Hua Hua You Long

Rozdział 1417 min. lektury

W górach wszyscy bracia żyli bardzo szczęśliwie, bez pośpiechu i bez trosk, nieskrępowani i przez nic nieograniczani. Ponieważ Lu Cang świadomie kazał im się przenieść do Tong’an, sprawił tym samym, że stracili oni swoją wolność.

W głębi serca wiedział, że celem tego podłego urzędnika było…

Drań!

Przepełniony nienawiścią, Lu Cang był niezdolny do myślenia o konsekwencjach swoich czynów.

Ząb za ząb, krew za krew! Dziś ja, Lu Cang, uświadomię tego Zhanga, że moi bracia nie są ludźmi, z którymi można zadzierać. Przedtem zbyt wiele mu odpuściłem, ponieważ brałem go za dobrze wyedukowanego psa… Hmmm! Jednak odkąd ten pies zaczął gryźć ludzi, nie wińcie mnie za to, że skręcę i odetnę łeb temu kundlowi!

Kiedy już raz podjął decyzję, nie wahał się więcej.

Bracia, szybko wszyscy się przygotujcie i zbierzcie rzeczy. Każdy niech uda się na południe i poszuka schronienia. Ja pójdę i załatwię sprawę z tym psem, zanim do was dołączę. Porzucam ten sukinsynowski, szlachecki tytuł!

Z determinacją, zdarł z ciała swoje dworskie szaty, ozdobione misternie wyszywanymi wzorami w przepiękne kwiaty i rośliny, po czym rzucił je z siłą na podłogę. Do skurzanego pasa przypiął długi miecz. Jego oczy wypełniły się odwagą, jak za dawnych czasów.

Wielki bracie! Boże! Już od dawna nie mogłem tego znieść, kiedy widziałem, jak ten cholerny cesarz tobą pomiata! Patrzenie na ciebie zgadzającego się na wszystkie kompromisy sprawiało, że nie potrafiłem cię już rozpoznać. Dziś w końcu zrozumiałem. Wielki brat jest nadal Wielkim bratem. Wciąż naszym wspaniałym liderem. Wielki brat jest gotów poświęcić siebie dla nas? Jak my bracia moglibyśmy pozwolić ci pójść tam samemu? My oczywiście podążymy za Wielkim bratem, by znaleźć tego małego psa Zhanga i wyrównać z nim rachunki. Potem możemy razem udać się na południe. Kogo obchodzi cesarz?! Kogo obchodzi szlachectwo! Gdziekolwiek podąży nasz Wielki brat, my podążymy za nim, jeśli chce znów zaszaleć, więc my też zaszalejmy, jeśli chce zrównać z ziemią cały świat, po prostu zetrzemy świat na miazgę. Prawda?

Cao Xin roześmiał się głośno. On również zerwał swój strój gwardzisty i trzymał go w ręku. Reszta braci podążyła za przykładem i każdy, jeden po drugim, zaczęli rozdzierać i zrzucać swoje mundury. Natychmiast całe podwórko garnizonu stało się tak, jakby było ich domem w górach, a ten nieszczęśnik Zhang Zi Dong był teraz ich jedynym celem i nagrodą.

Ten, kto używał szabli, wyciągnął szablę, a ten, który dzierżył mecz, wyciągnął miecz. Emitując groźną aurę, podążyli przy boku Lu Canga kierującego się do posiadłości Zhang Zi Donga z zaciekłym wyrazem twarzy.

***

Rodzina Zhang od pokoleń służyła cesarzom Datong jako wysocy urzędnicy państwowi. Pomimo tego, iż pozycja Zhang Zi Donga nie była jeszcze tak wysoka, to jego rezydencja mieściła się w centrum miasta pośród domów najważniejszych urzędników dworskich. Nie tak daleko od rezydencji Lu Canga.

Mały psie Zhang! Ty draniu! Wyjdź!

Lu Cang wtargnął do holu dużego domostwa. Jedna z jego stóp stanęła na starym, stylowym drewnianym krześle. Zamachnął się swym mieczem i omiótł większość z ornamentów wystawionych w głównej sali. Zawył z wściekłością, domagając się wyjścia Zhan Zi Donga.

Co za świnia czyni te hałasy w samym środku dnia?!

Zhang Zi Dong nie był kimś, kto tak łatwo schyla swoją głowę przed innymi. Jego rodzina posiadała potęgę i wpływy w Datong już od pokoleń. Jing również go wspierał pomimo tego, iż ten mężczyzna nie wypowiadał się dobrze o Lu Cangu. Nie było sposobu, aby mógł pozwolić temu mało znaczącemu pupilowi cesarza, aby patrzył na niego z góry.

Więc to lord Lu czyni takie hałasy. Myślałem, że to nasze ogrodowe świnie są w rui.

Mężczyzna udawał, jakby znakomicie się bawił. Spokojnie przechadzał się po podwórku. Był naprawdę bardzo dobrze wyedukowany i pochodził z jednej z najlepszych uczonych rodzin w cesarstwie. Oczywiście potrafił czytać pięć wykaligrafowanych ksiąg na raz, ale słysząc sposób mówienia Lu Canga, zniżył się do tego samego poziomu co plebs, który wykłóca się na targu, używając wulgaryzmów.

Zhang Zi Dong, ty łajdaku! Myślisz, że kim ty jesteś?! Ośmieliłeś się pobić mojego brata! Nie pożyjesz zbyt długo!

Zdając sobie sprawę, że Zhang nie widzi w nim rywala, tylko „rozsierdzoną nałożnicę imperatora”, Lu Cang poczuł, jak odraza zaczyna wypełniać jego serce. Wycelował miecz w czubek nosa mężczyzny, gdy ten zaczął wykrzykiwać swoje przekleństwa.

Myślisz, że kim jesteś draniu?! Udajesz, że nie sprzedałeś swojego tyłka, aby pieprzył go cesarz? Teraz popadasz w fanaberie i stajesz się pewny siebie? Wynoś się stąd, zanim Jego Wysokość się o tym dowie! A może myślisz, że Jego Wysokość nadal będzie cię ochraniał? Niech cię szlag! Jego Wysokość jest najwspanialszym władcą. To niemożliwe dla niego, żeby z twojego powodu, zwykłej męskiej dziwki, zrzucił winę na nas, wpływowych urzędników rodziny Zhang… Również twoje wspaniałe dni wkrótce się skończą. Męski pupilek Jego Wysokości nigdy nie przetrwał dłużej niż rok. Za tę usługę będziesz nagrodzony tylko odrobiną srebra!

Zhang Zi Dong poszedł na całość w drwieniu z Lu Canga, mówiąc wszystko to, co naprawdę myślał. Te prowokujące słowa sprawiły, że przystojna twarz Lu Canga poczerwieniała i zdeformowała się w brzydki grymas.

Zanim zdecydował się pozostać przy Jingu, Lu Cang był świadomy, że będzie musiał stawić czoła tego rodzaju szyderstwom i przełknąć wszystkie sarkastyczne komentarze. Jednak będąc upokarzanym przed swoimi braćmi… Chłopak nie mógł tolerować tych słów, które tak go znieważały.

Za pomocą swojego powietrznego kung-fu podleciał do Zhang Zi Donga. Chciał zamknąć te wciąż nieprzestające przeklinać usta mężczyzny.

Urzędnik zrobił unik, by temu zapobiec. Miecz ledwie otarł się o jego spięte w kok włosy, jednak ten ruch sprawił, że jego oficjalne nakrycie głowy upadło na ziemię.

Tfu. – splunął bandyta – Zabicie cię, to zbyt mało. Bracia, podejdźcie tu!

Lu Cang nadepnął na futou* (*Futou – urzędowe nakrycie głowy w cesarskich Chinach)

i zmiażdżył je. Śmiejąc się, ruchem dłoni przywołał swoich towarzyszy, by podeszli bliżej, tak, aby razem mogli pobić tę znienawidzoną osobę.

Wszyscy bracia od dłuższego czasu gromadzili w sobie gniew. Natychmiast ruszyli, rozpoczynając swój brutalny atak.

Zhang Zi Dong był tylko zwykłym uczonym. Nie miał tyle siły, aby wytrzymać brutalną napaść nieokrzesanych bandytów. Trząsł się i krzyczał jak zarzynana świnia.

Wszyscy mężczyźni z rodziny Zhang zbiegli się, gdy tylko usłyszeli hałasy. Pomimo tego, iż chowali się po kątach, również otrzymali lanie od rozwścieczonych braci Lu Canga. Zawodzili żałośnie jak duchy i wyli jak wilki, zamieniając całą rezydencję w strasznie głośne miejsce.

Uderz mnie!! No już! Szybko, pobij mnie draniu!!

Patrząc jak twarz dumnego i wyniosłego Zhang Zi Donga, zredukowana teraz do tego żałosnego stanu pokryła się cała łzami, słuchając, jak biadolił przez swój cieknący nos, błagając o miłosierdzie, Lu Cang poczuł, jakby odnalazł sposób i dał upust niezliczonym cierpieniom i upokorzeniom, których doświadczył, odkąd przybył do Tong’an.

Z ekscytacją pozwolił swoim braciom kontynuować bicie. On również uderzał i kopnął najbliższą ofiarę, która próbowała uciec.

Wszyscy zadowoleni z siebie atakowali Zhang Zi Donga, gdy nagle od strony wejścia nadeszła w pośpiechu armia uzbrojonych strażników pałacowych.

Rzućcie na ziemię całą swoją broń!

Na czele oddziału stał dowódca gwardii cesarskiej Ding Peng. W przeszłości, kiedy Lu Cang był jeszcze strażnikiem w pałacu wewnętrznym, ten postawny mężczyzna był również jego dowódcą.

Widok żołnierzy mniej lub bardziej zdekoncentrował braci. Chociaż byli bandytami z gór, to obecne dni spędzali, służąc urzędnikom państwowym.

Na rozkaz Ding Penga, wszyscy co do jednego zatrzymali swoje działania. Trzymając miecze w dłoniach, ze zdumieniem w oczach patrzyli na straż imperialną, która nagle dobyła swojej broni.

Co tu zaszło?!

To, czego Lu Cang najbardziej się obawiał, właśnie się stało. Na ich drodze stanął Jing ubrany w swoje oficjale szaty dworskie i ochraniany przez pałacową gwardię. Cesarz musiał otrzymać raport, który sprawił, że w pośpiechu opuścił pałac, by tu przybyć.

Wasza Wysokość, błagam o pomoc! Proszę, pomóż nam!

Zhang Zi Dong, ofiara pobicia, będąc świadomym przybicia Jinga, natychmiast zaczął wołać i czołgać się do stóp cesarza ze swoją ciężko poranioną twarzą. Płakał i zawodził żałośnie.

Hm! Bezwstydny!!

Patrząc w dół na Zhanga, którego cała postać przypominała psa, Lu Cang zapomniał, że kiedykolwiek obawiał się Jinga. Złożył swoje ręce na piersi i splunął w dół na mężczyznę.

Wasza Wysokość, proszę pomóc swojemu pokornemu słudze! Wasza Wysokość, twój pokorny sługa, pochodzi z rodziny, która służy od pięciu pokoleń w pałacu cesarskim, jednak nigdy nie zostałem znieważony w tak upokarzający sposób. Wasza Wysokość, musisz pomóc i przynieść sprawiedliwość swojemu pokornemu słudze!

Człowiek, który klęczał, powoli przemieszczając się w stronę Jinga, był ojcem Zhang Zi Donga. Kiedyś był najwyższym urzędnikiem Akademii Imperialnej. Pomimo tego, iż przebywał już na emeryturze, to wciąż uważano go za jedną z najbardziej szanowanych osób na dworze cesarskim.

Wraz z ojcem i synem, którzy dawali ujście swoim żalom, cała rodzina Zhang naraz zaczęła szlochać żałośnie. Ich posiniaczone i zniekształcone w skutek pobicia twarze wyglądały jak u demonów. Dawało to wrażenie, jakby ziemia zamieniła się w piekło.

Jing, który oczywiście nie mógł ścierpieć tego rodzaju hałasów, zmarszczył swoje brwi i spojrzał na Lu Canga:

Lordzie Lu, czy możesz mi wytłumaczyć, co tu się właściwie stało?

Pomimo tego, iż Lu Cang był lekko zdenerwowany, gdy zobaczył rozgniewany wyraz twarzy Jinga, to zdecydował, że nie może pokazać żadnej słabość w obecności swojego wroga.

Osoba zwana Zhang tyranizowała moich braci, więc musiałem dać mu nauczkę!

Jing dokładnie przyjrzał się wyglądowi Lu Canga. Był pozbawiony swoich szat urzędowych. Jego górna cześć ciała okryta była tylko kawałkiem cienkiego materiału, który z powodu szamotaniny został podarty w kilku miejscach, odkrywając więcej niż połowę jego torsu. Taki obnażony widok tuż przed jego oczami… Jing zmarszczył brwi poirytowany.

Lordzie Lu, gdzie jest twoja oficjalna szata? Przybiegłeś do tego miejsca tak niekompletnie ubrany? Co za skandal!

Jing całkowicie zapomniał, że pod jego stopami wciąż płaczą ojciec z synem, nadal pogrążeni są w żalu. Zamiast tego w pierwszej kolejności zauważył coś tak trywialnego, jak ubiór Lu Canga.

Wasza Wysokość… – Zhang Zi Dong i jego ojciec zawołali jednogłośnie.

Khm… – Jing natychmiast odkaszlnął, aby ukryć swoją pomyłkę.

Lordzie Lu, czy zdajesz sobie sprawę, że przemoc i pobicie dostojników państwowych w biały dzień, jest poważnym i karalnym przestępstwem?

Bzdura! – Lu Cang był wzburzony i już dawno zapomniał, że musi szanować Jinga. Podbiegł do Cao Xinga i uniósł jego nogawkę, odsłaniając zmasakrowaną łydkę.

To był on! On pierwszy torturował moich braci! Bić go, aż do śmierci, to wciąż za mało dla niego!

Krzyżujące się krwawe rany, wzbudziły szok nawet w Jingu, który lekko zmarszczył brwi na ten widok.

Zaraportuję Waszej Wysokości. To było dlatego, że Cao Xin nie spełnił z szacunkiem swoich obowiązków, jako strażnik, więc twój uniżony sługa go ukarał! – Zhang Zi Dong szybko zaczął się bronić donośnym głosem.

Cao Xin jest podwładnym Ministra Zhanga, Minister Zhang miał prawo go ukarać.

Nawet w swoim umyśle Jing rozumiał, że Zhang Zi Dong nadużył swojej władzy, aby wyrównać porachunki z Lu Cangiem. Jednak teraz ze względu na swój status, jako cesarz, mógł mówić tylko w imieniu prawa i dekretów Dynastii Datong.

Bzdurne prawo! Co za bzdurne prawo! Pozwalasz temu draniowi, małemu kundlowi Zhangowi zarządzać moimi braćmi? Ty… ty… ty celowo to zrobiłeś! Xuan Yuan Jingu, ty draniu! Nie jesteś człowiekiem!

Lu Cang był wściekły! Nie przejmował się nawet pozycją Jinga. Nieoczekiwanie oskarżył i publicznie znieważył cesarza.

Zamknij się! Jesteś szumowiną! Jaki ty masz tupet, aby publicznie wymawiać zakazane imię Cesarza… Ty… nie potrafisz się zachować! – Ojciec Zanga wyraźnie był zaskoczony skrajnym chamstwem Lu Canga.

Wasza Wysokość! Wasza Wysokość, ten Lu Cang obraził Waszą Wysokość! To taki ciężki grzech! Wasza Wysokość nie możesz tego tolerować i tak łatwo mu darować! Zgodnie z prawem Datong, on musi zostać ukarany!

Jing, który został przypięty do muru przez odwagę Lu Canga, zaczął tracić kolor na twarzy. Prywatnie nie miał nic przeciwko, kiedy Lu Cang mówił mu po imieniu. Nie mniej jednak jego kochanek obraził go teraz w obecności tłumu, co sprawiło, że stał się niezdolnym do ustępliwości. Poczuł falę napływającego gniewu.

Jednak ten, którego zwano Lu Cangiem wciąż nie był dość rozsądny. Zapomniał o miejscu i otaczających go ludziach, nadal głośno czyniąc uwagi:

Xuan Yuan Jingu, to dobrze, że tu jesteś! Nie chcesz mówić, prawda? Ja po prostu wiem, że robisz to celowo! W każdym razie… Ty nie…

Nawet jeśli chłopak był pobudzony i kierowały nim emocje, to wciąż zachował trochę rozwagi i bezzwłocznie zatrzymał słowa „nie kochasz mnie”.

Jednakże wspomnienia o tych wszystkich cierpieniach, jakich doznał w przeszłości i fakt, że był teraz w takich kłopotach, sprawiły, że omal nie zapłakał.

Prawda była jednak właśnie taka, jak odgadł Lu Cang…

Jing mianował Zhang Zi Donga na gubernatora stolicy i oddał braci Lu Canga pod jego rozkazy, bo w rzeczywistości mógł ich w ten sposób trzymać w szachu. To była również jego drastyczna metoda, by mieć pewność, że Lu Cang będzie nadal pod jego kontrolą i pozostanie u jego boku.

Jednak nigdy nie przeszło mu nawet przez myśl, że Zhang Zi Dong odważy się być tak zuchwały. Rzeczywiście nadużywał swojej władzy i tyranizował podwładnych. Pozwolił również Lu Cangowi schwytać go na gorącym uczynku, doprowadzając do tego konfliktu. Nawet Jing nie był w stanie przewidzieć takiego zakończenia.

Widząc, jak cesarz wciąż milczy, Lu Cang wiedział, że to, co przed chwilą powiedział, było prawdą.

Był zły do tego stopnia, że nie mógł mówić! Czuł, jak jego serce zaciska się w piersi do utraty tchu. Był niemal niezdolnym do oddychania.

Po chwilowej wewnętrznej walce stanowczo podniósł dłoń i wskazał palcem na Jinga. Jego głos trząsł się i drżał, a z ust popłynęły pełne żalu i determinacji słowa:

Xuan Yuan Jing! Jesteś naprawdę wielki! Dziś ja, Lu Cang, w końcu poznałem twoje prawdziwe oblicze! Sposób, w jaki teraz traktujesz mojego brata… Nie mam pewności, że i mnie pewnego dnia to nie spotka! Xuan Juan Jingu, dbaj nadal o swoje łaski i status. Pokorny ja nie mam prawa narzekać! Od tej chwili idź dumie swoją kamienną drogą, a ja przekroczę mój drewniany most. Żadne z nas nie musi podążać wspólną ścieżką.

Lu Cang chwycił za wazon, który stał obok niego i rzucił go na podłogę przed Jingiem. Machał ręką w kierunku braci, dając im znak, aby się ruszyli. Chciał ich szybko wyprowadzić i razem z nimi opuścić rezydencję Zhanga.

To było jednak niemożliwe, aby Jing pozwolił mu odejść tak po prostu. Cesarz wziął głęboki wdech poczym natychmiast wyciągnął miecz wiszący u pasa. Na twarzach jego imperialnych strażników, widoczna była mordercza aura.

Czy już skończyliście? Wciąż nie złapaliście wszystkich zainteresowanych!

Jing ostrożnie cofnął się i użył swojego ciała, aby zablokować drzwi wyjściowe. Imperialni strażnicy w jednym szyku stanęli przed nim, blokując i nie pozwalając grupie Lu Canga na przejście.

Ty..!

Same umiejętności Jinga były prawie wystarczające, aby uniemożliwić grupie bandytów, przedostanie się do wyjścia, nawet gdyby Lu Cang i jego bracia połączyli siły. Teraz, w otoczeniu wysoko wykwalifikowanych żołnierzy cesarza, droga odwrotu została całkowicie odcięta.

W tym momencie Lu Cang z całej mocy znienawidził swego okrutnego kochanka. Przeklinał go w swojej głowie, ale nie znalazł odpowiedniej obelgi, aby móc teraz ją wykrzyczeć.

Skorzystał z jedynej możliwej opcji i gniewnie spojrzał na Jinga. Prawie umierał od wypełniających jego serce, ostrych słów dla tego niczym niewzruszonego człowieka

Straż imperialna, przystąpiła nagle do ataku. Już po chwili stopniowo otoczyli i zepchnęli na środek Lu Canga i jego braci. Cao Xin i reszta towarzyszy, nie poddawali się jednak i nadal energicznie atakowali, chcąc przebić sobie drogę ucieczki. Wkrótce obie strony zaangażowane były w chaotyczną walkę.

Na początku celem Lu Canga było przybycie do rezydencji przeklętego Zhanga, by dać mu lekcję i nauczyć szacunku. Nie spodziewał się, że w rezultacie przeistoczy się to w walkę między nim a Jingiem.

Lu Cang nie zamierzał się tak łatwo poddać.

W porównaniu z liczbą żołnierzy asystujących Jingowi i będących najlepszymi z najlepszych wojowników on i jego bracia stanowili mniejszość. Oczywiście bardzo szybko okazało się, że od samego początku stali na przegranej pozycji.

Wszyscy towarzysze Lu Canga zostali pokonani, następnie mocno ich związano i ustawiono w jednym miejscu.

Lu Cang był jedynym, który pozostał. W głębi serca generał Ding Peng rozumiał relacje, jakie łączą cesarza z bandytą i dobrze to przemyślał, dlatego nie chciał krzywdzić chłopaka, a tym bardziej go zabić.

Jing całkowicie stracił cierpliwość, widząc jak Lu Cang nadal walczy z dowódcą straży.

Podszedł do związanego Cao Xina i przycisnął go do podłogi, kładąc swój miecz na jego szyi, po czym krzyknął:

Lu Cang, jak długo zamierzasz jeszcze przeciągać to zamieszanie? Szybko odłóż swój miecz, w przeciwnym razie odetnę mu głowę!

Chłopak wiedział, że Jing jest człowiekiem złym i bezwzględnym. Gdyby nie podporządkował się jego słowom, a Jing zabiłby Cao Xina, to do końca swego życia nie potrafiłby sobie tego wybaczyć.

Mimo że w sercu przeklinał go plugawymi słowami, wstrzymał swoje działania w jednej chwili.

Strażnicy imperialni ruszyli w jego kierunku i mocno go związali.

Tłumaczenie: Polandread

One Comment

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: