Hua Hua You Long

Rozdział 737 min. lektury

Zamieszanie z liną z tysiąca węzłów

Delikatne piwonie, wyhaftowane na czerwonym kobiercu, jak żywy smok chciwie zakręcały się wokół majestatycznych pałacowych kolumn ze złota i drogocennych kamieni. Stanowiły one tylko ułamek luksusu Pałacu Zakazanego Miasta Dynastii Datong.

Choć była to tylko sala boczna, to zdecydowanie wystarczyła, aby móc pomieścić wielki tłum ludzi. Każdy z przybyłych, nie mogąc się powstrzymać, gapił się zadziwionymi oczami na te wszystkie wspaniałości.

Lu Cang nie miał jednak nastroju, aby podziwiać te rzadkie widoki w Pałacu Cesarza, jak cała reszta zgromadzonych plebejuszy. Klęczał z opuszczoną głową pośród stu mistrzów Zgromadzenia Herosów, a jednocześnie przeprowadzał w głowie wewnętrzną debatę, czy powinien wrócić do Hangzhou lądem, czy też morzem.

Nagle ubrany w wytworne szaty urzędnik dworski, uciszył tłum zebrany w sali, zanim dał długie przemówienie, które tylko denerwowało Lu Canga i zdawało się trwać w nieskończoność.

Z powodu tego, iż ostatniej nocy Jing za bardzo nadużył jego ciała podczas stosunku, a także niewygodnej pozycji klęczącej, którą teraz przybrał, wszystkie mięśnie okropnie go bolały. Jego kolana nie były w stanie dłużej go wspierać. Lu Cang niezauważalnie opuścił biodra, by odpocząć na piętach, ostatecznie uwalniając się od dyskomfortu.

Przemawiający urzędnik dworski stał za długą aż do podłogi kurtyną, a za nim siedział znany w całym Datong, tajemniczy Cesarz Jing Zong. Kurtyna była wystarczająco cienka, aby tłum zobaczył niewyraźną sylwetkę swojego władcy.

Może zakrywa się tak podczas swoich publicznych występów, bo w rzeczywistości jest brzydki jak duch? – pomyślał Lu Cang.

Będąc górskim bandytą, nigdy nie darzył szacunkiem władców, dodatkowo Cesarz Jing Zong emanował dziwnym spokojem, który jeszcze bardziej działał na Lu Canga zniechęcająco.

Przemówiłem!

Urzędnik wreszcie skończył kwiecistą mowę, której większość zebranych, niezbyt wysoko wykształconych plebejuszy, nawet nie zrozumiała.

Dziękujemy, Wasza Dostojność – zadeklamował tłum.

Lu Cang nie miał wyboru jak tylko podążać za resztą i ukłonić się nisko.

Niech cię szlag… Chłopak bezgłośnie zaklął, zniżając głowę i napinając mięśnie pleców.

Fumh… to już koniec… – westchnął po chwili i wziął głęboki oddech.

Uroczystość powinna niebawem się skończyć. Po niej będzie mógł wreszcie powrócić do swojego prawdziwego „ja” – górskiego bandyty Lu Canga. Ta myśl spowodowała, że nagle zaśmiał się głośno.

Urzędnik cofnął się zdenerwowany, ale inny oficjel w purpurowej szacie szybko go zastąpił. Lu Cang rozejrzał się wokoło. Okazało się, że wszyscy byli uśmiechnięci, jakby do każdego z nich uśmiechnęła się fortuna.

To są jeszcze nagrody pieniężne?!

Lu Cang, który do tej pory nie zwracał na nic najmniejszej uwagi, wyprostował się nagle entuzjastycznie, prawie łamiąc sobie kręgosłup z nagłego wysiłku.

Pierwsze miejsce, Lu Xuanting z Changzhou.

Wielki, brodaty mężczyzna wypadł z pierwszego rzędu i ukląkł przed tłumem, jak gdyby się czegoś bał.

Lu Xuanting z Changzhou, nagroda dziesięć tysięcy liang.

Dziękuję Ci, Wasza Dostojność, dziękuję…

Tłum patrzył z podziwem w oczach na Lu Xuantinga. Ponieważ czasy były spokojne, szermierze mieli bardzo niską pozycję w hierarchii społecznej. Teraz gdy otrzymał tak dużą kwotę pieniężną, był wzruszony aż do łez.

Przynieść wino. – Grupka pięknych kobiet przyniosły dla niego złotą miseczkę, wypełnioną po brzegi wybornym trunkiem. Lu Xuanting wziął łyk i uśmiechnął się dumnie.

Drugie miejsce, Haowei z Shandong.


***

Urzędnicy wyczytywali nazwiska zwycięzców według zajętych przez nich miejsc. Pomimo tego, iż ranking stale się zmniejszał, nagrody pieniężne były wciąż bardzo wysokie, więc każdy głośno wiwatował i dziękował, pijąc kielich swojego toastowego wina.

Ponieważ Lu Cang chciał tylko dostać się do grona pierwszej setki zwycięzców, nie zawracał sobie głowy, aby zdobyć lepsze miejsce w rankingu i ostatecznie uplasował się na 87 pozycji. Wciąż miał przed sobą daleką drogę, zanim nadejdzie jego kolej. Ocenił w przybliżeniu, ile będzie musiał czekać, zanim jego osłabione nogi złamią się pod nim. Nie widząc innego wyjścia zdusić swoje zniecierpliwienie, rzucając okiem w bok na srebrne kawałki, które niedługo wpadną do jego kieszeni.

Na pięćdziesiątym szóstym miejscu, Xi Zhen z Tong’an.

Lu Cang poderwał się, słysząc znajome nazwisko. Wyciągnął odrobinę wyżej szyję, aby obserwować pięknego młodzieńca wychodzącego do przodu.

Xi Zhen był odziany w czerwono-purpurową szatę i w ogóle nie wyglądał jak mistrz sztuk walki, jednak miał z pewnością dużo talentu. W końcu udało mu się pokonać ponad tysiąc konkurentów i zdobyć wysoką pozycję w gronie zwycięzców.

Składam moje uszanowanie Jego Wysokości.

Powiedział Xi Zhen delikatnym tonem głosu i ukląkł przed kurtyną, za którą siedział Cesarz, wprawiając urzędników w zakłopotanie. Oficjel odkaszlnął dwa razy, po czym odczytał z listy w ręku:

Nagroda…

Zaczekaj chwilę. – Zadźwięczał nagle czysty męski głos. To był Cesarz Jing Zong, który milczał do tej pory.

Urzędnik drgnął zaskoczony, zanim ukłonił się głęboko i zapytał:

Co Wasza Wysokość rozkaże?

Xi Zhen, podejdź do schodów, abym mógł się ci wyraźniej przyjrzeć.

Głos Cesarza był neutralny, ale posiadał cień pewnego rodzaju wzburzenia i niezadowolenia.

Mimo to Xi Zhen był całkowicie niewzruszony. Na jego twarzy gościł uśmiech, kiedy wspinał się po schodach i ukląkł przed cienką kurtyną.

Wasza Wysokość… – Powoli podniósł swą głowę, aby przez zasłonę spojrzeć na Cesarza.

Lu Cang mógłby się założyć, że w oczach władcy zobaczył chłód.

Bezczelność! – Jing Zong, który patrzył wściekle na Xi Zhena przez cienki materiał zasłony, wstał i podniósł rękę, jakby chciał mu wymierzyć policzek.

Wasza Wysokość. – Urzędnik szybko ukląkł. – Czy Wasza Wysokość pragnie, aby ceremonia była kontynuowana?

Jing Zhong powoli usiadł z powrotem, jakby nagle przypomniał sobie o miejscu, w którym się znajduje.

Nagrodzimy Xi Zhena później, kontynuuj i nagradzaj pozostałych Herosów – przemówił spokojnym głosem. Zanim jednak dał gestem znak urzędnikowi, aby ten kontynuował, gwałtownym ruchem chwycił za nadgarstek młodzieńca, wciągając go za zasłonę.

Na pięćdziesiątym siódmym miejscu, Su Zhou…

Podczas reszty przeciągającej się niemiłosiernie ceremonii, Lu Cang przez cały czas zastanawiał się nad prawdziwą tożsamością młodzieńca. Gdy Xi Zhen ukląkł przed zasłoną ani odrobinę nie był zaniepokojony przerażającym wyrazem twarzy cesarza. Widząc gniew imperatora, można było pomyśleć, iż Xi Zhen nie miał prawa brać udziału w Zgromadzeniu Herosów.

Jaka historia kryje się za tym wszystkim? Czy Xi Zhen jest z Królewskiej Rodziny? To dlatego nie pozwolono mu brać udziału w konkursie? Jednak nie było żadnych ograniczeń, jeśli chodzi o uczestnictwo!

Lu Cang zadręczał swój umysł, ale nie mógł wymyślić żadnego, dobrego powodu. Widząc jednak, jak Xi Zhen wciąż tam klęczy i uśmiecha się niewzruszenie, dał odpocząć swym wzburzonym myślom i sam uśmiechnął się pod nosem.

Numer osiemdziesiąty siódmy, Lu Cang z Hangzhou.

Nareszcie jego kolej! Chłopak wstał i spokojnie podszedł na wyznaczone miejsce. Ukląkł jak jego poprzednicy, przybierając swój najbardziej uległy wygląd i czekał na nagrodę.

…Hahm… – Urzędnik niepokojąco długo szukał jego nagrody w stosie innych, ale Lu Cang nie miał nic przeciwko, dopóki wciąż mógł ją dostać.

Nagroda… Będziesz służył w straży przybocznej w Pałacu wewnętrznym. Nagroda tysiąc liang.

Cała sala wypełniła się zaskoczonymi westchnieniami. Takie pozycje są zarezerwowane tylko dla najlepszej elity żołnierzy. Promocja Lu Canga była doprawdy czymś nieoczekiwanym. Nawet on sam był wielce zaskoczony, jednak to wyróżnienie wcale mu nie schlebiało. Nagroda smakowała jak gorzkie zioła. Spowodowała, że miał on nie tylko pozostać w stolicy, ale także służyć blisko cesarza, jako jego straż przyboczna!

Bycie blisko monarchy to jak przebywanie blisko tygrysa. Służba pod okiem Cesarza, nie jest czymś dobrym, to całkowite ograniczenie wolności…!

Niech cię diabli ty stary Imperatorze!

Lu Cang był podekscytowany tym, że w końcu ucieknie z demonicznych szponów Jinga, ale nigdy nie spodziewał się, że tak tragicznie to wszystko się dla niego skończy. Stał zszokowany, nie potrafiąc wykrzesać z siebie ani słowa.

Proszę, daj swoje podziękowania. – Wydawało się, że urzędnik był już zniecierpliwiony, przedłużającym się milczeniem.

Dziękuję, Wasza Wysokość.

Będąc pod szczególną obserwacją tłumu, Lu Cang nie miał wyboru jak tylko ukłonić się, ale w tonie jego głosu nie słychać było wdzięczności.

Przynieść wino.

Głos urzędnika docierał do uszu Lu Canga jakby z oddali. Czuł, jak jego serce wypełnia się nienawiścią.

Chciał, żeby to wszystko się skończyło. W pośpiechu przełknął dziwnie smakujący, zielony likier, który został mu zaserwowany. Kto chciałby strzec tyłka kogokolwiek i robić to, co mu rozkażą?!

Lu Cang zamierzał uciec…

Na miejscu osiemdziesiątym ósmym…

Irytujący program trwał nadal, ale żaden z pozostałych czempionów nie miał tyle „cudownego szczęścia” co Lu Cang, otrzymując w nagrodę tak prestiżową pozycję.

Po tym, jak stu Herosów zostało wywołanych, urzędnik odłożył długą listę nazwisk i zwrócił się do cesarza.

Wasza Wysokość, wszystkich stu Herosów zostało nagrodzonych. Proszę, wydaj swe rozkazy.

Odsłonić kurtynę. – Cesarz nie ogłosił tego jako rozkaz, ale raczej cicho poinstruował piękne służące, stojące przy jego boku, aby zwinęły cienką, odgradzająca go od tłumu zasłonę.

Urzędnik był zszokowany. Zawsze myślał, że cesarz lubił utrzymywać swój wygląd w tajemnicy, a teraz chciał ujawnić się przed tak wielkim tłumem ludzi?

Ugh, kto chciałby patrzeć na twoją brzydką twarz?! – W Lu Cangu wzrosła niecierpliwość, gdy tylko usłyszał polecenie władcy. Nogi bolały go jak diabli, a on sam nie chciał niczego innego, jak tylko wrócić w góry i spotkać się ze swymi Braćmi.

Każda przedłużająca się sekunda w tej pięknej sali pałacowej była dla niego jak tortury.

Nie przejmował się tym, aby podnieść głowę, gdy usłyszał, że kurtyna została podciągnięta. Nie zrobił tego nawet wtedy, gdy usłyszał zbiorowe westchnienia ludzi wokół niego.

Czy to możliwe, że cesarz jest tak brzydki, że nawet wszyscy zebrani w tym miejscu herosi są zszokowani?

Lu Cang wreszcie zebrał się w sobie i podniósł głowę, jednak Jing Zong zdążył zejść już po schodach i teraz stał w odległości zaledwie trzech kroków od niego. Oczu obu mężczyzn spotkały się…

Aach… – W tym momencie Lu Cang nie mógł powstrzymać myśli o natychmiastowej ucieczce… To było jak zobaczenie ducha.

Miał szczerą nadzieję, że to musi być jakiś nieporozumienie, ale tuż przed nim stała osoba, której naprawdę się bał.

Elegancki, o jasnej cerze, odziany w jedwabne, haftowane szaty.

Piękny mężczyzna.

Te oczy, które Lu Cang od razu rozpoznał, usta zakrzywione w delikatnym uśmiechu, okropnym uśmiechu, który przyczepiony był do jego warg, jak w najgorszym koszmarze.

Pomijając to, że ten mężczyzna był totalnym zboczeńcem, był również człowiekiem, który w ciągu ostatnich kilku miesięcy, przewrócił życie Lu Canga do góry nogami. Któż inny mógłby to być jak nie sam Król Demonów, Jing?

Ty… ty… ty… – Wskazując gwałtownie drżącym palcem w kierunku Jinga, „ty” było jedyną sylabą, którą skamieniałe przez dłuższy czas usta Lu Cang mogły wypowiedzieć.

Krew odpłynęła z jego twarzy, czyniąc ją kompletnie bladą. Jego pierwszą reakcją było odwrócenie się i bieg do ogromnych drzwi sali ceremonialnej.
Jednak Jing jeszcze raz udowodnił swoje zdolności i mistrzostwo w sztukach walki.
Z prędkością zbyt szybką dla oka ludzkiego, przeszedł kilka kroków i złapał Lu Canga, który rozpaczliwie próbował uciec.

Ty kłamco… oszuście… sukinsynu…

Cesarz ostro przycisnął rozpaczliwie walczącego kochanka do podłogi. Podłe zniewagi wypływały niekończącym się strumieniem z ust Lu Canga. Przeklinał wszystkich przodków Jinga.

Jesteś dziś bardzo zadziorny, prawda? – Jing cicho się roześmiał, bez cienia złości w głosie.

Zdecydowanie nie docenił Lu Canga. Szczerze mówiąc, oczekiwał, że chłopak zemdleje z szoku, po tym, jak odkryje jego tożsamość.

Widząc, jak pierwsza część jego planu właśnie upadła, Jing zastosował bardziej drastyczne środki, aby ujarzmić łotra pod sobą.

Szybko użył swojej zewnętrznej szaty jako zasłony, aby ukryć to małe zamieszanie przed tłumem i śmiało wsunął rękę w spodnie Lu Canga, bezlitośnie ściskając delikatne i wrażliwe miejsce.

Ty… ty… – Lu Cang nie przestawał walczyć, chociaż dotkliwie czuł ten okrutny chwyt na swoim członku, ale ból był tak ogromny, że jego odporność znacznie osłabła. Głośne przekleństwa, jakie jeszcze chwilę wcześniej z siebie wyrzucał, przygasły do miękkich, płaczliwych i przerywanych dźwięków.

Wszyscy zebrani w sali ludzie byli zszokowani, oglądając tę scenę rozgrywającą się przed nimi. Nikt nie potrafił odgadnąć, na czym polegała relacja między młodym, pięknym cesarzem, a tym rozpaczliwie walczącym młodzieńcem, który leżał teraz pod nim. Krzyki i kopanie Lu Canga były świadectwem brutalnego traktowania go przez Jinga. Tylko Xi Zhen stał w milczeniu z boku i chichotał, jakby przez cały czas dokładnie wiedział, co się dzieje.

Szybko, szybko przeprowadźcie gości do innej sali.

Jing oczywiście nie chciał pokazywać swej ‘oczyszczającej procedury’, gdy świadkami było tak wielu przypadkowych ludzi. Użył jednej ręki, aby przycisnąć do podłogi Lu Canga, który nadal walczył, jakby nie miał przed sobą jutra, a drugą dłonią dał znak urzędnikom, aby opróżnili salę.

Pomimo zamieszania, dobrze wyszkolony mistrz ceremonii, zrównoważonym głosem poprosił wszystkich o opuszczenie pomieszczenia.

Nawet zwycięzcy Herosi byli strasznie ciekawi zaistniałej sytuacji, ale mimo wszystko, były to jednak prywatne sprawy cesarza, w które nie powinni wścibiać nosa. Tłum szybko opuścił sale, podążając za wskazówkami urzędnika.

Jing odwrócił lekko głowę i zauważył, że Xi Zhen nadal stoi z boku. Spojrzał na młodzieńca gniewnie:

Możesz wracać do swoich komnat. Kiedy skończę moje sprawy, nagrodzę cię! – Rzucił ostre spojrzenie idiocie, który sam nie mógł ocenić powagi sytuacji.

Nawet ja nie mogę zostać i popatrzeć? – Xi Zhen mruknął, kiedy ruszył do wyjścia. – Założę się, że to będzie bardzo zabawne…

Słuchając dziwnej wymiany zdań między tymi dwojga, Lu Cang jeszcze bardziej chciał się dowiedzieć, co mają ze sobą wspólnego. Był jednak nadal mocno przyciskany do podłogi, a całe jego ciało bolało jak cholera, więc nie miał energii, by myśleć o niczym innym.

Xi Zhen celowo przedłużał swoje wyjście, jednak gdy tylko zamknął za sobą drzwi, Jing powoli rozluźnił śmiertelny uścisk na Lu Cangu. Chłopak, chcąc skorzystać z okazji, usiłował wyczołgać się spod cesarza, jednak Jing nagle podniósł go, aby przenieść w inne miejsce.

Co robisz? – krzyknął zszokowany Lu Cang.

Jing zignorował go i dalej niósł kochanka w górę po złotych schodach.

Przestań… – Gdy tylko jego pośladki zatopiły się w miękkiej, brokatowej kanapie, Lu Cang wbrew chwilowej mętności swego umysłu, wiedział dokładnie, co Jing zamierza zrobić.

Nigdy się nie poddam…

Używając swoich rąk, z trudem opierał się i bronił, nie chcąc po raz kolejny znaleźć się pod Jingiem.

Co robisz? Chcesz tak bardzo, abym cię posiadł? – Jing zadrwił, ale jego głos szybko zamienił się w groźbę. – Wino, które przed chwilą dostałeś, zawierało pewien rodzaj specjalnego składnika… Jeśli wciąż nie będziesz mi posłuszny, to zostawię cię tutaj jak nędznego psa!

Te słowa wprawiły Lu Canga w jeszcze większy gniew. Wolność, o którą tak walczył, była w całości zaplanowaną intrygą Jinga. Nie tylko podał mu teraz narkotyk, ale dodatkowo użył swojej pozycji Cesarza, aby zmienić prawo i zapędził Lu Canga w kozi róg. Powołanie go do służby w elitarnej straży przybocznej, uczyniło prawie niemożliwym ucieczkę ze szponów tego szaleńca.

Jesteś taki okrutny… – Lu Cang zrezygnował z tego, co większość ludzi zrobiłaby już dawno temu, uspokajając się i poddając. To była wojna, a on zamierzał walczyć!

Jako górski bandyta, Lu Cang nigdy nie czuł się zastraszony przez żadne prawo lub autorytet. Miał nawet czelność kląć przed najbardziej wpływowymi ludźmi na świecie. Jednak teraz kipiała w nim taka złość, że nawet nie był w stanie się wysłowić.

Jing zaśmiał się, widząc reakcję Lu Canga. Ten uśmiech był piękny, jakby stworzył iluzję o milionie kwitnących kwiatów. Lu Cang zawahał się na ułamek sekundy, którą Jing natychmiast wykorzystał, przyciskając swe wargi do warg kochanka.

Nnnh … – Lu Cang otworzył usta, aby krzyknąć w proteście, w tym właśnie momencie mężczyzna wsunął swój język i prawie wgryzając się w język chłopaka.

Cesarz zatracił się pocałunku. Ślina z jego ust spływała całą drogę z języka, aż do gardła Lu Canga.

Kompletnie niedoświadczony w tego typu zabawach chłopak, zastygł z szeroko otwartymi oczami, bojąc się poruszyć, aby nie połknąć wszystkiego. Nagle Jing szarpnął go za włosy, zmuszając głowę do odchylenia się, by umożliwić ciepłej cieczy spłynięcie przez przełyk, dalej w głąb ciała…

Ach… guh… – Lu Cang dostał odruchów wymiotnych, prawie się dusił. Nie mogąc nic na to poradzić, otworzył szerzej usta i przełknął nagromadzoną ślinę…

Jing wykorzystał tę uległość i wsunął dłoń pod szaty Lu Canga. Jego palce skupiły się na wrażliwych wypukłościach na klatce piersiowej. W jednej chwili przycisnął oszołomionego i przytłoczonego kochanka do brokatowej kanapy.

Odejdź… – Nareszcie otrzymując trochę wytchnienia, Lu Cang próbował krzyczeć, ale sprawny język Jinga ponownie wykorzystał szansę, aby eksplorować ust partnera, zatrzymując werbalne zniewagi w jego strunach głosowych.

Lu Cang próbował przekręcić głowę w bok, wciąż starając się zrzucić dłonie Jinga ze swoich wrażliwych rejonów. Brodawka na jego klatce piersiowej została mocno ściśnięta i uwięziona pomiędzy palcem wskazującym a kciukiem Jinga. Druga ręka tego strasznego człowieka wędrowała teraz w dół do spodni kochanka, głaskając i ugniatając delikatnie ciało.

Lu Cang nie mógł wydobyć z siebie głosu. Przyjemność i upokorzenie wypełniały go całego. Czuł się, jakby miał zemdleć.

Dobrze… jesteś taki posłuszny…

Ręce Jinga były przerażająco gorące, a głos lekko ochrypły. Stanowiło to dowody jego pożądania. Ssał opuchnięte wargi Lu Canga i z zapałem pieścił jego ciało. Po kilku próbach rozwiązania wewnętrznych szat kochanka, poddał się i niecierpliwie rozerwał materiał.

Brokatowa kanapa była miękka. Przyciskany przez Jinga Lu Cang wyglądał teraz, jakby połowa jego ciała została przez nią wciągnięta. Cały czas próbował wznowić walkę wymachując rękami i nogami, ale sprawiło to, że wyglądał jeszcze bardziej żałośnie.

Ty… Ty kłamco… – Po tym, jak z wielką niechęcią Jing uwolnił jego wargi, Lu Cang nie był wystarczająco szybki, aby wytrzeć srebrną stróżkę śliny, spływającą z jego ust. Chciał krzyczeć, ale wszystkie przekleństwa zostały już dawno wypowiedziane. Nawet gniew i nienawiść na jego twarzy nie zatrzymały wałęsających się rąk Jinga. Jego szaty były rozdarte w strzępy, odsłaniając miodowe i gładkie ciało, a jednocześnie sprawiając, że w oczach Jinga wyglądał niezwykle kusząco i nieprzyzwoicie.

Nie ruszaj się!… Po prostu rób, co ci karzę, wtedy nie będziesz cierpiał.

Opór Lu Canga jeszcze mocniej podniecił Jinga. Jego oddech stawał się coraz szybszy i cięższy.

Ręce cesarza skupiły się na delikatnym pieszczeniu wrażliwych obszarów chłopaka. Użył ostrych słów, aby móc zastraszyć i oszukać swego partnera.

Lu Cang spinał swoje ciało dopóki wszystkie mięśnie nie były tak napięte, że aż bolały. Intymne miejsce, które Jing tak bezlitośnie pocierał, było gorące i płonęło żywym ogniem. Stopniowo zaczął krzyczeć i przeklinać, aby powstrzymać się od płaczu. Krople potu, spływały wzdłuż linii jego włosów, wsiąkając w jedwabną powierzchnię brokatowej kanapy, pozostawiając zacieki, stanowiące dowody ich potajemnego romansu.

Wszystkie umiejętności walki, jakie kiedykolwiek przyswoił, zalewały teraz jego umysł. Jednak Lu Cang nigdy w życiu nie pomyślałby, że powinien również nauczyć się, jak radzić sobie z napastowaniem seksualnym innego mężczyzny.

Im więcej opierał się i walczył, tym bardziej podniecony stawał się Jing. Ta świadomość sprawiała, że czuł się nieszczęśliwy i bezsilny, ale pomimo tego nie przestawał walczyć.

Dla niego była to jedyna droga, aby móc zminimalizować upokorzenie, jakiego teraz doświadczał, ponieważ był pewien, że z rąk cesarza otrzyma tylko cierpienie.

Ty… Nie waż się mówić ani jednego słowa więcej… – warknął chłopak.

Jing zwiększył siłę swego uścisku. Przeklinanie Lu Canga natychmiast zmieniło się w bolesne skomlenie. Piękny i okrutny uśmiech pojawił się natychmiast na twarzy Jinga. Bez ostrzeżenia, zdarł z Lu Canga podarte już spodnie…

Chłopak instynktownie zacisnął swoje złożone razem nogi. Jing rozdzielił je za pomocą ogromnej siły, sprawiając, że rozłożyły się one lubieżnie tuż przed jego oczami.

Członek Lu Canga popadł z bólu w apatię. Cesarz nawet nie zwrócił na to uwagi, tylko zaczął gładzić ciało kochanka opuszkami palców, powoli kierując dłoń ku dołowi, wzdłuż udach Lu Canga. Skóra tutaj była blada i delikatna, a tuż przy pachwinie wyraźnie odznaczała się pieczęć Jinga, którą ten wypalił na ciele górskiego bandyty tamtej nocy, kiedy to wszystko się zaczęło.

Jing użył obu rąk, aby mocno przytrzymać nadgarstki kochanka, podczas gdy sam patrzył uważnie na to miejsce pomiędzy rozszerzonymi udami chłopaka, jak na jakiś rodzaj rzadkiego klejnotu. Obnażony młodzieniec drżał ze wstydu.

Jing był człowiekiem szlachetnie urodzonym, a mimo to tak bez skrupułów znęcał się nad nim. Lu Cang nienawidził go, życząc mu śmierci niezliczoną ilość razy.

Młodzieniec patrzył z przerażeniem, jak Jing nie mówiąc ani słowa, pomału obniża swą głowę…

Co robisz?! Jesteś zwykłym gwałcicielem! Czego jeszcze ode mnie chcesz? Odczep się… – Lu Cang krzyczał zdesperowany, jednak w pustej sali odpowiedziało mu tylko, niepokojące echo własnego płaczu.

Prawda była straszna. Ten człowiek, który teraz go więził pod sobą, był władcą zamożnego imperium. Miał całe złoto i bogactwa, jakie każdy człowiek chciałby posiadać, a mimo wszystko wielokrotnie wykorzystywał ciało i dewastował umysł Lu Canga, jak gdyby było to najzwyczajniejszą rzeczą na świecie. Nikt nie odważyłby się powiedzieć, że jest chory i obłąkany, ponieważ dla wszystkich był wciąż Złotym Imperatorem Dynastii Datong.

Co innego Lu Cang. Był tylko zwykłym górskim bandytą, którego przyszłość kroczyła teraz ciemną drogą do otchłani potępienia.

Kiedy był młodszy, czytał o nieszczęściach, jakie spotykały każdego cesarskiego, męskiego kochanka i wtedy tak bardzo się z nich śmiał. Nigdy nawet nie pomyślałby, że pewnego dnia taka tragedia spotka i jego.

Świat był wielki, ale on był jak mały ptak złapany w szpony orła. Pomimo tego, że miał kiedyś swoją wolność, teraz musiał grać w kości z diabłem.

Jing brutalnie ugryzł wgłębienie przy lewym udzie Lu Canga, przebił się przez miękkie ciało i wysłał ukłucie niewyobrażalnego bólu do kręgosłupa chłopaka.

Lu Cang gwałtownie zagryzł mocno wargi w delikatnej próbie zdławienia swoich własnych krzyków. Sapał przez nos żałośnie.

Nawet jeśli będziesz krzyczał, nikt nie przyjdzie cię uratować. Nic nie może cię teraz uratować. Rozpaczliwie świadomy tego Lu Cang pobladł i zadrżał jeszcze bardziej gwałtownie. Jego nogi trzęsły się, czując intensywny ból ostrych zębów, przerywających skórę w intymnym zakamarku jego ciała.

Czas mijał. Jing nareszcie poderwał głowę i spojrzał w górę na kochanka. Jego białe zęby pokryte były krwią. Wyglądał, jak zniewalającej urody wilk –wilk, który otworzył swoje usta i z uśmiechem wyszeptał:

To już drugi znak, który ci ofiarowałem. Tak właśnie powinno być…

Lu Cang zakrył dłonią oczy. Nowa rana na wewnętrznej stronie jego uda piekła jak ogień, ale bardziej bał się, że jego oczy zdradzą delikatność i wrażliwość, która kryje się na dnie jego duszy. Nieświadomie podkurczył nogi i przycisnął je do siebie. Wiedział tylko, że robi mu się strasznie zimno od bólu i rozpaczy. Drżał w niekontrolowany sposób.

Co? Dlaczego jesteś taki zniechęcony? Zabawa dopiero się zaczyna… – Jing delikatnie gładził nagie ciało Lu Canga, powoli podnosząc jego słabe nogi do góry…

Dłoń Cesarza wśliznęła się gładko pomiędzy uda chłopaka i podążyła dalej wzdłuż cienkiej linii między jego pośladkami. Zimnymi palcami próbował otworzyć jego bojaźliwie kurczące się tylne wejście.

Co do cholery… Dlaczego jest tak ciasno? – wysyczał nagle przez zęby.

Po kilku nieudanych próbach włożenia palca, zirytowany Jing brutalnie uderzał w pośladek Lu Canga, aby go trochę rozluźnić.

Chłopak drżał niekontrolowanie, a ból fizyczny powodował, że jego mięśnie odruchowo mocniej się kurczyły. Wiedział, że rozwścieczy to Jinga i spowoduje, że mężczyzna zacznie być bardziej brutalny, ale był niezdolny do rozluźnienia swojego ciała. Tak naprawdę odczuwał odrobinę zadowolenia, widząc, jak w Jingu rośnie irytacja.

Czy ty naprawdę myślisz, że tak po prostu cię wypuszczę?

Mówiąc to, cesarz zaczął pokazywać swoją całkowitą dominację. Położył się na Lu Cangu, a jego okrutny palec siłą wymuszał drogę do sekretnego tylnego wejścia kochanka. Pomimo tego, iż był to tylko jeden palec, Lu Cang i tak trząsł się z bólu.

Jego całe ciało pokryło się zimnym potem. Uparcie odmawiało, aby się zrelaksować i desperacko próbowało oprzeć się intruzowi. Pierścień delikatnych mięśni ściśle przywarł do palca Jinga, nie chcąc dopuścić do dalszej penetracji.

Jeśli będziesz to kontynuował, odniesiesz rany.

Słowa Jinga brzmiały jak dobre rady, ale miały podtekst okrutnych intencji. Zaraz po ich wypowiedzeniu, mężczyzna agresywnie zanurzył palec w cienkich ściankach wewnętrznych Lu Canga.

Bandyta skulił się z bólu. Jego wygięte w łuk ciało mimowolnie umożliwiło otworzenie się ciasnego kręgu mięśni. Jing zaczął się przeciskać, dołączając drugi palec i przy użyciu siły, przebił się do najgłębszych, najbardziej wrażliwych miejsc Lu Canga.

Chłopak ścisnął dłońmi mocno bolące podbrzusze i ostatkiem sił wyszeptał:

Nie masz już dość?… Błagam cię… nie rób już tego…

Co za żart?! Myślisz, że po prostu przestanę? Jesteś zbyt naiwny…

Jing smakował oczami nagie ciało, leżące pod nim. Był niechętny do podarowania kochankowi, choćby odrobiny wytchnienia. Jednak widząc, jak Lu Cang boleśnie zagryza swoje wargi i strasznie drży, poczuł nagle w sercu jakąś nieoczekiwaną falę współczucia i sympatii. Obniżył głowę, by pocałować spuchnięte wargi chłopaka, podczas gdy jego druga ręka nadal kontynuowała pieszczenie jego ciała.

Ach… ach… nnn…

Wnętrze Lu Canga płonęło, ale gdzieś pomiędzy warstwami bólu, pojawiło się nagle nikłe i dziwne uczucie łaskotania, które stopniowo zaczęło wypełniać jego każdy poszczególny nerw. Ciało niechętnie zaczęło odczuwać spazmy, a z jego ust zaczęły wydobywać się jęki o niejasnym znaczeniu.

Jing próbował wciskać się dalej, ale zatrzymał się tylko dlatego, że jego palce były zanurzone już w całości. Gwałtownie wyciągnął je i poczuł, że były gorące, jakby trzymał je w ogniu. Lu Cang krzyknął zszokowany…

Wciąż nie masz ochoty, abym w ciebie wszedł? Nieważne… i tak zaraz wypełnię cię całego. – Jing mówił spokojnie, starając się kontrolować swój popęd.

Użył pasa, aby związać ręce kochanka i z pożądaniem wcisnął się pomiędzy jego uda. Był w pełni świadomy, że to będzie pierwszy raz, kiedy posiądzie Lu Canga po tym, jak ujawnił mu swoją tożsamości. Był to kamień milowy w wojnie pomiędzy nimi. Jednak co najdziwniejsze wciąż próbował raz za razem, pogłębiać i przedłużać przyjemność tego małego górskiego bandyty w trakcie ich stosunków. Nigdy wcześniej nie dbał o te sprawy, interesowała go tylko własna przyjemność. Jednak w przypadku Lu Canga…

Chłopak zacisnął pięści bezradnie i patrzył, jak Jing podnosi jego rozchylone nogi. Na pośladkach poczuł gorący członek ocierający się o niego…

Jeśli teraz stracę przytomność, czy to będzie miało jakiekolwiek znaczenie? Czy to go powstrzyma?

Lu Cang cicho zapytał sam siebie, podczas gdy desperacko próbował zmusić swoje mięśnie do rozluźnienia się, aby złagodzić ból tej nieuchronnie zbliżającej się agresji.

Członek Jinga powoli otwierał tylne wejście kochanka, przeciskając się przez gorące wnętrze, aż do głębi.

Lu Cang starał się nie krzyczeć i choć agonia była mniejsza niż podczas ich pierwszej nocy, nie potrafił kontrolować łez.

Jak możesz być taki ciasny? – Jing skarżył się z twarzą przepełnioną bólem.

Zatem nie powinieneś… Nie powinieneś wchodzić…! – wydyszał Lu Cang.

Och, widzę, że wciąż masz siłę, aby mówić!

Jing użył dłoni, aby szerzej rozchylić pośladki Lu Canga i wcisnąć się głębiej w drżące ciało chłopaka. Podążając w czeluść najgłębszych zakamarków, czuł, jakby nie mógł się już z nich wydostać i to intymne połączenie wprawiło go w stan euforii.

