Married Thrice to a Salted Fish

Rozdział 1013 min. lektury

Księgowy, którego książę Wen wybrał dla swojego wnuka, z pewnością musiał być biegły w swoim zawodzie. Zhang Shiquan był doświadczony i skrupulatny, a ukończenie pracy zajęło mu zaledwie jeden dzień.

Uporządkowałem księgi – powiedział Zhang Shiquan, kiedy w końcu skończył. – Jeśli się martwicie, możecie je przejrzeć. Nie chcę się chwalić, ale prowadzę księgi rachunkowe od trzydziestu lat i nigdy się nie pomyliłem.

Lin Qingyu skinął głową.

Dziękuję.

Jesteś niesamowity, stewardzie Zhang. – Lu Wancheng uniósł wzrok, dając znak Hualu, która podeszła, by wręczyć Zhang Shiquanowi nagrodę przygotowaną wcześniej, czyli ciężki worek srebra. – Prawdopodobnie będzie to miało więcej konsekwencji, więc proszę pozostać na razie w rezydencji markiza Nan’ana.

Zhang Shiquan się skłonił.

Wypełnię twoje rozkazy, młody markizie.

Gdy tylko Zhang Shiquan opuścił pokój, wyprostowany Lu Wancheng natychmiast osunął się bezsilnie. Leżał na stole, wpatrując się w Lin Qingyu.

Lin Qingyu przekartkował gotową księgę rachunkową.

Po prostu powiedz, co chcesz – zwrócił się lekko do Lu Wanchenga.

Kiedy powiedziałem ci, żebyś zostawił mi te księgi, nie uwierzyłeś mi.

Lu Wancheng zabrzmiał lekko oskarżycielsko, ale taka sztuczka nie podziałała na Lin Qingyu.

I rzeczywiście, nie ty się nimi zająłeś. Znalazłeś sobie kogoś innego.

Jaka jest różnica?

Nie możesz polegać na innych we wszystkim.

Dlaczego nie? Dałem mu srebro za jego usługi, więc obydwaj na tym skorzystaliśmy.

W przyszłości, gdy będziesz zbyt leniwy, żeby jeść, spać, ożenić się lub mieć dzieci, czy pozwolisz innym robić to za ciebie?

Dzieci? – Lu Wancheng udawał, że jest pogrążony w myślach. – Cóż… Gdybym nie musiał w to wkładać tyle pracy, byłoby wspaniale.

Przez chwilę Lin Qingyu nie rozumiał, o czym mówi Lu Wancheng. Kiedy zrozumiał, nagle wstał.

Nie o to mi chodziło!

Lu Wancheng się roześmiał.

Więc co miałeś na myśli?

Lin Qingyu chciał tylko powiedzieć, że pewne rzeczy trzeba załatwić osobiście. Tylko zboczeniec mógłby to zrozumieć inaczej.

Spojrzał na zboczeńca siedzącego przy stole i po chwili powiedział:

Jesteś beznadziejny.

***

Wkrótce nadszedł dzień, w którym Lady Liang miała sprawdzić księgi.

Wstała wyjątkowo wcześnie, aby nałożyć makijaż przed lustrem. W tym samym czasie ciocia Liu układała jej fryzurę.

Pani Liang krzyknęła z bólu, gdy ciocia Liu pociągnęła ją za włosy.

Co ci jest? Zapomniałaś, jak się czesze po miesiącu ciężkiej pracy w ogrodzie?

Proszę, wybacz mi, pani – błagała ciocia Liu, pochylając głowę i kłaniając się. Ocierając łzy, kątem oka dostrzegła wyraz twarzy pani Liang. – Szczerze mówiąc, mam prawie sześćdziesiąt lat. Jak mogłabym znieść takie trudności? Trzymałam miotłę przez miesiąc i boję się, że zabrudzę twój jadeitowy grzebień, jeśli go chwycę.

Lady Liang trzymała się za skronie.

Jesteś moją powierniczką, a ta kara oznaczała, że on mnie nie szanuje. Zostałaś skrzywdzona. Dzisiaj… – Jej usta wygięły się w uśmiechu. – Poczekaj tylko.

Lu Niantao przybyła wcześnie rano, aby powitać Panią Liang, a następnie została, aby dotrzymać jej towarzystwa. Jednak nawet gdy ich herbata wystygła, Lin Qingyu nigdzie nie było widać.

Ciocia Liu wyciągnęła szyję, żeby wyjrzeć na zewnątrz.

Czy panicz czuje się winny? Nawet nie przyszedł na poranne powitanie. To niedopuszczalne. Nie spodziewałam się niczego więcej po żonie z małej rodziny, ale on naprawdę nie zna podstawowych zasad etykiety.

Ciociu Liu, uważaj na słowa – powiedziała spokojnie Lu Niantao. – Poczekajmy jeszcze trochę. Jeśli nadal się nie pojawi, wyślemy kogoś, żeby o niego zapytał.

Właśnie wtedy z zewnątrz dobiegł komunikat:

Młody markiz i panicz są tutaj.

Lu Niantao była zaskoczona.

Mój brat też tu jest?

Ciocia Liu uśmiechnęła się krzywo.

Pewnie przyszedł w formie wsparcia.

Z jakiegoś powodu Lady Liang czuła się nieswojo. W przeszłości Lu Wancheng był po prostu inwalidą, którego udało jej się namówić i zmusić do małżeństwa, twierdząc, że to uchroni go przed chorobą – małżeństwa z mężczyzną, oczywiście, żeby Lu Wancheng nie mógł zostawić po sobie dzieci. Potem wystarczyło tylko czekać na jego śmierć. Jednak odkąd Lin Qingyu wżenił się w rodzinę, ten inwalida stopniowo wracał do zdrowia. Mógł nawet wstawać z łóżka, a jego osobowość uległa znacznej zmianie. Poprawa jego stanu musiała wynikać z lekarstwa przepisanego przez Lin Qingyu.

Ostatnim razem, gdy Lu Wancheng „przypomniał” jej o ich sytuacji, chytrze wspominając o jego biologicznej matce, Lady Liang była tak zirytowana, że przez kilka nocy źle spała. W przeszłości robił wszystko, co mu kazała, więc kto by się spodziewał, że Lu Wancheng będzie chronił swoją żonę, mężczyznę, który nie mógł nawet urodzić mu dzieci?

Lady Liang nie przypominała sobie, by kiedykolwiek widziała, jak małżeństwo odpędzające chorobę faktycznie uzdrawia pacjenta. Nie wierzyła, że takie śluby działają, ale bała się, że Lu Wancheng zostawi po sobie dziecko, mimo że umierał. Dlatego wcześniej prosiła o żonę, udając przed markizem głęboko kochającą matkę i upiekła dwie pieczenie na jednym ogniu. Gdyby jednak wiedziała, że tak się stanie, zdecydowałaby się na wcześniejszą śmierć Lu Wanchenga.

Mamo? – zawołała Lu Niantao, zauważywszy, że twarz Lady Liang ciemnieje.

Lady Liang zmarszczyła brwi.

Mogę teraz nie być w stanie poradzić sobie z Lu Wanchengiem.

Lu Niantao się uśmiechnęła.

Proszę, nie martw się, matko. Ojciec jest rozsądnym człowiekiem. Dopóki rozsądek jest po twojej stronie, nie ma się czego bać.

Ciocia Liu klasnęła.

Panienka ma rację. Byłaś tak miła, że pokierowałaś paniczem, a on jest nieudolny i nie potrafi posługiwać się księgami rachunkowymi. Jak mógłby się usprawiedliwić?!

Lady Liang się uspokoiła.

Masz rację. Nie mam się czego bać.

Podczas tej rozmowy Lin Qingyu wepchnął Lu Wanchenga do środka.

Pani Liang się uśmiechnęła.

Jesteście.

Lu Niantao wstała i powitała ich.

Bracie, bratowo.

Lin Qingyu po prostu skinął głową, podczas gdy Lu Wancheng zdawał się tłumić gniew.

Mhm.

Lady Liang i Lu Niantao spojrzały na siebie, niepewne, dlaczego Lu Wancheng jest zdenerwowany. Tylko Lin Qingyu wiedział, że był zdenerwowany, ponieważ musiał wstać wcześniej, niż by chciał. Zawsze zachowywał się, jakby ktoś go budził przed świtem.

Ciocia Liu nic nie zauważyła.

Wreszcie jesteś, paniczu – powiedziała z pogardą. – Moja pani długo na ciebie czekała.

Lu Wancheng podniósł wzrok.

Spóźnił się, bo nie chciałem wstać z łóżka – zauważył nonszalancko. – Coś w tym złego?

Pod spojrzeniem Lu Wanchenga ciocia Liu skuliła się, jakby ktoś ją dręczył.

Nie śmiem tego twierdzić.

Bracie, nie możesz chodzić? – zapytała zaniepokojona Lu Niantao. – Dlaczego znowu jesteś na wózku inwalidzkim?

Jest śpiący i nie chce chodzić – spokojnie odpowiedział Lin Qingyu.

Pawilon Lanfeng jest za daleko stąd – zaprotestował Lu Wancheng.

On był po prostu leniwy.

Lin Qingyu nie chciał tracić więcej czasu na Lady Liang ani na pozostałych. Zanim zdążyła się odezwać, od razu przeszedł do konkretów.

Huantong.

Huantong podał księgi rachunkowe Pani Liang.

Mój panicz uporządkował księgi – powiedział. – Proszę, rzuć okiem, pani.

Pani Liang nie dała tego po sobie poznać, ale była podejrzliwa. Służący był taki pewny siebie – czy Lin Qingyu naprawdę skończył miesięczne rachunki w trzy dni? Służący w pawilonie Lanfeng powiedzieli jej, że Lin Qingyu jak zwykle czyta książki i przygotowuje lekarstwa, więc skąd wziął czas na uporządkowanie ksiąg rachunkowych?

Ciocia Liu zadała to samo pytanie.

Dowiemy się, jak to przejrzysz, pani – wyszeptała.

Lady Liang otworzyła księgę rachunkową i z każdą stroną, którą zobaczyła, czuła się coraz bardziej nieszczęśliwa. Po przejrzeniu połowy księgi była w kompletnym szoku, ale i tak zmusiła się do uśmiechu.

To jest dobrze zorganizowane i dokładne, tak jak się spodziewałam po tobie, Qingyu.

Jesteś zbyt miła, pani.

Wyraz twarzy ciotki Liu zmienił się i o mało nie wyrzuciła z siebie: „Jak to możliwe?”. Na szczęście powstrzymało ją spojrzenie Lady Liang. Zamiast tego, ciocia Liu powiedziała:

Może lepiej przyjrzeć się temu bliżej?

Lady Liang była biegła w księgowości – nadzorowała dom przez dwadzieścia lat i na pierwszy rzut oka widziała, że para była przygotowana. Mówiąc wprost, uporządkowane i schludne rachunki były lepsze niż te, które mógł spisać osobisty księgowy markiza.

Lu Niantao przez chwilę była pogrążona w myślach. Potem odezwała się:

Och! Słyszałam, że kilka dni temu w pawilonie Lanfeng był dodatkowy służący?

Lady Liang zrozumiała intencje córki. Nikt w pawilonie Lanfeng nie wiedział, jak uporządkować księgi rachunkowe, więc młoda para musiała znaleźć kogoś, kto im pomoże.

Mój dziadek przysłał kogoś, żeby o mnie zapytał – powiedział Lu Wancheng. – Czy coś w tym złego?

Lu Niantao uśmiechnęła się.

Źle mnie zrozumiałeś, bracie. Właśnie o tym wspominałam. A bratowa wykonała perfekcyjną robotę z księgami rachunkowymi, mimo że to był jego pierwszy raz… Mamo, możesz śmiało powierzyć mu sprawy domowe w przyszłości.

Tak, to ma sens – powiedział Lu Wancheng, uśmiechając się tajemniczo. – Matka może cieszyć się życiem w spokoju po przekazaniu obowiązków domowych.

Bracie, bratowo, jesteście oboje tacy synowscy – kontynuowała Lu Niantao. – À propos, czyż bratowa nie ma doskonałej pamięci? Pewnie zna na pamięć wszystko z ksiąg rachunkowych, prawda?

Pani Liang spojrzała na córkę z zadowoleniem.

Och? W takim razie wystawię Qingyu na próbę.

Lu Wancheng uniósł brwi. Chciał wstać, ale Lin Qingyu powstrzymał go, trzymając za ramiona.

Qingyu?

Niech mnie sprawdzi – powiedział Lin Qingyu.

Lady Liang otworzyła książkę.

Ile firm w stolicy posiada to gospodarstwo domowe?

Dwadzieścia sześć. Wśród nich trzy prywatne banki, trzy restauracje, dwie herbaciarnie, dwa sklepy z jedwabiem, dwa sklepy z porcelaną…

Które gospodarstwo miało najlepsze zbiory w zeszłym miesiącu?

Farma Shuyang, dziesięć kilometrów od stolicy.

Ton Lady Liang stał się niecierpliwy.

W prefekturze Xu…

Markiz ma w sumie pięć sklepów z jedwabiem i tkaninami, a strata w zeszłym miesiącu wyniosła tysiąc trzysta taeli – powiedział nonszalancko Lin Qingyu. – Jeśli dobrze pamiętam, pochodzisz właśnie stamtąd.

Lady Liang powoli odłożyła księgę rachunkową i wymusiła uśmiech.

Tak. Wszystko się zgadza.

Zdając sobie sprawę, że ciocia Liu długo nie będzie miała o czym gadać, Huantong chciał rzucić młodemu markizowi radosne spojrzenie. Młody pan potrafił wyrecytować informacje o mało znanych technikach medycznych po jednokrotnej lekturze, więc przypomnienie sobie prostej księgi rachunkowej było niczym.

Młody markiz jednak nie spojrzał na Huantonga. Zamiast tego, wpatrywał się spokojnie w swoją żonę, z uśmiechem i błyskiem dumy w oczach.

Czy masz jeszcze jakieś pytania, pani? – zapytał Lin Qingyu.

N-nie.

Możesz wrócić pierwszy – powiedział mu Lu Wancheng. – Mam jeszcze coś do omówienia z matką.

Lin Qingyu spojrzał na Lady Liang, po czym spuścił wzrok i odszedł wraz z Huantongiem.

Lu Niantao również wstała. Uśmiechając się, powiedziała:

Odprowadzę moją bratową.

W holu, poza służbą, zostali tylko Lu Wancheng i Lady Liang. Lady Liang podniosła filiżankę, żeby ukryć niepokój.

Co jeszcze masz mi do powiedzenia, Wancheng?

Lu Wancheng uniósł rękę.

Chcę wstać i z tobą porozmawiać. Czy mogłabyś mi pomóc wstać, mamo?

Zamarła.

Czemu miałabym nie pomóc? Dorastałeś w moich ramionach.

Lady Liang zrobiła krok naprzód i pomogła mu wstać. Stali naprzeciwko siebie. Lady Liang sięgała Lu Wanchengowi zaledwie do ramion, przez co czuła się mała.

Nie martw się o mnie, matko – powiedział powoli Lu Wancheng. – Moja choroba jest śmiertelna. Gdyby legendarny lekarz Hua Tuo żył, nawet on byłby dla mnie bezużyteczny. Qingyu nie czyta książek medycznych ani nie przygotowuje leków dla mojego dobra, a nawet jeśli tak, to i tak mnie nie uratuje.

Spojrzenie Lady Liang się przesunęło na bok.

O czym ty mówisz, dziecko?

W kąciku ust Lu Wanchenga pojawił się delikatny uśmiech.

Nie zostało mi wiele czasu, pewnie nawet nie pół roku. Chcę tylko jeść, pić i gapić się na piękności. – Powoli podszedł do Lady Liang. – W porządku, mamo?

Lady Liang była zmuszona się cofnąć, aż nie miała dokąd pójść. Usiadła ciężko, a jej paznokcie pobielały, gdy chwyciła się rogu stołu. Jej głos drżał.

Ja…

Młody markizie, co ty robisz?! – Ciocia Liu podeszła, próbując go powstrzymać. – Ta dama jest matriarchą rodziny. Jak możesz być tak nieposłuszny?!

Lu Wancheng spojrzał na nią z wrogością.

Czy pozwoliłem ci mówić?

Ciocia Liu poczuła, że nogi jej miękną. Zamarła w miejscu i nie śmiała oddychać. Czuła się niemal tak, jakby ją duszono. Pozostali służący stali z boku i nikt nie odważył się podejść, żeby pomóc pani Liang.

W sali panowała grobowa cisza.

Po długim czasie Lu Wancheng odwrócił się do Lady Liang i się uśmiechnął.

Wciąż mi nie odpowiedziałaś, matko.

Twarz Lady Liang wykrzywiła się w panice. Jej głos był ochrypły, gdy wyszeptała:

T-tak, wszystko w porządku.

Lu Wancheng się uśmiechnął.

Dziękuję, mamo.

***

Krótko po powrocie Lin Qingyu, do pawilonu Lanfeng przybył również Lu Wancheng. Wyglądał na wyczerpanego i nieustannie kaszlał. Odkąd zrobiło się cieplej, kaszel Lu Wanchenga znacznie się poprawił, więc dlaczego teraz znowu go męczył?

Sam Lu Wancheng nie przejmował się tym.

Może wcześniej trochę za bardzo się wysilałem.

Co powiedziałeś Lady Liang? – zapytał Lin Qingyu.

Nic wielkiego. Chcę tylko, żeby trochę się zachowywała.

Lin Qingyu nie naciskał go dalej.

Daj mi nadgarstek. Pozwól mi wyczuć puls.

Lu Wancheng wyciągnął nadgarstek.

Doktorze Lin… – ziewnął.

Co?

Drugą ręką potarł oczy.

Jestem śpiący.

Lin Qingyu zabrakło słów.

Ile masz lat, żeby mówić jak dziecko? To takie żenujące.

No dobrze – powiedział Lu Wancheng, zmieniając ton. – Wiosenny wiatr jest ciepły, a sen mnie ogarnia. Chciałbym położyć się do łóżka i się zdrzemnąć.

Tłumaczenie: Ashi

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: