– Ach… Masz na myśli pana Haleya Luska? – Noah roześmiał się z zakłopotaniem, usłyszawszy pytanie reporterki.
Pytanie, co o nim sądzi, było podstępne. Plotka, że Haley usiłował popełnić samobójstwo z jego powodu, rozeszła się po całym kraju. Dotychczas wstrzymał się od mówienia czegokolwiek na ten temat i pozostawił sprawę bez komentarza. Zamiast tego pozwalał, by ludzie wyobrażali sobie, cokolwiek chcieli. Twierdzili, że nie warto dyskutować o takim śmieciu jak Haley, albo mówili o tym, jaki Noah jest wspaniały, będąc uprzejmym wobec osoby tego pokroju. Każdy miał trochę inną opinię, ale większość zgadzała się, że Haley Lusk był śmieciem.
Myśleli, że Noah pominie pytanie również teraz. Nawet reporter w rzeczywistości niczego nie oczekiwał. Jednakże mężczyzna wkrótce pozbył się swojego niezręcznego uśmiechu.
– Słyszałem, że jego zdrowie było ostatnio w bardzo krytycznym stanie. Mam nadzieję, że wkrótce mu się poprawi i będzie mógł grać w dobrych serialach i filmach – powiedział.
– Hę? Nie, nie. Panie Raycarlton. Wie pan, że nie to chcemy usłyszeć? Na przykład tamten incydent… Jak pan się poczuł po wiadomości o jego próbie samobójczej? – zapytała reporterka z podekscytowaniem.
Noah nigdy nie dawał komentarzy i dziś miało być tak samo, jednak niespodziewanie zdecydował się współpracować, zamiast tylko mówić puste słowa. Wyglądało na to, że nareszcie był w nastroju, by coś powiedzieć. Wewnątrz jej głowy zapalił się znak „na wyłączność”, po czym entuzjastycznie wcisnęła Noahowi mikrofon. Ten wyglądał na zażenowanego, tym razem naprawdę.
– Cóż, to prywatna sprawa. Już odbyłem z panem Luskiem osobistą rozmowę na temat jego propozycji, ale oczekiwanie, że będę mówił o tym z nieznajomymi… Nie jestem pewien. Czy to nie trochę dziecinne?
– Och nie, nikt nie będzie tak uważał. Wszyscy wiedzą, jak ordynarnie wyraża się Haley, a pan się o to pyta! Nie jest już dzieckiem, a jednak groził odebraniem sobie życia… Czy krytykowanie karygodnych czynów osoby publicznej jest złe?
Noah uśmiechnął się słabo w odpowiedzi na zawziętą reakcję kobiety.
– Próba samobójcza… Powiedziano mi, że był to atak serca.
– I pan w to uwierzył? No, nie! Moi drodzy, kto by pomyślał, że Noah jest tak naiwny? – paplała reporterka przed kamerami.
Jasnowłosy machnął ręką.
– Ach, ależ to nie oznacza, że to niemożliwe. Jest to dużo bardziej prawdopodobne niż próba samobójcza. Wiecie, wiele Hollywoodzkich gwiazd umiera z powodu zawału – oznajmił łagodnym, uprzejmym tonem. – To prawda, że jest grubiański i niepowściągliwy, ale wiem, że nie jest złą osobą. Jest na świecie kilku ludzi, którzy nie darzą mnie sympatią, więc doceniam istnienie kogoś, kto przynajmniej mnie lubi. – Uśmiechnął się z opuszczonym wzrokiem, a reporterka przymknęła się na dłuższy moment, zszokowana.
Wreszcie potarła oczy i powiedziała:
– No proszę! Właśnie miałam złudzenie pary skrzydeł wyrastających na pana plecach, panie Raycarlton. Jak może pan mówić coś takiego? Wszyscy mamy dosyć Haleya, jedynie obserwując go z boku.
Noah zmarszczył nieco brwi, po czym się uśmiechnął. Zapewne czuł się niekomfortowo przez jej przesadzony komplement. Wpatrywał się w nią oraz w kamerę.
– Gdy moja matka dowiedziała się o jego uzależnieniu od heroiny, bardzo mu współczuła. Ja również w pewnym sensie mu współczułem. Hollywood to brutalne miejsce dla dziecięcego aktora i z nim było tak samo – odrzekł po krótkiej chwili. Uśmiechał się teraz, lecz był to gorzki uśmiech.
Reporterka chciała zaznaczyć, że Haley zarobił w zamian mnóstwo pieniędzy, a zimno i brutalnie było wszędzie, nie tylko w Hollywood. Jednak nie powiedziała tego. Mówiąc o bezwzględności Hollywood, nie można pominąć historii dzieciństwa Noaha. Incydent z jego porwaniem sprzed dwudziestu lat zawsze wypływał, kiedy tylko poruszało się temat zagrożeń związanych z tym środowiskiem. Nieznana aktorka zazdroszcząca głównej gwieździe filmu porwała jej syna i trzymała go zamkniętego w walizce podróżnej przez dwadzieścia siedem godzin. Pobiła dziecko i usiłowała je zamordować. Wypadek przyciągnął tak wiele uwagi, że stworzono film na jego podstawie.
– Och, przypomina mi się, to było Dwadzieścia siedem godzin? Haley był naprawdę uroczy, kiedy zadebiutował w tym filmie. – Reporterka rzecz jasna wspomniała ten film i westchnęła.
Ludzie, którzy dotychczas uważali, że żadne inne dziecko nie może dorównać urodzie Noaha, nie mogli oderwać oczu od ekranu. Nie był tak idealny jak on, ale bardzo słodki i odgrywał swoją rolę jak marzenie. Wówczas z pewnością był uroczym, niewinnym dzieckiem. Może to słuszne stwierdzenie, że właśnie Hollywood go zmieniło.
Po zakończeniu umówionego wywiadu reporterka musiała wypuścić Noaha z niezręcznym wrażeniem. Spytała go potajemnie, czy był wolny tej nocy, ale mężczyzna uniknął odpowiedzi, mówiąc: „Powinnaś zobaczyć mojego okrutnego sekretarza, mówiącego mi, że nie mam dzisiaj czasu na lunch albo obiad, więc powinienem po prostu jeść kanapki pomiędzy kolejnymi zadaniami…”.
Noah naprawdę miał już inne zadania czekające w kolejce, bez czasu na mrugnięcie okiem. Siedząc wewnątrz limuzyny, przeglądał jakieś dokumenty i przeżuwał kanapkę, którą zdobył dla niego sekretarz. Phil, piszący coś na laptopie obok niego, zapytał nagle:
– Czy Haley naprawdę powiedział, że Mason żyje?
Noah przestał jeść i podniósł wzrok. Przeżuł powoli, przełknął, po czym odparł, przechylając głowę:
– Mm, bez pewności. Gdy się nad tym zastanowić, nie byłem wówczas przy zdrowych zmysłach, więc nie mogę tego potwierdzić.
Cofając się w myślach do tamtych chwil, byłoby dziwnie, jeśli naprawdę miał jakieś omamy wzrokowe lub słuchowe.
– To też nieco dziwne. Mason i Haley, ech?
Noah wytarł sos z ust przy pomocy kciuka i się uśmiechnął.
– Jednak to prawda, że widziałem, jak ten człowiek się stamtąd wynosił. Musi być pomiędzy nimi jakieś powiązanie… Och, nie jestem jedynym, który widział tam Haleya, prawda? – zapytał półżartem.
– Nie. Nie mogłem nawet wyobrazić sobie spotkania go w takim miejscu… – odrzekł Phil.
Kiedy po raz pierwszy zobaczył Haleya w tamtej windzie, uznał, że prześladował Noaha. Poza kwestią, że nie było mowy, aby Haley się tam znalazł. A do tego nie tylko jechał tą samą windą, ale także siedział na Noahu, gdy się zatrzymali. Phil mógł dojść tylko do jednego wniosku… Haley, ten śmieć, zupełnie oszalał.
Noah nie był tak łagodny czy uprzejmy jak sądzili ludzie. Anielskie skrzydła? Dżentelmen? To po prostu wspaniały aktor, umiejący uśmiechać się i udawać zgodnie ze swoimi kalkulacjami. W rzeczywistości był pragmatycznym sukinsynem wysokiej klasy. Nie, należał do najwyższej klasy wśród najwyższej klasy sukinsynów – to wyjątkowo zły człowiek. Z pewnością w jego żyłach krążyła krew polityka, aktorki oraz prawnika. Posiadał wszystko, co było niezbędne do zrujnowania innej osoby i przychodziło mu to z łatwością.
W porównaniu z incydentem w windzie zeszłotygodniowe oświadczyny były tak głupie, że aż samobójcze. Gdyby strzelił sobie w łeb, skończyłby w bardziej czysty sposób – myślał Phil. Mason zniknął w tym samym czasie, gdy nastąpił wybuch skandalu i Noah szalał. Ale teraz, gdy wiedział, że mężczyzna nie zginął, Haley umrze po spędzeniu życia gorzej niż świnia. Jednakże nie wyglądało to wcale tak prosto. Pełna historia Haleya okazała się przekraczać zdolności pojmowania Phila.
– Też byłem zaskoczony. Ale szczerze mówiąc, byłoby bardziej zaskakujące, gdyby od początku to zaplanował, bo nie chciał rozmawiać o życiu Masona – powiedział Noah z obojętną miną, przerzucając kartki.
Phil pokiwał głową. Jeśli przyjrzysz się szczegółom, domyślisz się, że z pewnością nie zrobił tego intencjonalnie. Dlatego jest to jeszcze dziwniejsze.
– No proszę… jaki dziwny zbieg okoliczności!
Wiedział, że takie rzeczy się nie zdarzają, ale nie chciał się sprzeczać. Jeżeli nie chodziło o zbieg okoliczności, to o co? Nie można używać wielkich słów takich jak „zbieg okoliczności”, mówiąc o relacji pomiędzy Haleyem a Noahem.
Noah zaśmiał się cicho.
– Mm… Masz już raport na temat Haleya? Co zawiera? Czy wyjaśnia, jak wydarzył się taki „zdumiewający zbieg okoliczności”? – Podniósł głowę, przełknął ostatni kęs kanapki i popatrzył wyczekująco na Phila.
Sekretarz spojrzał na swój laptop. Przeczytał wszystko, co zawierał raport o Haleyu, oprócz interakcji pomiędzy obiektami. Wyszukiwał informacje tak długo, aż jego oczy poczerwieniały, ale nie potrafił zorientować się, gdzie Haley mógł spotkać Masona. Ich preferencje różniły się tak bardzo, że nie dzielili nawet tej samej marki obuwia. Przeczytał całość od początku w razie, gdyby zdarzyło mu się coś przeoczyć i użył wyobraźni. Ale chociaż starał się, jak mógł, nic nie łączyło tych dwóch oraz mieszkania bez właściciela.
– Szczerze, nie mam pojęcia. Nie ma żadnego konkretnego dowodu na ich powiązania. Zupełnie jakby komunikowali się za pomocą telepatii.
– Telepatii? Łał, naprawdę? – Noah patrzył przez półprzymknięte oczy, uśmiechając się niczym przy dobrej zabawie.
Phil wręczył mu akta Haleya. Noah odłożył dokumenty, które trzymał i je od niego odebrał.
– Nie było żadnego śladu kierującego do Masona? – zapytał Noah, przeglądając akta, a Phil przytaknął z rozczarowanym wyrazem twarzy.
Mason był wprawnym najemnikiem i weteranem, więc nie oczekiwał, że odnajdzie go tak łatwo. Jednakże czuł się zawiedziony, nie mogąc znaleźć nawet najmniejszej wskazówki.
– Z pewnością wygląda na to, że nie było żadnego powiązania. Tak jak sądziłem, ale… – wymamrotał Noah, stukając palcem w papier i się obruszył. – Czy było coś powiązanego z Masonem poza tymi danymi?
– Proszę? Ach, tak. Mam to.
Przeprowadził dogłębne śledztwo, lecz nie szukał niczego oprócz powiązań pomiędzy nimi. W panice wyciągnął inny plik, który schował pod siedzeniem. Materiały na temat Haleya wyślizgnęły się z jego dłoni i pokryły podłogę limuzyny.
– Przepraszam.
Noah nonszalancko wysłuchał przeprosin Phila, podnosząc parę stron z raportu o Lusku.
– Tak przy okazji, jest pan zainteresowany samym Haleyem? – Phil podniósł wszystkie kartki, a następnie ostrożnie zapytał.
Raycarlton uśmiechnął się i skrzywił lekko. Phil miał trudności z odgadnięciem, co chodzi mu po głowie, więc zamilknął. Jeśli się nad tym zastanowić, zazwyczaj ignorował jakiekolwiek pytania na temat Haleya, lecz w dzisiejszym wywiadzie udzielił dosyć pozytywnych odpowiedzi.
– Myśli pan o wykorzystaniu go do odnalezienia Masona?
Noah nie odpowiedział, tylko kontynuował obojętne przerzucanie kartek. Była to niezliczona ilość informacji o problemach, które wywołał Haley – mnóstwo uzależnień, brudnych relacji z mężczyznami… Tak jak uważał, był on ordynarną, głupią istotą. Wiecznie łaził podniecony, wszędzie miał ślady po krostach. Prostacka szumowina. Nikt nie musiał rujnować mu życia, nawet gdyby zostawili go samemu sobie, to wpadłby do kałuży i umarł.
…
Ale wtedy wyglądał zupełnie inaczej. W zeszłym tygodniu z pewnością był tym samym żałosnym Haleyem, którego znał – tym, który upił się, chwycił go i powiedział jakiś nonsens w stylu „bądźmy razem”. Jednak w mieszkaniu Masona czy w windzie nie przypominał zupełnie „starego Haleya”. Kiedy Noah zaczął mieć to dziwne wrażenie? Przypomniał sobie o planie serialu Trop. Na pewno wówczas również był inny. Nie, gdy się nad tym zastanowić, był inny od tamtej pory. Noah zmarszczył lekko brwi i przycisnął rękę do serca. Kiedy pomyślał o Haleyu, stojącym w deszczu na planie, jego serce zaczęło nerwowo bić. Co jest z nim nie tak? Zignorował to niezrozumiałe odczucie i zaczął bez przekonania przeglądać raport.
– Nie ma żadnego nowego pliku? Takiego… po tym, jak miał atak serca.
– Ach, to ten na samym dole. Tak, ten. – Phil wskazał czerwoną teczkę, wciśniętą pomiędzy grubymi plikami papieru.
Kiedy spróbował ją złapać, coś upadło obok jego stopy. Było to zdjęcie Haleya.
– Och, przepraszam. To z innego pliku. – Usiłował prędko podnieść fotografię, lecz Noah go uprzedził.
– To… to jest zrobione ostatnio, prawda?
Phil spojrzał pytająco na swojego szefa.
– Tak, zostało wykonane dzisiaj, nie tak dawno temu.
Skąd do cholery o tym wiedział? – Patrzył na niego ze zdumieniem. Noah uśmiechnął się krzywo i mruknął:
– Dzisiaj, tak?
Był zupełnie odmienny, Haley sprzed ataku serca i po nim. Mógł to stwierdzić na podstawie zaledwie jednego zdjęcia. Nie miał na myśli zmian wywołanych operacją plastyczną albo igłą. Postukał w zdjęcie. Kwestie, które uległy zmianie były bardzo drobne. Zamiast nosić coś krzyczącego „zgwałć mnie”, nowy Haley ubrał stonowaną koszulkę sięgającą aż do szyi. Jego dżinsy były mniej podarte. Ręce i kark, zazwyczaj uginające się pod ciężarem wszelkiego rodzaju dodatków, teraz jedynie odsłaniały nieco pokrytej bliznami, jasnej skóry. Ludzie mówili, że zawsze był naćpany albo pijany, lub jedno i drugie, ale teraz wyglądał tylko na zmęczonego, kupując filiżankę kawy. Wpatrujący się w zdjęcie Noah otrząsnął się, po czym odrzucił je na bok.
– Czy zaszły ostatnio jakieś widoczne zmiany? – zapytał, przerzucając strony raportu leżącego na jego kolanach.
Phil wymamrotał w odpowiedzi:
– Przepraszam. To jest najnowsze, jednak…
Noah skinął głową i kontynuował przeglądanie plików. Jeszcze tydzień wcześniej, przed atakiem serca, Haley nie różnił się niczym od tego, jaki był w przeszłości. Pijąc alkohol, chodząc do byle jakich klubów…
Spojrzał na pewien fragment dokumentu i zmarszczył brwi. Pod zdjęciem wykonanym w noc zawału Haleya, znajdowało się zeznanie policjanta.
Jego twarz była blada, jakby zobaczył coś przerażającego. Nie miał pulsu i nie oddychał. Nie było wątpliwości, że jego serce zupełnie się zatrzymało. W przeszłości zdarzyło się parę przypadków, gdy ludzie wracali do życia po masażu serca pięć minut po stwierdzonej śmierci. Jednak w przypadku Haleya nastąpiło stężenie pośmiertne. Był martwy już od godziny, a w czasie śledztwa minęło kolejne dwadzieścia minut. Wszystko, co pozostało, to wyniesienie zwłok. Właśnie wtedy usłyszeliśmy cichy kaszel, który zaskakująco dobiegał z jego strony.
Noah przeczytał zeznanie przypominające fikcję literacką. W gruncie rzeczy pamiętał jak przez mgłę, że słyszał tę historię od Phila. Coś jak powstanie z martwych? Umarł i ponownie powrócił do życia. Noah, którego dręczyło dokuczliwe odczucie, skrzywił się i czytał dalej.
– Och, to mi o czymś przypomniało! – zakrzyknął nagle Phil, jakby coś przyszło mu na myśl. – Ponoć Haley mówił, że rezygnuje z aktorstwa. Usłyszałem to od jego osobistego menedżera.
Noah podniósł oczy znad raportu i przeniósł wzrok na Phila, sprawiając wrażenie, że ten powiedział właśnie coś dziwnego. W Hollywood roiło się od celebrytów, którzy nie przeżyliby bez bycia gwiazdami, a Haley w szczególności do nich należał. Wolałby raczej umrzeć, niż nie być gwiazdą. On? Chce porzucić pracę?
– Twierdzi, że otworzy kawiarnię. Chociaż to tylko pogłoska.
Ostatnio pił dużo kawy w pobliskich kawiarniach. Noah zmarszczył lekko brwi, patrząc na Phila.
***
– Dziękuję. – Mason uśmiechnął się do ekspedientki i odebrał swoją kawę.
Wyglądało na to, że sprzedawczyni go rozpoznaje, lecz nie starała się do niego zagadać. W Beverly Hills gwiazdy takie jak Haley można było zapewne znaleźć w każdym domu. Jednakże, mimo to odwróciła się i posłała mu prędkie, ukradkowe spojrzenie. Mason opuścił kawiarnię, myśląc, że założenie własnej w okolicy to dobry pomysł. Co prawda teren był wręcz przesycony kawiarniami, jednak uważnie szukając, może znaleźć dobrą lokalizację w pobliżu. To sąsiedztwo było tak drogie, że robiąc rozrzutny wystrój wnętrza zgodnie z początkowym planem, ryzykowałby stracenie połowy swojego majątku. Jednak nigdzie nie byłoby lepiej. Rozważał co prawda rozglądanie się w innych rejonach bardziej dopasowanych do możliwości jego budżetu, jednak biorąc pod uwagę wizerunek Haleya, w bardziej niewybrednym miejscu znalazłoby się mnóstwo idiotów, którzy by się za nim oglądali. Rozprawiał się już wcześniej z idiotami, ale nie oznaczało to, że musi nadal tak funkcjonować. Lubił tę okolicę, w której celebryci wydawali się nikogo nie obchodzić. Nikt nie przywiązywał uwagi do Haleya.
– Och, Liz? Liz!
Słysząc, że ktoś go woła, Mason odwrócił się zawstydzony wcześniejszą myślą „podoba mi się, że nikt nie zwraca na mnie uwagi”. Kobieta z ogromnym biustem, przypominająca z wyglądu hipiskę, uśmiechnęła się promiennie na jego widok i wzięła go w objęcia. Został ściśnięty przez jej piersi, odwzajemniając uścisk w chwilowej dezorientacji. Unosiła się na niej nikła woń piżma.
– Dlaczego się ze mną nie kontaktowałeś? Hę, nie dostałeś moich wiadomości? Mówiłeś, że się odezwiesz…
Wzdrygnął się, gdy posłała mu przyjacielski uśmiech i złapała go za ręce. Rzecz jasna nie była kimś, kogo znał. Jaka mogła być jej relacja z Haleyem? Sprawiała wrażenie, jakby ze sobą chodzili, ale Haley preferował mężczyzn, więc to nie mogła być prawda. Przyjaciółka? Jakie mieli powiązania? Nie było jej wśród wszystkich ludzi, o których słyszał od Tony’ego. Kiedy Mason gubił się we własnych rozmyślaniach, kobieta musiała dojść do wniosku, że jest zdenerwowany, bo zachichotała i próbowała zachowywać się w uroczy sposób.
– Haley, o co chodzi? Złościsz się, bo „ten przedmiot” nie wywołał wystarczająco silnego efektu?
– Jaki przedmiot?
Czy handlowała z Haleyem? Może jako jego stała dilerka narkotyków? Mason obrzucił ją podejrzliwym spojrzeniem, lecz ona niczego nie zauważyła i zaczęła wymyślać jakieś wymówki.
– Wiesz, nawet jeśli nie był wystarczająco skuteczny, nie sądzisz, że rezultaty już się ukazują? Oglądałeś wczorajszy wywiad Raynoaha? Był baaardzo przyjacielski – stwierdziła przesadzonym tonem.
Mason zmarszczył brwi, gdy w rozmowie wyskoczył nagle pseudonim Noaha.
– Skarbie, poczekaj jeszcze trzy miesiące. Mogę powiedzieć, że już to czuję! Nadchodzi, to nadchodzi! W moich dzisiejszych snach widziałam cię i Raynoaha, całkowicie zakochanych.
– …Doprawdy? – w odpowiedzi Mason wydał z siebie zduszony śmiech.
– Nie, cóż, ten sen nie był wyraźny… Tak czy inaczej, poczekaj tylko trzy miesiące, w porządku? – wymamrotała.
– Dobrze. Dam ci znać po trzech miesiącach – odparł ogólnikowo.
Miał dość dobre pojęcie o tym, co miała na myśli, zgadując po jej dotychczasowym paplaniu. Wyglądała na bardzo zadowoloną odpowiedzią Masona i przyciągnęła go, szepcząc, jakby dzieliła się z nim sekretem.
– Och, dopiero co przyszedł nowy przedmiot. Chcesz go kupić? To talizman, również z Japonii. Słyszałam, że jeżeli użyjesz go razem z tamtym, który kupiłeś ostatnio, efekt będzie natychmiastowy. Więc jak? Jesteś zainteresowany? Mam jedynie dwa, więc musisz zdecydować się szybko.
Sprawiła, że brzmiało to, jakby tylko Mason był wtajemniczony w tę specjalną ofertę. Uśmiechnął się gorzko i odrzekł, że na razie rezygnuje, ponieważ nie ma pieniędzy. Zostawił kobietę, wykłócającą się, że obniży dla niego cenę. Przeszedł przez ulicę, upił łyk swojej kawy i prychnął. Łatwo było zrozumieć, jakie relacje łączyły Haleya z innymi ludźmi. Osoby takie jak Noah, które nie chciały go wykorzystać, otwarcie nim gardziły i unikały jego towarzystwa, a osoby chcące wydusić z niego wszystkie pieniądze, zaczepiały go z uśmiechniętymi twarzami. Wziął kolejnego łyka, po czym wstąpił do dużego supermarketu w drodze powrotnej, aby zrobić jakieś zapasy. Środki chemiczne do przeczyszczenia ścieku, detergent, szmatę do wycierania, łopatę i małą torbę z cementem. Po zakupach złapał taksówkę, aby pojechać do domu. Kiedy tylko znalazł się w środku rezydencji, zszedł schodami na dół, aż znalazł się pod wejściem do piwnicy. Jego ramiona trzęsły się od dźwigania wszystkich zakupionych rzeczy, ale nie mógł poprosić nikogo o pomoc. Rzucił wszystko pod piwnicznymi drzwiami i otarł pot z czoła. Kiedy je otworzył, wyczuł niewyraźną woń zgnilizny.
Wczoraj, gdy został obudzony przez Tony’ego późnym popołudniem, znajdował się w stanie paniki. Był sfrustrowany i czuł się bezsensownie. Śnił o przespaniu się z Noahem. Byłby zdezorientowany, nawet gdyby śniło mu się jedynie platoniczne trzymanie za ręce. Ale w tym śnie, Mason uprawiał z nim seks. Najbardziej wyuzdany i wulgarny seks, jakiego kiedykolwiek doświadczył. Zatem, czy umysł nie kontroluje ciała? Mason spał smacznie po tym, jak doznał erekcji na widok kobiety, lecz ten sprośny i brudny mokry sen sprawił, że poczuł, jakby dusza ulatywała mu przez usta. Miał wrażenie, że bogowie szeptali mu do ucha, aby nie lekceważył tego życia. Mówili, żeby wsadził to do dupy, chyba że zrobi na odwrót. Noah rozprawiał w telewizji, uśmiechając się pięknie, a kiedy tylko Mason zobaczył tę twarz, przypomniał sobie jego ładne usta ze snu. „Jak chcesz, żebym to zrobił? Chcesz, żebym cię nadział i rozerwał na strzępy tam na dole? Tak? Kurwa, powiedz mi”. Dzikie i obsceniczne słowa wypływały spomiędzy tych uroczych warg. Kiedy Tony ze zmartwieniem zapytał, czy nie jest chory, Mason odpowiedział, że nie czuje się dobrze, po czym pospiesznie schował nogi pod kocem. Dlatego, że samo ujrzenie Noaha w telewizji wystarczyło, by jego dolne rejony zaczęły zawstydzająco pulsować. Ponieważ obaj byli mężczyznami, poranny wzwód nie był aż tak krępujący, jednak palące uczucie w nieco innym miejscu wywołało w nim wzburzenie. To miejsce w jego wnętrzu, w które Noah wbijał się głęboko w śnie, tak jakby chciał je rozerwać, to miejsce, o którym wstydził się wspominać, drżało.
Po odesłaniu Tony’ego, którego jedynym interesem było powiedzenie „Noah o tobie mówił!”, Mason zastanowił się nad swoim snem i ponownie odtworzył DVD z Julią. Obserwował ją i masturbował się prędko. Ze względu na częściową erekcję był w stanie prędko dojść, jednakże uczucie było dziwne i zmarszczył brwi, niewiedząc, co zrobić. Różniło się to zupełnie od szalonej przyjemności doświadczonej w czasie snu. Wstał i poszedł prosto pod prysznic, a następnie zaczął sprzątać dom. Gdy się mył, diamentowy kolczyk zaczął działać mu na nerwy, znacznie bardziej niż przed pójściem spać. Jednak nadal nie dawało się go łatwo usunąć, a jego plecy zaczęły boleć od tego całego pochylania, więc się poddał.
Poszedł na dół do piwnicy i pragnąc uciec od rzeczywistości, pomyślał z zażenowaniem: Cóż, nieważne, w końcu nikt się nie dowie… Usiłował uporządkować swoje myśli. Co z tego, że czuję się nieco winny, nie mogę niczego zmienić. Każdy ma swoją zboczoną stronę, a to nic specjalnego. To był tylko sen, więc nawet nie próbowałem tego zrobić w rzeczywistości. I to nie jest nielegalne. Sen nie może być kontrolowany przez wolę osoby, ale nie ma mowy, aby znowu się to powtórzyło. Wszyscy chociaż raz w życiu śnili o seksie z kimś całkowicie nieoczekiwanym. Raz przyśnił mi się seks z wdową z sąsiedztwa, Mary. Rozmyślając o tym, jak złą miałem z nią relację, to całkiem zrozumiałe, że śniłem o Noahu. Noah jest ładny i… Podczas gdy bezsensowne i racjonalne myśli wirowały tam i z powrotem w jego umyśle, Mason otworzył drzwi piwnicy i zamarł.
Posprzątanie piwnicy w celu oczyszczenia umysłu było idealną decyzją. Kiedy tylko otworzył drzwi, myśli o Noahu, oblizującym usta w erotyczny sposób i mruczącym szorstkie przekleństwa, uleciały z jego głowy. Wewnątrz pomieszczenia unosiła się nikła woń czegoś zgniłego. Był to okropny smród – coś, z czym Mason był dobrze zaznajomiony.
– Naprawdę chcę go spotkać i zapytać, co z nim nie tak – mruknął Mason, wpychając zakupione rzeczy do piwnicy przy pomocy nogi.
Nawet gdyby spotkał go na żywo, zachowywaliby się jak obcy ludzie i nie rozmawiali ze sobą. Jednak mimo wszystko naprawdę miał ochotę go zapytać „O czym ty myślałeś? To znaczy, czy ty w ogóle myślisz?”.
Klik. Gdy zapalił światło, powitała go ta sama scena, co parę godzin wcześniej. Kiedy sprawdził finansową sytuację Haleya, to zauważył, że znaczna ilość pieniędzy była przeznaczana na przedmioty takie jak „totemy” i „talizmany”, więc miał swoje podejrzenia. Jednak powinien był przywiązać uwagę do tego, co będzie, jeżeli jeden z tych „przedmiotów” okaże się tego typu koszmarem. Uznał, że ma dużo szczęścia, odnajdując to tak wcześnie. Rozejrzał się po pomieszczeniu. W kącie piwnicy zastał nietypowy widok, z gatunku tych, które człowiek może napotkać jedynie w fikcyjnej historii – magiczny krąg otoczony wieloma roztopionymi świecami, w którego środku znajdowała się gnijąca krew. Były pozostałości świadczące o tym, że coś zostało zmielone w stojącym na stole mikserze i trudno było stwierdzić, czy włosy na podłodze należały do człowieka, czy zwierzęcia. Mason mógł jedynie zgadywać, co takiego zrobił Haley w tym miejscu. Wyglądało to tak, jakby po odbyciu jakiegoś niebezpiecznego rytuału zmielił wszystkie użyte przez siebie produkty i wyrzucił je do ścieku. Szczerze mówiąc, widowisko nie było tak straszne, że Mason nie mógł na nie patrzeć. Nie znalazł tu przecież żadnego ciała, a gdyby jednak je znalazł, to i tak by nawet nie drgnął. Był najemnikiem, który biegał po polach bitwy, zatrudnianym do każdego rodzaju brudnej roboty. Rzecz jasna zabił wcześniej człowieka, a pierwsza zabita przez niego osoba była wystarczająco poćwiartowana, by doświadczony policjant krzywił się na jej widok. Tak więc był przekonany, że jeśli Haley zrobiłby coś związanego ze zwłokami, to on nie mrugnąłby w ogóle okiem. Nie było tu zwłok, a w czasach, gdy ludzie żartowali o ukrywaniu przynajmniej jednego ciała w piwnicy, nie robiono z tego nawet wielkiej sprawy. Problem tkwił w tym, że Haley powinien był porządnie posprzątać po zrobieniu czegoś takiego.
– Jeśli ten dzieciak byłby moim podwładnym, dałbym mu bardzo solidny trening.
Mason zerknął na zatkany mięsem i zakrzepłą krwią ściek, po czym założył maskę gazową oraz jednorazowe gumowe rękawice. Westchnął lekko, wlewając zakupione chemikalia do wnętrza ścieku. Próbował zastanawiać się, czy ten gość wiódł bardzo ciężkie życie, ale po zobaczeniu brudnego miksera i magicznych narzędzi, które nie zostały nawet umyte, dostał bólu głowy.
– Używać detergentu, aby pozbyć się magicznego kręgu cuchnącego krwią – wymamrotał. – Mówiono mi, że jestem bardzo beztroską osobą, ale…
Słyszał ze strony członków drużyny mnóstwo narzekań na to, że przeprowadzał niebezpieczne misje bez żadnych planów, ale nawet on miał trochę dość niefrasobliwego podejścia Haleya. W przeciwieństwie do innych, jeżeli miał do czynienia z paparazzi stojącymi codziennie pod jego drzwiami, aby wyłapać jakąkolwiek wadę, jak mógł myśleć o umieraniu, nie posprzątawszy po sobie?
Mason wymazał każdy ślad pozostawiony przez Haleya. Wylał całą resztę chemikaliów, aby niczego nie pozostawić i wytarł wszystkie miejsca ochlapane przez krew. Rozłożył mikser, wymył go wodą oraz płynem oczyszczającym, a następnie ukrył głęboko w składziku. Odmalował stół, na którym znajdowały się krwawe zacieki. Działał dosyć prędko, ale mimo wszystko zajęło mu to od trzech do czterech godzin. Gdy skończył był zupełnie wykończony.
Może to życie jednak nie jest takie wygodne… – pomyślał poniewczasie i wczołgał się schodami na górę. Gdy już dotarł na miejsce, był tam Tony, który wyszedł wcześniej.
– Co robiłeś tam na dole? – wykrzyknął mężczyzna.
Myślał, że Haleya nie ma w domu, ale wtedy zobaczył go wywlekającego się z piwnicy.
– Sprzątałem. A tak w ogóle, o co chodzi? Czy nie wróciłeś już do domu? – zapytał Mason, ale zanim Tony zdążył odpowiedzieć, dodał, potrząsając głową: – Nie, poczekaj. Myślę, że zaraz umrę, więc jeśli to nic ważnego, to czy możesz powiedzieć mi później?
Ból, który odczuwał, był niepokojący. Haley miał wątłe, delikatne ciało i ciągłe usiłowanie używania go tak samo, jak w poprzednim życiu doprowadziło do przeciążenia. W końcu Mason już zdążył wyczyścić piwnicę, chociaż dowiedział się o tym zaledwie wczoraj. Wyglądało na to, że organizm przesiąknięty narkotykami i alkoholem regenerował się dłużej.
– To jest ważne! – powiedział Tony pewnym głosem i położył parę plików przed Masonem, który opadł na kanapę.
– Co to? – Mason skrzywił się lekko.
Menedżer uśmiechnął się, wyglądając, jakby jego pucułowate policzki miały zaraz wybuchnąć. Jego twarz błyszczała, gdy zacisnął dłoń w pięść i odparł:
– Masz nowe oferty pracy!
– Huh?
– Moim zdaniem to dlatego, że Raynoah powiedział we wczorajszym wywiadzie, że nie odczuwa wobec ciebie antypatii! Poszedłem dziś rano do biura i nagle z każdej strony przychodziły filmy oraz seriale, nie, oczywiście nie były to same główne role… Ale ta jedna jest główna!
Tony zawahał się, podnosząc scenariusz. Wojna narkotykowa.
…
Mason wpatrywał się w Tony’ego, a Tony przewrócił oczami, aby uniknąć kontaktu wzrokowego. Podnosił kolejne manuskrypty i mu je podawał.
– A co, co z tym? Czytałem, było proste i zadowalające. Twój bohater to jakiś rozrzutny gej…
Wydawało się, że historia opowiada o beztroskim, rozwiązłym homoseksualiście.
– Główną rolę gra Brick Womun i będziesz miał z nim scenę łóżkową! Zawsze chciałeś się z nim przespać – stwierdził Tony nieco przesadnym tonem. – To dobrze, prawda? Cóż, rzecz jasna nie będziecie tego robić w rzeczywistości, ale jeśli wszystko pójdzie dobrze w czasie nagrywania, może naprawdę prześpisz się z nim potem!
Tony zapewne uważał, że z pewnością wybierze ten scenariusz, bo jego oczy lśniły, gdy się mu przyglądał.
– Powiedziałem coś takiego? Nie pamiętam – odrzekł Mason obojętnie.
– Och, tak! Masz amnezję. Ale czy nie masz nadal tych uczuć? Powiem reżyserowi, żeby dodał jakieś gorące sceny.
Ręce Masona prześlizgnęły się po jego zmęczonej twarzy.
– Jest coś jeszcze? – zapytał.
– Nie-nie podoba ci się?
Dlaczego mu się to nie podoba? Tony przekrzywił głowę z niezręczną miną, po czym wręczył mu parę innych scenariuszy. Mason wysilił się bardzo, żeby zachować przytomność i chwycił pliki.
– Ale dlaczego to nagle przyszło? Czy nie twierdziłeś, że nie mam już pracy?
Parę słów Noaha w telewizji aż tyle zmieniło? Oczywiście wiedziałem, jak bardzo jest niesamowity, ale nawet nie powiedział wprost, że o mnie zadba albo mnie wesprze. Po prostu stwierdził, że mnie nie nienawidzi.
W tym samym czasie przyszła nie jedna lub dwie oferty, ale parę różnych.
– Cóż…? T-to mogą być oferty, które miały wcześniej do ciebie przybyć, ale nie doszły ze względu na Noaha?
Tony nie wydawał się sądzić, że było to coś niezwykłego. Mason zastanawiał się przez chwilę, czy Haley był typem aktora, któremu składano oferty różnego rodzaju ról. Ale patrząc na te, które nadeszły, dotyczyły one albo rozrzutnych, gejów albo czegoś w stylu Wojna narkotykowa: heroina i marihuana, więc Tony mógł mieć rację.
Tak czy inaczej, dlaczego Noah miałby udzielić takiego wywiadu… Mason westchnął cicho i zaczął zastanawiać się, jak uprzejmie odrzucić te role.
To nie tak, że Mason całkowicie nie znosił grania, raczej czuł się niekomfortowo, wykonując taką pracę. Udawanie uzależnionego od narkotyków lub rozwiązłego geja było w porządku, nie tylko przed kamerą, ale również w prawdziwym życiu. Robił takie rzeczy, kiedy był najemnikiem; aż do samej śmierci, kiedy wszedł do bunkra Alty, udawał służalczego alfonsa. Był bardzo uzdolniony w udawaniu innych ludzi. Jednakże człowiek nie może „udawać” profesjonalnego aktora. Kamera celuje w ciebie groźnie niczym pistolet, reżyser obserwuje i nadzoruje każdy twój ruch, a co gorsza, nie możesz uciec, nawet jeśli nie jest to twoja scena. Kiedy Mason stał przed kamerą, jakby trzymany za kostki i skoncentrował się, emocje wypłynęły z niego naturalnie. Czuł się dziwnie nieprzyjemnie, zawstydzony i zakłopotany tym doświadczeniem. Prawdopodobnie dlatego, że nie był przyzwyczajony do ujawniania obcym ludziom skrawka swojego życia. Istniał również inny istotny powód – odgrywanie roli uzależnionego od narkotyków lub rozwiązłego geja nie działało zbyt pozytywnie na wizerunek właściciela kawiarni. Jego wizerunek ćpuna i dziwki już był utrwalony, a nie chciał jeszcze do tego dodawać. Inne role w przedstawionych przez Tony’ego scenariuszach nie były lepsze. Żal mu było menedżera, jednak otworzył usta, aby odrzucić oferty.
– Coś jeszcze? Jeśli to wszystko, to naprawdę nie interesuje mnie…
– Dlaczego? Czemu? Nie podobają ci się? – zająknął się w szoku Tony.
– Skończyłem z wizerunkiem uzależnionego od narkotyków.
Kto chciałby pić kawę zrobioną przez zaćpaną dziwkę? Rzecz jasna świat wiedział już o niezdrowej miłości Haleya do prochów i mężczyzn, jednak mimo wszystko nie był skłonny, żeby to zrobić. Usłyszawszy słowa Masona, Tony z wahaniem wyjął z torby coś jeszcze.
– M-mam coś takiego… – powiedział tonem sugerującym „to pewnie też się nie nada, ale może...”, po czym wręczył mu konspekt scenariusza.
[Real]
– Reżyserem jest Vick Procter, więc bez wątpienia będzie to hit kasowy, ale…
– …Ale?
Tony pozostawił ogólnikowe stwierdzenie, a kiedy Mason powtórzył jego słowa, podrapał się po policzku, jakby męczył się z trudnym pytaniem.
– Cóż, ta rola jest bardziej dodatkowa niż drugoplanowa. A ponieważ jest to rola zabójcy, jest wiele scen akcji i reżyser powiedział, żebyś po prostu spadał, jeśli chcesz używać dublera… Szczerze mówiąc, nie jesteś gwiazdą kina akcji i nie ma powodu, abyś to robił. – Tony brzmiał na zmartwionego, lecz jego oczy wypełniało pragnienie.
Mason obojętnie przeczytał streszczenie. Nie wyglądało to nawet szczególnie imponująco… Chociaż uważał, że ukazanie jego zabójczej strony sprzeda więcej kawy niż wizerunek dziwki lub ćpuna, nadal było to za mało, by go zadowolić.
– Jesteś zainteresowany? – zapytał Tony, zakładając nieprawidłowo, że Mason może być zaciekawiony, ponieważ czyta konspekt.
– Nie, niespecjalnie. Nie przyszły żadne role dobrych gości? – Znał już odpowiedź, ale jednak zapytał.
– Granie czarnych charakterów jest modne w dzisiejszych czasach. – Tony pokiwał niezręcznie głową i zrobił wymówkę.
– Ale czy nie jest tak, że dobry gość zawsze zwycięża? Tak czy inaczej, wygrywającą stroną jest główny bohater – rzekł apatycznie Mason, a Tony przytaknął, jakby przyznając mu rację.
– Taa, ale chciałem, żebyś to zrobił tylko dlatego, że reżyser jest bardzo znany. W istocie nawet nie chcą ci zbyt wiele zapłacić. Cóż, twoja postać zostałaby prawdopodobnie obcięta, a czas nagrywania jest również bardzo krótki, więc nie ma na to rady.
– Och, naprawdę? Jak dużo płacą? – Mason odłożył konspekt i zapytał bez specjalnego namysłu.
Haley zarabiał porządne sumy, biorąc pod uwagę, z jaką łatwością wyrzucał trzydzieści tysięcy dolarów na rzeczy, które mogły zrujnować mu życie.
– Hę? Może to było pięćdziesiąt tysięcy dolarów? Muszę sprawdzić kontrakt, ale sądzę, że mniej więcej tyle – oznajmił Tony z przepraszającą miną.
Uważał, że to za mało, lecz Mason drgnął.
– Przez ile miesięcy będą nagrywać?
– Maksymalnie dwa dni? Ach, mówisz o pełnym czasie kręcenia tego filmu? Myślę, że trzy lub cztery miesiące.
Mason drgnął jeszcze mocniej, usłyszawszy odpowiedź Tony’ego.
– Pięćdziesiąt tysięcy za dwa dni?
– Hę?
– Nawet tak naprawdę nie zabijasz człowieka, nie torturujesz ani nie jesteś torturowany… Pięćdziesiąt tysięcy, za dwa dni? – zapytał ponownie.
Wydawało się, że narzeka. Mason, który dotychczas opierał się o kanapę niczym guma, wstał powoli, jakby miał zamiar zaatakować Tony’ego. Menadżer cofnął się o krok, mówiąc:
– T… tak, to za mało, prawda? Skarżyłem się, jak mogą cię tak traktować, ale…
– O czym ty mówisz? – Podniósł konspekt scenariusza, który wcześniej odłożył. Pięćdziesiąt tysięcy za dwa dni. Spojrzał na scenariusz i zmarszczył nieco brwi. Pięćdziesiąt tysięcy za dwa dni. Pięćdziesiąt tysięcy za dwa dni.
Mason był tak naprawdę dobrze opłacanym najemnikiem. Wcale nie było dziwne, że ci dranie z Zii wycedzili „Sukinsyn zarabia dobrą kasę, więc czemu nadal żyje w takim miejscu?”. Właśnie tyle pieniędzy dostawał. Jednakże pracował stosunkowo ciężko dla swoich zarobków. Przebywał pod ziemią przez dwa miesiące, aby przyczaić się i uprowadzić człowieka, wbiegł na środek pola walki z bombą przymocowaną do ciała i jednym pistoletem, czasami zostawał schwytany przez wroga i torturowany. Tego typu rzeczy zdarzały się często. W zamian za wypłacanie mu ogromnych sum, Zii wykorzystywało go jak szmatę. Wycierali nim wszelkiego rodzaju brudy… Używali tej „szmaty”, aż była całkiem obszarpana. Rzecz jasna, Mason podpisał wcześniej kontrakt o zrzeczeniu się praw do zarządzania swoim ciałem i jak szaleniec odrzucił własne życie na rzecz Zii, więc nie było na to rady. Tak czy inaczej, za otrzymywanie sporej sumy pieniędzy robił rzeczy, których inni nie zrobiliby nawet za dziesięć milionów. Nie dlatego, że chciał pieniędzy, ale ponieważ uważał swoją pracę za wartą ryzyka.
– Pięćdziesiąt tysięcy za dwa dni… – Kiedy mamrotał do siebie, zauważył, że Tony jest całkiem spięty. Mason kontrolował swoje emocje. – To rola zabójcy? Film wspaniałego reżysera?
Nie pracował dla pieniędzy ani nie miał zbyt wielu przyziemnych pragnień, ale nie oznaczało to, że doskonalił się moralnie. Byli gotowi zapłacić mu pięćdziesiąt tysięcy za dwa dni, a on nie musiał nawet lekkomyślnie ryzykować swoim życiem jak Aaron. Byłby idiotą, gdyby tego nie zrobił. Pochodząc z pomniejszych slumsów, miało się szczęście, dostając trzydzieści tysięcy za zabicie kogoś. Nie będzie brał dużego udziału w filmie, pracując jedynie przez dwa dni i szczerze mówiąc, uważał, że może poradzić sobie z rolą zabójcy.
Pięćdziesiąt tysięcy w ciągu dwóch dni – pomyślał Mason. Gdybym miał pracować w ten sposób, miałbym wystarczająco dużo pieniędzy, by przejść na emeryturę, nawet jeśli musiałbym zamknąć kawiarnię. To dobrze.
– Powinienem spróbować? – zapytał, zerkając na Tony’ego, a mężczyzna wybuchnął płaczem.
– Amnezjaaaaa. – Oto co powiedział na końcu swojego na przemian smutnego i radosnego łkania.
Tłumaczenie: Berenice96
Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Tom II
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Dodatki
Ekstra 1
Ekstra 2
Ekstra 3
Ekstra 4
Ekstra 5
Ekstra 6