Lu Cang zostań przy mnie, dobrze? – wyszeptał nagle, a zaraz potem zaczął gwałtowne pchnięcia.

Czując intensywną przyjemność, nie zapominał jednak o pieszczeniu delikatnej, miodowej skóry kochanka.

Przestań! – Lu Cang, nadal próbował się bronić. Jego ciało było słabe, ale usta, nadal pozostały uparte i odmawiały przyznania się do porażki. – Ty… Ty masz niezliczoną ilość kobiet… Dlaczego wciąż chcesz kogoś takiego jak ja?

Jing zaśmiał się, kiedy użył własnych rąk do przytrzymania tali Lu Canga. Podniósł go i przyciągnął do siebie, przez cały czas przyspieszając rytm swoich pchnięć. Jego członek agresywnie wchodził i wychodził z jasnoróżowego otworu.

Ponieważ jesteś o wiele ciaśniejszy i gorętszy niż one wszystkie! – zaszydził.

Ciasny… Akurat… – Lu Cang chciał kopnąć Jinga, ale zapomniał o strasznej pozycji, w jakiej się znajduje. Poruszenie nogą wyglądało, jak pełen inicjatywy gest, sprawiając, że oboje mimowolnie krzyknęli cicho.

Co robisz? Nie wystarczająco głęboko dla ciebie? No dobrze… – Jing użył swojego członka, aby wejść pół cala dalej.

W Lu Cangu pozostało energii zaledwie na łagodne jęki. Ból powoli słabł, ustępując miejsca dziwnej przyjemności, której towarzyszyło ostre ukłucie w skroni. Starał się uparcie hamować swoje jęki. Nie miał zamiaru pokazywać temu demonowi, żadnego śladu swej przyjemności.

Jing nie przestawał poruszać biodrami. Oddychał powoli, oglądając swój członek, jak wielokrotnie pojawia się i znika w ciele Lu Canga. Pochylił się i przesuwał dłońmi po sutkach leżącego pod nim kochanka, po czym zniżył głowę, z zapałem szukając jego ust.

Lu Cang był półświadomy. Poddany gwałtownym atakom Jinga mógł tylko podążać za swoim instynktem. Wygiął ciało w łuk, nieświadomie kusząc tego demona do plądrowania swych ust i wnętrza jeszcze bardziej…

Jesteś tutaj twardy… – Jing roześmiał się, ssąc wargi Lu Canga, ale celowo nie przesunął dłoni niżej.

Chłopak wił się niecierpliwie, zapominając już co to wstyd i odraza. Z całego serca chciał, aby jego pragnienie zostało spełnione. Jego ręce były związane, więc położył je bezradnie, polegając tylko na pieszczotach i dotyku Jinga…

***

Dwa spocone ciała leżały wtulone w siebie na brokatowej kanapie. Powietrze w pokoju pachniało jak seks.

Lu Cang osiągnął swój szczyt już kilka razy, podczas gdy Jing, prezentując swoją nadludzką wytrzymałość, uparcie wchodził w kochanka, wielokrotnie odmawiając sobie spełnienia.

Ach… ach… – Lepkie uczucie w dolnej części ciała chłopaka, przywróciło jego cienką świadomość.

Jęczał bez opamiętania, kiedy Jing w niego wchodził.

Twarz Cesarza wyglądała, jakby był opętany. Jego czarne długie włosy opadały w dół, przypadkowo rozsypując się na poduszkach.

Kiedy Jing nareszcie doszedł, Lu Cang był kompletnie niezdolny do wykonania jakiegokolwiek ruchu.

Mięśnie wewnętrzne tylnego wejścia chłopaka zmiękły i nie mogły już pomieścić większości gorącej cieczy, którą Jing w niego wlewał. Biała wydzielina spływała powoli z otworu w dół po wewnętrznej stronie ud, a potem na kanapę.

Ten obsceniczny widok omal nie rzucił Jinga w ponowne szaleństwo i nie pobudził na nowo jego pragnienia.

Opanował się jednak i wyciągnął rękę, aby uwolnić nadgarstki Lu Canga.

Ja… Ja nie mogę… już nie mogę… – Nawet po użyciu całej siły, jaka pozostała w jego ciele, chłopak był w stanie tylko cicho wyszeptać te słowa.

Trochę pieszczot, a ty nie jesteś w stanie zrobić niczego więcej? – Jing zmarszczył brwi. Początkowo chciał spędzić czas, powoli kochając się ze swoim górskim bandytą. Przerodziło się to jednak w niekontrolowane szaleństwo… – Nieważne… Zabiorę cię do ładnego miejsca! – dodał nagle podekscytowany.

Podniósł swój płaszcz, który wcześniej spadł na ziemię i owinął go wokół Lu Canga.

Odziany jedynie w lekką szatę wewnętrzną Xuan Juan Jing podniósł bezwładne ciało kochanka i pobiegł korytarzem w części należącej do pałacowego haremu. Był on dogodnie położony i nie było tu żadnego strażnika. Oszczędziło to Lu Cangowi ekstremalnego upokorzenia, jakiego by doświadczył, gdyby inne osoby zobaczyły go w takim stanie.

Jesteśmy!

Jing uśmiechnął się do Lu Canga, który był totalnie niechętny i gestykulując, okazywał swą dezaprobatę.

Czy ten zły człowiek nadal myśli o nowych sposobach torturowania?

Wchodząc do budynku z unikalną architekturą, Jing uwolnił jedną rękę i pchnięciem otworzył jadeitowe, rzeźbione drzwi…

Ach…! – Lu Cang prawie krzyknął, gdy naprzeciw ujrzał wielkie gorące źródło, po którym pływały białe lotosy. Unosząca się znad niego gruba para wodna wyglądała, jakby to miejsce było tajemniczą krainą.

Jing poluzował płaszcz, którym wcześniej okrył Lu Canga i sam zdjął swoje szaty, po czym ostrożnie wszedł z nim do wody.

Wygodnie ci?

Chociaż jedynym pragnieniem Lu Canga było teraz wykrzyczenie swych żali prosto w twarz tego okrutnego mężczyzny, urok tego miejsca i ciepło okalającej go wody sprawiły, że zdecydował się nic nie mówić.

Para silnych ramion objęła go stanowczo, zamykając w uścisku. Jing specjalnie szeptał do ucha kochanka, powodując w nim przyjemne mrowienie.

Wrażliwy Lu Cang próbował się odsunąć, ale Jing mu na to nie pozwolił.

Podoba ci się? Tak długo, jak tu zostaniesz… Wszystko to będzie do twojej dyspozycji i radości.

W tym momencie Jing wydawał się niespodziewanie delikatny. Podniósł Lu Canga i przeszedł kilka kroków. Gdy przekroczyli parę wodną, oczom chłopaka ukazał się duży, jadeitowy płaskowyż, znajdujący się pośrodku źródła.
Jing podniósł go i posadził na gładkiej powierzchni kamienia, a potem zgarnął garść wody i oblał nią intymną okolicę kochanka.

– …

Zanim Lu Cang wydobył z siebie jakikolwiek dźwięk, ciepła ręka zaczęła łagodnie masować jego posiniaczoną męskość. Ten delikatny gest sprawił, że zaczął się zastanawiać, czy ten mężczyzna jest tym samym bezwzględnym Jingiem?

Czy to nie wspaniałe? – Cesarz zaczął powoli, stopniowo stymulować erekcję, nie zapominając mówić do Lu Canga miękkim, spokojnym głosem…

Jak dobrze

Lu Cang cicho doszedł w rękach Jinga, ale widok mlecznego płynu, mieszającego się z wodą, sprawił, że chciał się zabić…

Cholera! Tak długo, jak ten drań jest dla mnie delikatny, zawsze mu ulegam i robię, cokolwiek on zechce… chyba oszalałem…

Lu Cang po cichu przeklinał swą bezradność, ale nie miał już siły, aby zareagować na nieprzyzwoite rzeczy, jakie Jing planował zrobić w dalszej kolejności…

Jutro… Ta cała sprawa… Muszę po prostu odpuścić… mimo wszystko jestem tylko człowiekiem…

W głowie Lu Canga panował chaos, który zniknął dopiero wówczas, gdy Jing pchnął go w dół i wszedł w niego ponownie…

***

To już trzeci raz…?

Lu Cang starał się zliczyć, ile razy przeżyli wspólnie orgazm, ale szybko się poddał, nie będąc w stanie zebrać spójnych myśli.

Zanim świadomość go opuściła, jego ostatnim wspomnieniem było, jak Jing wpychał się w niego po raz piąty…

***


Jestem zmęczony. Boli jak diabli

Lu Cang poruszył swoim ciałem. Ból strzelił do jego kręgosłupa, powodując, że ten dziwny sen zniknął. Powoli otworzył oczy.

Wszystko, dookoła było nieznane. Miejsce, w którym przebywał, było cudowne i nigdy wcześniej go nie widział. Zasłony, które wisiały z sufitu, miały kilka warstw i były prawie przezroczyste. Znajdowały się na nich misterne hafty, do tego obszyte były złotą nicią i ozdobione klejnotami. Przez szczeliny w górnej warstwie, widać było biały jedwab, a pod nimi błękitną satynę. Czasza łoża została ekstrawagancko pomalowana w wykwintne wzory, przedstawiające smoki i feniksy, a pościel miała równie wspaniały kolor. Jednak najpiękniejszym z tego wszystkiego był mężczyzna, który przytulał teraz nagie ciało Lu Canga – Xuan Juan Jing.

Ach! – obudził się zaskoczony i chciał się poruszyć, ale silna para ramion trzymała go w objęciach ciasno i wzbraniała jakiegokolwiek ruchu.

Wczorajsze wydarzenia błysnęły przed jego oczami jak iskra. Nie bardzo pamiętał, jak się tu znalazł.

A może było to omdlenie? Od zbyt intensywnych zbliżeń? A potem… potem…

Oczywiście ja cię tu przyniosłem. – Jing otworzył oczy i wyszeptał, jak gdyby wyczytał pytanie Lu Canga wprost z jego głowy.

Już od dłuższego czasu udawał, że śpi, więc mógł cieszyć się mieszaniną strachu, paniki i żalu, które pojawiły się tuż po przebudzeniu na twarzy jego kochanka.

Zaskoczony Lu Canga pobladł w jednej chwili. Choć uprawiał seks z tym człowiekiem niezliczoną ilość razy, wczoraj po raz pierwszy Jing posiadł go, jako Cesarz…

Czy to oznacza, że możliwość ucieczki od tego demona stała się jeszcze bardziej nierealna?

Lu Cang wpatrywał się w Jinga z przerażeniem. Wciąż leżeli nieruchomo. Byli tak blisko siebie, że ich twarze niemal się dotykały.

Jing nagle zmniejszył dystans i pocałował go w usta. Lu Cang niezdarnie próbował walczyć, lecz próba była daremna. Jing stopniowo pogłębiał pocałunek, a jego dłonie niemal natychmiast zaczęły włóczyć się po ciele kochanka…

Chodźmy – powiedział nagle Cesarz, niechętnie kończąc pocałunek.

Tym razem nie próbował posunąć się za daleko, ale zamiast tego wstał z łoża i ubrał się w piękne szaty. Niedługo potem pomógł Lu Cangowi umyć się i włożyć ubranie, a kiedy byli już gotowi, wyprowadził chłopaka przez pałacowe drzwi.

Gdzie idziemy? – Całe ciało Lu Canga było obolałe. Każdy krok przysparzał mu nowych cierpień. Starał się o tym nie myśleć, nie chciał też, aby ludzie to widzieli.

Zobaczyć Xi Zhena! – Jing w tych kilku słowach, skutecznie powstrzymał protesty Lu Canga, który naprawdę chciał wiedzieć, kim był ten dziwny, śliczny młodzieniec. Przestań o tym myśleć! Już niedługo się dowiesz… – Jing uśmiechnął się tajemniczo, a potem lekkim pchnięciem otworzył drzwi na patio.

Tłumaczenie: Polandread

2 Comments

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: