Married Thrice to a Salted Fish

Rozdział 4812 min. lektury

Lin Qingyu poprosił Xiaosongziego, aby obserwował sytuację w sali Qinzheng, ale był on tylko eunuchem roznoszącym posiłki. Przebywał tam zaledwie przez krótki czas, a informacje, które mógł uzyskać, były ograniczone.

Poskładał wskazówki. Jedyne, co wiedział na pewno, to że fraza „Jeśli nieparzyste, zmień; jeśli parzyste, pozostaw bez zmian” pochodziła albo z Zachodniego Xia, albo z Yongliang, i że Xiao Cheng wezwał uczonych z Akademii Hanlin, aby rozszyfrowali kod.

Myślał o tym, żeby pojechać do Yongliang i znaleźć „Jianga”, ale kiedy się uspokoił, zdał sobie sprawę, że to nie był dobry pomysł. Yongliang znajdował się daleko od stolicy – podróż tam i z powrotem zajęłaby co najmniej miesiąc. Nawet gdyby pojechał, poszukiwania przypominałyby szukanie igły w stogu siana bez pomocy. Lepiej byłoby zostać w pałacu i zebrać więcej wskazówek.

Lin Qingyu się nie spieszył. Dobrze, że ten młodzieniec wciąż żył i jakkolwiek beznadziejna byłaby sytuacja, o ile przeżyje, spotkają się ponownie. Co więcej, rozumiał już jego temperament – był leniwy, ale jeśli chodzi o intrygi i oszustwa, nawet Lin Qingyu mógł mu nie dorównywać.

Wierzył, że ten młody człowiek zrobi wszystko, żeby do niego wrócić. Nie musiał nigdzie iść – wystarczyło, że poczeka tam, gdzie jest.

Lin Qingyu nie wiedział, jak teraz wygląda „Jiang” – czy jest stary, czy młody, mężczyzną czy kobietą, piękny czy brzydki. Ten młodzieniec lubił patrzeć na piękności i nawet klasyfikował przystojnych mężczyzn w stolicy. Uroda Lu Wanchenga była uważana za rzadkość u szlachcica, ale nawet on nie był tak przystojny jak „Jiang”. Fakt, że podkreślał to przed Lin Qingyu, gdy pojawił się w jego snach siedem dni po śmierci, oznaczał, że był całkiem zadowolony ze swojego pierwotnego wyglądu. Gdyby dusza „Jianga” tym razem przemieniła się w brzydkiego mężczyznę, prawdopodobnie byłby tak wściekły, że para by mu uszami poleciała – i przypuszczalnie nie miałby odwagi, by mu się pokazać.

Gdyby zmienił się w kobietę, to – znając jego osobowość – zapewne zaakceptowałby to po chwili męki. Poszukałby nawet męża, który pozwoliłby mu leżeć i jeść cały dzień. W takim razie… równie dobrze mógłby poślubić Lin Qingyu.

Na tę myśl Lin Qingyu uśmiechnął się po raz pierwszy od wieków. Jego oczy błyszczały, a policzki były bardziej różowe niż kwitnące piwonie. Hu Ji, stojący obok niego, przez chwilę czuł się oszołomiony, patrząc na towarzysza.

– Z czego się tak cieszysz, lekarzu cesarski Lin? – Hu Ji nie mógł się powstrzymać od zapytania.

Kąciki ust Lin Qingyu lekko się uniosły.

– Minęło sto dni od śmierci mojego zmarłego męża. Czy nie powinienem się cieszyć, że wkroczył w nowe życie?

– No cóż… – Hu Ji odwrócił wzrok i nie odważył się spojrzeć na niego ponownie. Choć Lin Qingyu był piękny, zwykły człowiek nie miałby takiego farta, by się tym nacieszyć. Pewien, że nie będzie miał takiego szczęścia, Hu Ji nawet nie śmiał o tym myśleć.

Gdy rozmawiali, z tyłu dobiegł szyderczy głos:

– Czy wypada rozmawiać na służbie?!

To był oczywiście Chu Zhengde. Odkąd cesarzowa wezwała Lin Qingyu do Pałacu Fengyi, mężczyzna był jeszcze bardziej niezadowolony i zaczął nawet rzucać wrogie spojrzenia na Hu Jiego, jego przyjaciela.

