Kill the Lights

Rozdział 2150 min. lektury

Miejsce, do którego zabrali Masona i Noaha, było opuszczonym magazynem jakąś godzinę drogi za miastem. Zabrali ich do małego pokoju, który wyglądał, jakby używali go jako biuro, po czym mocno związali ich ręce i nogi przy pomocy taśmy. Mason zerknął na ciemne otoczenie. Było tam parę krzeseł oraz mały telewizor, śpiwory i leżące dookoła nich okruchy chleba. Jego oczy zatrzymały się na rogu pomieszczenia, który wydzielał zatęchłą, beznadziejną aurę.

Zastanawiał się, dlaczego nie zażądali helikoptera lub samolotu, a zamiast tego samochód i wrócili tutaj. Nie mogli się całkowicie poddać. Wtedy zauważył leżący w rogu pokoju sejf Alty. Syknął nisko. Cóż, od tego wszystko się zaczęło. Nie ma mowy, by łatwo to odpuścili. Jednak gdyby zażądali pieniędzy oraz przedmiotów wartościowych od rodziców Noaha, a następnie wyjechali do jakiegoś kraju Trzeciego Świata, mieliby wyższe szanse na przeżycie. Nie, tak naprawdę szanse przeżycia były bliskie zeru, lecz nadal lepsze niż żadne. Nie tylko zdradzili Zii, ale również wzięli Noaha Raycarltona jako zakładnika. To było gorsze niż wyrzucenie swojego życia do kosza na śmieci. Pozostała im tylko jedna droga i było to najgorsze wyjście. Zdawało się, że ci dwoje myśleli tak samo, ponieważ ich miny nie wyglądały dobrze. Zapewne do tej pory zdążyli sobie uświadomić, że zbyt duża chciwość prowadzi do upadku. Mason westchnął cicho i przeniósł wzrok na Noaha, który wpatrywał się w niego przez cały czas. Przygryzł wargę, patrząc na bladą twarz mężczyzny. Na jego pięknym, gładkim czole znajdowało się rozcięcie, a Mason był tak wściekły i zirytowany, że gorzka żółć podeszła mu do gardła. Powinien był siedzieć cicho, dlaczego musiał powiedzieć coś zbędnego i…

Nie, problem tkwił w tym, że poszedł całkiem sam, by spotkać się z tymi niebezpiecznymi gośćmi. Za kogo on się uważa, żeby spotykać się z nimi bez żadnych ochroniarzy?

Dlaczego…

Mason podniósł swoje związane ręce, po czym dotknął mokrego od potu i krwi czoła Noaha. Czoło, które wyglądało gładko niczym porcelana, kiedy widział je w czasie pocałunku, było teraz zrujnowane plamą krwi. Noah uśmiechnął się lekko, gdy Mason sprawdzał rozcięcie z wściekłą miną.

– …Jak możesz się teraz uśmiechać? Wyglądając w ten sposób? – sprzeciwił się, a Noah opuścił wzrok, uśmiechając się szerzej.

Ponieważ mi się to podoba – powiedział bardzo słodko.

– …Podoba? – zapytał Mason, ponieważ nie miało to żadnego sensu.

Ach, teraz mogę nawet umrzeć – odparł jasnowłosy.

Mason wpatrywał się w niego przez chwilę, a następnie dotknął jego czoła wierzchem dłoni. Tak jak uważał, Noah z pewnością miał gorączkę.

Przepraszam! Macie jakieś leki? Coś na zbicie gorączki albo antyseptyk? – zapytał, odwróciwszy się do tyłu, a Ashley zmierzyła go przerażającym spojrzeniem.

Mason zasłonił wątłego Noaha.

On ma gorączkę… – powiedział ostrożnie.

Myślisz, że nasza sytuacja jest zabawna, my…! Ach, kurwa! – Uderzyła ścianę ręką, w której trzymała pistolet i zewnętrzna warstwa zamieniła się w pył.

Czekał po cichu, aż się uspokoiła. Złościła się przez dłuższy czas, po czym usiadła na skrzypiącym krześle i wyciągnęła papierosa. Jej łzy wypłynęły i zasłoniła oczy ręką, prawdopodobnie ze względu na tę beznadziejną sytuację.

Ach, kurwa! – powiedziała ponownie i westchnęła.

Aaron, który wrócił po rozejrzeniu się na zewnątrz, zobaczył ją i zirytował się.

No i dlaczego, kurwa, ryczysz?

Zmusił Masona do wstania, rzucił nim o ścianę i przyniósł krzesło, aby Noah usiadł.

Panie Raycarlton.

Noah, który uśmiechał się słodko, patrząc na Masona, podniósł głowę z obojętną miną, jakby ktoś właśnie oblał go zimną wodą. Aaron nachylił się nieco w jego stronę.

To musi być niewygodne, ale proszę posłuchać. Nie chcieliśmy pana uprowadzić.

Ach, pewnie. Boli mnie czoło, niewygodnie mi w ręce i nogi, ponieważ są związane, ale jasne. W porządku – odparł Noah sarkastycznie.

Aaron wydawał się spanikowany, ponieważ Noah, znany z bycia uprzejmym i dżentelmeńskim, zareagował w taki sposób. Nawet Mason, który znał jedynie takie oblicze Noaha, zmarszczył brwi. Ta dwójka już jest podenerwowana, nie ma potrzeby, aby irytować ich jeszcze bardziej.

Widział pan wiadomość, którą przesłałem przez Freda? – zapytał Aaron z zastygłą w bezruchu twarzą.

Ach, o sejfie czy coś takiego. – Noah przekrzywił głowę i roześmiał się, jakby to było zabawne.

Twarz Aarona stwardniała.

Słyszeliśmy, że pan Raycarlton był zainteresowany tym sejfem. Myśleliśmy, żeby go panu sprzedać…

Mason spojrzał z powrotem na Noaha, kiedy to usłyszał. Był zainteresowany sejfem? Noah? Ale blondyn zamiast tego zaśmiał się cicho.

Cóż… Nawet nie wiem, co to za sejf.

Nie wie pan? Na pewno słyszałem, że próbował pan złapać osobę, która uciekła z Zii z sejfem…

Ach, tak. Próbowałem. – Skinął głową. Zaśmiał się krótko, tak jakby ta sytuacja była zabawna i westchnął nisko. Po chwili jego twarz przybrała zimny, twardy wyraz. – Nie szukałem jednak sejfu, a Masona.

Kiedy to mówił, patrzył na Masona leżącego w rogu na podłodze. Ashley wstała, a Aaron wgapiał się w niego oniemiały.

– …Masona?

Mason przełknął ciężko ślinę, mierzony przeszywającym spojrzeniem Noaha i odważył się zaledwie zerknąć na miny Aarona oraz Ashley. Nie, Noah. Nie denerwuj ich. Denerwowanie kogoś, kto już znajdował się na przegranej pozycji, było bardzo niebezpieczne. Proszę, zachowuj się bardziej posłusznie. Chciał go złapać i to powiedzieć, ale jasnowłosy zaczął mówić, zanim zdążył.

Nie chciałem was spotkać ze względu na zwykły sejf. Chciałem zobaczyć wasze twarze. Chciałem zobaczyć ludzi, którzy zabili Masona, powoli…

Noah spojrzał na twarz Ashley, zamarłą i zalaną mokrymi łzami, a następnie spojrzał z powrotem na bladego i znieruchomiałego Aarona. Uśmiechnął się leniwie.

Ach, racja. Chciałem zobaczyć, jak robicie dokładnie takie miny.

Twarz Aarona wykrzywiła się okropnie. Zrozumiał, o czym mówił Noah. Mason poruszył się prędko, aby zasłonić jego usta, zobaczywszy, jak ręka mężczyzny złapała za pistolet w kaburze zawieszonej przy pasie.

Miny pokazujące, że jedyne, co wam pozostało, to beznadzieja…

Był jednak zbyt daleko, aby powstrzymać Noaha i jego zjadliwe słowa wypłynęły bez przeszkód. W tym momencie Aaron podniósł broń ze straszną miną.

Nie! – wrzasnął Mason, ale nikt go nie słuchał.

Bang! Ogłuszył ich przerażający huk.

***

odnośnie do tego niefortunnego incydentu, priorytetem policji w Los Angeles jest bezpieczeństwo Noaha Raycarltona i Haleya Luska, którzy są przetrzymywani jako zakładnicy…

Negocjatorzy próbują właśnie skontaktować się z porywaczami, ale…

Nie wiemy jeszcze, dlaczego Haley Lusk pobiegł nagle do samochodu porywaczy. Władze usiłują dowiedzieć się, czy jest jednym ze wspólników…

W telewizji ciągle o nich mówili.

Raycarlton i Rebecca wystosowali w związku z tym wspólne oświadczenie. Obie rodziny nie będą żądać żadnej kary, jeżeli Noah i Haley powrócą cali i zdrowi. Ale jeżeli spadnie im włos z głowy, zrobią wszystko, co mogą, aby bezwzględnie ich pomścić…

Na innym kanale zostało ukazane nagranie matki Noaha, Rebeki, płaczącej i krzyczącej „zostawcie mojego syna w spokoju!”. Po raz kolejny przeżywała doświadczenie, przez które inni nie przechodzą ani razu w normalnych okolicznościach i ostatecznie zemdlała. Edgar Raycarlton trzymał ją i krzyczał w stronę kamer, aby się odsunęły, przybierając przerażający wyraz twarzy.

Cały świat stanął w ogniu przez ten okropny wypadek. Wszyscy mieli nadzieję, że ukochany przez Amerykanów Noah Raycarlton powróci bezpiecznie. Tak samo, jak dwadzieścia lat temu.

***

Wyłącz telewizję – powiedział Aaron.

Ashley spojrzała na niego, jakby nie chciała nawet odpowiedzieć i po prostu wyciągnęła wtyczkę z kontaktu. Nabrała powietrza ze zdruzgotaną miną. Dlaczego tak się to ułożyło? Zawsze żyła w niebezpieczny sposób, jak jętka, ale nigdy nie wyobrażała sobie utknięcia w sytuacji, w której nie mogła niczego zrobić. Od początku nie miała takiego zamiaru. Kiedy Aaron zabił Masona i kazał jej wybrać stronę, celując w nią z pistoletu, zrozumiała, że ta droga była jej przeznaczona. Nikt nie przeżywał po zdradzeniu Zii. Zabicie przełożonego i ukradnięcie przedmiotu, którego szukało Zii, równało się z odrzuceniem wszelkiej nadziei na spokojną śmierć. Ale może – myślałamoże zyskamy sposób na przetrwanie, jeżeli uda nam się zawrzeć układ z Raycarltonami. Jeżeli mieliby to, czego szukali, wówczas być może mogliby przetrwać.

Ach, racja. Chciałem zobaczyć, jak robicie dokładnie takie miny. Miny pokazujące, że jedyne, co wam pozostało, to beznadzieja…

Ashley pociemniało przed oczami, kiedy usłyszała okrutne słowa Noaha. Tak jakby chciała znaleźć się w tej sytuacji. Pobladła, zerknęła na Aarona i się odwróciła. Noah leżał w objęciach Haleya, a jego oczy były zamknięte, gdy osunął się na ziemię. Czerwona krew rozprzestrzeniała się po podłodze.

***

Pierwszą rzeczą, którą zauważył Noah po tym, jak został postrzelony, było to, że Mason boleśnie krzyczał. Łał, boże. W ciągu chwili jego ciało trzęsło się z bólu, niczym porażone piorunem, lecz on myślał jedynie słodko „Czy ja śnię? Jeśli tak, mam nadzieję, że się nie obudzę”. Kiedy jego stan był najgorszy, nie śnił o byciu porwanym albo powtórce z zostania opuszczonym przez Masona. W przeciwieństwie do jego stanu, który był bardzo zły, jego sen był bardzo miły i radosny. W jego śnie Mason nie odszedł ani nie umarł, ale z nim pozostał. Noah leżał, mając gorączkę, a Mason dotknął jego czoła, po czym zapytał: „wszystko w porządku?”. Był obok niego i miał zmartwiony wyraz twarzy. Zdając sobie sprawę z tego, że to sen, Noah był w jego trakcie zaniepokojony i zalękniony, a gdy granica snu oraz rzeczywistości zaczęła się zacierać, obudził się. O ile sen był słodki, o tyle rzeczywistość wyglądała przykro i strasznie. A zatem Noah martwił się, co jeżeli ta rzeczywistość była snem? Jeśli tak, chciał umrzeć, żeby nie musieć się już nigdy budzić.

Mason trzymał go i wołał desperacko z pobladłą twarzą:

Noah, Noah!

Ugh… – Noah udał, że boli go mocniej i jęknął nisko.

Mason wykrzywił się, jakby miał się zaraz rozpłakać.

Noah, obudź się. Wszystko w porządku? Noah! – Ręka, którą go obejmował, zadrżała.

Otoczony tym gorącem, Noah przełknął i oparł policzek o ramię mężczyzny.

Gdy udawał, że jest słaby, wstrzymując oddech i pozwalając na to, by jego ciało się trzęsło, Mason przygryzł wargę, jakby nie mógł wykrztusić nawet słowa.

Dlaczego ty…? – Zdawało się, że pytał, dlaczego Noah ich podburzył.

Wsunął się głębiej w jego ramiona.

– …To boli – wybełkotał.

Żartujesz…

Oczywiście, że zostanie postrzelonym jest bolesne, trzeba było samemu to przeżyć, żeby wiedzieć. Mason został postrzelony parę razy. Większość nie była krytyczna, lecz nieważne, w jakie miejsce oberwał, bolało jak diabli. Rana postrzałowa pośrodku ramienia Noaha nie była krytyczna, ale niebezpieczna. To miejsce było zbyt brudne i wilgotne, a poza tym nie znajdowali się w sytuacji, w której mogli natychmiast pobiec do szpitala. Oddychał ciężko, obserwując Noaha, który krwawił, przesiąknięty potem.

Mason był typem osoby, która stawała się chłodna w obliczu złej sytuacji. Jego mózg lepiej funkcjonował w kryzysowym położeniu i dzięki temu parę razy powrócił i ocalił kilka istnień. Nie musiał się starać, żeby być zimnym, taki już był normalnie. Jednak teraz starał się oderwać od tej sytuacji. Siłą uspokoił trzęsące się ręce i przycisnął ramię blondyna. To, ile krwi mógł zatamować jedynie przy użyciu rąk, było ograniczone, a wypływająca ilość była przerażająco duża.

Proszę, rozwiąż nas – poprosił Ashley, a kobieta, która siedziała na podłodze, spojrzała bezmyślnie na Aarona, zanim wstała i rozwiązała ich ręce oraz nogi.

Co ty wyprawiasz? – Aaron wstał i skierował pistolet w stronę Ashley, która tylko zmierzyła go spojrzeniem w odpowiedzi.

Co ja wyprawiam? Chcę żyć przynajmniej jedną czy dwie godziny dłużej. Czy wiesz, że wszystko będzie skończone, jeśli ten mężczyzna teraz umrze?

Mamy jednego zakładnika więcej. Nie bądź głupia – odpowiedział groźnie, a Ashley zaśmiała się drwiąco.

Jednego więcej? Czy rodzina tego mężczyzny też będzie tak uważać? Jeżeli Raycarltonowie potwierdzą, że nie żyje, od razu zbombardują ten budynek – odrzekła zimno, a następnie rozcięła nożem taśmę obwiązującą nadgarstki i nogi Masona.

Aaron zatrząsł się ze wściekłości, kopnął krzesło i wyszedł.

Mason natychmiast ściągnął swoją koszulkę i przycisnął ją do ramienia Noaha. Ashley przyniosła apteczkę pierwszej pomocy, w której było trochę bandaży oraz środek odkażający, po czym mu ją rzuciła. Usiadła na krześle ze zmęczoną twarzą i włączyła telewizor.

Zgodnie ze słowami Freda Ralpha, który został schwytany na miejscu zdarzenia, przestępcy nie planowali tego wcześniej…

Mason zerknął tylko na telewizor, który o nich opowiadał i odwrócił się ponownie do Noaha. Mężczyzna, przemoczony krwią i zimnym potem, oddychał słabo, wtulając się mocniej w jego objęcia. Mason odkaził przy pomocy ognia małą parę nożyczek z apteczki i wylał antyseptyk na ranę Noaha.

Ugh…

Wsadził kawałek swojego ubrania w postękujące usta jasnowłosego.

To będzie bolało – mruknął.

Wepchnął ostrze w jego ranę. Odnalazł prędko pocisk, wydobył go, przyłożył do rany wacik i obwiązał go ciasno bandażem. Po tym, jak skończył udzielanie pierwszej pomocy, wyciągnął z ust mężczyzny fragment ubrania i sprawdził jego czoło. Potwierdził, że krew się zatrzymała, przykładając dłoń do czoła Noaha, którego oczy były na wpół przymknięte i spokojnie oszacował, jak długo może wytrzymać. Około trzydziestu minut? Czy może wytrzymać tak długo? Nie wiem. Teraz wygląda w porządku, ale jeżeli nie dostanie od razu transfuzji, dostanie szoku i nie mogę sobie wyobrazić, co stanie się później… Może nawet umrzeć. Widziałem wielu ludzi umierających z powodu prostszych przyczyn. Mason pogładził policzki Noaha, który sapał lekko z zamkniętymi powiekami.

Przytul mnie. – Noah uśmiechnął się słabo i poprosił o to cichym głosem niczym dziecko, a Mason wpatrywał się w jego twarz.

Był z pewnością większym mężczyzną niż on sam, lecz Mason czuł bolesny smutek i żal, gdy objął jego ramiona. W przeciwieństwie do czasu, kiedy był dzieckiem, woń krwi była silna. Ciepła i wilgotna… Czuł bijące powoli serce. Krucha istota, która umrze, jeśli ją puścisz.

Mason odetchnął głęboko. Miał wrażenie, że wie, dlaczego zachowywał się w taki sposób przed tym mężczyzną. Czuł, że wie, dlaczego zawsze o nim rozmyślał. Nie uświadamiał sobie tego w dużej części, lecz ocalenie Noaha musiało być dla niego bardzo poruszającą chwilą. Kiedy odnalazł umierającego chłopca w środku małej torby, po przeżyciu wszystkich swoich wcześniejszych dni w suchy, obojętny sposób, w jego klatce piersiowej wzbudziła się silna emocja. Małe dziecko, które nie przetrwałoby, gdyby nie on. Tylko on spośród wielu ludzi na ulicy usłyszał łamiący serce dźwięk drapanej torby. Tylko on wydobył go z tej małej walizki i objął go w taki sposób. Czy wszystko to było przeznaczone?

Mason przypatrzył się Ashley, która oglądała telewizję z zaczerwienionymi oczami, po czym spojrzał na Noaha.

Był tutaj Noah, który mógł zostać ocalony jedynie przez niego, a także Aaron i Ashley, którzy go zabili. A teraz próbowali zabić Noaha. Nigdy nie mieli żadnych interakcji, a jednak oni – ludzie niemający żadnego powodu, aby się ze sobą zetknąć, wszyscy zostali doprowadzeni do tego miejsca. Czy wszystko to może naprawdę być przypadkiem? Być może powodem, dlaczego został przeniesiony do ciała Haleya, było to, że miało się to stać w ten sposób. Kiedy żył, nigdy nie winił przeznaczenia i nie wierzył w istnienie Boga, lecz nawet on pomyślał, że ten moment może być boską wolą. Jeśli nie, jak Noah trafił tak prędko w jego objęcia? Przyłożył usta do policzka Noaha. Wilgotny, gładki policzek dotknął jego ust, a Noah uchylił lekko oczy i zamknął je ponownie, zapewne dlatego, że nie miał siły.

– …Nie zasypiaj, dopóki nie spotkasz na zewnątrz innej osoby – wyszeptał cicho i podniósł głowę.

Przyprowadź go tutaj, Ashley. Chcę z wami negocjować – zawołał kobietę, która patrzyła w ich kierunku.

Otworzyła szeroko oczy, a Mason uśmiechnął się gorzko.

***

Wyłącz telewizor, Ashley – powiedział ostro Aaron, który wrócił z obchodu po okolicy.

Kobieta wyciągnęła wtyczkę z miną sugerującą, że ma tego dosyć, a Aaron westchnął. Spojrzał z powrotem na Haleya obejmującego Noaha.

Chcesz negocjować? – Uśmiechnął się szyderczo. Negocjować? Na początku, gdy widział, jak wsiada do samochodu, myślał, że coś odpierdala, ale robiło się coraz zabawniej. – Ty masz zamiar z nami negocjować?

Aaron wiedział, kim był Haley. Tak naprawdę, kto by tego nie wiedział? O ile nie było się kimś obojętnym wobec wszystkiego tak jak Mason, nie było mowy, aby nie wiedzieć, kim był Haley Lusk. Był puszczalską suką rozkładającą nogi przed każdym facetem, nędznikiem uzależnionym od alkoholu, narkotyków i wywołującym kłopoty – osobą, dla której określenie „łobuz” to za mało.

Skurwysynu, jak śmiesz… – Aaron zazgrzytał zębami i wyciągnął swój pistolet.

Od początku go nie lubił. Gdyby ten sukinsyn nie wszedł do tamtego pokoju hotelowego, gdyby tylko wtedy spotkali się z Noahem, to sytuacja byłaby lepsza niż teraz. Nie miał pewności czy drań zrobił to z rozmysłem, ale to jego wina, że sytuacja stała się tak niebezpieczna. Kiedy wycelował broń w mężczyznę, ten westchnął cicho. Aaron wyczuł wpatrujące się w niego czarne oczy i nagle poczuł dreszcz przebiegający wzdłuż kręgosłupa.

Dlaczego? Skoro jako aktor wplątałeś się w tego typu sprawę, myślisz, że naprawdę stałeś się głównym bohaterem filmu? Nigdy nie śniło ci się, żeby mieć dziurę w głowie, prawda?

Aaron zataił to wrażenie chłodu i przyłożył lufę do czoła Haleya.

Postrzeliłem nawet Raynoaha. Sądzisz, że ty będziesz bezpieczny? – wymamrotał, zastanawiając się w tej samej chwili, czy powinien pociągnąć za spust, czy nie.

Właściwie czuł, że chce zastrzelić Haleya, zabić Noaha, zabić Ashley i na koniec popełnić samobójstwo. Tak naprawdę była to w tej chwili jedyna droga, jaką miał przed sobą.

Nie bądź idiotą, Aaron – powiedział Haley obojętnym tonem.

Aaron wytrzeszczył oczy i zaczął wgapiać się w mężczyznę. Aaron? Czy kiedykolwiek wspomniałem, jak mam na imię? Usłyszał to od Noaha?

Podczas gdy był przez chwilę zbity z tropu, Mason kontynuował:

Myślisz, że jeśli umrzesz, wszystko będzie skończone, prawda? Kiedy tylko zabijesz Noaha, życie twojej siostry i matki w Berlinie również się zakończy. Wiesz, o czym mówię, prawda? – Haley zaśmiał się cicho, przyglądając się Aaronowi.

Mężczyzna nie mógł z siebie niczego wydusić i jedynie poruszał ustami. Co ten sukinsyn właśnie powiedział?

Ty również. Nie mogłaś popełnić samobójstwa ze względu na swoją sześcioletnią córkę, racja? – Haley zwrócił się w stronę Ashley.

Ona ma córkę? Zaskoczony Aaron odwrócił się, by spojrzeć na kobietę, która wzdrygnęła się i cofnęła o krok. Bang! Pociągnął za spust, a pocisk wystrzelił, przeleciał tuż obok policzka Haleya i wbił się w ścianę.

Kim jesteś? Skąd wiedziałeś? Sprawdziłeś nas wcześniej? – zapytał groźnie z szeroko otwartymi oczami, podczas gdy Mason powoli przeszywał go wzrokiem. – Ten pocisk, jeżeli nie chcesz, żeby utkwił w twojej głowie, lepiej się mnie słuchaj.

Mason uznał, że musi to być napięta wiadomość, która odpowiednio nimi wstrząśnie, lecz ich nie sprowokuje. Modlił się do Boga, aby jego strategia poskutkowała w tej sytuacji, w której nie byłoby zaskakujące, gdyby palec pociągnął za spust.

Wypuśćcie Noaha – powiedział najzimniejszym tonem, na jaki było go stać.

Musi sprawić, by sami go wypuścili. Walczenie z nimi jedynie narazi Noaha na niebezpieczeństwo. Zmierzył ich lodowatym spojrzeniem, czując, jak jego ręce trzymające jasnowłosego ochładzają się.

Negocjujcie z glinami czekającymi na zewnątrz i w zamian odbierzcie helikopter albo prywatny samolot… Samolot będzie lepszy, bo musicie udać się daleko stąd.

Nie będą w stanie otrzymać wszystkiego, czego zapragną. Jeżeli uciekną po otrzymaniu pieniędzy za porwanie Noaha, istnieje możliwość, że w przyszłości pojawi się drugi i trzeci porywacz, który obierze go za cel.

Odlećcie do któregokolwiek z krajów Trzeciego Świata. W międzyczasie trzymajcie mnie jako zakładnika, co będzie wystarczające, aby powstrzymać ich przed pościgiem za wami.

Kurwa, spytałem, kim jesteś! – Aaron uderzył go w głowę pistoletem. Mason wytarł ociekającą krew wierzchem dłoni.

Nie było źle, skoro tylko go uderzył, zamiast postrzelić. Oznaczało to, że są wstrząśnięci, a ich dezorientacja może sprawić, że ten niebezpieczny plan być może ostatni w jego życiu zadziała. Mason uśmiechnął się tak spokojnie, jak było to możliwe.

Pytasz, kim jestem. Jak długo masz zamiar udawać, że nie wiesz?

Co?

Spojrzał prosto w oczy Aarona, który przybierał idiotyczną minę. Jego twarz odbijała się w dużych źrenicach mężczyzny. Przypominało to moment, w którym stanął w obliczu swojej śmierci. Zmarszczył nieco brwi.

Dwanaście – powiedział.

Co? – zapytała Ashley, niespodziewanie usłyszawszy numer, a Aaron zamarł, jakby coś sobie przypominał.

Mason spostrzegł, że jego ramiona nieco drżą i uśmiechnął się lekko. Tak jak zwykle.

36.5, 37…

Ty… nie mów, że…

Podczas gdy kontynuował wyliczanie, Aaron i nawet Ashley oczywiście wpatrywali się w niego z pobladłymi twarzami.

Nie kłam! – wrzasnęła kobieta, a Aaron ponownie wycelował w jego stronę.

Tym razem jego ręka drżała. Mason wziął głęboki oddech i wypuścił powietrze.

Tamtego dnia tylko ja usłyszałem ostatni numer z ust Alty, prawda?

Prawda? Ich twarze posiniały, gdy usłyszeli, co powiedział.

Ha… haha. Hahaha. – Po dłuższej chwili Aaron otworzył usta i zaśmiał się. Śmiał się przez jakiś czas i wkrótce jego twarz zastygła w zimnym wyrazie. – Nie pierdol. Kto mógłby w to uwierzyć?

Mason wzruszył ramionami, jakby mówił „myśl, co chcesz”.

Co. Masz zamiar powiedzieć jakieś pierdoły w stylu, że jesteś Masonem? – Aaron mówił, celując w niego z broni z bliskiej odległości.

Mason wpatrywał się w niego, zamiast odpowiedzieć.

Aaron czuł, że te czarne oczy przypominały mu moment śmierci Masona i zacisnął zęby. Czarne, irytujące źrenice. To zimne spojrzenie drwiło sobie z niego nawet wówczas, gdy został zastrzelony i upadł.

Co planujesz? – Nacisnął spust do połowy, tak jakby miał zamiar strzelić, jeśli Mason zrobi coś nie tak i wgapiał się w niego.

Uspokoił się, ale jego ręka nadal drżała. Mason przyjrzał się tej ręce i odwrócił wzrok.

Powiedziałem „negocjujmy” – odparł i powoli wstał, trzymając Noaha.

Kąt ręki Aarona, w której trzymał pistolet, również się podniósł. Nerwy Masona wisiały na włosku. Odniósł wrażenie, że wkrótce się złamią, gdy wyczuł obniżającą się powoli temperaturę ciała blondyna.

Nawet jeżeli znajdziecie się w kraju Trzeciego Świata, będziecie potrzebować pieniędzy, prawda? Wiecie, że Raycarltonowie nie zagwarantują wam bogatej przyszłości.

Mogło wyglądać na to, że teraz obiecują tego typu przyszłość. Ale nieważne, jak mocno ci goście nie trzymali życia Noaha, ich przeciwnicy byli jak dzika bestia. Kiedy tylko przekazaliby im Noaha, druga strona zmieniłaby się i ujawniła swoją prawdziwą naturę. Im więcej porywacze zażądają, tym bardziej skrajna i okrutna będzie zemsta Raycarltona oraz Rebeki, a jedyna rzecz, jaką będą tolerować, to ich natychmiastowa ucieczka. Jednakże nigdy nie zapomną i dopadną ich nawet po paru latach. To było ich wyjście. Aaron i Ashley z pewnością o tym wiedzieli. Mason wpatrywał się w koniec lufy z lodowatą miną.

Aaron. – Ashley złapała za rękę, w której Aaron trzymał pistolet. Mężczyzna odwrócił się do niej z czerwonymi oczami.

Mason nie żyje – wycedził. – Wysadziliśmy ciało bombą i spaliliśmy je, ale teraz martwy powrócił do życia? I to w ciele innej osoby? Jak mogę uwierzyć w te pierdoły?

Alta, Mason, Ashley i Aaron byli jedynymi, którzy wiedzieli, co wydarzyło się w pokoju Alty. Spośród nich Alta i Mason zginęli, a to, że ci dwaj nie żyli, potwierdzili przy pomocy własnych oczu. Jeżeli nie mogli uwierzyć, że osoba przed nimi była Masonem, oznaczało to, że jedno z nich zdradziło drugie. Ponieważ łatwiej było wątpić w siebie nawzajem, niż wierzyć w zamianę dusz, Aaron obrzucił trzymającą go za ramię Ashley morderczym spojrzeniem.

Aaron! – Widząc zimne spojrzenie mężczyzny, Ashley wrzasnęła, jakby została zdradzona.

Aaron popatrzył na nią i z powrotem przeniósł wzrok na Masona. Mason zmierzył ich chłodnymi oczami.

Nie obchodzi mnie, co myślicie ani za kogo mnie macie – oznajmił, przyciągając jasnowłosego bliżej i przynaglając go, by nie zasypiał, chociaż pozwolił mu oprzeć się całkowicie na swoim ramieniu. – Uwolnijcie Noaha. Jeśli nie chcecie umrzeć na dobre, postawcie na to, co daje wam trochę szans na przetrwanie.

Aaron przyjrzał się Noahowi, który był bladosiny, zlany zimnym potem i miał zamknięte oczy, a następnie odwrócił się ponownie do Ashley.

Ashley.

Kobieta uchyliła powieki i spojrzała na niego z uwagą.

Weź go i wynoś się – krzyknął, wskazując głową.

Ashley, która podążała za tym ruchem, ujrzała Noaha i popatrzyła na niego nieco zaskoczona.

Bez wątpienia Aaron podejrzewał również ją. Musiał ją obserwować, bo jeśli wyszłaby z Noahem, mogłaby go zdradzić i uciec w pojedynkę. Jednakże nieoczekiwane było to, że ją odesłał.

– …W porządku. Zapytam o prywatny samolot – odrzekła, przygryzając wargę. Nie wiedziała, jak sprawy się ułożą, lecz czuła desperackie pragnienie, by żyć, jeżeli oznaczało to, że mogą razem przetrwać. – Daj mi Noaha.

Mason zerknął na niego. Odniósł wrażenie, że mężczyzna chwycił lekko za jego ubrania, lecz nie miał pewności. Sprawił, że Noah, który stracił przytomność, oparł się solidnie na jej ramieniu i potrzymał przez chwilę jego zimną dłoń. Moment, w którym ta chłodna i wilgotna ręka opuściła jego, był bardzo smutny.

Podtrzymująca Noaha Ashley opuściła pomieszczenie. Mason przysłuchiwał się zamykanym tylnym drzwiom, oddychając płytko. Gdy wyszli, negocjatorzy i drużyna medyczna czekający na zewnątrz, sprawdzą stan Noaha i spróbują zawrzeć porozumienie najszybciej, jak się da. To będzie wystarczające. Może cierpieć z powodu jakichś efektów ubocznych ze względu na swoje ramię, jednak z pewnością przeżyje. Z Masonem było w porządku, o ile Noah żył. Zupełnie tak samo, jak było z nim dla Noaha.

Proszę, nie mów, że nie ma cię na tym świecie”.

Zapewne, chociaż bez pewności, było bardziej prawdopodobne, że on sam umrze. Może nie porzucą nawet ciała, aby udawać, że nadal trzymają go jako zakładnika. Było to bardziej prawdopodobne, ponieważ uważali, że był irytujący, udając Masona.

W innym wypadku mogę strzelić sobie w głowę”.

Przyszła mu na myśl twarz płaczącego Noaha i poczuł się gorzko.

Mam nadzieję, że nawet jeżeli umrę, nie popełni samobójstwa ani nic podobnego – pomyślał z goryczą i podniósł głowę. Aaron celował w niego.

To na pewno plan tej suki, Ashley, ale… te gały są tak irytujące, jak u tego drania Masona – stwierdził Aaron z zimnym wyrazem twarzy.

Mason wpatrywał się prosto w niego. Aaron, ty chciwy skurwysynu – pomyślał. Miał trochę szczęścia, ponieważ był tego typu człowiekiem. Gdyby ostatecznie porzucił swoje pragnienie sejfu, zapewne wszyscy czworo toczyliby się po ziemi jako trupy. Słusznie uznał, że dopóki chce sejfu, dopóki myśli o pięćdziesięciu milionach dolarów, zrobi, co będzie mógł, aby przetrwać i to ocali życie Noaha.

Więc jaki jest ostatni numer?

Mason poruszył ustami. Ponieważ zwlekał, Aaron powiedział zimno:

Powiedz, zanim doliczę do trzech. Jeśli nie możesz, zastrzelę cię i zaraz pobiegnę za tą suką Ashley, żeby ją też zabić.

Mason westchnął cicho.

Siedem – odpowiedział, zanim mężczyzna zaczął liczyć.

Aaron zmrużył oczy i przypatrzył mu się. Potrząsnął trzymanym przez siebie pistoletem.

Otwórz to.

W razie, gdyby podał mu fałszywy numer, rozkazał mu otworzyć sejf. Mason uśmiechnął się, krzywo myśląc „nadal ma wiele wątpliwości” i zbliżył się do sejfu. Pomyślał nagle o przyciśnięciu przypadkowych numerów i sprawieniu, by bomba w środku wybuchła, lecz wyobraził sobie miłą dla oka twarz Noaha.

Pewnie umrę, ale jednak… Jeśli miał chociażby nikłą szansę na życie, chciał żyć. Ponieważ nie chcę, żeby znowu tak płakał. Przypomniał sobie jego twarz zalaną łzami i pomyślał o tym gorzko. Jak się teraz nad tym zastanawiam, nie powiedziałem mu, że jestem Masonem. To nic nadzwyczajnego, powinienem był powiedzieć mu wcześniej. Teraz już za późno na żale, ale mimo wszystko…

Zapewne ze względu na krwawienie, Mason poczuł nadzwyczajną gorycz, a kiedy nacisnął ostatnią cyfrę, rozległ się odgłos otwieranego sejfu. W tym momencie pojawiła się ręka Aarona, chwyciła go za włosy i odepchnęła.

Ugh!

Mason potoczył się na ziemię i zobaczył Aarona, zaglądającego do sejfu z czerwonymi oczami. Wyglądał, jakby opętał go duch. Zerknął nad jego ramieniem i ujrzał stosy złota oraz dokumentów.

Hah…

Aaron, który patrzył do środka sejfu, jakby nie mógł w to uwierzyć, odwrócił się i zaczął wgapiać się w Masona.

– …Naprawdę jesteś Masonem? – zapytał, mrugając. Mason wpatrywał się tylko w jego niepewne oczy. Stojąc przed mężczyzną, którego kiedyś zabił, Aaron ponownie wycelował swój pistolet, dysząc. – Ty jesteś, naprawdę…

Naprawdę Masonem? Nie zdołał dokończyć zdania, ponieważ w tym momencie z zewnątrz rozległ się huk wystrzału.

Bang!

Ze względu na odgłos wystrzału, który rozniósł się echem po budynku, Mason i Aaron otworzyli szeroko oczy i odwrócili się, by wyjrzeć na zewnątrz. Zza zamkniętych drzwi nie dobiegały żadne dźwięki. Poza tym wystrzałem wszystko było ciche, tak jakby czas stanął w miejscu.

– …Co to… – Mason poruszył wargami, które nagle spierzchły.

Zdawało się, że wystrzał rozbrzmiał bardzo blisko drzwi. Noah był nieprzytomny, a Ashley nie była typem kobiety, która popełniłaby samobójstwo, ponieważ miała córkę. Nie potrzebował zbyt wiele czasu, aby domyślić się, kto został postrzelony i kto strzelił. Nie ma mowy, to nie może być to. Źle usłyszałem – pomyślał, ale jego ciało poruszyło się prędzej niż umysł.

Noah!

Kiedy miał już zacząć biec, Aaron złapał go od tyłu. Mason chwycił rękę mężczyzny, która trzymała jego ramię, wykręcił ją i uderzył go łokciem w szczękę. Aaron cofnął się o krok i złapał się za podbródek, wyraźnie nie mogąc wyobrazić sobie, że słaby Haley mógłby wykazać się takim prędkim odruchem. Mason skorzystał z okazji i znowu pobiegł, by otworzyć drzwi i sprawdzić, czy Noah nie leży na ziemi. Bang! Pocisk wystrzelił z tyłu i przeszył jego udo. Upadł naprzód i zaciągnął ostro powietrza. Z jego oczu lały się łzy albo ze względu na ból wywołany przeszywającą go kulą, albo przez myśl o śmierci Noaha.

Kurwa… nie ma mowy, żebyś był Masonem – stwierdził Aaron, ocierając wyciekającą z ust krew. – Twierdzisz, że gość, który pobiegł bez zastanowienia tylko dlatego, że ktoś został ranny i płakał, bo został postrzelony, jest tym upartym draniem?

Tamten sukinsyn nawet nie mrugnął powieką, kiedy umierał. Mason był znany z tego, że nawet nie mrugał ani nie krzyczał w czasie okrutnych tortur. Aaron pomyślał, że prawie dał się nabrać i odetchnął ciężko. Tak, nie ma opcji, żeby to mogło się naprawdę wydarzyć. Nadepnął na ramię mężczyzny, podczas gdy ten czołgał się do przodu jak robak.

Mason przygryzł wargę, po czym drugą ręką wysypał zawartość apteczki pierwszej pomocy. Podczas gdy mężczyzna był zaskoczony i łapał oddech, chwycił prędko nożyczki i ugodził go w kostkę. Aaron prędko uniknął ataku, jednak mimo wszystko udało mu się zostawić dosyć głębokie nacięcie.

Ugh, ty skurwielu!

Zanim Aaron zdołał pociągnąć za spust, Mason wstał prędko, złapał go za rękę i wcisnął się między jego ramiona. Ciało Haleya było słabe fizycznie, lecz jeśli użyłby siły przeciwnika, mógłby go odpowiednio powalić – gdyby tylko z jego nogą było wszystko w porządku. Jednak postrzelona noga nie mogła znieść tego ciężaru i się ugięła. Był całkowicie zlany potem. Podczas gdy był zagrzebany pod Aaronem, Mason przetrzymał ból kojarzący się z odcinaniem nogi i ugodził go z całej siły. Czuł, że nożyczki przebiły skórę, ale nie wyglądało na to, aby trafił w brzuch. Prędzej w udo lub jakieś miejsce tego typu…

Bang! Mason widział niewyraźnie przez siłę, z jaką został uderzony w czoło. Aaron chwycił go od tyłu za włosy i przycisnął go za nie do ziemi.

…Ach.

Noah. Mason próbował wstać przy pomocy trzęsących się ramion. Zamiast myśleć o bólu albo swoim słabym ciele, w jego głowie był jedynie Noah, który leżeć na ziemi za drzwiami.

On może umierać tam na zewnątrz, nie mogę tak tutaj leżeć. Już zdążył stracić wiele krwi, a jeśli został postrzelony jeszcze raz, może być bardzo niebezpiecznie. Jeżeli nie było to ramię albo noga, może naprawdę umrzeć. Czy właśnie umiera sam w taki sposób? Umiera na zimnej ziemi, nie mając nikogo, kto mógłby go uratować? Naprawdę tego nienawidzę…

Mason próbował z całych sił odzyskać przytomność, ale nadeszło kolejne uderzenie. Usiłował otworzyć drżące oczy, ale jego świadomość zgasła. Było to zupełnie inne niż umieranie, lecz w jakiś sposób znajome. Tak po prostu wszystko stało się białe.

– …Hah, hah. Ten skurwiel. – Aaron wycedził przekleństwo i przycisnął swoje krwawiące udo.

Ten szczur był bardziej podstępny, niż przypuszczał. Gdyby nie musiał użyć go jako zakładnika, od razu by go zabił. Kiedy czołgał się do drzwi nawet po tym, jak ostatecznie oberwał w głowę, ta upartość rzeczywiście kojarzyła się z Masonem. Obojętnie, czy był Masonem, czy nie, Aaron planował, że na pewno go zabije, jeśli uda mu się uciec do bezpiecznego miejsca. Rozmyślał o poszatkowaniu jego ciała na kawałki, tak aby nikt nie mógł znaleźć po nim nawet śladu. Aaron kopnął ze złością zemdlonego Haleya, a następnie oddalił się, utykając i przyciskając swoją ranę. Nie wiedział, dlaczego Ashley zastrzeliła Noaha, jednak bardziej ciekawiło go to, że na zewnątrz było zbyt cicho. Uznał, że być może wcale go nie zastrzeliła, ale zamiast tego porzuciła nieprzytomnego Noaha i popełniła samobójstwo.

Ashley, ta suka, może… – wymamrotał, wciągając głęboko powietrze i otworzył drzwi. – Ugh.

Kiedy otworzył drzwi, do środka wpadło jasno-białe światło i mężczyzna podniósł ręce, aby zasłonić oczy. Zmarszczył brwi.

Co to ma być? – krzyknął, lecz zastygł w miejscu, kiedy uświadomił sobie, że na linii jego wzroku przemknął czerwony punkt.

Gdy jego oczy przyzwyczaiły się do światła, uniósł głowę i spostrzegł, że czerwone punkty przesuwały się po całym jego ciele. Czerwone kropki zebrane na jego czole oraz klatce piersiowej były niczym ogromne źrenice.

– …To jest…

Aaron podniósł głowę z roztargnioną miną. Tuż przed jego oczami znajdowała się stojąca w szeregu czarna armia Zii i dziesiątki – nie, setki laserów z karabinów snajperskich było wycelowanych w jego stronę. Tak jakby wszystkie miały natychmiast wystrzelić. Chociaż nikt mu tego nie kazał, Aaron odrzucił swój pistolet i podniósł obie ręce. Co się dzieje? Czy Ashley naprawdę mnie zdradziła?

Lekarze z Zii weszli do środka, mijając Aarona, który w ogóle nie mógł się poruszyć. Sprawdzili leżącego na ziemi Haleya i wkrótce wynieśli go na barana, ponownie przechodząc obok niego i dostarczyli komuś sprawozdanie. Mężczyzna, który odebrał wiadomość, pogładził blady policzek Haleya i natychmiast go odesłał.

Aaron widział mężczyznę, który obserwował, jak Haley odjeżdża. Te przesiąknięte krwią blond włosy wydawały mu się znajome, a kiedy się odwrócił, przypatrzył się Aaronowi przerażająco zimnymi oczami.

Kogo szukasz? Ach, może chodzi o tę kobietę? – zapytał ten mężczyzna, Noah, po czym puścił brązowe włosy, za które trzymał.

Ciemnoczerwony kloc upadł na ziemię przy wtórze brutalnego odgłosu. Noah popchnął to coś nogą i dało się zobaczyć twarz.

– …Ashley… – wybełkotał jękliwie Aaron i odwrócił się do mężczyzny.

Ten uśmiechał się, jakby nic się nie wydarzyło.

***

Aaron wgapiał się idiotycznie w Noaha, który uśmiechał się niewinnie i nagle ujrzał pistolet wystający z jego dłoni. Był to pistolet Ashley.

Ach, to. – Widząc spojrzenie Aarona, Noah uśmiechnął się promiennie i przeniósł wzrok na trzymaną przez siebie broń.

Noah, który opuścił pomieszczenie wspierany przez Ashley, uchylił powieki niedługo po tym, jak drzwi zostały zamknięte. Przewrócił oczami, aby rozejrzeć się dookoła, wypuścił lekko powietrze i oparł się o Ashley, która szła i podpierała go tak, jakby był ciężki. Wyglądało na to, że krwawienie było dosyć silne – na tyle, że jego ciało sprawiało ciężkie wrażenie. Jednak nie było aż tak silne, by nie mógł się ruszać. Zerknął na kaburę z tyłu pasa kobiety.

?

Ashley poczuła coś poniżej i popatrzyła na mężczyznę, którego podtrzymywała. Czy odzyskał przytomność? Byłoby łatwiej negocjować, gdyby zemdlał. Podczas gdy myślała, ramię Noaha owinęło się wokół jej talii.

!

Ashley dotknęła swojej kabury. Pistolet, który z pewnością powinien tam być, zaginął. Broń, która miała znajdować się w jej kaburze, była w nią wycelowana.

– …Co ty…

Noah trzymał pistolet z palcem na spuście, tak jakby miał zamiar wkrótce za niego pociągnąć.

Dlaczego? Myślicie, że porwaliście siedmioletnie dziecko? – powiedział.

Uśmiechnął się lekko. Wystarczyło, że Mason myślał o nim jako o słabym małym dziecku, uwięzionym przed dwudziestoma laty w walizce. Jeżeli Mason go ochraniał, Noah niczego się nie obawiał. Jeśli go miał, wszystko było dla niego dziecięcą igraszką.

– …Nie ma mowy – wybełkotała Ashley, zachwiawszy się na nogach.

Nie ma mowy. Sądziła, że nie było mowy, by pociągnął za spust. Nieważne, jak niesamowity nie byłby Noah Raycarlton, był on tylko cywilem i celebrytą. Zabicie kogoś nie było łatwe dla normalnego człowieka. To, że po prostu trzymał pistolet, nie oznaczało, że strzeli, a gdyby pokazał jakiekolwiek oznaki wahania, Ashley była przekonana, że będzie w stanie odebrać mu broń. Była profesjonalistką, a on nie był nawet amatorem albo początkującym. Właśnie tak myślała.

Ładowanie… Załadowałeś pistolet? – Kiedy usiłowała rozproszyć Noaha, to spojrzała na swoją klatkę piersiową, ponieważ jej uszy zostały nagle ogłuszone, a jej ciało się trzęsło. – …Uuch…

Jej klatkę piersiową przeszywała czerwona dziura, z której wytryskiwała krew. Próbowała prędko zatkać ją rękoma, lecz krew wypływała między jej palcami.

Załadowałaś go jakiś czas temu. Zdaje się, że nie pamiętasz. Chociaż teraz nie jest to zbyt istotne – odparł Noah, obserwując swoimi zimnymi oczami, jak powoli upada.

Przeszukał jej ciało, wyciągnął telefon i go włączył. Komórka po chwili zadzwoniła, a Noah, który nacisnął przycisk, odezwał się, zanim zdążył usłyszeć głos drugiej osoby.

Jak wiele zainwestowałem w Zii?

– …Czy to może pan Raycarlton? Ray…

Jestem bardzo zawiedziony – ogłosił nieszczerze i przerwał rozmowę.

***

Armia Zii zjawiła się na miejscu w ciągu dwóch minut.

Trzymanie pistoletu z tyłu podczas zajmowania się zakładnikiem było głupie z jej strony – skrytykował zwięźle Noah i uśmiechnął się.

Aaron sapnął i cofnął się o krok. W tej chwili pociski przeszyły powietrze i oba jego kolana zostały przestrzelone.

Uuch…

Usiadł na ziemi i usłyszał zimny głos mówiący przez megafon:

Jeśli się poruszysz, będziemy strzelać.

Aaron, trzęsący się z bólu i strachu, podniósł głowę. Ponownie ujrzał czerwone światła skierowane na swoją twarz, klatkę piersiową, ramiona, nogi i całe ciało. Zanim się spostrzegł, jego ciało było zlane zimnym potem i Aaron przełknął ślinę, schyliwszy głowę.

Odgłos kroków się przybliżył i nad jego głową wynurzył się spory cień. Gdy powoli podniósł wzrok, aby spojrzeć na przerażający niczym śmierć cień, tuż naprzeciwko stał Noah z pistoletem, spoglądając na niego z góry.

Jak czujesz się w tej chwili? – Noah powoli przycisnął lufę do czoła mężczyzny. – Boisz się?

Przejęty grozą Aaron popatrzył na twarz Noaha. Bez wątpienia była to piękna twarz, lecz mrużący oczy Noah wcale nie wyglądał pięknie. Na pewno był to ten sam słaby i żałosny panicz, który jeszcze niedawno temu był trzymany jako zakładnik, jednak teraz wyglądał zupełnie inaczej. Mężczyzna uśmiechający się i celujący z broni był przytłaczająco brutalny.

– …Tak. Ja również byłem bardzo przestraszony. – Noah nadepnął na kolano Aarona i wyszeptał, podczas gdy ten krzyczał z bólu. – Zabiłeś Masona takim pistoletem.

Szarpiący się w bólu Aaron skulił się i zadyszał.

Mój bóg… Zabiłeś mojego boga.

Aaron skrzywił się, podczas gdy jego ciało spływało potem. Nie chodziło o to, że porwanie było przerażające. Noah mówił o tym, jak Aaron zabił Masona.

Nie możesz sobie nawet wyobrazić, jak przestraszony byłem.

Dla Noaha to nie była namiastka zemsty Masona. To była jego zemsta. Lęk przed śmiercią? Przeszedł przez to wielokrotnie. W rzeczywistości oraz w snach, które były bardziej realne niż rzeczywistość, przeżył to kilka razy. Znał uczucie drżącej skóry, cieknących łez i autentycznego duszenia się. Był to skrajny strach, lecz nic nieznaczący w porównaniu ze śmiercią Masona. Lepiej było umrzeć niż doświadczyć strachu życia w świecie, w którym Mason był martwy.

C-co…

Mason jest bogiem Noaha? Aaron w ogóle nie mógł zrozumieć, o czym on mówi.

To dobrze, jeśli nie jesteś w stanie zrozumieć. – Noah uśmiechnął się. Co zrobisz, gdy się dowiesz? – Tylko to…

Spojrzał na czerwone światło dotykające czoła Aarona. Mężczyzna czuł ból w tym miejscu i oddychał ciężko.

Boisz się celownika karabinu? – zapytał Noah, tak jakby mówił „to nawet nie boli”. – Nie musisz się obawiać. Oni cię nie zastrzelą.

Aaron poruszył ustami, słysząc ten uspokajający ton, po czym popatrzył na Ashley i ponownie na armię Zii, zanim ostatecznie skupił wzrok na Noahu.

Oni” cię nie zastrzelą. Czarna dziura w piersi Ashley nie była dziełem Zii.

Zgadza się – potwierdził Noah, przyłożył palec do spustu i wcelował broń w czoło Aarona.

Mimo że się uśmiechał, jego oczy były przerażająco zimne. Nie mógł wyczuć od niego niczego ludzkiego, takiego jak współczucie lub wahanie.

Aaron czuł, jak jego całe ciało staje się zimne od stóp do głów. Coś czarnego zakręciło się, wspinając się po jego ciele i próbując pociągnąć go w dół. Oczy Aarona, który uświadomił sobie, co to jest, były zamroczone strachem.

Próbował coś powiedzieć, lecz zanim jakikolwiek dźwięk zdążył wydobyć się z jego ust, palec się poruszył. Bam – brzmiało to, jak pękający arbuz i Aaron, który miał otwarte usta, po prostu upadł do tyłu. Krew rozkwitła w okręgu dookoła jego głowy.

Noah poczuł rozprysk ciepłej krwi na swoim policzku i uśmiechnął się z satysfakcją.

Ach… Przez cały czas chciałem to zrobić. Poważnie.

Od chwili, gdy usłyszał o śmierci Masona.

Obserwował twarz Aarona, gdy ten otworzył szeroko oczy i umarł. Aż do chwili, gdy zakończyły się wszystkie krótkie, pośmiertne skurcze.

Noah, który przyglądał się mężczyźnie, dopóki ten nie mógł już poruszyć pojedynczym włosem, wstał powoli i rozejrzał się dookoła. Wszyscy agenci Zii wypełniający to miejsce przypatrywali mu się.

***

Jesteśmy przed odosobnionym magazynem w Temple City, gdzie Noah i Haley byli przetrzymywani jako zakładnicy. Parę chwil temu usłyszeliśmy, że Noah i Haley zostali bezpiecznie uratowani. Ach, czekajcie! Drzwi magazynu się otwierają! Ciekawe, kto to jest! Czy to Haley? – powiedziała desperacko reporterka, nie dbając o to, czy kamera podąża za nią, czy nie i podbiegła do żółtej linii.

Dokładnie tak jak powiedziała, drzwi magazynu wkrótce się otworzyły i ze środka wyłonili się sanitariusze z czarnowłosym mężczyzną na noszach. Niezliczona ilość reporterów i kamerzystów zasłaniała widok, więc było to niejasne, lecz ta blada twarz była dosyć znajoma.

Haley! To Haley Lusk! Haley jest ocalony! – krzyknęła reporterka do kamery, a aparaty zaczęły błyskać jak szalone.

Setki aparatów pracowicie robiło zdjęcia niesionego do karetki Haleya.

Jest niesiony na noszach, czy został ranny? Że co, proszę? Rana postrzałowa? – Kobieta, która dosłyszała innych reporterów stojących blisko ambulansu, wykrzyknęła, otworzyła szeroko oczy i dopytała: – Rana postrzałowa, o nie! Co się tam wydarzyło? Czy z Noahem wszystko w porządku?

Podczas gdy mówiła do kamery, za jej plecami rozległy się głośne wiwaty. Okrzyki, które brzmiały na zdumione i radosne, sprawiły, że odwróciła się z podekscytowaniem.

O Boże! Boże, Boże, dzięki ci! – krzyknęła.

Zupełnie jak przewidziała, Noah Raycarlton wydostał się z magazynu z pomocą swojego sekretarza, Phila Hepsona. Tak jak chciał tego świat, Noah wychodził w objęcia ludzi cały i zdrów.

Mężczyzna, który wyszedł z bandażem zawiązanym wokół ramienia, był blady, ale nie wyglądał na przerażonego. Był przemoczony potem oraz krwią, jednak nadal wyglądał pięknie i zdawał się lśnić. Jego matka – Rebecca Kelly, podbiegła do niego i go objęła, a za nią Edgar Raycarlton i George Raycarlton. Jego dziadek ze strony matki, który był ministrem, a także niezliczona rzesza innych ludzi kochających Noaha, czekała, aby go przywitać.

Noah! Czy wszystko z tobą w porządku?”, „Co stało się z porywaczami?”, „Czy rana na twoim ramieniu jest od postrzału?”, „Co Haley ma wspólnego z tym wypadkiem?”, „Czy najbardziej chcesz się zobaczyć ze swoją matką?”, „Noah! Spójrz tutaj! Panie Raycarlton!”.

Kiedy wyszedł, aby pojechać karetką, reporterzy zatopili go pytaniami i błyskami fleszy. Ochroniarze ich zablokowali, lecz dziennikarze uparcie rzucali pytaniami i bezustannie robili zdjęcia.

Noah! Powiedz, proszę, jedno zdanie!

Wiedzieli, że nie znajdował się w sytuacji, w której mógłby dawać wywiady, lecz byli zdesperowani, aby opublikować artykuł na podstawie jego słów. W czasie tego wszystkiego jeden mężczyzna został przepchany za żółtą linię przez stojących za nim reporterów i ostatecznie stanął przed Noahem.

Kiedy tylko pomniejszy reporter przekroczył żółtą linię, wszyscy zamilkli, a po chwili podeszli do niego funkcjonariusze policji oraz ochroniarze, aby wypchnąć go na zewnątrz.

Uchh. – Mężczyzna poczuł zapewne, że musi coś powiedzieć. Gdy ochroniarze go wypychali i zamachał rękoma do Noaha. – No-Noah!

Ze względu na ten wołający go z niepokojem głos, Noah, który wchodził do karetki, przystanął i odwrócił się do tyłu. Reporter nie przegapił okazji i zapytał desperacko:

Noah! Czy z twoim ciałem wszystko dobrze? W-wielu ludzi ogląda telewizję, martwi się o ciebie…

Kiedy Noah się zatrzymał, ochroniarze również przestali go pchać. Jasnowłosy uśmiechnął się lekko do reportera.

Dziękuję za to, że się o mnie martwicie. Czuję się bardzo dobrze.

Przez ten uśmiech Noaha, reporter zapomniał zadać kolejne pytanie i zawahał się. Ochroniarze ponownie zaczęli go wypychać, ale on zaczął się szarpać.

Wy-wygląda na to, że masz ranę postrzałową, prawda? Czy miała miejsce jakaś walka z porywaczami? Jak się wydostałeś? Co się wydarzyło? – wykrzyknął, a Noah uśmiechnął się, jakby wzdychając.

Reporterzy zaczęli mamrotać, widząc jego uśmiech, który wydawał się przypadkowy, lecz zarazem pełen ulgi. Wkrótce otworzył usta.

On mnie uratował – kontynuował blondyn. – Uratował mnie przed porywaczami i został postrzelony.

Ko-kogo masz na myśli? O kim mówisz? Może…

Wszyscy pomyśleli o twarzy mężczyzny z raną postrzałową, który był niesiony na noszach do karetki. Rozległy się szmery: „Haley Lusk uratował Noaha?”. Ludzie silnie zareagowali.

Zgadza się. Gdyby nie on, gdyby nie Haley, prawdopodobnie byłbym martwy. Ach, z pewnością byłbym martwy – wymamrotał Noah i podniósł głowę.

Reporter, który był wypychany przez ochroniarzy, został wyrzucony za żółtą linię, lecz zdążył jeszcze zapytać:

Jeszcze jedno słowo. Cokolwiek będzie w porządku, więc…

Noah zmierzył wzrokiem tłum, który był oszołomiony oświadczeniem, że Haley Lusk uratował Noaha i został postrzelony. Widząc jego spojrzenie, niezliczeni reporterzy, którzy czekali z niepokojem na słowo, mogące okazać się kolejnym nagłówkiem, zatrzymali ten zgiełk.

– …w tej chwili bardzo chcę go zobaczyć. Wreszcie czuję się żywy. – Noah uraczył ich bolesnym uśmiechem i wsiadł do karetki.

Bam – drzwi ambulansu się zamknęły i pojazd odjechał z włączoną syreną alarmową. Wszyscy, którzy mieli aparaty, zaczęli błyskać fleszami i krzyczeć za Noahem, aby powiedział jeszcze jedno słowo. Podnieśli wrzawę przez to, co się właśnie wydarzyło. Zii, które jako pierwsze przybyło na miejsce oraz policja, która pojawiła się zaraz potem, a także sekretarz Noaha, zaczęli porządkować okolicę. Wkrótce rozpoczęła się konferencja.

***

W wyniku wspólnej konferencji prasowej Zii, policji oraz rodziny Raycarltonów potwierdziliśmy, że złoczyńcy popełnili samobójstwo po swojej nieudanej próbie z Noahem oraz Haleyem. Przez brak sprawcy policjanci nie mieli innego wyjścia jak tylko…

Noah nacisnął przycisk i zmienił kanał stale transmitujący konferencję, która przyprawiała go o obrzydzenie.

Łał, kto by pomyślał? On, będący niegdyś łobuzem Hollywood, teraz nie różni się od superbohatera!

Na ekranie pojawiła się scena, ukazująca Haleya podążającego za Noahem i siłą pakującego się do samochodu, aby go ocalić. Nastąpiło zbliżenie jego ręki zaciętej między drzwiami pojazdu, a następnie tego, jak rozmawia z przerażającymi porywaczami, nie przejmując się nawet swoją krwawiącą dłonią. Porywacze wyglądali na spanikowanych, a Haley trzymał rękę Noaha wewnątrz samochodu. Chociaż było to niewyraźne nagranie, to co wydarzyło się przed dziesiątkami kamer, było nadawane w telewizji i wiadomościach, przygotowane w każdym detalu niczym film.

w tej chwili bardzo chcę go zobaczyć. Wreszcie czuję się żywy.

Włącznie ze szczerym i czułym wyznaniem Noaha. To nie był nawet film, a jednak zakończenie było bardziej poruszające niż takie filmowe.

Rzecz jasna filmy, seriale, mistrzowie mody, a także niezliczeni przedstawiciele przemysłu wysyłali Haleyowi wyrazy miłości. Niestety został przyjęty do szpitala z raną postrzałową nogi i nie odzyskał jeszcze przytomności…

Noah zmienił kanał jeszcze parę razy i wyłączył telewizor. Odwrócił się do tyłu. Naprzeciwko niego Haley, nie, Mason, leżał na łóżku z zamkniętymi oczami. Noah wpatrywał się w niego przez chwilę, a następnie podniósł rękę, którą trzymał dłoń Masona i pogładził go po twarzy.

Obudź się wkrótce. Bo tęsknię za tobą – mruknął Noah, po czym spostrzegł, że Mason porusza brwiami, jakby w odpowiedzi i uśmiechnął się słodko.

Kiedy otworzy oczy, będzie zupełnie inaczej niż wówczas, gdy wiódł samotne życie „Masona Taylora” jako narzędzie Zii albo życie łajdaka „Haleya Luska”, traktowanego jak szmata – otworzy się przed nim zupełnie nowy świat.

Więc obudź się szybko. Obudź się szybko i mi odpowiedz – wyszeptał nisko Noah, błagając go. – Mason…

Mason. Mason…

Zupełnie tak, jakby odpowiedział na wezwanie Noaha, jego rzęsy zadrżały lekko, a oczy otworzyły się powoli.

***

Otwierając oczy, czułem się podobnie jak wtedy, gdy obudziłem się w ciele Haleya, ale jednak lepiej. Świeża bryza delikatnie kołysała moje włosy i słyszałem z oddali cichy dźwięk. Wrażenie złej częstotliwości radiowej było gorsze niż wcześniej. Jednakże tym razem z telewizora naprawdę dochodził jakiś odgłos, ale wkrótce został wyłączony.

Mason, który zamknął oczy w agonii, wyobrażając sobie Noaha, umierającego samotnie w mękach, teraz poczuł świeży zapach trawy oraz powiew na policzku i pomyślał: Naprawdę jestem martwy.

Nie tęsknił za tym. Gdyby przeżył po tym, jak Noah umarł w taki sposób, jego ciało jakoś by prosperowało, jednak nie jego serce. Tak jak ostatnim razem, mógłby wyjechać do Afganistanu po wzięciu jakichś leków… Jechać do Afganistanu ze słabym ciałem Haleya? Nawet gdyby nie zginął od postrzału, byłby trupem w ciągu czterech dni z jakiegoś innego powodu. W takim razie dobrze, że się tak ułożyło – Mason spokojnie zaakceptował ten pośmiertny świat i był zagubiony w rozmyślaniach, gdy poczuł coś ciepłego i miękkiego na swojej dłoni.

Obudź się szybko”. Czuł słodki głos Noaha pieszczący jego ucho. …Nie ma mowy. Czy spotkaliśmy się w zaświatach, bo obaj nie żyjemy?

– …Mason.

Mason otworzył powoli oczy, gdy usłyszał jego wołanie. Przez chwilę świat wydawał się rozmazany, lecz kiedy zmarszczył brwi, wkrótce stał się wyraźny. Pierwszą rzeczą, którą zobaczył, była piękna twarz Noaha.

Nieśpiesznie rozejrzał się dookoła. Luksusowe pomieszczenie. Nie mógł stwierdzić, czy to pokój szpitalny, czy czyjaś sypialnia. Jasne światło słoneczne oraz łagodna bryza wpadały przez okno. Ciepły zapach światła i trawy… Nie był w stanie powiedzieć czy to rzeczywistość, zaświaty czy może nawet sen. Powoli podniósł wzrok na Noaha, który patrzył na niego, jakby miał się zaraz rozpłakać.

Dlaczego ma taki wyraz twarzy? Czy to dlatego, że zmarł w samotności i znowu się przestraszył? Mason uniósł rękę, czując żal i smutek. Chciał pogładzić policzek Noaha, lecz zanim zdążył to zrobić, inna ręka trzymała jego. Noah trzymał jego rękę.

Mason ujrzał trzęsący się wierzch dłoni mężczyzny i złapał powietrze.

Aaach. To jest prawdziwe.

Noah żył. Nie wiedział, co się wydarzyło, ale był pewien tej jednej rzeczy. Nieważne, co z resztą, Mason czuł się dobrze, wiedząc o tym. Do diabła ze wszystkim innym, czuł się dobrze.

– …Mason.

Podniósł głowę, usłyszawszy drżący głos Noaha. Zawołał Masona, nie Haleya. Zobaczył łzy wyciekające z pięknych oczu jasnowłosego i uśmiechnął się lekko.

– …Tak. Tak, Noah.

Jego głos był trochę zachrypnięty, ale tym razem mógł odpowiedzieć.

Była to odpowiedź, którą chciał dać od jakiegoś czasu.

Tłumaczenie: Berenice96

1 Comments

  1. Alice ☆

    Zaczęłam czytać rozdział z ciekawości, bo czekam na kolejne rozdziały mangi jednak wciągnęłam się bardzo! Zaraz zabieram się by czytać od początku. Wielkie brawa za wytrwałość i tłumaczenie. Dziękuję :ekscytacja:

    Odpowiedz

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: