wycofał się nieco i przytaknął:
– Ach… Nie muszę nagrywać tego od początku? Skoro tak, to dobrze…
Chciał dowiedzieć się, czy może iść teraz do domu, lecz ta dwójka podskoczyła.
– Zagrałeś w tak zdumiewający sposób. Dlaczego masz robić to od początku? Chyba że miałoby cię to pognębić – rzekł Simon głośno, tak żeby inni ludzie mogli go usłyszeć. – Prawda, panie reżyserze?
Reżyser, który rozmawiał z Noahem w pół ukłonie, odwrócił się i popatrzył na Simona z zaskoczeniem. Wcześniej przez cały czas wrzeszczał „Jeżeli masz zamiar grać w ten sposób, to lepiej zrezygnuj!”. Cougar spojrzał na Masona i następnie na Noaha z paniką wypisaną na twarzy.
– Nie, no cóż…
– Rozumiem. To było wspaniałe, prawda? Byłeś tak zszokowany, że nie mogłeś nawet powiedzieć „cięcie” – powiedział z uśmiechem Simon, machając ręką.
Cougar zmierzył go spojrzeniem mówiącym „co do diabła jest nie tak z tym draniem”. Oczywiście, gra Haleya była wspaniała, ale jak może go chwalić na oczach Noaha? Jeżeli Noah się zdenerwuje, wszystko szlag trafi.
Jednak Noah uśmiechał się, tak jakby szczególnie o to nie dbał, no i nie był tego pokroju małostkową osobą. Cougar czuł się nieswojo i miał nerwową minę. Oznajmił, że nie będzie kręcił tej sceny ponownie i machnął ręką, jakby ich odprawiając.
– Więc, panie Raycarlton, jak się panu podobało? – zapytał nagle Simon przyjacielskim tonem.
Pytać tego mężczyznę o to, jak podobała mu się gra kogoś, kto usiłował popełnić samobójstwo, ponieważ został przez niego odrzucony? Otaczający ich ludzie byli bardziej zszokowani niż sam zainteresowany. Wszyscy zamilkli, ostrożnie obchodząc się z Noahem. Miał przez chwilę osobliwy wyraz twarzy i spojrzał na Haleya.
Ponieważ atmosfera nagle stała się dziwaczna, Mason przestał osuszać włosy ręcznikiem i popatrzył na Noaha. Kiedy ich oczy się spotkały, Noah uśmiechnął się i stwierdził:
– Nie wiem. Przyszedłem dosyć późno, więc nie widziałem zbyt wiele. Zgaduję, że była to fantastyczna scena.
– Nie widział pan?
– Tak, kiedy wszedłem, leżał już na ziemi… Ominęła mnie tak świetna scena, jaka szkoda. Z pewnością będę musiał sprawdzić później w telewizji – odparł łagodnie.
Simon spoglądał podejrzliwie, lecz po chwili wzruszył ramionami.
– Definitywnie powinien pan to obejrzeć.
Spojrzenie Noaha opadło na Masona jeszcze na chwilę, lecz szybko przeniosło się gdzie indziej, jakby go to nie obchodziło. Tony i reżyser dostrzegli jego zachowanie i zapytali Simona: „Wszystko z tobą w porządku? Coś nie tak?”.
Ludzie zastanawiali się, dlaczego denerwuje Noaha i tak naprawdę Mason również o tym myślał. Czuł wdzięczność za to, że Simon się o niego troszczy, lecz Noah nie zrobił niczego Haleyowi i nie powinien przechodzić przez tę trudną sytuację, tylko dlatego, że jest popularny.
– Nie, cóż… – powiedział Simon i zerknął na Noaha. – Cóż, z pewnością…
Noah twierdził, że nie mógł tego zobaczyć, ponieważ przyszedł zbyt późno, lecz Simon był przekonany, że widział go, gdy wchodził na początku sceny i patrzył na grę Haleya. Wyglądał na zaskoczonego, a gdy Haley miał już prawie skończyć, jego twarz przybrała dziwny wyraz. Simon uznał, że tak samo, jak wszyscy pozostali ludzie na planie, Noah był zdumiony aktorstwem Haleya. Sądził, że powie chociażby jedno słowo pochwały, a wtedy pozostali również zaczną go chwalić.
– Z pewnością co?
Simon urwał zdanie w połowie. Nie mówił niczego, jedynie spoglądając z ukosa na Noaha, a Tony poczuł frustrację i zapytał o to. Simon wydawał się skonfundowany, patrząc na pozbawionego emocji Haleya oraz Noaha rozmawiającego błyskotliwie z reżyserem.
