Married Thrice to a Salted Fish

Rozdział 4511 min. lektury

Tym zakrwawionym i ciężko rannym młody mężczyzną był Shen Huaishi, ochroniarz Xiao Chenga.

Przyglądając się bliżej, Lin Qingyu dostrzegł, że obrażenia Shen Huaishiego były poważniejsze, niż przypuszczał. Najgroźniejsze było głębokie rozcięcie na klatce piersiowej – rana zaczęła robić się czarna. Dostrzegł również inne rany od miecza o różnych rozmiarach. Zwykła osoba z tak rozległymi obrażeniami zemdlałaby z powodu utraty krwi. Shen Huaishi natomiast wciąż mógł stać przed nim, jakby nic się nie stało, jak przystało na strażnika cienia z gwardii Tianji.

Lin Qingyu spotkał tego mężczyznę tylko raz – w sali żałobnej, kiedy wycelował w niego mieczem. Gdyby ktokolwiek inny potraktował go w ten sposób, znalazłby się na pierwszym miejscu na liście jego wrogów. Jednak mężczyzna o nazwisku „Jiang” powiedział mu, że ten niepozorny strażnik będzie jedyną słabością Xiao Chenga.

Obrażenia Shen Huaishiego prawdopodobnie oznaczały, że wykonywał rozkazy swojego pana i udał się do Cesarskiej Akademii Medycznej po proszek jinchuang, aby zatamować nim krwawienie. Jego wzrok zatrzymał się na twarzy Lin Qingyu, ale ten milczał, więc zakrywając ranę na piersi, spróbował go obejść.

– Nie możesz uleczyć tej rany odrobiną proszku, strażniku Shen.

Shen Huaishi zacisnął usta.

– Nie musisz się martwić, lekarzu cesarski Lin.

– Obowiązkiem lekarza jest ratowanie umierających i leczenie rannych. Powinieneś oczyścić swoje rany z trucizny już teraz, zanim będą za poważne. W przeciwnym razie trucizna przedostanie się do meridianów twojego serca, a twoje umiejętności walki ucierpią. Jak mógłbyś wtedy służyć następcy tronu?

Ostatnie zdanie najwyraźniej przekonało Shen Huaishiego.

– Zostałeś zaatakowany proszkiem pięciu trucizn z zachodnich regionów – oznajmił Lin Qingyu. – Wiem, jak to zneutralizować. Chcesz, żebym spróbował?

Choć Shen Huaishi był utalentowany w sztukach walki, wciąż był człowiekiem. Długo się trzymał i był już wyczerpany, a jeśli odmówi przyjęcia pomocy, może nie wrócić do Pałacu Wschodniego z jasnym umysłem. Po namyśle powiedział:

– Dziękuję, lekarzu cesarski Lin.

Gdy tylko zapalili światło w kącie apteki Qiancao, Shen Huaishi zdjął koszulkę, odsłaniając nowe i stare rany pokrywające jego klatkę piersiową i plecy. Widok był przerażający.

Podczas podróży w ramach studiów Lin Qingyu leczył kontuzje osób związanych ze światem sztuk walki. Większość z nich miała liczne urazy, ale w porównaniu z tymi adeptami sztuk walki, obrażenia Shen Huaishiego były znacznie poważniejsze. Prawdopodobnie kilkakrotnie otarł się o śmierć dla dobra swojego pana.

Xiao Cheng zakocha się w Shen Huaishim, więc jak mógł znosić jego cierpienie? Być może, jak powiedział mężczyzna o nazwisku „Jiang”, drań zawsze gardził tymi, którzy ryzykowali dla niego życie, podczas gdy ci, którzy nim gardzili, nigdy nie opuszczali jego myśli.

Lin Qingyu oczyścił ranę Shen Huaishiego i nałożył antidotum.

– Trochę zaboli.

Shen Huaishi pokręcił głową – ból był dla niego niczym. Spojrzał na nefrytową twarz Lin Qingyu, która znajdowała się tuż przed nim. Pieprzyk w kształcie łzy w kąciku oka lekarza był szczególnie uderzający w tym świetle.

Lin Qingyu uniósł brwi, zauważając jego spojrzenie.

– Czemu na mnie patrzysz?

– Lekarzu cesarski Lin, jesteś elegancki jak księżyc, o osobliwym wyglądzie. Nic dziwnego… – Niski głos Shen Huaishiego zdradzał zazdrość i niepewność. – Nic dziwnego, że Jego Wysokość nie może o tobie zapomnieć.

Lin Qingyu zatrzymał się i przyjrzał twarzy strażnika.

– Dlaczego książę koronny faworyzuje cię, skoro wyglądasz tak zwyczajnie?

To prawda, że Xiao Cheng był playboyem, ale podobały mu się tylko kobiety przypominające Jingchun lub prawdziwe piękności. Na pierwszy rzut oka wygląd Shen Huaishiego był zwyczajny i po bliższym przyjrzeniu się to nie zmieniało. W najlepszym razie można go było opisać jako osobę o ostrych, bohaterskich rysach.

Shen Huaishi oniemiał.

– Skąd wiedziałeś…?

– Skąd wiedziałem? – Lin Qingyu spojrzał na ślady pocałunków na obojczyku mężczyzny. – Wiesz, masz coś więcej, niż same rany.

Strażnik nagle wstał, a jego wzrok był czujny.

– Jak mogłeś wcześniej wywołać moje imię w posiadłości markiza, lekarzu cesarski Lin? Nigdy cię nie spotkałem.

– Jeszcze nie skończyłem aplikować lekarstwa – powiedział Lin Qingyu, unikając odpowiedzi na pytanie.

Shen Huaishi widział, że nie ma ochoty odpowiadać.

– Zrobię to sam – powiedział obojętnie.

Lin Qingyu nie nalegał – wstał i odsunął się na bok. Niektóre z obrażeń Shen Huaishiego znajdowały się na plecach, gdzie trudno mu było samodzielnie nałożyć lekarstwo. Widząc jego zmagania, Lin Qingyu uśmiechnął się szyderczo.

– Cierpisz, a gdzie jest następca tronu? Może trzyma kogoś innego w ramionach i cieszy się nocą.

Słysząc to, Shen Huaishi zamarł. Po długiej pauzie odpowiedział poważnie:

– On jest następcą tronu. Może faworyzować kogo zechce, w tym ciebie, lekarzu cesarski Lin. Możesz go unikać przez jeden dzień, ale nie na zawsze.

Lin Qingyu się uśmiechnął.

– Racja.

Shen Huaishi uważał, że uśmiech doktora był nieopisanie czarujący i raczej dobrotliwy. Było prawdopodobne, że tylko ten typ urody mógł wzbudzić taką obsesję u następcy tronu.

Po pospiesznym zaaplikowaniu reszty kuracji Shen Huaishi ponownie podziękował Lin Qingyu.

– Pożegnam się, lekarzu cesarski Lin. Uważaj w drodze powrotnej. Jest ciemno.

– Kiedy lek przestanie działać, przyjdź do Urzędu Lekarzy Imperialnych. Dam ci więcej.

– Nie – powiedział Shen Huaishi. – Im mniej osób wie o obrażeniach książęcego strażnika, tym lepiej.

– W takim razie znajdę cię we Wschodnim Pałacu – powiedział Lin Qingyu. Pochylił się, żeby zdmuchnąć świecę, a apteka znów pogrążyła się w ciemności.

***

Lin Qingyu nie widział Chu Zhengde w Urzędzie Lekarzy Cesarskich przez następne kilka dni. Migreny cesarza nasiliły się i nie mógł on stawić się w dworze. Dlatego Chu Zhengde opiekował się cesarzem, stojąc w sali Qinzheng.

Kiedy Hu Ji o tym wspomniał, Lin Qingyu ubijał lekarstwa. Ponieważ był zaledwie lekarzem cesarskim siódmej rangi, naturalnie poświęcał więcej czasu na tworzenie maści niż na wizyty u pacjentów.

– Czy cesarz często cierpi na bóle głowy? – zapytał Lin Qingyu.

– Dostaje ich, gdy jest przeciążony sprawami rządowymi – powiedział Hu Ji. – Tym razem to poważna sprawa. Nie może zająć się krajem w tym stanie i musi go zostawić następcy tronu.

Ponieważ cesarz się starzał i cierpiał na chroniczne migreny, Xiao Cheng musiał częściej przejmować władzę.

Lin Qingyu włożył gotową miksturę do apteczki.

– Wychodzę na chwilę.

Xiao Cheng był z natury paranoikiem, dlatego Pałac Wschodni pozostawał pod silną strażą. Chociaż Lin Qingyu był ewidentnie lekarzem cesarskim – nosił oficjalne szaty i niósł apteczkę – strażnicy pałacowi i tak go zatrzymali.

– Nie słyszeliśmy, żeby następca tronu wezwał lekarza. Proszę, wróć, lekarzu cesarski Lin.

– Nie przyszedłem tu do Jego Wysokości – powiedział Lin Qingyu.

– Nie możesz wejść do Wschodniego Pałacu, chyba że na rozkaz Jego Wysokości, bez względu na to, kogo leczysz.

Nic dziwnego, że Xiao Cheng był wyjątkowo ostrożny, w przeciwieństwie do idiotów z dworu markiza. Gdy Lin Qingyu zastanawiał się, co powinien zrobić, usłyszał, jak ktoś woła do niego:

– Lekarzu cesarski Lin.

Twarz Shen Huaishiego wyglądała znacznie lepiej, gdy odzyskał siły. Na jego widok strażnicy powitali go i się skłonili.

– Panie Shen.

– Lekarz cesarski Lin jest tu z mojego polecenia – powiedział Shen Huaishi. – Zaprowadzę go do mojego pokoju.

– To nam wystarcza, panie Shen. – Strażnicy rozstąpili się, umożliwiając Lin Qingyu przejście.

Najwyraźniej Xiao Cheng miał do Shen Huaishiego inny stosunek niż pozostali. Być może jego uczucia do strażnika nie sięgały jeszcze poziomu romantycznego, ale przynajmniej książę koronny mu ufał.

Lin Qingyu podążył za Shen Huaishim do tylnego holu, gdzie strażnik otworzył drzwi pokoju.

– Proszę wejść, paniczu Lin.

Prosta, skromna komnata nie zawierała żadnych zbędnych przedmiotów. Najwyraźniej jej mieszkaniec był spokojny i rzadko wracał do domu. Shen Huaishi nalał mu filiżankę herbaty.

– Nie sądziłem, że naprawdę przyjdziesz.

– Dlaczego?

Shen Huaishi zawahał się przez chwilę.

– Nikogo nie obchodzą obrażenia strażnika.

Właściwie Lin Qingyu też się tym nie przejmował. Zwrócił się do Shen Huaishiego tylko dlatego, że chciał odebrać życie jego panu.

– W takim razie to ty powinieneś zająć się swoimi ranami. – Otworzył apteczkę. – Powinieneś dbać o siebie lepiej. Nie koncentruj się wyłącznie na księciu koronnym.

Shen Huaishi spuścił wzrok.

– Ale następca tronu dał mi życie. – Jego spojrzenie padło na tylny róg apteczki Lin Qingyu i wyraz jego twarzy nagle się zmienił. Złapał lekarza za nadgarstek. – Skąd znasz tajny symbol rodziny Shen?

Lin Qingyu zmarszczył brwi.

– Tajny symbol?

– To. – Shen Huaishi wskazał na dziwny wzór wyryty na rogu, a jego głos drżał. – Skąd wiesz…?

Lin Qingyu milczał. Nie miał pojęcia, ale mężczyzna o imieniu „Jiang” wiedział.

Więc dlatego „Jiang” dał mu tę skrzynkę? Dla Shen Huaishiego?

– Puść – powiedział spokojnie Lin Qingyu.

Zajęci myślami, nie usłyszeli kroków zbliżających się do drzwi. Z hukiem się otworzyły. Xiao Cheng, ubrany w szatę haftowaną w kształt smoka, wszedł do środka i gdy tylko zobaczył Shen Huaishiego ściskającego nadgarstek Lin Qingyu, zmrużył oczy.

– Wygląda na to, że przyszedłem w nieodpowiednim momencie.

Shen Huaishi zebrał się w sobie i uklęknął na powitanie.

– Wasza Wysokość.

Xiao Cheng zignorował go, pozwalając mu klęczeć dalej.

– Dlaczego tu jesteś, mały Qingyu? Nie szukałem cię, a jednak się pojawiłeś. Obawiam się jednak, że trafiłeś w niewłaściwe miejsce. To nie moja sypialnia.

– Jestem lekarzem cesarskim – powiedział Lin Qingyu. – Przyszedłem opatrzyć rany strażnika Shen.

– Rany? – Xiao Cheng w końcu spojrzał uważnie na Shen Huaishiego. – Jesteś ranny?

Shen Huaishi trzymał głowę nisko.

– Odniosłem tylko drobne rany… przez moją niekompetencję.

– Tak, jesteś niekompetentny. – Xiao Cheng bawił się nefrytowym pierścieniem na kciuku. – Zraniony przez drobnostkę. Po co mi ktoś taki? Czemu wciąż tu jesteś?

Shen Huaishi spojrzał na Lin Qingyu, a jego usta drżały.

– Wasza Wysokość, to moja komnata…

Xiao Cheng spojrzał Lin Qingyu w oczy i się uśmiechnął.

– Chcę tylko, żeby mały Qingyu… sprawdził mi puls… w twoim pokoju.

Lin Qingyu zacisnął pięść, chowając dłoń w rękawie.

– Widzę, że masz dużo wolnego czasu, Wasza Wysokość. Czy na północnym zachodzie odniesiono kolejne zwycięstwo? – zapytał lekko.

Kiedy wspomniał o północnym zachodzie, Xiao Cheng pomyślał o Gu Fuzhou i przypomniał sobie, że ta piękność to brat chrzestny generała. W jego oczach błysnął cień niezadowolenia. Gdy miał już przemówić, przybył eunuch i oznajmił:

– Nadszedł nagły raport z Yongliang, Wasza Wysokość. Wszyscy ministrowie czekają na ciebie w sali Qinzheng.

Sprawy kraju były najważniejsze i Xiao Cheng o tym wiedział. Spojrzał na Shen Huaishiego po raz ostatni i powiedział do strażnika:

– Pełnisz dzisiaj służbę. Chodź. – Książę koronny wyszedł, a jego szerokie rękawy zatrzepotały.

Strażnik wstał chwiejnie, spojrzał na Lin Qingyu z nieodgadnionym wyrazem twarzy i podążył za swoim panem.

– Możesz już odejść, lekarzu cesarski Lin – powiedział eunuch.

Shen Huaishi miał rację. Lin Qingyu mógł uciec na jeden dzień, ale nie na zawsze. Dopiero gdy Xiao Cheng zniknie, będzie mógł poczuć się całkowicie spokojny.

***

Xiao Cheng wszedł do sali Qinzheng i machnął ręką, zwalniając ministrów z formalności.

– Co… czy Gu Fuzhou znowu próbował zrezygnować?

– Generał Gu nie wspominał o tym od czasu, gdy Jego Wysokość nakazał mu wrócić po przegranej bitwie, Wasza Wysokość – odpowiedział minister obrony narodowej. – Tym razem jego memoriał głosi, że przechwycił tajny list armii Xia do ich stolicy. W liście znajdował się kod i podejrzewa, że zawiera on tajemnice wojskowe. Jednak nikt w armii Zachodniej Ekspedycji nie potrafi go zrozumieć, dlatego generał Gu chce, aby Jego Wysokość ogłosił go publicznie, aby osoby posiadające odpowiednią wiedzę mogły go usłyszeć i rozszyfrować.

– Naprawdę? – Xiao Cheng był sceptyczny. – Jak brzmi ten kod?

Minister obrony narodowej odchrząknął i uroczyście przeczytał:

– Jeśli nieparzyste, zmień; jeśli parzyste, pozostaw bez zmian.

Tłumaczenie: Ashi

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: