Trzy dni po przyjęciu z kwiatami eunuch z pałacu przybył do dworu markiza, aby ogłosić, że cesarz i cesarzowa wybrali córkę markiza Nan’ana, Lu Niantao, na konkubinę następcy tronu. Wybrano również córkę generała.
Eunuch, który przekazał dobrą nowinę, powiedział, że następca tronu i Lu Niantao spotkali się w ogrodach, jeszcze przed rozpoczęciem przyjęcia. Druga panienka zgubiła perfumowany woreczek i szukając go, wpadła na księcia. Była pogodna i czarująca, ale jednocześnie przyjazna i otwarta, a on od razu się w niej zakochał.
– Jego Wysokość jest bardzo wybredny. Młoda Lady Lu rzeczywiście ma szczęście. Z pewnością wkrótce stanie się ulubienicą Pałacu Wschodniego.
Lin Qingyu o mało nie parsknął śmiechem. Nie mógł uwierzyć, że niektórzy ludzie naprawdę pragną takiego szczęścia.
Chociaż status królewskiej konkubiny był dość wysoki i wpływowy, Lu Niantao miała być jedynie partnerką niższego szczebla. Nie było nawet formalnego ślubu – co na to przyszła żona następcy tronu? Cesarzowa po prostu poleciła Urzędowi Astronomicznemu wybranie pomyślnej daty. Tego dnia miała wysłać dwa lektyki ślubne, w których konkubiny mogły bezpośrednio wejść do Pałacu Wschodniego.
Lu Niantao miał wkroczyć do Pałacu Wschodniego za miesiąc. Nie mieli wiele czasu. Lady Liang, która od dawna nic nie robiła, w końcu znów znalazła sobie zajęcie, biegając tam i z powrotem, by przygotować posag dla córki. Dzięki temu nastawienie markiza Nan’an do Lady Liang znacznie złagodniało, a inni w rezydencji z jeszcze większą chęcią zjednali sobie jego główną żonę – w końcu druga panienka miała zostać konkubiną następcy tronu. Gdy książę obejmie tron, będzie co najmniej szlachetną małżonką. Jeśli urodzi syna, jej przyszłość będzie jeszcze bardziej świetlana. Wiedząc o tym, kto odważyłby się jej teraz sprzeciwić?
Gdy tylko Lady Liang odzyskała pewność siebie, nakazała wynieść z magazynów mnóstwo pudeł z towarami najwyższej jakości. Huantong czuł ból, patrząc na to i miał nadzieję, że jego panicz opuści posiadłość z pokaźnym spadkiem.
– Paniczu, słyszałem, jak kierownik magazynu mówił, że dama wzięła nawet jedwab Jiangnan, który cesarzowa podarowała młodemu markizowi.
Lin Qingyu nie przejmował się tym.
– Niech bierze. – Miał wręcz nadzieję, że Lu Niantao uszyje nowe ubrania i oczaruje Xiao Chenga do tego stopnia, że będą się dobrze bawić każdej nocy, zanim na niej umrze. Lin Qingyu wiedział, że te myśli były niepotrzebnie złośliwe, ale ten człowiek na to zasługiwał.
***
Dzień odejścia Lu Niantao nadszedł w mgnieniu oka.
W tym szczególnym czasie markiz i markiza Nan’an zajęli należne miejsca w głównej sali. Starsi z rodziny Lu siedzieli po obu stronach. Lu Wancheng był jedyną osobą w wieku Lu Niantao siedzącą na wózku inwalidzkim. Wszyscy inni stali.
Wkrótce Lu Niantao powoli weszła, wspierana przez matronę honorową, ubrana w złote dodatki i czerwone szaty. Suknie ślubne dla konkubiny następcy tronu dostarczyli pałacowi krawcy i były eleganckie i ekstrawaganckie – znacznie bardziej niż własne szaty ślubne Lin Qingyu. Na głowie Lu Niantao wisiały złote spinki do włosów i korona z feniksem. Przed jej twarzą wisiała zasłonka z koralików, a między brwiami miała narysowany huadian.
Lu Wancheng nagle przypomniał sobie coś ważnego i zwrócił się do Lin Qingyu:
– W noc naszego ślubu ty też miałeś huadian, prawda, Qingyu?
– Coś więcej niż tylko huadian – powiedział Lin Qingyu bez wyrazu. – Nawet miałem makijaż.
Lu Wancheng uderzył pięścią w podłokietnik wózka inwalidzkiego.
– Ugh. Jak mogłem wtedy spać?
Lu Niantao podeszła do matki i ojca, uklękła na ziemi, a następnie oddała pokłon.
– Wasza córka jest niewierna i nie może pozostać u waszego boku. Ojcze, matko, proszę, przyjmijcie trzy pokłony za waszą dobroć w wychowaniu mnie.
Powstrzymując łzy, Lady Liang pomogła córce wstać. Właśnie miała przemówić, gdy wbiegł steward.
– Panie, pani, książę koronny jest tutaj! Mówi, że przyszedł odebrać młodą damę!
W sali natychmiast zapanował chaos.
Lu Niantao miała być jedynie konkubiną. Zgodnie z etykietą, następca tronu musiał jedynie czekać na nią w Pałacu Wschodnim. Fakt, że osobiście po nią przybył, był prawdziwym zaszczytem dla markiza Nan’an.
Starsi rodziny Lu złożyli markizowi gratulacje.
– To dla mnie wielki zaszczyt, że Jego Wysokość tak bardzo docenia swoją szlachetną konkubinę!
– Prawie zapomniałem, że to ceremonia konkubiny. Nawet huczne wesele z główną żoną nie mogłoby być lepsze!
Nawet teraz markiz Nan’an pamiętał, żeby mówić ostrożnie.
– Nie przesadzaj. Żona to żona. Konkubina to konkubina. Jak można porównywać te dwie rzeczy? Wszyscy za mną, by powitać Jego Wysokość.
Za koralikową zasłoną Lu Niantao malował się ponury wyraz twarzy, lecz jej druhna zakryła go welonem.
– Idziemy? – zapytał Lin Qingyu.
Uśmiech Lu Wanchenga był lodowaty.
– Oczywiście. W końcu to mój kuzyn i bierze moją przyrodnią siostrę za konkubinę. Tak czy inaczej, musimy im pogratulować.
Podążając za tłumem, Lin Qingyu pchnął wózek inwalidzki Lu Wanchenga do bramy dworu. Xiao Cheng nie przyjechał konno jak typowy pan młody. Zamiast tego, siedział w lektyce zarezerwowanej dla następcy tronu, nawet nie podnosząc się na nogi, gdy wyszedł markiz Nan’an. Wyglądało na to, że przybył tu, by popisać się swoim statusem i tytułem, a nie odebrać narzeczoną. Jak to ujął Lu Wancheng, znów „robił z siebie głupca”.
Markiz Nanan wraz ze swoją liczną rodziną powitał następcę tronu.
– Nie ma potrzeby – powiedział powoli Xiao Cheng. Wypatrzył w tłumie Lin Qingyu i Lu Wanchenga, a jego usta wygięły się w grymasie zainteresowania. W końcu wstał z lektyki.
Dworzanka pomogła Lu Niantao przejść przez bramę dworu i miała zamiar podać jej rękę księciu, jak to było w zwyczaju. Jednak Xiao Cheng zatrzymał się tylko na chwilę, zanim powiedział:
– Pomóżcie konkubinie wejść do lektyki ślubnej.
Kobieta była zaskoczona, ale nie śmiała pytać dlaczego i posłusznie wprowadziła Lu Niantao do lektyki. Tymczasem Xiao Cheng podszedł prosto do Lu Wanchenga.
– Mój młodszy kuzynie, chorujesz już tak długo. Moja cesarska matka i ja martwiliśmy się o ciebie. Czy ostatnio czułeś się lepiej?
Lu Wancheng się uśmiechnął.
– Nie, ani trochę. Obawiam się, że będę nadal martwił Waszą Wysokość.
Xiao Cheng się pochylił. Rozmawiał z Lu Wanchengiem, ale patrzył na Lin Qingyu.
– Nie martw się, kuzynie. Po twoim odejściu pomogę ci zaopiekować się małym Qingyu.
– Małym Qingyu? – Lu Wancheng zaśmiał się cicho. – Jestem trochę ciekaw. Jak Wasza Wysokość będzie się zwracać do nowej konkubiny? Mała Taotao?
Xiao Cheng zmrużył oczy z niezadowoleniem.
– Masz siłę, żeby żartować? Czemu nie zachowasz jej i nie odpoczniesz? W końcu, kiedy człowiek umiera, wszystko się kończy.
Lu Wancheng uśmiechnął się lekko.
– Proszę się nie martwić, Wasza Wysokość. Nic się nie skończy, dopóki ja tak nie powiem.
Xiao Cheng wyprostował się, spojrzał głęboko w oczy Lin Qingyu, po czym się odwrócił.
– Wracamy do pałacu.
Orszak ślubny ruszył, zostawiając markiza Nan’an i Lady Liang zajętych zabawianiem krewnych. Lin Qingyu i Lu Wancheng nie chcieli się w to mieszać, więc wrócili do pawilonu Lanfeng.
Lin Qingyu zmarszczył brwi.
– Xiao Cheng ma już Lu Niantao, więc dlaczego…
– Dlaczego wciąż patrzy na ciebie tym obrzydliwym, pożądliwym wzrokiem? No cóż… Wiesz, co łączy ludzi, którzy próbują kogoś zastąpić? – zapytał Lu Wancheng, celowo zmuszając Lin Qingyu do zgadywania.
– Co?
Ton Lu Wanchenga był lekki i pełen pogardy.
– Wolą ignorować to, co już mają, i zawsze pragną tego, czego nie mogą mieć. Jak na ironię, gdybyś mu się poddał dawno temu, nie interesowałby się tobą tak bardzo. Jednak teraz stałeś się pierwszą osobą, która odważyła się go odrzucić. To oczywiste, że widzi cię w innym świetle.
Brwi Lin Qingyu zmarszczyły się jeszcze bardziej.
– Czy to nie jest tandetne z jego strony?
Lu Wancheng się roześmiał.
– Zgadza się. To po prostu tandetne… – Znów zaczął kaszleć i długo nie mógł przestać.
Lin Qingyu lekko poklepał go po plecach.
– Idź się trochę przespać.
Lu Wancheng wziął lekarstwo i się zdrzemnął. W tym samym momencie weszła Hualu i się rozejrzała.
– Paniczu, gdzie jest młody markiz?
– Zasnął. Co się stało?
Hualu zniżyła głos
– Przyszedł mężczyzna z zakładu pogrzebowego.
W tym sklepie sprzedawano artykuły pogrzebowe. Lin Qingyu wybrał najstarszy zakład pogrzebowy w stolicy. Jeszcze przed dynastią Wielkiego Yu instytucja ta istniała już od wieków. Oprócz sprzedaży artykułów pogrzebowych zakład oferował również usługi. Jeśli ktoś miał pieniądze, mógł zapewnić sobie godne pożegnanie.
Lin Qingyu spojrzał w stronę wewnętrznego pokoju.
– Gdzie on jest?
– Za bramą – powiedział Hualu. – Powiedział, że nie powinien wchodzić, bo dziś jest ślub i może sprowadzić pecha na dwór.
Lin Qingyu spotkał pracownika zakładu pogrzebowego przed bramą. Chociaż mężczyzna pracował w branży pogrzebowej, był bardzo pogodny.
– Proszę, nie wahaj się i daj mi znać, czego potrzebujesz. Nasz zakład zrobi wszystko, co w naszej mocy, aby pomóc rodzinie markiza w organizacji tego pogrzebu.
Lin Qingyu nigdy wcześniej nie zajmował się pogrzebem i był nieco zagubiony. Spojrzał na pełną pomyślności kaligrafię ślubną przymocowaną do drzwi dworu i na czerwone wstążki zwisające z krokwi, długo się zastanawiał i powiedział:
– W takim razie zrób to według jego upodobań.
***
W tych dniach Lu Wancheng dużo spał, ale też często się budził. Budził się z kaszlem co dwie godziny – mijające dni przeplatały się ze snem i czuwaniem.
Kiedy się obudził tym razem, był już wieczór. Zobaczył Lin Qingyu siedzącego przy jego łóżku, spokojnie obserwującego go, a zachód słońca oblewał profil mężczyzny ciepłą, płynną warstwą światła.
Lu Wancheng widział podwójnie.
– Qingyu… – zawołał mimowolnie.
– Jestem tutaj – powiedział Lin Qingyu.
– Czy są jakieś wieści z Pałacu Wschodniego? – zapytał oszołomiony Lu Wancheng.
Lin Qingyu nic nie powiedział.
Kadzidło wchłaniało się do organizmu przez nos. Osiągnięcie pożądanych rezultatów zajmowało znacznie więcej czasu niż jeden dzień. W rzeczywistości prawdopodobnie nie będzie ich przez kilka miesięcy.
– Nie mówmy o tym teraz – powiedział łagodnie Lin Qingyu. – Jaki kolor ci się podoba, Wancheng?
Lu Wancheng był zaskoczony, jakby coś sobie uświadomił, po czym się uśmiechnął.
– W przeszłości nosiłem dużo czerni, bieli i szarości, ale tutaj lubię czerwień. Ładnie wygląda z długimi włosami.
Lin Qingyu skinął głową.
– W porządku.
– W takim razie, czy przygotowujesz moje ostatnie namaszczenie? – zapytał Lu Wancheng, wciąż się uśmiechając. – Nic mnie nie obchodzi, ale czy mógłbyś pozwolić mi wybrać własną trumnę?
– Dlaczego…?
– Chcę coś wygodnego – zażartował Lu Wancheng.
Tłumaczenie: Ashi
Glosariusz
Postacie i instytucje
Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Droga Ashi, rozpieszczasz czytelników częstymi aktualizacjami – jaka to przyjemność po ciężkim dniu odkryć nowy rozdział :) Bardzo ciekawa nowelka, z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy! Pierwszy raz zostawiam komentarz, choć zaglądam tu od lat, więc przy okazji dzięki za MDZS, gdyż to właśnie od tego (wspaniałego) tłumaczenia pokochałam tę stronę ❤ jak zwykle absolutnie najwyższy poziom pracy, chapeau bas!
Dziękuję bardzo za komentarz! ;) No to teraz muszę się postarać, żeby nie zwolnić tempa…