– Czy nie?
Czy nie było to zdumienie? Simon pamiętał minę, która pojawiła się przez sekundę na twarzy Noaha. W obliczu sceny, na której widok wszyscy stracili mowę, uznał, że z całą pewnością oznaczała ona zdumienie, lecz wkrótce mruknął „uch…” i zamilknął. Emocja, która przemknęła przez zielone oczy Noaha, była nieco inna. Znacznie zimniejsza. To nie było zdumienie, a raczej…
– Simon?
– Czy widziałem źle? – Simon przekrzywił głowę i wymamrotał do siebie.
Chyba mu się przewidziało. Trwało to bardzo krótko i w tamtym momencie zinterpretował to w ten sposób. Dziwne było również rozważanie, że ta emocja była negatywna. Nawet jeżeli wyglądała na nienawiść bądź zirytowanie, wydawało się, że to nieporozumienie, ponieważ Noah nie był osobą, która ujawniłaby swoje uczucia przed innymi ludźmi.
Noah stał tylko, uśmiechając się delikatnie, tak jak zazwyczaj.
***
Tak naprawdę Mason nie dbał o to, w co się ubiera. Był typem osoby, która nosi przetarte ciuchy lub cokolwiek innego, a ze względu na swoją pracę oraz środowisko, w którym przebywał, przez większość czasu od paru lat chodził w stroju militarnym albo ubraniu udostępnionym przez firmę. Był mało wymagającą osobą, która mogła założyć na siebie coś, co miało chociażby kształt przypominający ubranie.
A jednak Mason westchnął na widok ubrań i bielizny, które wręczył mu Tony w drodze do toalety.
– To wygląda tak, jakbym przegrał jakiś zakład…
Ubrania od Tony’ego były podobne do kobiecych – takich, które dawało się w razie przegranego zakładu. Przyciasne, ekstrawaganckie i podarte we wszystkich miejscach. Miały przyszyte tyle kamyków i ćwieków, że aż oczy bolały od patrzenia. Workowate spodnie, które pokazują ciało od ud do kolan i koszulka z dekoltem tak szerokim, jak dziura, przez którą się ją wkładało, więc wszystko było dokładnie widoczne. Bielizna wystająca spomiędzy tych ciuchów sprawiła, że parsknął. Założył, że Haley był gejem, ponieważ flirtował z Noahem, ale nawet gdyby o tym nie wiedział, po zobaczeniu tej bielizny prawdopodobnie nie mógłby pomyśleć niczego innego, jak tylko „ten facet jest gejem”. Para gorących, różowych slipek w panterkę, które były rozmiaru jego dłoni, a materiał się nawet nie rozciągał. Zastanawiał się, czy można w nich w ogóle oddychać.
Gdy wchodził do toalety, zderzył się z czymś i upadł do tyłu.
– Ał…
Ubrania, które trzymał, rozsypały się po podłodze. Mason potarł uderzone ramię i prędko zaczął podnosić leżące ciuchy. Podłoga była wilgotna od błota ze względu na deszczową scenę, którą nagrywał. Nawet jeżeli ta odzież wyglądała na damską, nadal była lepsza niż tamta przemoknięta do suchej nitki. Słabe ciało Haleya drżało tak, jakby mógł się przeziębić w każdej chwili. Może ze względu na tę zmianę jego czujność oraz odruchy stały się przytłumione. Jego zwyczajne „ja” uniknęłoby przeszkody, zanim by na nią wypadło, a nawet gdyby już wpadło, nie skończyłoby w tak głupi sposób. Rzecz jasna był nieco roztargniony, ponieważ przeżył szok po zobaczeniu gatek Haleya…
Zatrzymał się, zbierając swoje ubrania. Na neonowych, pokrytych panterką slipkach stał bardzo drogi but.
– Nie mam pojęcia, o czym myślisz, idąc za mną do toalety. Nie sądzisz, że to nieco odrażające zachowanie? – Mason usłyszał dobiegający z góry łagodny głos i powoli podniósł wzrok.
Bardzo wysoki Noah stał tam, uśmiechając się delikatnie i przydeptując jego ciuchy. Mason był przez chwilę oszołomiony.
– To publiczna toaleta, czy nie każdy może tutaj wejść? – powiedział w końcu obojętnie.
– Ach, taaak – odparł Noah, tak jakby to, co mówił, było niedorzeczne i uśmiechnął się krzywo.
Mason próbował powiedzieć wprost, że go nie śledził, ale zamknął usta. Nie wyglądało na to, że Noah mu uwierzy, a on był trochę zbyt leniwy, by tworzyć wszystkie te wymówki ze względu na rozwiązły styl życia Haleya. Zmiana ubrania była bardziej nagląca niż wszystkie inne kwestie. Najwidoczniej Haley nie miał umiejętności kontrolowania temperatury ciała. Jego blada skóra zdążyła już stać się sinawa.
– Proszę odsunąć nogę. Moje… w każdym razie, stoisz na tym – poinformował Mason, wskazując slipki, na których stał Noah.
Prawdopodobnie nie będzie mógł ich założyć, bo zostały przydeptane na zabłoconej podłodze, lecz wyglądały naprawdę zbyt niestosownie, więc powinien je wyczyścić. Zacznie się problem, jeżeli ta jaskrawa bielizna w panterkę mająca rozmiar dłoni będzie poniewierać się po podłodze, a jakaś starsza osoba to zobaczy i dostanie zawału.
Noah rzucił okiem na gatki, które przydeptywał i skrzywił się jakby z niezadowoleniem. Kiedy odsunął stopę, pojawił się zabłocony materiał. Mason prędko podniósł slipki, po czym schował je między ubraniami. Wydawało się, że Noah ma ochotę skomentować skomplikowany i ekscentryczny typ bielizny Haleya, ale po chwili odszedł, tak jakby nie chciał nawet wplątywać się w rozmowę z nim. Mason odwrócił się i spojrzał na mężczyznę, ponieważ usłyszał jego westchnienie, gdy ten przechodził obok. Noah brzmiał jak ktoś, kto ma już tego dosyć i Mason zawołał go odruchowo.
– Noah… nie, panie Raycarlton!
Ochraniał Noaha jedynie przez krótki czas, jednak ze względu na jego popularność miał wielu stalkerów i fanów. Nie był nawet celebrytą albo gwiazdą sportu, a zaledwie uczniem liceum. Mason bardzo mu współczuł, a zwracanie się do Noaha przez „pan” wydawało mu się bardzo nieprawdopodobne.
Noah zatrzymał się, zaniepokojony usłyszeniem swojego imienia.
– Nie lubię już pana Raycarltona i… nie będę pana niepokoić od tej pory. – Nie miał pewności, jak zachowywał się wcześniej Haley, ale powiedział to szczerze.
Noah odwrócił się. Spojrzał powoli na Masona, jakby był rozdrażniony i uśmiechnął się krzywo.
– Jestem wdzięczny – stwierdził tonem sugerującym, że Mason opowiada pierdoły.
Dodał, że bardzo mu na tym zależy, skinął lekko głową i oddalił się w stronę planu. Mason popatrzył przez chwilę na jego plecy i obrócił z powrotem, mamrocząc „powinienem się przebrać”.
Zatrzymał się, usiłując wejść do toalety. Na posadzce przed wejściem leżała biała butelka z lekami. Podnosząc ją bez zastanowienia, odwrócił ponownie głowę, by spojrzeć na Noaha, lecz nie mógł go dostrzec. Wyglądało na to, że był już na planie. Mason syknął i podniósł buteleczkę.
– Nadal to bierze…
Xanax. Był to lek uspokajający.
***
– Czy ma pan jakieś inne plany na dzisiaj?
– Chodźmy razem na obiad, panie Raycarlton…
Stojący w tłumie aktorek Noah uśmiechnął się łagodnie i odmówił.
– Wybaczcie. Mam dzisiaj bardzo napięty grafik… Phil przygląda mi się strasznym wzrokiem, bo myśli, że mogę zgodzić się na zaproszenie. Przyprawia mnie to o dreszcze. – Noah zerknął na Phila, tak jakby naprawdę przeszedł go dreszcz. Stojący z tyłu Phil patrzył na Noaha i spoglądał na zegarek. – Widzicie? Żyję w taki sposób.
Wzruszył ramionami z przygnębionym wyrazem twarzy. Wszyscy wyglądali na zawiedzionych i wzdychali.
– Będziesz jadł obiad tak czy inaczej… czy nie ma innego wyjścia?
„Ale może jednak…” – patrzyli na niego z błagalnymi minami, a Noah spojrzał na Phila. Uważał, że już nadszedł czas, aby przyszedł i ich rozgonił, ale jakoś nie przychodził.
…?
Pod wejściem na plan filmowy stał Phil, rozmawiając z kimś. Wilgotne blond włosy i chude ciało. Był to mężczyzna mający na sobie postrzępione ubrania. Noah przyglądał się zimnym wzrokiem rozmawiającemu z Philem Haleyowi. Jakie ubrania. Jego odzież była bardzo frywolna, tak że tamte przemoczone ciuchy wydawały się dużo lepsze.
Ta wydumana bielizna, którą przydeptałem była całkiem w stylu Haleya Luska. Paskudna. – myślał Noah, patrząc na Haleya trzymającego ubrania. Był to mężczyzna, którego nie lubił, lecz dzisiaj jeszcze bardziej zachodził mu za skórę. Kiedy dotarł na plan, zobaczył Haleya w deszczu i przez ułamek sekundy wydawało mu się, że jest kimś innym. Cóż, tak naprawdę nigdy wcześniej nie przyjrzał mu się uważnie, więc niezauważenie go nie było niczym szczególnym, ale problem tkwił w tym, czyj wizerunek się na niego nałożył.
– Panie Raycarlton? Naprawdę pan nie może? Nawet jeżeli jest pan zajęty, powinien pan zjeść obiad. Nie zajmę dużo pańskiego… – Jedna z aktorek objęła jego ramię i przycisnęła do niego pierś.
Noah miał zakłopotany uśmiech i Phil nareszcie przyszedł.
– Panie Raycarlton. Czas na następny punkt z pańskiego harmonogramu.
– Phil. Zarezerwuj dla Noaha wolny czas na obiad. Jest tak młody i przystojny, a ty tak go zajmujesz, że nie może nawet znaleźć sobie dziewczyny. Czy to nie przesada? – powiedział asystent reżysera, Penny, a wszyscy otaczający go ludzie zakrzyknęli „Racja!”.
Zaatakowali Phila, jakby planowali go zjeść, a mężczyzna spojrzał na zegarek i, nie zmieniając wyrazu twarzy, oznajmił:
– Wybaczcie, ale to wy zabieracie czas obiadowy pana Raycarltona. Minęło już sześć minut. Teraz ma tylko czternaście. Może zjeść cokolwiek w czasie tych czternastu minut, ale trudno jest zdążyć z innymi ludźmi. Teraz pozostało trzynaście minut.
Jego zimna postawa sprawiła, że ludzi zatkało, a Noah uśmiechnął się żartobliwie, jakby chciał powiedzieć, że nic się nie da zrobić.
– Ha, tak twierdzi mój przerażający sekretarz. Jeżeli w ogóle chcę coś zjeść, muszę odejść teraz, zanim nieelegancko ukradnę jakieś jedzenie z planu. Do zobaczenia następnym razem.
Noah uprzejmie pożegnał się z ludźmi, którzy stali jak wryci. Rozległy się jakieś szmery zawodu, ale się nie odwrócił.
– O czym rozmawiałeś z tym facetem? – Noah spojrzał znacząco w stronę Haleya.
Miał na myśli „co takiego zrobił ten sukinsyn”, ale zamiast odpowiedzi otrzymał białą buteleczkę z lekami.
– Powiedział, żebym to panu oddał. Prawdopodobnie upuścił pan to w toalecie.
Noah wpatrywał się przez chwilę w buteleczkę, a następnie ją otworzył. Sprawdził, czy Haley niczego nie zrobił z tabletkami, lecz były takie same, jak po południu. Gdyby w istocie coś z nimi zrobił, zapewne dałby to bezpośrednio Noahowi, a nie Philowi.
Nie lubię już pana Raycarltona i… nie będę pana niepokoić od tej pory. Przypomniał sobie, co krzyknął Haley w stronę jego pleców. Czy to się dzieje naprawdę? Zerknął na mężczyznę, który rozmawiał ze swoim menedżerem.
– Panie Raycarlton? – powiedział Phil, tak jakby pytał się, czy jest jakiś problem.
Noah oderwał wzrok od Haleya i się uśmiechnął. Nie obchodziło go, czy mówił prawdę, czy nie.
– Ach. To nic takiego. Chodźmy, jestem głodny. Ale czy to prawda, że mam trzynaście minut na obiad? To był żart, prawda? – zapytał Noah i uśmiechnął się promiennie.
Odwrócił się jeszcze raz, gdy wychodził z planu filmowego, jednak naprawdę nie miało to ukrytego znaczenia.
Tłumaczenie: Berenice96
Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Tom II
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Dodatki
Ekstra 1
Ekstra 2
Ekstra 3
Ekstra 4
Ekstra 5
Ekstra 6