Starszeństwo było kluczowe w Urzędzie Lekarzy Cesarskich. Byli podwładnymi Chu Zhengde, więc nie mogli go tak po prostu zwolnić. Hu Ji niezręcznie zamknął usta. Lin Qingyu nie zawracał sobie głowy kłótnią ze staruszkiem, bo był w zbyt dobrym humorze.

Wkrótce eunuch z Pałacu Wschodniego przybył do Urzędu Lekarzy Cesarskich i powiedział, że następca tronu źle się czuje i chce, aby Lin Qingyu go leczył.

Chu Zhengde był zdenerwowany – jedna taka prośba była do przyjęcia, ale druga nie!

– Zawsze dbałem o następcę tronu, a jeśli nie ja, to Hu Ji! Lin Qingyu nie jest zbyt mądry, więc dlaczego Jego Wysokość miałby chcieć się u niego leczyć? – Zarówno cesarzowa, jak i następca tronu zlekceważyli Chu Zhengde, wzywając Lin Qingyu, więc czyżby chcieli go upokorzyć?!

– Wygląda na to, że bardzo chętnie leczysz następcę tronu, lekarzu cesarski Chu – zauważył nonszalancko Lin Qingyu. – Możesz przyjąć to błogosławieństwo w moim imieniu.

– Obcy nie powinni domyślać się intencji Jego Wysokości – powiedział chłodno eunuch Pałacu Wschodniego. – Musimy po prostu wykonywać jego rozkazy. Mówisz, że będziesz nieposłuszny?

Chu Zhengde tupnął nogą.

– To oburzające!

Hu Ji miał mgliste pojęcie o stosunku następcy tronu do Lin Qingyu.

– Proszę, bądź ostrożny, lekarzu cesarski Lin – powiedział z niepokojem.

– Nie martw się. – Lin Qingyu wsunął porcelanową butelkę do rękawa. – Następca tronu obawia się generała Gu. Nic mi nie zrobi.

Lin Qingyu i Gu Fuzhou nigdy się nie spotkali, a generał uznał Lin Rushana za swojego ojca chrzestnego tylko dlatego, że uratował mu życie. Jednak chociaż Gu Fuzhou był teraz w Yongliang, jego znakomite wyczyny wojenne chroniły Lin Qingyu, więc – na razie – Xiao Cheng nie mógł go dotknąć. Nawet jeśli działania generała nie miały na celu pomocy Lin Qingyu, to był mu winien osobistą wdzięczność.

Zachowując ostrożność, Lin Qingyu zapytał Hu Jiego:

– Czy wybierasz się do Pałacu Changle, aby sprawdzić puls szlachetnej małżonki Chen…?

Gdy dotarli do Pałacu Wschodniego, Lin Qingyu podążył za eunuchem do bocznej sali, gdzie odpoczywał następca tronu.

– Proszę, lekarzu cesarski Lin – powiedział eunuch.

Lin Qingyu wszedł do sali, gdzie ujrzał wszechobecny bałagan. Stół był zastawiony pustymi dzbanami, a Xiao Cheng leżał obok niego na boku. Odchylił głowę do tyłu, żeby nalać sobie wina do ust, wyglądając na obleśnego i ospałego.

Lin Qingyu uklęknął i skłonił się przed nim.

– Witaj, Wasza Wysokość.

Xiao Cheng odrzucił dzban z winem i wstał, chwiejąc się. Spojrzawszy w dół, powiedział:

– Jesteś wreszcie. Kazałeś mi czekać.

– Nie odważyłbym się.

– Co masz na myśli, mówiąc, że byś się nie odważył? Masz wielką odwagę – powiedział Xiao Cheng, wpatrując się w niego przez chwilę. Jego oczy stopniowo się zamgliły i uniósł dłoń, by dotknąć twarzy Lin Qingyu. – Twoje oczy… są piękne.

Czując mdłości, Lin Qingyu odwrócił głowę. Xiao Cheng zachowywał się, jakby go ktoś uderzył – jakby dopiero teraz zauważył, że osoba przed nim nie jest tą, którą nosi w sercu.

– Jingchun nigdy tak na mnie nie patrzyła – powiedział, wyginając usta w okrutny łuk. – Gdybyś był ślepy, czy twoje oczy byłyby takie jak Jingchun? Czy widziałbym w nich tylko niewinność i czystość?

Lin Qingyu wpatrywał się w księcia w milczeniu, ale myślał o niezliczonych sposobach, by go upokorzyć. Xiao Cheng podsunął mu pewną inspirację – oślepienie kogoś wydawało się ciekawym pomysłem, a wydłubanie oczu jeszcze lepszym.

– Wypiłeś za dużo, Wasza Wysokość – powiedział do następcy tronu. – Wypiszę ci receptę na kurację, od której wytrzeźwiejesz.

– Spójrz na mnie! – ryknął Xiao Cheng.

– Jeśli to wszystko, to odejdę.

Xiao Cheng gwałtownie chwycił go za ramię.

– Jestem następcą tronu! – krzyknął zaciekle, szeroko otwierając oczy. – Nawet jeśli cię do tego zmuszę, co możesz zrobić?! Jesteś bratem chrzestnym Gu Fuzhou, to prawda, ale czy odważyłby się ze mną skonfrontować z powodu kogoś, kogo nawet jeszcze nie poznał?!

Oczy Lin Qingyu pociemniały i mężczyzna się zaśmiał.

– To spróbuj.

Może i nie uda mu się uciec, ale w takim przypadku Xiao Cheng również nie opuści Pałacu Wschodniego żywy. Szkoda, że Lin Qingyu będzie musiał zginąć razem z tym draniem.

Nagle przypomniał sobie, co „Jiang” wymamrotał w noc poślubną: „Lin Qingyu… Piękny lekarz cesarski, który zmarł we Wschodnim Pałacu?”.

Więc to tyle? Czy tak miało się skończyć jego życie?

Wzrok Xiao Chenga utkwił w jego twarzy. Następca tronu nie puścił go, ale nie wykonał już żadnego ruchu. Właśnie wtedy ktoś wszedł – Shen Huaishi.

Strażnicy nie powinni się pokazywać, chyba że ich pan ma kłopoty. Xiao Cheng zmrużył oczy.

– Dlaczego tu jesteś? – zapytał chłodno.

Shen Huaishi upadł na kolana z głuchym łoskotem, po czym położył się na ziemi.

– Proszę, Wasza Wysokość… proszę, oszczędź lekarza cesarskiego Lin.

Xiao Cheng obserwował ich miny, po czym zaśmiał się dziwnie.

– Powiedz to jeszcze raz.

– Wasza Wysokość, jesteś pijany i nie panujesz nad sobą – powiedział Shen Huaishi. – Nigdy byś tego nie zrobił na trzeźwo.

– Błagasz, żebym go oszczędził? Nie spodziewałem się tego po tobie! – Śmiech Xiao Chenga stał się głośniejszy. Brzmiąc, jakby nie wiedział, o kogo z nich jest zazdrosny, kontynuował: – W końcu rozumiem, dlaczego Qingyu był dla ciebie taki miły, aplikując ci to lekarstwo i bandażując cię! Ha ha ha…

Głos Shen Huaishiego zadrżał.

– Wiem, że dziś są urodziny księżniczki Jingchun. Wasza Wysokość, robisz to co roku…

– Zamknij się. – Twarz Xiao Chenga wykrzywiła się w odrażający sposób. – Skoro tak bardzo chcesz go chronić, dlaczego nie zajmiesz jego miejsca?!

Szarpnął Shen Huaishiego do góry i sięgnął pod kołnierz szaty.

Oczy Shen Huaishiego się rozszerzyły.

– Wasza Wysokość?!

– Co… jesteś teraz nieśmiały? Myślałem, że jesteś ze mnie niezadowolony i flirtujesz z innymi facetami tuż pod moim nosem!

Shen Huaishi bezradnie pokręcił głową.

– Nie mam…

Lin Qingyu mocno ścisnął butelkę z lekarstwem w rękawie, zmuszając się do uspokojenia i zastanowienia się, co powinien teraz zrobić. Shen Huaishi był utalentowanym wojownikiem, a Lin Qingyu trzymał w ręku lekarstwo. Gdyby strażnik z nim współpracował, mogliby…

Właśnie wtedy ktoś zawołał na zewnątrz:

– Szlachetna Małżonka przybyła…

Xiao Cheng zatrzymał się, po czym zapytał ostro:

– Dlaczego matka tak nagle przyjechała?

– Kiedy usłyszała, że jesteś chory, kazała cię leczyć lekarzowi cesarskiemu. Teraz przyszła cię odwiedzić.

– Nigdy nie robiła takiego zamieszania z niczego. – Xiao Cheng spojrzał na Lin Qingyu, a w jego oczach błyszczała złość. – Czy ktoś wyolbrzymił sytuację?

Lekarz wsunął butelkę z lekarstwem z powrotem do rękawa.

– Nie wiem – powiedział spokojnie.

Otrzeźwiawszy nieco, Xiao Cheng spojrzał na Shen Huaishiego, który leżał teraz na ziemi. W jego oczach pojawiło się dziwne uczucie.

– Ubierz się i niech ktoś zrobi mi miskę zupy na kaca.

Shen Huaishi poprawił ubranie i wstał, spuszczając głowę.

– …Tak, Wasza Wysokość.

Lin Qingyu wyszedł z Pałacu Wschodniego bez szwanku. Znalazłszy wolny kąt, wziął głęboki oddech. Zastanawiał się, czy miałby dziś tyle szczęścia, gdyby Gu Fuzhou nie uczynił Lin Rushana swoim ojcem chrzestnym albo gdyby nie poznał Shen Huaishiego. Gdyby nie Gu Fuzhou, Xiao Cheng w ogóle by się nie wahał. A gdyby Lin Qingyu nie zwrócił się do Shen Huaishiego, strażnik nie tylko nie wstawiłby się za nim, ale wręcz wyskoczyłby i przystawiłby mu nóż do gardła, gdyby zaatakowałby Xiao Chenga.

Mógł zginąć tutaj, w Pałacu Wschodnim, z rąk Shen Huaishiego.

Było tak, jakby w ciemnościach jakaś para rąk wyciągnęła go z niechybnej zagłady. Lin Qingyu spojrzał w niebo na północny zachód i wyszeptał:

– Czy to byłeś ty?

Mimo że zostali rozdzieleni i nie mogli się ponownie spotkać, mężczyzna nadal chronił go na swój własny sposób.

Po tym doświadczeniu Lin Qingyu zdawał się tracić wszelkie siły. Opadł na mur pałacu.

– Kiedy wrócisz…?

***

Tej nocy sala Qinzheng była wciąż jasno oświetlona. Ministrowie zebrali się z poważnymi minami wokół pilnego raportu, który nadszedł z północnego zachodu.

Xiao Cheng stukał palcami w stół. Czuł się niespokojny, a głowa bolała go od picia.

Wkrótce wszedł Chu Zhengde, prowadzony przez Xiaosongziego.

– Witaj, Wasza Wysokość.

Xiao Cheng nie owijał w bawełnę.

– Czy znasz truciznę zwaną „niebiańskim pajęczakiem”?

– Tak, Wasza Wysokość. To dziwna trucizna z północy. Jeśli ofiara nie otrzyma antidotum, trucizna zaatakuje jej organy i zatruta osoba będzie powoli umierać z wycieńczenia.

– Czyli istnieje antidotum?

– Tak, ale jest bardzo skomplikowane – powiedział Chu Zhengde, po czym podzielił się całą swoją wiedzą na ten temat. – Tysiącletni lotos śnieżny musi zostać użyty jako induktor. Rozciera się go na proszek w ciepłym moździerzu z nefrytu, a takie można znaleźć tylko w aptece Qiancao. Następnie lek podaje się zatrutej osobie natychmiast po przygotowaniu. W ten sposób można zneutralizować truciznę.

– Czyli tylko Cesarska Akademia Medyczna może sobie z nią poradzić?

– Tak.

– Rozumiem. Możesz iść.

Po odejściu Chu Zhengde, Xiao Cheng powiedział cicho:

– Czy nie wydaje ci się dziwne, że ktoś w Yongliang został otruty toksyną z północy?

– Straż Tianji potwierdziła zatrucie, Wasza Wysokość – powiedział premier. – Niezależnie od tego, jak generał padł ofiarą tej trucizny, najpilniejszą sprawą jest jej zneutralizowanie.

Xiao Cheng wyglądał na niezadowolonego i niechętnego do kompromisu, mógł jednak tylko zacisnąć zęby i powiedzieć:

– Pozwól Gu Fuzhou natychmiast wrócić do stolicy.

Tłumaczenie: Ashi

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: