Hua Hua You Long

Epilog 14 min. lektury

Xiao Guizi pracowity, ale ociężale poruszający się mężczyzna, jak zawsze wraz z wybiciem porannego dzwonu, wszedł do cesarskiej sypialni, aby pomóc władcy przy porannej rutynie szczotkowania włosów i mycia się.

Jednakże dziś łoże imperatora jest puste. Nie było śladu, aby wcześniej tu spał.

Mój Boże!! Cesarz znowu zniknął!!

Natychmiast wszystkie cesarskie komnaty rozbrzmiały od jego wilczych okrzyków, pełnych paniki.

Xiao Guizi biegł pospiesznie w kierunku centralnej administracji, czyniąc zamieszanie na drodze.

Przestań robić z tego tak wielką aferę! Po prostu szybko idź do pokoju Lorda Lu. – Obudzony przez hałas administrator, ziewnął zirytowany.

Tak, tak, tak… – Xiao Guizi zaciął się w swojej odpowiedzi, gdy pośpiesznie wyszedł z kwatery administratora.

Jing przekręcił się na łóżku z rozdrażnieniem, słysząc zamieszanie panujące na zewnątrz.

Przy jego boku leżał Lu Cang, który w dalszym ciągu spał spokojnie. Ostatniej nocy obaj byli nieustannie splątani ze sobą, wielokrotnie uwalniając swe niepohamowane pożądanie, aż do brzasku, gdy Lu Cang osiągnął ostateczny punkt wyczerpania i zemdlał wtulony w Jinga. Nic dziwnego, że był w tym zużytym stanie.

Wasza Wysokość, nie bierzesz udziału w porannych obradach rządowych?

Xiao Guizi mówił ostrożnie w zdyscyplinowany sposób do zamkniętych drzwi przed sobą.

Stał przy nim również Cao Xin ze swoim donośnym głosem, mówiąc:

Wasza Wysokość, Wielki Bracie… aah… Czy Lord już się obudził? Wczoraj uzgodniliśmy, że spotkamy się dziś rano, by opracować plan polowań w pobliskich lasach!

Poirytowany Jing z niezadowoleniem włożył swoje szaty i cicho otworzył drzwi.

Xiao Guizi szybko zrobił krok do przodu, aby go powitać. Jing falującym gestem dłoni dał znać, że powitanie może zostać odłożone, aż znajdą się na zewnątrz.

Cao Xin był tępy jak zwykle. Nieostrożnie podszedł bliżej, aby wejść do sypialni i westchnął na widok, który ukazał się jego oczom…

Mój Lordzie… co z panem. Pana… – Jing chwycił go i wyprowadził na zewnątrz.

Tutaj. – Zirytowany cesarz pośpiesznie wyciągnął kawałek złota ze swojej kieszeni i wcisnął go w rękę Cao Xin.

Dziś Lord jest chory. Powinieneś znaleźć jednego lub dwóch ze swoich braci do towarzystwa i pójść dobrze się zabawić w domu Tonghua! Nie przeszkadzaj Xiao… mmm, Lu Cangowi!

Cao Xin skrzywił się na twarzy na dźwięk słów „dom Tonghua” i odmawiając odejścia, próbował węszyć dalej.

Ach, Lord jest chory? A jaka to choroba?

Aj, panie Cao! – Nawet Xiao Guizi mógł zauważyć, jak kolor na twarzy Jinga nagle się zmienia, a nieżyczliwa aura wokół niego, staje się jeszcze ciemniejsza. Szybko wyprowadził Cao Xina na zewnątrz.

Nie zdając sobie sprawy z realnego zagrożenia, Cao Xin mruknął głośno:

O co w tym wszystkim chodzi?! Jeśli Wielki Brat jest Lordem, niech po prostu powie, że jest Lordem! Co to za tytuł? Naczelny szlachty cesarskiej? Czy ten tytuł nie jest taki sam jak cesarzowej? I jeszcze umieszczenie nas braci z dala od Wielkiego Brata. To było celowe prawda? Jako cesarz pewnie boisz się, że ktoś się dowie o tym, że nasz Wielki Brat zabawia się z tobą!

Jing ze swoją upiornie bladą twarzą, udawał, że nie słyszy tego całego bezsensownego gadania.

Ruszył korytarzem i udał się na zewnątrz, wsiadając do lektyki, którą przygotował dla niego Xiao Guizi.

Przed jego oczami niebo stopniowo się rozjaśniało. To był dopiero początek nowego dnia w Tong’an…

Tłumaczenie: Polandread

One Comment

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: